Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trzymajcie mocno kciuki.

Wszystko rozstrzygnie się najprawdopodobniej w poniedziałek. Piszę najprawdopobniej, bo nie wiem jak ułoży mi się czas w pracy. Osobiście będą odwozić Zyźka, żeby zobaczyć i upewnić się jeszcze bardziej, że ten dom jest tym, który będzie domem Zyzia na zawsze. Jeśli wszystko będzie dobrze i Zyzio zaakceptuje świnkę morską, która biega po domu to....

Dzięki tym kilku telefonom nauczyłam się rozmawiać z ludźmi o adopcji.

Wypytywałam sporo zgodnie z instrukcja z linka który podrzuciła mi Pixie.
No i oczywiście przypomniałam sobie dokładnie moje rozmowy z GoniąP i Panią Wandą, jak chciałam Lalunie. :loveu:

Najlepsze reakcje były na osobiste sprawdzenie warunków, na odwiedziny potem i na kastracje to już wręcz boskie.

Ta Pani przeszła pozytywnie moje testowanie przez telefon, a maglowałam ją bardzo. Niedawno dzwoniłam, żeby dowiedzieć się czy od wczorajszej rozmowy wciąż jest zainteresowana adopcją Zyzia. Jest i mam nadzieję, że ten będzie tym najukochańszym jedynym Zyźkowym domem

Czyli do poniedziałku trzymamy kciuki...

a ja już miotam się, nie wiedząc jeszcze co tak na prawdę będzie...ech...

  • Replies 201
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='zyzia']Zyzio został w nowym domu.....

Dzisiaj nic więcej nie napiszę, cieszę się, ale...........
uśmiech zalewam łzami i tak w kolo.

Rozumiemy,że dzisiaj nie...
ale jutro PROSIMY o relację :)
Trzymamy kciuki za nowy domek Zyzia!

Posted

[quote name='zyzia']Zyzio został w nowym domu.....

Dzisiaj nic więcej nie napiszę, cieszę się, ale...........
uśmiech zalewam łzami i tak w kolo.

Oj, znam tę radość przez łzy, znam.................
Ale co zrobić, najważniejsze, żeby domek był super. :loveu:

Posted

Wczoraj Zyzio pojechał do swojego domu, a moje racjonalne myślenie poszło w las i przyszła czarna rozpacz.
W rezultacie wczoraj moje myślenie umarło. Po zajechaniu na miejsce miałam ochotę uciekać stamtąd razem z Zyziem.
I nie dlatego, że coś było nie tak, dlatego, że .... ech nie będę już marudzić.

Nie podejmuję się oceny ludzi, ponieważ nie potrafię oceniać po kilku rozmowach telefonicznych i samym godzinnym spotkaniu i zapewniać tutaj wszystkich, że ludzie super, że na pewno będzie wspaniale... nie wiem tego, nie wiem czy będzie cudownie.

Napiszę tak, wydają się być fajnymi ludźmi z wielkimi serduchami do zwierząt. Czas sam pokaże, ludzie wiedzą, że jeśli z jakiegoś powodu nie będą chcieli już Zyzia to mają dzwonić, a ja natychmiast przyjadę po niego.

Państwo mają u siebie świnkę morską (to już wiecie), która biega po całym domu, a klatka służy jej tylko do toalety i jedzenia. Ja jeszcze w swoim życiu (a już sporo chodzę po tym świecie) nie spotkałam się z taką swobodą "prosiaka".

Zapoznanie już było, nie przy mnie, świnka jest mało towarzyska, narazie Zyziek nie reaguje na nią.

Wczoraj zachwytom nad Zyziem było cała masa, jaki piękny, jaki słodki itd. Nasza rozmowa polegała na udzielaniu kilku rad co i jak i powtarzaniu opowieści o samym Zyziu - jego zachowaniu, jego niedociągnięciach, zaletach.

Państwo już przez telefon nie byli przerażeni tym, ze Zyzieniek jeszcze się zapomina i nie zawsze zawoła na siku. Wczoraj pwtórzyłam to jeszcze i spytałam czy na pewno są zdecydowani. Mówiłam, że jeśli się rozmyślili to nie ma sprawy ja go zabieram, ale gdzie tam " my przecież wiemy o tym, wiemy, ze może coś zniszczyć, wiemy, wiemy... musi mieć czas bo to dzieciak jeszcze".

Przyszła pora wyjścia, mojego wyjścia....

Dzisiaj dzwoniłam. Zyzio zjadł swoją poranną porcję (dla mnie to bardzo ważne, myślę, że świadczy to, że nie jest źle z nim, z jego emocjami związanymi z rozstaniem), pięknie spaceruje na 5 m smyczy, odprowadzał swoją 9-letnią dziewczynkę do szkoły, pięknie o 6 rano obudził Państwa na siku. W nocy Zyzio spał mocno wtulony w Pana. A podczas rozmowy telefonicznej na kolanach u Pani.
I znów dzisiaj zachwytom nad Zyziem końca nie było.

Czyli narazie wszystko wygląda super.

Jeszcze z lekko krwawiącym sercem, ale pełnym radości trzymam mocno kciuki za ten dom Zyzia.

Zdjęć nie mam żadnych, ale Pani obiecała przysyłać co jakiś czas na maila.

A za jakiś czas pojadę z wizytą poadopcyjną to postaram się nie zapomnieć aparatu.

Posted

Zyziu, a pamiętasz jakiego "fefra" miałam oddając Ci Lalunię??
Nie sposób poznać kogoś podczas rozmowy tel. albo wymiany mailowej. Ale istnieje coś takiego jak intuicja. Ja ją miałam wobec Ciebie, myślę, że nie oddałabyś tym ludziom Zyzia gdybyś miała wątpliwości.
Będzie dobrze! Nos do góry!

Posted

ja tam jestem przekonana, ze gdybys miala jakies watpliwosci co do nowego domku Zyzia to bys go po prostu nie zostawila i tyle ;) i nie mam na mysli watpliwosci "gdzie mu bedzie lepiej niz u mnie" bo takie sa calkowicie normalne ;) tylko zwykla ludzka pewnosc co do odpowieniej opieki i milosci w nowym domku

  • 3 weeks later...
Posted

Teraz trafiłam na ten wątek, bardzo dobrze rozumiem rozterki Zyzi, bo sama nie spałam cała noc jak oddałam do adopcji psiaczka, którego wyciągnęłam ze środka skrzyżowania i który był u mnie 3 tygodnie. Ale dziś wiem, że trafił najlepiej jak mógł. I nawet dostałam podziękowania. I złotówkę na szczęście. Gratuluję Zyziu znalezienia tak wspaniałego domku. Ale to Zyziowe spojrzenia na świniaczka daje do myślenia ;)))

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...