Valeur248 Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 No, nie wierzę... :placz::placz::placz: Quote
jotpeg Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 psiaczku, nigdy nie zapomnę Twoich oczu... Czy Bóg chce zapobiec złu, ale nie jest w stanie? W takim razie nie jest wszechmocny. Jest w stanie, ale nie chce? Jest wrogi. Może i chce? Więc czemu zło istnieje? Nie może i nie chce? To czemu nazywamy go Bogiem?... Epikur Quote
wanda szostek Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Czuję się okropnie. Widzę te jego zdjęcie i te bystre , patrzące oczy. Jestem bezsilna wobec tego okrucieństwa na każdym kroku. Dlaczego, dlaczego? Quote
dorcass Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 :placz::placz::placz: śpij słodko maleństwo, to bydle kiedys za to odpowie:mad::mad::mad: Quote
Lionees Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 [quote name='Charly']nie ma lepszego swiata. jest tylko ten syf tutaj. i tyle. to juz trzeci tytul dzis, ktory zmieniam. Charly-:glaszcze: Jasieńku...:-(:-( Quote
mru Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 śpij malutki... jest TM czy nie ma - na kogo ma tam Jasiu czekać? Quote
*zaba* Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Wchodzilam tu i pokryjomu trzymalam kciuki za Jasienka,nie moglam pomoc,wiec sie nie odzywalam.Pobralam tylko bannerek. Nie o takim zakonczeniu myslalam :-(. Malenki,biegaj za TM szczesliwy,a temu zwyrodnialcowi niech zycie odplaci!! Quote
Olena84 Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Miałam nadzieje, że wyjdzie z tego:placz:. Biedaczek, nie czuje już bólu. Ważne, że nie był sam i miał taką opiekę. ['] Quote
Rybc!a Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 nie mogę się pozbierać, nie mogę.. czym on zawinił . co zrobił źle . dlaczego on . dziś rano..czekał na mnie w biurze adopcyjnym.. zrobił śliczną , zdrową kupę,przemyłam mu dupcię letnią wodą, Rivanolem,a potem delikatnie wysmarowałam..starałam się, by go nie bolało.. przeniosłyśmy go do kociej kwarantanny, bo w biurze adopcyjnym zawsze jest głośno.. a on potrzebuje.. potrzebował spokoju.. okryłyśmy kocem, zrobiłyśmy jedzenie.. zjadł 2 łyżeczki.. później jeszcze jedna kupa,jeszcze jeden raz obmycie pupy.. Madzia bardzo mi pomagała.. Potem Marek wziął Jasia na ręce, owinął w jakąś kołdrę..wsiedli do auta.. ten wzrok Jasia.. bardzo przenikający.. może chciał się ze mną pożegnać .. może czuł .. tak bardzo mi źle .. Jasio umarł Markowi na rękach.. on też to przeżywa.. Quote
Qeeriefire Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Taki sliczny psiak , a musial tak skonczyc :-(:sad::placz: Quote
Vitka Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 :placz::placz::placz::placz::placz::placz: brak mi słów... Quote
Rybc!a Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Pocieszam się jedynie tym,że Jasiu przez ostatnie dni miał nas.. Walczyliśmy. Mógł również umrzeć w tej siatce, prawda? Męcząc się bardziej . Chociaż to mnie pociesza. Chociaż to . :( Quote
Dyzia Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Boziu jaki kochany piesio:-(:-(:-( Na pewno się spotkasz z moimi kotkami:-( Śpij dobrze [*] [*] [*] [*]Biegaj sobie za TN Quote
Agata,Sonia Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Dopiero dzisiaj rano zauwazylam watek Jasia.Dodalam komentarz,ze jak duzo spi do dobrze,poniewaz sen tez leczy... Teraz Jasiu usnal na zawsze:placz::placz:Przeszedl do lepszego swiata,przynajmniej mam taka nadzieje,tam gdzie nikt go juz nie skrzywdzi...Chociaz wierzylam,ze zostanie z Nami... Jasiu,biedaczku- odpoczywaj w spokoju:-(:-( Quote
majuska Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 To bardzo smutna wiadomość! On na pewno gdzieś tam teraz biega... może to jego cierpienie było po coś.... nie wiem sama, ale tak trudno się z tym wszystkim godzić:-( Quote
Charly Posted February 6, 2009 Author Posted February 6, 2009 żal mi, że tak go męczyłysmy tymi kroplowkami. http://img21.imageshack.us/img21/1874/luty2009020ls7.jpg Jasinek mój najukochanszy Quote
Vitka Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Tak Rybciu... mnie też to pociesza... myślę, że było mu dobrze przez ostatnie dni...:-( Charly się nim tak opiekowała... wszyscy go głaskali... mówili do niego... Był oczkiem w głowie... Quote
Dana i Muszkieterowie Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 :-(:-(:-(:-( Szkoda strasznie tego maleństwa....patrzyłam na zdjęcie na str 6 i mialam nadzieję , że mu się uda ....zbyt długo jednak chyba trwało jego cierpienie.... żal ściska serce , że nie zazna miłości i domku które gdzieś czekały właśnie na Jasiulka...... ale on jest już bezpieczny....:-(:-(:-( Quote
Agata,Sonia Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Charly- dziekuje,ze sie nim opiekowalas:Rose: Trzymaj sie,wiem,ze jest Ci ciezko:-( Quote
Maadzia Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Spłakałam się jak dziecko. Czuję totalną pustkę! Tak bardzo chciałabym żeby to była tylko jakaś plotka, żebym nagle dostała wiadomość, że to był okrutny żart.. To mnie okropnie przytłacza.. Ta cała nadzieja, że "on przeżyje" spadła na mnie zamieniając się w ogromny głaz przykrości i utraty jakiejkolwiek nadziei. Boli. Okropnie.. Wszyscy wiemy, że Jasio okropnie cierpiał. Daliśmy mu wszystko czego zapragnąć chciał. Miał ciepło, sucho. Opieka, towarzystwo. Miękka poduszka i jedzonko. Charly.. Ja wiem, że ci przykro, ale nie możesz siebie obwiniać. Zrobiłaś wszytsko co w twojej mocy. Jesli by tych kroplówek nie było, a Jasio by odszedł.. żałowałabyś, że z nim na nie, nie jeździłaś.. Czyż nie tak by było? A teraz wiadomo, że pomimo wszystko pies był zbyt wycieńczony.. żeby być nadal z nami.. Kochałam go bardzo. Ale teraz wiem, że on takiego końca swojego życia pragnął. Miał wszystko czego potrzebował. Towarzystwo ludzi, a nawet kotów! ;) Tak jak wspomniałam: ciepło i te z kaloryfera i te od nas - wolontariuszy, pracowników. Wyzionął ducha - pomimo, ze w bólu (chociaż nic nie wiadomo) - na kolanach Marka. Nie był sam. A my daliśmy mu (ja uważam) najlepsze kilka dni ostatnich swoich dni.. Dziewczeta trzeba się trzymać, bo nasze zwierzaki nie wiedzą o co chodzi. Trzeba nieść pomoc również innym potrzebującym zwierzakom! My możemy być dumni, ze pomogliśmy ostatkami sił. Bóg odjął cierpienie mu, ale w nas zostawił pustkę. Nie mozemy winić go za to, ze chciał dobrze dla zwierzaka, choć mógł mu dać zdrowie.. Ale czy było to realne po bestialskim zachowaniu "jego włascicieli" ? Quote
kosu32 Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Siedzę na wątku, czytam te wszystkie wpisy a łzy zalewają mi oczy i suto spływają po policzkach ... Zastanawiam się dlaczego tak to się skończyło, po co, czy śmierć tej niewinnej psinki niesie za sobą jakieś przesłanie ???... Nie wiem. Staram się sama sobie znaleść jakąś logiczną odpowiedź... Jedyne co przychodzi mi na myśl to że piesek spotkał na drodze takich ludzi jak Wy - Anioły które nie przeszły obok udając że nic nie widzą i nic się nie stało. Na skraju swojego życia odnalazł dobrych ludzi którzy robili wszystko by było mu lepiej. To dobrze że nie był sam kiedy odchodził z tego świata-to bardzo ważne że znalazł się jakiś dobry człowiek który wspierał go w tych ostatnich chwilach. Żegnaj kochana psinko... Dopiero co Cię poznałam a już pożegnania nadszedł czas... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.