Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Martens, zasadniczo się z Tobą zgadzam - kierunek i stopień użytkowości psów musi podlegać zmianom (przykład z owcami był raczej żartobliwy ;), nie krytykuję braku popędów pasterskich u ras kiedyś pracujących przy stadach). Ale trzeba zachować umiar.

[quote name='Martens']Okazało się, że są dwie możliwości - albo rasy wymrą z powodu za małej liczebności a więc i puli genów, albo zostaną przekwalifikowane na psy wystawowe, do trzymania w miejskcih warunkach. To przykre, że są husky nie mające ochoty na bieganie czy spaniele wyprane z popędów myśliwskich; przykre zwłaszcza gdy popatrzy się na historię rasy, starania pokoleń ludzi, by wyhodować psu użytkowe. Ale świat się zmienia, i rasy muszą wraz z nim.
Jeśli hodowcy gremialnie pójdą w kierunku "ukanapowienia" psów pracujących, za dwadzieścia lat będziemy mieć trzysta ras o identycznym lub bardzo zbliżonym temperamencie, charakterze, potrzebach etc. Chyba nie o to chodzi...

[quote name='Martens']Ależ tak właśnie jest - tylko w hodowlach linii typowo użytkowych, powiedzmy ONków.
A z tego co pisałam wyżej, wynikł właśnie podział na linie wystawowe i użytkowe. Przeciętni ludzie nie poradzą sobie z psem typowo użytkowym, za to chcieliby, by ładnie się prezentował i był możliwie niekłopotliwy - do tego dążą linie wystawowe, niestety często zapominając o psychice :shake:
Pewnie, że są użytki, ale to mniejsza mniejszość :roll:. Patrz chociażby na retrievery: ile ich jest na wystawach, a ile z tych labów, goldenów czy flatów bierze udział w próbach pracy psów myśliwskich?
Zresztą "niekłopotliwość" wynika częściowo właśnie z użytkowości - np. "miękki pysk" labradora, wpatrzenie w człowieka u owczarka, pasja aportowania u terierów... Pies, który ma pod ogonem współpracę z przewodnikiem (bo przecież ma tylko ładnie wyglądać), nawet bez agresji czy bojaźliwości zawsze będzie kłopotliwy.


BTW: Prittstick, nie wiedziałam, że u BC jest aż taka różnica między linią użytkową a show. I też stanowczo wolę użytki :loveu:

  • Replies 963
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ponizej cytuje konkretne osoby, ale pytania zwracam do wszystkich zainteresowanych ;)

prittstick napisał(a):
Bo linia uzytkowa zawsze jest brzydsza, takie poczwary:evil_lol: (mni sie bardziej podobaja poczwary:diabloti:)


Czy uwazacie, ze nie da sie wychodowac psa ktory ma zdolnosci uzytkowe i jest jednoczesnie piekny (piekny wg zalozen standardu)?

prittstick napisał(a):
Jednak psy uzytkowe to wyższe szkoła jazdy i branie ich na pierwszego psa (jakby rzecz "do pracy") jest bez sensu. Mysle, że tak samo jest w każdej rasie, która ma podział na psy uzytkowe i wystawowe. Znajda się w kazej z tych grup psy wartosciowe i mniej wartosciowe, a kazdy oczekuje czegos innego od psa.


Martens napisał(a):
Tylko, że te zatarcie "cudownych" cech zostało w dużej mierze wymuszone zarówno przez zanik możliwości użytkowego wykorzystania większości ras psów, jak i wymagania nabywców. Gdyby wszystkie ONki, husky czy jamniki cechowały się takim temperamentem, popędami i wytrzymałością jak 100-200 lat temu, to niestety niemal nikt z obecnych właścicieli-amatorów tych psów by sobie z nimi zwyczajnie nie poradził. (I tak sobie zresztą nie radzą, co świetnie widać na PWP i Wychowaniu).


A czy owczarki/spaniele/teriery nie zostaly wychodowane to tego zeby... byc owczarkami/spanielami/terierami?
Jesli ktos nie chce/nie moze/nie da sobie rady z/nie ma czasu na owczarka, czy innego psa pracujacego, to czy nie latwiej (dla wszystkich) byloby wziac pieska z grupy IX ktorego "praca" byloby lezenie na kolanach wlasciciela?
Owczarek z hodowli w ktorej nie zwraca sie uwagi na, lub "z premedytatcja" minimalizuje, instynkt pasienia - czy to nadal owczarek?
Dlaczego dzieli sie rasy na linie wystawowe i uzytkowe
- jesli jest miedzy nimi az taka roznica, to czy tak naprawde sa to nadal te same rasy?

Martens napisał(a):
Ideałem byłoby, gdyby psy ras od początku istnienia użytkowych trafiały tylko w ręce potrzebujących ich nabywców - myśliwych, owczarzy, etc. Ale takich miejsc i ludzi jest za mało, żeby populacja danej rasy przeżyła. Okazało się, że są dwie możliwości - albo rasy wymrą z powodu za małej liczebności a więc i puli genów, albo zostaną przekwalifikowane na psy wystawowe, do trzymania w miejskcih warunkach.


Nie znam historii wsystkich ras, ale domyslam sie, ze wszystkie rasy od poczatku uzytkowe tak wlasnie zaczynaly - trafialy tylko do ludzi, ktorzy potrzebowali je do konkretnej pracy. Jesli takich osob jest w tej chwlili za malo dla przetrwania rasy, i konieczne jest ukierunkowanie hodowli odmienne od tego sprzed kilkudziesieciu (kilkuset?) lat, to znaczy ze konieczne byly tez jakies zmiany w standardach, np.ze nie wymaga sie juz od owczarka instynktu pasienia, lub ze wymaga sie slaby instynkt pasienia. Pewnie bedzie to zalezalo od tego jak bardzo to nowe wymaganie odbiego od pierwotnego, ale mysle, ze jesli nie chcemy ze np.owczarek mial silny instynkt pasienia to jest to spore odstepstwo od poczatkowo wymaganej charakterystyki (moze nawet to nowe wymaganie bylo do tej pory uwazane za powazna/dyskwalifikujaca wade?), a wiec w takiej hodowli to jest juz inna rasa niz ten poprzedni owczarek, czy nie?

Jesli nie ma mozliwosci uzytkowania rasy dokladnie w takich samych warunkach jak kilkadziesiat lat temu (z roznych powodow) i grozi jej wyginiecie, to czy nie mozna szukac alternatywnego sposobu wykorzystania lub wprowadzenia sportu/symulowanych prob polowych aby podtrzymac pierwotna charakterystyke rasy? I tutaj rozumiem, ze niektore rasy sa tak wyspecjalizowane, ze ciezko znalezc alternatywne dla pierwotengo wykorzystania i grozi jej wyginiecie. Czy przekwalifikowanie rasy uzytkowej, w tym wypadku, na... kanapowa (show) nie jest swego rodzaju "wyginieciem", jesli jedyna mozliwosc hodowli jest sprzeczna z pierwotnymi zalozeniami rasy?

Zdaje sobie sprawe, ze moje pytania moga byc troche zagmatwane/pokrecone za co przepraszam :oops:.

Posted

[quote name='UTAAP']
Czy uwazacie, ze nie da sie wychodowac psa ktory ma zdolnosci uzytkowe i jest jednoczesnie piekny (piekny wg zalozen standardu)?

Teoretycznie tak. Tylko, że po pierwsze pożądane cechy użytkowe i eksterierowe w dwóch liniach jednej rasy bywają sprzeczne. Piękna bujna sierść wystawowego collie mogłaby mu przeszkadzać w pracy. Preferowana ciężka budowa ONków wystawowych zmniejsza zwinność i wytrzymałość w pracy użytkowej. Po drugie pewne cechy psychiki i wyglądu są sprzężone w dziedziczeniu, z reguły im lżejsza budowa psa, tym bardziej jest on pobudliwy. Po trzecie - pies o wygladzie wystawowego a psychice użytka raczej nie powstanie, bo... po co? Hodowcom wystawowym temperament użytka będzie przeszkadzał, a z kolei hodowcy użytkowi nie pokuszą się raczej o doskonalenie wyglądu, bo im to niepotrzebne; wystarcza im że psy robią hodowlankę, albo i to nie.

[quote name='UTAAP'] czy owczarki/spaniele/teriery nie zostaly wychodowane to tego zeby... byc owczarkami/spanielami/terierami?
Jesli ktos nie chce/nie moze/nie da sobie rady z/nie ma czasu na owczarka, czy innego psa pracujacego, to czy nie latwiej (dla wszystkich) byloby wziac pieska z grupy IX ktorego "praca" byloby lezenie na kolanach wlasciciela?
Owczarek z hodowli w ktorej nie zwraca sie uwagi na, lub "z premedytatcja" minimalizuje, instynkt pasienia - czy to nadal owczarek?
Dlaczego dzieli sie rasy na linie wystawowe i uzytkowe
- jesli jest miedzy nimi az taka roznica, to czy tak naprawde sa to nadal te same rasy?

Nie znam historii wsystkich ras, ale domyslam sie, ze wszystkie rasy od poczatku uzytkowe tak wlasnie zaczynaly - trafialy tylko do ludzi, ktorzy potrzebowali je do konkretnej pracy. Jesli takich osob jest w tej chwlili za malo dla przetrwania rasy, i konieczne jest ukierunkowanie hodowli odmienne od tego sprzed kilkudziesieciu (kilkuset?) lat, to znaczy ze konieczne byly tez jakies zmiany w standardach, np.ze nie wymaga sie juz od owczarka instynktu pasienia, lub ze wymaga sie slaby instynkt pasienia. Pewnie bedzie to zalezalo od tego jak bardzo to nowe wymaganie odbiego od pierwotnego, ale mysle, ze jesli nie chcemy ze np.owczarek mial silny instynkt pasienia to jest to spore odstepstwo od poczatkowo wymaganej charakterystyki (moze nawet to nowe wymaganie bylo do tej pory uwazane za powazna/dyskwalifikujaca wade?), a wiec w takiej hodowli to jest juz inna rasa niz ten poprzedni owczarek, czy nie?

Jesli nie ma mozliwosci uzytkowania rasy dokladnie w takich samych warunkach jak kilkadziesiat lat temu (z roznych powodow) i grozi jej wyginiecie, to czy nie mozna szukac alternatywnego sposobu wykorzystania lub wprowadzenia sportu/symulowanych prob polowych aby podtrzymac pierwotna charakterystyke rasy? I tutaj rozumiem, ze niektore rasy sa tak wyspecjalizowane, ze ciezko znalezc alternatywne dla pierwotengo wykorzystania i grozi jej wyginiecie. Czy przekwalifikowanie rasy uzytkowej, w tym wypadku, na... kanapowa (show) nie jest swego rodzaju "wyginieciem", jesli jedyna mozliwosc hodowli jest sprzeczna z pierwotnymi zalozeniami rasy?


Moja odpowiedź będzie bardzo krótka. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje, bardzo moim zdaniem ciekawe, pytania. Wszystko zalezy od tego kto i jak na to patrzy ;)

Idealnie byłoby znaleźć "użytkowość zastępczą" dla tych wszystkich ras, choć w moim odczuciu już się to robi, i to z dobrym skutkiem. Pomyśl choćby o agility, flyball, tańcu z psem... To wszystko sporty zastępujące przykładowo border collie pracę ze stadem. Tylko że nadal nie rozwiązuje to problemu, że nie ma tylu ludzi, którzy chcieliby pracować z psami na tyle intensywnie, żeby była możliwość zachowania ras w takim kształcie psychiki jak kiedyś. Bo nawet jeśli już ktoś uprawia agility z psem, robi to kilka razy w tygodniu czy nawet codziennie, po 1-2 h, a nie dzień w dzień od świtu do zmierzchu, jak to było w przeszłości przy pracy użytkowej.

Jeszcze do behemotki - pewne różnice charakterologiczne między rasami będą zawsze, i będą one wynikały choćby z cech psychiki sprzężonych z pewnymi cechami budowy. Myśl, że wszystkie rasy będą różniły się tylko wyglądem to intensywna praca hodowlana nie na 20 lat, ale bardziej na 2 000 :cool1:
Zgadzam się, że we wszystkim trzeba zachować umiar - w ukanapowieniu charakteru też.

Choć dla mnie z dwojga złego lepszy owczarek wyprany z popędów, szczęśliwy ze swoim panem w mieście, niż owczarek z prawdziwym owczarkowym charakterem w rękach tej samej osoby, niewyżyty, agresywny, lądujący ostatecznie na łąńcuchu czy w schronisku.

A niestety ludzie będą kupować psy ras pracujących do miast, bo im się podobają wizualnie, bo takimi mogą zaszpanować, bo taka moda. I gdyby tak się nie działo, jakieś 90% populacji psów na świecie stanowiłaby wspomniana grupa IX. Sama nie wiem co gorsze.

Posted

UTAAP napisał(a):
Ponizej cytuje konkretne osoby, ale pytania zwracam do wszystkich zainteresowanych ;)



Czy uwazacie, ze nie da sie wychodowac psa ktory ma zdolnosci uzytkowe i jest jednoczesnie piekny (piekny wg zalozen standardu)?




Ja sie znam tylko na borderach (ale tylko troszkę) i tu moge powiedziec, ze nie ma takiej degenracji. Tzn roznie to bywa z pasieniem, ale ogólnie chęc do pracy itp wszystko jest. Z reszta nie chce powielac tematu, nie mnie tu dyskutowac o tym, mam za mała wiedze. jesli kgoos interesuje ten podział u borderów na forum borderocollie. f o r a. p l była juz dyskusja na ten temat bardzo bardzo dluga ("isds a polskie realia" tak sie temat zwał, chyba został nawet pdozielony, wystarczy poszperac), na forum workingbc. f o r a. p l tez była dyskusja na ten temat chyba o takim samym tytule. Jak ktos jest chętny to przeczytac i przebrnac przez ten stos postów, to zapraszam do zalogowania:p

Posted

Prittstick, wbrew pozorom z tymi psami z linii użytkowych nie jest całkiem tak, że ich - nazwijmy to - wybujałe popędy totalnie nie pozwolą im żyć w rodzinie, między ludźmi, u, nazwijmy to - "poczciwych burżujów" ;).

Mogę powiedzieć o owczarkach niemieckich, bo z nimi zdarzyło mi się mieć sporo do czynienia i to wówczas, kiedy dopiero zaczynały się w Polsce pojawiać (nie mowię o tzw. DDR-ach ktore były w Polsce od... zawsze... istnienia demoludów).

Otóż to były psy, owszem, o wysokich "drives" - ale i znacznie bardziej zrownoważone, jakby to rzec... w gruncie rzeczy łatwiejsze do opanowania niż, na przykład, dość typowy eksterier - niestety, histeryczny, niestety, agresywny ze strachu, niestety, pozbawiony duzych popędów.
Mowię o "typowym" - bo to jest to co widzimy na ulicach i... wystawach (niestety) choć przecież zdarzają się fajne eksteriery! Nie można ich wrzucać do jednego gara wszystkich... :cool3: :evil_lol:

W kazdym razie problemem jest własnie owo wypranie z popędów. O paradoksie! Ale tak jest.
Psa ktorego, jakby to rzec bardziej po laicku, interesuje wiele aspektów świata, ktory chce realizowac jakieś swoje instynkty, łatwiej nam nagrodzić. Łatwiej też wprowadzić go w system "pozytywu vs awersji".

Wyobraź sobie zwierzaka ktory tak tylko trooochę aportuje... ale w sumie to mu się nieeee chceee..., jeść też ... może by i zjadł... ale tylko możeeee... :lol: ... kontakt socjalny moze sobie być, czemu nieeee... :roll: i tak dalej.

Co do border collie, nie wiem czy masz możliwość pooglądać te ISDS-y ktore są w tej chwili w Polsce (na przykład w Warszawie).
Wyobraź sobie że te psy, niesamowite w pracy (a mam przyjemność oglądać je przy owcach ale i w treningu obedience) są jednocześnie bardzo fajnymi psami rodzinnymi, domowymi. Obiegowa opinia mówi że psy z linii użytkowych to szaleńcy, ruchliwcy z motorkiem w d*... :lol:.
A tymczasem te psy są moim zdaniem znacznie spokojniejsze w domu czy ogólnie - w sytuacji poza treningiem. Sądzę że to jest w pewnym stopniu związane z procesami pobudzania / hamowania. Że takie, a nie inne psy najlepiej po prsotu sprawdzały się w robocie. Że świra wiercipiętka wcale się dobrze nie trenuje... :cool1:

Posted

Berek napisał(a):


Co do border collie, nie wiem czy masz możliwość pooglądać te ISDS-y ktore są w tej chwili w Polsce (na przykład w Warszawie).
Wyobraź sobie że te psy, niesamowite w pracy (a mam przyjemność oglądać je przy owcach ale i w treningu obedience) są jednocześnie bardzo fajnymi psami rodzinnymi, domowymi. Obiegowa opinia mówi że psy z linii użytkowych to szaleńcy, ruchliwcy z motorkiem w d*... :lol:.
A tymczasem te psy są moim zdaniem znacznie spokojniejsze w domu czy ogólnie - w sytuacji poza treningiem. Sądzę że to jest w pewnym stopniu związane z procesami pobudzania / hamowania. Że takie, a nie inne psy najlepiej po prsotu sprawdzały się w robocie. Że świra wiercipiętka wcale się dobrze nie trenuje... :cool1:


mam mozliwosc obserwowac, moze nie te Warszawskie, a Lubelskie:cool3: I zgadzam się z tym, z reszta osoby, które je maja mówią to samo.
Dlatego tez odesłałam chętnych do dyskusji na owych forach.
ja nie chce sie tu z niektórymi kłucic, mieszac w spory, pyskówki jak to się dzieje w innych miejscach. Mnie sie juz nie chce, nie mam ochoty, nie mam tez ochoty dostawac po głowie, za mówienie niektórych rzeczy. Czyli jednym słowem powielac dyskusji, które sie tam odbyły. jestes chyba tam zalogowana, mozliwe ze czytałas, wiesz jak to wygląda. Wiec tu juz nie ma co o tym mówic. Przynajmniej ja sie wstrzymuje od głosu, aby się nie mieszac w podobne dyskusje.

A zgodze sie tez z tym, że sa tez fajne szoły, które ja tez mam mozliwosc obeserwowac, jednego mam w domu i uwazam, że nic mu nie brakuje (moze instynktu, ale tego sie nie dowiem dopoki nie sprawdze, a nie zamierzam sprawdzac, wiec pozostawiam to w sferze domysłów). W domu spokojny(spi), jesli sie nim nikt nie zajmuje, przy pracy daje z siebie wszystko, nie ma ze zarcie/ zabawa jest "faaajne, ale moze i nie za bardzo", po prostu jest najzajeb***tsze i juz:evil_lol: Ma tylko jedna wadę- lubi pomagac w kuchni i sprzątac ze stołu, ale to już moja wina:evil_lol: Cóż, moze nie jestem obiektywna, bo kązdy swojego psa wychwala i domyslam się, że wiele osób mogło by sie ze mną nie zgodzic, no ale mnie to odpowiada, dla mnie to jest pies jakiego sobie wymarzyłam:loveu:

Posted

tonacja napisał(a):
Moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że dziesięć lat temu rodowód psa/szczura/królika nie był tak ważny jak dzisiaj w Polsce. Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie... Hodowla rodowodowa niestety skupia się głównie na wyglądzie.... tak jak to jest u Collie Rough. Ich cudowne cechy charakteru przez lata zostały zatarte.


Być może zbyt powierzchownie odbierasz to co ktoś pisze, albo po prostu ludzie piszą "skrótami", nie motywując swych wypowiedzi za każdym razem "od pieca", bo siedzą tu przez lata i już nie mają chęci powtarzać tej samej historii po raz 1001...
Wedle Twojej oceny np. ja jestem doskonałym przykładem rodowodowego rasisty, bo ja tutaj też promuję R=R...
Specjalnie dla Ciebie przedstawię "od pieca" moją motywację co do R=R, sięgając lata wstecz...
Co prawda nie jestem nowobogacki (choć stać nas na psy z rodowodem) i nie mam psów rodowodowych (moje dwa pochodzą ze schroniska), ale promuję i będę promował R=R, a zwalczał pseudohodowle!
Dla mnie, od czasu historii mojego pierwszego psa istnieją tylko 2 opcje uzyskania psa:
1) SPRAWDZONA, polecona przez innych "klientów" hodowla psów rasowych
2) Pies ze schroniska

Mój pierwszy pies pochodził z pseudohodowli (wtedy nie miałem pojęcia o co w tym wszystkim chodzi). W wieku 3,5 roku wykryto u niego chorobę wątroby (stwierdzono obciążenie dziedziczne). Po 1,5 roku ciężkiej walki odszedł za TM (przez 1,5 roku musiałem patrzyć w proszące ślepia psa, któremu nie mogłem dać ani mięsa, ani nabiału!). Gdyby był rodowodowy, przynajmniej mógłbym się starać o odebranie uprawnień hodowlanych temu z rodziców, które przenosiło tę chorobę...
Pseudohodowla zaś jest anonimowa i może przez lata produkować bezkarnie obciążone dziedzicznie szczeniaki.
Nie zamierzam więc wspierać finansowo tego procederu kupując psy u handlarzy z jakichś fabryk szczeniaków...
Oba moje schroniskowce są też z jakichś pseudohodowli, ale biorąc ze schroniska nie napędzam popytu i rynku sprzedaży!
Starszy (6-7 lat) ma chorobę Meniera, miał też zawsze słabe wyniki krwi a dodatkowo ostatnio wykryto niepokojąco wysoki poziom tłuszczów we krwi. Badania w toku, niedługo okaże się co to jest.
Młodsza ma ok. roku i na razie ... jest zdrowa.
Rodowód nie daje gwarancji, a zarejestrowanie hodowli w ZK nie daje automatycznie certyfikatu uczciwości, ale kupując wódkę w sklepie masz MNIEJSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO oślepnięcia od metylu niż kupując wódkę rozlewaną na lewo na melinie.
I to tyle jeżeli chodzi o mnie w temacie "nowobogackie snobowanie się na rodowód"...

  • 4 weeks later...
Posted

Witam
Przeczytałem to o czym piszecie i muszę to skomentować.

Po pierwsze, dopuszczenie każdego bez weryfikacji zdrowia psów używanych do rozrodu to totalny błąd , który spowodowałby chaos , mnożenie bez totalnej kontroli.
Przy takim podejściu przy pierwszej dekadzie możemy zapomnieć o pojęciu rasy ... bo po prostu tych ras już nie będzie. Utrzymywanie cech rasy
jest możliwe tylko w przypadku selekcji i krzyżowaniu psów zgodnych z wzorcem rasy , czyli do siebie zewnętrznie podobnych ale niekoniecznie
o zbliżonych rodowodach.
Weryfikacja cech typowych dla rasy na wystawach czy w inny sposób to
bzdura , dająca możliwość każdemu do robienia co mu się podoba.
Weryfikacja psów niewzorcowych czy odbiegających od wzorca
JEST NIEZBĘDNA jeśli chcemy utrzymać pojęcie rasy.

To o czym piszecie przekłada się i dotyczy w głównej mierze zdrowia psów rasowych. To prawda że pojęcie rasy jest odwrotnie proporcjonalne do zdrowia psa i generalnie każdy kundelek żyje przeciętnie dłużej , jest wolny od większości wad (spiętrzeń w genomie) itd.

Otóż chciałbym poinformować że problem można w prosty sposób wyeliminować.
Po prostu dopuszczać do rozrodu jedynie egzemplarze wzorcowe (podobne do siebie) , niezbliżone genetycznie czyli bez tzw .imbredów weryfikując przy okazji zdrowie rodziców, zdrowie szczeniąt ....selekcjonując i dopuszczając do rozrodu kolejne pokolenia , podobnych rasowo, zweryfikowanych ze wzorcem i w każdym pokoleniu zdrowych szczeniąt , schodząc w tzw. głębokość rodowodu.

Jak widzicie użyłem kilkukrotnie słowa rodowód. Dokumentowanie linii hodowlanych, informacji o przodkach, długości ich życia, ich zdrowia, pojawiających się wad i ich eliminacji JEST PODSTAWĄ .

Nie wiem czy wiecie że w liniach w których rodzice, dziadkowie, pradziadkowie itd. nie mieli np. dysplazji czy nie występowały problemy z genomem (cechami przerasowienia) dają prawie 100% zdrowe potomstwo przy zachowaniu wzorca cech rasy czyli pięknych zdrowych psów.

Uważam że :
1.Weryfikacja na wystawach jest KONIECZNA (tutaj widać czy pies się rusza, czy nie ma defektów w uzębieniu, kolorystyce, widać jak na dłoni przerasowienie i tutaj można odpowiednio oceniając psa ... go albo wyróżniać albo deklasować czy eliminować z rozrodu.

2.Weryfikacja zdrowotna . Kolejnym niezbędnym etapem przed rozrodem musi być weryfikacja zdrowia na wady, choroby i cechy które występują i są typowe dla rasy.

Ja wiem że wielu osobom ale jedynie z nieczystych pobudek zależy żeby
obalić istniejący system weryfikacji . Jest daleki od ideału ale
jest zawsze LEPSZY TAKI NIŻ ŻADEN !!!! Wystawy to nie jest pajacowanie
z psem na smyczy mające robić reklamę i łechtać ego hodowcy.

WIem że wiele osób przy braku weryfiakcji, rejestracji , braku oceny itd. zrobiło by sobie tatalny hodowlany poligon.
Kupować psy najtaniej od innych którzy hodują psy niezweryfikowane,
mnożyć bez wiedzy o przodkach , bo jeśli nie będzie rodowodów
to chów wsobny mamy bez kontroli i na własne życzenie.
Taki sposób prowadzenia hodowli zostanie później SKOPIOWANY , no bo na kim ma się wzorować początkujący hodowca ... Skopiuje sukcesy i skopiuje błędy osoby od której kupił szczenię.

Powiem na zakończenie tak.
Przy obecnym sestemie robi się w rodowodach wiele bzdur , dopuszcza bliskie pokrewieństwo w skojarzeniach (imbred) żeby SZYBCIEJ uzyskać sukces hodowlany. Każdy hodowca mający trochę doświadcznia wie , że
IMBRED to DROGA NA SKRÓTY. Uzyskujemy żądane cechy SZYBCIEJ ale tracimy na ZDROWIU. Większość podejmuje takie ryzyko stąd tyle chorób w rasach.
Uzyskanie żądanych cech rasy nie bazując na IMBREDZIE wymaga sporo więcej czasu i jest sporo mniej ekonomiczne no bo jeśli pies pasujący do suki o niepokrewnym rodowodzie mieszka np. w Australii a 10 km obok u sąsiada mamy innego o zbliżonym rodowodzie ???? Większość idzie na konsensus i podejmuje ryzyko wierząc że urodzi się coś zdrowego i wartościowego ... :)
I tutaj konkluzja. Jeśli ktoś sobie uroił ,że na hodowli psów rasowych zrobi sobie źródełko to znaczy ,że pomylił adres.
I tutaj jest PROBLEM ...
Księgi rodowodowe i weryfikacja przynajmniej daje wiedzę ... co prawda której większość hodowców nie wykorzystuje .
To jak lekarstwo które jest a nie jest aplikowane ... bo chory woli leczyć się taniej domowymi sposobami.

Mam nadzieję że nie odbierzecie mojego postu jako atak na kogokolwiek ale potępiam brak weryfiakcji i mnożenie bez poddania własnych psów takowej.

Acha bo byłbym zapomiał.

M@D BIJĘ CI BRAWO bo mimo że nie jesteś chyba hodowcą dokładnie
wiesz co w trawie piszczy.
A z kupnem szczeniąt jest dokładnie tak jak piszesz, albo bazować na dobrej opinii o hodowli, o wychodzących z niej zdrowych psach albo po prostu zabrać z "ciapkowa".
To postępowanie b.dojrzałe i ludzkie, oby więcej wyedukowanych osób
mających i rozsądek i serce.

Posted


"Otóż chciałbym poinformować że problem można w prosty sposób wyeliminować.
Po prostu dopuszczać do rozrodu jedynie egzemplarze wzorcowe (podobne do siebie) , niezbliżone genetycznie czyli bez tzw .imbredów weryfikując przy okazji zdrowie rodziców, zdrowie szczeniąt ....selekcjonując i dopuszczając do rozrodu kolejne pokolenia , podobnych rasowo, zweryfikowanych ze wzorcem i w każdym pokoleniu zdrowych szczeniąt , schodząc w tzw. głębokość rodowodu."


Jasne. I zawężać jeszcze bardziej i tak już skąpą pulę genetyczną. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Czytasz może ze zrozumieniem ?

cyt."niezbliżone genetycznie czyli bez tzw .imbredów weryfikując przy okazji zdrowie rodziców, zdrowie szczeniąt .... selekcjonując i dopuszczając do rozrodu kolejne pokolenia , podobnych rasowo, zweryfikowanych ze wzorcem i w każdym pokoleniu zdrowych szczeniąt , schodząc w tzw. głębokość rodowodu."

Albo nie rozumiesz tego co napisałem albo nie przeczytałeś/łaś dokładnie.

W jaki niby sposób przy takim podejściu zawęży to pulę genów?

Jest zupełnie odwrotnie. Kryjąc na IMBREDZIE zawężasz.

Krzyżujesz obce sobie osobniki (pod względem rodowodu) czyli wprowadzasz tzw. świeżą krew a utrwalasz fenotyp, utrwalasz i zachowujesz cechy rasy.
No chyba że nie chcemy psów rasowych ... :)

A swoją drogą do jakiej grupy się zaliczasz ...
Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem R=R , jeśli Ty nie
TO WSZYSTKO JASNE :)

Albo nie zrozumiałeś/łaś albo nie masz o tym pojęcia ...

  • 3 months later...
Posted

Oglądałam zlinkowany film BBC. To naprawdę straszne, co się dzieje z tymi rasami. Nigdy nie miałam rasowego psa, ale właśnie jestem na etapie rozważania kupna rasowca. Nie znam się na hodowlach i na rodowodach, więc byłam pewna, że dokumenty służą między innymi po to, żeby zapobiegać związkom kazirodczym w psich rodzinach. A tu okazuje się, że zrzeszeni pseudohodowcy postępują równie nieetycznie jak pseudp. Naprawdę jestem w szoku :( Poza tym, pomijając kwestie zdrowia, czy nie hodowcy nie mają oczu? Przecież te skrajnie przerasowione zwierzaki są okropnie szpetne. Nie wiem co może być atrakcyjnego w ONku z przykurczem łap, czy w Bassecie ciągnącym brzuch po ziemii. Gdzie tu ideał?

Posted

Afryka, wlasnie dlatego szukajac psa rasowego wg mnie nie idzie sie do pierwszego lepszego hodowcy (i tutaj przynaloeznosc do jakiejkolwiek organizacji jest dla mnie bez znaczenia), czy do tego ktory ma "same championy" bo to o niczym nie swiadczy. Czytasz o interesujacej cie rasie, przede wszystkim historie, jakie bylo jej wykorzystanie, jakich cech wymagano od psow, studiujesz standard (nie tylko 'czytasz'), jeszcze lepiej jak znajdziesz stare zdjecia i porownasz. I wtedy, posiadajac taka wiedze, bedziesz w stanie sama lepiej okreslic np.jak duzo sierci powinien miec pis danej rasy, jak bardzo wygieta morde, jakie silnie zaznaczone katowania itd., itd. - i na tej podstawie szukasz hodowcy, ktory hoduje wlasnie takie psy ;).Mam psa rasowego i bardzo sie z tego ciesze i jestem jak najbardziej za zasada R=R. Przy tym nie mysle negatywnie o kundelkach - jesli ktos chce kundelka, super (pod warunkiem, ze nie udaje ze motyl to zaba...). To o czym, wydaje mi sie, trzeba pamietac, to ze ludzie sa ludzmi i niektorzy robia cos dla szpanu, dla kasy itd. - taka jest niestety (albo stety, zaleznie jak sie na to patrzy ;P ) ludzka natura. Ale kazdy ma tez swoj rozum i jesli bedzie popyt na przerasowione psy, to raczej takich nie zabraknie i w wysokoceniacych sie organizacjach. Mysle, ze ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego jak duzo moze zmienic kreowany przez nich popyt na konkretne psy, czy cechy rasy...

Posted

[quote name='UTAAP']To o czym, wydaje mi sie, trzeba pamietac, to ze ludzie sa ludzmi i niektorzy robia cos dla szpanu, dla kasy itd. - taka jest niestety (albo stety, zaleznie jak sie na to patrzy ;P ) ludzka natura. Ale kazdy ma tez swoj rozum i jesli bedzie popyt na przerasowione psy, to raczej takich nie zabraknie i w wysokoceniacych sie organizacjach. Mysle, ze ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego jak duzo moze zmienic kreowany przez nich popyt na konkretne psy, czy cechy rasy...[/QUOTE]

Wiem, że ludzie są w stanie zrobić najgłupsze rzeczy dla szpanu. Mnie to nie przeszkadza - jeśli kiedyś stanę się bogata, to też będę jeździć jaguarem i spędzać lato na jachcie zacumowanym w Saint Tropez ;) Natomiast zupełnie nie jestem w stanie pojąć szpanu kosztem cierpienia zwierząt. I uważam, że w tym wypadku winni są przede wszystkim hodowcy, bo to oni rozmnażając zwierzęta powinnni w pierwszej kolejności zadbać o ich zdrowie. Dobrze, że coraz więcej się mówi o problemach wynikających z błędów w hodowli i z bezmyślnego rozmnażania wyłącznie pod kątem cech wyglądu.
No i niestety muszę się zgodzić z Tobą, że decyzja o kupnie psa konkretnej rasy musi być poprzedzona długim dochodzeniem dotyczącym warnunków w jakich są hodowane dane psy, starannym śledzeniem ich rodowodów itp. Forumuła R=R brzmi fajnie, ale tak naprawdę to pusty slogan z którego nic nie wynika, bo najwyraźniej część "papierowych" hodowców od pseudo różni się tylko tym, że ich psy mają jakoś tam udokumentowane pochodzenie, czasem bardzo kiepskie.

  • 2 weeks later...
Posted

Program ten w Wilekiej Bytanii wywołała olbrzymią krytykę organizacji kynologicznych. KC straciło społeczne zaufanie i sponsorów. Był wielkim ciosem dla organizacji rodowodowych, ale ciosem oczyszczającym. Członkowie KC szybko zajęli się wprowadzaniem zmian w regulaminie, mających wyeliminować możliwość wygrywania wystaw przez psy piękne, będące ideałem wzorca rasy, jednocześnie będące przez ten wygląd zdeformowane (np. obniżony tył, powoduje deformację stawów, mała głowa za bardzo uciska mózg, lub powoduje ryzyko wypadania oczu itd.). W niecały rok po wyemitowaniu filmu z dniem 1 stycznia 2009 roku wszedł w życie nowy regulamin KC. Więcej informacji na temat nieprawidłowości w organizacjach kynologicznych znajdziecie tutaj:
http://en.wikipedia.org/wiki/Pedigree_Dogs_Exposed

Zgadzam się z tezą BBC, że użytkowość była kiedyś gwarancją jakości, teraz tej cechy się nie testuje i mamy to co mamy u niektórych ras :( Dlatego uważam, że większą gwarancję daje pies po użytkowych rodzicach niż pies z rodowodem.

Niestety ZKWP nie wyciągnął wniosków z przykrych doświadczeń innej organizacji i nie:
1. Wprowadził ograniczeń w zakresie mieszania psów spokrewnionych (inbreding)
2. Nie zweryfikował wzorców wyglądu ras, tak aby uniknąć szkodliwych deformacji (przykładowe rozwiązania są w tekście do którego podałem link).
4. Nie wprowadził testów psychicznych.
5. Nie zwiększył puli genów psów, co według Brytjskich specjalistów było przyczyną degenracji psów w KC.
6. Można by te przykłady mnożyć, bo ZKWP nie zrobił nic, żeby uniknąć takiej wpadki jaką miało KC i myślę, że taki sam filmik można zrobić o niektórych czempionach ZKWP (zwłaszcza jeśli chodzi o rasy małe, które są najrzadziej badane i moim zdaniem najbardziej zdeformowane).

  • 1 month later...
Posted

[video=youtube;Qfifc9RDJpc]http://www.youtube.com/watch?v=Qfifc9RDJpc[/video]Ja dopiero zamierzam założyć hodowlę.Taką rodowodową.I to rasy,której najprawdopodobniej nie ma jeszcze w Polsce.W tej rasie z tego co sie doczytałam,plusem jest to,ze jest naturalna,czyli nie ma za duzo ingerencji człowieka w ulepszaniu tych psów.Szczerze mówiac chciałam "rozmnozyć"moją nie rasową sukę,bo nie wiedziałam,że pseudo",to tez "hodowla "domowa,dbajaca o psy,szczepiaca je,pracująca z nimi.Moją sunię kupiłam własnie w takiej "hodowli"przekonana,ze jest to pies rasowy,tylko bez rodowodu,który nie był mi do niczego potrzebny.Oprócz tego,własnie straciłam psa tej samej"rasy" i szczerze mówiac miałam gdzies papiery.Chciałam poprostu takiego psa jakiego straciłam.Wiem,ze to naiwne,ale wtedy pojęcia nie miałam,że R=R.Teraz na pewno nie kupię psa z hodowli,tylko wezme ze schronu.Ale do czego dążę.Po tym jak głosno mówiłam,ze moja suka bedzie mieć szczenięta zostałam prawie zjedzona, jako pseudohodowca, chciwy i żądny pieniedzy.Moje psy miały isc do rodziny i przyjaciół.Na pewno może jednego,czy dwa bym sprzedała(jakby mi zostały) ,ale ja nie liczyłam na zysk ze sprzedazy(od mamy,siostry,ich sasiadów(moich przyjaciół)nie miałam zamiaru brać grosza.Mało tego psy,które były u mnie tylko na trochę((kundelki)znajdowały domy z którymi mam kontakt do dziś.Więc "moje"szczeniaczki na pewno nie poszłyby w nieznane.Chciałam też jednego psa zosawić sobie.Bo moja suka jest naprawdę wspaniała(mówię tu o charakterze ,nie urodzie)i to właśnie moja przyjaciółka podsunęła mi myśl o rozmnożeniu mojej suni.Mam jeszcze yorka i tej suczki w życiu nie rozmnożę,chociaż na pewno pieski od niej sprzedałabym w mgnieniu oka.Moja suka (na szczęście) nie była skora do mnożenia się i postanowiłam,że jeśli jej to nie w smak,to gdzieś mam oczekiwania przyjaciół i rodziny i moje, na jej potomka.Stanęło na tym,ze przyjaciółka kupiła psa tej samej rasy co moja,też bez rodowodu,mama nie chce już psa,siostra ma psa innej rasy(peta)sąsiadka też nie chce,a sąsiadki i psiapsiuły mojej mamy męczą ją kiedy będą maluchy.Mimo ,iż mama powiedziała,ze nici z tego.Od wtedy zaczęłam się interesować czemu moja suka jeśli urodziłaby szczenięta,to byłyby to odrzuty ,własciwie bezwartościowe.Naczytałam się,naoglądałam,namyślałam....i doszłam do wniosku,ze te psy aż tak bardzo się nie róznią.Znam przypadki psów super czystej rasy z rodowodami,które bardzo cieżko chorowały,miały dysplazję,odchyły psychiczne,były porzucane,czy źle traktowane,ze wzgledu na swoje zachowanie.Naczytałam się i nasłuchałam o przekrętach na wystawach i pomyślałam sobie,że wszędzie są prawdziwi pasjonaci,którym na sercu leży dobro zwierzęcia i wszedzie są cwaniaki,którzy ,czy to pod przykrywką papierów,czy to mnożąc psy bez opamietania mysla tylko o swojej d...e.Doszukałam sie też różnic między psami tej samej rasy sprzed wielu,wielu lat i psami dzisiejszymi.Różnice są kolosalne!Mojej suni nie bedę rozmnazać,chociaż w głębi serca żałuję,bo wiem,ze jej potomstwo byłoby cudowne.I pod wzgledem zdrowotnym i pod wzgledem charakteru.Na końcu jest filmik dotyczący różnic między psami teraz,a kiedyś.Porównajcie sobie.I jeszcze link do artykułu o tych "papierowych "super hiper hodowcach(oczywiście nie wszyscy są tacy.http://pies.onet.pl/18340,13,17,grzechy_i_grzeszki_w_hodowli_psow,1,artykul.html

Posted

[quote name='marta9494'][video=youtube;Qfifc9RDJpc]Ja dopiero zamierzam założyć hodowlę.Taką rodowodową.I to rasy,której najprawdopodobniej nie ma jeszcze w Polsce.W tej rasie z tego co sie doczytałam,plusem jest to,ze jest naturalna,czyli nie ma za duzo ingerencji człowieka w ulepszaniu tych psów.
Z ciekawości: jaka to rasa? Przepadam za psami "naturalnymi", może chodzi o jednego z moich ulubionych.

[quote name='marta9494']Szczerze mówiac chciałam "rozmnozyć"moją nie rasową sukę,bo nie wiedziałam,że pseudo",to tez "hodowla "domowa,dbajaca o psy,szczepiaca je,pracująca z nimi. (...) Po tym jak głosno mówiłam,ze moja suka bedzie mieć szczenięta zostałam prawie zjedzona, jako pseudohodowca, chciwy i żądny pieniedzy.
Wyszukiwarka rzecz jasna nie działa (ta dogo jest wręcz karykaturalnie nieprzyjazna użytkownikowi :angryy:), więc nie widzę, jak Cię zjedzono, ale z praktyki sobie wyobrażam. Drodzy Dogomaniacy, apeluję: rozsądku i umiaru trochę. Ja wiem, że wszystkim nam zależy na zmniejszeniu bezdomnej tragedii, ale mieszanie z błotem ludzi o, jak by nie było, dobrych w ich pojęciu zamiarach, bardziej szkodzi niż pomaga. Nawet gdy jesteśmy rozgoryczeni kolejną wizytą w przepełnionym schronie, wciąż NIE należy stawiać znaku równości między osobą raz dopuszczającą swoją sukę czy kotkę - z przekonania, że to dla zdrowia - a bydlakiem trzymającym zwierzaki w klatkach, kryjącym je co cieczkę i ruję, karmiącym byle czym, sprzedającym byle komu i byle gdzie. To naprawdę nie to samo :roll:
Tak jak w przypadku gwałciciela oraz człowieka przechodzącego przez skrzyżowanie na czerwonym świetle - niby obaj łamią prawo, a jednak subtelna różnica między nimi istnieje. IMHO sprawa jest prosta:
hodowca - rozmnaża dla dobra rasy (nie, nie twierdzę, że ma rację, tylko takie są jego intencje);
rozmnażacz - rozmnaża dla dobra swojego zwierzaka (nie, nie twierdzę, że ma rację, tylko takie są jego intencje);
pseudohodowca - rozmnaża dla dobra własnego.

[quote name='marta9494']Od wtedy zaczęłam się interesować czemu moja suka jeśli urodziłaby szczenięta,to byłyby to odrzuty ,własciwie bezwartościowe.Naczytałam się,naoglądałam,namyślałam....i doszłam do wniosku,ze te psy aż tak bardzo się nie róznią.Znam przypadki psów super czystej rasy z rodowodami,które bardzo cieżko chorowały,miały dysplazję,odchyły psychiczne,były porzucane,czy źle traktowane,ze wzgledu na swoje zachowanie.Naczytałam się i nasłuchałam o przekrętach na wystawach i pomyślałam sobie,że wszędzie są prawdziwi pasjonaci,którym na sercu leży dobro zwierzęcia i wszedzie są cwaniaki,którzy ,czy to pod przykrywką papierów,czy to mnożąc psy bez opamietania mysla tylko o swojej d...e.Doszukałam sie też różnic między psami tej samej rasy sprzed wielu,wielu lat i psami dzisiejszymi.Różnice są kolosalne!
Ale CO konkretnie chcesz teraz przekazać?
Po pierwsze primo ;):
Jakie odrzuty, jakie bezwartościowe? :crazyeye: W sensie że psy w typie rasy, o niepotwierdzonym pochodzeniu, są tańsze niż rasowe? No z reguły są. Ale w życiu nie spotkałam się z twierdzeniem "rodowodowego" hodowcy, że pseudorasowce są bez wartości...

Po drugie primo:
Ciekawy wniosek. Masz rację, rasowce też chorują, też bywają źle traktowane i porzucane. Ale wyjaśnij w takim razie, dlaczego w schronisku, gdzie przebywa trzysta psów (w Polsce szacunkowo 2-4 proc. populacji to psy rasowe, czyli wśród trzystu zwierzaków przeciętnie 6-12 powinno być rasowych), pojawienie się jednego rasowca to anomalia? Nikt przecież nie twierdzi, że rasowy pies ma zagwarantowane dożywotnie szczęście, zdrowie i dostatek. Natomiast łatwo udowodnić, że to szczęście jest w jego przypadku BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE niż u szczeniaka opchniętego na targu.
Pozwolę sobie zacytować
[quote name='M@d']Rodowód nie daje gwarancji, a zarejestrowanie hodowli w ZK nie daje automatycznie certyfikatu uczciwości, ale kupując wódkę w sklepie masz MNIEJSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO oślepnięcia od metylu niż kupując wódkę rozlewaną na lewo na melinie.
Widzisz, to prawdopodobieństwo idzie w obie strony: dla dobra człowieka i psa. Pies "podpisany" przez hodowcę (tatuaż, chip) ma po prostu większe szanse trafienia do dobrego domu.

Po trzecie primo:
Zupełnie odrębnym tematem jest przerasowienie, chorobliwe uwypuklenie pożądanych cech. Do grona kalek ukazanych na filmie dołączyłabym na pewno basseta i bernardyna, po części również boksera. Żal mi, że komuś się takie zwierzaki podobają do tego stopnia, że ignorują kwestie zdrowotne dla zaspokojenia swoich doznań estetycznych :shake:

A odpowiedzi na moje pytania dot. sensu głębokiego kątowania u ON-ów jak nie było, tak nie ma...

Posted

[quote name='marta9494']Ta rasa to mioritic http://psypsypsypsy.blogspot.com/2009/12/ciobanesc-romanesc-mioritic.html http://www.happytails2.ro/mioritic.htm http://www.mioritic.nl/ Resztę odpowiedzi już Ci piszę na pw.pozdrawiam:)
Nie znałam wcześniej. Muszę co prawda przyznać, że to nie mój typ - wolę jak widać więcej psa, a mniej futra, nic oczu i kształtu głowy nie zasłania etc. :evil_lol:; no i preferuję suche, bez brody (choć mój wyżłowaty kundel ma jakieś tam kilka kłaczków na krzyż prawie-bródki i oczywiście jest najpiękniejszy na świecie :eviltong:). Ale wygląda na fajnego użytkowego psa, sprawnego fizycznie, raczej zdrowego. Czyli już mioritica lubię :)

Skorzystam z okazji do pogłębienia wiedzy ;). Skoro myślisz o hodowli, to pewnie rasę nieźle znasz. Jak w niej jest z typowymi dla dużych psów problemami zdrowotnymi (dysplazja, niewydolność serca i reszty układu krążeniowego, skłonność do skrętów żołądka)? Ja uwielbiam giganty, ale np. doga niemieckiego w życiu nie wezmę, bo chorowity strasznie - a jestem przeciwna rozmnażaniu psów z założenia żyjących kilka lat, bo dłużej organizm nie wydoli :roll:. No ale na logikę u ras mniej zmodyfikowanych pod względem urodowym powinno być lepiej.

Posted

Z tego co rozmawiałam z hodowczynią i hodowcą,to praktycznie pod względem zdrowia są to super psy.Najgorsze,ze nie ma w Polsce żadnych praktycznie informacji na ich temat,to co sobie wygrzebałam w necie,to są rumuńskie stronki.Ale latem jadę do Rumunii i pozwiedzam tamtejsze hodowle,pogadam,popytam i wyciągnę wnioski:)Ja akurat strasznie lubię wielkie i kudłate stwory:)A wyżła miałam jak byłam mała,są to naprawdę wspaniałe psy.

Posted

Jeśli chodzi o choroby,to z tego co mówili mi hodowcy,te psy chorują niezmiernie rzadko.Jednak jako duże psy (pies 70-80 cm)narażone są na dysplazję i skręt żołądka.Jednak według hodowców te choroby są bardzo rzadkie.Jak pojadę to na pewno dowiem się więcej,bo rozmowa przez tel.czy maile to nie to samo ,co rozmowa "w cztery oczy"W tych psach podoba mi się ich charakter(odwaga,szybkość uczenia się,spokój,ale w razie potrzeby bronią własciciela)Do obcych podchodzą z rezerwą,kochają dzieci i chętnie się z nimi bawią ,są niezwykle silne.Wyczytałam,ze jest to jedyny pies,który w walce z niedźwiedziem ujdzie z życiem.Odporne na zmiany klimatyczne,wytrzymałe,odporne na choroby,jest to pies jednego pana,któremu pozostaje wierny do końca życia,nieprzekupny.W ich ojczystym kraju-Rumunii uzywane są do tej pory jako stróze(owiec,domów)Potrafią obronić stado przed atakiem wilków,czy rysi.[video]http://www.adoptiicaini.ro/canisa-de-azuga-ciobanescul-mioritic/[/video] Tu jest filmik na którym hodowca opowiada o tej rasie,obejrzyjcie do końca:)pozdrawiam

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...