Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

agasc napisał(a):
Władczyni napisała:

Farbowanie - widzimisię właściciela, ale psa nie krzywdzi.
Nie zauważyłabym aby mój pies był nieszczęśliwy z powodu kąpieli/trymowania/czesania, do pełni szczęścia potrzebuje zajęcia a nie nieuczesanego futra.

-------------------------------------------------------------------

Farbowanie psa nie krzywdzi ,ale wprowadza w błąd sędziego i przyszłych nabywców szczeniąt .
Nie może (raczej nie powinna) na oszustwie polegać hodowla psów:shake:

Pies napewno z powodu kąpieli czy pielęgnacji nie będzie nieszczęśliwy,ale jeżeli spędza prawie całe życie w urankach,papilotach czy pampersach to już napewno szczęśliwym nie jest.
Szkoda,że w pogoni za laurami i doskonałymi ocenami z wystaw gubi się cechy psychiczne i naturalność.

Mam sukę w typie rasy, więc nie wystawiam i nie miałam na myśli przerabiania psa pod wystawę tylko np. ufarbowanie Su na boku różowego serduszka:diabloti: za karę jak będzie niegrzeczna:evil_lol:

Nie zauważyłam aby ubranko powodowało obniżenie nastroju, pampersów nie ma potrzeby używać, papilotów nie mam jej na co zawinąć.

  • Replies 963
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

NatiiMar napisał(a):
Podoba mi się pomysł prób pracy na wystawach.

Na wystawach to raczej nie (szczególnie w przypadku psów myśliwskich).
Ale zdecydowanie próby pracy powinny obowiązywać znacznie większą ilość ras - takich retrieverów (pisze o nich bo sama labradory posiadam) np. żadne próby pracy nie obowiazują - to straszne, że te wspaniałe psy są selekcjonowane prawie wyłącznie na podstawie eksterieru, a bojące się strzału lub niechętnie wchodzące do wody psy wcale nie są rzadkością, a jeśli dodatkowo mają osiagnięcia wystawowe są używane w hodowli - czy tak powinno hodować się psy myśliwskie? Całkowity brak selekcji w kierunku predyspozycji do pracy jest bardzo szkodliwy, już teraz osoby chcące coś z retrieverem robić szukają szczeniaka w hodowlach, które na Próby/Konkursy ze swoimi psami jeżdżą, a takich hodowli jest mniejszość.

To straszne, że Próby Pracy Retrieverów są tylko 3-4 razy w roku, a w tych wiosennych tegorocznych startowały tylko 4 psy, z tylko 2 hodowli!!!!!! i był tam tylko jeden samiec - porównując to z ilością retrieverów zgłaszanych na wystawy (tego samego dnia na wystawie w Częstochowie były 124 labradory, a trzeba by doliczyć jeszcze goldeny, flaty, nova scotia itd) - doskonale widać co w przypadku stanowczej większości hodowli jest priorytetem, ale czy to jest dobra droga? - szczerze wątpię.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):

Nie zauważyłam aby ubranko powodowało obniżenie nastroju, pampersów nie ma potrzeby używać, papilotów nie mam jej na co zawinąć.


Bo nie widzialas mojej poprzedniej suni- jamniczki krotkowlosej, ktora na wdok ubranka robila mine meczennicy. I do tej pory nie wiem czy to bardziej bylo ze wzgledu na ubranko, czy z tego powodu, ze ubranko kojarzylo jej sie z tym ze na dworze jest zimnbo.

Posted

Wypowiadałam się o swojej suce, a jej zdanie na temat ubranka i tak mnie delikatnie mówiąc mało obchodzi - to ja decyduję o tym co pies ma na sobie, a nie pies.:diabloti: Nie ma partnerstwa, jest zamordyzm.

  • 2 weeks later...
Posted

Problem świetnie opisuje majowy "Przyjaciel pies". W artykule wspomniano równiez o przedstawionym w pierwszym poście filmie i o zmianach jakie dzięki niemu zaszły we wzorcach na przykład pekińczyka i buldoga angielskiego.
Polecam artykuł!

  • 1 month later...
Posted

Ostatnio obserwuję coraz większą śmiertelność młodych bulterierów.Jestem przerażona,że duża część hodowców kieruje się raczej eksterierem ,a nie zdrowiem.Powstał co prawda serwis,gdzie promuje się badania psów,skojarzenia po przebadanych rodzicach...ale serwis jest bojkotowany przez dużą część hodowców.Albo na rękę im ciemnogród i wpychanie ludziom pięknych,ale chorowitych szczeniaków...albo boją się kosztów,które mogą wynikać z potrzeby kompleksowych badań.

Moim zdaniem trzeba o tym mówić,trzeba uświadamiać potencjalnych nabywców,aby zwracali uwagę na zdrowie.Nie ma nic bardziej bolesnego niż śmierć malucha.Są już hodowle,które szczycą się badaniami ...i słusznie! Trzeba podnosić standardy tak szybko jak hodowcy podnoszą ceny szczeniaków.Kupujący swoimi oczekiwaniami wobec zdrowia może w końcu wymuszą na pazernych hodowcach potrzebę badania!
Jak nikt nie będzie kupował szczeniaków po nieprzebadanych rodzicach,hodowcy ciągle będą za nie żądać 4 tyś i zostaną z kilkoma podrostkami...to może wreszcie wyciągną wnioski?

  • 2 weeks later...
Posted

W grzywaczach chińskich wprowadzanie badań było koszmarem, ale wystarczyło paru nawiedzonych i machina ruszyła. Przebadanych grzywaczy na prc PRA, dziedziczne choroby oczu, serce, LCP i rzepki jest coraz więcej. Niestety na badaniu się kończy, bo właściciele, którzy przebadali swoje psy, kryją nieprzebadane suki.
Mój reproduktor cieszy się duża popularnością, ale z zawziętością maniaka odmawiam kryć sukom, które nie mają min CERFu. Hodowca, który chce stosować przemyślaną selekcje, ma w Polsce bardzo pod górkę, bo wcześniej czy później musi wybierać miedzy wzorcem a zdrowiem, w Zk spotyka się tylko z niezrozumieniem.
Największe grzechy popełniają niestety sędziowie, którzy ignorują na ringu definitywne oznaki choroby.
Dopóki w Polsce sędzia kynologiczny jest bogiem i jego werdykt nie podlega żadnej ocenie a błędne decyzje nie spotkają się z żadnymi konsekwencjami , dopóty będą rozmnażane osobniki chore. Takie jest moje zdanie. Kulejący pies wygrywa swoją klasę, kończy championat, ma potomstwo. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi nieuczciwy (żeby nie powiedzieć wynaturzony i zwyczajnie durny) hodowca i sędziowie, dzięki któremu w/w pies nie tylko zdobył uprawnienia, ale również skończył championat.

Posted

Dlatego właśnie głeboko zastanawiam się czy nie wiziąć pieska z takiej przydomowej hodowli. Nie tam jakiejś pseudo czy coś,tylko po prostu z miejsca,gdzie dba sie o psy,ale nie o rodowód...Istnieją przeciez takie....

Posted

wiesz istnieja tez takie gdzie trzyma sie psy w domu ( moje 5 mieszka w domu) gdzie sie dba o zdrowie ( mialam 8 suk z tego hodowlane byly lub sa 4 bo reszta nie byla idealna lub miala np dysplazje za slaba jak na moje standarty hodowlane) i takze dba sie u mnie o rodowod- nie "klepię stempelkow" i nie uzywam repa z tytulu owczego pedu, lub 10 linijek tytulow. I nadal uwazam ze moja hodowla to hodowla domowa.

Posted

To nie na moje nerwy jest. Ja powiem tak chociaz moze tez wiele osób sie zbulwesuje ale czasem człowiek tak usilnie dązy do ideału ze to przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Moze powiem tak ja myslę ze jak ktoś ma jedną czy dwie suki nawet jak to piszecie rasowe ale bez rodowodu i dba o nie, karmi tak jak trzeba i wogóle to to nawet jak rozmnaza to nie jest tak zle, według mnie gorsze jest to co było widac na filmie i to jak ludzie mający psy z papierami na siłę dążą do ideału kosztem zdrowia psa, to lepiej juz hodowac w takim wypadku zadbanego, zdrowego psa bez papierów niż takiego co te papiery ma kosztem jego zdrowia, tylko by być bliżej ideału wzorca który i tak z biegiem lat, czasu sie w rasie zmienia. Ale pamiętam taką sytuacje ze szukałam kiedys psa i troche pojeżdziłam, ale jak przyjechałam do hodowczyni to sie załamałam, psy trzymane w klatach juz nie mówiąc w jakich warunkach, bo to porażka, zaniedbane, wychudzone, no masakra, to często niejeden kundel ma sie lepiej niz w tym wypadku pies z papierami więc wiele zależy od podejścia ludzi do sprawy. Niektórzy dbają o swoje psy bez wględy na papierek a inni bez wzgledu na papierek nie dbaja. Sa tez tacy co liczy sie dla nich tylko kasa, czyli dopuszczaja suczkę co cieczke, marna karma itp byle kasa była.

Posted

Wsadzenie wszystkich hodowli z rodowodem do jednego worka, jako rozmnażaczy dla idealu kosztem zdrowia i szczęścia psów jest niesprawiedliwe.
Wogóle ocena zamiarow hodowcy jest zawsze bardzo trudna. Nigdy nie poznamy psow hodowcy i jego linii tak jak on zna. Hodowca zna swoje psy na codzień. Ich charaktery, zdrowie. Urodę teoretycznie może ocernić on sam i widz z zewnątrz.
My patrząc z boku znamy eksterier psa i na tym koniec.
Każda hodowla ma swoje dążenia. Jednym podobają się ladne głowy (np. mnie :) ), kto inny będzie mial slabość do koloru futra.
Na szczęście mam rasę, ktorej wygląd i jak na razie dążenia w budowie nie kolidują ze zdrowiem. Na szczęście. Odpada mi problem krótkiej kufy czy kształtu czaszki, w ktorej mózg się nie zmieści, itp.
Ale znam hodowle, które stają przed dylematami, czy na reproduktora wybrać psa, ktory niesie kataraktę ale z dobrymi kątowaniami (bo mimo tendencji do katarakt Husky nie mają tendencji do ślepoty) czy psa, ktory szczeniąt nie mial i nie wiadomo co niesie i ma gorsze kątowania i wogóle jest brzydszy.
Ja akurat mam słabość do oczu, więc wszelkie katarakty omijam ale sądzę, że mając większą ilość psów prędzej czy później trafi się na psa z kataraktą lub nosiciela. A mniej więcej co czwarty ma kataraktę lub jest nosicielem.
Wybór reproduktora dla wlasnej suki jest bardzo trudny. Chyba jeszcze trudniejszy, jak jest dużo psów do wyboru. :)
Wiadomo, że każdy coś tam dobrego niesie i coś wadliwego. Tylko jak wybrać? To co już wiemy czy strzelić na ślepo i się pomodlić?
Jak sobie czytam uwagi niektorych entuzjastów, jakiego cudownego psa dla swojej suki wybrali, jakie piękne szczenięta już dał i to masowo. Ciekawe ile dal niepięknych, o których nic nie powiedziano?
Na inne hodowle patrzy się z zewnątrz na prawdę nie znając zamysłów hodowców i cech ich psow. Najlatwiej ocenić, że źle dobral psa i sukę, bo mają takie i takie wady zewnętrzne. A co z pozostalą częścią, której nie znamy?
Hodowca musi wybrać nejlepiej jak potrafi uwzględniając psychikę, zdrowie i eksterier.
Proszę nie krzyczeć, że rozmnażamy tylko psy zdrowe "jak koń". Psy mają rożne tendencje i pochodzą z różnych linii. Komfort mają ci, którzy wiedza co w ich liniach idzie. Jeśli twierdzą, że mają psy z linii, w któryche były same zdrowe psy i bez żadnych tendencji, to na prawdę nie znają tych linii.
Ponoć Husky jest "zdrową" rasą. Ale ja widzę w niej dużo problemów rożnego rodzaju. Skoro te są zdrowe, to jak muszą wyglądać te nie zdrowe.
Jeśli się zna rasę i tendencje swoich linii, to hodowla polega na tym, że próbuje się poprawić pewne cechy, a przy okazji wyłażą inne niekorzystne. Więc jedno się poprawi, a drugie zepsuje.
W hodowli nawet jak przez jakiś czas jest progres, to późnieniej prędzej czy później nastąpi regres. Nie da się poprawiać czegoś w nieskończoność i tak przyjdzie załamanie.
To coś jak wzrost gospodarczy, a potem kryzys. Była dobra passa dla budowlańcow, teraz mają kryzys. Za jakiś czas znowu będą mieli dobrą passę.
Ale i tak wiedza genetyczna idzie do przodu, co ulatwia hodowlę.
A jeśli chodzi o dążenie do jakiegoś rozsądnego kompromisu przez osoby, które mają szczenięta, bo suczka musi mieć choć raz mieć, to chodząc przez ileś lat do związku za wiele tych idealnie wychuchanych, wydmuchanych nie widziałam.
Za to widziałam "ofiary" niedouczenia i glupoty właśnie tych co tak przypadkiem hodowali.
Krzywe lapy (ale kupujący na to nie zwracają uwagi - myślą, że tak ma być), bo szczeniaki źle karmione, szczenięta nawet jeśli futrzate, to pod sierścią same żebra. Z wydętymi brzuszkami i karpiowatymi grzbietami, bo nie odrobaczone albo raz odrobaczone preparatem na owsiki kupionym w aptece - bo sąsiadka tak poradzila.
Ludzie często mieli dobre intencje ale nie wiedzieli co zrobić.
Hodowcy dla jednego miotu suki też najczęściej kryją najbliżej mieszkającym psem. Dla nich to pies i tyle a innych nie widzieli, bo byli na trzech pobliskich wystawach tylko. Bardzo rzadko bardziej ambitni szukają psa utytułowanego. Dobrego psa nie umieją szukać, bo nie wiedzą jak.
Pozdrawiam Hania

  • 2 months later...
Posted

Przywołam temat, bo mimo rzadkich wizyt na wystawach coraz więcej widzę ON-ków, przy których trudno na pierwszy rzut oka rozstrzygnąć, czy jeszcze stoją, czy już siedzą :-(
O gustach się niby nie dyskutuje, więc kwestie urodowe pominę.
ALE
gust kończy się tam, gdzie zaczyna się dobro psa (tak samo jak kota, papużki i innego żółwia), jego zdrowie oraz psychika.
Wytłumaczcie mi proszę: Jak to jest z tym nieszczęsnym kątowaniem? Ja rozumiem, że kłusak, że większy wykrok, że długość uda, że
[quote name='ayshe']linia grzebietu jest opadajaca przez
a)rozrosniete wyrostki kolczyste klebu ktore zwiekszaja dlugosc miesni[onek to maratonczyk, ma plaskie dlugie miesnie]przez zwiekszenie odleglosci ich przyczepu.
b)przez poskladane dlugie kosci konczyn tylnych dajace obszerny klus przy niewielkiej utracie posuwu przez wal napedowy onka jakim jest grzbiet.
(...)
dlaczego klus?
budowa klusaka byla zalozeniem.klus jest chodem nie skokowym wiec dajacym wytrzymalosc pracy psa.to nieodzowne w pracy.np przy owcach.onki pasa stada min.200owiec.praca na sladzie,praca w obciazeniu wilogodzinnego ruchu.klus jest najbardizej efektywnym chodem.onki sa w nim specjalistami.
specjalizacja wymaga odpowiedniej budowy
ale to wszystko teoria, nadal nie widzę argumentów praktycznych. Bo niby dlaczego akurat u ON-ków miałoby mieć sens takie kątowanie, skoro u innych pastuchów nie jest ani konieczne, ani pożądane? Chcecie wmówić, że puli, bordery, PON-y, collie, podhalany, sheltie, belgi, australian cattle, briardy, komondory, berneńczyki – wszystkie one pasą trzodę wszelaką „nieprawidłowo”? Bo radzą sobie, mając praktycznie poziome grzbiety?

Zresztą sama koncepcja kłusu wydajniejszego dzięki takiemu kątowaniu wydaje mi się cokolwiek naciągana. Naprawdę wierzycie, że psy z tak niskim zadem pracują lepiej, wydajniej niż ON-y sprzed 40-50 lat? Są na to jakieś dowody? :roll:

No i skoro głębokie kątowanie tak sprzyja wydajności kłusu, rozumiem, że taki pies:



bez problemu wygra z takim:



na dystansie, powiedzmy, 100 czy 150 km?
Są też jakieś badania na ten temat, prawda? Testy wytrzymałości na takich trasach, próby pracy?

Posted

Ja sobie odznaczę, a raczej podniose, może ktos odpowie na post powyżej, bo tez jestem ciekawa odpowiedzi:p
i tez nie przemawiam za mną budowa pierwszego psa, jako psa długodystansowego, wytrzymałego.

Posted

Moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że dziesięć lat temu rodowód psa/szczura/królika nie był tak ważny jak dzisiaj w Polsce. Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie... Hodowla rodowodowa niestety skupia się głównie na wyglądzie.... tak jak to jest u Collie Rough. Ich cudowne cechy charakteru przez lata zostały zatarte.

Nie mam nic przeciwko psom z rodowodem. Sama żałowałam z początku, że mój nie ma "papierka"...teraz mam to w nosie. Ale myślę, że trzeba popatrzeć na to trzeźwym okiem. Hodowla powinna być nakierowana na wzmacnianie pozytywnych cech charakteru i wyglądu! Z tym, że nie powinno się tutaj nastawiać na cechy wyglądu które podobają się człowiekowi tylko na te, które danej rasie ułatwiają życie!

Tak samo jest z ludźmi. Teraz liczy się ładny wygląd, operacje plastyczne, wszystko żeby tylko podreperować naturę. Charakter nie gra roli. Kobieta ma mieć 180 cm, nieskazitelne zęby, wielkie piersi które ciążąc do ziemi krzywią jej kręgosłup :p ale co tam! Ważne że odniesie sukces! A facet? Już nie skomentuję... bo z nimi też jest coraz gorzej...

Wszystko to co złe, dzieje się na świecie przez człowieka. Jego wypaczone myślenie i pogoń za pieniędzmi. Pieskowi nie robi różnicy, czy ma młode z wilkiem czy z przedstawicielem odmiennej sobie rasy...to ludzie wymyślili wzorce.

Z resztą. Żyjemy ponoć w wolnym kraju. Każdy może mieć tutaj własne zdanie :p

Posted

[quote name='tonacja']Moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że dziesięć lat temu rodowód psa/szczura/królika nie był tak ważny jak dzisiaj w Polsce. Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie...

Na dogo spotkałaś takich ludzi? :crazyeye: Ja siedzę tu prawie 3 lata i spotkałam dosłownie kilka takich osób... Może po prostu źle odbierasz pewne rzeczy...
Co do nowobogackich - te zachowania, które opisałaś, gardzenie kundelkami, spotykam w większosci ze strony właścicieli psów bez papierka. Ludzie kupujący dalmatyńczyka czy laba na giełdzie, bez papierów - to oni patrzą tylko na wygląd. Dla dobrego hodowcy liczy się też zdrowie i psychika, pochodzenie psa (jakie cechy niesie w genach). Zwracanie uwagi tylko na wygląd to domena rozmnażaczy nie zarejestrowanych i niestety nieuczciwych hodowców "rodowodowych" również, bo i tych nie brakuje. Ale uwierz, jest mnóstwo osób hodujących psy rasowe, rodowodowe, które bardzo dbają o zdrowie szczeniąt, ich charakter, a jednocześnie przygarniają bezdomne kundelki, które żyją na takich samych prawach co "arystokracja". Szkoda, że nie trafiłaś na takich, bo ja znalazłam takich mnóstwo - właśnie tu na dogo.

[quote name='tonacja']Hodowla powinna być nakierowana na wzmacnianie pozytywnych cech charakteru i wyglądu! Z tym, że nie powinno się tutaj nastawiać na cechy wyglądu które podobają się człowiekowi tylko na te, które danej rasie ułatwiają życie!


Zgadzam się całkowicie - tylko nakierowywanie hodowli na cokolwiek nie jest możliwe bez prowadzenia jakiejś dokumentacji pochodzenia - czyli tych nieszczęsnych rodowodów. Kojarzenie psów tylko po cechach zewnętrznych to loteria; trzeba wiedzieć, co mogą nieść ukrytego w genach, a nie znając przodków co możemy zrobić? Będzie to tylko bezmyślne namnażanie psów, a nie dążenie do czegokolwiek.
Ja nie wiem po co tyle szumu o rodowody, conajmniej jakby to były jakieś szlacheckie świadectwa urodzenia. To jest tylko i wyłącznie dokument potwierdzający, że pies jest po takich a takich rodzicach, dziadkach, etc. co jest podstawą do prowadzenia hodowli. To nie jest żaden certyfikat nie wiadomo jakiej wspaniałości, ale jest podstawą, jeśli chodzi o hodowlę w czystości rasy, rozwijanie cech w populacji.

Posted

[quote name='Mokka']Oj, narażacie się dziewczyny :evil_lol:

Dlaczego?:oops:

Ja nie wiem po co tyle szumu o rodowody, conajmniej jakby to były jakieś szlacheckie świadectwa urodzenia. To jest tylko i wyłącznie dokument potwierdzający, że pies jest po takich a takich rodzicach, dziadkach, etc. co jest podstawą do prowadzenia hodowli. To nie jest żaden certyfikat nie wiadomo jakiej wspaniałości, ale jest podstawą, jeśli chodzi o hodowlę w czystości rasy, rozwijanie cech w populacji.


O właśnie. To jest podstawowy argument, powinien byc zawsze wymieniany jako pierwszy, pogrubiony w nagłówku najlepiej jesli chodzi o tłumaczenie sensu rodowodów.

Posted

[quote name='tonacja']Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie... Hodowla rodowodowa niestety skupia się głównie na wyglądzie.... tak jak to jest u Collie Rough. Ich cudowne cechy charakteru przez lata zostały zatarte.
To akurat prawda. Przypuszczam, że gdyby przeciętnego collie - tak samo jak i ON-a - postawić naprzeciwko stada owiec, to by biedak zgłupiał i całkiem nie wiedział, co ma z tymi dziwnymi stworami zrobić :evil_lol:
Natomiast co do "rodowodowych rasistów", to na dogo tego kompletnie nie widzę, wśród ludzi mających rodowodowe psiaki też niekoniecznie (poza jednym, ale to burak w różnych sprawach, nie tylko psich :mad:), za to u osób posiadających psy w typie rasy - dość często przebija mniej czy bardziej świadome złudzenie "elitarności" :roll:

[quote name='Martens']Dla dobrego hodowcy liczy się też zdrowie i psychika, pochodzenie psa (jakie cechy niesie w genach). Zwracanie uwagi tylko na wygląd to domena rozmnażaczy nie zarejestrowanych i niestety nieuczciwych hodowców "rodowodowych" również, bo i tych nie brakuje. Ale uwierz, jest mnóstwo osób hodujących psy rasowe, rodowodowe, które bardzo dbają o zdrowie szczeniąt, ich charakter (...)
Zgadzam się, jest mnóstwo uczciwych hodowców, dbających o zwierzaki. Jednak nawet dla nich liczy się zwykle najpierw wygląd, a później też psychika. Szczerze - mając do wyboru interchampiona o idealnym eksterierze i znośnym charakterze oraz psa, który "ledwie" zaliczył hodowlankę, ale ma wspaniały temperament, doskonałą psychikę, idealną osobowość - którego reproduktora wybierze hodowca?
Pokuszę się o stwierdzenie, że niemal zawsze pierwszego.

No i nie ma tragedii, byle tylko zachował umiar i nie dobierał do rozrodu zwierząt ewidentnie niestabilnych, lękliwych, agresywnych. Ale mi się marzy sytuacja, gdy hodowcy oraz sędziowie (o klientach nie wspomnę) będą patrzyli najpierw na charakter, zdane egzaminy, wyniki prób pracy, relację z przewodnikiem, obcymi ludźmi i obcymi psami, a dopiero potem na miejsce załamania uszu, sposób noszenia ogona czy kształt fafli. Wiem, niepoprawny idealizm... :oops:


Nadal bardzo chciałabym wiedzieć, czy głębokie kątowanie u ON-ów naprawdę zwiększa ich wydajność i jakie są na to dowody.

Posted

[quote name='behemotka']
Nadal bardzo chciałabym wiedzieć, czy głębokie kątowanie u ON-ów naprawdę zwiększa ich wydajność i jakie są na to dowody.
I gdyby ktoś mógł odpowiedzieć przy okazji dlaczego LINIA UŻYTKOWA ONków wygląda tak:

źródło

Posted

Bo linia uzytkowa zawsze jest brzydsza, takie poczwary:evil_lol: (mni sie bardziej podobaja poczwary:diabloti:)

Np border collie, pierwsze zdjecie z googli. pies show



(zdjecie z hodowli clan-abby)




Uzytek (zdjecia ze strony hodowli Tika, przypadkowo wybrana)



zeby nie było, że uzytki to tylko krótkowłose a show długo


Nie uważam że showy nie maja charakteru są psy show i show:D Sama mam psa show, bynajmniej nie wybieranego do wystaw i pod katem wyglądu, a pod katem pracy z nim/sportu. uważam, ze jest bardzo wartosciowym pod wzgledem charakteru psem, prawdziwym border collie. Jednak psy uzytkowe to wyższe szkoła jazdy i branie ich na pierwszego psa (jakby rzecz "do pracy") jest bez sensu. Mysle, że tak samo jest w każdej rasie, która ma podział na psy uzytkowe i wystawowe. Znajda się w kazej z tych grup psy wartosciowe i mniej wartosciowe, a kazdy oczekuje czegos innego od psa. Wazne, żeby zachowac umiar i mimo, że pies wystawowe dązy teoretycznie do ideału wzorcowego to powinien też dążyc do takiego ideału z charakteru. Kojarzenie tylko na wygląd jest czyms wstrętnym.

A co do kwestii wyglądu. Wiadomo, ze gusta sa różne, mi się bardziej podobają poczwarki, ale wiele psów show tez (no mój, hehe:D chyab nie jestem obiektywna:D). Chociaz niektóre psy show sa na prawde przerysowane (mowie o rasach ogólnie) i jakos nie widze ich uzytkowo, nie widze w nich zwinnosci, szybkosci, wytrzymałości.

Sorry za tyle edycji (opracowywałam wstawianie zdjęc)

Posted

[quote name='behemotka']To akurat prawda. Przypuszczam, że gdyby przeciętnego collie - tak samo jak i ON-a - postawić naprzeciwko stada owiec, to by biedak zgłupiał i całkiem nie wiedział, co ma z tymi dziwnymi stworami zrobić :evil_lol:

Tylko, że te zatarcie "cudownych" cech zostało w dużej mierze wymuszone zarówno przez zanik możliwości użytkowego wykorzystania większości ras psów, jak i wymagania nabywców. Gdyby wszystkie ONki, husky czy jamniki cechowały się takim temperamentem, popędami i wytrzymałością jak 100-200 lat temu, to niestety niemal nikt z obecnych właścicieli-amatorów tych psów by sobie z nimi zwyczajnie nie poradził. (I tak sobie zresztą nie radzą, co świetnie widać na PWP i Wychowaniu).
Duża część collie czy terrierów nigdy w życiu stada owiec czy lisa w norze nie zobaczy i niestety hodowcy muszą dostosować do tego kierunek hodowli jeśli chodzi o psychikę psów. Pies z silnym a nierozładowanym instynktem pasienia czy łowieckim w domowych warunkach byłby po prostu nie do wytrzymania (agresja, niszczenie, wycie, ucieczki, tudzież inne odpowiednie dla rasy zachowania), albo wymagałby codziennie minimum kilku godzin jakiejś pracy zastępczej. A powiedzmy sobie szczerze, który właściciel psa, zwłaszcza w dużym mieście może sobie na to pozwolić?

Ideałem byłoby, gdyby psy ras od początku istnienia użytkowych trafiały tylko w ręce potrzebujących ich nabywców - myśliwych, owczarzy, etc. Ale takich miejsc i ludzi jest za mało, żeby populacja danej rasy przeżyła. Okazało się, że są dwie możliwości - albo rasy wymrą z powodu za małej liczebności a więc i puli genów, albo zostaną przekwalifikowane na psy wystawowe, do trzymania w miejskcih warunkach. To przykre, że są husky nie mające ochoty na bieganie czy spaniele wyprane z popędów myśliwskich; przykre zwłaszcza gdy popatrzy się na historię rasy, starania pokoleń ludzi, by wyhodować psu użytkowe. Ale świat się zmienia, i rasy muszą wraz z nim.

[quote name='behemotka']Ale mi się marzy sytuacja, gdy hodowcy oraz sędziowie (o klientach nie wspomnę) będą patrzyli najpierw na charakter, zdane egzaminy, wyniki prób pracy, relację z przewodnikiem, obcymi ludźmi i obcymi psami, a dopiero potem na miejsce załamania uszu, sposób noszenia ogona czy kształt fafli. Wiem, niepoprawny idealizm... :oops:


Ależ tak właśnie jest - tylko w hodowlach linii typowo użytkowych, powiedzmy ONków.
A z tego co pisałam wyżej, wynikł właśnie podział na linie wystawowe i użytkowe. Przeciętni ludzie nie poradzą sobie z psem typowo użytkowym, za to chcieliby, by ładnie się prezentował i był możliwie niekłopotliwy - do tego dążą linie wystawowe, niestety często zapominając o psychice :shake: Czegoś zupełnie innego oczekują osoby szukające psa do sportu, obrony, zaprzęgu - im nie jest potrzebna (a nierzadko przeszkadza) bujna szata czy nadmiernie wyeksponowane pewne cechy budowy. Dla tych osób są linie użytkowe.
I wydaje mi się, że wprowadzanie na siłę we wszystkich rasach prób pracy (możnaby choćby i u yorków, bo to psy pierwotnie jak najbardziej użytkowe), skoro zawęzi to znacznie grono osób mogących posiadac takiego psa. U psów wystawowych przydałyby się raczej obowiązkowe testy psychiczne prowadzące do eliminacji osobników bojaźliwych i agresywnych, bo selekcja dokonywana pod tym kątem na wystawach nie jest moim zdaniem wystarczająca... Nie oszukujmy się, wystawa to przede wszystkim konkurs piękności, i nie ma tam czasu ani warunków na należyte sprawdzenie psychiki psa. W dużej mierze trzeba tu polegać na wiedzy i rozsądku hodowcy.

Natomiast rasy, dla których zanikły zupełnie możliwości pracy "w zawodzie" przekwalifikowały się całkowicie na psy wystawowe. Przykładem może być tu Shar pei czy Buldog angielski. I niestety to właśnie w tych rasach wynaturzenia, problemy zdrowotne są największe. Rasy jeszcze jako tako wykorzystywane do pracy mają się znacznie lepiej.

EDIT:
Ja się tyle naprodukowałam, a tu tyle postów nawalili tymczasem...

Posted

Martens napisał(a):
Tylko, że te zatarcie "cudownych" cech zostało w dużej mierze wymuszone zarówno przez zanik możliwości użytkowego wykorzystania większości ras psów, jak i wymagania nabywców. Gdyby wszystkie ONki, husky czy jamniki cechowały się takim temperamentem, popędami i wytrzymałością jak 100-200 lat temu, to niestety niemal nikt z obecnych właścicieli-amatorów tych psów by sobie z nimi zwyczajnie nie poradził. (I tak sobie zresztą nie radzą, co świetnie widać na PWP i Wychowaniu).
Duża część collie czy terrierów nigdy w życiu stada owiec czy lisa w norze nie zobaczy i niestety hodowcy muszą dostosować do tego kierunek hodowli jeśli chodzi o psychikę psów. Pies z silnym a nierozładowanym instynktem pasienia czy łowieckim w domowych warunkach byłby po prostu nie do wytrzymania (agresja, niszczenie, wycie, ucieczki, tudzież inne odpowiednie dla rasy zachowania), albo wymagałby codziennie minimum kilku godzin jakiejś pracy zastępczej. A powiedzmy sobie szczerze, który właściciel psa, zwłaszcza w dużym mieście może sobie na to pozwolić?

Ideałem byłoby, gdyby psy ras od początku istnienia użytkowych trafiały tylko w ręce potrzebujących ich nabywców - myśliwych, owczarzy, etc. Ale takich miejsc i ludzi jest za mało, żeby populacja danej rasy przeżyła. Okazało się, że są dwie możliwości - albo rasy wymrą z powodu za małej liczebności a więc i puli genów, albo zostaną przekwalifikowane na psy wystawowe, do trzymania w miejskcih warunkach. To przykre, że są husky nie mające ochoty na bieganie czy spaniele wyprane z popędów myśliwskich; przykre zwłaszcza gdy popatrzy się na historię rasy, starania pokoleń ludzi, by wyhodować psu użytkowe. Ale świat się zmienia, i rasy muszą wraz z nim.





Wyjęłas mi to z ust:p Nic dodac, nic ujac:p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...