MrBAD Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Witam To mój pierwszy post na tym forum, więc chciałbym wszystkich przywitać licząc na pomoc :) Wczoraj przyplątał się do mnie piesek. Przeszedł ze mną 14 km i nawet go nie wołałem. Gdy byliśmy już pod domem nie miałem sumienia go nie wpuścić. Zastanawia mnie czy był to nieudany prezent na święta, czy może piesek po prostu uciekł komuś. Porozwieszam plakaty i zobaczymy czy ktoś się zgłosi. Załóżmy jednak, że nie. Chciałbym zatrzymać oba psy. Są one po prostu cudne, jednak ich charaktery na pierwszy rzut oka się znacznie różnią. I tu zaczyna się mój problem: Piesek który jest ze mną od pięciu lat (malutki jest) strasznie jest zazdrosny o względy u drugiego pieska, który przybłąkał się wczoraj (ten jest jakieś 20kg cięższy od pierwszego). Na oko ma pół roku więc można się spodziewać że będzie jeszcze większy. Nie wiem co mam robić, bo młodszy piesek najchętniej zjadłby w całości większego rywala. Rozważałem decyzje oddania pieska, ale postanowiłem że będę dążył do zatrzymania obu psów. Bardzo proszę was o pomoc. Zapomniałem dodać że oba pieski muszą żyć ze sobą w jednym mieszkaniu - 50m2 . Co mam robić żeby 5 letni malec zaakceptował nowego kumpla? Quote
mery Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Kochani Dogomaniacy!!! Bardzo Was proszę o podzielenie się Waszym wielkim doświadczeniem, z Mr Bad, któremu baaaaaardzo zależy na obu psach. Proszę Was o szybkie odpowiedzi, w ramach Waszych możliwości, żeby tylko psy sobie krzywdy nie zrobiły... Ja czuję się ciemna w temacie, żeby udzielać rad. Pozdrawiam, Mery Quote
Baski_Kropka Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Za za szerokiego doświadczenia pod tym względem nie mam, psów na TD się u mnie trochę przewinęło, i bez problemów się nie obyło, jednak zawsze jakoś wybrnęliśmy. Każdy inaczej podchodzi do sprawy, ja jednak zawsze dbam żeby rezydentowi (pieskowi który jest już z nami długo) świat do góry nogami się nie odwrócił. Nie zmieniam zasad panujących dla niego w domu. poświęcam mu w pierwszeństwie uwagę. Z nowym pieskiem również bardzo konsekwentnie postępuje. Kiedy przygotowuje lub kłade im karmę w miskach na ziemię, psiaki mają grzecznie siedzieć, najpierw dostaje rezydent, potem zaraz drugi psiak, oczywiscie cały czas staram się żeby grzecznie czekał. Kiedy ubieram psiaki na spacer również zawsze pierwszym zajmuję się starszym psiakiem :) Zalecam też mnóóóóóustwo ruchu. Szczeniak musi się wybawić wyszaleć, dorosły pies podobnie, wtedy troche temperament do rywalizacji im opadnie i poprostu walną się spać :) Oczywiście jeśli są to dwa samce, z silnymi charakterami, w przyszłości może być nieunikniona kastracja jeśli jakoś się nie dogadają. Pracuj z nimi dużo, ucz je komend, nowych sztuczek, psiaki kochają prace z człowiekiem :) Z czasem się do siebie przekonają :) Życzę powodzenia!! Na pewno znajdzie się ktoś bardziej doświadczony i Ci doradzi :) Można też spróbować napisać do psiego psychologa meila, oni często doradzają, a sama wizyta też nie jest taka droga :) Quote
MrBAD Posted February 3, 2009 Author Posted February 3, 2009 Dzięki za odpowiedź, jednak muszę powiedzieć że to wszystko jest truudne :shake: Gdy chce ich obu wyprowadzić na spacer starszy leci do młodszego żeby go zjeść. Jak tylko się odwróce i psiaki są bez opieki dzieje się to samo. Mimo że poświęcam starszemu dużo czasu to stosunek ich do siebie się nie zmienia :shake: Quote
marta23t Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 miałam podobną sytuację: mam suczkę 4 lata i doszłam do nas sunia 3 miesiące szczeniak. pierwszy tydzień był straszny; rezydentka gryzła szczeniaka , odganiała . po dwóch tygodniach ataki były sporadyczne, po trzech pojawiła się przyjaźń:cool3: psy spały razem, bawiły się, potem znów był tydzień grozy i awantur a teraz nie jest źle; dużo neutralniejsze zachowanie psów w stosunku do siebie. wielkiej miłości nie ma i raczej nie będzie ale nie ma awantur, psy śpią razem w łóżku ze mną i jakoś wszystko pomału się układa. oprócz rad powyżej doradzę Ci też karmienie psów z ręki smaczkami ; raz dajesz jednemu a raz drugiemu i wspólne spacery-niech psom swoje towarzystwo kojarzy się z przyjemnościami:lol: powodzenia i trzymam kciuki;) Quote
Arietis Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Witam :) zawędrowałam do tego tematu licząc na jakieś podpowiedzi. Sytuacja nie jest może typowa-ponieważ chciałabym zaprzyjaźnić ze sobą 2 suczki,które nie mieszkają razem,ale obie są "moje". Tekila-moja domowa 6 letnia kundelka,w typie hmm "nijakim" bo mi to ona niczego nie przypomina, no i Misza-przez weta określona na 4 lata,chociaż wg. mnie niemożliwe:crazyeye:moze miała wcześniej nie za halo jedzenie i stąd te zęby,nie wiem,ale na 4 lata to ona się zupelnie nie zachowuje(no i nie wygląda)-w typie ONa, taki typowy "wilczur". Misza mieszka na ogrodzonym terenie firmowym razem z dziadkiem Barrym, jest ze schorniska,znamy się krótko,ale ja już przepadłam(ona chyba też);). Od razu mówie-nie wygląda to tak,że siedzi tam pozostawiona samej sobie,przychodze do niej 2-3 razy dziennie,bawimy się,chodzimy na smyczy itp. No i problem-chciałabym przynajmniej spróbować,żeby suczydła mogły razem przebywać i szaleć na placu, Tekila z Barrym dawno zaprzyjaźniona, jest typem dominantki, jej zabawy są zazwyczaj dość brutalne(tzn jest taka energiczna,zawsze musi być "jej na wierzchu"). Misza w schronie była całkowicie zdominowana przez suki i psy z klatki,podejrzewam,że nie dojadała,bo jej nie dopuszczały do michy-same kości! Po wprowadzeniu na plac-zupelnie inny pies! Już nie "autystyczny" i niedotykalski,a wielka pieszczocha i energiczna,wesoła babka. Suczydła do tej pory widziały się tylko przez płot i różnie bywało- od wycia mojej, do wrzasków i szarpania się obu. Obie są o mnie zazdrosne:shake: Myślałam o tym,zeby obu założyć kagańce i spróbować,ale to chyba chybiony pomysł-bo i Tekila,która miała wiele okazji do latania po terenie jak jeszcze Miszaka nie było-traktuje plac jako swój teren, no i Misza-która teraz jest de facto na swoim terenie:roll: no i jeszcze Barry by się wmieszał pewnie bo przepada za Tekilą i by było. Normalnie Tekila jak biegała tam sobie-to lata i szuka kotów i żarcia:mad: do mnie czasem podbiega,ale ogólnie zajmuje się sobą,a Misza nie odstępuje mnie na krok,podskakuje, aż cała "wychodzi z siebie" z radości, w tej sytuacji tekila na pewno nie szukala by kotów,tylko pilnowałaby mnie...a nie chciałabym,zeby zapamiętały się z szamotaniny... Co mogę zrobić?jak spróbować?wziąć kogoś do pomocy i na spacerze?ale wtedy jedynie smycze,bo Misza mimo,że się słucha jest jeszcze za dużą "swierzynką",nie spuściłabym jej teraz,no i wiem jakby to wyglądało-Tekil by biegał krok w krok za Miszą i "napierał"-jeśli rozumiecie o co chodzi:p Dziękuję,jeśli ktokolwiek przebrnie przez te moje wypociny ;) liczę na jakieś pomysły,rady :) będę wdzięczna Quote
Arietis Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 hmmm..odpowiedzi nie widać,poczytałam rózne wątki o podobnej tematyce,ale jeszcze chciałabym uzyskać odp. dzisiaj przymierzyłam Miszce kaganiec!skórzany,bo innego w posiadaniu akurat nie mam,ale jest dobry-może otworzyć japę,smakołyki przyjmowała przez "szpary", trochę trzepała głową,ale na smyczy jak na nasz pierwszy raz super wyszło(obawiałam się szarpaniny i ściągania łapami kaganca za wszelką cenę-mój pierwszy pies wielkościowo do jamnika mniej więcej podobny-na kaganiec reagował histerią okrutną!). Jak ją spuściłam na smyczy-były nieskoordynowane podskoki,ale nie było źle,na zawołanie przybiegała i smaczki wcinała:evil_lol:, chcę ją przyzwyczajać do noszenia kagańca normalnie,bez "niekoordynacji" i tak myślę,zeby wtedy również w kagańcu wpuścić Tekilę(ona jest przyzwyczajona do kagańca,umie w nim chodzić,chociaż ostatnio chodzimy w kantarku-bo mała robi postępy!!sąsiadka od 3 basecików też się zdziwiła,bo Tekil od niedawna olewa totalnie psiaki,na które się wcześniej na smyczy rzucała potwornie,że trudno ją było utrzymać!teraz psiaki podchodzą,wąchają,zaplątują smycze-a ona nic!:crazyeye:a to zasługa smakołyków na spacerki!(wiedziałam,ze ona za jedzenie zrobi wszystko:p)nie mówię,ze jest idealnie,bo jeszcze czasami na jakiegoś psa szczeknie,warknie,ale pracujemy! Czy kiedy Misza załapie chodzenie w kagańcu zapoznać je na placu?Mimo,iż to jest teraz teren jej?tam mogą bezpiecznie(tzn mogłyby) biegać,świrować,teren duży,ogrodzony... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.