Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 2 weeks later...
  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 4 weeks later...
  • 1 month later...
  • 8 months later...
  • 1 year later...
Posted

Był psem idealnym, dla mnie. Miał piękne, mądre oczy, które rozumiały wszystko co do niego mówiłam. Był dla mnie jak brat, pół mojego życia razem. Tak strasznie mi go brakuje... Nadal nie mogę w to uwierzyć i pewnie długo tak będzie.
Andusia jak miał 1,5 roku potrącił samochód, kilka miesięcy później dostał pierwszy atak padaczki. Były bardzo rzadkie i słabe. W środę dostał strasznie silnego ataku, w pewnym momencie zaczął się dusić, ale ciocia pomogła mu odzyskać oddech, szybko w auto i do weterynarza, niestety najbliższy weterynarz jest po prostu do dupy, ja do niej z biegiem, że tak i tak się dzieje, a ona spokojnie stoi i się patrzy zamiast szybko działać. Wysłała nas do apteki po Diazepan, szybko pojechaliśmy i w drodze do domu znowu dostał silnego ataku, w 4 nie mogliśmy go utrzymać... Gdy w pewnym momencie powoli przestawał się trząść myśleliśmy, że mu przechodzi, okazało się, że po prostu przestał oddychać :( Szybka reanimacja znowu, lecz to już nic nie dało... mózg przestał pracować. Wiem, że jeśli trafiłby do dobrego weterynarza mógłby zostać uratowany, niestety to wszystko tak krótko trwało, że nawet byśmy nie dojechali.
I tak cieszę się, że przeżył prawie 10 wspaniałych lat.
Jest teraz z Morgusiem za TM i razem sobie biegają. Morguś równe 2 miesiące przed Andusiem odszedł.

Dobrze, że jest z nami Leon, bo nie wyobrażam sobie tej przerażającej ciszy... Z resztą młody też nie może sobie miejsca znaleźć, ciągle chodzi na posłanie Andego i sprawdza czy może już wrócił.

Posted

Ania :) napisał(a):
Był psem idealnym, dla mnie. Miał piękne, mądre oczy, które rozumiały wszystko co do niego mówiłam. Był dla mnie jak brat, pół mojego życia razem. Tak strasznie mi go brakuje... Nadal nie mogę w to uwierzyć i pewnie długo tak będzie.
Andusia jak miał 1,5 roku potrącił samochód, kilka miesięcy później dostał pierwszy atak padaczki. Były bardzo rzadkie i słabe. W środę dostał strasznie silnego ataku, w pewnym momencie zaczął się dusić, ale ciocia pomogła mu odzyskać oddech, szybko w auto i do weterynarza, niestety najbliższy weterynarz jest po prostu do dupy, ja do niej z biegiem, że tak i tak się dzieje, a ona spokojnie stoi i się patrzy zamiast szybko działać. Wysłała nas do apteki po Diazepan, szybko pojechaliśmy i w drodze do domu znowu dostał silnego ataku, w 4 nie mogliśmy go utrzymać... Gdy w pewnym momencie powoli przestawał się trząść myśleliśmy, że mu przechodzi, okazało się, że po prostu przestał oddychać :( Szybka reanimacja znowu, lecz to już nic nie dało... mózg przestał pracować. Wiem, że jeśli trafiłby do dobrego weterynarza mógłby zostać uratowany, niestety to wszystko tak krótko trwało, że nawet byśmy nie dojechali.
I tak cieszę się, że przeżył prawie 10 wspaniałych lat.
Jest teraz z Morgusiem za TM i razem sobie biegają. Morguś równe 2 miesiące przed Andusiem odszedł.

Dobrze, że jest z nami Leon, bo nie wyobrażam sobie tej przerażającej ciszy... Z resztą młody też nie może sobie miejsca znaleźć, ciągle chodzi na posłanie Andego i sprawdza czy może już wrócił.

Jejku, aż się popłakałam czytając to :( Tak bardzo mi przykro :(

Posted

Andy kilka miesięcy młodszy od Mojego Hakera :(( Nie mogę się pogodzić z tym, że wszedł w wiek gdzie jego rówieśnicy już umierają...
Trzymaj się bardzo cieplutko, oby Andiemu było dobrze tam, gdzie trafił

Posted

szalej napisał(a):
( Nie mogę się pogodzić z tym, że wszedł w wiek gdzie jego rówieśnicy już umierają...


My za 1,5 roku też wejdziemy w ten wiek :-(
One żyją za krótko...o wiele za krótko...to niesprawiedliwe :-(
Jest mi strasznie przykro i na samą myśl o tym ,że kiedyś nadejdzie ten dzień oczy łzawią :-(
Aniu trzymaj się i pamiętaj, że on jest tam szczęśliwy i patrzy na Ciebie z góry.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...