wire fox Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Nie miałam pomysłu, gdzie rozpocząć ten wątek, bo nie dotyczy on dokładnie ucieczki lecz raczej "pościgu" za samochodami i nie tylko. Mam problem z oduczeniem foksterierki ścigania samochodów i innych uciekających stworów, przedmiotów np. walizek na kółkach :lol:. O ile w przypadku walizek problemu specjalnego nie ma ,to w przypadku samochodów jest duży. Zauważyłam, że ostatnio miałaby nawet ochotę ugryźć samochód nadjeżdżający z przeciwka - nie wiem czy dość "obrazowo" się wyraziłam. Fuga ma niespełna 2 lata, wychowała się w mieście, w centrum - niewątpliwie pościg za uciekającymi jest to cecha psów myśliwskich, pomagają smakołyki dla odwrócenia uwagi, ale do końca nie można być pewnym jej zachowania. Często ignoruje przejeżdżające samochody ale... no właśnie - nie zawsze. Sama uwielbia jazdę samochodem. Może macie jakieś doświadczenia lub sukcesy z tym związane. Na razie jest skazana na 8 m linkę nawet w parku. Quote
karjo2 Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Troszeczke odmienny temat, ale zasada ta sama. I sporo fajnych podpowiedzi ze strony szkoleniowcow. http://www.dogomania.pl/forum/f1073/obszczekiwanie-jakie-sa-konsekwencje-44156/ Quote
wire fox Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 Dziękuję :lol: Przeczytałam i postaram się to "przekonwertować" na nasz problem . Quote
wire fox Posted January 30, 2009 Author Posted January 30, 2009 Do Władczyni : Myślę,że świetnie uchwyciłaś istotę problemu. To bardzo żywiołowy i powiadziałabym nawet nadwrażliwy pies. Łatwo ją skupić na aportowaniu lub wykonywaniu komend, chociaż mam czasem wrażenie że to nakręca ją jeszcze bardziej - generalnie ma olbrzymią potrzebę ruchu i pracy. Mimo dość intensywnych spacerów trudno ją zmęczyć - cóż taki urok foksów. Została wysterylizowana głównie z powodu urojonych ciąż, ale miałam też cichą nadzieję,że troszkę się po tym zabiegu "wyciszy".Niestety, efekt jest wręcz odwrotny - zachowuję się jakby pozbyła się problemu :lol: i ma teraz spokojną głowę do szaleństw :evil_lol: Może jak się zestarzeje:lol: ?? Poważnie to biorę sobie Twoje uwagi do serca i ćwiczymy dalej. Quote
WŁADCZYNI Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Walizki to jeszcze nie problem bo można w domu i na spacerze sobie ze swoją własną ćwiczyć. Bo kto powiedział że nie możesz chcieć wyjść z walizką na spacer, nie? Moja od samochodów wolała autobusy:diabloti: chyba dlatego że więcej mięsa?;) A poważnie ćwicz do znudzenia przywołanie tak żeby w każdych warunkach móc psa odwołać. Na wszelki wypadek jakby odwołanie nie pomogło jedna komenda statyczna - siad/waruj/stój. Krótka, tak żeby można było ją wykrzyczeć albo i dodać nieco wulgarniejszy ładunek emocjonalny zwiększający prawdopodobieństwo wykonania komendy przez Twojego psa i zwykle pół parku;) Przy samochodach możesz próbować się bawić, przeciągać, tak żeby pies był skupiony w 100% na Tobie. Mi dużo pomogło frisbee - mniej więcej zaprzestanie pogoni łączyło się z czasem kiedy suka mogła sobie poszaleć za dyskami (oczywiście to nie była jedyna rzecz jaką robiłam). Widać potrzebuje tej pogoni, ma z tego frajdę, coś tam sobie rozładowuje w ten sposób. Quote
hannka Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Moja sunia to 4 letnia bokserka.Nigdy nie goni samochodów, rowerzystów,mieszka od zawsze prawie w centrum miasta.To co zrobiła w sobotę to prawie przyprawiło mnie o zawał.Dwa parki rozdziela dość ruchliwa ulica i po przejściu jej Luśka jak zwykle została puszczona luzem.W połowie drogi zatrzymała się zaczęła strzyc uszami ( ja nic nie słyszałam) i w tył zwrot i bieg w stronę ulicy. Gwizd,wróć, stój .....na nic nie reagowała .....amok. A ulicą jechał wóz z koniem ( stukot kopyt musiała słyszeć wcześniej, a konia nigdy nie widziała) a ona jezdnią za nim. Auta trąbią a Luśka za wozem szok......:shake: poprostu szok ,a ja bieg za nimi około 50 metrów.No i olśnienie ....w tył zwrot , ale już chodnikiem bieg do mnie, a oczy miała jak pięć złoty gdy zobaczyła mnie.Wracałyśmy do domu (bo już nie było dalszego spaceru) bez słowa, bo pańcia nie miała siły ....to znaczy ja. A ona mój oszołom całą drogę powrotną co chwila głową do góry i spojrzenie na mnie ...:placz:Morał : trzeba być cały czas czujnym , Luście więcej podam oleju :angryy: Quote
olekg89 Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 Taaa samochody:angryy: Mój poluje jak durny skrada się ,jak auto nas mija jest jazgot:diabloti:Jak powiem odpowiednio wcześnie "k....ŹLE" to pokaże tylko zęby. quady(czy jak to się tam pisze)pogonił ostatnio w lesie:angryy:Ale szybko mu się znudziło.Może pomogła moja wiązanka "k.. jak ja ci zaraz prz... w tej po... łeb":evil_lol:. Na samochody pomogła troche kolczatka i parówki.Wcześniej rwał się i robił kółko o 360stopni z dziki szczekaniem.Teraz tylko szczeka zawsze coś. Quote
hannka Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 a to jest właśnie moj oszołom,bardzo kochany oszołom Lusia Quote
ulvhedinn Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 O rany, po przeczytaniu tytułu przypomniał mi sie ten dowcip o facecie który przyprowadził psa do weta, bo gonił samochody... "Wiele psów goni auta" mówi wet. "Ale mój je dogania, przynosi i zakopuje w ogródku"... stare ale mnie nieodmiennie śmieszy :evil_lol: Ja mam na szczęście problem "tylko" z ... końmi i jeżami. Jak Kra je wyczai to głuchnie, głupieje i ma mnie w głębokim poważaniu.... ale pracujemy :mad:;) Quote
Aga K Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Moj fafel tez gania za czyms coi ucieka, ale przewaznie sa to ptaki, koty lub psy. Ale mam z nim jeszcze inny mal choc dosc klopotliwy gdy sie zdarzy klopot. Bardzo boi sie samochodow dostawczych, ciezarrowek i innych wiekszych samochodow poza AUTOBUSAMI, ktore uwielbia i chetnie do nich wskakuje choc nie prosze :lol: Problem polegga na tym, ze gdy przechodzimy obok jakiejs ciezarowki, czy jest na chodzie czy nie on bardzo ciagnie w przeciwna strone, idzie obok nogi ale bardzo bardzo ciagnie - to jest najlepszy aspekt tego problemu. Najgorzej jest gdy porostu nagle chce uciec. Bokserki maja jednak troooche sily i ciezko jest takiego utrzymac gdy sie wystraszy i nagle pociagnie z calej sily. Niewiem jak go tego oduczyc. Jak jest na smyczy to do niego poprostu spokojnie mowie, gorzej gdy bedzie na spuszczeniu ( my dopiero uczymny sie przychodzenia na komende, ale ja juz sie wole martwic i dmuchac na zimne) To jest pies wyrzucony z samochodu a oczach swiadka ( mojej znajomej) Czasem boi sie samochodow. Ciezko mi go rozgryzc, bo lubi jazde samochodem, bez problemu wsiada, ale jak ktos obcy t=mocniej trzasnie drzwiami rowniez sie wyrywa i jes plochliwy.:roll: Quote
WŁADCZYNI Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 Pies który w panice wieje przed siebie nie jest psem który powinien biegać luzem. Dla własnego bezpieczeństwa. Zabezpiecz zwierzaka przynajmniej linką, którą w każdej chwili możesz złapać/przydeptać, ochroni to też zwierzęta które miały by być pogonione. Quote
Bzikowa Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 O, ciekawy temat. Mój pies do kwestii samochodów podchodzi dwojako. :lol: Jak np idziemy sobie chodnikiem albo czekamy przed przejściem dla pieszych to zwykle spoko, jadą sobie to niech sobie jadą. Chyba, że bardzo szybko to trzeba usiłować samochód zamordować. Ale to się zdarza rzadko. Natomiast na przystankach autobusowych (na takich dużych i 'szerokich' nie ma większego problemu bo biorę psa na ''tyły'' przystanku i jest luz) jak psu się nudzi to obszczekuje wszystko co przejdzie, nawet nie bardzo szybko :roll: Odwracanie uwagi ? :cool3: Podjeżdża samochód, podaje psu żarcie, albo każę wykonać komendę, pies zżera/robi coś BŁYSKAWICZNIE żeby zdążyć rzucić się na pojazd :angryy: Jak opętany. Dlatego zawsze na treningi (dojeżdżam autobusami i parę razy muszę czekać po kilka - kilkanaście minut) zawsze biorę zaciskową obrożę. Obroża nie robi mu żadnej krzywdy oczywiście, nie ścinam go ani nic, tylko po prostu wiem, że z takiej nie ma szansy wyjść podczas gdy ze zwykłej, nawet ściśle dopasowanej wyszedł parę razy (w tym raz na przystanku tramwajowym jak się wkurzył na boksera wysiadającego z tramwaju i chciał go 'dopaść' :cool1:), po prostu dla bezpieczeństwa. Drugim środkiem zaradczym jest to, że staram się przychodzić na przystanek tak, żeby nie musieć długo czekać na autobus, wcześniej sobie spacerujemy gdzieś w pobliżu i tyle. Najgorsze jest to, że on się tym nakręca i już parę razy zdarzyło się, że rzucił się na biegnącego człowieka :shake: spieszącego się do autobusu. Na co dzień to się nie zdarza... Aaa i jeszcze obszczekuje HISTERYCZNIE nasze samochody , tzn moich rodziców. Jak wysiądę z nim ja a samochód nie wyłącza silnika i ktoś zostaje w środku i co gorsza odjeżdża! To jest po prostu dziki szał, jego samochód odjeżdża! :evil_lol: Jak wszyscy wysiądą to jest spokój. Dlatego zawsze proszę rodziców jak gdzieś mnie podwożą z psem żeby wyłączali silnik jak ja z psem wychodzę i czekali aż odejdziemy i dopiero odjeżdżali. Wtedy jest mniejsza histeria chociaż też się psu ilość ludzików nie zgadza. :lol: Quote
Aga K Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 No niestrety, ja musze swojego nauczyc biegania luzem ;) Mam lasy i pola za swoim BLOKIEM, wiec zle niejest. Kiedys bylismy w lesie, gdzie wiadomo sa drogi po ktorych takze jezdza samochody. Niebylo problemu, choc fakt, byl z innym psem. A na ptaki i inne zwierzeta moj najczesciej reaguje, ale po stanowczym powiedzeniu Spike FE - jeden raz lub kilka razy - jest spokoj. Przychodzi na spacerach z innym psem, przychodzil na samym poczatku jak go przygarnelam do momentu kiedy zlapal jakas kosc i wszystko inne nie mialo dla niego zadnego znaczenia ( zadna jego zabawka pileczka czy nawet moja sunia [*] ) - boje sie trego do dzis, choc zlapal go wtedy pan z zona i z dzieckiem do ktorego podszedl - oczywiscie w celach przyjacielskich bo lubi strasznie dzieci. Z autobusami niemamy zadnego klopotu, a wrecz przeciwnie. Nagminnie mi wlazi do PKSow merdajac resztka swego ogona. Kierowcy zazwyczaj sie ciesza :lol: Bieganie za biegnacymi ludzmi - tez go pociaga niestety choc rzadko, ale jednak. No najgorsze sa te ciezarowki rankiem jak przyjedzie piekarniaq itp. Z moim o tyle jeszcze jest latwo ze na FE reaguje doskonale i jest ulegly. Mysle ze poprostu trzeba mi pracy z faflem i odwagi i stanowczosci ehh. Quote
_ogonek_ Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 Bokserka mojej babci nie goni samochodów wręcz przeciwnie. Boi się a szczególnie dużych (ciężarówki, autobusy). Za to chce się bawić z wszysytkim co się "rusza", to znaczy zaczepia każdego psa każdego kota. Ona ma dobre intencje, ale zwierzak którego zaczepia niekoniecznie. Czasem nawet odwoływanie jej "nie pomaga". Na szczęście nic złego się nie dzieje, bo psy które zaczepia to są jej "znajomi" :lol: Quote
Aga K Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 A nio fakty ;) moj fafel tez zaczepia wsztsrko co sie rusza, ale jakos dajemy rade ;) Quote
Aga K Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 ups .... ale moj poki co spuszczany nie jest :eviltong: Quote
WŁADCZYNI Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 Aż zaczepi człowieka który psiknie gazem, lub psa który urwie Waszemu łeb. I będzie pisk że jak tak można:roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.