Kamila Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 M@d napisał(a):Chwytasz, unosisz łapy do góry i wleczesz do tyłu... bonsai_88 napisał(a):Mi polecano też odciąganie za ogon albo skórę na zadzie :razz:... Z tego co ja wiem to lapie sie za pachwiny,wtedy podnosi i odciaga.Kilka razy probowalam i w sumie dzialalo.Za lapy jakos bym sie bala ciagnac :shake: Quote
marta23t Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 an1a te 4 lata co napisałam to wet mi tak powiedział jak dowiadywałam się na ile kastracja wyciszy naszego adopcyjnego psiaka:oops: Quote
marta23t Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 cyt ,,właściciele są bezmyślni nawet nie tyle,że wzięli drugiego psa -bo nie wszystko da się przewidzieć ale dlatego, że trwa to od roku a oni nic nie robią.:angryy: a wiadomo, że im młodszy pies tym łatwiej wpoić mu pewne zachowania czy znaleźć nowy dom.Ale czasem problemy 'wybuchają' w wieku dorastania, albo po okresie ochronnym szczeniaka kiedy hierarchia jest nieustalona lub właściciele nie przestrzegają kolejności/litują się nad tym słabszym itd Władczyni ja wiem , że problemy mogą pojawić się z czasem ale jak wytłumaczyć to, że sytuacja trwa od roku, psy co jakiś czas się prawie zagryzają a właściciele oszczędzają na behawioryście czy szkoleniowcu i zamiast szukać sposobu i próbować jakoś sytuację zmienić-pracować nad psami czy wydać jednego z nich czekają. tylko na co?? a teraz? dom się łatwo nie zajdzie-kto weźmie psa agresywnego i dorosłego? musiałaby być to osoba z ogromnym doświadczeniem:shake:nie mająca psa, mająca pojęcie o rasie gdyby było tylu chętnych na psy w typie rasy czy tej rasy, z doświadczeniem nie byłoby tylu psów w schronach czy usypianych. a Ci znający się i tacy co psa wyprowadziliby na prostą są najczęściej skrajnie zapsieni kastracja może pomóc ale nie koniecznie /okres wyciszania po cięci trwa do 4 lat/. w przyszłości w razie walk lepiej nie ingerować / grozi ranami/ tylko spróbowac polać psy lodowatą wodą z wężą...wiem drastyczne ale czasem działa..no chyba, że tojuż taka walka na śmierć i życie-sposób nie zadziała-to trzeba psy rozdzielić:razz:Zanim człowiek wciągnie węża do domu może nie mieć psa. Ingerować i owszem, ale ludzie z głową! Nie zbliża się rąk do gryzących końcy psa. Ostatecznie narażać przedramiona - najmniej krwawią i najtrudniej uszkodzić coś co ciężko poskładać. Walka na takim etapie jest już nastawiona tylko na eliminację przeciwnika. jeśli ma się taką wojnę w domu od roku i sytuacja nie wystąpiła 1 raz należy mieć przygotowanego np. węża albo wiadro wody / chociaż teraz przy mrozach ciężko:roll:/. Ingerować z głową popieram w 10000 procent. i separować, separować i jeszcze raz separować. kagańce z materiału tez moga pomóc - chociaż wiadomo 24 godz na dobę psów w kagańcu trzymać to raczej nie humanitarne...Nie z materiału, pies nie może się w tym napić ani ziać. Dobrym fizjologiem jak już racja:lol: ja na kagańcach się nie znam.moje psy mogę co najwyżej w kagańcu nosić:cool3: jest a forum kilka dziewczyn mających psy bullowate, doskonale sobie z nimi radzących / gdzieś była nawet temat jak ,,wymęczyć,, pit bulla i z nim pracować/..mam nadzieję, że się odezwą.:cool3:nie jestem pewna czy gdyby trafiła się inna rasa to było by ok.,, też popieram-dużo od ludzi zależy. ale brać dwa psy i to mieszanki takich ras jak te-kłopoty należy przewidzieć Quote
marta23t Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 no mi właśnie wet powiedział , że hormony spadają w okresie do4 lat:oops: Quote
an1a Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 marta23t napisał(a):an1a te 4 lata co napisałam to wet mi tak powiedział jak dowiadywałam się na ile kastracja wyciszy naszego adopcyjnego psiaka:oops: Wyciszyć w jakim sensie? Hormony spadają kilka miesięcy, a reszta należy do właściciela, czy będzie pracował nad nawykami, czy nie. Kastracja nie jest złotym środkiem i nie sprawi, że pies nagle polubi inne. Quote
bonsai_88 Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Kamila napisał(a):Z tego co ja wiem to lapie sie za pachwiny,wtedy podnosi i odciaga.Kilka razy probowalam i w sumie dzialalo.Za lapy jakos bym sie bala ciagnac :shake: Toż wytłumaczyłam, czemu to mi polecano... moja suka chwycona za łapy wywija się i walczy dalej :angryy:... W ciągu jednej walki 3 razy mi się tak wywinęła :mad:. Na szczęście wtedy żadnej z suk nic się nie stało :roll: Chwycona za skórę [a konkretnie za kudły - to pudel :evil_lol:] nie wywija się i umiem ją odciągnąć Quote
NATKA Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Każdy pies jest inny, zreszą jak ktoś ma fajny kontakt ze swoim psem to wie jak zapobiegać a w sytuacjach podbramkowych zareagować na daną sytuację. A tutaj mamy doczynienia z ludkami którzy przez 10 lat mieli już 5 psów :crazyeye: ciekawa średnia przypada na jednego psa, nie zastanowiło was to??????? A jeśli trzymali po kilka psów naraz to ciekawe jak sobie wcześniej radzili??? Też psy się chciały zjeść???? Quote
M@d Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Proste! Co któryś któregoś zjadł, to kupowali nowego :evil_lol: Quote
123mariszka Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 witam, zwracam się do głównej nadawczyni tego postu.. jak problem wygląda z tymi psami? Został już rozwiązany ? Quote
szabsi Posted February 9, 2009 Author Posted February 9, 2009 Sorry, ale dziwnie działa to forum- zanim skończę pisać, zostaję wylogowana i post znika. Jest to denerwujące.;/ W skrócie- na razie żadnych nowych wiadomości. Pies, ten młodszy, jeździ na obserwację, chodzi na spacery. Jest odseparowany od starszego, ale sytuacja może się powtórzyć. Teraz nie, bo świeżo jest w pamięci ostatnia walka, ale z czasem czujnośc słabnie. Tak już przecież było kilka razy.;/ Co do ilości psów- jest jeszcze jamnikowata suczka. Żyje w zgodzie z obydwoma psami. Poprzednio, jak się sprowadziłam, mieli dużego psa. Został oddany, bo strasznie niszczył samochód. Skakał na niego i pazurami rysował dach, maskę. W sumie jest garaż, więc nie do końca rozumiem dlaczego został oddany tamten pies. Była też suczka-wędrowniczka. Uciekała i 'rządziła' na osiedlu- tego obszczekała, tamtego pogoniła. Jak ugryzła w nogę rowerzystę, to też została oddana. No i tak to wygląda.;/ Quote
kacha_wawa Posted March 6, 2009 Posted March 6, 2009 Szkoda tylko psów, bo ja już widzę rozwiązanie właścicieli:angryy: Oddanie to chyba wg nich najlepsza metoda, a później wzięcie kolejnego psa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.