Pysia Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Zbójini']Jeepnięci 800 ( plus chyba 70) spójrzcie tylko jak miłośnicy brzydkich, brudnych, głośnych samochodów rzucaja groszem:diabloti: Jeep.Org.PL :: Zobacz temat - Help! Cudna Owczarka - 700 zł brakuje do jutra na operację od beki 100 ja -200 fundacja amikat 300 użtkownik na owczarek.pl ( mam PW) 100 1500????? Zbójini - ale to są wyjątkowe, brudne samochody a ich właściciele mają serca równe wielkie, jak duża jest pojemność silników w ich autach :loveu: Dodam, ze Jeepnieci zadeklarowali już 1000 zł !!!!!!! Quote
amikat Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Rewelacja!!! Bardzo bardzo sie cieszę! Pozostaje mieć nadzieję ze wszystko przebiegnie bez powikłań Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Pysia']Zbójini - ale to są wyjątkowe, brudne samochody a ich właściciele mają serca równe wielkie, jak duża jest pojemność silników w ich autach :loveu: Dodam, ze Jeepnieci zadeklarowali już 1000 zł !!!!!!! dokładnie Jeepnięci 1000 ( plus chyba 70) Jeep.Org.PL :: Zobacz temat - Help! Cudna Owczarka - 700 zł brakuje do jutra na operację od beki 100 ja -200 fundacja amikat 300 użtkownik na owczarek.pl ( mam PW) 100 1700????? ja jeszcze nie wierzę Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Sunia jest już PoJeepana:evil_lol: Myślę ze nikt się nie obrazi że wstepnie ogłosiłem tam konkurs na imię? Bo Jej 2 są bardzo świerze;) Jeep.Org.PL :: Zobacz temat - Help! Cudna Owczarka - 700 zł brakuje do jutra na operację Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='majqa']plus koszty lekow oraz czas rehabilitacji" Zaraz siadam do tekstu.[/quote] czy jesteśmy w stanie mniej więcej oszacować ten "plus"? Quote
majqa Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='amikat']ile kosztuje cała operacja i gdzie bedzie robiona? Cytat z Andy: "Operacji podejmie sie dr janicki - jedyny ortopeda ktory potrafi skladac tego typu zlamania Koszt operacji to 1800 zlotych plus koszty lekow oraz czas rehabilitacji" Zaraz siadam do tekstu. Quote
Pysia Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='amikat']żeby tylko wszystkie wpłaty dotarły[/quote] Powiem tak: Jestem na poJEEPanym forum od półtora roku. Nigdy się na nich nie zawiodłam. Wozili mi psy do domów, sprawdzali domy stałe, maja piecze nad psami.... To samochodowe forum i nie spodziewałam się, że znajdę tam TAKICH ludzi! Na innych tego typu forach w najlepszym wypadku wyzywana byłam od zoofila. Myślę, że wszystkie deklarowane wpłaty znajdą się na koncie :p Quote
amikat Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Fajni ludzie, super ze są na psi los wrażliwi... Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 i do tego nie sa to tylko wirtualne osoby. spotykamy się na zlotach, imprezach , grillach i ogniskach. często z psiakami. Nikt raczej nie pozwoli sobie na taki numer żeby zadeklarować i nie wysłać. Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Mówie im to po każdej wpłacie. Sadziłem że uzbieramy 100 góra 200 a oni rzucają po pół baku nieraz:diabloti: Quote
Asior Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Zbójini, powiedz Jeepniętym że są niesamowici!!!!!! W zyciu bym nie pomyślała, że nie dogomaniacy mogą być tacy wielcy!!!!!!!!!! Wielki szacun!!!! Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Red Dingo']o rany !! ale super .. !! jak nic slicznotka .. musi byc psem "pancernych " :) Zbóiji ..to kto ja adoptuje ?;) nie wiem ale mojej siostrze się bardzo podoba:evil_lol: Quote
Red Dingo Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 o rany !! ale super .. !! jak nic slicznotka .. musi byc psem "pancernych " :) Zbóiji ..to kto ja adoptuje ?;) Quote
Pysia Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='Red Dingo']o rany !! ale super .. !! jak nic slicznotka .. musi byc psem "pancernych " :) Zbóiji ..to kto ja adoptuje ?;) Nie pancernych, tylko poJEEPanych ;) Nie chcę marzyć nawet.... Ale naprawdę mam nadzieje, ze jak już sunie JEEPnęło tak szybko, to moze.... W/g mnie powinna zostać poJEEPana i na dobre wejśc w grono JEEPnietych! Co życie pokaże- zobaczymy.... Prosimy tylko o jak najczęstsze fotki i dokładne sprawozdania z powrotu do zdrowia. Kciuki trzymaja wszyscy i tutaj i tam ! Quote
beka Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Niesamowite jak w trudnych chwilach ludzie potrafią sie jednoczyć poJeepani dziękujemy Quote
ANETTTA Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 tych jepowatych ściagnij na nasze forum ................. super akcja Quote
amikat Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Najgorsze za nami (szukanie kasy), ale ciagle przed suczynką. To przecież cieżka strasznie ciężka operacja! Dobrze ze taki specjalista będzie działał! Quote
gameta Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Zójini, chylę czoła przed Jeepniętymi :mdleje:powiedz im proszę, że są Wielcy i że (jestem przekonana) Siła Wyższa im w paliwie wynagrodzi !!! Znam jednego z "Twoich", mam przyjemność z nim współpracować - świetny człowiek o wielkim sercu, po psa z Dogo jechał przez całą Polskę... Widać, że wspólną pasję dzielą różni ludzie o wielkich sercach :multi: Quote
Zbójini Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 [quote name='ANETTTA']tych jepowatych ściagnij na nasze forum ................. [/quote] takich ubłoconych?:evil_lol: Quote
majqa Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Owczarek Larysa - strzaskana miednica - kalectwo? Pomocy! Młodość, bezapelacyjna uroda, szelmowski błysk w oku okazały się niewystarczające, by zawładnąć sercem właściciela Larysy, długowłosej onki. Jeśli...jeśli biło mocniej, gdy trącała go wilgotnym noskiem i ufnie się przytulała, przekonana, że miłość, prawdziwa miłość do zwierzęcia oznacza m.in. odpowiedzialność i troskę, czemu dopuścił do tragedii? Jak wyglądało życie 1,5 rocznej psiej piękności przed sądnym dla niej dniem? Nie wiemy, spekulacje niczego nie zmienią. Anioł stróż suni przymknął oko, wszystko rozegrało się w ciągu minut zaledwie. Pisk opon, skowyt przerażenia, przeszywajacy ból i upadek, brzemienny w skutkach. Kolejną rzecz, jaką zapamiętało cierpiące stworzenie, była brama schroniska. Fizyczna udręka nie pozwalała zapomnieć o fatalnym zdarzeniu. Larysa nie tracąc nadziei, stawała na 3 łapkach, podkurczając tę najbardziej poszkodowaną i...wypatrywała ukochanego człowieka, licząc na to, że przybędzie jej na ratunek. Tak się nie stało. Za sprawą przypadku, który przyszedł w sukurs, dobrej, niczym nie przymuszonej ludzkiej woli i wrażliwości serc, po 5 dniach sunia trafiła do domu, w którym zapewniono jej godność egzystencji. Osoby, które zadeklarowały taką formę pomocy oneczce, co ważniejsze wprowadziły ją w czyn, dwoją się teraz i troją, by uzbierać stosowną kwotę, konieczną dla przywrócenie jej sprawności, a tym samym uchronienie przed realnym widmem kalectwa. Spotkanie z nadjeżdżającym samochodem nie oszczędziło Larysy. Badanie RTG wykazało skośne złamanie lewej kości biodrowej, złamanie kości łonowych i śródpanewkowe lewej kości udowej. Konieczna jest niezwłoczna operacja polegająca m.in. na osteosyntezie wieloodłamowego złamania miednicy!!! W tym przypadku istnieje przytłaczająca presja czasu. Jest to uwarunkowane obawą przez samoistnym, niefizjologicznym zrostem kości. Wciąż, nadludzkim wprost wysiłkiem, trwa akcja zbierania kwoty 1800zł, która stanowi jedyną barierę dzielącą Larysę od sali operacyjnej. Kolejne wydatki, na ten moment, nie są znane. Wszystko zależy od efektu operacji. Dlaczego w ogóle warto próbować ratować sunieczkę? Za pierwszy powód, ten najbanalniejszy, uchodzić może fakt, że Larysa pragnie żyć i o tę jakość życia dzielnie walczy. Drugim jest szansa na powrót suni do pełnej formy. U podstaw tego przekonania leży opinia weterynarzy. Po samym zabiegu czeka Larysę rehabilitacja, nadająca ostateczny szlif wytworowi pracy chirurgów. Trudno liczyć, że nagle przypomni sobie o podopiecznej jej właściciel. Przed sunieczką stanie jeszcze konieczność znalezienia domu, który nie zawiedzie, nie zapomni o niej w chwili największych prób. Któż zgadnie bowiem, co jeszcze jest jej pisane? Zwracamy się do Państwa o pomoc, o wsparcie poczynań dobroczyńców Larysy. W tym przypadku liczy się każda, słownie każda złotówka! Wszelkie wpłaty zbierane są na konto: Fundacja Na Rzecz Opieki Nad Zwierzetami "Sfora" ul. Hołówki 3 lok. 116 00-749 Warszawa Bank PKO BP SA I Oddział Centralny w Warszawie 76 1020 1013 0000 0702 0108 5752 tytułem: wpłata na sukę Larysa Nie napiszemy - "Nie obserwujcie Państwo, jeśli nie jesteście zainteresowany udziałem w aukcji!" Tym razem jest inaczej. Obserwujcie, gorąco o to prosimy!!! Może w ten sposób Larysa skradnie serce któregoś z obserwatorów i ten odmieni kartę jej losu? Liczymy, ba...błagamy o każdą pomoc, tak finansową jak i w postaci wyrażenia woli adopcji suni, adopcji podyktowanej głębokim namysłem i rozwagą, nie fanaberią czy chwilowym impulsem. Włączeniem się w pomoc jest również zainteresowanie innych sytuacją Larysy, jej potrzebami i naszą, może i naiwną wiarą, że musi się udać. Poprostu musi! Osoby pragnące dowiedzieć się czegoś bliżej o zdrowiu suni, warunkach zaoferowania jej serca i własnego domu, proszone są o kontakt z Panią Iwoną, dzwoniąc na numer 0 - 516 123 787 lub pisząc na adres mailowy ikantorowicz@poczta.onet.pl Quote
majqa Posted February 4, 2009 Posted February 4, 2009 Ando, potrzeba mi Twoich danych do dodania do tekstu - imię (tak wygląda ładniej niż gołe dane - kom, mail, decyzja należy do Ciebie) i reszta. Dzwoniła do mnie Ewa (od Boni) ma mi coś dosłać, wystawię na allegro, może uda się tak zasilić Laryskę. Potrzeba do całości jeszcze danych adresowych Sfory. Niektóre banki wymagają tego od robiących przelewy, czyli pełne dane, poza nazwą i nr konta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.