Energy Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 marlenka napisał(a):A co to jest nie czepianie???? Nie to jest prośba o szczerą odpowiedź, kiedy byłaś, bo jej nie ma pomimo kilku moich pytań o to, wcale nie złośliwych. Chodziło mi o to czy byłaś jeszcze, żeby sprawdzić stan budy czy już nie i nie wiem dlaczego nie mogę uzyskać na to odpowiedzi, nie wiem też dlaczego uznajesz to za czepianie. Czy ty musisz każdy mój wpis cytować ten nawet dwa razy, jeszcze pogrubiony-cytat powinien być taki sam jak wpis!!!czepiasz się wszystkich moich wypowiedzi?;) Mnie Marlenka chodzi tylko o psy, o to żeby miały godne warunki i o nic więcej. Quote
marlenka Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Energy nieststy nie notuję sobie dat gdzie i kiedy jeżdze , przejżyj sobie watek tamjest napisane . Nawet nie pamiętałam kiedy sunie swoją sterylizowałam ale tu się dowiedziałam i już zapisałam . Nie jestem w stanie wszystkiego zapamiętać . Byłam raz sama jak Korolkę sterylizowałam , póxniej z Donacją , i później sama - trzy razy conajmniej , może wiecej nie pamiętam . Po prostu. To czy będziesz mnie teraz tu rozliczac czy nie niczego nie zmieni że dziweczyna nie zyczy sobie odwiedzin , co mam zrobić ???? Moze rzuc jakiś pomysł ?? Quote
Energy Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 No przejrzałam i dlatego pytałam, bo tam są wpisy, że pojedziesz, a nie że byłaś. Piszę o wpisach od maja. To nie są "wycieczki personalne" tylko troska o psy!!! Ja do Ciebie nic nie mam, dlaczego bym miała mieć? Chciałabym tylko wiedzieć, że psiaki są bezpieczne, to wszystko, naprawdę. I tego proszę się trzymajmy, przecież się w ogóle nie znamy:p Nie bierz tego do siebie, zdenerwowała mnie sytuacja. Przecież gdybym napisała, coś w stylu, to fajnie nie ma się co przejmować, to byś chyba nie uwierzyła w szczerość mojej wypowiedzi?;) Quote
sleepingbyday Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 marlenka, trochę zwolnij, bo faktycznie masz objaw obronny, choć ataku nie było. energy przejrzała wątek i nie znalazła wpisu o wizycie, to przejrzyj teraz ty moze coś ci się przypomni. ja też bym nie pamiętała, kiedy byłam w sumie.... to, ze od ciebie będzie wiecej wymagane, niż od innych przy tej adopcji, to akurat zrozumiałe. też byś po informacje latała do osoby z watku, która jest znajomą i mieszka w poblizu domu psów. to jasne. nie jestes odpowiedzialna za tą adopcję, nikt tego nie mówi, ale jak to w życiu bywa - odpowiedzialność prawna, a faktyczne możliwości ogarnięcia sytuacji to rózne bajki. niestety jesteś jedyna w okolicy. co do dziewczyny. niestety, trzeba próbować ja namówić, jakoś dyplomatycznie. odmowa wizyty poadopcyjnej jest złamaniem warunków umowy. może po prostu powiedziec jej, że ty działasz w imieniu fundacji w tej sprawie? bo w sumie tak jest. i że, jka pamięta, miała pewne zalecenia, jak fundacja zdecydowała się zostawić jej psy, więc te zalecenia chcemy sprawdzić, czy były spełnione. a poza tym niech sie nie denerwuje, to jest zwykła towarzyska wizyta i wziąć ją pod siusiu " przeciez nic się nie dzieje, więc dlaczego się wzdraga"? to przy okazji kawke wypijecie, a fotki chcą zobaczyc ludzie, którzy szukali pieskom domów, którzy się interesują bo sie emocjonalnie zaangażowali, to niech zrozumie, że chca miec na poczatku jakies njusy. no i zobaczymy.... Quote
Energy Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Dzięki Sleepingbyday, bo już zaczęłam wątpić w to, że rozumiem co piszę;) Quote
sleepingbyday Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 taa, a wieczorem dostane ochrzan aż się utopię ;-) Quote
marlenka Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 sleepingbyday napisał(a):taa, a wieczorem dostane ochrzan aż się utopię ;-) Nie dostaniesz mam większy problem . Fifi wraca z adopcji :( nie mam gdzie jej zabrac, Quote
sleepingbyday Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 juz wychodzę, nie zdążę przecyztac, ale co się stało? podobno taka kochana i słodka? Quote
Energy Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 sleepingbyday napisał(a):taa, a wieczorem dostane ochrzan aż się utopię ;-) Jak będziesz potrzebowała koła ratunkowego, to daj znać;) Quote
marlenka Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Energy napisał(a):Jak będziesz potrzebowała koła ratunkowego, to daj znać;) Ale zrobiłyście ze mnie potffora:diabloti: Quote
Anna_33 Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Widze, ze mamy maly problem... Marlenko, nie powinnas brac tego do siebie, personalnie. Ty tylko grzecznosciowo utrzymywalas kontakt z pania wlascicielka. Z drugiej strony czarno w najblizszym czasie widze wizyte Zarzadu . Poza tym jesli ta wizyta mialaby miec na celu zabranie zwierzakow, to troche nie o to nam chodzi. Chyba, ze dzialaby im sie krzywda. Mysle i mysle i wychodzi mi, ze trzeba wlascicielke jednak delikatnie przekonac do wizyty. Tutaj, jak napisala Sbd najlepiej byloby to zrobic w formie "spotkania przy kawie", a nie jako "kontrole". Obawiam sie Marlenko, ze jako osoba najlepiej znajaca wlascicielke najsensowniej byloby zebys to Ty zrobila... Nie wiem, powiedz tej Pani, ze forumowiczki zebrza o zdjecia, ze sa upierdliwe i ze jak je nam dasz, to sie raz na zawsze odczepimy. Ja rozumiem, ze jak ktos adoptuje psa, to nie ma ochoty juz do konca zycia ( z psem) miec na glowie wizyt poadopcyjnych. Jednak mozesz powiedziec Pani, ze taka jest po prostu zasada, ze okolo pol roku po adopcji jest wizyta. Nie ukrywam, ze najlepiej gdybys jeszcze raz sprobowala...:kiss_2: Quote
zulugula Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Niestety czarno to widzę. Jeśli komuś zależy na psie, to nie powinien go dziwić fakt, że ktoś inny interesuje się jego losem. Wręcz przeciwnie. Powinni pokazać, że wzięli sobie do serca zalecenia i poprawili standard życia tych maluchów. Skoro obawiają się wizyty, to najprawdopodobniej nic nie uległo zmianie. Nie mozna w obawie, że nastapi zwrot z adopcji, nie kontrolować warunków życia psiaków. Nie wiadomo nawet jakiej wielkości jest kojec, czy są wypuszczane, pod kontrolą weta i czy mają ciepło. Wiadomośc, że są szczekliwe i "głupolki", to za mało - a wręcz niepokojące wieści. Pies na swego szczeka? Biega po podwórku i szczeka na własciciela? Wydaje mi się, że psiaczki wciąż mają warunki schroniskowe; ciasny boks i zimna buda... Quote
donacja Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 zulugula napisał(a):Wydaje mi się, że psiaczki wciąż mają warunki schroniskowe; ciasny boks i zimna buda... Kojec jest całkiem duży jak na takie małe pieski(byłam, widziałam). Nikt z nas nie wie, czy buda jest nieocieplona, więc pisanie tego na forum jest bezzasadne. Po za tym, każdy, kto był w Boguszycach, wie, że gorzej niż tam to te psy u nowych właścicieli nie mają. No i jedno podstawowe pytanie: czy została podpisana umowa adopcyjna? Bo jeżeli nie, to nie ma podstaw do wizyty poadopcyjnej-to jest tylko dobra wola właścicieli... No i czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że oni mogą czytać, to co się o nich tutaj pisze? Czy Wy przeczytawszy coś takiego o sobie miały byście ochotę gościć u siebie osoby, które tak o Was piszą? Quote
sleepingbyday Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 raz, że donacja ma rację, dwa, niepokoimy sie (bvuc może bezzasadnie) i próbujemy obgadać rózne mozliwe scenariusze i wyjścia, więc rózne przypuszczenia będa tu padać niestety. fakt, że odczepilibysmy sie po tej wizycie, jka by wszystko było ok. fakt, że umowa to sprawa kluczowa teraz. jesli jej nie ma - to kiszka. jeśli jest - to i tak zabranie psiaków jest bez sensu (jesli nie ma dramatu oczywiście), bo w boguszychach to jest jak.. w boguszycach. szkoda, ze właścicielka nie ma oporów w odgrywaniu się na psach za to, co jej sie nie podoba u ludzi. najważniejsze - sprawdzić w dokumentacji, czy macie na chłopaków umowę. Quote
Energy Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 zulugula napisał(a):cisza zapadła... No niestety, choć ja cały czas mam nadzieję, że warunki psiaków będą jednak sprawdzone. Quote
marlenka Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Energy napisał(a):No niestety, choć ja cały czas mam nadzieję, że warunki psiaków będą jednak sprawdzone. Dziewczyny , no pisałam Wam jak sprawa wygląda , ta dziewczyna ma dosyc nalotów , mówiełm Wam jak zareagowała . Ja bym do niej podjechała , ale pisałam Wam wszystko . Ona zapewniła mnie ze buda ocieplona i maluchy maja dobrze , ale nie pozwoliła żeby przyjechac i sprawdzić . Przykro mi może jeszcze spróbuje za jakiś czas sie z nia umówić prywatnie i wtedy chociaż spojrze na psiaki . Jak wyglądaja i się zachowuja. Quote
sleepingbyday Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 marlenka, czy rozmawiałas z dziewczynami fundacji o tej sytuacji? bo złamanie warunków umowy to jest podstawa do odebrania psów. nie mamy gdzie, jasne, ale zostawić tego tak nie można. no i fundacja musi wiedzieć o sytuacji. Quote
zulugula Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 A na kogo była podpisana umowa adopcyjna i kto podpisywał? Nie było tam informacji o wizytach POadopcyjnych? Na dobrą sprawę nie było nawet jednej wizyty, która mogłaby potwierdzić te dobre informacje. Też chcę wierzyć, ż jest dobrze. Ale jeśli to tylko słowa... Quote
marlenka Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Zulugula , były wizyty nawet sa zdjęcia robione przez Donację . Nie iwem czy byla podpisana umowa ? Quote
sleepingbyday Posted February 12, 2010 Posted February 12, 2010 marlenka, skontaktuj się zfundacja przy okazji w tej sprawie. dziewczyny musza wiedziec!!! Quote
Energy Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 [quote name='sleepingbyday']marlenka, skontaktuj się zfundacja przy okazji w tej sprawie. dziewczyny musza wiedziec!!![/QUOTE] Czy dalej nie wiadomo co z psiakami? Quote
sleepingbyday Posted September 1, 2010 Posted September 1, 2010 pewnie nie. przez lato nie było szans, nie wiem, czy 4 razy gadałyśmy z marlenka, a zazwyczaj kilka razy w tygodniu - sezon w pełni w pracy miała. ale trzeba się za to wziąć, zwł. fundacja powinna przejrzeć wątek i wypowiedziec się, co w tej sytuacji. Quote
Energy Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 A kto podpisywał umowę adopcyjną? Dlaczego tu taka cisza, czy kogoś jeszcze interesuje los tych psiaków? Quote
sleepingbyday Posted September 10, 2010 Posted September 10, 2010 E, umowe podpisywała fundacja ostatnia szansa, marlenka ma do nich napisać z całą historia buntu właścicielki - bo nie możemy nic zrobić poza fundacją. mówiłam marlence osttanio, że trzeba się wziąć za to -powinnam napisac na watku, że ruszyłam dalej po twoim poście. a marlenka ma pokombinować, czy jakieos znajomego nie napuścić. ale wmałej miejscowości to tzreba przemysleć, co i jak - marlenka i tak ma tam przesrane już. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.