sleepingbyday Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 powiem tak: mama właścicielki faktycznie boi sie psów, nawet małych, nawet szzceniaków. a to z nia było to spotkanie. jest to typowa pani o poglądach pt: sterylka i szczepienia to fanaberie, jeden zdechnie, to będzie inny. ale właścicielką jest jej corka. i ona widziała takie podejście od dzieciństwa, ale: dla mnie już pytanie, które zadała marlence, jak ocieplic budę jest znaczące. tzn podkreślam, ja nie wiem, czy bliźniaki powinny tam zostać, ale uważam jedno: misją dogo i fundacji prozwierzęcych nie tylko są adopcje, ale też edukacja. nie tylko ulotkowa, ale pojedynczych osób. uważam, ze aby podjąć dobra decyzję, dziewczyny z fundacji powinny sie spotkać z właścicelką psów i z nią porozmawiać. jej mama to inna bajka. dziewczyny będa mogły ocenić jej otwartość na wiedzę, chęć zrozumienia naszych wymogów standardów i ich przyczyn. uważam, ze warto. nie tylko dla bliźniąt,ale też dla celu edukacyjnego. jeśli dziewczyny ocenią, ze nie, że dziewczyna nie rokuje,a jej zgoda na rózne rzeczy jest wymuszona, to trudno, a jeśli ocenią, że jest w niej wola nauki, to świetnie. uważam, ze warto. nie każdy z nas rodzi się z wiedzą, co i jak powinno być, a już ci, którzy się urodzili na wsi, mają często trudniej ze zmianą nawyków. ale to jest możliwe. uważam, ze byłby to nasz wielki sukces. co do kontroli, to akurat jest koleżanka marlenki, mieszka niedaleko, więc nie byłoby tak źle - oczywiście, jak fundacja po spotkaniu z właścicielką dojdzie do wniosku, ze warto spróbować, ze dziewczyna rokuje. ale bez spotkania i wyjaśnienia sytuacji na spokojnie będzie kwas. a po co? czysto techniczna sprawa - ponoć ona nie zdawała sobie sprawy, że psy mają być odebrane. marlenka jej powiedziała, ze jak sie nie zastosuje, to bliźnięta wyjadą, ale to nie jest oficjana informacja. o co mi chodzi? nie wiemy, kiedy chłopaki znalazłyby domki. co jak, jeden za 3 tygodnie, a drugi za 2 misiące? będziemy tak z nienacka przyjeżdżać i zabierać psy? trochę by to było nie fair mimo wszystko, bez informowania właściicela, ze psy będą zabrane. jeśli właściciel dostał zalecenia, to sprawdza się ich wykonanie, zanim się psy zabiera. tak jest nawet w cięzkich interwencjach. jakos musimy to rozkminić. mam nadzieję, ze weźmiecie pod uwagę moje przemyślenia. i żeby nie było podkreślam- nie jestem za zostawieniem tam chłopaków, tylko za sprawdzeniem właścicielki pod kątem otwartości na wiedzę. może jest szansa? Quote
Chandler Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 - wesi, kóra była z wizytą w domu bliźniaków powiedziała mi, że Pani (Mama) została poinformowana, że psy nie zostaną w tym domu - wizyta była zapowiedziana, Mama opiekunki nie znalazła się tam przypadkowo - jestem za edukacją, ale ta edukacja powinna mieć miejsce przed zawiezieniem tam psów, a nie ćwiczenia na dwóch szczeniakach i to jeszcze bez kontroli i to ścisłej kontroli, bo nie tylko o budę chodzi, ale o kontakt z maluchami - dzwoniły do mnie 3 osoby z ogłoszenia w sprawie psiaków i szczeniaki mają na razie zamkniętą drogę do nowych domów z powodu całej tej sytuacji, nie mam jednak na to wpływu i nie wiem, co mam zrobić Quote
Chandler Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 Zgadzam się z Tobą, co do edukacji, co do tego, że psiaki już tam są, więc trzeba podejmować decyzje w warunkach, jakie są. Wiesz, co mnie niepokoi w tym wszystkim - opiekunka psiaków pracuje, do późna, jak pisała marlenka. Bliźniaki są więc przez cały dzień z Jej Mamą, a Ona boi się psów i ma do nich stosunek, jaki ma (nie ten pies, to inny...), tak więc maluchy ciągle siedzą w zamknięciu, do domu, jak powiedziała Starsza Pani wstępu nie mają i tyle... Nie mogę się pogodzić z tym, że być może psy mają szansę na fajne domy, a tu taka psia egzystencja je czeka... Nie wiem, może źle myślę, zniechęciłam się do tego domu, ale piszę, jak czuję. Bez dwóch zdań konieczny jest kontakt osób z fundacji z Opiekunką bliźniaków... A czas leci... Będę dzisiaj raz jeszcze monitowała u wesi. Post przeskoczył - odpowiedź jest do postu poniżej. Quote
sleepingbyday Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 [quote name='Chandler']- wesi, kóra była z wizytą w domu bliźniaków powiedziała mi, że Pani (Mama) została poinformowana, że psy nie zostaną w tym domu mama chyba mało ogarnięta w takim razie.... - wizyta była zapowiedziana, Mama opiekunki nie znalazła się tam przypadkowo nic takiego nie piszę przecież, ze to przypadek, czy że z nienacka wpadły. tylko, że nie poznały właścicielki - jestem za edukacją, ale ta edukacja powinna mieć miejsce przed zawiezieniem tam psów, a nie ćwiczenia na dwóch szczeniakach i to jeszcze bez kontroli i to ścisłej kontroli, bo nie tylko o budę chodzi, ale o kontakt z maluchami ale psy juz tam są, ja tylko pisze co można zrobić. nie proponuje eksperymentów na slepo, tylko decyzję, czy "eksperymentujemy" po osobistym poznaniu właścicielki. i wcale nie postuluję dania jej szansy za wszelką cenę, tylko jeśli będzie w stanie naprawić złe wrażenie po pierwszej wizycie, jeśli spotka się z dziewczynami z fundacji. - dzwoniły do mnie 3 osoby z ogłoszenia w sprawie psiaków i szczeniaki mają na razie zamkniętą drogę do nowych domów z powodu całej tej sytuacji, nie mam jednak na to wpływu i nie wiem, co mam zrobić dokładnie. nie wiadomo, co robić. Quote
zulugula Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Chandler, sprawdzać domki i zabierać maluchy. Quote
Energy Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 zulugula napisał(a):Chandler, sprawdzać domki i zabierać maluchy. Też ta uważam, zabierać maluchy. Quote
Energy Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 [quote name='Chandler']Zgadzam się z Tobą, co do edukacji, co do tego, że psiaki już tam są, więc trzeba podejmować decyzje w warunkach, jakie są. Wiesz, co mnie niepokoi w tym wszystkim - opiekunka psiaków pracuje, do późna, jak pisała marlenka. Bliźniaki są więc przez cały dzień z Jej Mamą, a Ona boi się psów i ma do nich stosunek, jaki ma (nie ten pies, to inny...), tak więc maluchy ciągle siedzą w zamknięciu, do domu, jak powiedziała Starsza Pani wstępu nie mają i tyle... Nie mogę się pogodzić z tym, że być może psy mają szansę na fajne domy, a tu taka psia egzystencja je czeka... Nie wiem, może źle myślę, zniechęciłam się do tego domu, ale piszę, jak czuję. Bez dwóch zdań konieczny jest kontakt osób z fundacji z Opiekunką bliźniaków... A czas leci... Będę dzisiaj raz jeszcze monitowała u wesi. Post przeskoczył - odpowiedź jest do postu poniżej. Ja też się zraziłam. Bardzo się cieszę, że nie chcesz ich tam zostawić Chandler, nie wierzę w poprawę, zwłaszcza trwałą. Myślę, że dogomania jest przede wszystkim po to, aby pomagać znajdować psiakom domy, które mogą im dać bezpieczne, godne życie. Oczywiscie edukacja też, ale nie kosztem psów. Ja mam pytanie o taką sytuację: gdyby przypadkiem szczeniaki zostały przez kogoś zobaczone w takich warunkach jakie mają to były by zostawione, czy robione by było wszystko, żeby odebrać je właścicielom i byłby nowy wątek na dogo??? Quote
sleepingbyday Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 wrrrr... jak jeszcze ktoś napisze, że edukacja ma się odbyć kosztem psów, to się obrażę i przejdę do miau :mad:. ;) przeczytajcie sobie na spokojnie moje posty - zwłaszcza z naciskiem na ocenę przez fundację. ale, jakoś umknęło mi, ze właścicielka pracuje więcej, niz standardowo. jeśli tak, to z jednej strony kiszka. choć jest druga strona medalu -jak ja wychodze do pracy, to mó pies zostaje sam. większość psów zostaje same. więc tutaj to akurat żadna róznica, czy jest pani, która się ich boi i pieścić nie będzie, czy nikogo nie ma...). tak czy siak, trzeba by się zastanowić nad jednoczesnym odebraniem psiaków i umieszczeniem gdzieś do czasu adopcji. inaczej wszystko będzie trudne - wyobraźcie sobie: jak ktoś przyjedzie obejrzec psy, to ta pani myslicie będzie chętna do wpuszczania na swój teren, do psów, które mają być jej zabrane ze względu na złe warunki, choc ona czuje się chętna do nauki, przyzwyczaiła się do nich i generalnie jest nieco załamana sytuacją? - nie bronie jej, po prostu widze, jka sie będzie czuła, dla zadnej ze stron nie będzie to ani przyjemne, ani łatwe, ale trzeba to wszystko wziąć pod uwagę. jauważam, że bliźniaki potrzebują dt, albo hoteliku. to boimy sie powiedzieć, ale moim zdaniem tak się właśnie sytuacja przedstawia. Quote
Chandler Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 [quote name='sleepingbyday']wrrrr... jak jeszcze ktoś napisze, że edukacja ma się odbyć kosztem psów, to się obrażę i przejdę do miau :mad:. ;) przeczytajcie sobie na spokojnie moje posty - zwłaszcza z naciskiem na ocenę przez fundację. ale, jakoś umknęło mi, ze właścicielka pracuje więcej, niz standardowo. jeśli tak, to z jednej strony kiszka. choć jest druga strona medalu -jak ja wychodze do pracy, to mó pies zostaje sam. większość psów zostaje same. więc tutaj to akurat żadna róznica, czy jest pani, która się ich boi i pieścić nie będzie, czy nikogo nie ma...). tak czy siak, trzeba by się zastanowić nad jednoczesnym odebraniem psiaków i umieszczeniem gdzieś do czasu adopcji. inaczej wszystko będzie trudne - wyobraźcie sobie: jak ktoś przyjedzie obejrzec psy, to ta pani myslicie będzie chętna do wpuszczania na swój teren, do psów, które mają być jej zabrane ze względu na złe warunki, choc ona czuje się chętna do nauki, przyzwyczaiła się do nich i generalnie jest nieco załamana sytuacją? - nie bronie jej, po prostu widze, jka sie będzie czuła, dla zadnej ze stron nie będzie to ani przyjemne, ani łatwe, ale trzeba to wszystko wziąć pod uwagę. jauważam, że bliźniaki potrzebują dt, albo hoteliku. to boimy sie powiedzieć, ale moim zdaniem tak się właśnie sytuacja przedstawia. Po pierwsze - Twój pies w domu i psy w klatce na podwórku, to zupełnie inna sytuacja. Wracasz do domu i pies jest z Tobą. Pani wraca z pracy i zajmuje się swoimi sprawami, a nie psami, a one nie mają wstępu do domu. Zupełnie inne warunki. Nie podoba mi się stosunek do zwierzaków w tym domu, Ci ludzie powinni się wiele nauczyć..., zanim zamieszka z nimi jakiś psiak. Stało się inaczej, źle się stało. To moje zdanie. Po drugie - dom nie zostal sprawdzony przed zawiezieniem tam psów, to podstawowy błąd. Teraz jest, jak jest. Edukacja tej Pani, kwestie dt i hoteliku, to konsekwencja takiego zalatwienia sprawy przez nas i Twoje argumenty nie przekonują mnie, bo jestem zwyczajnie zawiedziona tym domem, a to, że psy tam są , to konsekwencja naszego niedbalstwa. Dostałam wiadomość, że osoba z fundacji dzwoniła tam wczoraj, czekam na wiadomość, co i jak. Być może będzie decyzja, że bliźniaki tam zostają, nie wiem..., nie do mnie należy decyzja. Nie mam dla nich dt, ani hotelu, ale chcę powiedzieć, że jest mi głupio i źle, że maluchy tam pojechały, że tam są i tyle... Nie tak miało być. Po trzecie - pisałam już, że były trzy telefony w sprawie psów. Nie mogłam sprawdzać domów, bo musiałam uczciwie ludziom powiedzieć, jaka jest sytuacja szczeniaków, gdzie i dlaczego są. Dwie osoby się wycofały definitywnie, jedna Pani ewentualnie zadzwoni za kilka dni, ale Ona sprawdza jeszcze inne psiaki, więc..., wątpię... Quote
sleepingbyday Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 chandler, zasadniczo zgadzam się z tobą, też jestem zawiedziona, też uważam, ze popełnilismy błąd zostawiając na głowie marlenki rozpoznanie terenu. nie wiem tylko, za czym strasznym argumentuję? czy ja dążę do zostawienia ich tam? rozważamy tu teoretycznie różne warianty i strony zagadnienia, ot co. zaznaczam -nie mówię, że ci tutaj się nadają na dom - ja tego nie wiem. nie wiem, jaki mają potencjał, nie byłam tam, fundacja wie lepiej i dziewczyny po prostu potrzebują podjąć jakąś decyzję. ja widzę to tak, ze nasze teoretyczne rozważania tutaj być może pomogą w przemysleniach osobom, które były w tym domu. z jednym sie nie zgadzam -ale nie chodzi o tą konkretną sytuację, tylko ogólnie: "Ci ludzie powinni się wiele nauczyć..., zanim zamieszka z nimi jakiś psiak. " Chandler, to jak się mają nauczyć? z książek? jak można się nauczyć współistnienia z żywą istotą poprzez poznanie teorii? ale nie zgodze się z tym, że idąc do jakiegoś domu na wizytę, który jest, hmm, średnią polską w stosunku do zwierząt (nie z niedbalstwa, a z nawyków i nabycia pokoleniowego), ale widząc potencjał, mówimy - dostaniecie psa, ale za rok, dwa, jak się nauczycie. moim zdaniem tacy ludzie zasługuja na sznasę nauki praktycznej :evil_lol:. oczywiście pod jednym warunkiem - jeśli widzimy potencjał. Quote
Chandler Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 Ranyjulek... SBD...:lol: Ja myślę teraz sercem i nic na to nie poradzę. Nie podoba mi się dom, do którego trafiły maluchy, może jestem niesprawiedliwa, ale teraz tak czuję... Co do edukacji. Ja piszę o tej konkretnej sytuacji, a nie ogólnie. Nie chcę, żeby ta Starsza Pani edukowała się na bliźniakach z mojego wątku, bo wymarzyłam sobie dla nich inne domy. Wiem, wiem, Oni wezmą sobie inne psy..., ale ja wszystkim psiakom nie pomogę, a tym mogłam pomóc... Wymądrzam się teraz i teoretyzuję, ale tak myślę i nie mogę się pogodzić z tym, że maluchy są w domu, w którym ludzie nie wiedzą, co to znaczy przyjaźń z psem... Jakoś mnie uwiera myśl, że bliźniaki mają etat pilnujących maszyn w nocy, tylko to... Były w przytulisku, myślałam, że jak trafią do domu, to poznają, co to łagodna, ciepła ręka człowieka, wspólna zabawa z nim, spacer... Guzik z tego... Quote
zulugula Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 Sleepingbyday, uważam, że jest sporo racji w Twoich wypowiedziach. Też jestem zdania, że powinno się ludziom dawać wskazówki i uczyć miłości oraz szacunku do zwierząt. Jednak oni powinni jeszcze raz rozważyć adopcję psa, niżeli traktować te eksperymentalnie. Psy dziczeją, więc i z gospodarzami przyjaźni nie nawiąrzą. Zwierzęta to nie czujny alarm lecz głownie obowiązek. Psy są zamknięte po całych dniach w ciasnym kojcu. Latem w zależności od miejsca, w którym jes buda, będą narażone na wielostopniowe upały. A jeśli wyleją miskę z wodą, to kto ją uzupełni? No przecież nie właścicielka, bo jest w pracy, a Pani "mama" się boi i nie interesuje psami. Pies powinien być przemyślaną decyzją. Odbierając te zwierzeta damy czas do namysłu, czy oni są w stanie zapewnić im normalne warunki. Powinni ustalić, kto w ciągu dnia wypuści psy, kto zapewni im stały dostęp do wody, będzie dbał o ocieplenie budy na zimę itp. Tutaj problem nie zostanie rozwiązany poprzez rozmowę telefoniczną. I jeśli fundacja podjemie taką decyzję, to popełni wielki błąd. To właśnie z takich domów trafiają do nich starsze psy, bez szans na kolejną adopcję. Jeśli ten domek, byłby gdzieś bliżej Warszawy, to na pewno wiele cioteczek byłoby w stanie na bierzaco kontrolować postępy w edukacji i warunki życia piesków. Tutaj nawet nikt nie sprawdził domku, a co dopiero mówić o systematycznym nadzorowaniu. Przez 1 rok, powiedzmy, ktoś zajrzy jeszcze na wątek i coś będzie wiadomo. Po 3-4 latach, nawet nie rozpoznamy, że to nasze bliźniaki są w krytycznych warunkach i DT, hotel potrzebny na cito. Ci ludzie powinni jeszcze raz rozważyć, czy są w stanie zapewnić psu godne życie, a potem wyrazić chęć adopcji. Nigdy nie powinno być odwrotnie. Takie jest moje zdanie. Quote
sleepingbyday Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 dome to znajoma marlenki, która opowiadała co wie o pani (że był tam pies kilkanascie lat, ze miał kojec i budę, ze buda będzie z miejsca nowa, bo straa do niczego). ale marlenka nie ma jeszcze doświadczenia inkwizycyjnego, amysmyu tego nie wzięli pod uwage. a ja nie chcę, zeby ta starsza pani eksperymentowała na blixniakach. jedyne, co biorę pod uwagę, to córkę, właścicielkę. rozmowa telefoniczna nie wystarczy,a le jakoś to widze, ze fundacja po p0rostu ustalała fakty, abyć może sie umawiali... że wezmą psa, to pewne. ale na miejscu jets marlenka, która nauczy i będzie nadzorować te inne psy, niezależnie od tego, czy będą z dogo, czy nie. mi też się ten dom nie podoba, zrozumcie to jedno chociaż :cool3: Quote
Chandler Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 sleepingbyday napisał(a): mi też się ten dom nie podoba, zrozumcie to jedno chociaż :cool3: Ja rozumiem, rozumiem... Serio. Powiem jeszcze na koniec, że nie docierają już do mnie powoli logiczne argumenty, bo jak napisałam, myślę teraz wyłącznie sercem i trochę panikuję, bo to wszystko trwa zbyt długo..., stanowczo zbyt długo... Czekam na info z fundacji i jak będę wiedziala co i jak, to dam znać. Chyba, że dziewczyny same tu napiszą. Quote
Chandler Posted April 9, 2009 Author Posted April 9, 2009 Psy zostają tam gdzie są, przynajmniej na razie. Fundacja rozmawiała przez telefon z bratem opiekunki. Przekazuję informacje - szczeniaki będą miały zadaszony wybieg, po południu wypuszczane są na podwórko, Starsza Pani już się ich nie boi, wszystko z nimi jest ok, są wesołe. W przyszlym tygodniu osoby z fundacji mają tam pojechać. Tyle nowych wiadomości. Quote
marlenka Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 Chandler napisał(a):Psy zostają tam gdzie są, przynajmniej na razie. Fundacja rozmawiała przez telefon z bratem opiekunki. Przekazuję informacje - szczeniaki będą miały zadaszony wybieg, po południu wypuszczane są na podwórko, Starsza Pani już się ich nie boi, wszystko z nimi jest ok, są wesołe. W przyszlym tygodniu osoby z fundacji mają tam pojechać. Tyle nowych wiadomości. Potwierdzam słowa Chandler. W poniedziałek byłam tam i Starsza Pani mówiła że będa robić zadaszenie(nie będzie błota) Koleżanka moja pracuje do 16 czasem dłużej ( takie życie) ale mówiła że psy wypuszcza pod swoim madzorem na podwórko. Teraz w nocy obawiają się bo po ogrodzie biega ogromny pies ( szukają własciciela tego psa -żeby go opier.... same boja się go gonić ) Mama właścicielki ogólnie boi się psów. Byłam ze swoją suką to omijała z daleka do szczeniaków może sie przekonała skoro była z nimi u weta i jej nie zjadły - tu ciężko mi się wypowiadać . Wet mówił że pieski są dobrze utrzymane, wesołe ( też to zauważyłam )Są bardzo hałaśliwe jak sie do nich podchodzi do kojca . Włożyłam rękę to mnie podgryzały i drapały na widok właścicielki merdały ogonkami . Dobrze by było jakby dziewczyny z fundacji same zobaczyły jak sie maluchy zachowują . Moje psy traktowane są inaczej - jak rodzina nie jak zwierzęta , ale nie każdy ma takie podejście. Bliźniaki napewno nie są traktowane jako alarm lub ochrona przeciwko złodziejom , ale na wsi tak zawsze było i jest że pies musi być!!! Zaczekajmy na ocenę po wizycie w przyszłym tygodniu. I wszystko się wyjaśni . Błąd tkwi w tym że nie sprawdziła domu osoba z doswiadczeniem i tyle.... Quote
zulugula Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :oops: Jutro przedstawię Śnieżkę jednej Pani z Łapy, pod B-S. Chcą mojego Dramka, ale może ze względu na odległość zgodzą się na białą. POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!! PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :oops: Apel o pomoc dla pieska ze schroniska w Mysłowicach. Mogę zabrać do Wawy. Trzeba jakoś mu pomóc, bo bardzo cierpi, a wet go nie leczy. Psiak drapie oko (zakażenie = TM) rozrywając dalej ranę: Schronisko MYSŁOWICE /pilne DT i ogł/ oraz psy z Jaworzna odłowione przez SM!! Ten obrazek został przeskalowany. Kliknij tutaj, by zobaczyć go w pełnym rozmiarze. Oryginalne wymiary obrazka 1200x1600, rozmiar 187KB. Quote
mgie Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 Chandler napisał(a):Psy zostają tam gdzie są, przynajmniej na razie. Pozdejmować ogłoszenia? Quote
sleepingbyday Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 wesi, dajcie znac koniecznie, jak bedzi po wizycie u blixniaków! Quote
Chandler Posted April 15, 2009 Author Posted April 15, 2009 [quote name='mgie']Pozdejmować ogłoszenia? Nie zdejmuj na razie mgie..., niech dziewczyny tam pojadą i zapadnie ostateczna decyzja. Quote
sleepingbyday Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 bardzo dziewczynom kibicuję w tej decyzji... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.