Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

marta23t,
oczywiście, że przy ruchliwej drodze nie należy puszczać psa, bo to dla niego niebezpieczne, ale nie popadajmy w skrajności :razz: Pies nie może cały czas chodzić na smyczy, co to za spacer? Zwierzę chce się wybiegać i wybawić. Więc myślę, że jak ktoś ma kontrolę nad swoim psem to możne go spuszczać ze smyczy na jakichś polankach, łąkach czy lasach.

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

polanki, łąki, lasy owszem:cool3: ja tez jestem za. moje wypowiedzi tyczyły się ulic w mieście i parków i miejsc gdzie właścicieli i psów jest sporo / tereny spacerowe/. nie może być tak że idąc z psem na spacer muszę rozglądać się czy coś go zza krzaka za dupsko nie capnie:oops: i bynajmniej to ufo nie będzie

Posted

marta23t napisał(a):
czy w końcu kochana jesteś tak pewna swojego psa że przeszłabyś z nim bez smyczy wzdłuż ruchliwej drogi mając po drugiej stronie ulicy suczki w cieczce?
Ja nie Władczyni, jednak... wydaje mi sie, ze Su w sukach nie gustuje :evil_lol: A nawet jesli gustowala, to sterylke miala :evil_lol:

Posted

Polanki łąki i lasy to tereny okręgów łowieckich, osobiście nie chciałabym mieć śrutu w tyłku ani żeby mój pies miał.

Tylko dlaczego JA mam prowadzić MOJEGO psa będącego pod KONTROLĄ na smyczy? Bo ktoś sobie nie radzi i nie umie psa upilnować? Smycz tego nie gwarantuje - beagle na smyczy, flexi, próbował dziś mi zeżreć sucza.
Nie interesuje mnie ogół, interesuje mnie dlaczego chcesz zasmyczyć wszystko co się rusza - co to da? Myślisz że na smyczy nie ugryzie?

Moją sukę dopadło coś dwa razy, od tego czasu każdy podbiegacz zarabia buta na dzień dobry, ewentualnie łańcuch/klucze pod łapy.
Też mam małą sukę, co nie oznacza że nie mogę jej bronić. Nie lubię kopać zwierząt, nie mam z tego frajdy ale mając do wyboru zdrowie a może i życie mojego psa a coś wybieram moją sukę.

Owszem mogę puścić przy ulicy i nie pójdzie sobie gdzieś, raz zerwała mi się smycz (karabinek pękł), raz obroża za każdym razem przy ulicy. Zawołałam, okręciłam tak żeby nie szła całkiem luzem i potuptałyśmy do domu. Smycz nie jest u mnie jedynym zabezpieczeniem, to raczej taka lina asekuracyjna. Daje mi ogromny komfort psychiczny. Za cieczkami nie lata szczególnie, choć zdarzało jej się molestować sheltikową suczkę jak ciekała.

btw mieszkam w centrum Wwy, nie mam ani czasu ani warunków na wyjazdy za miasto na każdy spacer, puszczać będę bo to nie jest mój problem że ktoś nie pilnuje swojego zwierzaka. Jak również nie ja odpowiadam za potrącone psy, czy psy wałęsające się bez opieki. To nie są moje psy, mój pies jest pilnowany, kontrolowany etc I mogę zaręczyć że moja suka nie ugryzie Twojej w tyłek, choćby bardzo chciała. Ja odpowiadam za to co robi mój pies, ja poniosę ewentualne konsekwencję tego co ona zrobi.

Posted

Władczyni ale sama przyznasz że takich osób jak Ty i takich psów jak Twój jest jak na lekarstwo. sama ,,walczysz,, w obronie swojej psinki jak do niej psy ,,podchodzą,,/ atakują, zaczepiają/. a ja idąc na spacer gdybym spotykała same Władczynie nie miałabym nic przeciwko psa luzem:evil_lol: niestety spotykam innych ludzi i inne psy niż model usłuchanego zwierzaka do odwołania na komendę. a w tym przypadku jeżeli problem dotyczy większości obstaję aby zwierzak był na smyczy:oops: zresztą jeśli będą kary i nakaz będzie dotyczył wszystkich jest szansa, że nie wpadnę na ,,dresa,, z psem w typie bull bez smyczy i kagańca i będę zastanawiała się na, które drzewo zwiewać / przed panem i jego psem:evil_lol:/-bo ów dres po zapłaceniu kilku mandatów za parę stów może pójdzie po rozum do głowy / chociaż w sumie jaki rozum:razz:/...aha typ bull podałam jako przykład - nie żebym miała jakieś obiekcje do tej rasy / pies to pies i nawet mały pimpek może być groźny:evil_lol:/..tak pozatym mam szczęście trafiać na takich typów i oni preferują psy z kolei w tym typie:roll:
z drugiej strony mandaty nie wiem czy coś dadzą:shake: są mandaty za nadmierną prędkość -a na drodze co kawałek krzyż, są mandaty za złe parkowanie-a i tak znajdzie się 1000000 co zaparkują nie tak jak tzeba, są mandaty za kupę na trawie a trawniki toną w gównie:mad: mandat chyba nic nie zmieni. jak ktos ma gdzieś prawo i tak puści psa luzem a policja czy SM nie będzie całe dnie biegać i sprawdzać psy bez smyczy czy chodzą.

niemniej dlaczego chcę ,,zasmyczyć ,,świat? hmmm może to chociaż po części ograniczy tych pseudo psiarzy, którzy puszczają psa przed domu i wpuszczają wieczorem-niech piesek pobiega, może ograniczy to moje postoje na trasie bo coś leży przy drodze i należy pomóc, może to sprawi że pójdę na spacer nie rozglądając się na boki i że idąc do rodziców nie będę musiała na odcinu 300 m 4 razy zmieniać strony ulicy bo coś idzie z naprzeciwka- i jest bez smyczy i sięga mi do pasa a ja nie chcę brać udziału w loterii czy to coś lubi małe kudłate ala kotek czy nie.
a obrona psa przed psem? hmmm ja do tego jakoś się nie nadaje, w takich chwilach trace głowę. a odganiać sie od psa z 2 albo 3 albo 4 / bo róznie to u mnie bywa/ psami na smyczy nie jest łatwo:shake: rąk brakuje:oops:

Posted

Powinny być kary dla nieodpowiedzialnych właścicieli psów (a nie dla właścicieli nieodpowiedzialnych psów :evil_lol:), ale powiem jak ja to czuję i jak u mnie to wyglądało.Miałam przez 15 lat owczarka i moja sunia zarówno w Polsce jak i w Finlandii (mieszkałam tam 3 lata) była psem wolnym tzn. spacery odbywały się bez smyczy.Oprócz tego zabierałam ją gdzie tylko mogłam kilka razy do szkoły i na wycieczki szkolne, do sklepów, do kawiarni itd.Notabene w Finlandii można zabierać psy do sklepów (oprócz spożywczych)Mój pies towarzyszył mi wszędzie i był dobrze wychowany, choć nie miał łatwego charakteru, nie lubiła obcych i przejawiała nieufność z umiarkowaną agresją gdy ktoś obcy próbował ją głaskać, psy jak była młoda lubiła ustawiać.Podsumowanie, znałam moją Neskę jak własną kieszeń i wiedziałam na co ją stać i kiedy co zrobi i dlatego reagowałam wcześniej.Miała intensywny kontakt ze światem i ludźmi, nie była chowana w ścisłym gronie rodzinnym a wypuszczana żeby pobiegać tylko na pustkowie.Jeżeli znamy własnego psa i kontrolujemy go pies powinien być puszczany wolno.Uważam, że chodzenie z psem na spacerki na smyczy to MĘCZARNIA dla psa!!!!wypuszczanie na pustkowiach aby się wybiegał też nie jest wyjściem,pies nie ma kontaktu z otoczeniem...Ja łamałam przepisy i chodziłam z psem spuszczonym nawet przed nosem SM i policji (taka już jestem) ale wiedziałam, że mój pies nie zrobi nikomu krzywdy.Kilka razy miałam zwróconą uwagę przez straż miejską itd ale obyło się bez mandatu.W Finlandii ze względu na przyrodę (bażanty, kuropatwy wiewiórki itd)są ściśle przestrzegane przepisy aby psy załatwiały się i biegały luzem tylko w ściśle wygrodzonych do tego miejscach.Dziwne to bo kup psich, które się na wiosnę roztapiały i śmierdziały jak diabli, było w parku co niemiara,nie dało się tego wytrzymać (a ponoć były przepisy :evil_lol:)w Polsce nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, a było to 13 lat temu i nikt tu jeszcze nie mówił o sprzątaniu kup.W każdym bądź razie w Finlandii moja sunia też biegała luzem i co tu dużo mówić zdeprawowałam moich fińskich przyjaciół i oni również zaczęli puszczać wolno swoje psy :eviltong:.
Notabene, nie lubię uczłowieczania psów i traktowania ich jako psich zabaweczek, tzn. noszenia na rączkach, przebierania w ubranka, uciekania przed innymi psami, bo jeszcze coś zrobią 'mojemu" maleństwu, nie uważam również aby spanie w łóżku z właścicielem było dla psa największym szczęściem (nie wiem czemu się tak sądzi, ale zauważyłam, że na dogomanii jest na to straszny nacisk-szczęśliwy pies to pies w piernatach)Może dlatego wolę duże psy bo ich nie da się traktować jak maskotki!ale się rozgadałam, trochę mnie poniosło i zeszłam z tematu..ok to kończę:oops:

Posted

Nie będę patrzeć bezczynnie jak coś zagryza mi sukę, albo próbuje po niej poskakać. Jak również nie będę patrzeć jak moja suka coś zagryza. Tylko że moja suka puści na wydaną komendę, a podbiegające coś zwykle nie reaguje na nic.
Spanie z psem dla psa pewnie obojętne, choć moja suka chyba to lubi - jak mnie nie ma, to śpi w łóżku. Nie przeszkadza mi, uwielbiam futro obok siebie.
Żeby nie było że jestem schizol - ma też własne posłanie.

Smycz nie jest dla psa męczarnią, jeżeli nie jest stale. Jeżeli pies ma okazję się wybiegać to nic mu nie będzie jak będzie chodził zasmyczony czasem.


Marta23t fakt, nie tracę głowy. Pozbywam się agresora, później urządzam piekło właścicielowi. Na koniec puszczam kłęby dymu uszami i idę dalej.
Kary musiały by być nieuchronne - prawie że idziesz do własnej łazienki z psem bez smyczy to dostajesz mandat;) A i to nie wiem czy nie uczyło by bardziej kombinatorstwa i omijania przepisów, ewentualnie po pewnym czasie i tak zaczeło by znikać. Brak u nas świadomego posiadania zwierząt, za dużo przypadkowych ludzi nie nadających się na właścicieli ma psy. Bo po co człowiekowi pies jak puszcza go przed blokiem a sam stoi na klatce schodowej i pali?
Nie jestem jednak pewna czy zasmyczenie coś zmieni, czy nie będzie tak że odpowiedzialni ludzie to zrobią i będą jeździć gdzieś wybiegać psa (tylko gdzie jak wszędzie okręgi łowieckie?). Ciężka sprawa. Nie wiem jak to ugryść za bardzo:shake: Ani co można z tym zrobić żeby po tyłkach dostali ci którym się należy.

Posted

No to moja sunia była chyba wyjątkowa, bo ja wpierw jak była szczeniakiem nauczyłam ją żeby nie wchodziła na łóżko i przestrzegała tego, potem jej już pozwalałam, a ona wcale nie chciała spać w łóżku i wolała swoje posłanko, choć jak mnie nie było w domu to i owszem były ślady jej bytności na łóżku, ale przy mnie nigdy nie chciała wchodzić.
Ważne jest to aby były spuszczane tylko te psy, nad którymi jest całkowita kontrola i są "pewne" no a tego niestety nie da się sprawdzić :shake: Moja sunia nie zrobiła nikomu krzywdy zdarzały się jej "przepychanki" z innymi psami, niegroźne kłótnie o to kto rządzi, ale tylko z psami, które znałam i właścicieli też więc sporów nie było.Mój pies był kilkakrotnie zaatakowany i to poważnie,jako szczeniak przez sukę doga i owczarka, w obu sytuacjach właściciel stał obok i nie reagował!!! Zrobiłam awanturę, która nic nie dała :shake:Moja suka odtąd nie lubiła tych dwóch ras, gdy potem wróciła z Finlandii i była już dorosła, rozprawiła się z obiema gdy tylko je spotkała, więcej jej nie zaczepiły ale nadal chodziły luzem i często bez opieki :mad: Natomiast gdy mój pies został napadnięty i widziałam, że sprawa jest poważna i sobie nie poradzi rzucałam się na pomoc i walczyłam jak lwica, wtedy liczył się tylko mój pies i mogłam zrobić krzywdę temu drugiemu, no ale jeżeli właściciel z premedytacją puszcza psa, który się rzuca to już jego problem...

Posted

Moja suka od pierwszej nocy przebywała na łóżkach, ba na początku spała na mnie - zwinięta w kulkę pod moją koszulką na brzuchu. Nie przeszkadzało mi to i nie przeszkadza dalej. Ćwiczyłam nawet spanie na polówce z samcem pita - małej polówce dodam;) daliśmy radę.

Zależy od wielkości psa, moja suka ma szansę się obronić jeżeli chwyci za gardło ale ja nie chcę aby ćwiczyła takie zachowania, jak również nie chcę ryzykować że nie zdąży. To ja jestem od obrony 'stada', tak jak opiekując się dzieckiem ja je chronie. Bycie 'przywódcą' to przede wszystkim obowiązki;)

Posted

Ziele77 ja mam małe psy ale nie dlatego żeby je przebierać, czy stroić:evil_lol: każdy powinien dobierać psa do swoich potrzeb i warunków jakie może mu zapewnić. Nie kupiłabym czy adoptowała psa np. stworzonego do pracy wiedząc, że nie jestem w stanie dać mu to czego potrzebuje. I dlatego mam same mikrusy-wykałaczki:evil_lol: Wyjątkiem jest moja beagielka-kupiona z hodowli ponad 10 lat temu. Staram się jej zapewnić dużo ruchu-codziennie minimum 2 godziny spacerów, towarzystwo 3 psów, co weekend moi rodzice zabierają ja na wieś gdzie ma ruchu do woli / ogrodzone kilka hektarów ziemi/ i jest na dworze prawie cały dzień / tyko spać przychodzi do domu/-ale drugi raz na tą rasę bym się nie zdecydowała / sadzę, że brakuje jej pracy w terenie:roll:/. No i wyjątkiem była moja ukochana shar peika święj pamięci - to są jedyne większe psy, które miałam.
zresztą dużego psa nie biorę też ze względu na to, że już z moją shar peiką było mi cholernie ciężko jak przez dwa miesiące walczyliśmy z nowotworem, woziłam ją kilka razy dziennie do weta i nosiłam na rękach / a leciutka nie była:shake:/.:-(
dlatego teraz już każdy mój zakup czy adopcja będzie przemyślana i pod kątem go co mogę psu dać i czego od psa oczekuję;)

Władczyni masz rację, że ta sprawa jestnie do ugryzienia:cool3: kurde wprowadzą przepisy i znając życie porządni właściciele psów z porządnymi i ułożonymi psami będą je przestrzegać a puszczający psa luzem na pół dnia i dresiki w parku zostaną przy swoim. czyli wyeliminuje się psy świadomych właścicieli a luzem pozostawi te, których właściciele mają ziarenko grochu zamiast mózgu:shake:

Posted

Ziele piszesz: ,,Notabene, nie lubię uczłowieczania psów i traktowania ich jako psich zabaweczek, tzn. noszenia na rączkach, przebierania w ubranka, uciekania przed innymi psami, bo jeszcze coś zrobią 'mojemu" maleństwu, nie uważam również aby spanie w łóżku z właścicielem było dla psa największym szczęściem (nie wiem czemu się tak sądzi, ale zauważyłam, że na dogomanii jest na to straszny nacisk-szczęśliwy pies to pies w piernatach)Może dlatego wolę duże psy bo ich nie da się traktować jak maskotki!ale się rozgadałam,,,

uważam że jeśli mam małego psaktóry waży 4 kg / albo 1,5 kg jak moja 15 letnia ślepa staruszka/ nie powinnam zabrać na ręce, ochronić? przecież jeśli duży pies uderzy ją chociażby łapą czy na nią skoczy to tragedia gotowa.:shake: nie mam uciekać rzed psami z moją maltanką, która jest psem bardzo nerwowym, nadpobudliwym, z problemami z sercem i czekać czy ją miły, ogromny piesek zje czy tylko tak przerazi że mi pies na zawał na ulicy zejdzie? czy mam czekać czy pies sobie poradzi /wiedząc z góry że sobie nie poradzi?/.
moje psy nie są maskotkami- wychodzą na spacery, biegają po lesie, owszem śpią w łóżku ale mimo że są maleńkie to sa zwyczajne psy. nie siedzą wieczorami w szlafroczkach i nie spacerują przebrane za baleriny:evil_lol:
jeśli uciekam z moim psem przed innym to nie dlatego, że on jest zabawką ale dlatego że jestem za niego odpowiedzialna, jest członkiem mojej rodziny a rodzine się chroni.

Posted

Ja bym ucinała łapy rozmaitym szczylom, którzy widząc mojego astowatego wyciągają łapska i mają silną potrzebę (mimo moich próśb) machać mu przed nosem łapami, czy chociażby dotknąć (bo przecież jestem taki odważny i astów się nie boję). Pamietajmy, ze nie każdy pies lubi być macany przez obcych. Żyję już dosyć długo i jeszcze żaden obcy pies mnie nie użarł, może dlatego że ich nie zaczepiam:eviltong: Obawiam sie, ze będzie tak jak piszecie odpowiedzialni opiekunowie i ich ułożone usłuchane psy bedą pod nadzorem Policji i SM (bo da sie do nich podejsć bez utraty zdrowia lub życia) a blokowo/parkowe dresy z bullo/astami i tak bedą miały świety spokój. Co do sprzątania hmmmm "Miśkoptowych niezapominajek";), to owszem jestem za i zbieram aktywnie, ku olbrzymiemu zdumieniu SM (bo to taki rzadki widok - sądząc po stanie trawników, na moim osiedlu jest przynajmniej 200 psów, a właścicieli sprzątajacych 1).Osobiscie Miśkopta w mieście mam na smyczy (i tak obrywam za brak kagańca), na terenie niezabudowanym lata luzem.

Posted

[quote name='marta23t']jeśli uciekam z moim psem przed innym to nie dlatego, że on jest zabawką ale dlatego że jestem za niego odpowiedzialna, jest członkiem mojej rodziny a rodzine się chroni.
Dokładnie Marta, zgadzam sie z Tobą...i mimo, że mój pies jest dużo większy od Twojego to tak samo należy do rodziny. Biorę odpowiedzialność za to co on robi, ale też bronimy się wzajemnie, jeśli jest taka potrzeba.

Posted

Moim zdaniem pies potrzebuje kontaktu z innymi psami/ludźmi, musi się wybiegać, więc prowadzanie go wiecznie na smyczy raczej by mu nie służyło. Mój pies chodzi luzem, bez smyczy, od szczeniaka pozwalam mu na kontakt z innymi psami (chyba, że właściciel psa tego nie chce), jak był młodszy pozwalałam ludziom go głaskać - wszystko w ramach socjalizacji i przyniosło to pozytywne efekty. Na smyczy jest jeżeli jesteśmy koło ulicy lub gdy przechodzę przez miejsce, gdzie jest dużo ludzi czy dzieci - park, plac zabaw. Jeżeli idę z psem do lasu to unikam chodzenia tam w soboty czy niedziel - bo zawsze jest więcej ludzi, rodzin z dziećmi. Znam swojego psa, ale wiem, że jest duży i ludzie mogą się go bać. Kontroluje go, jeżeli idę wałem ( dość wąskim) z psem bez smyczy i widzę 'luzem' idącego człowieka to każe psu iść przy nodze.

Dla mnie to jest ciężka sprawa. Bo najbardziej zawsze cierpią ludzi, którzy mają wychowane psy :roll: Ludzie którzy nie przejmują się swoimi psami, wypuszczają je same byle gdzie, nie będą się tej przejmować przepisami. Pomysł z egzaminem byłby dobry :)

Posted

Władczyni ja mam podobnie :evil_lol:. Wszystkie śliczne psy [czyli 99% psów] dopadam... najpierw pytam się grzecznie właściciela czy mogę zrobić zdjęcie [jeszcze nikt mi nie odmówił :lol:], a później równie grzecznie pytam się czy mogę pogłaskać... w sumie tylko raz mi nie pozwolono, a tak zazwyczaj ląduję ją 4 obok psa :evil_lol:

Posted

[quote name='marta23t']Ziele piszesz: ,,Notabene, nie lubię uczłowieczania psów i traktowania ich jako psich zabaweczek, tzn. noszenia na rączkach, przebierania w ubranka, uciekania przed innymi psami, bo jeszcze coś zrobią 'mojemu" maleństwu, nie uważam również aby spanie w łóżku z właścicielem było dla psa największym szczęściem (nie wiem czemu się tak sądzi, ale zauważyłam, że na dogomanii jest na to straszny nacisk-szczęśliwy pies to pies w piernatach)Może dlatego wolę duże psy bo ich nie da się traktować jak maskotki!ale się rozgadałam,,,

uważam że jeśli mam małego psaktóry waży 4 kg / albo 1,5 kg jak moja 15 letnia ślepa staruszka/ nie powinnam zabrać na ręce, ochronić? przecież jeśli duży pies uderzy ją chociażby łapą czy na nią skoczy to tragedia gotowa.:shake: nie mam uciekać rzed psami z moją maltanką, która jest psem bardzo nerwowym, nadpobudliwym, z problemami z sercem i czekać czy ją miły, ogromny piesek zje czy tylko tak przerazi że mi pies na zawał na ulicy zejdzie? czy mam czekać czy pies sobie poradzi /wiedząc z góry że sobie nie poradzi?/.
moje psy nie są maskotkami- wychodzą na spacery, biegają po lesie, owszem śpią w łóżku ale mimo że są maleńkie to sa zwyczajne psy. nie siedzą wieczorami w szlafroczkach i nie spacerują przebrane za baleriny:evil_lol:
jeśli uciekam z moim psem przed innym to nie dlatego, że on jest zabawką ale dlatego że jestem za niego odpowiedzialna, jest członkiem mojej rodziny a rodzine się chroni.
Podpisuje sie wszystkimi kończynami!!!!
Ogólnie nie mam nic przeciwko kontaktom moich psów z innymi, za obopólną zgodą właścicieli, oczywiście, ale np. Piki łapię na ręce i chronię i nie musze się każdemu na ulicy tłumaczyć, że nie, to nie jest dla mnie "zabawka", tylko 3,5 kg pies po dwóch operacjach kręgosłupa, trzymany w kupie dzięki drutom i żyłce i dla niej nawet "lekkie szturchnięcie" ze strony dużego psa może sie skończyć śmiercią.... :cool1:

A w łóżku śpia ze mną te psy (i koty) które chcą i to lubią. Ja też to lubię. Ot wspólne legowisko :evil_lol: Piesia w zimie chodzi po domu w dresie bo marznie. Teraz Jańcio też. Po ulicy obowiazkowo, Pałek tez, w ubrankach. I nie widzę w tym nic z "robienia z psa maskotki". Pies ma zamarzać w imię "naturalności"?

Posted

Ulv:loveu: dokładnie tak samo myślę. w ubrankach nie ma nic złego-w trzaskające mrozy nie ma co wychodzić z psem bez wdzianka a potem ładować w niego antybiotyki albo kapać psa codziennie / moje są białe a na spacerze w deszczu kubrak chociaż brzuch chroni:cool3:/. zresztą chyba lepiej żeby mój mikro pies biegał w kubraku dwie godziny ze mną po parku niż szedł na błyskawiczne siku albo na kuwetę jak kot:evil_lol: zresztą duże psy też w ubranakach chodza;)

Posted

[quote name='ulvhedinn']Podpisuje sie wszystkimi kończynami!!!!
Ogólnie nie mam nic przeciwko kontaktom moich psów z innymi, za obopólną zgodą właścicieli, oczywiście, ale np. Piki łapię na ręce i chronię i nie musze się każdemu na ulicy tłumaczyć, że nie, to nie jest dla mnie "zabawka", tylko 3,5 kg pies po dwóch operacjach kręgosłupa, trzymany w kupie dzięki drutom i żyłce i dla niej nawet "lekkie szturchnięcie" ze strony dużego psa może sie skończyć śmiercią.... :cool1:
Dokładnie Ulvhedinn, za obopólną zgodą...:evil_lol: O ile Fido uwielbia być miziany, przytulany, kochany i w ogóle poszedłby w ciemno za kimś, kto go pomizia, o tyle Czesiu, mimo mikroskopijnych rozmiarów, potrafi być dla obcych (z reguły facetów) niemiły:eviltong:: japie się, warczy, nawet mógłby dziabnąć (z kobietami nie ma problemu;)). Musiałabym spytać Neczkę z Orzechowiec, pamietam z wątku ichniego, ze zajmowały sie nim przewaznie babki, nie wiem, czy miał jakis kontakt z facetami idlaczego ich nie lubi. Miśkopt, z racji swojej postury i charakteru indywidualisty, sam daje (lub nie) przyzwolenie obcym na mizianko. Generalnie jeśli nie przybiega sie do niego z piskiem "ojej-jaki-ładny-piesek!!!!!!!!!!" albo coś w tym stylu, tylko na spokojnie najpierw on obwącha, a potem mizianko, to jest OK. Trudno, ja też na spacerach nie mogę każdemu z osobna tłumaczyć, że psy schronowe (a u mnie tylko takie) nawet po kilkuletnim odpowiednim prowadzeniu, czasami mają swoje humorki i przyzwyczajenia:evil_lol: Na szczęście prawdziwi psiarze to rozumieją :p

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Podpisuje sie wszystkimi kończynami!!!!
Ogólnie nie mam nic przeciwko kontaktom moich psów z innymi, za obopólną zgodą właścicieli, oczywiście, ale np. Piki łapię na ręce i chronię i nie musze się każdemu na ulicy tłumaczyć, że nie, to nie jest dla mnie "zabawka", tylko 3,5 kg pies po dwóch operacjach kręgosłupa, trzymany w kupie dzięki drutom i żyłce i dla niej nawet "lekkie szturchnięcie" ze strony dużego psa może sie skończyć śmiercią.... :cool1:

A w łóżku śpia ze mną te psy (i koty) które chcą i to lubią. Ja też to lubię. Ot wspólne legowisko :evil_lol: Piesia w zimie chodzi po domu w dresie bo marznie. Teraz Jańcio też. Po ulicy obowiazkowo, Pałek tez, w ubrankach. I nie widzę w tym nic z "robienia z psa maskotki". Pies ma zamarzać w imię "naturalności"?


Tak zgadzam się z wami oczywiście, małe pieski trzeba chronić.Mi nie chodziło o zwyczajne chronienie psa który się boi, przed psem, którego się nie zna, a raczej o sytuacje których ja doświadczyła z właścicielami małych psów i po prostu szkoda mi było tych psiaków.O Panie które za każdym razem gdy podchodzi do ich psa nawet niewiele większy pies uciekają w popłochu, rzucają krzywe spojrzenia lub histeryzują, o Panie które nie widzą, że ich mały pies też chce się np. pobawić a one mu na to nie pozwalają bo się boją (zazwyczaj są to starsze Panie), traktują wszystkie inne psy jak potencjalnych wrogów, lub co najmniej inny gatunek :shake:
Chciałam jeszcze wyjaśnić, moja sunia nie była bynajmniej wielkim wilczurem który biegał po osiedlu i terroryzował inne psiaki.Neska byłą wyjątkowym psem, któremu poświęcałam każdą wolną chwilę i byłyśmy niesamowicie związane.Mogłam z nią chodzić bez smyczy bo reagowała nie tylko na komendy głosowe, ale również na gesty(co było bardzo pomocne bo w wieku 10 lat straciła słuch)zawsze trzymała się w bliskiej odległości a na jedną komendę wracała, ogólnie na wszystkie komendy reagowała wzorowo a oprócz tego doskonale wiedziała na co sobie może pozwolić a na co nie, dlatego miałam do niej 99% zaufanie.Wiedziała, że nigdy nie można zaatakować, ani się nawet odgryźć małemu psy czy szczeniakowi(a zdarzało się, że czasami jakiś mały psiak tak zajadle ją atakował, że gryzł ją po tylnich łapach, a ona tylko patrzyła z ogromnym zdziwieniem o co chodzi i szła dalej :cool3:)Neska była wyjątkowym psem, może dlatego mimo to iż całe życie spędziła chodząc bez smyczy (oprócz ostatnich 3 lat gdy chodziła na smyczy dla własnego bezpieczeństwa) nieprzyjemnych uwag ze strony innych ludzi dotyczących mojego psa było tak niewiele, że mogłabym je zliczyć na palcach, licząc wszystkie lata jej życia :pOczywiście jeżeli widziałam, że ktoś się pomimo moich informacji, że mój pies nic nie zrobi nadal się jej bał lub bał się o swego psa to zawsze ją łapałam za obrożę i odchodziłam gdzieś dalej..ale wogóle to mogłabym tak o niej pisać i pisać, tylko niepotrzebnie, bo zaczęłąm za nią potwornie tęsknić jak sobie to wszystko zaczęłam przypominać, wkońcu odeszła zaledwie 2 lata temu :-(
Kurcze jak nie myślę to jest ok, ale jak zacznę wspominać tak jak teraz to po prostu odpadam :shake:

Posted

MagdaH napisał(a):
Dokładnie Ulvhedinn, za obopólną zgodą...:evil_lol: O ile Fido uwielbia być miziany, przytulany, kochany i w ogóle poszedłby w ciemno za kimś, kto go pomizia, o tyle Czesiu, mimo mikroskopijnych rozmiarów, potrafi być dla obcych (z reguły facetów) niemiły:eviltong:: japie się, warczy, nawet mógłby dziabnąć (z kobietami nie ma problemu;)). Musiałabym spytać Neczkę z Orzechowiec, pamietam z wątku ichniego, ze zajmowały sie nim przewaznie babki, nie wiem, czy miał jakis kontakt z facetami idlaczego ich nie lubi. Miśkopt, z racji swojej postury i charakteru indywidualisty, sam daje (lub nie) przyzwolenie obcym na mizianko. Generalnie jeśli nie przybiega sie do niego z piskiem "ojej-jaki-ładny-piesek!!!!!!!!!!" albo coś w tym stylu, tylko na spokojnie najpierw on obwącha, a potem mizianko, to jest OK. Trudno, ja też na spacerach nie mogę każdemu z osobna tłumaczyć, że psy schronowe (a u mnie tylko takie) nawet po kilkuletnim odpowiednim prowadzeniu, czasami mają swoje humorki i przyzwyczajenia:evil_lol: Na szczęście prawdziwi psiarze to rozumieją :p


Co do głaskania to miałam ciekawe sytuacje z ludźmi.Moja suka nie lubiła obcych, nie pozwalała się głaskać, a i nawet nie każdy znajomy mógł sobie na to pozwolić, chyba, że był to dobry znajomy.Niestety naprawdę często zdarzały mi się sytuacje kiedy ludzie znienacka nie pytając po prostu ją głaskali (zarówno dorośli jak i dzieci), może dlatego, że miała dobrotliwy i łagodny wygląd pyska.W każdym bądź razie kończyło się to albo nawarczeniem, albo ostrzegawczym złapaniem za rękę lub kłapnięciem zębami.Jaka była reakcja ludzi,zadziwiająca jak dla mnie!Niezależnie od tego czy była ona na smyczy czy bez ludzie przepraszali mnie za to, że ją pogłaskali bez pytania, bo przecież może nie lubić :-o:roll: no w gruncie rzeczy racja, tylko nie wiem czemu ja zawsze trafiałam na takich racjonalnych i spokojnych osobników :cool3: nie lubiłam takich sytuacji z dziećmi, a dzieci Neska nie lubiła dopóki nie urodziło się moje. Dlatego zawsze byłam ostrożna gdy w pobliżu było dziecko, wtedy ono mnie pytało,czy można pogłaskać, a ja bardziej do Neski niż do niego mówiłam, że tak i wtedy Neska chcąc nie chcąc pozwalała się głaskać, albo odchodziła, ale wiedziała, że broń boże nie można na dziecko kłapnąć... no i znowu się o niej rozpisuję no :roll:

Posted

Ziele to normalne, że się tęskni:oops: i uwierz mi, że ta tęsknota i ból nie przemijają. ja wciąż myślę o mojej Dexuni mimo że od jej śmierci minęło prawie 5 lat. często śni mi się po nocach albo wołam ją odruchowo a jej już nie ma:shake: za każdym razem jak jestem u weta przypomina mi się nasza walka o jej życie. zmarła tuz przed Świętem Zmarłych dlatego ten okres w roku jest dla mnie czasem tęsknoty i zadumy.
masz piękne wspomnienia z życia z pięknym, wartościowym psem a o takiej więzi i tak pięknej przyjaźni miło się słucha więc jeśli tylko Tobie nie sprawia to bólu / wspomnienia/ pisz i rozpisuj się do woli:loveu:

Posted

[quote name='marta23t']Ziele to normalne, że się tęskni:oops: i uwierz mi, że ta tęsknota i ból nie przemijają. ja wciąż myślę o mojej Dexuni mimo że od jej śmierci minęło prawie 5 lat. często śni mi się po nocach albo wołam ją odruchowo a jej już nie ma:shake: za każdym razem jak jestem u weta przypomina mi się nasza walka o jej życie. zmarła tuz przed Świętem Zmarłych dlatego ten okres w roku jest dla mnie czasem tęsknoty i zadumy.
masz piękne wspomnienia z życia z pięknym, wartościowym psem a o takiej więzi i tak pięknej przyjaźni miło się słucha więc jeśli tylko Tobie nie sprawia to bólu / wspomnienia/ pisz i rozpisuj się do woli:loveu:
Dzięki Marta!:loveu:Mi też się Neska śni i to najczęściej, w kontekście takim, że nagle na jakimś wyjeździe ją odnajduje i okazuje się, że ona żyje(choć jest to niemożliwe) zaczynam cieszyć się w tym śnie, no a potem się budzę i...wiadomo :-( To śmieszne ale jak urodził mi się synek to zdarzało mi się i to nawet często mylić się i wołać ich na odwrót,obydwa imiona też zdrobniałam, czasem jak mi się to zdarzyło przy znajomych to patrzyli na mnie z niedowierzaniem i zdziwieniem :evil_lol: gdy wołałam do Mikołaja Neseczka, Nasturcja itd choć do mnie :p Trochę głupio się przyznawać, ale akurat Neska i Miki byli dla mnie tak samo ważni(nie było, że dziecko jest ważniejsze).Teraz jak nie ma Neski już Miki jest najważniejszy.Ja bardzo chcę mieć jeszcze psa, ale obawiam się, że już z żadnym psem nie będę w stanie stworzyć takiej więzi jaką miałam z Neską.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...