ewatonieja Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Do łódzkiego schroniska trafiła w wakacje 2007 r. Niestety nie od razu zauważyłam co się dzieje w jej uchu, zrosty po nieleczonym zapaleniu ucha na pewno juz tam były i w trakcie pobytu w schronisku jeszcze sie pogorszyło. W pażdzierniku została poddana operacji polegającej na udrożnieniu ucha, zrostów nie można ruszyć bo krwawienie jest ogromne a poza tym one rosna jak na grzyby po deszczu, szczególnie po wycięciu. Ucho Zeldy jest całe zapchane, nie słyszy na nie. Zelda jest przekochanym pieszczochem, lubi się głaskać, przytulać jest wszystkiego ciekawa, reaguje na komendy stój siad leżeć i chodź, zachęcana przybiega, mimo bólu jest psem radosnym, garnie się do ludzi i chce mieć naprawdę serdeczny kontakt łasiła się pragnąc choć odrobiny czułości człowieka . Na spacerach może chodzić bez smyczy gdyż chyba jako jedyny pies w typie amstaffa pięknie się pilnuje opiekunów. Jest wdzięczna za każdy gest i odrobinę zainteresowania, Przeszła bardzo bolesną operację ucha, jest dzielna , cierpliwa. Suczka jest bezkonfliktowa, toleruje inne zwierzęta. W grudniu 2008 r. została adoptowana, bez udziału wolontariuszy zajmujących się amstaffami. Wizyta poadopcyjna ogólnie wypadała dobrze,ale zauważono pewne niedociagnięcia ze strony nowych opiekunów. to miało być szczęsliwe zakończenie niestety kilka dni temu dotarła do nas informacja ,że zelda została porzucona, panie które ją znalazły przez 5 godzin czekały na właściciela, infrmacja o psie dotarła do Fundacji Azyl, Zeldzie odczytano chip i rozpoznano nowotwór u Buni. obecnie przebywa w płatnym domu tymczasowym na obrzeżach Łodzi, ze względu na dużą ilośc zwierząt( w tym kozy)Zelda nie jest puszczana wolno na podwórzu. prosimy o pomoc w opłaceniu hotelu gdzie Zelda bedzie mogła dojśc do siebie i w godnych warunkach czekać na ostatni dom Zelda jest tego warta !! OBECNIE ZELDA PRZEBYWA W HOTELU W RADOMIU NUMER KONTA FUNDACJI: AST - Fundacja na Rzecz Zwierzat Niechcianych nr. konta: 79 1160 2202 0000 0000 8061 3463 nr. konta dla przelewów z zagranicy: BIGBPLPWXXX Bank Millennium S.A. Branch Millennium PL 79 1160 2202 0000 0000 8061 3463 z dopiskiem "na Zelde" Quote
andzia69 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 ja gdzieś czytałam, ze ona 4 lata siedziała w schronie:razz: proszę o banerki, finanse, dom....chyba się rozmarzyłam:placz: Kiedy Zelda będzie miała operowane ucho - porządnie od a-z? i u kogo? ile to kosztuje? Quote
ewatonieja Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 nie wiem skąd te informacje o 4 latach pewnie ze schroniskowej karty? :megagrin: operacja w gabinecie gdzie agnieszka leczy swoje psy i gdzie my uzyskujemy pomoc dla swoich podopiecznych Quote
agaga21 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 EWATONIEJA, NAPISZ PROSZĘ tekst o suni to wrzucę ją na allegro na miejsce stelli, która pojechała dziś do domciu.(zostało 8 dni i szkoda żeby się zmarnowało) Quote
andzia69 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 ewatonieja napisał(a):nie wiem skąd te informacje o 4 latach pewnie ze schroniskowej karty? :megagrin: nie wiem skąd, ale tak pisała aga1234 na jej wątku: "Wysłany: 19.Gru.2008. 23:04:10 Wszyscy użytkownicy forum na pewno zetknęli się z wątkiem Zeldy szaroburej suczki z łódzkiego schroniska. Suczka 4 lata czekała w schronisku na swoją szansę. 4 razy spędziła święta Bożego Narodzenia w zimnej schroniskowej budzie. W tym roku szczęście się do niej wreszcie uśmiechnęło została adoptowana ok 10 grudnia, tegoroczne święta spędzi w ciepłym domku wraz z nowymi właścicielami. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni na wieść o adopcji suni i nie jedna łezka potoczyła się po naszych policzkach. " Ogłoszenie dla Zeldy - przekopiowałam z niebieskiego z jej watku - najwyzej cos dodajcie Zelda jest przekochanym pieszczochem, lubi się głaskać, przytulać jest wszystkiego ciekawa, reaguje na komendy stój siad leżeć i chodź, zachęcana przybiega, mimo bólu jest psem radosnym, garnie się do ludzi i chce mieć naprawdę serdeczny kontakt łasiła się pragnąc choć odrobiny czułości człowieka . Na spacerach może chodzić bez smyczy gdyż chyba jako jedyny pies w typie amstaffa pięknie się pilnuje opiekunów. Jest wdzięczna za każdy gest i odrobinę zainteresowania, Przeszła bardzo bolesną operację ucha, jest dzielna , cierpliwa i bardzo potrzebuje domu Nowemu opiekunowi z pewnością da wiele ciepła i miłości. Suczka jest bezkonfliktowa, toleruje inne zwierzęta Rozpaczliwie szukamy dla psiny domu i wierzymy że ktoś ja pokocha taką jaka jest… Zastrzegam sobie prawo skontrolowania warunków oferowanych psu przed i po adopcji. Wymogiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej. Quote
andzia69 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 wątki Zeldzi na niebieskim - tam jest sporo info i zdjęc Zapraszamy pod nowy adres forum http://amstaff-pitbull.eu Zapraszamy pod nowy adres forum http://amstaff-pitbull.eu [Łódź] ZELDA - znowu na bruku, potrzebna operacja i fundusze • Szukam nowego domu/I'm looking for a new home • http://amstaff-pitbull.eu • Forum miłośników wszystkich bullowatych. i proponowałabym dane tych "właścicieli" co ja beztrosko wypieprzyli z domu umiescic na czarnych kwiatkach - łacznie ze zdjęciami!:angryy: Quote
agaga21 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 jeszcze numer tel.by się przydał i info czy była sterylizowana. no i co z tym jej uszkiem. Quote
Aska25 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Umowilam sie z Agnieszka we wt w odwiedziny u Zeldy. Zawioze jej gotowanego i jakis witamin. Quote
ewatonieja Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 dziewczyna podobno juz nie była z tym gałganem kiedy on wyrzucił zeldę :mad: Quote
agaga21 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 PIĘKNA PRĘGUSKA W TYPIE AMSTAFF DO ADOPCJI! (535176193) - Aukcje - Onet.pl. Aukcje internetowe dla każdego. Quote
agaga21 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 andzia69 napisał(a): i proponowałabym dane tych "właścicieli" co ja beztrosko wypieprzyli z domu umiescic na czarnych kwiatkach - łacznie ze zdjęciami!:angryy: a to jeszcze ich tam nie ma????:crazyeye: Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Za godzinka jedziemy do Zeldy. Mam dla niej 4 kilo dobrej karmy, tkoras bedzie jej aga dawac, bo nie zostawimy. Na dzis i jutro mam gotowane z wit i oliwa z oliwek. Beda zdjecia i filmik z jej udzialem... Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Witam. Bylysmy dzis z Aga u Zeldy. Nic nie schudla wbrew moim obawa. Jest rozkoszna, tak sie cieszyla, ze wyszla na dwor. Piszczala jak wariatka. Na spacerze wyjatkowo interesowalo ja kopanie dzior i zwiewanie nam kiedy juz chcialysmy ja zlapac na smycz. Po powrocie zjadla cale miech i ryz, ale podzielic sie musiala z psem wlascicielki, bo chodzi luzem i z Zelda wyjatkowo sie nie lubia. PRzy nas ze 2 razy sie sciely. Wiecej napisze jak sie watek rozwinie ... Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Aga napisala na forum astowym: Wczoraj i dziś byłam u Zeldy , niestety sytuacja nie przedstawia się ale ponieważ jestem w sprawę osobiście zaangażowana być może moja ocena nie jest obiektywna. W sobotę gdy byłam po raz pierwszy u Zeldy została ona wyprowadzona z pseudo garażu wokół syf niemiłosierny ale ok śnieg stopniał wszystko wylazło. Wokół kozy ( kotne) kury, koty i inne psiaki. Te małe maja fajnie mieszkaja w domu duży,młody pies przywiązany na krótkiej smyczy do płotu, Taki obraz zarejestrowałam. Zelda została wyprowadzona owego garażu, Powitanie , spacer, smakołyki normalka tylko to otoczenie. W związku z watpliwościami skorzystałam z okazji i pojechałam tam wczoraj z Keiti ponieważ podejrzewałam że może nie być oki zabrałam koce i kołdrę ze schroniska w niedziele z myślą zrobienia Zeldzie legowiskachciałam również zby oni ocenili sytuację jako osoby nie zaangażowane ( pewnie niebawem przedstawią własną opinię ) Niestety Pani wlaścicielki nie bylo, byl tylko smród syf i kozy. Ok POjechałam dziś z Aską. Pani Zelde szybko wyprowadziła niestety nie wiem skąd z domu czy garażu, Widok niewiele uległ zmianie trochę było pozamiatane zniknęly tez garnki z gnijącymi resztkami i woda rzekomo po rozmrażaniu mięsa ( to było obrzydliwe i pełne bakteri). Przywitałyśmy się spacerek oczywiście bardzo się cieszyła i powrót. Padło pytanie gdzie możemy pościelić jej legowisko. Okazało się ze w klatce w mieszaniu ( zapytałam gdzie Zelda jest trzymana otrzymałam odpowiedz ze 2 razy była w klatce) a gdzie reszta? Klatka została wyścielona w tym czasie Aska oglądała garaż z którego była wyprowadzona Zelda podczas 1 wizyty. Rupieciarnia. Po wyjściu zapytalam gdzie w garażu mam pościelić Pani odpowiedziała ze tam teraz nie bo jest awaria!!!. To nie była prawda . Wszyscy którzy mnie znaja wiedza ze wsadzam nochala tam gdzie nie trzeba i tym razem tak było. w garażu nie było miejsca nawet 2 m na 2 m syf kiła i mogiła. Ciemno jak w piwnicy betonka czy ziemia nawet nie wiem fakt pozostaje faktem ze miejsca to tam nie ma pies moze spac tylko zwiniety. Jestem przekonana że jest to miejsce bytowania Zeldy bo: po pierwsze wyprowadzona zostala tam pierwszego dnia, po drugie nienawidzi sie z Hektorem psem właścicielki i nie mogłyby te psy funkcjonować wspólnie na tak małej powierzchni, po 3 zaproponowano ze po ewentualnej operacji Zelda zostanie przeniesiona do domu co oznacza ze do tej pory w domu nie mieszkala po 4 jasno i wyraznie powiedziano mi ze w klatce byla 2 razy. Mieszka znaczy w garażu ? To jest granda !!! Nie będę komentować czy wyprowadzana jest na spacery czy nie ale jakoś nie specjalnie związana była z właścicielką DT. Może jestem niesprawiedliwa, może powiecie że jestem taka mądra to powinnam sobie ją zabrać, mówcie co chcecie ale uważam ze warunki sa karygodne i nigdy nie myślałam że to napisze ale w takiej sytuacji Zelda powinna wrócić do schroniska bo miala tam o niebo lepiej. Może była przy budzie ale miala okno na świat czasami spacery i zawsze pełną miskę , może nawet czasem ją ktoś pogłaskał w DT ma zdecydowanie gorzej!!! Przypominam ze Dt jest płatny 200 zl miesięcznie i już trwają przepychanki kto za to zapłaci. Otóz ja za te warunki nie zapłaciłabym nic i jasno to dzis wyartykulowałam. Mam nadzieję że osoby, które widziały warunki bytowania Zeldy również opisza własne wrażenia. Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Ewatonieja napisała: Dajmon który był tam na tymczasie a teraz jest u mnie, doszedł do psychicznego ładu, ale on mieszkal w mieszkaniu, wiem to bo w 90 % zjawiałam sie tam bez uprzedzenia, nie sprawdzałam skąd sa wyprowadzane inne psy , niestety warunki jakie tam zastałyście są konsekwecja posiadania 6 kóz, dwóch wielkich psów, kilku mniejszych i srednich oraz kilku kotów, nie da rady w pojedynkę takiego zwierzynca oraz otoczenia doprowadzic do ładu, tym bardziej ze nie ma żadnego oświetlenia na podwórzu więc jak robi sie ciemno to można zapomnieć o chodzeniu tam bez wybicia se zębów, wiem bo byłam raz po 18:00 w grudniu Pani Elżbieta ma wielkie serce, jako wolontariusz Fundacji Azyl przyjmuje wszystko co jej podrzucą , do tego stopnia warunki były cięzkie ze przez tydzień nie miała prądu bo zabrakło jej kasy , w miezkaniu grzyb wszedł niema co liczyć na to że Zelda bedzie miała jakies fory chociażby ze wzgl na nowotwór, sama nie wierze w to co teraz pisze: z relacji asi i agnieszki wynika ze lepiej zeldzie bedzie w schronisku, przynajmniej lekarz na miejscu Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Pozwole sobie teraz napisac moje odczucia z tej wizyty. 1. Jak wyszlysmy na pole na spacer Zelda 1 rzecza jaka zrobila bylo jedzenie śniegu. Pic jej sie chcialo, czyli siedzi bez wody. Psy tak sie zachowuja w schronisku jak im woda zamarznie, wiec raczej to byl ten powod. 2. Pies przypiety wysoko do agrodzenia, kolo niego mega brudna miska z syfiasta woda (mylam mu ja jak mu jesc dalam), zero budy, zadnej patety, gola ziemia, kolo niego kupa i roztopy ... 3. Pani wyraznie krecila na temat miejsca pobytu zeldy, smiala sie ze jestesmy starsznie ciekawskie. Kiedy chcialysmy wejsc do garazu, zmieniala temat, powiedziaa, ze teraz jest jakas awaria i zelda bedzie w domu, bo im sie piec rozwalil. Kiedy chcialysmy jej zrobic miejsce kazala wejsc do domu. Widziala ze nam sie srednio podoba, chyba sie przestraszyla... Jak Aga ja zagadala to ja zajrzalam do zaryglowanego garazu. W srodku ciemno, zagracone, jakies worki z ciuchami, graty, meble chyba,. worki z chlebem, ciemno, zero powietrza. Nie widzialam zadnego legowiska, zadnej miski czy poslania Zeldy. 4. Jak pani chodzi, chodzi za nia duzy pies, kt Zelda wyraznie nie lubi i sie na niego rzuca z zebami. Nied wyobrazam sobie zeby mogly byc w domu razem, Zelda na 100% siedzi w klatce. 5. Na podworku graciarnia straszna, miski brudne, pelno jakis szmat, ogolnie brudno... Pani bardzo miła i serdeczna. Widac ze kocha zwierzeta. Ale to ja chyba przeroslo, chodzi o ilosc psow.... Ja osobiscie uwazam, ze Zeldzie bedzie lepiej w schronisku. Miala tam swoja wlasna bude, widziala caly dzien co sie dzieje, wychodzila na spacery, (teraz gdyby wrocila to bedzie wych 4x w tyg bo jest wybieg, wiec bedziemy ja braly) zawsze ja ktos poglaskal, miala miske z jedzebniem i kontakt z roznymi osobami. Moim zdaniem to duzo lepsze warunki, niz ciemny, garaz z 2 malymi zagraconymi okienkami, zaryglowany i bez dostepu swiezego powietrza. Bez konatktu z czlowiekiem i obserwacji otoczenia. 2 wyjscie jest siedzenie w klatce kenelowej... Nie zycze zadnemu psu takich warunkow... jesli cos wpadam w czwartek bez zapowiedzi i zoabczymy skad zelda wyjdzie ... Quote
agaga21 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 kurcze no, bardzo nieciekawie....:shake: trzeba by tu ciotek więcej ściągnąć. Quote
doddy Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 obecnie przebywa w płatnym domu tymczasowym na obrzeżach Łodzi, ze względu na dużą ilośc zwierząt( w tym kozy)Zelda nie jest puszczana wolno na podwórzu. Od wczoraj gryzłam się, aby nie napisać wcześniej niż dziewczyny… ale na ich prośbę siedziałam cicho. Teraz nie muszę już owijać w bawełnę. Ponieważ od kilku osób dostawaliśmy niepokojące sygnały odnośnie warunków bytowych w jakich przebywa Zelda, ponieważ 2 razy w rozmowie padło pytanie „Czy fundacja AST zapłaci?”, wczoraj udaliśmy się na miejsce w celu zapoznania się z sytuacją. To co ukazało się naszym oczom woła o pomstę do nieba… Jestem w stanie zrozumieć, że niektórzy żyją w syfie, w gnoju ale że ktoś w ogóle skazuje na te warunki psa i jeszcze woła o kasę to już znaczna przesada… Wydaje mi się, że jeśli ktoś decyduje się na niedopuszczenie do sytuacji, aby pies trafił do schroniska (bo tam jest mu źle, jest w złych warunkach), to chociaż zapewnia mu lepszy standard. Oj jakżem się zdziwiła w tym przypadku. Uważam, że Zelda miała znacznie lepsze warunki w schronisku… Jeżeli ktokolwiek chciał Zeldę operować, wycinać kanał słuchowy (co jest bardzo ciężką operacją), po czym odstawić ją znowu w to DT jest nieodpowiedzialny. Uważam, że Zelda powinna jak najszybciej opuścić ten „kurort”. Wiem, że wielu z Was zależy na Zeldzie i każdego boli jej historia. Mnie także jest żal tej suki, jestem wściekła na ludzi, którzy zgotowali jej takie życie. Myślałam od wczoraj, co można by zrobić dla Zeldy. I co? Chyba najlepszą „opcją” dla Zeldy jest umieszczenie jej na dzień dzisiejszy w hotelu. Jest wolne miejsce w hotelu w Łodzi (od jutra w kojcu, od piątku w pomieszczeniu – koszt 15zł+karma). W hotelu tym przebywa Tytus i Werita, warunki są tam super, dodatkowo dziewczyny tam jeżdżą i doglądają psów. Zelda wymaga także operacji. Myślałam, aby zoperować ją w Warszawie u onkologa. Jednak do tego Zelda musi być przygotowana, musi dostawać antybiotyk do ucha minimum przez kilka dni. Wymyśliłam taki możliwy scenariusz (pisze od razu, bo zaraz padną słowa „to sama się zaopiekuj suką, itp.”), żeby umieścić Zeldę teraz w hotelu w Łodzi, pod okiem dobrego lekarza przygotować do operacji. W między czasie umówię ją w Warszawie na operację. Sunie przywieziemy konkretnie na zabieg z Łodzi. Później posiedzi u nas kilka dni, po czym wróci do hotelu do Łodzi i tam dalej już Aneta się nią zajmie do spółki z wolontariuszkami. Jednakże, aby taki plan miał możliwość realizacji, potrzebne są fundusze. 450zł to koszt samego hotelu. Musiałabym się dowiedzieć o koszty operacji (pewnie małe nie będą). Czy jest ktoś chętny do przekazania darowizn na rzecz Zeldy? Czy ktoś pomoże jej nacieszyć się lepszym życiem? Jeśli się to nie uda, Zelda wróci do schroniska. Jeśli fundusze się skończą, niestety będzie musiała także wrócić. Mam nadzieję, że fundacje, które obecnie płacą po 200zł miesięcznie na Zeldę, będą dalej wpłacać tą kwotę na sunię. Zawsze to 200zł, czyli prawie połowa, a przynajmniej sunia będzie w godziwych warunkach. POMÓŻCIE ZELDZIE UWOLNIĆ SIĘ OD PECHA! Quote
Aska25 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 agaga21 to ciotka ściagaj, bo ja w astach 1 kroki robie ... Quote
agnieszka32 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 [SIZE=2]No to agaga21 już jedną ciotkę ściągnęła – czyli mnie ;). Quote
agaga21 Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Aska25 napisał(a):agaga21 to ciotka ściagaj, bo ja w astach 1 kroki robie ... wysłałam link do wątku w kilka miejsc gdzie ciotki astowe zaglądają...może i tutaj zerkną...ja niestety nie mogę w tej chwili pomóc finansowo:-( Quote
Alicja Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Mogę wspomóc pilnując wąteczku .... finansowo jestem na dnie ...jak wygramy z ZUSem :roll:to mogę pomyśleć i pomocy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.