majqa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Patisa napisał(a):I mam pytanie...dlaczego moja umowa nie ma "mocy sprawczej"? Patiso, proponuję w tej konkretnej sprawie napisać np. do Arki (lub innych osób z dogo działających w fundacjach). Na pewno wyjaśni Ci to od A do Z. Wiem, że jeśli np. będziesz miała wątpliwości co do losu psa i zechcesz wejść na podstawie tej umowy do Pana na kontrolę, a Pan powie "nie", nie ma bata, byś weszła i policja również Ci w tym nie pomoże. Pies będzie należał do Pana, a nienaruszalność jego domu będzie święta (oczywiście, czym innym jest rodzaj interwencji gdybyś miała dowody na to, że psu dzieje się krzywda). Dlatego właśnie Ci, którzy mają jakieś "ale", boją się o swoich podopiecznych, czynią wszelkie starania by umowy adopcyjne były fundacyjnymi. W tym o czym piszę nie chcę byś odebrała to jako moje wymądrzanie się, chęć wsadzenia kija w mrowisko itp. Chciałam Cię tylko uczulić. Co do kontroli domku - wizyta przedadopcyjna. Wystarczy byś zrobiła post z prośbą o taką pomoc, podając rejon zamieszkania Pana, na tę okoliczność zmodyfikowała również tytuł watku, wpisując w nim prośbę o kontrolę domku i podała rejon, a na pewno spotkasz się z odzewem osób służących pomocą. Inna opcja - PW do pixie, twórczyni mapy dogo, by pomogła znaleźć Ci takie osoby, do których warto zwrócić się o pomoc. Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 ale co oni chcą sprawdzać? gdyby pies był już u niego to rozumiem... ale teraz? chcą obejrzeć pusty dom( w sensie ze bez psa)? Można by się zastanawiać, czy może gość nie chce suni do pseudo hodowli, można by, gdyby suczka byłą w jakimkolwiek typie. Tymczasem jest to mieszaniec, ładny, ale bez typowy. Sama nie wiem co mam robić, w tym momencie jestem załamana... i co teraz mam mu dzwonić, mówić, że MOŻE ktoś przyjedzie do niego w przyszłym tygodniu, albo jeszcze w następnym...że zobaczą jego dom, jak im się spodoba to ok, jak nie to nie? I wciąż nie wiem co by pomogło, gdyby umowa była "fundacyjna"? Fundacja miałaby prawo wtargnąć na posesje faceta, gdyby nie chciał mnie wpuścić? Poza tym... umowa jest umowa i jak sądzę, skoro jest tam napisane: Ad. 7 " Adoptujący oświadcza, że będzie utrzymywać stały kontakt z Wydającym ( na drodze mailowej bądź tel.) oraz, że wyraża zgodę na kontrolowanie warunków utrzymania w/w zwierzęcia przez Wydającego." Ad.8 " Adoptujący przyjmuje do wiadomości, że w przypadku rażącego naruszenia któregoś z punktów niniejszej umowy, osoba wydająca ma prawo do natychmiastowego odebrania psa Adoptującemu." I widnieją tam podpisy mój i Adoptującego to w razie zastrzeżeń, gdybym nie zostałą wpuszczona na posesję albo gdybym nie miała długo żadnych wieści o suczce mam prawo do rozstrzygania sprawy w sądzie:evil_lol: Quote
kajkoowa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Sunie są przesliczne:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: oby miały wspaniałe domki :) Quote
brazowa1 Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Rozumiem w zupełnosci,ze nie czekasz z wizyta przedadopcyjna.Prawda jest taka,ze jak kto mieszka i jakie ma warunki mieszkaniowe (wyłaczajac specjalne przypadki psow do adopcji),nie ma wiekszego znaczenia.Wazne ,jakim jest czlowiekiem.I możemy robic 100 kontroli przedadopcyjnych,a jeżeli ludzie okaza sie świniami,to ani ich wygląd,ani wykształcenie,ani stan majatkowy,ani dom z ogrodem,nie powstrzymaja przed porzuceniem psa. Po prostu na miejscu,przy odbiorze psa,zdecydujesz definitywnie,czy to odpowiednia osoba,ktorej chcesz przekazac psa.Podpisz umowe adopcyjna.Napisz do ARKA,popros o wzor. Ale najwazniejsze-w tej umowie musi byc zapis o tym,ze jezeli ten pan w jakimkolwiek momencie zycia psa,bedzie chcial go Wam oddac-to Wy musicie psa przyjac.Bez gadania.Bo to Wy zdecydowaliscie o tym,ze kundle przyszly na ten parszywy dla nich swiat.Nie do schroniska,nie kopa na ulice,tylko do Waszego domu. Kundli nie ochroni ani rasa,ani uroda. Ciesze sie,ze bedziesz sterylizowala suczke.Nie mnozymy nieszcześć i tak codziennie zdychaja bezdomniaki. Quote
GoniaP Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Patisa, czy Ty mieszkasz w okolicach Śremu? Odpowiedz szybko! Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 GoniaP napisał(a):Patisa, czy Ty mieszkasz w okolicach Śremu? Odpowiedz szybko! Nie mam pojecia gdzie to jest?:shake: Mieszkam w okolicach: Sochaczewa, Płocka, Wyszogrodu, Płońska, Iłowa :lol: Dziękuję Brzozowa za wsparcie, troszkę odetchnęłam z ulgą. mam umowę sporządzona iw wydrukowaną, jeśli chcesz mogę Ci ją wysłać na pw, to sobie ja obejrzysz. Ale myślę, że jest tam zawarte wszystko co powinno być zawarte, m.in. że Adoptujący nie może byc pośrdnikiem i ze bierze psa dla siebie, ze w razie gdyby chciał psa oddać to am oddać do mnie, ze bez moejj pisemnej zgody nie moze psa oddac osobie trzeciej, że suka nie bedzie rozmnażana i ew. zostanie wysterylizowana, jeżeli Adoptujący posiada niekastrowanego psa, ż zobowiązuje się utrzymywac z nami stały kontakt i kilka innych ;) Quote
majqa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Patisa napisał(a):ale co oni chcą sprawdzać? (...) Odpowiem tu tylko przykładem. Jakiś czas temu ktoś z Łodzi chciał adoptować młodego psa/ szczeniaka spoza Łodzi. W rozmowie z moją znajomą wypadł super i godził się na wizytę przedadopcyjną, a o taką zostałam poproszona. Pojechałam. Rozmowa była super do momentu pokazano mi domek. Dom był w trakcie wykańczania i to miało potrwać. Trafiłam na dwa niebezpieczne miejsca, ciemne, bez oświetlenia, kończące się dużą, pustą, betonową przestrzenią - dziurą. Dowiedziałam się wtedy, że szczeniak tam też będzie się poruszał i dobrze by było żeby był uważny i nie wpadł. Niestety to nie był żart. Sprawę przesądziło jednak coś innego. Pani zainteresowana adopcją upewniała się, czy ten konkretny pies będzie na tyle łagodny, by nie ugryzł gdy jej mała córka będzie go łapać za tylne nogi i robić z niego taczkę. Widzisz Patiso, takie kwiatki wyszły na spotkaniu w 4 oczy, przez telefon niestety nie. Czy tak musi być w przypadku Twojego małego skarba? Nie, w żadnym razie nie, a wręcz przeciwnie, ów chętny domek może być najwspanialszy pod słońcem. Ja przedstawiłam Ci wyłącznie swój punkt widzenia, co nie znaczy, że jednoznacznie poprawny. Ostatnią rzeczą jakiej bym chciała to stresować Cię. Jeśli jesteś przekonana, że wspomniany dom to jest "to", naprawdę bardzo się cieszę i życzę maleństwu masę chwil szczęścia w nim. Quote
GoniaP Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 brazowa1 napisał(a): Ale najwazniejsze-w tej umowie musi byc zapis o tym,ze jezeli ten pan w jakimkolwiek momencie zycia psa,bedzie chcial go Wam oddac-to Wy musicie psa przyjac.Bez gadania.Bo to Wy zdecydowaliscie o tym,ze kundle przyszly na ten parszywy dla nich swiat.Nie do schroniska,nie kopa na ulice,tylko do Waszego domu. Kundli nie ochroni ani rasa,ani uroda. Cytując Brązową... Jeśli nie należysz do żadnej organizacji, a podpiszesz umowę TYLKO wzorowaną na umowie organizacyjnej, ta nie ma takiej wymowy, ani mocy sprawczej jak "prawdziwa". Wracając do korzeni... Większość szanujących się organizacji przeprowadza wizyty przedadopcyjne. Nie jest ważne, czy w danym, potencjalnym domu mieszkają już psy (lub inne zwierzęta) czy nie. Taka wizyta ma na celu "wybadanie" czy potencjalny przewodnik/opiekun (celowo użyłam tego słowa, bo "właściciel , lub "posiadacz" nie przystoi) jest gotowy na przyjęcie psa. Można wybadać, czy ma ku temu warunki, cierpliwość i czy podoła finansowo. Oczywiście tego typu wizyty należy zlecić osobom przeszkolonym lub doświadczonym w tego typu sprawach. Te są w stanie "wyczuć" intuicyjnie lub na podstawie wześniejszych doświadczeń, "co w trawie piszczy". Patisia, jeśli zależy Ci na dobru tych szczeniąt, nie spiesz się. Poszukaj doświadczonych osób z rejonu by pomogli Ci w adopcji. Puść mi sygnał a a oddzwonię 785 030303, tylko nie oddawaj małych pochopnie, tylko na podstawie rozmowy telefonicznej... Chyba nie chcesz by trafiły źle? np.do pseudohodowcy , na walki lub na poniewierkę? Quote
Patisa Posted January 24, 2009 Author Posted January 24, 2009 Dobrze. Czyli zmiana planu. Po rozmowie z GiniąP ( dziękuję jeszcze raz za telefon ;)) mam obrany ciut inny tok działania. Jutro z rana zadzwonię do faceta, powiem, że suczki sa pod władzami Fundacji, że zanim adoptuje suczkę ktoś z fundacji pojedzie do niego do domu sprawdzić warunki, powiem, że to jets standardowa procedura, że po tej wizycie, jeśli wszystko będzie w porządku to oczywiście będzie mógł adoptować sunię. Dopytam o dokładny adres i skontaktuję się z GoniąP, wtedy ustalimy kto i kiedy do niego pojedzie( pod warunkiem, że facet nie wymięknie). Dziękuję za pomoc. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam sie nawet w najmniejszym stopniu takiego odzewu. Ja też byłam trochę zaskoczona tym,z e to tak szybko sie działo,a le w sumie nie wiedziałam co jeszcze mogę zrobić. Adopcje psów to dla mnie zupełnie nowy temat. Ahh..no nie powinno do tego dojść. Oby przez moja głupotę suczki nie wpadły w jakieś złe ręce:shake: Dziękuję jeszcze raz. Dobranoc. Quote
majqa Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 3mam kciuki Patiso! :lol: Goniuś, dziękuję! :loveu: Quote
JazZiuta Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 Ufffffffff kamień z serca :multi: Od wczoraj cichutko Ci "kibicuję" i cudnym :loveu:"dzieciaczkom" też. Teraz spokojnie mogę iść spać. Dobrej Nocki, wyprzytulaj kluchy Quote
Patisa Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 Rozmawiałam przed chwilą z tym Panem. Zgodził się na wizytę przed adopcyjną. Był tylko trochę załamany, że będzie musiał czekać...ale co odwlecze to nie uciecze,a lepiej mieć pewność.;) Mam już namiary an tego człowieka, więc już się biorę za pisanie do GoniP. Trzymajcie kciuki nadal...;) Quote
kamilka91 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Patisa napisał(a):Ostatnio szukałam pieniędzy jak tylko mogłam, chciałam je wysterylizować przed adopcją, ale wet powiedział, że dopiero po 1 cieczce. Tak więc, mam w skarbonce 120zł, i musi mi starczyć na sterylizację Sary i Nefki ( kotki) . Znajdź innego weta, może inny wysterylizuje przed cieczką ;) A co do tej kasy... Za 120 zł to ledwo na kotkę Ci starczy... I właśnie od niej proponowałabym zacząć, bo kota jednak trudniej upilnować, a poza tym niedługo wiosna i ruja... ;) Quote
Martens Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 kamilka91 napisał(a):Znajdź innego weta, może inny wysterylizuje przed cieczką ;) Ale przecież suczki mają dopiero 10 tygodni! :crazyeye: Żaden weterynarz chyba w Polsce nie podejmie się zabiegu w tym wieku - i całe szczęście. Quote
Patisa Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 No właśnie się nie podejmie żaden. Nie wiem czy to dobrze, ale tak pozostanie. hmm 120zł, może starczy an Sarę, za strylkę wet weźmie 100zł,ale nie wiem jeszcze ile mnie wyniesie kombinezonik, o ile znajdę taki. Sterylizacja kotki to an pewno mniejszy koszt, więc być może uda mi sie gdzieś pożyczyć:roll: Quote
Martens Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Kombinezonik możesz zrobić sama - ja robiłam ze starego prześcieradła. robisz dziury na łapy, całość wiążesz na grzbiecie, co niepotrzebne ucinasz i jest ok. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Patisa jesli nie wystarczy ci na sterylke to daj suce choc zastrzyk antykoncepcyjny!!!! Koniecznie . Mozesz juz to zrobic. Quote
Patisa Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 Nie, spokojnie. Na sterylkę starczy. Pożyczę od brata kasę na kotkę, na Sarę mam. Zastrzyk? teraz, po co? Sara nie ma cieczki.:roll: A poza tym, widziałam zwierzęta po przyjmowaniu hormonów przez dłuższych okres i - dziękuję bardzo:shake: Chciałam je wyciąć w pon. ale mam na głowie 6 letniego kuzyna i nie mogę :angryy: Mama zabroniła, bo Sara go nie trawi( dziecko kopię ja w pupcie jak przechodzi obok:angryy: ),a jak będzie wycięta, i nie daj Boże ten dzieciak zbliżyłby się do niej...:crazyeye: - tym razem mama ma rację. Dzieciak ma jechać we wt. Martens, świetny pomysł z prześcieradłem. :cool3: Musze spytać mamę, gdzie jest jakieś stare... Coś mi się to nie podoba, o wczoraj nie dostałam żadnej odpowiedzi, rozumiem,szukanie osoby chętnej do zrobienia kontrolnej wizyty przed adopcyjnej musi potrwać, ale chciałabym wiedzieć, czy coś wiadomo? Martwi mnie ta cisza...:shake: Quote
majqa Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Jeśli takiej osoby szuka Ci Gonia to napisz do niej PW z zapytaniem, a swoją drogą, rozważ zmianę tytułu (czasową zmianę) na prośbę o pomoc w kontroli przedadopcyjnej i podaj rejon, tak jak sugerowałam. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Zastrzyk daje sie przed cieczką;) Czasem lepsze to niz ciąża, ale jesli kase masz to ok. Trzymam kciuki za domki. Quote
GoniaP Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Patisa, dziś jest niedziela i ludzie nie odbierają telefonów. To musi potrwać, już rozesłałam wici. Podaj mi proszę na pw telefon do tego pana. Quote
GoniaP Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Z panem nie rozmawiałam, ale podałam jego nr. Dorocie, która najprawdopodobniej jutro przeprowadzi wizytę. Quote
Patisa Posted January 26, 2009 Author Posted January 26, 2009 Świetnie:multi: W takim razie czekam na kolejne wieści...;) Pozdrawiam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.