ana Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Jagoda myślę, że to całkiem dobry pomysł :D tylko musisz wiedzieć że moja Taya uwielbia zabawy w parterze, raz na górze raz na dole generalnie bawi się z wszystkimi psiakami tylko niektóre starsze traktuja ja ostro bo nie mają ochoty na zabawę i nie podoba im się skakanie. Nie powiem jednak że zabawy w ganianego nie lubi ale niestety trzeba to ukrócić. A ile ma Twój Olo? Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Oluś będzie miał 14 listopada 5 miesięcy. Jego ulubiony sposób zabawy to leżenie na pleckach, wywijanie nogami w powietrzu i wywracanie gałkami ocznymi :D gonitwy odpadają, bo to molos i jemu się nie chce. :P Quote
Flaire Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Flaire, a czy coś Ci wiadomo, jaka jest Twoja ocena wykonywania tego zabiegu: http://www.medvet-cves.com/Articles/client%20JPS%20Review.pdf Jagoda, osobistego doświadczenia nie mam, ale czytałam o tym bardzo dobre oceny. Gdybym miała psa-kandydata, to na pewno zdecydowałabym się na ten zabieg, ale kluczowe tu jest, że pies musi być młody. Po polsku ten zabieg nazywa się zespolenie spojenia łonowego i jest bardzo dobrze opisany na vetserwisie. Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 tak, czytałam polskie opracowanie, nie jest ich zbyt wiele. Chodzi mi głównie o jego zastosowanie u psa w wieku 20, 21 tygodni oraz o jego ewentualnych konsekwencjach (pomijam ryzyko narkozy, bo to wiadomo), inwazyjności w rozwój organizmu. W Polsce są poprostu tak skrajne opinie lekarzy na temat tego zabiegu ( łącznie z ogólną niechęcią do operowania psów w tak młodym wieku) i jego skutecznosci, że można sie pochlastać. No i własnie dlatego szukam opracowań, które wskazałyby mi sesnownośc jego wykonania w wieku do 22 tygodnia życia. Quote
Flaire Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Jagoda, gdybym miała młodego psa z dysplazją, to na pewno zrobiłabym ten zabieg nawet w 22 tygodniu, bo jest właściwie jedyna szansa dla psana normalne życie. Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę, że jest to już skrajna granica wiekowa, więc zabieg może nie pomóc. Ale nie jest to zabieg skomplikowany, więc spróbować warto. Co do operowania młodych psów w ogóle, to niestety, ale to są przesądy (choć oczywiście nigdy, przenigdy nie poszłabym na operację z młodym psem do weta, któy ma jakieś objekcje co do takich zabiegów). Mój wet twierdzi, że weterynaria w Polsce ma, tak naprawdę, 10-15 lat, więc weci "z doświadczeniem", którzy nie zadbali o to, żeby się podszkolić, ciągle działają na zasadach, na których działał zachód 30 lat temu, albo i więcej. W USA uważa się, że właśnie młode psy (ok. 5 miesięcy) operuje się najlepiej, bo takie psy najlepiej znoszą zabiegi, najłatwiej powracają do zdrowia, a i narkoza u nich nie przedstawia już problemów. Jagoda, jeżeli pies ma już objawy i jeżeli masz weta, który zaleca i jest gotów zrobić tę operację, to ja bym się nie zastanawiała... Psychicznie trudniej byłoby dla mnie podjąć taką decyzję z psem, który objawów nie ma, bo wtedy robisz zabieg psu, któremu nic nie dolega i musisz ufać diagnozie, która nie zawsze musi się sprawdzić. Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 . Psychicznie trudniej byłoby dla mnie podjąć taką decyzję z psem, który objawów nie ma, bo wtedy robisz zabieg psu, któremu nic nie dolega i musisz ufać diagnozie, która nie zawsze musi się sprawdzić. właśnie ja jestem w takiej sytuacji Flaire :cry: dokładnie takiej. Olowi nic nie jest, obraz rtg wykazał luzy w stawach. Od tygodnia nic innego nie robię tylko jeżdżę z tym zdjęciem i konsultuję, przez co mam koszmarna kołomyję w głowie i nadal nie wiem co robić. A w dodatku chirurg, który wykonywał taki właśnie zabiego bratu Ola w 16 tygodniu (obraz rtg podobny, może ciut gorszy) jest do 15 na urlopie. A do innych chirurgów boję się iść, bo mają różne opinie. Wiele osób uważa, że molos w tym wieku ma prawo mieć takie luzy w stawach, bo wszytsko jest jeszcze chrzęstne i nieuformowane. W poniedziałek jadę na powtórzenie rtg u innego lekarza i na nowocześniejszym, cyfrowym sprzęcie (niestety u nas święto w połowie tygodnia, to zaraz się rozwleka na święto całotygodniowe :evil: ). Quote
Flaire Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Wydaje mi się, że powtórzenie zdjęcia to dobry pomysł, a potem chirurg będzie już z powrotem. A dlaczego brat miał operację? Też tylko na podstawie zdjęcia, czy on miał objawy? I co Cię skłonilo do zdjęcia? Tylko ciekawość i dmuchanie na zimne, czy coś jeszcze? Quote
Flaire Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Od tygodnia nic innego nie robię tylko jeżdżę z tym zdjęciem i konsultujęJagoda, przyszedł mi do głowy zwariowany pomysł - może warto by skorzystać z naszego święta i machnąć się do Czech na tego PennHipa? Bo podobno to najskuteczniejsza metoda "przewidywania przyszłości" u szczeniąt z potencjalną dysplazją. Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 sprawdzę gdzie to jest w tych Czechach i po jakiemu się tam dogadać :-? :-? jeszcze czy przypadkiem nie robią tego PennHip-a w Poznaniu. aha, jeśli chodzi o pierwsze pytanie-miot Ola to przepiękne, krągłe i mocne psy, z domowej hodowli, noszone na rączkach itd ( niewykluczone, ze to przechuchanie i zbyt dobre karmienie wpłynęło na zbyt szybki wzrost kośca). Jego brat eksterierowo wybitnie wskazuje na domieszkę krwi mastino neapolitano w zamieszchłej przeszłości. Jego właściciele obserwując jak jest ogromny, mocnej kości, o bardzo pojemnej klatce piersiowej, lużnym podgarlu i sporych faflach, również doszli do wniosku , że jakieś pokrewieństwo z mastino musi mieć. A poniewaz z ich doświadczenia populacja MN jest bardzo obciążana dysplazją, poszli na prześwietlenie. Wynik dużych luzów u brata spowodował , że wszyscy polecieliśmy się prześwietlać (wszyscy właściciele jesteśmy bardzo zaprzyjażnieni) i tak to własnie było. Quote
coztego Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 sprawdzę gdzie to jest w tych Czechach i po jakiemu się tam dogadać :-? :-?. Dogadasz się bez problemu po polsku. O ile rozumiesz trochę czeski. Gadałam z Czechami przez telefon, ja po polsku oni po czesku i było ok. A na żywo jeszcze łatwiej. A ewentualny opis choroby zrobi Ci może po łacinie? 8) Quote
Flaire Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Jagódko, właśnie sprawdziłam na ich stronce: http://www.pennhip.org/ (potem klika się "Locate a PennHIP Vet"). W Polsce niet, w Czechach dwóch, obydwaj w Brnie, więc nawet nie bardzo daleko chyba. Na pewno dogadasz się po polsku, a jeśli znasz angielski, to również po angielsku, bo oni przecież te szkolenia po angielsku musieli przechodzić. Ja bym chyba właśnie tak zrobiła, jeżeli to tylko okaże się możliwe. A przynajmniej bym z nimi pogadała... Quote
coztego Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Jagódko, właśnie sprawdziłam na ich stronce: http://www.pennhip.org/ (potem klika się "Locate a PennHIP Vet"). W Polsce niet, w Czechach dwóch, obydwaj w Brnie, więc nawet nie bardzo daleko chyba. Chyba podobna odległość jak do Poznania... A pewnie taniej niż w Polsce. :roll: Jagoda, zadzwoń tam, zapytaj, a potem nam opowiesz 8) Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 dzięki Laski, no to dzwonię zaraz do Josefa, zaczynam od niego, może mi sie uda go złapać. Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 jadę zdaje się do Brna jutro, tylko słuchajcie, czy ja musze mieć dla Ola paszport na ten wyjazd, bo chyba nie zdąże załatwić do jutra. Quote
Olgierd Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Heh Jagoda a my się aby jakieś 3 tygodnie temu, w sobotę, nad Odrą k. Mostu Warszawskiego nie spotkaliśmy? Jakoś ta fotka z emblematu mi pasuje... ;-) Mnie się wówczas wydawało, że moja ruda bestia szwankuje po kastracji - w tamtym czasie miał ograniczenie prędkości o ok. 60% - a dziś wychodzi mi jednak na jakąś kontuzję łap... chyba... Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 hej :D peawdopodobnie spotkałeś którąś z sióstr mojego Ola. Joyce albo Bandytkę. Mieszkają tam i chodzą tam na spacery. Quote
coztego Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 jadę zdaje się do Brna jutro, tylko słuchajcie, czy ja musze mieć dla Ola paszport na ten wyjazd, bo chyba nie zdąże załatwić do jutra. Jagoda super! Do Czech to chyba możesz bez paszportu, wytłumaczysz na granicy, że sprawa pilna, że na badanie jedziesz. Nasi pewnie Cię puszczą, tylko nie wiadomo jak Czesi. Tylko weź wszystkie zaświadczenia o szczepieniach, ksiączki zdrowia itp, żebyś miała jakieś argumenty w ręku 8) Czekamy na relację! I trzymamy kciuki za Ola!!! Quote
Olgierd Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 peawdopodobnie spotkałeś którąś z sióstr mojego Ola. Joyce albo Bandytkę. Mieszkają tam i chodzą tam na spacery. Heh a może faktycznie była to dziewczynka... Prawdę mówiąc nie pamiętam, przypominam sobie tylko tyle, że zwróciłem uwagę na pieska, który przypominał labka z krawatką ;-) i się zdziwiłem jak mi powiedziano, że to cane corso. Quote
ana Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 Jagoda trzymam kciuki za Ciebie i Ola, jak wrócisz to koniecznie napisz. A jeśli chodzi o rodzeństwo twojego psiaka to je chyba też nad Odrą w okolicy mostu Warszawskiego spotkałam jakieś pare tygodni temu siostrzyczkę.Psiaki nawet się przywitały.(bo ja też mieszkam w tej okolicy :wink: ) Quote
Jagoda Posted November 10, 2004 Posted November 10, 2004 hej, sprawy się mają tak: gadałam z doktorem tym drugim, potem poprosiłam jeszcze kolegę Czecha, zeby zadzwonił do niego na wszelki wypadek i potwierdził co zrozumiałam. Więc pennhip kosztuje 3000 koron -ok. 500 zł, plus, jeśli bym chciała opis firmowany przez uniwerek z Pensylwanii, to dodatkowo 4000 koron, plus dojazd 362 km w jedną stronę :crazyeye: ale najistotniejsze co mi powiedział, że w sytuacji, kiedy są stwierdzone luzy, to penhip nie miałby tak istotnego sensu (co innego, jeśli nie widać luzów na rtg zwykłym a ktoś chce wiedzieć czy u jego pupilka występuje tendencja do dysplazji) a poza tym jego zdaniem dobre zdjęcie rtg stanowi równie wiarygodną podstawę do oceny. Ana, Olgierd, prawdopodobnie widzieliście siostrę Ola -Bandy, zwaną Bandziorką :P Ma duży biały krawatek i jest bardzo miłym pieskiem. Większośc osób myli nasze pichy z labladorami, nawet doktor Kanzawa wpisał mi taka rasę do karty :-? teraz idę spać Quote
Ludek Posted November 12, 2004 Posted November 12, 2004 A czy ktoś może polecić jakiegoś ortopedę w W-wie, który mógłby zdiagnozować u mojego psiaka czy ma on dydplazję czy to coś innego? Ile orientacyjnie kosztuje badanie w kierunku dysplazji? Quote
coztego Posted November 12, 2004 Posted November 12, 2004 Ludek, prześwietlenie w kierunku dysplazji kosztuje ok. 60-80 zł. Zależy gdzie... Zwykle towarzyszy temu badanie. Zajrzyj do topiku Weterynarze godni polecenia, tam są różne namiary, pewnie na ortopedów także. Quote
Kociak85 Posted November 14, 2004 Author Posted November 14, 2004 Jagoda - co z Olem? Jakieś nowe wiadomości? Luna w czwartek jedzie do Wrocławia na zabieg, będzie operował dr Bieżyński.Bardzo się boimi. Trzymajcie kciuki! Quote
coztego Posted November 14, 2004 Posted November 14, 2004 Trzymamy kciuki!!! Będzie dobrze!!! :thumbs: Quote
Jagoda Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 cześć Kochani, my się dziś umówiliśmy telefonicznie z dr Niedzielskim wstępnie na środę na g. 9 rano. :-? Jeszcze jadę dzis wieczorem do niego obgadać wszystko dokładnie. Boję się okropnie, nawet nie wiecie jak strasznie. Kociak:w sprawie rehabilitacji- brat Ola nosił przez kilka dni po zabiegu Lampkę (czyli taki kołnierz na szyji) oraz gatki obcięte z leginsów z dzirą na pisiorka i ogonek, żeby nie grzebać i nie porozrywać szwów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.