Honey Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Asiaczek napisał(a):Nie ma jej! Śledzi strony o roślinkach... :megagrin::megagrin::megagrin: Ale trudno sie dziwic, ja bym tam chyba bambus zasadzila, a moze im przez plot wysiala (o ile tak sie da :hmmmm: ), zeby zarosli, zgineli, przepadli :evil_lol: Quote
Saskja Posted July 25, 2009 Author Posted July 25, 2009 Figę, nie pośledzilam sobie stronek żadnych, bo internet znów padł. Teraz przez chwilę jest, ale pewnie padnie wkrótce. Muszę jeszcze pośledzić strony o kuchenkach, bo chłop mi każe wybrać - gazowa, ceramiczna czy indukcyjna, a ja w tych sprawach jestem tak samo ciemna jak w żywoplotach. :oops: A teraz pędzę ciasto ymynynowe mężu robić :lol: Quote
Asiaczek Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 O, jak wybierzesz juz kuchenkę - daj, proszę, znac, co wybrałaś. Bo ja tez musze wymienic... I zastanawiam się nad elektryczną a elektryczno-gazową... pzdr. Quote
Honey Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 Saskja napisał(a): A teraz pędzę ciasto ymynynowe mężu robić :lol: To pewnie jakis tort rumowy bedzie, tyle, ze sadzac po pisowni rum juz dawno wypity ! :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Asiaczek Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 Rum mówisz wypity...? Hm... to co Saskja doda do tortu...? Może wisienki w likierze...? pzdr. Quote
Saskja Posted July 25, 2009 Author Posted July 25, 2009 Jaki tam tort, nie żaden tort, takie sobie ciasto z galaretką. Joko wspięła sie na stół oczywiście i machnęła jęzorem trochę kremu karpatkowego, gdy już był na cieście, ale nikomu o tym nie powiedziałam. A co tam, zje się, i tak nas wylizuje, to już wszelkie jej bakteryje znamy i posiadamy. :diabloti: Ciasto bezalkoholowe jest. Rumu nie mogę, likieru nie mogę, nawet piwa nie mogę. Taki los :lol: A co do "ymynynowego" ciasta, to kiedyś stoooo lat temu były jakieś takie dowcipy, kompletnie ich nie pamiętam, ale od czasu ich usłyszenia w mojej rodzinie mówi się na imieniny "ymynyny" (to było coś o ymynynach babuni, może znacie?), a na trzesienie ziemi "zięzienie ziemi". Nie mogę sobie przypomnieć, skąd to pochodzi. Quote
Honey Posted July 26, 2009 Posted July 26, 2009 Haaalllo, jak tam po imprezce ? Zostal dla nas choc kawalek ciasta?... Quote
Goshka Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Oj, na ciasto to i ja sie dzisiaj piszę:cool3: Quote
Goshka Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 No ja sie nie doczekałam, ale jestm juz po czterech !!!! kawałkach, poniewaz dwie Anie mamy w pracy i tak...imieninowo jest dzisiaj:evil_lol::evil_lol: Quote
Smile of Red Witch Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Ale Ci dobrze ;) narobiłaś mi ochoty na ciasto aż zaraz wybiorę się na miasto po jakieś Muffinki Quote
Honey Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 A ja do miasta mam daleko i zadnej Anki w poblizu :placz: Quote
Saskja Posted July 27, 2009 Author Posted July 27, 2009 Imprezki nie było żadnej, no co Wy, my spokojni ludzie jesteśmy, a krewni-i-znajomi-Królika i tak wszyscy na urlopach. Tak więc małż zjadł ciacho na budowie, a ja w domu, a Jacuś patrzył, a Joko wylizała, jak już pisałam, nieco kremu z blachy, a Saskja i Grzanka zjadały okruszki. Mam jeszcze trochę okrawków - to, co się nieco przypaliło :diabloti: Nie wyrzuciłam jeszcze, bo się zastanawiam, czy to sie nadaje na kompost. Quote
Honey Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 Buuu.... nawet fotki ciasta zesmy nie dostaly... :shake: Okrawkami nie czestuj, to juz chyba lepiej je do kompostu lub dla ptaszkow :diabloti: :evil_lol: Quote
Goshka Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Trzymam ogromne kciuki za pierwszą wystawę JOKO.:thumbs: Oczywiscie, liczymy na obszerną fotorelację:cool3: Quote
Saskja Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Niestety, fotorelacji nie będzie. Przepraszam. Plan jest taki, że pojedziemy, jeśli nie będzie upału ani deszczu. Krzysiek będzie jeździł wózkiem zawierajacym Jacusia jak najdalej ode mnie, bo jeśli usłyszę płacz, to już po ptokach, nerwy, no i plamy na bluzce :oops: Tak więc będę sama z przerażoną debiutantką (ona się bardzo boi szczekających psów, traktujemy więc tę wystawę jako element socjalizacji), nawet nie małabym komu dać aparatu do potrzymania na czas oceny. Liczyłam na to, że będzie ktoś ze znajomych, ale niestety, niemal sami Czesi. Nikogo nie znam :shake: Quote
sylrwia Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Saskja a na jaką jedziecie wystawkę? bo ja lekko do tylu z nowościami jestem. Quote
Saskja Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Do Legnicy. Jeśli będzie pogoda dla Jacusia, czyli "a w sam raz". Quote
sylrwia Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Zaraza jest tam zgloszona ale czy dojedzie nie mam pojęcia. Więc może Ania da rade cyknąć fotki. Quote
Asiaczek Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 [quote name='Saskja']Niestety, fotorelacji nie będzie. Przepraszam. Plan jest taki, że pojedziemy, jeśli nie będzie upału ani deszczu. Krzysiek będzie jeździł wózkiem zawierajacym Jacusia jak najdalej ode mnie, bo jeśli usłyszę płacz, to już po ptokach, nerwy, no i plamy na bluzce :oops: Tak więc będę sama z przerażoną debiutantką (ona się bardzo boi szczekających psów, traktujemy więc tę wystawę jako element socjalizacji), nawet nie małabym komu dać aparatu do potrzymania na czas oceny. Liczyłam na to, że będzie ktoś ze znajomych, ale niestety, niemal sami Czesi. Nikogo nie znam :shake: A co za problem dac aparat Czechom... Ja tak robiłam kilkakrotnie. Fotki była takie sobie, ale były.:lol: Pzdr. Quote
Saskja Posted July 29, 2009 Author Posted July 29, 2009 Ja tak w sensie, że nieznajomi sami. Nic nie mam do Czechów :lol: A jaki piękny język mają :lol: Quote
Goshka Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Tak czy siak kciuki trzymamy za debiutantkę:lol: Quote
jamnicze Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Saskja napisał(a): Wracając do psów - Joko durne moje kochanie ukradła dziś ze stołu rybę wędzoną; słona była jak jasny gwint i dlatego nikt jej nie chciał, leżała sobie na talerzyku i już ją miałam sprzątnąć, gdy zapłakał Jacek; gdy wróciłam do kuchni, coś dziwnie trzeszczało w szczękach mojej suni, a talerzyk był czyściutki. Nie zajarzyłam, co trzeszczy, zaczęłam się natomiast zastanawiac nad własnymi zanikami pamięci, bo nie pamiętałam, abym myła ten talerzyk... No ale odstawiłam go na półeczkę, bo wyglądał na czyściutki. Skojarzyłam fakty dopiero, gdy Joko wyżłopała całą michę wody i poprosiła o jeszcze. :lol: Rybki są bardzo zdrowe :diabloti:, sprytna dziewczynka ;) Oczywiście trzymamy kciuki i czekamy na obszerną fotorelację :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.