magda b Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 Od-Nowa napisał(a):wiadomo coś nowego? :razz: Wczoraj rano piesek był z wizytą. Pani stwierdziła, że nie za duży i ładny. Nie odpowiedziała jednak wprost na moje pytanie o decyzję męża. Może jeszcze nie uzgodnili. Umówiłyśmy się, że zadzwonię po zabiegu, żeby zdać relację jak poszło. A po południu chłopak mnie zaskoczył bardzo. Podczas mojej 15-minutowej drzemki zjadł mojego papcia. Zdarzało się już, że zostawał sam w domu przez 6 godzin i nic nie zniszczył, a tu proszę w takich okolicznościach... Quote
Poker Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 A kto to widział,żeby pańcia drzemkę ucinała sobie zamiast się psem zajmować? :mad::evil_lol: Trochę długo trzeba czekać na tę decyzję, do zabiegu są 4 dni.Może jednak zadzwonię jutro i jest szansa,że pan będzie w domu i się uda dowiedzieć jakie jest jego zdanie.Czy pani jest zdecydowana czy też nie do końca? Quote
Od-Nowa Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 usłyszał o nadchodzącym zabiegu i się zemścił na kapciu :diabloti: Quote
Poker Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 zadzwoniłam do pani, pana niestety nie było.Pani jest zdecydowana na 100%,mówi,że nie ma takiej opcji,by pan się nie zgodził i nie pomógł z psem w razie potrzeby. A więc wszystko wskazuje na to ,że Miś ma domek.Myślę,że można by go oddać w niedzielę po zabiegu, pod warunkiem,że szwy będzie miał rozpuszczalne. Pani pytała czy piesio coś kosztuje, powiedziałam ,że ogólnie nie.Ale jak by mogła parę groszy kapnąć na bidy , którym pomagamy, to by nie było źle.Zareagowała pozytywnie, więc sądzę,że jakimś groszem kapnie. Quote
magda b Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 Rozmawiałam z MilenaDZ i przekazuję wieści od Niej (chwilowo nie ma dostępu do internetu). Wczoraj skontaktował się z Nią człowiek z Pawłowic, który twierdzi, że to Jego pies. Widział zdjęcia (chyba na stronach o zagubionych/znalezionych) i ma pewność, że to Kacper. Ma ok. 8-10 lat i od czasu do czasu ucieka na panienki, ale dotąd wracał. Na MilenaDz nie zrobił złego wrażenia. Twierdzi, że szukał Kacpra m. in. przez schronisko ale nie udzielono Mu informacji. Quote
Poker Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 no, to się wesoło robi:roll:, co postanowiła Milena? jeżeli to faktycznie właściciel, to czy można psa kastrować bez jego zgody? Trzeba jak najszybciej wszystko wyjaśnić. Quote
MilenaDz Posted February 15, 2009 Author Posted February 15, 2009 Jestem juz po telefonicznej naradzie z magdab i Poker wiec tylko krotka relacja dla pozostalych :) Ci ludzie z Pawlowic, ktorzy do mnie dzwonili (dwa razy, dopytujac) tak jak powiedzialam magdzieb, nie robia wcale zlego wrazenia, pytaja o "swojego Kacperka" i bardzo go chca spowrotem. Twierdza ze szukali choc nie od razu bo on czesto na kilka dni znikal na panienki (potrafi chodzic po siatce podobno). Mowia ze zglaszali to w schronisku ale nikt im nie podal moich namiarow tam!!!!!!! Nie wiem w takim razie po co ta lista zaginione/znaleznione... :/ Przy mnie pani niby liste przeszukiwala czy ktos nie zglaszal zguby, a moze to zalezy od tego kto odbierze telefon... Miś-Kacper pochodzi ze schroniska sprzed kilku lat, ma teraz lat 8-10, jest psem piwniczno-podwórkowym (tzn ze nie ma budy tylko spi w piwnicy, rozumiem ze ma tam jakies wejsce z podworka). Jestem umowiona na wizyte osobiscie jutro o 19. Powiedzialam im wprost ze czasu minelo duzo, ze ja wieszalam ogloszenia, dawalam ogloszenia w necie, zglaszalam w schronisku i nic, i ze w chwili obecnej jest wstepne chetny dom staly, ludzie zdecydowani go przyjac i ze musze z nimi sie spotkac i porozmawiac na spokojnie o wszystkim bo przez telefon to sie nie da. No i ide jutro na 19. Czuc ze chca go odzyskac. I jakkolwiek mieszkanie psa w piwnicy jest troche zniechecajace to chce zobaczyc warunki i w ogole. Co do kastracji to ja nie wiem czy oni maja jakiekolwiek prawo do decydowania. Magdab zglosila go w schronie 1 lutego. Ja 14 stycznia. Od jednej i drugiej daty minely juz 2tyg tak zwanej kwarantanny (o ile w ogole JEST obowiazek dopelniania jej??? czy to raczej umowna sprawa?) Jesli on ma do nich wrocic, a jesli beda w porzadku to uwazam ze tak powinno sie stac bo to byl jego dom cale zycie, to tylko po kastracji skoro taki z niego kochaś. Inaczej cala akcja nie ma sensu - przez miesiac kilka osob zajmowalo sie i walczylo o psa ktorego teraz sie odda by znow uciekal i walesal sie na amorach. Cos chyba jeszcze mialam waznego napisac, ale wylecialo mi z glowy, padam juz na twarz, dopiero wrocilam niedawno o domu. Quote
Od-Nowa Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 ależ się porobiło ... tak czy owak, kastracje koniecznie. Jak nie to może za miesiąc znów się sytuacja powtórzy i może nie trafi na swojej drodze ludzi, którzy się nim przejmą :roll: trzymam kciuki za jutro, oby się coś wyjaśniło Quote
Poker Posted February 15, 2009 Posted February 15, 2009 myślałam jeszcze o tej sytuacji i w zasadzie w sensie prawnym jest wszystko OK.Okres kwarantanny od momentu przejęcia go przez magdę b , czyli 14 dni, minął I to czy on wróci do nich jest tylko dobrą wolą Mileny Dz, przy czym po spełnieniu warunku w postaci kastracji. Jeżeli się nie zgodzą na nią , to nie powinni dostać psa.Bo będzie znowu to samo.:angryy:, czyli pies na mrozie i spokojni "właściciele" w kapciach przed telewizorem :mad:. Quote
BIANKA1 Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Doliczcie " staremu domkowi " wszystkie koszty poniesione na psa . Wszystkie , tz nie tylko utrzymania . Jak go wtedy oddacie , to moze bedą go lepiej pilnować . A jak kasy nie oddadzą , to umowa zrzeczenia . Quote
MilenaDz Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Dzieki za telefon i wiadomosc na poczcie Poker bo nie dostaje powiadomien z dogo mimo ze mam wszystko niby zaznaczone jak powinno byc. Porozmawiam z nimi i zobacze jacy to ludzie. I zaraz zadzwonie do magdyb dowiedziec sie ile to mniej wiecej bylo. Quote
MilenaDz Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Juz znalazlam swoja stara i zapomniana legitymacje fundacyjna huehue ;) Jednak czasem moze sie przydac kawalek plastiku ;) Quote
MilenaDz Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 No to bylam, wrocilam. Jak by to podsumowac krotko zwiezle i zeby przekazac wszystko co chce. Generalnie moze zaczne od tego, ze uwazam ze Mis-Kacperek powinien do tych ludzi wrocic. To 11-letni pies, zaadoptowany w wieku 7tyg ze schroniska, cale zycie z nimi. Dostalam na potwierdzenie tego kilka zdjec psiaka w roznym wieku od zdjec "szczenieciem bedac" wraz z ich mala wtedy corka az po rodzinne zdjecia z wyjazdow, wiec nie mam zadnych watpliwosci ze to ich pies i ze to kochajaca rodzina. Mieli tez 2 ksiazeczki ze schroniska bo juz raz zwial tak skutecznie ze go stamtad odbierali - rowniez placac 35zl. Dom jest wg mojej oceny dobry, rodzina bardzo kochajaca i steskniona. Pies jest wloczykij, ma dla siebie cale podworko, bude, kojec i wejscie z klapka do domu (ta piwnica to chodzilo jak sie okazalo o to ze to niski parter, gdzie jest pokoj, meble itd a nie piwnica zimna z ziemniakami i weglem). Kacper wloczy sie po okolicy notorycznie i ucieka, przez siatke, przez dziury, gora ogrodzenia przeskakuje lub sie wspina. Proby wyprowadzania go na smyczy i trzymania w kojcu ktory pan specjalnie mu zbudowal zeby mial przestrzen na dworze a nie mogl wyjsc poza posesje spelzly na niczym - albo wynalazl jakas dziure zawsze i nawial, albo gdy zamkneli go w kojcu czy domu skutecznie na noc czy dzien - wyl caly czas i ujadal i sasiedzi sie skarzyli, a co najgorsze potrafil calymi dniami nie jesc i nie pic w ramach protestu. Sami przyznali ze maja problem z utrzymaniem go w domu. Podparlam sie fundacja, legitymacja wolontariacka, wspolpraca ze schroniskiem i grupa wolontariuszy ktora zaangazowala sie w tego pieska (Wami :) ), powiedzialam im jak sprawa w tej chwili wyglada ze strony prawnej (ze juz duzo czasu minelo bo ponad miesiac - zginal im 9 stycznia wiec ja go znalazlam po 4 dniach), ze pies wygladal na porzuconego bo siedzial na mrozie w kartonie i lekarz weterynarii stwierdzil zapalenie spojowek, uszu i robaki w kupie), wyciagnelam im nawet moja prywatna umowe ze schroniska na swojego kota i przeczytalam im punkty 1,2,3,6 ktore w tej umowie zlamali (wypuszczanie bez dozoru, brak obrozy i oznakowania psa, brak opieki weterynarjnej, nie zapobieganie rozmnazaniu), co przyjeli z polozonymi po sobie uszami tlumaczac sie jednak ze on jest nie do upilnowania. Twierdza ze go odrobaczali niedawno i ze wygladal na zdrowego, ale moje pytanie czy zycza sobie w takim razie aby magdab przy oddaniu psa dostarczyla takze opinie lekarza do ktorego jezdzila z psem (jestem pewna ze nie mialaby problemu by taka opinie dostac przeciez) powiedzieli ze nie, nie trzeba. Na koniec tej litanii, gdzie chyba byli juz niezle przerazeni powaga sprawy oznajmilam im (hm, czy to naduzycie?) ze magdab jest prawnie teraz wlascicielem psa, ma umowe i czipa na siebie i schronisko w srode zapewnia mu kastracje poniewaz jest u nich wprowadzony w rejestrze jako zwierze schroniskowe oraz ze za psiaka maja uregulowac min. 80zl za leczenie i 35zl za oplate schroniskowa za czipa i szczepienie, ze wszystko kosztowalo co najmniej 200zl bo przeciez jeszcze jedzenie za ok 3zl dziennie. Kwota ich troche przerazila no ale do czego tu sie czepic, sama prawda. Sprawe kastracji postawilam troche jako fakt dokonany i pojechalam pewnie po bandzie bo wcale nie pytalam ich o zdanie, po prostu powiedzialam ze tak bedzie, troche marudzili typu krzywda itd ale tym jego uciekaniem dali mi argument do reki, plus opowiesc o raku jadra u kilkunastoletniego niekastrowanego psa mojej kuzynki i schorzeniach prostaty, ktorych dzieki kastracji mozna uniknac - takze chyba ostatecznie nie bardzo dalam im prawo wyboru :/ Na jakiej kwocie w koncu stanie - nie wiem, zastanowie sie. Magdab zdecydowanie nie chce zadnych pieniedzy choc proponowalam ze moze dostac zwrot. Wiec moja propozycja jest taka by zwrocili magdzieb 35zl za schronisko na podstawie pokwitowania ktore magdab dostanie w schronisku jak pojedzie na kastracje w srode bo ureguluje juz te kwote oraz jakies 80-100zl za leczenie na co moge im wystawic pokwitowanie z pieczatka fundacji zeby nie mysleli ze na piwo za to pojdziemy i ta druga kwota bedzie do wykorzystania na jakiegos bidaka tutaj, a jakiego to juz od Was zalezy bo wiecie lepiej jaki pies aktualnie czegos we Wroclawiu potrzebuje. Magdab ma tez sie podczas kastracji dowiedziec jak to jest z przeczipowaniem psa oraz moze od razu wypisza jej umowe adopcyjna na niego z danymi tych ludzi a my mozemy ja podpisac z nimi i odeslac do schroniska zeby mieli to w papierach. Na przekazanie psa mam sie umowic telefonicznie z nimi, ale gdzies okolo konca tygodnia, piatek-sobota, jak dojdzie do siebie po zabiegu juz. Quote
BIANKA1 Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Poczytałam . Zobaczymy czy jeszcze się odezwą , jak juz wiedzą ile bedą musieli zwrócić . Czy faktycznie tak im na nim zależy , a jak tak , to pewnie zrobią wszystko żeby im juz nie uciekł . Quote
Od-Nowa Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 jeżeli on ma na prawdę 11 lat to kastracja może być dla niego ryzykowna... ciężka sprawa. Jeżeli tak go kochają to pewnie,że lepiej by tam wrócił... mam tylko nadzieję,że sytuacja się nie powtórzy Quote
Poker Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 czekałam,aż usnęłam :oops: Świetnie załatwiłaś sprawę :lol: W tej sytuacji, po kastracji ,pies powinien wrócić do nich. Zwrotu pieniędzy bym nie popuściła,ze względów wychowawczych. Jeżeli magda b ich nie chce, to niech idą na pomoc innym bidom, nie zmarnują się. Teraz kolejną sprawą jest pani,która go chce adoptować.Trzeba ją powiadomić ,tylko może gdy będziemy mieć pewność,że oni go zabiorą, bo a nuż się rozmyślą? Dla starszej pani trzeba by przygotować ofertę innych psiaków,żeby nie czuła się bardzo rozgoryczona , no i nie zmarnować domku. Pomóżcie i poszukajcie małego, rudego , kudłatego psiaka. I ja mam połknąć tę żabę z powiadomieniem pani? :roll: jak ja nie lubię tego :shake: Quote
Toller Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 [quote name='Poker']czekałam,aż usnęłam :oops: Świetnie załatwiłaś sprawę :lol: W tej sytuacji, po kastracji ,pies powinien wrócić do nich. Zwrotu pieniędzy bym nie popuściła,ze względów wychowawczych. Jeżeli magda b ich nie chce, to niech idą na pomoc innym bidom, nie zmarnują się. Teraz kolejną sprawą jest pani,która go chce adoptować.Trzeba ją powiadomić ,tylko może gdy będziemy mieć pewność,że oni go zabiorą, bo a nuż się rozmyślą? Dla starszej pani trzeba by przygotować ofertę innych psiaków,żeby nie czuła się bardzo rozgoryczona , no i nie zmarnować domku. Pomóżcie i poszukajcie małego, rudego , kudłatego psiaka. I ja mam połknąć tę żabę z powiadomieniem pani? :roll: jak ja nie lubię tego :shake: Się porobiło... To może tej Pani tego starszego psiaczka Dancing with Fire (Nova Scotia Duck Tolling Retriever) Jest w podobnym wieku, nie byłby nadmiernie żywiołowy jako młody psiak, myślę że mogliby się zrozumieć z tą panią dobrze. CO myślicie? EDIT- no i dorzuciłabym się do potencjalnego transportu, jakby co. Quote
Od-Nowa Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 tylko,że on jest jeszcze większy od Misia a Pani już przy Misu marudziła,że duży. wcześniej mieli kudłaczka wielkości jamnika więc raczej tej wielkości może poszukamy. Oczywiście tego co proponujesz też można pokazać. Zawsze to jakaś szansa Quote
Poker Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 śliczne psiaki,ale pani chce mniejszego, ma 70 lat i może być jej ciężko oporządzać psa po spacerze czy też w kąpieli. Quote
Poker Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 zapomniałam dodać,że psiak niekoniecznie musi być rudy, może być w innym kolorze byle NIE CZARNY. Quote
Od-Nowa Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 idealna, tylko to jest sunia klik poszukam jeszcze po 15 , będę tu wklejać,żeby nie narobić śmietnika Quote
Poker Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 rzeczywiście, ciekawe jaka jest duża ?j a też szukam.Musimy coś znaleźć. Quote
Poker Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Cudaczek też jest świetny :evil_lol: http://www.dogomania.pl/forum/f28/cudak-4-kg-psiej-radosci-131728/index2.html#post11812082 Quote
Od-Nowa Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 cudak rewelacja :cool3: a ta sunia widać po nodze obok ,że nawet do pół łydki kłębem nie sięga. lecę z kundlicami na śnieg. po południu poszukam więcej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.