azzie5 Posted October 22, 2004 Posted October 22, 2004 czasami z różnych powodów wychodzę na spacer tylko z jednym z trzech moich psów, a pozostałe dwa pozostają na ogrodzie, i tu pojawia się problem. Szara, dorosła suczka, która przebywa u mnie od sierpnia, nie może tego znieść i chce iść razem z nami. Wygląda to tak: najpierw puszczam za furtkę psa na smyczy, z którym wychodzę, szybko ją przymykam (jakbym tego nie zrobiła, to Szara wyszłaby na ulicę), odsuwam Szarą, która straasznie się pcha do wyjścia, robię sobie wąskie przejście, wycofuję się na ulicę, ale Szara jest zaraz za mną. Odpycham ją ze wszystkich sił spowrotem do środka, żeby zamknąć furtkę, ale ta część wychodzenia jest właśnie najtrudniejsza. To nieduży piesek do kolan, ale w tym momencie wstępuje w nią mały diabełek i poprostu naprawdę ledwo ledwo udaje mi się powstrzymać ją od wyjścia na ulicę, jedną ręką wpycham ją do środka, drugą zamykam furtkę, już prawie prawie zamykam, chowam pierwszą rękę a ona w tym czasie znów jest na dopiero co zepchniętej pozycji i tak w kółko... :( W końcowym etapie wypychania ląduję na kolanach i tak kończę, bo w końcu jakimś cudem udaje mi się zwyciężyć, ale to całe wychodzenie potrafi trwać nawet do pięciu minut i w rezultacie wyruszam na spacer zdyszana jak po jakichś zapasach olimpijskich :lol: :-? . Drugi pies, który zostaje w ogrodzie, jest grzeczny i wogóle nie bierze w tym udziału, tylko się przygląda. A kiedy odchodzimy, ona wychyla głowę i przednie łapy przez jedno z wykutych w bramie ozdobnych kółek i piszczy lub wyje... A kiedy wracamy ze spaceru, nadal jest przy furtce i piszczy, jak nas widzi. Próbuję nauczyć Szarą okolicznościowo związanych z wychodzeniem słów 'zostań' oraz 'idziemy' i powtarzam je odpowiednio za każdym razem, kiedy wychodzę z nią lub bez niej (tak np. nauczyłam pozostałe dwa psy, Agro i Azę i nie mają problemu z zostawaniem i zawsze wiedzą, kiedy który idzie ze mną na spacer), ale jeszcze niestety nie zrozumiała chyba, które jest które i co one znaczą. :( Nie jest to napewno żadne zachowanie dominacyjne, ona poprostu kiedy mnie widzi, to zawsze musi być przy mnie i ciężko znosi rozstania, tym bardziej, że z jej punktu widzenia część stada oddala się w nieznane (jak wychodzę sama, to znosi to o wiele lepiej i nie ma przepychanek przy furtce :( Proszę o pomoc, bo za każdym razem Szara robi się coraz silniejsza i sprytniejsza i coraz trudniej jest mi powstrzymywać ją od wydostania się na ulicę, zajmuje to coraz więcej czasu. Wprawdzie umie przychodzić na zawołanie, ale wogóle nie chcę dopuścić do takiej niepożądanej sytuacji, żeby gdzieś poleciała. Nikt też nie może jej np. przytrzymać za obrożę w tym momencie, ponieważ ona jest ze schroniska i narazie nie ma do innych ludzi na tyle dużego zaufania, by na to pozwolić. Nie mogę jej też powiedzieć np siad zostań, bo ona z komend zna tylko przychodzenie, a teraz jesteśmy na etapie podawania łapki i pewnych elementów równania... Wiem, że były tu z pewnością podobne tematy o podobnych problemach, jednakże postanowiłam założyć ten nowy, ponieważ: -rzecz się dzieje na podwórku, a to inaczej ma się niż pozostawianie psa samego w domu, chociażby dlatego, że ona mnie widzi jak odchodzę wzdłuż płotu i inaczej reaguje, a w domu właściciel znika dla psa już za drzwiami. -obecne są inne psy Quote
Basenji Posted October 22, 2004 Posted October 22, 2004 :lol: Hm, ciekawa sprawa. A może kawałeczek kiełbaski, odrzucony we właściwym momecie? Zdrówko :lol: Quote
Guciek Posted October 23, 2004 Posted October 23, 2004 Azzie zajmij czymś Szarą, np. daj jej jedzonko, zabawke rzuć żeby od fortki odbiegla albo coś ;) Albo wychodź z nią pierwszą i wybiegaj ją pożądnie niech będzie zmęczona a z drugim pieskiem wyjdź później jesli dasz rade ;) Quote
azzie5 Posted October 25, 2004 Author Posted October 25, 2004 dziękuję za rady, :) rzucanie jedzeniem nie wchodzi w grę, zanim Szara by postanowiła do niego podbiec, Agro lub Aza by jej to zabrali i mogłoby dojść nawet do sprzeczek, dlatego nigdy nie rzucam moim psom jedzenia i albo dostają wszystkie równocześnie, albo w specjalnej, hierarchicznej kolejności, w specjalnych miejscach. Zabawki Szarej w momencie wychodzenia nie interesują, jak widzi, że będę wychodzić, wyjmuję smycz itd. to siada przy furtce i nie chce się ode mnie oddalić, myśli, że zaraz razem wyjdziemy, ale nie zawsze jest to możliwe, szczególnie, kiedy idę w ruchliwe miejsce, gdzie jest dużo ludzi i psów, choćby tylko tych szczekających za płotem, a ona jeszcze się tego wszystkiego boi. :( Natomiast poeksperymentuję z wybieganiem jej przed wyjściem. :) Quote
chip Posted October 25, 2004 Posted October 25, 2004 azzie spróbuj trochę podobnie jak z wychodzeniem z domu. Ćwicz na ogrodzie, niedaleko furtki z Szara na smyczy na początku. Szara umie już siad, więc posadź ją, daj komendę "zostań" i odejdź tak ze trzy kroki w stronę furtki, wróć do niej i jesli siedziała to nagroda. Jak tzry kroki to za dużo, to zacznij od jednego :D. Jesli się ruszy w stronę furtki za tobą to "miejsce, wróć" i posadź ją ponownie. Powolutku zrozumie, że jak pańca idzie w kierunku furtki, a ona ma zostać to nic się nie dzieje, bo pańcia zaraz wraca. Powoli wydłużaj odległość odchodzenia, aż dojdziesz do samej furtki, postój przy niej, ale jeszcze w ogrodzie. Kolejny etap to Szara siedzii czeka, ty podchodzisz do furtki, otwierasz i zamykasz, ale nie wychodzisz, wracasz i nagródka. Oczywiście tobie towarzyszy drugi pies, bo zdaje się, że problem jest jak chcesz wyjść z innym psem, bo jak sama to jest OK - tak? No i do tych ćwiczeń to oba psiaki powinny być już wybiegane, tak aby chęć spacerku nie była silniejsza od ćwiczeń :wink: Dasz radę, jak miałam to samo, nie mogłam wyjść z Ronka i zostwić Chipa, bo on natychmiast musiał wyjść za nią. Trochę to trwała zanim załapał, że jak wrócimy to on bedzie następny. Ale zdecydowanie woli wyjść pierwszy, wylatać się i potem poczekać aż się wróci z Ronką. Czasem trzeba pójść z każdym oddzielnie, chciaż w zasadzie to chodzimy razem. Powdodzenia i cierpliwości. Quote
Flaire Posted October 25, 2004 Posted October 25, 2004 chip, ja nie rozumiem, jaki jest ostateczny cel tej metody. Żeby zostawiać psa na siad-zostań na całą długość spaceru z innym psem??? Chyba raczej nie... Żeby samowolnie wstawała potem, jak wyjdzie się za furtkę? Chyba też nie. Więc może żeby zwalniać ją z tego siad-zostań jak tylko wyjdzie się za furtkę. Co podkreśla, jak bardzo ważna jest komenda zwalniająca... I w tym przypadku metoda jest ok, choć ja miałabym podczas nauki wrażenie, że dąże do oszukiwania psa... Bo co ona w końcu będzie mieć za to, że zostanie? :( azzie5, a czy bez innego psa ona Cię wypuszcza? I jaki to jest płot? Quote
chip Posted October 26, 2004 Posted October 26, 2004 chip, ja nie rozumiem, jaki jest ostateczny cel tej metody. Żeby zostawiać psa na siad-zostań na całą długość spaceru z innym psem??? Chyba raczej nie... Żeby samowolnie wstawała potem, jak wyjdzie się za furtkę? Chyba też nie. Więc może żeby zwalniać ją z tego siad-zostań jak tylko wyjdzie się za furtkę. Co podkreśla, jak bardzo ważna jest komenda zwalniająca... I w tym przypadku metoda jest ok, choć ja miałabym podczas nauki wrażenie, że dąże do oszukiwania psa... Bo co ona w końcu będzie mieć za to, że zostanie? :( Tak, tak -oczywiście masz rację, zwolnienie zza płota, sorki, ja goopia zapomniałam to napisac :oops: :oops: :oops: bo po pierwsze - to dla mnie oczywiste - zwalniam psa po wykonanej komedzie, czyli siad, zostań, pani z drugim psem idzie do furtki, stoi tam chwilę, wraca do Szarej i ja zwalnia, dalej to samo tylko jeszcze po drodze otwiera i zamyka futrtkę, a jak dojdzie do etapu wychodzenia za płot to zwolnienie zza płota. Ja się bardziej skupiłam się na ćwiczeniu pozostania na zostań, bo z tego co azzie pisała Szara nie zostaje tylko leci za nią do furtki i koniecznie chce z nią i z drugim psem wyjść. A co Szara będzie mieć za to, że zostanie grzecznie na ogródku - np. ekstra zabawę po powrocie pańci ze spacerku, swój spacerek. "zostanie" rozumiem tu jako pozostanie bez awantur na terenie ogrodu, a nie siedzenie w miejscu gdzie ją azzie posadziła :D azzie5, a czy bez innego psa ona Cię wypuszcza? I jaki to jest płot? Z tego co azzie pisała to Szara znacznie spokojniej znosi wyjście azzie samej. A co do płota - to pozwolę sobie odpowiedzieć w imieniu azzie - płot widziałam więc go znam :D. Sam płot to siatka zarośnięta krzakami, a brama i furtka są od połowy w górę ażurowe (jakieś pręty, siatka czy coś w tym stylu, więc spokojnie pies panią zza tej bramy i furtki widzi). I myślę, że tu jest problem bo azzie nie znika Szarej za zamkniętymi drzwiami ale Szara widzi jak pańcia odchodzi i wie, że pańcia poszła z innym psem, a jak się wespnie na tę brame i wystawi nos przez pręty/siatkę to widzi jeszcze też drugiego psa idącego z pańcią. A tak wogóle to ja stosuję dwie komendy na zostawienie psa - troche nie tak jak uczą na szkoleniu, ale u mnie to działa i jest konsekwencją uczenia zostawania w domu psa właśnie na komendę zostań. "Zostań" oznacza, że pies ma zostać w domu, na ogródku, może sobie wstać i łazić gdzie chce po terenie. Natomiast "czekaj" oznacza, ze ma czekać w miejscu i pozycji w jakiej wydałam tą komendę i dopiero "wolny" zwalnia go z tego. Tak nam wyszło, bo uzywaliśmy "zostań" na pozostawianie go w domu jak wychodziliśmy do pracy - no i nie było jak go zwolnić, więc wymyśliliśmy sobie to "czekaj". "Czekaj" w zasadzie używamy bardzo rzadko, bo prawie nie ma potrzeby coby pies długo siedział czy leżał w jednej pozycji i miejscu. Nawet jak go zostawiam przywiązanego pod sklepem (a robiłam to raptem dwa razy przez całe Chipowe zycie czyli 1,5 roku) to daję mu siad i zostań, czyli może sie połozyć, może wstać, ma się nie wyrywać za mną i nie piszczeć/plakać, przecie pańcia zaraz wróci. Mam nadzieję, że nie namieszałam tylko co nieco wyjaśniłam. Quote
Mokka Posted October 26, 2004 Posted October 26, 2004 azzie5, a czy bez innego psa ona Cię wypuszcza? I jaki to jest płot? Z tego co azzie pisała to Szara znacznie spokojniej znosi wyjście azzie samej. A co do płota - to pozwolę sobie odpowiedzieć w imieniu azzie - płot widziałam więc go znam :D. Sam płot to siatka zarośnięta krzakami, a brama i furtka są od połowy w górę ażurowe (jakieś pręty, siatka czy coś w tym stylu, więc spokojnie pies panią zza tej bramy i furtki widzi). I myślę, że tu jest problem bo azzie nie znika Szarej za zamkniętymi drzwiami ale Szara widzi jak pańcia odchodzi i wie, że pańcia poszła z innym psem, a jak się wespnie na tę brame i wystawi nos przez pręty/siatkę to widzi jeszcze też drugiego psa idącego z pańcią. Może właśnie w tym tkwi sedno? A gdyby ten płot jakoś "zaizolować" tak, aby pies nie widział, gdzie i z kim pańcia odchodzi, problem by się zmniejszył lub zniknął całkowicie? Może właśnie to "zniknięcie za zamkniętymi drzwiami" jest tak nieodwołalne, że pies przyjmuje fakt za dokonany i nie widzi możliwości, aby coś zadziałać? Quote
azzie5 Posted October 27, 2004 Author Posted October 27, 2004 wszystko byłoby dobrze w chipowej metodzie gdyby nie to, że Szara jeszcze nie potrafi siadać, zaczęłam ją uczyć tego dopiero przedwczoraj. Ona z komend potrafi na razie tylko przyjść na zawołanie i podać łapkę oraz trochę równać, nauka siadania narazie w toku i kiedy ją opanujemy, możemy przejść do dalszych etapów uczenia się, w tym zostawania. Płot chip dobrze opisała :D , dodam jeszcze, że o tej porze roku krzaczkom już listki pospadały i z ogrodu widać wszystko na przestrzał, co dzieje się na ulicy, także psy widzą mnie dokładnie,kiedy na nią wychodzę. Brama w zasadzie jest tak zbudowana, że prawie w każdej pozycji z punktu widzenia psa przez różne szpary widać, co dzieje się na zewnątrz. Wymiana ogrodzenia nie jest raczej możliwa ze względu na to, że mój głos w postanowieniach rodzinnych nie jest decydujący i mamy właśnie teraz duży, pochłaniający domowy budrzet remont... Na początku, kiedy wychodziłam sama, Szara też bardzo to przeżywała, ale nie było przepychanek przy furtce, po prostu biegła wzdłuż płotu aż do jego końca, a jak znikałam jej z oczu, to rozpaczliwie wyła i piszczała, z czasem jednak się do tego przyzwyczaiła i już nie biegnie zddłuż płota, czasem nawet, jak wychodzę sama, wogóle nie podchodzi do furtki i chyba zaczyna rozumieć to zostawanie w tej sytuacji. Natomiast gdy wychodzę z innym psem, to rozpoczyna swoje przedstawienie, a w końcowym etapie, kiedy jestem już na zewnątrz, pozostaje przylepiona pyskiem i przednimi łapami do bramy, wyglądając na ulicę i piszcząc tak, że przypomina to płacz :( i nie biegnie za nami wzdłuż płota, tak jak robiła to kiedyś , gdy wychodziłam sama. Wydaje mi się, że całe to zachowanie, patrząc oczami psa jest wynikiem faktu rozdzielającego się stada: dwaj jego członkowie opuszczają znany Szarej teren i znikają, a ona zostaje z jednym członkiem, więc chce podążyć za większością. Ostatnim razem jednak, kiedy wychodziłam z Agrem, a ona zostawała, to przechodzenie przez furtkę odbyło się już tylko z niezbyt intensywnym wpychaniem jej do środka i tak bardzo nie rozpaczała, jak to ma w zwyczaju. Jeśli to nie był przypadek, to może zaczyna się przyzwyczajać? :) Quote
Mokka Posted October 27, 2004 Posted October 27, 2004 Ostatnim razem jednak, kiedy wychodziłam z Agrem, a ona zostawała, to przechodzenie przez furtkę odbyło się już tylko z niezbyt intensywnym wpychaniem jej do środka i tak bardzo nie rozpaczała, jak to ma w zwyczaju. Jeśli to nie był przypadek, to może zaczyna się przyzwyczajać? :) Jeśli to nie przypadek, to byłby to dobry objaw :) A tak sobie właśnie pomyślałam, że przecież Szara jest u Ciebie od niedawna. Może ona jeszcze się trochę boi, że Was pogubi. Nie miała łatwego życia, może ma jeszcze lęki. A co do ogrodzenia, to nie śmiałabym sugerować jego wymiany, miałam raczej na myśli zasłonięcie górnej części furtki, ale skoro teraz i tak wszystko ażurowe, to nie ma sensu. :wink: Quote
azzie5 Posted November 1, 2004 Author Posted November 1, 2004 Z wychodzeniem teraz mam raz lepej, raz gorzej i na to patrząc trudno powiedzieć, ku czemu zmierzamy, wczoraj jednak dokonała się pewna przemiana w zachowaniu Szarej. Zakomunikowalam psom, zwracajac sie do kazdego z osobna 'Agro idzie, Aza zostaje, Szara zostaje', przywołałam do nogi Agra, założyłam mu smycz i wtedy Szarą dopadła swiosta głupawka. Wogóle nie miała zamiaru wypuścić nas na ulicę, zaczęła na mnie skakać. Zazwyczaj wtedy obkręcam się wokół siebie, żeby ze mnie 'spadła' :wink: , ale mając przy nodze drugiego psa na smyczy moje możliwości ruchowe były znacznie ograniczone, więc tylko ją od siebie odpychałam, ale ona była jak ta sprężynka, hop i z powrotem była na mnie. Dopiero jak przytrzymałam ją za obrożę, przestała w końcu odrywać się od ziemi, ale zaczęła szczypać mnie w rękaw i minęła dłuuga chwila, zanim się uspokoiła. Wtedy postanowiłam wprowadzić w życie nową, i mniej skomplikowaną od 'siad zostań' komendę-(Szara nauczyła się już wprawdzie coś niecoś siadać, ale jeszcze nie do końca rozumie, o co w tym dokładnie chodzi), dlatego jeszcze dużo za wcześnie na wprowadzenie 'siad-zostania', więc zastosowałam komendę 'odejdż' (czyli przesuń się). Odsunęłam ją delikatnie, ale stanowczo od siebie na odległość ok. metra, mówiąc 'odejdź'. Już po chwili chciała się do mnie zbliżyć, ale powtórzyłam wszystko i została. uchyliłam furtkę-znów chciała podejść i znów odsunęłąm ją, mówiąc 'odejdź'. W rezultacie udało mi się wyjść wraz z Agrem na ulicę bez żadnych przepychanek przy furtce, co było dla mnie nieopisaną ulgą i wreszcie dużym komfortem. :) Szara po zamknięciu furtki nawet nie wychylała się głową i łapami przez bramę na ulicę, po prostu sobie grzecznie stała i patrzyła, czym oczywiście zasłużyła sobie na dużą pochwałę z mojej strony. Potem biegła za nami wzdłuż płotu i piszczała, kiedy teren posesji się skończył, ale już nie tak bardzo, jak to ona potrafi. :D Tak więc chyba udało mi się znaleźć wreszcie skuteczny sposób na nasze kłopoty z wychodzeniem. :D Nie widzę też nic złego w komendzie 'odejdź', gdyż często mamy sytuacje, w których trzeba powiedzieć psu, żeby się przesunął i temu między innymi ma służyć ta komenda. Quote
baskomaniak Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Wygląda to tak: najpierw puszczam za furtkę psa na smyczy, z którym wychodzę, szybko ją przymykam (jakbym tego nie zrobiła, to Szara wyszłaby na ulicę), odsuwam Szarą, która straasznie się pcha do wyjścia, robię sobie wąskie przejście, wycofuję się na ulicę, ale Szara jest zaraz za mną. .... :fadein: Szara jest ze schroniska i jej zachowanie może mieć tam właśnie swoje korzenie. Nie znamy również jej losów przed trafieniem do schroniska. Może zaprzyjaźniła się tam z jakimś pieskiem lub była bardzo przywiązana do swojego opiekuna, który pewnego razu wyszedł na spacer i ... nie wrócił! Psy mają bardzo dobrą pamięć, i potrafią znakomicie kojarzyć fakty, szczególnie te oddziałujące na ich uczucia emocjonalne. Są one trudne do zatarcia, czasem wręcz niemożliwe. Od czego jednak pieski mają ludzi! Można, a nawet trzeba pieskowi pomóc. Tu zaczyna się Twoja rola. Cierpliwość będzie Ci potrzebna i wierzę, że dasz sobie radę. Przyjdzie taka chwila, że do Szary zacznie docierać nowy - Twój - rytm dnia. Szczerze wierzę, że Ci się uda! Myślę, że problem będzie powoli odchodził do historii. A co do bieżących rad praktycznych, mam dwie: - miej zawsze przy sobie ulubiony smakołyk Szary. Namów na to również wszystkich domowników. Będzie Was więcej, szybciej będą efekty. ZAWSZE wracając do domu, bez względu na czas nieobecności witaj się takim małym smakołykiem. Pozostałe pieski też na tym skorzystają. Nie wolno Ci wyróżniać tylko jednego. Dla psa nie ma znaczenia, czy Ciebie nie było 10 minut, godzinę czy nawet osiem. Psy nie mają poczucia czasu! Zauważ, że zawsze cieszą się tak samo i ZAWSZE SZCZERZE !!! - poproś jakiegoś znajomego "złotą rączkę", aby niewielkim kosztem zbudował coś w rodzaju śluzy przy furtce. Da Ci ona gwarancję bezpieczeństwa dla Szarej i pozostałych piesków, która już nie będzie mogła wybiec bezpośrednio na ulicę. Jak czytałem Twój opis wychodzenia to, aż mną wstrząsnęło... Wstrząsnęło, bo mój piesek miał "przygodę" z samochodem kilka lat temu i pamięta to do dziś... ale to już inna historia. Pozdrawiam. :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.