Monka-stw Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Witam. Mamy 5-miesięcznego basseta Chestera. Mamy z nim mały problem, a mianowicie jak nauczyć dziada skutecznie wchodzić po schodach?? Na początku wnosiliśmy go na 2 piętro, ale odkąd znawca rasy poradził nam żeby tylko go znosić ma za zadanie wchodzić sam... no i tu się zaczyna problem... Od początku były kombinacje alpejskie jak go zachęcić do wchodzenia... za smyczką pełzającą po schodach wchodził goniąc ją, ale się znudziło... za patyczkiem - uzbierała się wiązka drewna . Od dłuższego czasu jest akcja "na ciasteczko" jakoś działa, ale mimo ciacha w ręce i tak trzeba pieska prosić, żeby łaskawie wszedł . Gdy wchodzi mówimy mu komendę "góra" i na każdym półpiętrze go chwalimy, że wszedł i dostaje ciacho i mimo to dalej ma w poważaniu wchodzenie i z utęsknieniem wspomina czasy gdy królewicz wjeżdżał do domku na Państwa ręcach :shake:. Dodam, że na polko 20 kg naszego szczęścia jest dalej znoszone ku zdumieniu połączonym z pukaniem się w czoło naszych sąsiadów... Co można jeszcze zrobić?? Ps. windy nie da rady zamontować Quote
puli Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Monka-stw napisał(a): Co można jeszcze zrobić?? Przebadałabym go. Mozliwe ze wchodzenie po schodach sprawia mu ból. Quote
Monka-stw Posted January 13, 2009 Author Posted January 13, 2009 Na pewno jest mu w jakiś sposób mało wygodnie bo ma krótkie łapki chociaż schody u nas nie są wysokie, jednak na 100% wykluczam jakieś dolegliwości. Quote
Koreksonowa Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 A jak zobaczy, że zostaje sam to go to nie rusza? Np. kiedy schowasz się za zakrętem schodów? Miałam przez 14 lat krótkołapego jamnika i to był pies na schody. Po starych stromych schodach śmigał kilkanaście razy dziennie. Ja bym się dziadowi schowała:) Quote
Madzia_K Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Widzę, że bassecie forum przeniosło się częściowo na Dogo ;) Monka..mój Fanfan był noszony po schodach do 9 miesiąca ( a dodam, że aktualnie pies waży 47 kg ). Twój Chester prawdopodobnie ma bóle wzrostowe. Dodawaj mu do żarcia glukozaminę i oszczędzaj jego stawy. Ponadto Twoje psisko jest ( wybacz, ale muszę ) z pseudohodowli, zatem niezbędne są tu badania pod kątem łapek i stawów ( ot, nie wiemy, w jakiej formie byli jego rodzice :( ). Wchodzenie po schodach ładnie buduje i wzmacnia mięśnie basseta pod warunkiem, że nie dręczą go bóle wzrostowe, a ta rasa jednak dłuuuugo się pod tym kątem rozwija. Oszczędzaj go. I jednak polecam jeszcze wnoszenie ;) Quote
puli Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Monka-stw napisał(a): na 100% wykluczam jakieś dolegliwości. Miał przeswietlane stawy ? Quote
Monka-stw Posted January 13, 2009 Author Posted January 13, 2009 [quote name='Madzia_K']Widzę, że bassecie forum przeniosło się częściowo na Dogo ;) Monka..mój Fanfan był noszony po schodach do 9 miesiąca ( a dodam, że aktualnie pies waży 47 kg ). Twój Chester prawdopodobnie ma bóle wzrostowe. Dodawaj mu do żarcia glukozaminę i oszczędzaj jego stawy. Ponadto Twoje psisko jest ( wybacz, ale muszę ) z pseudohodowli, zatem niezbędne są tu badania pod kątem łapek i stawów ( ot, nie wiemy, w jakiej formie byli jego rodzice :( ). Wchodzenie po schodach ładnie buduje i wzmacnia mięśnie basseta pod warunkiem, że nie dręczą go bóle wzrostowe, a ta rasa jednak dłuuuugo się pod tym kątem rozwija. Oszczędzaj go. I jednak polecam jeszcze wnoszenie ;) przeniosło się bo tam tylko wszyscy, którzy się odezwali cieszyli się że leniuszek a to niewiele mi pomogło. Chester jest pod kontrolą weterynarza, brał proszek na stawy, dostaje galaretkę z kurzych łapek, ma dobrą karmę wzrostową z chondroityną i glukozaminą, je warzywa i owoce, wścieka się z Indi i nic mu nie dolega, nie kuleje ani nie ma innych jakichkolwiek objawów. Wnosiliśmy Chestera po schodach dopóki ( nie wiem czy chciałby być wywołany z imienia ale powinnaś wiedzieć o kogo chodzi) nie napisał nam, że wystarczy psa znosić tylko i było to około miesiąca temu, a raczej jest człowiekiem, który wie co mówi. Rodowód wcale nie chroni psa przed chorobami i nieporządanym zachowaniem. Znam pięknego teriera rosyjskiego z super rodowodem i dysplazją od małego, hodowca zapewniał że pies jest zdrowy i wolny od wszystkiego.... Znam psy w typie całkowicie zdrowe i całkiem bezproblemowe. A ten tekst o pseudohodowli to pewnie za to, że nie napisałam mam psa w typie rasy basset rozumiem, prawda?? Chester jest leniem patentowanym i tyle, pytałam o sposób jak go przechytrzyć na schodach a nie wnikać mu w pochodzenie. Gdybym widziała że coś psu jest przy wchodzeniu nie zadawałabym pytań na forum tylko pojechałabym do weta.... Koreksonowa chowanie przerabiałam... siedzi dalej, patrzy i czeka kiedy pani wróci, bo to taka fajna zabawa jak pani tak lata po schodach w te i spowrotem. :mad: A nie da się inaczej, bo ciągle ktoś po klatce chodzi, a sąsiedzi nie są wyrozumiali dla stojącego luzem psa :shake:. Quote
Madzia_K Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Masz basseta...i fakt, że jest w typie rasy ( bo jest ;) ) nie zmienia faktu, że to uparte bydlątko. Wiem, bo takowego mam. Zwróć uwagę czy bąbel tak samo słabo reaguje na prostym podłożu ( a nie kiedy jest "pod górkę" ). I koniecznie pofatyguj się do weta. 5 miesięczny szczenior ( rasowy czy nie ) musi pozostawać pod kontrolą. A co do rad Grzesia ( który jest współwłaścicielem mojego psa :) ) również polecam się zastosować. To zdecydowanie człowiek, który wie, co mówi, ale potraktuj te rady wybiórczo, bo każdy psiak jest inny. Pani Larska, która jest autorytetem w kwestii bassetów jednak poleca wnoszenie znacznie dłużej. I ucacaj łobuza od wujka Fania ;) Quote
puli Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 [quote name='Monka-stw'] Chester jest leniem patentowanym i tyle, pytałam o sposób jak go przechytrzyć na schodach a nie wnikać mu w pochodzenie. Gdybym widziała że coś psu jest przy wchodzeniu nie zadawałabym pytań na forum tylko pojechałabym do weta.... Monka, chodzi o to, ze nie zawsze widac. Czasami na pozór wszystko jest o.k. a pobolewa gdy trzeba cały ciezar przeniesc na tylne czy przednie łapy. Czy on w zabawie wspina sie chetnie na tylne łapy, wdrapuje sie na wzniesienia, kanapy itd? Koreksonowa chowanie przerabiałam... siedzi dalej, patrzy i czeka kiedy pani wróci, bo to taka fajna zabawa jak pani tak lata po schodach w te i spowrotem. :mad: A próbowałas z naprawde głodnym psem i z czyms lepszym niz ciacho? Z pachnacym smakowicie miesem, suszona watróbką itp? Tak zeby go prowadzic za miechem i dawac mu maleńkie kawałeczki co kilka stopni? Moje psy kompletnie nie umiały chodzic po schodach i tak je uczyłam ale one przynajmniej chcialy isc :evil_lol: Quote
Monka-stw Posted January 13, 2009 Author Posted January 13, 2009 puli napisał(a): Czy on w zabawie wspina sie chetnie na tylne łapy, wdrapuje sie na wzniesienia, kanapy itd? Na kanape, fotel, sofe nie trzeba go absolutnie zapraszać, robi to skutecznie i w ekspresowym tempie ;) lubi na mnie skakać i na TZ-a, na dzieci nie skacze i nie mam mu tego za złe ;), podskakuje do schabika i ośmiorniczki ze sznurków, do piłki i patyczków też. Jest pod kontrolą weta ale profilaktycznie zrobie mu to prześwietlenie chociaż wolałabym mu darować narkozy. Stawiam mimo wszystko na przyzwyczajenie do długiego wnoszenia i na lenistwo, gdyż np po godz. 20 trzeba piska błagać żeby raczył wyjść na polko bo już mu się nie chce łazić. Te ciasteczka lubi, za kiełbasą też pójdzie o ile nie pofrunie, bo uwielbia, ale nie chodzi mi o jednorazowe przejście, bo suma sumarum za ciasteczkiem wlezie tylko jak mu to wpoić, że włażenie po schodach ma być dla niego naturalną czynnością :/ bez ciasteczka nawet nie ma co schodzić na dół :( pierwszy raz się z czymś takim w życiu spotkałam, wszystkie psy jakie miałam normalnie wchodziły :/ dlatego pytam Was o porade :( Quote
puli Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 [quote name='Monka-stw']Na kanape, fotel, sofe nie trzeba go absolutnie zapraszać, robi to skutecznie i w ekspresowym tempie ;) lubi na mnie skakać i na TZ-a, na dzieci nie skacze i nie mam mu tego za złe ;), podskakuje do schabika i ośmiorniczki ze sznurków, do piłki i patyczków też. To faktycznie wyglada ze wszystko o.k. Te ciasteczka lubi, za kiełbasą też pójdzie o ile nie pofrunie, bo uwielbia, ale nie chodzi mi o jednorazowe przejście, bo suma sumarum za ciasteczkiem wlezie tylko jak mu to wpoić, że włażenie po schodach ma być dla niego naturalną czynnością :/ No to zaden problem. Jak lezie za żarciem to go tak prowadz i dawaj najpierw co trzy schodki, potem co cztery, potem co pół pietra itd. Tylko rozłóż to na kilka dni i powoli stopniowo wydłuzaj odległości a nawet sie nie zorientuje jak bedzie zasuwał sam. No i koniecznie chwal bestie za kazdy kroczek, niech wie ze sie pancia cieszy a nie wkurza bo jak pancia wkurzona to wiadomo ze pies bedzie spowalniał ruchy az do zupełnego zatrzymania. Quote
Monka-stw Posted January 14, 2009 Author Posted January 14, 2009 Dostaje ciasteczka tylko na półpiętrze, jak już zacznie wchodzić to już idzie, najgorzej jest zacząć to wchodzenie z podestu, zauważyłam, że lepiej mu to idzie odkąd przestałam mu odpinać smycz na dole i idzie do samej góry na smyczy :roll: (dodam, żeby była jasność, że nie jest ciągnięty) a pani nie jest wkurzona, widząc te oczy nie można się wkurzać :loveu: ale już zaczyna być to trochę męczące, no i odbiegające od normy, bo jak pisałam wyżej nigdy z czymś takim się nie spotkałam, więc dlatego poprosiłam Was o pomoc. A trwa to już ok miesiąca, kilka razy dziennie i żadnych zmian nie widzę :shake: ( mam na myśli ciasteczka, chwalenie i używanie komendy -> naturalne wchodzenie). Albo chce państwu delikatnie zasugerować, że najwyższy czas już się rozglądnąć za domkiem z ogrodem?? :roll: Ale wtedy nie byłby już jedynakiem :eviltong:. Nie wiem :Help_2: Quote
wiska Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 mialam ten sam problem.Ja zrobilam tak-(oczywiscie ciastka na dluzsza mete nie dzialaly;))zostawilam moja sucz pod tymi schodami i poszlam do mieszkania(tylko drzwi zostawilam uchylone).Sucz zostala mimo to pod schodami ,ja odczekalam te 10min(zdjelam buty itp) i wtedy potrzasnelam miseczka. Gwarantowany sukces.Oczywiscie w nagrode zabawa i pysznosci.Po paru razach pies zacznie smigac po schodach z usmiechnietym pycholem. P.S a spacery sa dlugie i meczace?Moja czasami nie chce wejsc jak jest niewybiegana i jeszcze na spacer chce. Quote
Blow Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 Odbiegnę nieco od tematu...Bassety osiągają wagę 50 kilogramów???? :o Quote
puli Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 [quote name='Monka-stw']Dostaje ciasteczka tylko na półpiętrze, jak już zacznie wchodzić to już idzie, najgorzej jest zacząć to wchodzenie z podestu, [..........] A trwa to już ok miesiąca, kilka razy dziennie i żadnych zmian nie widzę :shake: ( mam na myśli ciasteczka, chwalenie i używanie komendy -> naturalne wchodzenie). Dlatego napisałam żebys mu dawała nieregularnie. Widocznie cwaniak juz wie ze na podescie bedzie motywator :evil_lol: Albo chce państwu delikatnie zasugerować, że najwyższy czas już się rozglądnąć za domkiem z ogrodem?? :roll: Ale wtedy nie byłby już jedynakiem :eviltong:. Mysle ze ucieszyłby sie i z ogródka i z kumpla/kolezanki ;) Quote
Madzia_K Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Blow napisał(a):Odbiegnę nieco od tematu...Bassety osiągają wagę 50 kilogramów???? :o ...50 może nie...ale nasz jest blisko. Na zlocie zmierzono psa...i wg miarki wyszło, że ma 171 cm:roll:. Generalnie podczas świąt przytył...ale trzyma się między 44-46 kg. A czeskie psy bywają cięższe... Quote
Monka-stw Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 Hmmm... to Fanio prawie taki jak i ja :eviltong: (172 cm - 50 kg :lol: ) a tak przy okazji zapytam jak się mierzy basseta?? Gdzieś kiedyś czytałam ale teraz jak mi potrzeba to nie moge znaleźć :oops: :shake: Wracając do tematu... Puli - faktycznie, przez chwile pomyślałam, że dziad sobie przyjął że podest jest ok, bo tam są ciasteczka i zastosowałam metodę podaną przez Ciebie, czyli ciasteczka podczas wchodzenia.... nie wiem jak on to kombinuje, ale wymyślił, że jak dostaje ciastko to ma się zatrzymać...i tak stał na tych schodach w miejscu gdzie dostał ciasteczko i dalej ciężko go było ruszyć, jak uprzednio z podestu :crazyeye:. ( dodam, że nie trenowaliśmy zostawania w miejscu "nie siedząc", więc nie zostawiam mu sprzecznych sygnałów, które mogą mu takie stawanie sugerować). Przedwczoraj była u nas Chestera koleżanka to gnał po schodach bez żadnych ciasteczek, hmmmm :roll: ale narazie nie możemy pozwolić sobie na drugiego psa :shake:. Wiska - dzięki za rady, ale boje się, ze on później mi się będzie domagał jedzenia po każdym, nawet krótkim a częstym spacerze, a jak on się domaga jedzenia to cały blok słyszy :oops: :eviltong:, najgorzej jest przygotowując mu jedzenie usiąść sobie między nim a szybą, tragedia :crazyeye:, ma strasznie donośny głos i jedno ucho dostaje od niego bezpośrednio a drugie podwójnie po odbiciu od szyby, normalnie niezapomniane przeżycie :cool3: :eviltong:. A jeśli chodzi o spacery to tak... jeszcze go nie można za bardzo forsować i po każdym spacerze nie będzie w 100% wybiegany. Natomiast jak jest wybiegany po wycieczce po lesie lub wygłupach z koleżanką to tym bardziej mu się wchodzić nie chce bo pies zmęczony :eviltong:, normalnie mówie Wam, z nim to gorzej niż z dzieckiem :eviltong: Quote
Jogurt Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 [quote name='Madzia_K']Widzę, że bassecie forum przeniosło się częściowo na Dogo ;) Monka..mój Fanfan był noszony po schodach do 9 miesiąca ( a dodam, że aktualnie pies waży 47 kg ). Twój Chester prawdopodobnie ma bóle wzrostowe. Dodawaj mu do żarcia glukozaminę i oszczędzaj jego stawy. Ponadto Twoje psisko jest ( wybacz, ale muszę ) z pseudohodowli, zatem niezbędne są tu badania pod kątem łapek i stawów ( ot, nie wiemy, w jakiej formie byli jego rodzice :( ). Wchodzenie po schodach ładnie buduje i wzmacnia mięśnie basseta pod warunkiem, że nie dręczą go bóle wzrostowe, a ta rasa jednak dłuuuugo się pod tym kątem rozwija. Oszczędzaj go. I jednak polecam jeszcze wnoszenie ;) Magda nie chce sie czepiac;) bo rodzicow Chestera owszem nie znamy...ale w przypadku rasowych bassetow tez niestety nie ma obowiazku robienia badan na dysplazje :mad: i jakos sie nie spotkalam zeby ktokolwiek te badania swojemu hodowlanemu psu zrobil....i w taki oto sposob mamy na Polskich ringach takiego kwiatka (a wlasciwie "kwiatkę":diabloti:) co to dysplazje ma na 100% a hodowlanke ma :angryy::angryy: i championat tez :diabloti: Quote
Madzia_K Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Madzia...i tu sie z Tobą zgadzam:diabloti:. Dlatego każdy rozsądny człowiek zrobi w przypadku jakichkolwiek przesłanek badania pod w/w kątem bez przymusu hodowlanego, right? A w kwestii mierzenia baleronów - my je mierzyliśmy od pyska do końca ogonka ;) Quote
Jogurt Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 No wlasnie sie nie spotkalam zeby ktokolwiek z hodowcow robil...bo wydaje mi sie logiczne ze wtedy opublikowal by chociazby u siebie na stronie te 3 magiczne literki HD A i po sprawie :diabloti: Quote
Monka-stw Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 To zmierzymy Czesława jak dopadnę jakiś metr krawiecki :cool3:. W kwestii zdjęć będę się z naszym ortopedą konsultować czy warto i trzeba i jak będziemy robić fotki to w pierwszym tyg. lutego bo mam wtedy tydzień urlopu z okazji ferii. Byłam u naszej wetki wczoraj, do kontroli z uszyskami i powiedziała, że nie ma sensu mu tego robić, aczkolwiek nie zaszkodzi. Mam jeszcze chwilę na zastanowienie, chociaż na tyle co znam dziada i obserwuje to wiem, że te problemy ze schodami to z czystego lenistwa robi :shake:. Ps. Czy Waszym bassetom też łapki czuć schodzonymi skarpetkami?? :crazyeye: Quote
Madzia_K Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 A ja się spotkałam ;) I mimo, że to były badania stricte "do szuflady" to jestem normalnie dumna, że takowi hodowcy w naszej ukochanej ojczyźnie istnieją ;) A na marginesie - nie spotkałam się na polskich ringach z sytuacją, kiedy wystawca z premedytacją wystawia sukę czy psa dysplastycznego:crazyeye: No, ale ja mało jeżdżę:oops: P.s Mojemu dziadowi łapek nie czuć niczym, ale strasznie mu pękają poduszki :( Quote
Jogurt Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Magda ze mnie tez nie rekin wstawowy ;) a ta suke widzialam i ty zreszta tez ;) Szczerze mowiac nie rozumiem czemu jak ktos robi badania, to "do szuflady", powinny byc normalnie wpisane w rodowod ;) Quote
puli Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 [quote name='Monka-stw'] Puli - faktycznie, przez chwile pomyślałam, że dziad sobie przyjął że podest jest ok, bo tam są ciasteczka i zastosowałam metodę podaną przez Ciebie, czyli ciasteczka podczas wchodzenia.... nie wiem jak on to kombinuje, ale wymyślił, że jak dostaje ciastko to ma się zatrzymać...i tak stał na tych schodach w miejscu gdzie dostał ciasteczko i dalej ciężko go było ruszyć, jak uprzednio z podestu :crazyeye:. :roflt::roflt::roflt: No bo trzeba sie zatrzymac zeby zjesc a potem byc uprzejmie proszonym o dalsze włazenie.:evil_lol: Schodkowy rytuał sobie zrobił cwaniak Ja tez sie podobnie "załatwiłam"; uczyłam burki róznych rzeczy uzywajac "dobrze" jako pochwały poprzedzajacej nagrode. Wszystko było o.k. póki nie zaczełam uczyc równania przy nodze. Jak tylko pochwaliłam za ładny marsz, to jedna sucz zwalniała w oczekiwaniu na ciacho a druga w ogóle doszła do logicznego wniosku ze jada sie na stojaco a nie w locie i stawała jak wryta. Mogłam biegac, skakac i plasac na uszach a ona stała i czekała. Dostawały nagrody nieregularnie ale na wszelki wypadek i tak sie zatrzymywała. :evil_lol: Jak zawołałam to lazła ale chodzeniem ani bieganiem na równaj tego nazwac sie nie dało. :roflt: Rany, ile ja sie nakombinowałam żeby to poodkrecać......najlepsze było lizanie reki umazanej pasztetem a potem pasztet rozpackany w kieszeni i nie tylko :evil_lol: ( dodam, że nie trenowaliśmy zostawania w miejscu "nie siedząc", więc nie zostawiam mu sprzecznych sygnałów, które mogą mu takie stawanie sugerować). One czytaja sygnały o których nie mamy pojecia ze je wysyłamy Przedwczoraj była u nas Chestera koleżanka to gnał po schodach bez żadnych ciasteczek,Niektóry faceci wiele potrafia zrobic dla samicy :evil_lol: Quote
Monka-stw Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 puli napisał(a): One czytaja sygnały o których nie mamy pojecia ze je wysyłamy dlatego napisałam, że nie wysyłam sprzecznych sygnałów, które byłyby przez nas ćwiczone ;). A, że czytają tak czy inaczej to bardzo dobrze wiem :). W kwestii schodów jest nadal różnie, chociaż wydaje mi się że troche lepiej. Zdarza mu się wejść przede mną i na podeście na ciastko czekać ;) Ale nadal bez ciastek nie mam po co wychodzić na polko :roll:. On w ogóle przeczy jakimkolwiek zasadom... Co mi się ostatnio rzuciło w oczy... Jest sobota wieczór, pies wykąpany, łóżko rozłożone. Nie chciałam żeby właził mokry, więc siadłam sobie przy komputerze obłożona ciastkami w razie jakby zaczął się na łóżko pchać.... No i wskoczył... został zawołany, ciasteczko za natychmiastowe zejście + mizianko.... i każdy "plastyczny" pies ( mam na myśli psy, które łatwo się uczy nowych rzeczy i sztuczek i przy tym robią co człek od nich wymaga) skojarzyłby nagrode z tym że nie należy wchodzić :cool3:... ale nie Chester :eviltong:. On to sobie wykombinował tak... Wskakuje, Pani woła, dostaje ciasteczko.... to co będe na ziemi siedział skoro jak wskocze to Pani zawoła i dostanę ciasteczko?? :crazyeye: Normalnie masakra z tym dziadem czasem jest :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.