Mysia_ Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Świat jest okrutny :( :( :( Dlaczego te zwierzaki tak odchodzą??? Dziś w nocy odszedł schroniskowy Bazyliszek ( 6 lat schronisku) :( :placz: Quote
brazowa1 Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 W niedziele odszedl Cynamonek,w schronisku spedzil 11 lat swojego zycia.Maly,zadziorny,zawsze wesoly,typowy twardziel. Jego ukochana wolontariuszka nie zdazyla z nim pojsc na ostatni spacer,plakala,ze go zawiodla. Quote
Medorowa Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Dla Ciebie Bazyliszku [*] [*] i dla dla Ciebie Cynamonku [*] [*] Biegajcie szczęśliwe za TM :( :( :( :( Quote
Medorowa Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Dla młodziutkie szczeniaczka bokserka, który nie dawno został zabrany ze schroniska, a dziś już biega za Tęczowym Mostem [*] [*] [*] [*] :( :( :( :( Quote
Monia70 Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Trudno wymieniać...... Dla was skarby najdrozesze , choc niektóre nieznane to i tak przekochane(choć w naszeych myslach) Quote
Mysia_ Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Tak długo czekacie na dom.... Jesteście takie cierpliwe... A i tak odchodzicie w schronisku :placz: to takie niesprawiedliwe :( Quote
brazowa1 Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Zapalam swieczke czarnemu pudlowi,ktory wczoraj zostal zabity w schronisku.Jego wina bylo,ze szczekal i rzucal sie na krate.Nikt nie chcial zobaczyc,ze po wyjeciu z boksu zamienia sie w pieszczocha,ktory lize po rekach.Ludzie,ktorzy decydowali o jego smierci,nawet nie chcieli go poznac i zobaczyc. [*] Moze gdzies tam,gdzie teraz jest ,wybaczy ludziom. Quote
Medorowa Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 [*] [*] [*] [*] A tym ludziom to bym powiedziała, co o nich myślę ... Quote
joannal Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 [*] [*] [*] pudelku biegaj sobie tam nie ma krat..... Quote
Aga_Mazury Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 dla piesia, który na trasie Olsztyn-Barczewo zginął pod kołami samochodu ...czekając na ten jedyny samochód, który go przywióżł w to miejsce i zostawił [`][`][`] :-( Quote
Usia Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 [*] Za pieska mojej koleżanki Reksia-który dozył swoich szczęsliwych dni i odszedł za tęczowy most.Bądz szczęsliwy Reksiu.Twoja pani teskni za tobą i zawsze bedzie Cie kochać [*]:bluepaw: Quote
Medorowa Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 :placz: :placz: :placz: :placz: Dla bokserka, który miał swoich wspaniałych właścicieli= kochającą rodzinę,, niestety dziś biega za Tęczowym Mostem :placz: :placz: :placz: :placz: Dla ciebie Boksiu [*] [*] [*] I dla wszystkich innych [*] Quote
Mysia_ Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Dla schroniskowego Piegusa... po ponad 6 latach w schronisku odszedł za TM :( :placz: Quote
Medorowa Posted May 27, 2006 Posted May 27, 2006 Ja Chciałam opisać historię pewnego piesia; owczarka, który dziś biega za tęczowym mostem:-( Na przeciwko okna mam KoŚciół. W zimowe, niedzielne południe, ok 1; pod KoŚciół podszedł ogromniasty, starszy ONek. Na początku sie śmiałam, że przyszedł za kimś na Msze, jednak gdy wyjrzałam przez okno ok 4, dalej tam był był:shake: KOło 19 zaniosłam mu wodę i jedzenie, był taki biedny:-( Nie mogłam ze sobą zabrać go do domu, ponieważ moje psy nie tolerują dorosłych samców w domu, Styałam w oknie i paterzyłam <ok 2 w nocy jak śnieg zacinał okrutnie, a ten biedny psiak stał pod Kościołem i wypatrywał swojego pana...:-( cała noc nie zmrużyłam oka i płakałam, nawet teraz płaczę, jak sobie przypomnę ten widok:placz: :placz: Na drugi dzień po szóstej rano zadzwoniłam do koleżanki, że nie idziemy dziś do szkoły, bo trzeba pomóc temu pieskowi... Poszłyśmy po niego, woda w miseczce, którą wraz z mamą zaniosłyśmy mu dzień wcześniej zamarzła, to była jedna z najzimniejszych nocy:shake: ...:-( Wymyśliłyśmy,, że weźmiemy go do mnie na strych, nie jest tam gorąco, ale zawsze o wiele cieplej niż na dworze. Zawołałam go i szedł z nami. Długo nie myśląc wzięłam z domu grubą, puchową kołdrę:oops: i go okryłyśmy. Dałyśmy jedznie, był taki koffany:loveu: ale straszliwie śmierdzące puszczał bąki:evil_lol: Pytałyśmy na straży, wieszałyśmy ogłoszenia i :shake: Po trzech dniach znalazłyśmy mu wspaniały, ciepły, kochający domek, w którym miał jak w niebie, u naszych znajomych. Był pełna podziwu dla tych ludzi, ponieważ mają trójkę małych dzieci, a mimo to od razu przyjęli go pod swój dach, no może po 5 minutach namysłu;) ) od razu poszli po obroże, smycz, zabawki i przysmaki:multi: Piesek z dnia na dzień, ze starego, brudnego ,,kundelka" przemienił się w piękne,, dostojnego ONka:crazyeye: :p Żył szczęśliwie jeszcze około pół roku, niestety mimo leczenia, jego wcześniejsze cierpienia i zaniedbanie wygrały:-( :-( Nazwałyśmy go Rexsiu, od,,KoMisarza ReXsa,, i tak też zostało u jego nowych, wspaniałych właścicieli . Dla Ciebie Reksiu, kochamy Cię i zawsze będziesz naszym Reksem [*] [*] [*] [*] Quote
brazowa1 Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Zapalam swieczke dla Saby,dzis odeszla,bardzo cierpiala.Jej pan,u ktorego spedzila 5 lat zycia nawet o tym nie wie. Saba,przepraszam,ze nie znalazlam ci domu.To nie powinno sie stac. Quote
ulvhedinn Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Dla malutkiej suni ze zdeformowaną łapką... nie pozwolili nam jej ocalić:shake: ['][']['] Quote
agusiazet Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Dla Taruni z tarnowskiego azylu, która nagle "wyparowała", bo miała problemy z uszkami i potrzene były miejsca dla nowy, zdrowych psów. Była młoda i bardzo chciałam jej znaleźć wspaniały domek, ale się nie udało!!! Taruni, wybacz mi, nigdy nie zapomnę małej, brązowej oneczki z Tarnowa!!!:placz: Quote
shadow1 Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 nie zdążyłam cię uratować -wybacz.......[`] teraz już nic nie boli. Quote
Mona28 Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Dla trójki moich dokarmianych, bezdomnych kotków. Każdego ranka witały mnie czekając przy klatce. Wczoraj się nie pojawiły. Nie musiałam szukać ich daleko - leżały bez ruchu niedalko klatki - otrute. Ludziom nie podobało się że są dokarmiane więc pozbyli się kłopotu. Nie moge pozbyć się tego widoku. Za kociaczka - który miauczał niedaleko nieżywej mamy - 2 tygoniowy - wzięłam do domu, nakarmiłam, ogrzałam. Żył tylko 5 godzin - prawdopodobnie zaczęła działać trucizna którą przekazała mu mama wraz z pokarmem. Nie mam już łez, tak bardzo przykro:placz:Jeszcze 2 dni temu było około 7 kociaków - dzisiaj nie ma żadnego Quote
Ania-Sonia Posted September 18, 2006 Posted September 18, 2006 Mona28 to straszne, bardzo współczuję :-( Strasznie dołujący jest ten wątek, tyle nieszczęścia się tutaj zebrało :placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.