Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bzikowa świetne sztuczki ! Naprawdę fantastycznego masz świra, strasznie mi się podoba jak on pracuje. :lol: Btw nie przeszkadza ci to szczekanie ? Mój na szczęście japy nie drze, bo bym się chyba wkurzyła i były by ofiary. :evil_lol:

Kinia- tak, najlepiej zaczynać od tych prostszych komend typu siad, stój waruj etc. czy co tam pies innego lubi. Później można przejść do tych bardziej złożonych, a jeszcze później uczyć psa zupełnie nowych rzeczy na spacerze, ale to już wyższa szkoła jazdy. :eviltong:

Po dzisiejszej sesji zaczęłam się zastanawiać, czy dało by się jakoś popracować nad, hm..stylem pracy mojego burka :roll: ? Chociażby z filmików na youtube, można zauważyć, że większość psów pracuje jakoś tak spokojniej, rozważniej, ale w tym wszystkim energicznie. Moje dziecko niestety nie posiada takiej cechy jak rozwaga, a podczas pracy jest niesamowicie energiczne. Cięzko to ubrać w słowa, ale kiedy coś robimy, on to robi... całym sobą. :lol: To niesamowite utrudnienie w uczeniu się nowych rzeczy, kiedy pies nie wie jeszcze do końca, czego się od niego rząda. Niespecjalnie mogę mu też pozwolić żeby sam kombinował, bez mojego naprowadzania. Nie jest tak, że on się nie potrafi skupić na mnie, bo na swój sposób potrafi, nie rozpraszają go zbytnio inne bodźce. Problem tkwi w tym, że pies po prostu... nie myśli przy pracy. Jest przy tym szalenie rozbawiony i wyluzowany, ale nie umie się porządnie skupić na określonej czynności. Myślicie, że można coś z tym zrobić ? :oops:

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lived napisał(a):
Bzikowa świetne sztuczki ! Naprawdę fantastycznego masz świra, strasznie mi się podoba jak on pracuje. :lol: Btw nie przeszkadza ci to szczekanie ? Mój na szczęście japy nie drze, bo bym się chyba wkurzyła i były by ofiary. :evil_lol:


Dzięki. ;)
Przeszkadza mi to pyskowanie, trochę.
Bo jemu się przez to czasem mózg blokuje i próbuje robić parę rzeczy naraz albo robić to co ostatnio nagradzałam mimo, że wymagam aktualnie czegoś innego.
Ale nie bardzo wiem co z tym robić - bo z jednej strony na pewno nie będę go karcić ani przerywać pracy. Bo to przecież ja go nauczyłam, że może szczekać, nic z tym nie robiłam. Staram się go w czasie nauki nagradzać tylko za ciche wykonania ale nie zawsze się udaje - bo np zrobi coś super perfekcyjnie ale ze szczekaniem - to klikam i nagradzam bo utrwalam to, że to zrobił tak fajnie. No i nie stresuje się bardzo tym, że szczeka, w końcu sztuczki są właśnie dla fun'u :lol: a mój pies tak już ma, że obwieszcza swoje nakręcenie darciem japy (np na agility... masakra). Więc ogólnie to już się przyzwyczaiłam i pewnie dziwnie by mi się pracowało z psem cichym.

Bardziej mnie martwi to, że czasem szczeka przy obedience , np przy dostawianiu do nogi i przy zmianach pozycji. Ale tu już zawsze staram się nagradzać tylko ciche wykonania.

A co do Twojego psa to może Ty trochę podświadomie go nakręcasz? Spróbuj podczas sesji mówić cicho, spokojnie,nie robić gwałtownych ruchów etc.
Nie musisz go nakręcać jeśli ma to sam z siebie. ;) Poza tym fun jest najważniejszy a potem dopiero precyzja, nie? ;)

Posted

nakręcenie psa nie przeszkadza pod warunkiem że my umiemy pracować szybko - u mnie zwalnianie daje efekt do dupy bo jest nienaturalne dla psa. Tylko że ja nie naprowadzam, albo bardzo rzadko więc problem to mogę mieć najwyżej z refleksem żeby w odpowiednim momencie kliknąć:diabloti:
Nie zwalniaj psa jeżeli ma takie naturalne tempo.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Eriu a chęć ciągnięcia nie okaże się mocniejsza niż samo klik? To zachowanie samonagradzające, po za tym jak trwa to już więc i utrwalone.

Ja bym jednak używała czegoś super, dopiero później powoli zmieniała nagrody. I żadnego spuszczania ze smyczy po ciągnięciu - tylko jako nagroda za luźną smycz/komendę.


Zapomniałam dodać, że ta nagroda, gdy pies idzie, to moment, kiedy pies idzie na luźnej smyczy, więc porusza się do celu, a nie ciągnąc. My używamy 2metrowej smyczy, więc pies miał kawałek do przejścia na luzie. Dopiero jeśli znów się napinał, to się zatrzymywałam, pies się cofał do mnie, klik i idziemy dalej.

Nie wiem, czy jest to dobre :). Wiem, że u mnie zadziałało, bo już pod koniec drugiego wyjścia pies się widocznie hamował, żeby nie ciągnąć.

U nas Beza też się nakręca w trakcie sesji. Po pierwsze przestałam właśnie nagradzać głosem. Generalnie nic się teraz nie odzywam. Jeśli pies się pobudzi za mocno, tak, że nad sobą nie panuje, to przerywam sesję, ale zazwyczaj nie tak, że ją zostawiam z tym pobudzeniem. Najczęściej rozrzucam jej karmę po korytarzu - gryzienie karmy uspokaja. A potem najwyżej jakieś głaski uspokajające.

Bzikowa, on Ci szczeka przez całą sesję? Bo jeśli nie, to mnie radzono z takim czymś po prostu nie czekać do momentu szczekania, pobudzenia. Krótkie sesje, ale w ciszy.

Władczyni, to jest zazwyczaj problem :lol:, ja przykładowo często nie umiem nadążyć za moją wariatką ;).
Ciekawe, że wspomniałaś o naprowadzaniu. Ja zauważyłam, że najbardziej nakręcające sesje to te z naprowadzaniem lub te zawierające w sobie jakiś przedmiot (targetowanie, aport). Ciekawe, z czego to się bierze.

Posted

Eriu napisał(a):

Bzikowa, on Ci szczeka przez całą sesję? Bo jeśli nie, to mnie radzono z takim czymś po prostu nie czekać do momentu szczekania, pobudzenia. Krótkie sesje, ale w ciszy.


Nie, on szczeka tylko przy niektórych sztuczkach - najbardziej przy cofaniu i różnych takich innych na machanie zadkiem, często też przy obrotach i slalomach. No i jak na dworze ćwiczymy coś na zabawkę.
Ale jak widać na filmiku już na 'stópkach' się nie drze, na podnoszeniu tylnej łapy też nie. Nie ma znaczenia co robimy na początku sesji a co na końcu. Nie wiem czy po prostu jedne sztuczki bardziej 'lubi', bardziej się na nie nakręca czy jak ? Ale jak mówiłam przy sztuczkach mi to tak bardzo nie przeszkadza. ;)

Posted

Lived napisał(a):


Kinia- tak, najlepiej zaczynać od tych prostszych komend typu siad, stój waruj etc. czy co tam pies innego lubi. Później można przejść do tych bardziej złożonych, a jeszcze później uczyć psa zupełnie nowych rzeczy na spacerze, ale to już wyższa szkoła jazdy. :eviltong:


Tylko jak tu spacerować jak sie ciagle psu karze siedzieć? :diabloti:
Jakoś to będzie. Narazie chodzimy na smyczy o chodniku bo pogoda jest taka, że pies wraca tak uwalony, że myć się go nie chce.:oops:
Tym sposobem ćwicze sobie na chodniku. No i nie pozwalam mu się wwąchać raczej trzymam go blisko i co jakiś czas pozwalam się załatwić. Ale zanim to zrobie to jeszcze ma zrobić siad albo surykatke.

Posted

Eriu - to z przedmiotami też zauważyłam, Su strasznie świruje przy wysyłaniu do targetu z tego świrowania zrobiłam w końcu przynoszenie różnych dziwnych rzeczy bo potrafiła wziąć target w zęby i po tym się dostawić bo w szale wykonywania targetu chwytała go w paszcze:mad:
Naprowadzania praktycznie nie używam, wole jak kombinuje.

Posted

Tylko jak tu spacerować jak sie ciagle psu karze siedzieć? :diabloti:
Jakoś to będzie. Narazie chodzimy na smyczy o chodniku bo pogoda jest taka, że pies wraca tak uwalony, że myć się go nie chce.:oops:
Tym sposobem ćwicze sobie na chodniku. No i nie pozwalam mu się wwąchać raczej trzymam go blisko i co jakiś czas pozwalam się załatwić. Ale zanim to zrobie to jeszcze ma zrobić siad albo surykatke.
A koniecznie musicie spacerować ?:diabloti:
A tak serio, to wcale nie ciągle, tylko parę powtórek i zmienić ćwiczenie.;) Po sesji w sumie można psa puścić żeby pobiegał, aczkolwiek mój może to robić tylko i wyłącznie za moim wyraźnym pozwoleniem - na hasło, my traktujemy spacery głównie jako miejsce do ćwiczeń, na które w domu miejsca nie ma :).
Niemniej jednak ja uważam, że nikt nie powiedział, iż codzienna dawka aktywności psa powinna polegać na bieganiu i spacerowaniu samym w sobie. Chodzi przecież o to, żeby pies się wyszalał i zmęczył, prawda ? Jest wiele rzeczy, które można robić z psem, i wymagają one od niego jako takiego wysiłku fizycznego, bardzo często trochę pracy i zabawy z burkiem w zupełności wystarczy, by się porządnie zmęczył.
No ale nie da się ukryć, że zajmowanie psa sobą na spacerach wymaga też trochę wysiłku od właściciela, a to jest chyba największy problem. Bo czy nie łatwiej jest psa po prostu puścić, żeby sobie sam pobiegał ?;)


Ja absolutnie psa nie wyciszam, podoba mi się akurat to, iż pracuje energicznie i jest nakręcony. Chodzi o to, jak zmusić go do myślenia, żeby nie skupiał się na żarciu, tylko na ćwiczeniu. :roll:
A z tym, że ma chodzić o dobrą zabawę się absolutnie zgadzam, i tego właśnie staram się trzymać. :)

Posted

[quote name='Lived']A koniecznie musicie spacerować ?:diabloti:
A tak serio, to wcale nie ciągle, tylko parę powtórek i zmienić ćwiczenie.;) Po sesji w sumie można psa puścić żeby pobiegał, aczkolwiek mój może to robić tylko i wyłącznie za moim wyraźnym pozwoleniem - na hasło, my traktujemy spacery głównie jako miejsce do ćwiczeń, na które w domu miejsca nie ma :).
Niemniej jednak ja uważam, że nikt nie powiedział, iż codzienna dawka aktywności psa powinna polegać na bieganiu i spacerowaniu samym w sobie. Chodzi przecież o to, żeby pies się wyszalał i zmęczył, prawda ? Jest wiele rzeczy, które można robić z psem, i wymagają one od niego jako takiego wysiłku fizycznego, bardzo często trochę pracy i zabawy z burkiem w zupełności wystarczy, by się porządnie zmęczył.
No ale nie da się ukryć, że zajmowanie psa sobą na spacerach wymaga też trochę wysiłku od właściciela, a to jest chyba największy problem. Bo czy nie łatwiej jest psa po prostu puścić, żeby sobie sam pobiegał ?;)



Musze psa na spacerze zmęczyć prawda? A żeby to zrobić to musi się sporo nabiegać bo ma dość dobrą kondyche:diabloti: W przeciwnym razie zamęcza mnie w domu. A jak już wiesz Marley się nie interesuje mną ani moimi zabawkami i jak go tu wyszaleć razem ze mną? W sumie to mogłabym iść z nim na łąki, poćwiczyć, spróbować pobawić, pogonic razem z górki, a potem na góre i tak ciągle. jakbym mu ciagle uciekała to przynajmniej by mnie pilnował:) Chociaż nie wiem:)
Tak w ogóle to to gdzie chodzimy wygląda tak:

Z tym, że tam gdzie stoje to wysokość jest mniej wiecej taka jak tych garaży na przeciwko:)

Posted

[quote name='WŁADCZYNI']Ja mam iclicka fajny, tylko cichutki jednak chyba lepiej mi się pracuje głośniejszym bo ja go słyszę w każdych warunkach. Su słyszy zawsze;)
Najlepiej używa mi się takiego z kanady/usa zwykłego prostokątnego - ma fajny dźwięk i jest malutki. Dalej kliker karlie - bardzo głośny, dosyć sztywna blaszka ale też go lubię i długo używałam. Dalek kostka trixie - ujdzie, dosyć sprężysty i głośny ale duża 'obudowa' i średni mi się go trzyma.
łapka z trixie mi się mniej podoba i nie wygodnie mi się nią klikało.

A ten z kanady/usa to jaki? Znacie może jakiś sklep gdzie można kupić dobry klikier i saszetkę na smaki zapinana w pasie? Np taką: [url=http://karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=3653&action=prod]KARUSEK - Saszetka du

Posted

[quote name='Talia.']A ten z kanady/usa to jaki? Znacie może jakiś sklep gdzie można kupić dobry klikier i saszetkę na smaki zapinana w pasie? Np taką: [url=http://karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=3653&action=prod]KARUSEK - Saszetka du

ja tez, ja tez, dokładnie to samo :cool3:

Posted

Witajcie.
Przeczytałam uważnie Wasze uwagi dotyczące moich zabiegów spacerowych.
Władczyni - odnośnie Twoich obaw o bezpieczeństwo psa na halterze (zrywy), to odkąd Soker nosi to ustrojstwo bardzo uważam na takie sytuacje kiedy mógłby "wyrwać" do czegoś/kogoś. Znam już troche psa i wiem na jakie psy(bo to głównie o to chodzi)moze zareagować zbyt entuzjastycznie,poznaje po jego "minie" :smile: i wtedy odwracam jego uwage(zabawka "spacerowa"zawsze w kieszeni),na szczęście prawie zawsze się to udaje. Poza tym Soker na haltim zachowuje sie ostrożniej. Ale na sytuacje kiedy pies jest bardzo podekscytowany(np. dzis podróz tramwajami, środek miasta,hałas,ludzie)przepinam go na obroże.

Co do odwołania go lub zastopowania go w KAZDEJ sytuacji to niestety musze stwierdzić że to niemożliwe,mam nadzieje ze na razie. Póki co jestem szczęśliwa że coraz częściej NIE MUSI przywitać się z psem i wybiera mnie. Psa wybiera powiedzmy w 1 na 7 przypadków. Bez trudu moge odwołac go od zabawy. Wiem ze dla Ciebie to nie jest imponujący wynik ;) ale to 100 mil do przodu od tego co było nawet pół roku temu. Soker to pies...hm... no... z rakietą w tyłku po prostu. Ekspansywny. Jest "szybki"w wielu znaczeniach .


...No właśnie. (nie patrzcie na kolczatkę, odwróconą nosiŁ i tak)
Nad jego energią ciężko zapanować(na podwórku ma pseudo "Strzała":evil_lol: )i nie jest to moje usprawiedliwianie tylko fakt.
Nie obawiam się o zdrowie mojego psa w kontaktach z innymi psami, ryzyko bójki jest moim zdaniem wpisane w fakt posiadania psa. Może to niefrasobliwość ale to mój czwarty pies i żadnemu nigdy nic złego sie nie stało w kontaktach z innymi(odpukać). Aczkolwiek wcale nie podoba mi się że podbiega do nich bez mojego pozwolenia i będę się starała aby to sie zmieniło.

Owszem, mam wątpliwości czy podczas klikania luźnej smyczy pies wie o co dokładnie mi chodzi. Ale odkąd to robie Soker częściej truchta po mojej lewej spoglądając. Może to wspomniane "wymuszanie",no ale smycz luźna czyli efekt jest.

Poplułam dziś smaczkami. To dobry sposób. :fadein:

ZAWSZE spuszczam psa ze smyczy po "siad" lub "leżeć".

Eriu - Soker do tej pory nie ciągnął tylko jak wracał zmeczony po bieganiu, jak był chory, zaspany albo ćwiczyłam "równaj". Najbardziej ciągnie jak sie spieszy do parków. Podane przez Ciebie sposoby opanowania ciągnięcia jeszcze bardziej go wk....wiały. On naprawde ma w dupie torpede. Cóż, zamiast szelek i chusteczki do obroży kupiłam mu halter (zabijcie mnie ze sięgnełam po ostateczność...),jak na razie się sprawdza.

Wiecie co,mam jeszcze taką refleksję po czytaniu różnych wypowiedzi na temat spędzania przez psa czasu na spacerze. Ja rozumiem że spacer to ma być WSPÓLNY dla psa i właściciela(nie lubie tego słowa)i wymaga ćwiczeń,wspólnej zabawy i wspólnych zajęć. To jest bezdyskusyjne. Ale dlaczego odmawiać zwierzęciu jakiejś "chwili dla siebie"? Dlaczego z uporem starać sie zlikwidować do zera czas kiedy pies nie jest skupiony tylko na nas? Czy Wam nie sprawia przyjemności widok Waszego psa buszującego w wysokiej trawie na łące, z błyskiem w oku łowiącego jakieś fascynujące dla niego zapachy? Co z tego ze na nas nie patrzy? Czemu nie dać psu trochę "czasu wolnego"? Ja uwialbiam obserwować jak Soker cieszy sie swobodą, przestrzenią i kontaktem z naturą. W końcu też jest wolnym osobnym bytem. Wtedy nie prosze go o nic i niczego mu nie każe. Czy to coś złego?
Pozdrawiamy

PS. Dziś wyklikaliśmy przez minute wchodzenie na niską drabinę domowa rozkładaną :grins: Bo to wątek o klikerze jest... ;)

Posted

Wpadłam tutaj zobaczyć czego fajnego uczycie swoje pociechy;) Ja mam ostatnio klikerowego doła, nie wiem co by fajnego nauczyć. Sztuczek bardzo mało umiemy gdyż ja nie mam cierpliwości, znaczy jak ktoś mi pokaże jak to oczywiście aż mi się chce, ale gdy ja kombinuje coś co widzę w necie nie bardzo mi wychodzi:roll:

Posted

yamayka napisał(a):

Wiecie co,mam jeszcze taką refleksję po czytaniu różnych wypowiedzi na temat spędzania przez psa czasu na spacerze. Ja rozumiem że spacer to ma być WSPÓLNY dla psa i właściciela(nie lubie tego słowa)i wymaga ćwiczeń,wspólnej zabawy i wspólnych zajęć. To jest bezdyskusyjne. Ale dlaczego odmawiać zwierzęciu jakiejś "chwili dla siebie"? Dlaczego z uporem starać sie zlikwidować do zera czas kiedy pies nie jest skupiony tylko na nas? Czy Wam nie sprawia przyjemności widok Waszego psa buszującego w wysokiej trawie na łące, z błyskiem w oku łowiącego jakieś fascynujące dla niego zapachy? Co z tego ze na nas nie patrzy? Czemu nie dać psu trochę "czasu wolnego"? Ja uwialbiam obserwować jak Soker cieszy sie swobodą, przestrzenią i kontaktem z naturą. W końcu też jest wolnym osobnym bytem. Wtedy nie prosze go o nic i niczego mu nie każe. Czy to coś złego?


Ja się zgadzam dlatego, jak już pisałam na którymś temacie, dla mnie ciekawy długi spacer to jest taki na którym pies może i pobiegać sam, potarzać się w czym chce, sprawdzić każdą dziurę, oblać każde drzewo (ale na takie total swobodne ganianie puszczam go tylko na łąkach, takich ugorach za moim osiedlem, a nie na ekhm 'polankach' na osiedlu, tam jest za dużo psów, niebezpieczeństw, ja się stresuje i nie mogę w takich miejscach spacerować normalnie) A TAKŻE pobiegać ze mną, poaportować piłkę/patyk , poszarpać się zabawką, poćwiczyć posłuszeństwo/sztuczki, czy co-tam-sobie-chcemy.
Różnorodność wrażeń. ;)

A to pierwsze - czyli swobodne prucie przed siebie nawet zaczęłam wykorzystywać do niecnych celów. Czyli pies sobie gania. Patrzę czy przypadkiem nie jest zawąchany, jak nie to wołam - pies przybiega w skowronkach, mówię 'siad' czy cokolwiek, pies siada a w nagrodę krzyczę 'dobrzeee' albo 'biegaj' i na tą komendę pies może wrócić do hasania - i ruraa do przodu :D Muszę przyznać, że od czasu kiedy zaczęłam tak robić pies już wie, że nawet jak go przywołam to mogę (ale oczywiście nie robię tego zawsze, czasem nagrodą jest) go nagrodzić dalszym bieganiem. I jest poszłuszniejszy.
Nie wiem czy to jest dobre wyjście, ja tak parę razy zrobiłam właściwie przez przypadek, tak 'wyszło' i stwierdzam, że u mnie całkiem dobrze działa :loveu:

Dobra, ale chyba miało być o klikaniu. Ja mam fazę na obedience więc klikam szybkie zmiany pozycji (nasza obi-zmora) i zostawanie nieruchomo w siad (bo przebiera nóżkami a nawet czasem się podnosi jak np przechodzę mu za plecami.) ;)

Posted

Bzikowa - Uf, myslałam ze tutaj tylko ja jestem na tyle szalona by pozwalać psu na podobne bezeceństwa na spacerze... ;)
Ja tak samo przywołuje Młodego jak biega i go zwalniam zaraz z jakiegoś siad czy leżeć. Przez to przywołanie się bardzo poprawiło! :multi: Nie wiem czy to nie jest jedna z najlepszych metod na to...

Posted

Talia ten z zagramanicy ;) to taki najzwyklejszy - małe pudełeczko z blaszką, żadnych udziwnień, biały i mały stosunkowo (mniej więcej jak iclick szeroki) wygodny w trzymaniu, chyba najlepiej mi w ręku leży.
Saszetka - sklepy wszystko po 2/5 zł, jak zapomnimy o jakimś psującym się smaku to nawet nie żal wywalić. Mi się sprawdzają.

Yamayka aktywne oszołomy są fajne:loveu: Ja tam nie narzekam, wiedziałam co to będzie za potwór.

Jeżeli chodzi o świrowanie to z tu obecnych Bzikowa zna możliwości mojej suki:evil_lol:

A jeśli chodzi o swobodę, owszem Su dostaje zwolnienie kiedy nie robimy czegoś, ale to wciąż oznacza że musi reagować na każdą komendę. Nie ma wiele działania na własną łapę bo ma wtedy durne pomysły. Choć muszę przyznać że teraz już jest ok potrafi spacerować wokół kaczek i nie gonić ich, zatrzymuje się na widok kota i tak dalej. Wiem jestem potworem, ale uważam że nie dzieje jej się krzywda jak nie robi takich rzeczy:diabloti:

Posted

Ja Hexi zawsze pozwalałam biegać po krzakach, tropić i kopać, ale ona wtedy głuchnie, ślepnie i traci wyczucie jakiekolwiek. Takie akcje już wolę jak ja jestem na tym drugim końcu smyczy/linki, bo wtedy mam kontrolę i mi nie zwieje za czymś. Jak już zwietrzy trop to koniec, ja się zakrzyczę, a ona w amoku zero reakcji ma. Więc jeżeli nie na swoim podwórku i bez smyczy to tylko ze mną. Czasem zezwolenie na pokopanie, ale zero ganiania za tropem a później uciekającym ptaszkiem czy królikiem (ten był tylko raz i na moje 'cichutkie' siad sucz aż usiadła ;)). Spacery od jakiegoś czasu są na zabawy ze mną, ewentualnie z towarzyszącym psiakiem czy psiakami, wtedy jest czas na poganianie i zabawę. Zbyt długo miała samowolkę na spacerach i pańcia tego już dosyć zaczęła mieć :roll:.
A odnośnie ciągnięcia, to mi się Hexoliny i przez 4 godziny nie udało zmęczyć na tyle, żeby mnie nie zaciągnęła do domu :shake:. Ona ciągnie i na spacer i do domu, staje tylko przed ulicą i dalej znowu pies pociągowy. Z Aresem przynajmniej ten komfort był, że po spacerze to ja go musiałam ciągnąć czasem :razz:. O dziwo gdy Hexi idzie z drugim psiakiem (jak sama idę) to idzie grzecznie i pierwsza do wykonywania komend jakichkolwiek jest. Z Resiakiem to się ścigali w windzie, które pierwsze usiądzie i pochwałę dostanie :cool3:.

Mam teraz zastój klikerowy, bo mi pomysłów brak na tą szaloną paskudę. Jak ten wjazd zadkiem już umie, to nie wiem czego ja mogę od niej teraz chcieć ciekawego... No i oczywiście dosyć łatwego, żeby suńka się nie nakręcała zbytnio i potrafiła mózgownicę na chwilę skoncentrować (ona ma z tym wielki problem :shake:).

Posted

Najwidoczniej jest to sprawa indywidualna;). Ja swojego burka po prostu nie mogę puścić na dłużej, żeby sam sobie pobiegał bez kontroli, bo.. najczęściej kończy się to pogonionym rowerem, złapanym tropem, obszczekiwaniem wszystkiego naokoło itd., i nie mam wtedy nad nim żadnej kontroli. Wg. mnie są psy, którym można pozwolić na dużą swobodę, i są takie którym trzeba tego w miarę możliwości odmówić. Mój należy niestety do tej drugiej grupy.
Owszem, czasami w ramach nagrody dostaje trochę totalnej swobody, biega od czasu do czasu sam, ale tylko na komendę zwolnienia, i jest wtedy w miarę często przywoływany. No i żeby nie było, tłucze się z innymi psami, tarza w błocie, pływa w stawach...więc może nie ma aż takiego strasznego życia?;) Ale po za tymi sytuacjami nie ma zmiłuj- obowiązuje dyscyplina.:diabloti:
Nie wymagam też od psa, żeby ciągle na mnie patrzył, no bez przesady, aż takim tyranem nie jestem. :roll: Szalenie i obcowanie z naturą wg. mnie jak najbardziej, ale raczej wspólnie, chyba że ma ktoś coś przeciwko szaleniu z psem, ja nie. ;)

Dziś wyklikałam otwieranie szafki za sznureczek, a myślałam już że się nie uda.:multi: Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie obróci się to przeciwko mnie. :lol:

Posted

Dziś wyklikałam otwieranie szafki za sznureczek, a myślałam już że się nie uda.:multi: Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie obróci się to przeciwko mnie. :lol:

Na pewno się obróci :evil_lol:. Ja się na początku śmiałam jak Hexa otwierała drzwi, a później musiałam klamkę wymontować w pokoju, bo robiła porządki z niektórymi rzeczami (czasy głupawki :shake:). Rozsuwane drzwi też zaczaiła jak się otwiera i rodzicom na łóżku się psisko zabawiało z kośćmi na przykład. Teraz już dokładnie analizuję zanim się czegoś zaczynamy uczyć ;). Zaczęłam klikać wynoszenie skarpetek do miski w łazience (do kosza na pranie za wysoko, metodą naprowadzania to było) i mam rzecz odwrotną :roll:. Hexi się to spodobało i skarpetki potrafi rozwlec po całym domu. Dobrze, że nie pamięta już jak się śmieci do śmietnika wyrzucało :diabloti:. Ogólnie suńka lubi po swojemu interpretować wszystko.. Ale w sumie jak by mi do prania rzeczy wynosiła to o ile prostsze życie bym miała. Śniadanie już przynosi (zaślinione, ale co tam), na spacer się potrafi sama wyprowadzić sucz wstrętna :mad:, pranie by zrobiła, pozmywać to żaden problem no i super życie bym miała z nią :evil_lol:. Tylko klikać :cool3:.
Trzeba spać iść bo głupoty już mi do głowy przychodzą..

Posted

Co do tych spacerów tak się wtrącę: to bardzo ważne, co napisałaś wg mnie. Bo teraz tendencja jest taka, żeby psy męczyć na spacerach, żeby potem w domu spały. Ja tak robiłam z Bezą od szczeniaka, a teraz mam psa nadpobudliwego, który jeszcze ze dwa miesiące temu nie potrafił usiedzieć w miejscu. Wszystko zależy od psa oczywiście i tego, co komu się podoba. Ja na przykład nie lubię latającego pobudzonego psa, który nie myśli, bo ma w sobie za dużo adrenaliny. A tak było z Bezą.
Dlatego też u nas wszystkie spacery polegają na tym, że to pies sobie robi co chce (oczywiście w ramach rozsądku ;)). Węszy sobie, a ja jej na to pozwalam, bo to i zaspokaja psa potrzeby i go uspokaja. I najdłuższy spacer u nas trwa pół godziny ;).

Posted

Hexa kiedyś 4 psy na spacerze potrafiła wymęczyć (po kolei), a później jeszcze mamie w domu kraść różne rzeczy :cool1:. Zmęczenie jej porządnie graniczyło z cudem i mi się tego cudu nie udało dokonać :shake:. Codziennie musiała poszaleć, bo inaczej energia ją dosłownie rozsadzała. Na szczęście z wiekiem jej przeszło i teraz w domu jest kochane wyciszone psiątko (jak nie pracuje i akurat komuś nie ma ochoty podokuczać), na spacerach szaleniec, ale już jako tako do opanowania ;). Kiedyś byłam chamką z suczem młodym bez smyczy i wszyscy na mój widok puszczali pieski, bo Hexa jest napewno i ich pieska zmęczy :razz:. Tylko u nas na osiedlu specyficzny psiarski klimat panował i psy się znały wszystkie. Spoza osiedla też psiarze przychodzili wybiegać psiaki i Hexa miała trochę znajomych do szaleństw :cool3:. Ja na aż takie szaleństwa siły nie miałam, po godzinie to ja zwłoki byłam, a Hexa nawet jęzora na wierzchu nie miała :shake:. Jedyne czego żałuję z tego okresu to to, że na smyczy małpy chodzić nie nauczyłam ładnie i 100% przywołania :roll:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...