Lived Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Ale co jak pies mi się rozpędzi i ja dla własnego bezpieczeństwa puszcze linke? Hm, ja linki w ręku nie trzymam, ona mi się za psem ciągnie. :) W razie potrzeby podbiegam i nadeptuję, sznurek jest długi. Wcześniej psa ostrzegam że to zrobię, i daję stanowczo hasło 'stop', czy odwracam jego uwagę w jakiś inny sposób- żadnego wołania, kiedy biegnie w przeciwną stronę. Masz linkę- masz 100% kontrolę, możesz też przecież zareagować wcześniej. :) [quote name='"Kinia"']Psa jakoś zawołać potem musze i tu sie przydaje chodź. Nas do mnie pracuje też poza spacerami. Problem jest to, że ja i w ogrodzie, i wdomu mam 100% przywołanie więc ciągłe powtarzanie tego nie wiele daje. Ciągłe powtarzanie w miejscu, w którym pies przychodzi fajnie, faktycznie daje niewiele, tu się zgodzę. Jeśli pies słabo przychodzi na spacerach,trzeba ćwiczyć na spacerach, jeśli nie radzi sobie z jakimiś rozproszeniami, trzeba dużo ćwiczyć właśnie z nimi, i taka praca nad przywołaniem jest najbardziej efektowna.;) Możesz też spróbować wyrobić klikerowo odruch mięśniowy, podobno jest niezły, u nas się nie sprawdził. [quote name='"Kinia"']Druga sprawa to to, że eM je gotowane i ciężko mi by było zabrać ryż na spacer. Ale spróbować niezaszkodzi. Oj, to faktycznie spory problem :lol:, ale zawsze można przecież zmniejszyć dawki. Z tego właśnie powodu ja ze swoim nie mogę przejść na barfa, mimo że bardzo mi się ta dieta podoba. Niestety ten niewątpliwy minus, iż nie da się tego w miarę łatwo pokroić na małe kawałeczki, przekreśla nam go całkowicie. :roll: [quote name='"Kinia"']W jaki sposób ograniczasz wąchanie? Wymagam od niego po przyjściu różnych rzeczy. Wykonanie tego jest tak powolne, że można zasnąć ale trudno. Po prostu zajmuję psa pracą ;). Kiedyś tego nie robiłam i przyznaję- początki były potwornie trudne. Ale udało się, chodź nie mogę powiedzieć, że jest dobrze, ale na pewno o niebo lepiej- burek potrafi się w miarę ładnie skupić i im więcej ćwiczymy, tym lepiej mu idzie. Także śmiało próbuj, założę się, że wasza współpraca na spacerach wygląda o stokroć lepiej niż nasza wcześniejsza, bo to była wprost tragedia :shake:. Na początek trzeba wyposażyć się w ogromną cierpliwość :diabloti:. Nie ważne, ile czasu przyjdzie ci czekać na wykonanie komendy, musisz być konsekwentna. Maksymalnie dwa powtórzenia hasła, jeśli brak reakcji- ręczne naprowadzenie, po wykonaniu wielka radość, super nagrody. I tak, aż nie będzie trzeba naprowadzać. (Przypuśćmy dajesz hasło "siad", pies ignoruje, ty stanowczym ruchem naciskasz mu na zad powtarzając "siad", kiedy już siedzi, następuje wieelka radość i entuzjazm z twojej strony- super smaki etc.) Z upływem czasu będzie na pewno coraz lepiej, chodź z początku z pewnością trudno będzie pojąć, dlaczego zasady spaceru się zmieniły. I najważniejsze- trzeba to ćwiczyć z bardzo głodnym burkiem, wtedy są lepsze efekty. Zaczynasz w spokojnych miejscach, później przenosisz to w coraz większe rozproszenia, na koniec ćwiczysz przy sukach. :) [quote name='"Kinia"']Cyrk już dużo razy wypróbowywałam, z marnym skutkiem. :shake: Czyli dokładniej reakcja żadna. Stał przy tym kawałku trawy i stał... Najgorsze jest to, że ja moge sobie wołać, a on i tak zawsze sie rozgląda czy w okolicy nie ma czegoś ciekawszego niż ja. Jak coś dostrzeże to o mnie zapomina. Heh, skądś to chyba znam...:stupid: Ale pocieszę cię, nawet z tak beznadziejnego przypadku, jakim byłam ja i mój pies, dało się coś wyciągnąć. Recepta jest prosta- praca, praca, praca... i praca;). Quote
Kinia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Lived napisał(a):Hm, ja linki w ręku nie trzymam, ona mi się za psem ciągnie. :) W razie potrzeby podbiegam i nadeptuję, sznurek jest długi. Wcześniej psa ostrzegam że to zrobię, i daję stanowczo hasło 'stop', czy odwracam jego uwagę w jakiś inny sposób- żadnego wołania, kiedy biegnie w przeciwną stronę. Masz linkę- masz 100% kontrolę, możesz też przecież zareagować wcześniej. :). Taaa tylko, że mi pies wieje dalekooooooo... ale ostatnio coraz częściej puszczam:p Lived napisał(a): Ciągłe powtarzanie w miejscu, w którym pies przychodzi fajnie, faktycznie daje niewiele, tu się zgodzę. Jeśli pies słabo przychodzi na spacerach,trzeba ćwiczyć na spacerach, jeśli nie radzi sobie z jakimiś rozproszeniami, trzeba dużo ćwiczyć właśnie z nimi, i taka praca nad przywołaniem jest najbardziej efektowna.;) Możesz też spróbować wyrobić klikerowo odruch mięśniowy, podobno jest niezły, u nas się nie sprawdził. Musze pomyśleć nad stopniowaniem rozproszeń. Żeby jakoś w miare łatwo przejść z ćwiczenia w ogrodzie na ćwicznia na łące. Może jeszcze przed domem z nim poćwicze. Lived napisał(a): Oj, to faktycznie spory problem :lol:, ale zawsze można przecież zmniejszyć dawki. Z tego właśnie powodu ja ze swoim nie mogę przejść na barfa, mimo że bardzo mi się ta dieta podoba. Niestety ten niewątpliwy minus, iż nie da się tego w miarę łatwo pokroić na małe kawałeczki, przekreśla nam go całkowicie. :roll: Ja właśnie się zastanawiam czy nie przejść na karme. Właśnie zeby spalić miske. Lived napisał(a): Po prostu zajmuję psa pracą ;). Kiedyś tego nie robiłam i przyznaję- początki były potwornie trudne. Ale udało się, chodź nie mogę powiedzieć, że jest dobrze, ale na pewno o niebo lepiej- burek potrafi się w miarę ładnie skupić i im więcej ćwiczymy, tym lepiej mu idzie. Także śmiało próbuj, założę się, że wasza współpraca na spacerach wygląda o stokroć lepiej niż nasza wcześniejsza, bo to była wprost tragedia :shake:. Na początek trzeba wyposażyć się w ogromną cierpliwość :diabloti:. Nie ważne, ile czasu przyjdzie ci czekać na wykonanie komendy, musisz być konsekwentna. Maksymalnie dwa powtórzenia hasła, jeśli brak reakcji- ręczne naprowadzenie, po wykonaniu wielka radość, super nagrody. I tak, aż nie będzie trzeba naprowadzać. (Przypuśćmy dajesz hasło "siad", pies ignoruje, ty stanowczym ruchem naciskasz mu na zad powtarzając "siad", kiedy już siedzi, następuje wieelka radość i entuzjazm z twojej strony- super smaki etc.) Z upływem czasu będzie na pewno coraz lepiej, chodź z początku z pewnością trudno będzie pojąć, dlaczego zasady spaceru się zmieniły. I najważniejsze- trzeba to ćwiczyć z bardzo głodnym burkiem, wtedy są lepsze efekty. Zaczynasz w spokojnych miejscach, później przenosisz to w coraz większe rozproszenia, na koniec ćwiczysz przy sukach. :) Czyli zajęciem psa pracą nazywasz zwyczajne siad tak? U nas jest jeszcze tak, że ja mu powiem siad on usiądzie, siedzi, siedzi,siedzi ale za nic w świecie nie chce spojrzeć na mnie, cały czas szuka wzrokiem jakiegoś psa albo innego czegoś. Czasami nie chce nagrody za to siedzenie Lived napisał(a): Heh, skądś to chyba znam...:stupid: Ale pocieszę cię, nawet z tak beznadziejnego przypadku, jakim byłam ja i mój pies, dało się coś wyciągnąć. Recepta jest prosta- praca, praca, praca... i praca;) Mam nadzieję;) Przygotowuje filmik, żeby Wam pokazać mniej więcej naszą współpracę na spacerach. Narazie zbieram materiały. Quote
Talia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 U mnie komenda, na którą najbardziej reaguje mój pies żeby go przywołać to 'papa, ja idę'. A jakich używacie ciasteczek do pracy? Znacie jakieś bardzo smaczne, dość tanie i nie śmierdzące kupa (jak żwacze:eviltong:)? Quote
betty_labrador Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Talia. napisał(a):U mnie komenda, na którą najbardziej reaguje mój pies żeby go przywołać to 'papa, ja idę'. A jakich używacie ciasteczek do pracy? Znacie jakieś bardzo smaczne, dość tanie i nie śmierdzące kupa (jak żwacze:eviltong:)? :cool3: zapraszam do mnie do sklepu na puławska a zaoferuje Ci fajne ciasteczka :) mam takie maslane, male kosteczki, wieksze nadziewane miskiem. Mam rowniez super przysmaki z niemiec, i różne Macedowskie:multi: ale skoro z Torunia jestes to moge Ci tylko zaproponowac z Macedu roznosci sa super, pachną, ale nie cuchna jak zwacze i tym podobne ;) albo z Gimborna sa swietne, No i ciastka na wage różniste. Quote
yamayka Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Witajcie. Na początku chciałam się pochwalić że cofanie kundel załapał super już na trzeci dzień klikania(mamy krótkie sesje)i to nie tak że sukcesem był każdy krok więcej. Jak już zaskoczył to było to cofanie drobnym kłusikiem pędem z 15 kroczków :) A może już o tym pisałam,ale co tam... Cieszymy się i tyle. ;) A teraz klasycznie pytanie. Z góry sorki za długość posta! Wiąże się ono z faktem, że po ok. 1,5 roku(tyle liczy sobie szanowny pies)chodzenia z psem ciągnącym na smyczy (oczywiście moja wina,brak świadomości i brak edukacji psa pod tym kątem)postanowiłam coś z tym zrobić. Pewnie nie pochwalicie tego ale zakupiłam halter i po jakichś 10 dniach używania go (najpierw na dwie smycze z obrożą)musze stwierdzić że jest dobrze. Był moment buntu na to cos na pysku ale przeszło i teraz już jest tolerancja i ręki mi pies nie wyrywa. Właściwie juz nie zwraca na halter uwagi.Już juz nawiązuje do klikera! Bo wymysliłam sobie ze jak już cos robimy w związku z tym ładnym chodzeniem na smyczy to też będę to klikać (Nie jestem klikerowcem z prawdziwego zdarzenia, uzywam raczej do sztuczek bo większości przydatnych w życiu komend nauczyłam bez). Więc klikam od 2 dni zwrócenie(skupianie) na mnie uwagi wraz z poluzowaniem smyczy. Wcześniej nie klikałam skupiania uwagi choć teraz tego żałuje. (Mądry Polak po szkodzie... ) Za spojrzenie k/s, potem za dłuższe patrzenie itd. I tu pytanie. Czy powinnam uskuteczniać takie praktyki przez cały czas kiedy idziemy na smyczy(spacer jest czesciowo na smyczy i częściowo luzem)? Wydaje mi sie to niewykonalne. To musiałoby byc 1000 smaczków! Bo w końcu smaczki sie kończą, idziemy dalej, pies idzie ładnie przy mnie i patrzy się a tu juz klikania i nagród brak...Nie pomiesza mu sie we łbie?czy moze wystarczy potem pochwała głosem? Bo jak tu tak klikać i dawać smaki przez cały marsz na smyczy?I czy pies na pewno wie za co jest nagradzany? Pozdrawiamy i czekamy na komentarze. Quote
Talia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Ja od niedawna klikam i jakie klikiery najbardziej polecacie? Ma ktos tego iclicka? Quote
Lived Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Czyli zajęciem psa pracą nazywasz zwyczajne siad tak?To był przykład;). My pracujemy na na różne sposoby, czasami to jest chodzenie przy nodze i inne elementy obedience, innym razem po prostu jakieś sztuczki typu cofanie,ukłony etc., czasami pies szuka danego przedmiotu w trawie, albo, kiedy mamy gorszy dzień, bawimy się w aportowanie (nie formalne :) ) piłeczki. Możliwości są naprawdę nieograniczone :) U nas jest jeszcze tak, że ja mu powiem siad on usiądzie, siedzi, siedzi,siedzi ale za nic w świecie nie chce spojrzeć na mnie, cały czas szuka wzrokiem jakiegoś psa albo innego czegoś. Czasami nie chce nagrody za to siedzenieTo też przerabialiśmy, a jakże. :roll: W tym przypadku, jak i w innych potrzebujesz przede wszystkim żelaznej konsekwencji. Pies nie chce się skupić, spokojnie stoisz i czekasz aż na ciebie spojrzy, choćby to miało trwać i wieki (w naszym przypadku trwało :diabloti:). Nie ma mowy o tym, żeby iść dalej- dopóki Marley nie zrobi tego, czego od niego żądasz, stoicie w miejscu. I jeszcze jedno- nie pozwól mu samemu decydować, kiedy ma od ciebie odejść, żeby sobie pobiegać- on się sam nagradza tym bieganiem (zachowanie samonagradzające). Musisz mu pokazać, że masz kontrolę nad wszystkimi jego przyjemnościami. W tym celu staraj się w miarę często stosować nagrody środowiskowe. ;) Więc klikam od 2 dni zwrócenie(skupianie) na mnie uwagi wraz z poluzowaniem smyczy. Wcześniej nie klikałam skupiania uwagi choć teraz tego żałuje. (Mądry Polak po szkodzie... ) Za spojrzenie k/s, potem za dłuższe patrzenie itd. I tu pytanie. Czy powinnam uskuteczniać takie praktyki przez cały czas kiedy idziemy na smyczy(spacer jest czesciowo na smyczy i częściowo luzem)? Wydaje mi sie to niewykonalne. To musiałoby byc 1000 smaczków! Bo w końcu smaczki sie kończą, idziemy dalej, pies idzie ładnie przy mnie i patrzy się a tu juz klikania i nagród brak...Nie pomiesza mu sie we łbie?czy moze wystarczy potem pochwała głosem? Bo jak tu tak klikać i dawać smaki przez cały marsz na smyczy?I czy pies na pewno wie za co jest nagradzany?Z tego co zrozumiałam, chcesz nauczyć psa, żeby szedł na luźnej smyczy i cały czas na ciebie patrzył ? Czy chodzi tu o samą luźną smycz ?;) Też nie jestem takim totalnym klikerowcem, ale myślę, że wycofanie smakołyków z nauki chodzenia na smyczy jest absolutnie wykonalne. :) Wystarczy po prostu stopniowo zwiększać czas między klikaniem. Przykładowo, zaczynacie od jednego kroku na luźniej smyczy- k/s, powtarzacie kilka razy klik po każdym kroku, później przechodzicie do dwóch kroków k/s itd. Stopniowo zwiększacie ilość kroków i zmniejszacie kliknięć, aż dojdziecie do tego, że pies będzie umiał przejść dłuższy odcinek drogi na luźnej smyczy z jednym tylko kliknięciem. Później, kiedy burek pojmie jak powinno wyglądać chodzenie na smyczy, można w podobny sposób całkowicie wycofać klikanie. Przynajmniej my tak robiliśmy. ;) Quote
yamayka Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Dzięki za odpowiedź i przede wszystkim za pytanie czego własciwie chce psa nauczyć? :???: Hm... właściwie to raczej tego żeby szedł na luźnej smyczy. Ale z drugiej strony również tego żeby podczas tego smyczowego marszu jego uwaga była skierowana raczej na mnie niz na 1000 innych rzeczy. Przyda się przy mijaniu psów,biegaczy,piszczących dzieci,kotów itd.Żebym nie była czymś doczepionym do drugiego końca smyczy, tylko integralną częscią kombinacji pies-smycz-ja. ;) Żeby nie zapitalał przed siebie byle szybciej i dalej bez oglądania sie na mnie.Na spacerze kiedy już jest puszczony z "uwięzi" to jestem z niego zadowolona pod tym względem - dużo sie bawimy, ćwiczymy komendy, najczęściej Soker wybiera moje towarzystwo a nie inne rozproszenia, łącznie z psami(uwielbia tylko labki i goldeny i MUSI się przywitać :lol!:). Więc ogólnie kontakt mamy niezły. Tylko kwestia "smyczowego" chodzenia.Jakieś uwagi? Co i jak własciwie powinnam ćwiczyć i klikać na tej smyczy?:-) Quote
WŁADCZYNI Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Talia. napisał(a):Ja od niedawna klikam i jakie klikiery najbardziej polecacie? Ma ktos tego iclicka? Ja mam iclicka fajny, tylko cichutki jednak chyba lepiej mi się pracuje głośniejszym bo ja go słyszę w każdych warunkach. Su słyszy zawsze;) Najlepiej używa mi się takiego z kanady/usa zwykłego prostokątnego - ma fajny dźwięk i jest malutki. Dalej kliker karlie - bardzo głośny, dosyć sztywna blaszka ale też go lubię i długo używałam. Dalek kostka trixie - ujdzie, dosyć sprężysty i głośny ale duża 'obudowa' i średni mi się go trzyma. łapka z trixie mi się mniej podoba i nie wygodnie mi się nią klikało. Yamayka ale ja nie kumam co Ty chcesz zrobić - luźną smycz czy sportowe chodzenie przy nodze z wgapianiem? Jak sportowe chodzenie przy nodze to robisz to chwilę i później komenda zakończenia zachowania i tyle. Jak luźną smycz to po co patrzenie? btw halter nie nauczył Twojego psa chodzenia na luźnej smyczy, jest tylko managmentem. Spokojnie możesz przejść na nagradzanie co jakiś czas/super patrzenia, tylko czy naprawdę pies ma się patrzeć na Ciebie cały spacer? Quote
yamayka Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Władczyni, no wiem że się zabrałam do tego troche głupio... :oops: Nie ćwicze sportowego "równaj", choć to byłoby może właśnie rozwiazaniem przy mijaniu niepożądanych obiektów. Zdecydowanie nie chce aby pies cały spacer na mnie parzył. Tylko że on całkiem luzuje smycz tylko jak sie na mnie popatrzy. Luzowanie=patrzenie. Wyżej napisałam co mniej więcej chce osiągnąc. Quote
WŁADCZYNI Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 ups nie wiem czemu tamten post mi się wcześniej nie pojawił:oops: A nie spinasz się przypadkiem 'o jezu zaraz zobaczy tego kota/dziecko/biegacza'? Wyluzuj, smycz przewiązana w pasie, równy oddech i równy krok. W razie czego zmiana kierunku marszu i np. zabawa piłeczką na sznurku czy czymś takim (albo cała czterolistna koniczynka Sjosten jako hiper wzmocnienie). Nie boisz się że podleci do labka/goldka który nie będzie sympatycznie nastawiony? Albo takiego którego właściciel nie będzie zadowolony z podbiegania? hmm a co powiesz na komendę skupiania się na Tobie i nagradzanie tego kiedy Ty prosisz o kontakt? Wgapianie się bez komendy nie jest nagradzane bo to po prostu wymuszanie smaczka/zabawki. Całkiem luzuje to znaczy? Ma iść równo z Tobą? Ja osobiście wolę luźną smycz jako luźną smycz pies ma po prostu jej nie napinać a jeśli napnie to ma ją zluzować a chodzenie obok jako chodzenie przy nodze /inne kryteria zupełnie/. Quote
Alusia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Pewnie te pytanko padło 1000000razy ale iż ja leniwa czytać mi się nie che i proszę o jedną i szybką odpowiedź szkolić klikerem czy nie ???:diabloti: Quote
WŁADCZYNI Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Alusia napisał(a):Pewnie te pytanko padło 1000000razy ale iż ja leniwa czytać mi się nie che i proszę o jedną i szybką odpowiedź szkolić klikerem czy nie ???:diabloti: tak, bo jest jasny dla psa:) Quote
Bzikowa Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Wgapianie się bez komendy nie jest nagradzane bo to po prostu wymuszanie smaczka/zabawki. uuups... czy ja popełniam błąd? bo już od jakiegoś czasu Bzik czasami aż za bardzo wie, że na mnie się zwraca uwagę :diabloti: i zdarza się, nawet jak jeszcze nie dostał żadnego smaczka na danym spacerze,że idzie i zaczyna się we mnie wgapiać... i ja go wtedy nagradzam... Albo jak sama go zawołam, nagrodzę tylko słownie 'taaak jest, dooobrzee' to czasem właśnie zaczyna się wgapiać ,myślałam, że to całkiem ok. :oops: No i nie jest tak, że robi to na każdym spacerze, czasem mamy dni, że i ja wychodzę na spacer od niechcenia i jemu się wtedy nie chce za bardzo ze mną gadać :lol: ale cieszyłam się, że na pewno wie, że ja jestem panem spaceru :lol: no niestety czasem tracę tę funkcję jak jest jakaś suczka do oczarowania, ew. wielki samiec do zagryzienia (ale pracujemy :diabloti:) ew. samochód... ostatnio białe ma na nie fazę... tzn stoimy na przystanku, przejeżdża auto a pies mi się nagle bez ostrzeżenia zaczyna na nie rzucać! dosłownie, i zawisa na smyczy :roll: tylko oczywiście nie na każde ;) wiem co wtedy mam robić i to robię ale nie wiem skąd to się wzięło... nigdy nie lubił szybko poruszających się obiektów, jak pies przebiega szybko obok nas to robi to samo co z samochodem ale ostatnio przechodzi sam siebie i robi to do ludzi (np wczoraj właśnie na przystanku facet biegł spiesząc się do autobusu ,przebiegł obok nas a białe się na niego z gulgotem rzuca :crazyeye: mój pies :crazyeye:)! I to nie jest kwestia że on nie lubi ludzi czy jest agresywny, bo normalnie do ludzi się wdzięczy, zwłaszcza do tych głaszczących... Albo miał odpał wczoraj albo coś mu się ogólnie na mózg rzuciło, ale przynajmniej mam nad czym pracować. :roll: Alusia, to czy będziesz szkolić swojego psa klikerem czy nie to Twoja sprawa, to nie jest dobro samo w sobie i jedyna słuszna metoda. Owszem, do niektórych rzeczy baaardzo się przydaje i jest w tym niezastąpiony Ale są rzeczy, które można robić bez klikania. ;) No i trzeba go dobrze używać... Quote
yamayka Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Władczyni dzięki za odpowiedź. Wiesz co, myśle że się nie spinam tym co mijamy tylko że teraz jak będziemy chodzić na haltim to musze nauczyć się zapobiegać wszelkim niekontrolowanym zrywom, które czasem sie zdarzają (Soker lubi psy i lubi ludzi,nie są to agresywne zrywy). Więc moze masz racje,żeby po prostu wyćwiczyć kontakt i skupienie na komende. Tylko nie wiem czy w domu zacząc czy od razu na smyczy. Czy na początku k/s jest za każde spojrzenie w moja stronę czy tylko za spojrzenie na twarz? Bo nie ukrywam że na spacerze Soker patrzy głównie na ręke od smaczków. Czekać az spojrzy w twarz? Bo szybko rezygnuje i odwraca wzrok jak nie ma k/s za patrzenie na reke. No własnie, i czy to nie jest wymuszanie smaczka? Piszesz ze kontakt na komende ale komenda i tak przecież wprowadzana jest potem. Na razie musze zaznaczać i nagradzać dobrowolne patrzenie, nie? W takim razie nie mogę klikać na razie samego luzowania smyczy (jeśli sie zdarzy) jeśli mam zamiar ćwiczyć kontakt?A może najpierw spróbowac wyłapac to luzowanie a do kontaktu przejść za jakiś czas? Co do podbiegania do labków i goldów to wiem ze teoretycznie pies powinien witać się za moim pozwoleniem,pewnie że tak. Ale wiecie co... Soker ma 1,5 roku i jeszcze rok temu był to pies z zerowym kontaktem, z prawie zerowym przywołaniem, nie potrafiący prawie nic, mający kontakt ze mna naprawde głęboko w d..... Przez ten rok zrobilismy naprawde duuużo i jestem super szczęśliwa. Pracujemy dalej i nie spoczywamy na laurach, nie będę sie "spinać"tym ze nie jest idealnie tylko spokojnie będziemy iść dalej. Dzięki za Wasze posty i opinie, moje pytania może zdają się naiwne ale proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. To wszystko w celu dążenia do doskonałości ! (mojej i psa) ;) Pozdrawiamy Quote
*Monia* Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Napisał *Monia* ...W końcu stwierdziłam, że zastosuję metodę albo zabawa ze mną albo smycz i do domu. Podziałało :multi:. Po kilku razach w końcu zaczaiła, że na pole chodzimy się razem bawić, a nie oddzielnie :smile: (jak było przez dłuższy czas). Jak widzę zmniejszone zainteresowanie mną to kończę spacer. Doszło do tego, że cały spacer rzucam piłki i kończymy jak się zmęczę. Czasem zdarzy się zawąchanie, ale już sporadycznie ;-) [quote name='Kinia']Ale skąd pies wie, że to dlatego że się nie interesuje Tobą? Chyba spróbuje. Wie, bo po odstawieniu cyrku ze zwróceniem jej uwagi na mnie wyciągałam ją z dołka (wykopuje myszki, krety :mad:) lub odciągałam od interesującej kępki trawki :mad:. Zawsze jak kopie mam ochotę przekopać jej ten czarny tyłek, a zabranie na smycz jakoś przynosi mi ulgę ;). Grunt to nie wybuchnąć, ale Hexa wie kiedy jestem zła na serio a kiedy tylko zniecierpliwiona. Inaczej sprawa się ma z polowaniem na kuropatwy, ale oczy dookoła głowy pomagają (no i zajęcie piłeczkami bo wtedy jej zmysły nie są tak wyostrzone :razz:). Tak wogóle jest rzecz, która Hexi zakłada klapki na oczy i jest celem jej życia. Koty, jedzenie, zabawki, psy i inne stworzenia nie istnieją. Liczy się tylko osoba rzucająca (ja :cool3:) i ŚNIEG. Hexi cała chodzi, żeby tylko dostać kulkę. Wtedy mam psa idealnego, przy nodze idzie, komendy migiem wykonuje i na słupy i ogrodzenia wpada :evil_lol:, bo tylko ta kuleczka się liczy, bo pańcia rzuci a ona musi ją dopaść. Chciałabym, żeby ona tak piłkę kochała, bo w lato trochę ciężko o śnieg :shake::shake:. Do tego pańcia zimy nie lubi i nieźle musi się zmuszać do długich spacerów :roll:. Quote
yamayka Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 ...no to jeszcze trochę Wam pomarudze. ;) Po wymianie poglądów na temat tego co klikać na spacerze postanowiłam klikać na razie po prostu konkretne zluzowanie smyczy. A nad skupianiem na komendę popracować osobno, w domu i na spacerze. Po pierwszym k/s po poluzowaniu smyczy miałam psa idącego koło mnie i patrzącego z oczekiwaniem na kolejne. (Niestety - to patrzenie i tak na woreczek ze smaczkami na razie.) Więc co? Klikać wtedy dalej? :confused:Teoretycznie zachowanie pożądane - luźna smycz i większe skupienie na mnie(smakach...) Ale tu kłania sie pytanie Władczyni czy ja chce psa gapiącego się na mnie cały spacer? Raczej nie. Ciężko mi rozdzielić nauke luźnej smyczy i skupienia na mnie. Jakieś uwagi? Quote
*Monia* Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Ja się przyłączam do marudzenia. Zostałam wygoniona na spacer, bo Hexi zrobiła powódź z herbaty w kuchni z głodu ( :mad:kradła kurczaka :angryy:) i ćwiczyłam z nią nie ciągnięcie (tysięczny raz, bez klikera). Ona szła cały czas wgapiona w rękę ze smakiem i wlazła prawie na słup. Jak nie wgapiona w smaka to ciągnie, albo pociągnięcie i domaganie się ciacha. Ja się łatwo zniechęcam w takim wypadku, bo sobie w końcu obie krzywdę zrobimy, np. się podepczemy, poplączemy i wylądujemy na chodniku/ulicy :shake:. W sumie tyle lat ciągnie mimo różnych sposobów i ja już nadzieję straciłam dawno temu :roll:. Potrafi iść przy nodze bez smyczy prowadzona tylko głosem, smycz = ciągnięcie :shake:. Wiele błędów swoich naprawiłam, a ten wydaje się nie do odkręcenia... Quote
Kinia Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 [quote name='Lived']To był przykład;). My pracujemy na na różne sposoby, czasami to jest chodzenie przy nodze i inne elementy obedience, innym razem po prostu jakieś sztuczki typu cofanie,ukłony etc., czasami pies szuka danego przedmiotu w trawie, albo, kiedy mamy gorszy dzień, bawimy się w aportowanie (nie formalne :) ) piłeczki. Możliwości są naprawdę nieograniczone :) wiesz pytam bo trudno jest mi go do pracy namówić. Zastanawiam się co będzie łatwego i chyba właśnie siad i czekanie na spojrzenie. Bo nic innego od niego nie wymusze. Ewentualnie bieganie za mną... To też przerabialiśmy, a jakże. :roll: W tym przypadku, jak i w innych potrzebujesz przede wszystkim żelaznej konsekwencji. Pies nie chce się skupić, spokojnie stoisz i czekasz aż na ciebie spojrzy, choćby to miało trwać i wieki (w naszym przypadku trwało :diabloti:). Nie ma mowy o tym, żeby iść dalej- dopóki Marley nie zrobi tego, czego od niego żądasz, stoicie w miejscu. I jeszcze jedno- nie pozwól mu samemu decydować, kiedy ma od ciebie odejść, żeby sobie pobiegać- on się sam nagradza tym bieganiem (zachowanie samonagradzające). Musisz mu pokazać, że masz kontrolę nad wszystkimi jego przyjemnościami. W tym celu staraj się w miarę często stosować nagrody środowiskowe. ;) dzięki za rady zaczne się stosować Jak narazie pogoda nam nie dopisuje więc ćwicze tylko zwyczajne skupianie na spacerach. Za to wiem czym zająć psa zeby nie węszył tyle;) Każe mu trzymać parasol:) Idzie dumny jak paw i się cieszy:) Wariat:multi: Quote
yamayka Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Kinia, chciałabym Was widzieć w letni upalny dzień z tym parasolem! :) Quote
Bzikowa Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Kinia, parasol :evil_lol: To może zamień go na jakiś kijek? Wtedy może się na niego nakręci, będzie aportował i skupiał się na Tobie zamiast węszyć? ;) A ja się przylansuje mym łestikiem i jego paroma sztuczkami :diabloti: YouTube - a few tricks Quote
WŁADCZYNI Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 Bzikowa - Su tak wymusza, nie wiem czy Bzik też. U mojej suki to jest wymuszactwo podłe, tak jak np. mam kliker w ręku to najpierw mój pies robi miliard różnych rzeczy i dopiero strzela żaróweczka 'aaaa nie o to chodzi?'. :mad: Tylko że no ona jest inna;) A, jazdy na punkcie poruszających się obiektów też co jakiś czas wracają - nie wiem z czym to jest związane. Po prostu jestem czujna jak ważka. ;) Sztuczki miodzio:) Yamayka - nie boisz się że pies zrobi sobie krzywdę przy takim zrywie? Dla mnie halter jest wtedy zbyt niebezpieczny. Dla mnie 1,5 roczny pies powinien być odwoływalny, a przynajmniej kontrolowalny (czyli jeśli nie można go odwołać to chociaż położyć/zatrzymać). Bałabym się że pies kiedyś zrobi sobie krzywdę, albo coś mu się stanie jak pobiegnie do innego. Nie wiem czy pies skuma o co chodzi z klikaniem luźnej smyczy, bo wtedy robi też masę innych rzeczy, w sensie czy nie wyklikasz sobie czegoś innego niż chcesz. Zaczynasz ćwiczyć komendę skupiania w domu/miejscu bez rozproszeń jak z każdym zachowaniem nowym:) Patrzenie na smaczki warto wyeliminować żeby zachowanie nie występowało tylko kiedy smaczki są na widoku. Spróbuj pluś w psa smaczkami - pies wtedy zaczyna patrzeć na twarz. Ja od dawna pluje smaczkami/podaje je z paszczy do paszczy (tak uczyłam wskakiwania na ręce) więc komendę od razu wprowadzałam. Ale nie zawsze tak robię. Zresztą Su co jakiś czas zerka na moją twarz - uśmiech, a właściwie wyszczerz jest sygnałem 'suuuper', ale to robimy pod ewentualne zawody. :diabloti: Quote
Eriu Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 Władczyni, chyba większość psów klikerowych tak ma, że jak zaczyna się sesja z kształtowania, to trzeba posprawdzać różne opcje zachowań, nawet w trakcie sesji, gdy było ćwiczone coś innego :). U mnie na naukę luźnej smyczy ładnie działało zastosowanie klikera: był klik, a w nagrodę wcale nie smaczek, ale to, że pies mógł iść dalej. Ale to się sprawdza, jeśli pies ciągnie do celu, bo możliwość pójścia dalej jest sama w sobie nagrodą. Yamayka, a próbowałaś się zatrzymywać, cofać, gdy pies zaczyna ciągnąć? On ciągnie przez cały spacer? Podobno czasem pomaga też zmiana rytuału. Przykładowo, jeśli chodzimy z psem na obroży, to zakładamy mu szelki. Albo przyczepiamy coś do obroży (chustkę itp.). Dla psa jest to nowa sytuacja, więc często nie ma na to wykształconego zachowania, więc można zacząć wzmacniać luźną smycz od początku. Wypowiadam się czysto teoretycznie, bo nie stosowałam tej metody, ale Jacek Gałuszka to stosował z powodzeniem. Quote
Kinia Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 [quote name='Bzikowa']Kinia, parasol :evil_lol: To może zamień go na jakiś kijek? Wtedy może się na niego nakręci, będzie aportował i skupiał się na Tobie zamiast węszyć? ;) Narazie wystarczy mi parasol. A kija Marley nieść nie chce:angryy: [quote name='yamayka']Kinia, chciałabym Was widzieć w letni upalny dzień z tym parasolem! :) Zrobie zdjecie dla Ciebie w lecie:diabloti: Quote
WŁADCZYNI Posted December 8, 2008 Posted December 8, 2008 Eriu a chęć ciągnięcia nie okaże się mocniejsza niż samo klik? To zachowanie samonagradzające, po za tym jak trwa to już więc i utrwalone. Ja bym jednak używała czegoś super, dopiero później powoli zmieniała nagrody. I żadnego spuszczania ze smyczy po ciągnięciu - tylko jako nagroda za luźną smycz/komendę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.