Kori Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 kombinowanie mojego psa jest dobijające :lol: Kiedy dostaje cokolwiek (np pudełko to ma trzy opcje 1) dotknąc prawą łapą 2) dotknąc lewą łapą 3) dotknąc nosem ale po kilku powtórzeniach (lub bez powtórzeń, kiedy cierpliwie czekam na inne zachowanie) sama sobie wybiera nagrodę - bierze do pyska i rozszarpuje :razz: Nie mam siły już :cool3: Spróbowałam inaczej. Pozycja stój i podnoszę jedna z tylnych nóg, kiedy nastąpi poderwanie nogi do góry (czyli jakikolwiek ruch tylnej części ciała, chwała, że nie pyska) to klikam, ale ona chyba nie kojarzy, że chodzi mi o ten ruch :evil_lol: Any ideas? :D Weźcie pod uwagę, że jestem na tyle tępa, że od lipca nie nauczyłam jej aportować ;) Quote
WŁADCZYNI Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 Chyba wygrałam bitwę o jądra, jak dobrze pójdzie do najpóźniej w ciągu pół roku będzie ciachnięty. Może jeszcze będą z niej ludzie:diabloti: Sprój pare razy naprowadzić tak żeby nadepneła, przeszła, przeskoczyła itd no i może zamiast pudła coś czego nie zniszczy? Quote
Kori Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): Sprój pare razy naprowadzić tak żeby nadepneła, przeszła, przeskoczyła itd no i może zamiast pudła coś czego nie zniszczy? przeskakiwać potrafi... moze zamianie pudełko na coś płaskiego, żeby mogła po tym chodzić. Ale to i tak wejście rozpoczyna się od przednich nóg, nie tylnych.. :roll: Quote
Kinia Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']Chyba wygrałam bitwę o jądra, jak dobrze pójdzie do najpóźniej w ciągu pół roku będzie ciachnięty. Może jeszcze będą z niej ludzie:diabloti: Jakie argumenty miałaś? Bo ja ojca próbuje namówić ale mi nie wychodzi. Bo gada, że pies będzie gruby i smutny:oops: Kori Mój też rozszerpuje. Dltaego nasze sesje są mega krótkie z dużą ilością klikania za wszystko. Zbliżenie sie do pudełka, spojrzenie itp. Jak widze, że zaczyna myśleć za dużo to kończe bo zaraz zacznie rozgryzać pudełko. Quote
Unbelievable Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 władczyni, moja istota XY z jajcami nie ma takich problemów :loveu: jak i wiele innych : P więc to nie takie typowe : P Quote
WŁADCZYNI Posted November 29, 2008 Posted November 29, 2008 Głównie taki że powinien być mniej nakręcony, mniej pobudzony, mniej walczyć z samcami i mniej szukać panienek. Na razie dramat - psu na dekiel walą hormony, gwałci kocyki/poduszki, broni 'swoich' suczek, zaczyna się stawiać samcom i ogólnie prezentuje wysoki poziom myślenia nie tą częścią ciała co potrzeba (choć to chyba typowe u istot z XY:mad:). Pracuję też nad tym żeby zacząć psa uczyć - zna y 3 może 4 komendy. Ja oczywiście zostałam uznana za wariatkę, która bawi się ze swoim pieseczkiem bo ma małe zwierzątko:mad: Kori nie dawno Bzikowa pisała o wielu ćwiczeniach na rozruszanie zadka. Świadomość ciała można ćwiczyć:) Quote
Kinia Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Narazie walka na jądra u mnie stoi w miejscu... Natomiast mam inny problem. A raczej nasz stary problem sie troche zmienił. Kiedyś było tak, że nie miałam zaufania do eM i raczej trzymałam go bliżej siebie tzn. bardziej działałam na niego linką, czekałam na niego jak węszył itd. Ostatnio nasze przywołanie bardzo się poprawiło, chociaż po ostatnim wydarzeniu ( o tym potem) pewnie znowu jest gorsze. Nasza linka ma około 15m. Kiedy w pobliżu nie ma psów i ludzi to ją puszczam i pies sobie chodzi prawie luzem. Co chwile go odwołuje i niby jest fajnie. Czasami mi się go nie udaje zawołać i staram sie uciekać, robić cyrk itd. No to chyba dobrze prawda? eM biegnie galopem w moją stronę i jak jest jakieś 10m ode mnie to staje i wącha sobie, potem przejdzie sobie kawałek i znowu wącha. A ja to moge wrzeszczeć itd, a on i tak ma mnie głeboko. Jak już dojdzie to nagroda czasem zabawa, zalezy czy chce. I idziemy dalej próbuje go odwołać znowu. No i jak nie idzie to znowu uciekam w tą samą strone co wtedy. I... zowu staje i węszy. I takie coś powtarza się nawet 10 razy. Poważnie! I nie rozumiem ile razy można wąchać to samo. To tak jakbym ja oglądała film 5 razy z 5 minutową przerwą... I co wy na to? Co robić? Tylko nie piszcie o atrakcyjniejszych nagrodach bo takie mam:) Kolejny problem, który podejrzewam że zniknie po kastracji ale chciałabym go troszke ograniczyć. Po pewnym spacerze nie mogłam wrócić do domu bo mój jakże kochany piesek zauważył suczke, z którą w ogóle się nie mijał. Oni skrcili w prawo, a my poszliśmy prosto, z tym, że nie szliśmy za nimi tylko oni tak jakby w naszą stronę i skręcili. Ta suczka raczej miała cieczke i eM oszalał, poprostu zwariował! Jeszcze go takiego nie widziałam. Ja za bardzo nie wiedziałam co mam robić. Pies mi szczeka, wyrywa się, dobrze, że mam sporo siły... No i co? Ciemno juz było, on chciał iść za nimi. Ale to chyba sensu nie miało... On sobie usiadł i patrzył za suczką. No to ja mu próbowałam zasłaniać, bo coś musiałam zrobić. A eM jak się zaprze to koniec. W końcu suczka zniknęła i się zaczęło... zaczął ciągnąć. No to go przyczepiłam do słupa i czekałam aż się uspokoi. Troszcze próbowałam CSować ale coś mi pewnie nie wychodziło bo pomogło dopiero po jakiś 5 minutach. W końu udało mi się go uspokoić i wrócilismy do domu. Wydaje mi się, że moje relacje z nim się zepsuły bo jednak podczas zasłaniania go przytrzymywałam. On się dużo szarpał i nie wiem... w ogóle zauważyłam, że jego zaufanie do mnie jest marne... jak odbudować z czegoś takiego? Więcej nagradzać? Przepraszam za długość i orty jeżeli się pojawiły. Quote
WŁADCZYNI Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Ja na podbramkowe sytuacje mam komende-przyspieszacz wywarczenie 'ale już!' zwykle przyspiesza reakcję:diabloti: Ja bym nie CSowała w takim momencie tylko musztra, nagrody i skupianie psa na sobie. Przy największych popędach suki - pogoń, pogoń,poooooogoń;)- się sprawdza. Ale ona jest zboczona na punkcie zabawek i smaczków:diabloti: Jeżeli tak mocno reaguje na cieczki to ja bym go odjajczyła jak najszybciej plus intensywna praca. Tak żeby nie miał czasu się zawąchać. Hehe Su chyba czuła że o niej pisze bo władowała mi się na ręce:loveu: Quote
Bzikowa Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Kinia, wg mnie potrzeba Ci trochę więcej stanowczości. :razz: Mojemu erotomanowi czasem zdarzy się zawąchać ale wtedy wołam RAZ a jak nie zareaguje (na szczęście reaguje coraz częściej ;)) to po prostu się nie cackam tylko za obrożę delikwenta i fizycznie zabieram go z atrakcyjnego miejsca,czasem muszę odczekać aż przestanie się ślinić i trząść szczęką, wydaję prostą komendę ('do mnie', 'siad') , nagradzam (przynajmniej słownie, nie zawsze mam smaczki ze sobą) i idziemy dalej. Nie mam zamiaru marnować spaceru na czekanie aż mój pies wwącha się całym mózgiem w sucze siuśki. :lol: Dzisiaj zrobiłam psu drugą sesję ze stania przednimi łapami na podnóżku i okrążaniu go jednocześnie tyłami - i już umie :multi: tzn nie dałam jeszcze komendy (co proponujecie?) ale ogarnia o co chodzi i oferuje prawie pełny obrót :loveu: matko matko, a ja się uczyć chemii powinnam... Quote
Kori Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 Dzięki, rady wprowadzam na następnej sesji ;) Dzisiaj zrobiłam króciutką, na 4 smaczki, bo pies sam się zaoferował, jak zobaczył pudełko :crazyeye: jenyyyyyyyyyy i wyszedł aport :loveu: Nie spodziewałam się w ogóle :loveu: Aportowała przez 20 minut (3 minuty aportu, szarpanie, a po każdym przyniesieniu nagroda) :loveu: To ja też wracam do chemii (biol-chem :lol:) Ale się cieszę :loveu: Moje słoneczko mądrutkie :loveu: Quote
Lived Posted December 3, 2008 Posted December 3, 2008 "Kinia" napisał(a):Ostatnio nasze przywołanie bardzo się poprawiło, chociaż po ostatnim wydarzeniu ( o tym potem) pewnie znowu jest gorsze. Nasza linka ma około 15m. Kiedy w pobliżu nie ma psów i ludzi to ją puszczam i pies sobie chodzi prawie luzem. Co chwile go odwołuje i niby jest fajnie. Czasami mi się go nie udaje zawołać i staram sie uciekać, robić cyrk itd. No to chyba dobrze prawda? eM biegniegalopem w moją stronę i jak jest jakieś 10m ode mnie to staje i wącha sobie, potem przejdzie sobie kawałek i znowu wącha. A ja to moge wrzeszczeć itd, a on i tak ma mnie głeboko. Jak już dojdzie to nagroda czasem zabawa, zalezy czy chce. I idziemy dalej próbuje go odwołać znowu. No i jak nie idzie to znowu uciekam w tą samą strone co wtedy. I... zowu staje i węszy. I takie coś powtarza się nawet 10 razy. Poważnie! I nie rozumiem ile razy można wąchać to samo. To tak jakbym ja oglądała film 5 razy z 5 minutową przerwą... I co wy na to? Co robić? Tylko nie piszcie o atrakcyjniejszych nagrodach bo takie mam W taki oto sposób pięknie psujesz sobie przywołanie ;). Wołasz(z tego co napisałaś domyślam się, iż wiesz że istnieje duże prawdopodobieństwo, że to zignoruje), pies nie przychodzi. Często stwarzasz mu sytuacje, w których może nie posłuchać. Skojarzenie hasła przywołania z określoną czynnością, czyli wróceniem do ciebie, po prostu słabnie. Burek uczy się, że można je równie dobrze zignorować. Tego hasła używa się tylko RAZ, ewentualnie dwa! Wiem, bo sama popełniałam takie głupie błędy.:roll: Odnośnie nauki przywołania proponuję zrobić tak: po pierwsze zrezygnować z żarcia z miski, całą dzienną porcję pies dostaje za przywołanie, co go cudnie zmotywuje do pracy, zwłaszcza, że to labrador :lol:. Pies, mając do wyboru jedzenie, i popęd seksualny, wybierze jedzenie. Po drugie, zmienić komendę na inną, najlepiej taką, której będziesz używasz tylko ty, nikt nie może ci jej popsuć. Po trzecie, wprowadzić w/w zasadę, wołania tylko RAZ, i TYLKO wtedy, kiedy masz całkowitą pewność, że pies posłucha. To bardzo ważne. Obserwując go, z czasem nauczysz się przewidywać jego zachowanie, reakcje na różne bodźce. Mi to zajęło dużo czasu, ale dziś w 95% jestem w stanie przewidzieć, czy mój burek zareaguje na przywołanie. Jeśli masz wątpliwości, czy posłucha, lepiej podejdź i po prostu go zabierz. Po czwarte wyposażyć się w super smaczki, linkę, dużo entuzjazmu i... ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, krok po kroku, ostrożnie i stopniowo zwiększając rozproszenia. Najlepiej zacząć na lince w domu, bez rozproszeń, później na lince w rozproszeniach (małych, później większych). Musisz nauczyć psa reagować na hasło przywołania w najróżniejszych miejscach i okolicznościach. Zresztą, co ja tam będę tłumaczyć, na pewno wiesz o co chodzi ze zwiększaniem rozproszeń. :) Tą metodę wypracowałam bazując na informacjach z internetu, oraz przede wszystkim na własnym doświadczeniu ze swoim nie odwoływalnym psem, metodą prób i błędów. Pasowała ona mojemu burkowi, aczkolwiek nie musi innym, myślę, że to po prostu sprawa indywidualna. Mam jeszcze do ciebie pytanie: co robisz, kiedy pies przybiegnie na wołanie? Dajesz smaka i zwalniasz, czy bawicie się jakoś? ;) Quote
Kinia Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 [quote name='WŁADCZYNI'] Ja bym nie CSowała w takim momencie tylko musztra, nagrody i skupianie psa na sobie. Przy największych popędach suki - pogoń, pogoń,poooooogoń;)- się sprawdza. Ale ona jest zboczona na punkcie zabawek i smaczków:diabloti: Ja nie jestem w stanie skupić go w takiej sytuacji, on jak widzi suke to już wariuje, a przy suczce z cieczką wpada właściwie w szał. Jeżeli tak mocno reaguje na cieczki to ja bym go odjajczyła jak najszybciej plus intensywna praca. Tak żeby nie miał czasu się zawąchać. właśnie dlatego namawiam ojca na kastracje [quote name='Bzikowa']Kinia, wg mnie potrzeba Ci trochę więcej stanowczości. :razz: Mojemu erotomanowi czasem zdarzy się zawąchać ale wtedy wołam RAZ a jak nie zareaguje (na szczęście reaguje coraz częściej ;)) to po prostu się nie cackam tylko za obrożę delikwenta i fizycznie zabieram go z atrakcyjnego miejsca,czasem muszę odczekać aż przestanie się ślinić i trząść szczęką, wydaję prostą komendę ('do mnie', 'siad') , nagradzam (przynajmniej słownie, nie zawsze mam smaczki ze sobą) i idziemy dalej. Nie mam zamiaru marnować spaceru na czekanie aż mój pies wwącha się całym mózgiem w sucze siuśki. :lol: Ciągnięcie Marleya jest bezsensu. On jest bardzo wrażliwy na ból i cos takiego jest w stanie go wyłączyć całkiem. Zamyka sie w sobie dlatego raczej staram się go nie ciągnąć [quote name='Lived']W taki oto sposób pięknie psujesz sobie przywołanie ;). Wołasz(z tego co napisałaś domyślam się, iż wiesz że istnieje duże prawdopodobieństwo, że to zignoruje), pies nie przychodzi. Często stwarzasz mu sytuacje, w których może nie posłuchać. Skojarzenie hasła przywołania z określoną czynnością, czyli wróceniem do ciebie, po prostu słabnie. Burek uczy się, że można je równie dobrze zignorować. Tego hasła używa się tylko RAZ, ewentualnie dwa! Wiem, bo sama popełniałam takie głupie błędy.:roll: Nie, nie na przywołanie kiedy wiem, że przyjdzie mam DO MNIE, ale jak nie mam pewności to mam zwyczajne chodź tu itd. i ostatnio zaczęłam robić tak, że jak już leci do mnie to mówie DO MNIE. czyli jest " Marley chodź, no chodź ( on leci) do mnie i nagroda. Odnośnie nauki przywołania proponuję zrobić tak: po pierwsze zrezygnować z żarcia z miski, całą dzienną porcję pies dostaje za przywołanie, co go cudnie zmotywuje do pracy, zwłaszcza, że to labrador :lol:. Pies, mając do wyboru jedzenie, i popęd seksualny, wybierze jedzenie. nie sądze Po drugie, zmienić komendę na inną, najlepiej taką, której będziesz używasz tylko ty, nikt nie może ci jej popsuć. Po trzecie, wprowadzić w/w zasadę, wołania tylko RAZ, i TYLKO wtedy, kiedy masz całkowitą pewność, że pies posłucha. To bardzo ważne. Obserwując go, z czasem nauczysz się przewidywać jego zachowanie, reakcje na różne bodźce. Mi to zajęło dużo czasu, ale dziś w 95% jestem w stanie przewidzieć, czy mój burek zareaguje na przywołanie. Jeśli masz wątpliwości, czy posłucha, lepiej podejdź i po prostu go zabierz. Po czwarte wyposażyć się w super smaczki, linkę, dużo entuzjazmu i... ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, krok po kroku, ostrożnie i stopniowo zwiększając rozproszenia. Najlepiej zacząć na lince w domu, bez rozproszeń, później na lince w rozproszeniach (małych, później większych). Musisz nauczyć psa reagować na hasło przywołania w najróżniejszych miejscach i okolicznościach. Zresztą, co ja tam będę tłumaczyć, na pewno wiesz o co chodzi ze zwiększaniem rozproszeń. :) Tą metodę wypracowałam bazując na informacjach z internetu, oraz przede wszystkim na własnym doświadczeniu ze swoim nie odwoływalnym psem, metodą prób i błędów. Pasowała ona mojemu burkowi, aczkolwiek nie musi innym, myślę, że to po prostu sprawa indywidualna. Mam jeszcze do ciebie pytanie: co robisz, kiedy pies przybiegnie na wołanie? Dajesz smaka i zwalniasz, czy bawicie się jakoś? ;) To zależy, Marley jest psem, który na spacerze bawić się nie chce, bo ma inne rzeczy do robinia jak wąchanie itd. Zawsze jest smaczek i nagroda słowna, jak chce się pobawić to się bawimy. Ale jak nie to odchodzi wąchać dalej. Odpowiedziałam pogrubionym;) Quote
Lived Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 "Kinia" napisał(a):Nie, nie na przywołanie kiedy wiem, że przyjdzie mam DO MNIE, ale jak nie mam pewności to mam zwyczajne chodź tu itd. i ostatnio zaczęłam robić tak, że jak już leci do mnie to mówie DO MNIE. czyli jest " Marley chodź, no chodź ( on leci) do mnie i nagroda. Acha, w takim razie zwracam honor. :razz: Aczkolwiek uważam, iż używanie zepsutego hasła pt."przyjdziesz, albo nie" może osłabić ogólne przywołanie i tę komendę, na którą pies ma bezwzględnie przyjść. Nie prościej było by porządnie wypracować sobie jedno ? ;) Takie moje zdanie- ja wołam, albo psa po prostu zabieram, bo mam go na lince. "Kinia" napisał(a):nie sądze Dlaczego nie? Dla psów jedzenie pełni baardzo ważną rolę. Jeśli będzie je dostawał tylko i wyłącznie podczas pracy, uważam, że jest duże prawdopodobieństwo, iż wybierze żarcie. Niemniej jednak nie znam twojego psa i nie potrafię ocenić, to już tylko i wyłącznie twoja decyzja. :smile: "Kinia" napisał(a):To zależy, Marley jest psem, który na spacerze bawić się nie chce, bo ma inne rzeczy do robinia jak wąchanie itd. Zawsze jest smaczek i nagroda słowna, jak chce się pobawić to się bawimy. Ale jak nie to odchodzi wąchać dalej. Ta chęć do zabawy na spacerze jest do wypracowania, jeśli ogólnie pies lubi zabawę. ;) No ale nie o tym. Może warto też określić, czego żądasz od niego, kiedy już przybiegnie? W naszym przypadku okazało się przydatne. Burek ma usiąść przede mną, i czekać na polecenia (sztuczki etc.), czy co tam sobie innego wymyślę- staram się urozmaicać, żeby nie było monotonnie. Czasami też zwalniam go od razu (ale na krótko) hasłem 'biegaj'. Poza tym staram się jednak ograniczać mu do minimum to wąchanie, mając takiego psa, nie mogę mu pozwolić na zbytnią samowolkę, bo różnie się to kończy, niestety. Na spacerze głównie pracujemy, a wybiegać to go mogę, proszę bardzo, za piłeczką, czy biegając z nim sama i skupiając go na sobie. ;) Quote
Kinia Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Lived napisał(a):Acha, w takim razie zwracam honor. :razz: Aczkolwiek uważam, iż używanie zepsutego hasła pt."przyjdziesz, albo nie" może osłabić ogólne przywołanie i tę komendę, na którą pies ma bezwzględnie przyjść. Nie prościej było by porządnie wypracować sobie jedno ? ;) Takie moje zdanie- ja wołam, albo psa po prostu zabieram, bo mam go na lince. :p Ale co jak pies mi się rozpędzi i ja dla własnego bezpieczeństwa puszcze linke? Psa jakoś zawołać potem musze i tu sie przydaje chodź. Nas do mnie pracuje też poza spacerami. Problem jest to, że ja i w ogrodzie, i wdomu mam 100% przywołanie więc ciągłe powtarzanie tego nie wiele daje. Lived napisał(a): Dlaczego nie? Dla psów jedzenie pełni baardzo ważną rolę. Jeśli będzie je dostawał tylko i wyłącznie podczas pracy, uważam, że jest duże prawdopodobieństwo, iż wybierze żarcie. Niemniej jednak nie znam twojego psa i nie potrafię ocenić, to już tylko i wyłącznie twoja decyzja. :smile: Wbrew pozorom Marley wcale taki nie jest, kiedy jest suczka, on jedzenie ma głęboko. Aczkolwiek są prasowane kości, które w jakiś tam sposób go od suki odciagają. Ale gdybym mu na każdym spacerze dawała kawałek takiej kosci ( pod warunkiem, że uda mi się ją pokroić:lol:) to po czasie by mu się znudziła. Druga sprawa to to, że eM je gotowane:D i ciężko mi by było zabrać ryż na spacer. Ale spróbować niezaszkodzi. Lived napisał(a): Ta chęć do zabawy na spacerze jest do wypracowania, jeśli ogólnie pies lubi zabawę. ;) No ale nie o tym. Może warto też określić, czego żądasz od niego, kiedy już przybiegnie? W naszym przypadku okazało się przydatne. Burek ma usiąść przede mną, i czekać na polecenia (sztuczki etc.), czy co tam sobie innego wymyślę- staram się urozmaicać, żeby nie było monotonnie. Czasami też zwalniam go od razu (ale na krótko) hasłem 'biegaj'. Poza tym staram się jednak ograniczać mu do minimum to wąchanie, mając takiego psa, nie mogę mu pozwolić na zbytnią samowolkę, bo różnie się to kończy, niestety. Na spacerze głównie pracujemy, a wybiegać to go mogę, proszę bardzo, za piłeczką, czy biegając z nim sama i skupiając go na sobie. ;) W jaki sposób ograniczasz wąchanie? Wymagam od niego po przyjściu różnych rzeczy. Wykonanie tego jest tak powolne, że można zasnąć ale trudno:oops:. Quote
WŁADCZYNI Posted December 4, 2008 Posted December 4, 2008 Nie ryż, piecz domowe ciacha i będzie grało jak karmisz tylko domowym:) Tylko że wtedy zwiększenie ruchu/ograniczenie porcji jedzenia z michy żeby psa nie utuczyć (zależy od skłonności psa do tycia). Ograniczasz wąchanie przez zajęcia psa czymś co wyklucza trzymanie nosa przy ziemi. Su też lubi się zawąchać, ma na to czas jak dostanie zwolnienie jak nie to ma pracować:diabloti: U nas to głównie aportowanie, frisbee, sztuczki, polowanie na piłkę i tak dalej. Ale nakręcona jest mocno na zabawki/talerzyki - kot może jej kankana przed nosem tańczyć i oleje:evil_lol: Wiem jestem złą pańcią która nie pozwala psu się spełniać:diabloti: Mimo że wygląda to koszmarnie, a ja stawiam się w roli żandarma to tak jest łatwiej - nie szuka okazji żeby za czymś pobiec i coś upolować tylko zajmuje się mną. Próbowałaś go nakręcić na zabawkę? A właściwie uzależnić go od zabawki?:diabloti: edit ja dziś klikałam siebie - słowne nagrody po każdym przetłumaczonym zdaniu z łaciny (czytanka była zadana) i na koniec jackpot - dogomania. Zmotywowałam się na tyle skutecznie że przetłumaczyłam całą:multi: jest nadzieja że nie uwale semestru;) Quote
Kinia Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']Nie ryż, piecz domowe ciacha i będzie grało jak karmisz tylko domowym:) Tylko że wtedy zwiększenie ruchu/ograniczenie porcji jedzenia z michy żeby psa nie utuczyć (zależy od skłonności psa do tycia). Nienawidze piec:diabloti: Ale czego sie dla psa nierobi. Ograniczasz wąchanie przez zajęcia psa czymś co wyklucza trzymanie nosa przy ziemi. Su też lubi się zawąchać, ma na to czas jak dostanie zwolnienie jak nie to ma pracować:diabloti: U nas to głównie aportowanie, frisbee, sztuczki, polowanie na piłkę i tak dalej. Ale nakręcona jest mocno na zabawki/talerzyki - kot może jej kankana przed nosem tańczyć i oleje:evil_lol: Wiem jestem złą pańcią która nie pozwala psu się spełniać:diabloti: Mimo że wygląda to koszmarnie, a ja stawiam się w roli żandarma to tak jest łatwiej - nie szuka okazji żeby za czymś pobiec i coś upolować tylko zajmuje się mną. Próbowałaś go nakręcić na zabawkę? A właściwie uzależnić go od zabawki?:diabloti: Na zabawke? Jeszcze pytasz? No jasne, on jest nakręcony na frisbee, dużą, piszczącą piłke na sznurku, piłeczki na sznurku. Tylko, że na spacerze w ogóle ich nie zauważa. W ogrodzie i w domu co innego. edit ja dziś klikałam siebie - słowne nagrody po każdym przetłumaczonym zdaniu z łaciny (czytanka była zadana) i na koniec jackpot - dogomania. Zmotywowałam się na tyle skutecznie że przetłumaczyłam całą:multi: jest nadzieja że nie uwale semestru;) Gratuluję! Ja to bym na jedzenie ćwiczyła;) Po każdym słowie np. jeden chips;) Pogrubionym;) Quote
Berek Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 "Na zabawke? Jeszcze pytasz? No jasne, on jest nakręcony na frisbee, dużą, piszczącą piłke na sznurku, piłeczki na sznurku. Tylko, że na spacerze w ogóle ich nie zauważa. W ogrodzie i w domu co innego. " Czyli, powiedzmy szczerze, nie jest nakręcony... :lol: Generalnie uporczywa wiara że jak się pieska pociągnie to on już w ogole nie będzie działał doprowadza do tego że pies coraz bardziej wpada w jakiś swój własny świat. On po prostu potrzebuje odrobiny stanowczości - obok całej uwagi, smakołykow i zabawy jakie usiłujesz mu dać. Na razie jest przekonany że posłuszeństwo to jedna z opcji - kiedy nei ma czegoś ciekawszego akurat do roboty. :shake: Quote
Bzikowa Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): edit ja dziś klikałam siebie - słowne nagrody po każdym przetłumaczonym zdaniu z łaciny (czytanka była zadana) i na koniec jackpot - dogomania. Zmotywowałam się na tyle skutecznie że przetłumaczyłam całą:multi: jest nadzieja że nie uwale semestru;) wyklikaj mi naukę do matury z chemii :evil_lol: Kinia , jeśli jest nakręcony tylko w domu ogrodzie to masz dobre podstawy żeby był też nakręcony na spacerze. Ale do tego niestety potrzeba bardzo dużo pracy, ja miałam podobny problem z Bzem więc wiem o czym mówię. Jeśli odciąganie działa źle (chociaż ja nie mówiłam o jakimś brutalnym rzuceniu psem tylko delikatnym oderwaniu go nosem od podłoża i 'przestawieniu' w inne miejsce - no ale ze względu na masę Marleya możesz mieć tu gorzej niż ja :lol:) to może cyrk na kółkach? Typu nagle zaczynasz krzyczeć piskliwym głosem rzeczy typu 'Marley Marley, chodź chodź szybko pooopaaaatrz' ruszając się przy tym dynamiczne i uciekając mu w przeciwnym kierunku? Chociaż to też nie zawsze musi skutkować, u mnie było różnie, czasem działało idealnie (pies zainteresowany przybiegał) a czasem zaczynał CSować etc, pewnie jak byłam za bardzo zła. (na niego już lepiej działa krzyk i dobitne pokazanie ,żeby zaprzestał czynności zabronionej) Poza tym napewno musisz zacząć nosić żarcie na spacery! Jak najwięcej małych kawałeczków rzeczy które Marley uwielbia i nagradzać naprawdę za każde minimalne zwrócenie na Ciebie uwagi. Może to oczywiste, ale... No i może zmień miejsce spacerów? Masz jakieś w miarę ustronne miejsce gdzie nie łazi kupa ludzi z psami (czyt. sukami ;)) i będzie Ci łatwiej skupić psa na sobie? Wtedy możesz tam go skupiać, nagradzać, wracając przejść przez miejsce dla psa 'gorsze', postarać się, żeby RAZ się ładnie skupił i wykonał polecenie nagrodzić baaaardzo i wrócić do domu. Takie moje pomysły... ;) na podstawie doświadczeń własnych. Quote
Kinia Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Berek napisał(a):Czyli, powiedzmy szczerze, nie jest nakręcony... :lol: No czyli nie jest:roll: ale problemem nie jest to, że nie jest nakręcony całkowicie, a to, że wszystko dookoła za bardzo go rozprasza. Berek napisał(a): Generalnie uporczywa wiara że jak się pieska pociągnie to on już w ogole nie będzie działał doprowadza do tego że pies coraz bardziej wpada w jakiś swój własny świat. On po prostu potrzebuje odrobiny stanowczości - obok całej uwagi, smakołykow i zabawy jakie usiłujesz mu dać. Na razie jest przekonany że posłuszeństwo to jedna z opcji - kiedy nei ma czegoś ciekawszego akurat do roboty. :shake: Tak uważasz? To co zrobić jak mi się pies wyłączy po jakimś tam krzyku czy szarpnięciu? ? hmmm... ? Nie da się Marleya włączyć spowrotem do tego samego stanu. Bzikowa napisał(a): Kinia , jeśli jest nakręcony tylko w domu ogrodzie to masz dobre podstawy żeby był też nakręcony na spacerze. Ale do tego niestety potrzeba bardzo dużo pracy, ja miałam podobny problem z Bzem więc wiem o czym mówię. Taaa tylko ta praca jest coraz bardziej dołująca... Bzikowa napisał(a): Jeśli odciąganie działa źle (chociaż ja nie mówiłam o jakimś brutalnym rzuceniu psem tylko delikatnym oderwaniu go nosem od podłoża i 'przestawieniu' w inne miejsce - no ale ze względu na masę Marleya możesz mieć tu gorzej niż ja :lol:) to może cyrk na kółkach? Typu nagle zaczynasz krzyczeć piskliwym głosem rzeczy typu 'Marley Marley, chodź chodź szybko pooopaaaatrz' ruszając się przy tym dynamiczne i uciekając mu w przeciwnym kierunku? Chociaż to też nie zawsze musi skutkować, u mnie było różnie, czasem działało idealnie (pies zainteresowany przybiegał) a czasem zaczynał CSować etc, pewnie jak byłam za bardzo zła. (na niego już lepiej działa krzyk i dobitne pokazanie ,żeby zaprzestał czynności zabronionej) Poza tym napewno musisz zacząć nosić żarcie na spacery! Jak najwięcej małych kawałeczków rzeczy które Marley uwielbia i nagradzać naprawdę za każde minimalne zwrócenie na Ciebie uwagi. Może to oczywiste, ale... Akurat z przestawianiem go nie mam problemów;) Tylko raczej on potem się wyłącza o czym już wcześniej wspomniałam. Cyrk już dużo razy wypróbowywałam, z marnym skutkiem. :shake: Czyli dokładniej reakcja żadna. Stał przy tym kawałku trawy i stał... Najgorsze jest to, że ja moge sobie wołać, a on i tak zawsze sie rozgląda czy w okolicy nie ma czegoś ciekawszego niż ja. Jak coś dostrzeże to o mnie zapomina. Bzikowa napisał(a): o i może zmień miejsce spacerów? Masz jakieś w miarę ustronne miejsce gdzie nie łazi kupa ludzi z psami (czyt. sukami ;)) i będzie Ci łatwiej skupić psa na sobie? Wtedy możesz tam go skupiać, nagradzać, wracając przejść przez miejsce dla psa 'gorsze', postarać się, żeby RAZ się ładnie skupił i wykonał polecenie nagrodzić baaaardzo i wrócić do domu. Właśnie niedawno znalazłam to miejsce, fajna łąka niebezpieczna dla ludzi bo schodzi się w dół, a potem do góry przez co można zjechać na tyłku... :evil_lol: Tam pojawiają się głównie problemy. Bo jakoś na ulicy jest fajnie, no chyba że jakiś pis sie pojawi. Ale z reakcja na imię, do mnie itd. na ulicy nie mamy problemów. Dopiero na lince sie zaczyna. Może jak poczuje większą wolność? Sama nie wiem. Quote
*Monia* Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Ja miałam z Hexą też problem na spacerach z brakiem zainteresowania mną (teraz nie jest idealnie, ale dużo lepiej). Hexi na podwórku i w domu kocha zabawki. Na spacerze było ok jak miała konkurencję- drugiego psa czy człowieka- wtedy koncentracja na zabawce/kijku i mnie czy osobie rzucającej. Sama ja i zabawka fajne tylko na kilka rzutów, później zapachy. Mając porównanie Hexi z Aresem poprostu mnie coś trafiało- Ari zakręcony kompletnie, Hexi minimum zainteresowania. W końcu stwierdziłam, że zastosuję metodę albo zabawa ze mną albo smycz i do domu. Podziałało :multi:. Po kilku razach w końcu zaczaiła, że na pole chodzimy się razem bawić, a nie oddzielnie :) (jak było przez dłuższy czas). Jak widzę zmniejszone zainteresowanie mną to kończę spacer. Doszło do tego, że cały spacer rzucam piłki i kończymy jak się zmęczę. Czasem zdarzy się zawąchanie, ale już sporadycznie ;). Mam nadzieję, że nie zapeszę i będzie coraz lepiej, to się w końcu wezmę za normalne chodzenie na smyczy, bo to wstrętne psisko nie rozumie, że mimo podniecenia spacerkiem ma nie ciągnąć :oops:. Napewno nie wyklikam jej tego, bo już próbowałam i działa tylko przy ciachach w ręku, te w kieszeni durnowata sucz ma gdzieś :roll:. Ja 3 rąk nie mam niestety.. A ta bestia do tego specjalnie ciągnie i przestaje za chwilę, bo za to ciacho.. Ona jest inteligentniejsza niż pańcia :shake:. Quote
WŁADCZYNI Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Bzikowa najpierw musze sobie wyklikać wszystkie czasy z łaciny, 20 słówek (4 formy ma każde) nieregularnych, oraz słownictwo z 3 czytanek. Na za tydzień. I jeszcze praca na psychologie - skromne 8 stron A4:cool3: A i zaliczenie pierwszego kolosika z łaciny. A jestem wogóle nie nakręcona na naukę, kto mnie nakręci?:placz: Quote
*Monia* Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Na cistka pewnie się nie da... To może na piłeczkę :diabloti::diabloti: Jak wszystko ładnie zaliczysz to ci mama taką da :razz:. A jak nie to rózga pod choinkę, albo i nawet nie, bo patyczkami też się bawić można :eviltong:. Ja Hexi ciacho pokazuję przed obcinaniem pazurków i wtedy grzecznie to znosi. Po wszystkim upomina się o nagrodę ;). Quote
WŁADCZYNI Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 czaaad piłeczka:loveu: aż chce mi się wziąć za łacinę:lol: Quote
*Monia* Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 No to bierz się i zalicz ten super ciekawy przedmiot ;). Widać piłeczka dobry motywator :cool3:. Mnie do napisania 3 wypracowań i 2 tłumaczeń nic nie jest w stanie zmusić/zmotywować/nakręcić. Mam dołek naukowy ostatnio. Za to Hexa umie już ładnie tyłkiem między nogi wskoczyć :multi:. Przed chwilą to jej zaczęło super wychodzić (jak na nią) i zaprezentowałam rodzicom. Tata strasznie jej współczuł że taką głupią pańcię ma, co z psa clowna robi :evil_lol::evil_lol:. Quote
Kinia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 *Monia* napisał(a):Ja miałam z Hexą też problem na spacerach z brakiem zainteresowania mną (teraz nie jest idealnie, ale dużo lepiej). Hexi na podwórku i w domu kocha zabawki. Na spacerze było ok jak miała konkurencję- drugiego psa czy człowieka- wtedy koncentracja na zabawce/kijku i mnie czy osobie rzucającej. Sama ja i zabawka fajne tylko na kilka rzutów, później zapachy. Mając porównanie Hexi z Aresem poprostu mnie coś trafiało- Ari zakręcony kompletnie, Hexi minimum zainteresowania. W końcu stwierdziłam, że zastosuję metodę albo zabawa ze mną albo smycz i do domu. Podziałało :multi:. Po kilku razach w końcu zaczaiła, że na pole chodzimy się razem bawić, a nie oddzielnie :) (jak było przez dłuższy czas). Jak widzę zmniejszone zainteresowanie mną to kończę spacer. Doszło do tego, że cały spacer rzucam piłki i kończymy jak się zmęczę. Czasem zdarzy się zawąchanie, ale już sporadycznie ;) Ale skąd pies wie, że to dlatego że się nie interesuje Tobą? Chyba spróbuje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.