saJo Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 Skrzywdzilam mojego psa, bo ma rozcieta opuszke i gania za pilka :placz: No ale jaki pan, taki kram. Tez chodze na treningi majac na nogach krwiaki nabite przez mojego obsesyjnie nakreconego na pozoranta uzytka, ktory postanowil podawac mi rekawik w zabki (Zofio, a ty sie stresowalas koziolkiem :eviltong: ) na szczescie po kilku probach zostalo tylko walenie w nogi z mina: pancia zobacz, zabralem mu rekawik!! cieszysz sie, prawda?? A przecierz mogl spedzac spokojne zycie na kanapie :placz: Z popekanymi pecharzami na stopach, aaaaaa i na zawodach w biegach kiedys przebieglam ostatnie 100 metrow na bezdechu, a przecierz moglam sie zatrzymac, odpoczac i spokojnie dojsc do mety. Ale ja nienormlna chcialam miec to drugie miejsce :placz: Skoro wlascicielka taka nienormalna, to jak pies moze byc normalny :placz: Quote
Marta i Wika Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 [quote name='Berek']A ja tam teraz lepiej rozumiem marzenia co poniektorych szkolących swoje psiaki o psie-owcy... o osięgnieciu takiego stadium... Tak, niektórzy o tym marzą. Na przykład ludzie, którzy mają dzieci, mieszkają w bloku, pracują i przygarnęli nadpobudliwego psa ze schroniska. Jakiekolwiek pobudzenie, ponieważ nie umie się go ukierunkowac, jest witane prawdziwą rozpaczą - i stąd to częste główkowanie jak wyciszyć psy... Moim zdaniem (skromnym), wyciszyć psa to taka sama, a może jeszcze większa sztuka niż go nakręcić. Silne nakręcenie jest dobre w sporcie, w pracy użytkowej, ale niekoniecznie na osiedlu blokowym. A większość psów żyje na osiedlach blokowych. Moja suka ma pasje, chociaż nie ma obsesji. Nie jest "fabrycznie nakręconym użytkiem", jest kundlem-znajdą z klatki schodowej. Uwielbia tropić, węszyć, najbardziej uwielbia gonić. Chwytać też lubi, chociaż dużo mniej niż gonić. Lubi pracę ze mną, z klikerem lub bez klikera, na żarcie, na zabawkę albo i bez. Ma jednak wyłącznik i umie powiedzieć mi "dość", i ja to od początku respektuję. Nigdy nie musiałam jej na nic nakręcać, może gdybym nakręcała, to nie miałaby tego wyłącznika. Za to dużo czasu zajęło mi właśnie jej wyciszanie, kontrola jej pobudzenia. Jeżdżę z nią wszędzie, na konferencje, szkolenia, w teren, do pracy, jestem cały czas z nią. Czasem musi siedzieć cały dzień w samochodzie lub w pokoju hotelowym, czasem cały dzień biega po łąkach. Po prawie 1,5 roku wspólnej przygody muszę przyznać, że z każdym dniem bardziej spełnia moje oczekiwania, jest coraz bardziej taka, jak chciałabym, żeby była... Ale chyba odeszliśmy już mocno od tematu... Quote
saJo Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 Marta i Wika napisał(a):Tak, niektórzy o tym marzą. Na przykład ludzie, którzy mają dzieci, mieszkają w bloku, pracują i przygarnęli nadpobudliwego psa ze schroniska. Nadpobudliwosc a duzy temperament to troszke cos innego. Poza tym, jesli bierzemy psa to nalezy byc za niego odpowiedzialnym. Tak jak nalezy zapewnic psu dobra opieke wet, karme itede, tak samo powinnismy zapewnic mu mozliwosc zaspokojenia swoich potrzeb psychicznych. Jedna z takich potrzeb jest mozliwosc pracy z czlowiekiem, wspolnego "polowania i zabijania". W zaleznosci od rasy i osobnika, te potrzeby sa mniejsze lub wieksze. Pies na tej fotce to maliniak....kto wie jaka ta rasa jest ten wie co mam na mysli, kto nie wie jaka jest ta rasa...moim zdaniem po prostu sie osmiesza piszac o obsesyjnym nakreceniu na aport.. To jest NORMANLY poped charakterystyczny dla rasy. Poped pozwalajacy psu gonic pileczke, pomimo ze nie uda mu sie jej zlapac. Poped, ktory pozwala mu pracowac pomimo niepowodzen. Poped, ktory pozwala mu doskonale sluzyc w policji, wojsku, szukac narkotykow lub lapac przestepcow. Poped, ktory sprawil, ze malinois sa jednymi z najbardziej cenionych psow do pracy na swiecie. Myslisz, ze pies bez tak silnie rozwinietego popedu bylby w stanie zatrzymac uciekajacego przestepce, ktory proboje go kopnac albo uderzyc kijem? Myslisz, ze bylby w stanie pracowac kilka godzin w upale? Myslisz, ze szukal by zaginionego pod gruzami, pomimo ze trzecia z rzedu akcja konczy sie niepowodzeniem? Marta i Wika napisał(a):Moim zdaniem (skromnym), wyciszyć psa to taka sama, a może jeszcze większa sztuka niż go nakręcić. A czy ktos powiedzial, ze jest inaczej? Ale zrozum, dobrego psychicznie psa nie trzeba nakreca. On po prostu chce cos robic i tyle. Tylko sie to ukierunkowuje. On sie sam nakreca kolejnymi treningami. Im wiecej pracuje, tym bardziej chce. Natomiast to, ze ktos ukierunkowuje psa na prace, aport, wcale nie znaczy, ze go nie wycisza. Gdyby takiego psa nie nauczyc wyciszania to....nie malby szans ani w sporcie, ani w pracy, bo po prostu w wieku dwoch lat bylby wrakiem psa, spalonym psychicznie, niezdolnym podolac jakiejkolwiek pracy. Marta i Wika napisał(a):Silne nakręcenie jest dobre w sporcie, w pracy użytkowej, ale niekoniecznie na osiedlu blokowym. A większość psów żyje na osiedlach blokowych. Psa trzeba dobierac do swoich mozliwosci. Znajomosc psychiki ras sie klania. Quote
Marta i Wika Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 SaJo, trudno z Tobą dyskutować, jeśli z góry zakładasz, że ktoś nie wie, nie ma pojęcia, nie zna itp. To nie są argumenty. Ironię też możesz sobie darować. Wszystko to prawda co piszesz, w sensie faktów, ale są też inne racje, inne poglądy, są fakty na temat problemów zdrowotnych takich psów (serce, układ pokarmowy), jest też coś takiego jak rozważania etyczne. Chociaż dla kogoś to może się wydawać śmieszne. Quote
ayshe Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 bez przesady marta i wika.kocham swoje psy.to cale moje zycie i im jest podporzadkowane.nigdy bym nie zrobila niczego co by im to zycie skrocilo czy sprawilo dyskomfort.mam suki pow10 lat ktore nadal aktywnie pracuja bo inaczej bylyby po prostu nieszczesliwe.mam tez ponad 10 letniego samca z odzysku dla ktorego brak pracy oznacza kompletne nieszczescie.to ze uzywam oe czy kolcy i mam nakrecone psy nie oznacza ze one sa nieszczesliwe.nie jestem zawodnikiem ,startuje owszem ale nie czuje sie zawodnikiem-robie to dla katowanej przez poprzednich wlascicieli suki ktora teraz jest szczesliwa.i nie mam wogole ambicji sportowych.ale ona kocha pracowac.tak jak pozostale moje psy.jak moglabym je "wyciszyc",jak milalabym to zrobic?zakuc w kajdany?:evil_lol: Quote
Marta i Wika Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 Chyba się nie zrozumiemy :-) Najważniejsze, że wszyscy kochamy swoje psy. Quote
ayshe Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 Marta i Wika napisał(a):Chyba się nie zrozumiemy :-) Najważniejsze, że wszyscy kochamy swoje psy. no pewnie nie.ale i pewnie nie musimy:p .i najwazniejsze ze kochamy swoje psy:p . Quote
Guest Mrzewinska Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 Marta i Wika, a moze jednak poznalabyc takiego psa? To nie jest absolutnie ironia, mysle, ze ze strony Sajo zadnej ironii takze nie bylo. To nie jest tak, ze psy o pasji pracy roznosza dom i okolice. Ta pasja jest zawsze - ale uruchamiana jest przez zwierze gdy jest mozliwosc realizacji. Kiedy indziej - pies potrafi odpoczywac. A co do problemow zdrowotnych - moja poprzednia ON-ka byla okazem zdrowia, pracoholik byl z niej niesamowity, i na pewno nie miala zadnych problemow z sercem, ukladem trawiennym, plucami - odeszla uspiona przeze mnie w 12. roku zycia - rak jajnikow z przerzutami. I na pewno nie bylo nic nieetycznego w tym ze dawalam jej codzien czterogodzinny spacer polaczony z praca wechowa, szukaniem zguby - bo ona najbardziej kochala prace wechowa, podobnie jak moja obecna OB, ktora zlekcewazy wszelkie pileczki, zabawki, gryzaki, jesli ma mozliwosc wlaczyc nos. Choc z nadmiaru entuzjazmu jeszcze pracuje na sladach zbyt zywiolowo, a nie mam zamiaru jej hamowac - sama doszla do tego jak sie ustawiac pod wiatr przy rewirze, sama nauczy sie oszczedzac sily na sladzie. I nie jest psem sportowym - ja w zadnych zawodach startowac nie bede. Bo wole szkolic sobie zwierzatko wedlug wlasnych pomyslow i regulaminow. Nie widze powodow, dla ktorych mialabym czuc dyskomfort psychiczny, skoro daje psu to, co dla niego jest radoscia. Poznaj takie psy i prace z nimi. Niekoniecznie ratownicze czy sportowe. Ale chocby pasterskie. Te, ktore uczestnicza w konkursach pasienia owiec. Zobacz, jak one sie w tym realizuja. Zofia Quote
Marta i Wika Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 Znam psy z ogromną pasją ćwiczące frisbee, agility i tropiące. Psy z linii użytkowych, a właściwie sportowych, wyhodowanych do tych sportów (agility i frisbee). I te psy rzeczywiście to uwielbiają - chociaż to słowo też jest pewną antropomorfizacją. Nie mam nic przeciwko psim sportom, psom pracującym, sama bawię się z moją kundlicą w tropienie, przygotowujemy się do obedience, lubię kiedy jej oczy błyszczą przy wykonywaniu poleceń, kiedy aż się cała trzęsie z entuzjazmu na początku śladu (po którym zresztą jeszcze niedawno galopowała), albo kiedy skacze nakręcona do frisbee. I mam tylko dwie wątpliwości. Pierwsza wątpliwość dotyczy wypowiedzi stwierdzających, że psu nie przeszkadzają kolce czy oe, że nie czuje bólu kiedy jest nakręcony. Dla mnie to jakaś zupełna bzdura. Wiadomo, że pies tak nakręcony nie będzie przy tym poziomie bólu zwijał się i piszczał. Adrenalina jest na tyle wysoko, że czuje ból o wiele słabiej. A jednak korekty muszą łączyć się z bólem, z nieprzyjemnym bodźcem, inaczej nie działałyby, na tym polega R- i P+, że pies wykonuje coś unikając nieprzyjemnego bodźca. A jednak to jest taki sam bodziec, przy którym nie nakręcony pies zapiszczałby, skulił się. Nie wierzę, że to nie ma wpływu na organizm psa. Ból jest sygnałem, że z organizmem dzieje się coś niedobrego, ból sygnalizuje zagrożenie dla organizmu. I dla mnie to jest mocno nieetyczne, nawet jeśli pies w danej chwili nie odczuwa tego bólu silnie albo nie okazuje tego. Pomijam inne kwestie etyczne dotyczące zadawania bólu w szkoleniu, bo to dyskusja bez końca. Kolejna sprawa to stres. Oczywiście, są psy pracujące które w zdrowiu dożyją późnych lat. Wiadomo, że dla takiego psa brak pracy to również ogromny stres i nie można ich pracy pozbawiać. A jednak praca też powoduje wydzielanie u psa adrenaliny, jest stresem dla organizmu, moglibyśmy nazwać go stresem pozytywnym, ale jednak chyba współcześnie coraz częściej przyjmuje się, że to nie ma znaczenia, że nie ma takiego podziału, że stres jest stresem. No i pojawia się pytanie, czy jesteśmy w stanie rozpoznać granicę za którą ten stres - który możemy nazwać chęcią do pracy, nakręceniem, uwielbianiem piłeczki, dowolnie - zaczyna już być niezdrowy, szkodliwy, niszczący. To tak w skrócie ;-) Niezupełnie na temat klikera (też oczywiście stresującego ;-) ). Quote
Guest Mrzewinska Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 To chyba jest kwestia nasilenia nieprzyjemnego bodzca. Bo rownie dobrze nieprzyjemnym bodzcem moze byc dla kierowcy zmiana swiatla na czerwone, jak i wrabanie sie w drugi samochod. Bodzce korygujace moga byc sygnalem - jesli powiem mojej suce "eee" to dla niej jest bodziec ostrzegawczy, ale nie bolesny, nie krzycze przeciez. Bodziec korygujacy to bedzie ciche - "no" - i stresuje ją bardziej niz ostrzejsze "eee". Podobnie jak ktos mnie zlapie za reke, abym nie wlazla na przeszkode, ktorej nie zauwazylam - to nie boli. Ale jak ktos mnie zacznie pouczac, ze nie umiem chodzic uwaznie - to stres podniesie mi sie do zabicia - tego kto uwage zwraca oczywiscie:diabloti: . Nie ma chyba nikogo z nas, kto dalby rade zyc bez zadnych sygnalow ostrzegawczych. Wiec nadal pozostaje po prostu, aby przewodnik uzywal bodzcow dopasowanych do psa i nie wymagal takich zachowan, przy ktorych stres bedzie niszczacy. I na to mam nadzieje zgadzamy sie obie? Zofia Quote
Marta i Wika Posted July 8, 2007 Posted July 8, 2007 Mrzewinska napisał(a):I na to mam nadzieje zgadzamy sie obie? Myślę że tak. Diabeł pewnie tkwi w szczegółach ;-) Quote
Mokka Posted July 9, 2007 Posted July 9, 2007 Puliszonka napisał(a):A ja chciałabym zapytac dlaczego ten pies ma taki a nie inny kaganiec? Zgaduję, że może chodzić o to, aby pies naprawdę nie miał możliwości złapania piłki. Kaganiec siatkowy (skóra, plastik, metal) nie da takiej gwarancji, pies może zaklinować sobie kła i kłopot gotowy. W takim ustrojswie i piłeczka i zęby są pod dostateczną ochroną. Quote
Talagia Posted July 14, 2007 Posted July 14, 2007 Klilkam Liliankowi od ponad 2 tygodni. Klikalam najpierw za nic, a obecnie za bezpośredni kontakt wzrokowy. Lilek je 5 razy dziennie i połowa posiłku (sucha karma) jest wypstrykana no i jakies króciuteńkie sesje w ciagu dnia (5-10 kawałeczków miesa, albo psie ciacho) Idzie nam całkiem ładnie (Lilo ma 10 tygodni), tylko teraz pytanie... Na co klikać, zeby bardzo delikatnie podniesc poprzeczke? Bo w sumie pstrykam za ten kontakt i jako,ze juz nie odrywa odemnie oczu to mozemy zmienic cwiczenie. Co polecacie dla naprawde mlodego psiaka w tej dziedzinie, jakies cwiczenia na odleglosc odpadaja, bo boje sie, ze oslabimy kliker. Moze targetowanie? Bardzo zalezy mi na wyklikaniu pozycji wystawowej w przyszlosci, czy mam klikac najpierw za samo stanie, czy za "ładne" stanie czy na co? Bo troche sie gubie :P Dziekujemy za wszystkie rady, bo jestesmy kompletnymi amatorami w tej dziedzinie ;) :cool3: Quote
Marta i Wika Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Talagia napisał(a): Co polecacie dla naprawde mlodego psiaka w tej dziedzinie, jakies cwiczenia na odleglosc odpadaja, bo boje sie, ze oslabimy kliker. Moze targetowanie? Bardzo zalezy mi na wyklikaniu pozycji wystawowej w przyszlosci, czy mam klikac najpierw za samo stanie, czy za "ładne" stanie czy na co? Bo troche sie gubie :P Najpierw spróbuj targetowanie. Bardzo dobra jest łyżka drewniana :-) Quote
Talagia Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Dzisiaj spróbowalismy targetowania z drewnianą łyżką i mały już na drugiej sesji skakał mi do łyżki !!! Czy mam klilkac tylko jak delikatnie dotyka nosem? Bo on juz wrecz "uderza" o tą łyżke... Czy to dobrze? Quote
Marta i Wika Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Talagia napisał(a):Dzisiaj spróbowalismy targetowania z drewnianą łyżką i mały już na drugiej sesji skakał mi do łyżki !!! Czy mam klilkac tylko jak delikatnie dotyka nosem? Bo on juz wrecz "uderza" o tą łyżke... Czy to dobrze? Dobrze ;-) Gratulacje :-) Mozesz zrobic teraz np. wysylanie do targetu - klasc lyzke najpierw 1-2 metry dalej, potem na drugim koncu pokoju itd. i robic targetowanie na odleglosc :-) Quote
Marta i Wika Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 A o pozycji wystawowej masz tu: http://www.dogs.gd.pl/kliker/praktyka/wystawa.html Jest kilka różnych sposobów - wg Sue Aisbly, wg Karen Pryor. Ale jeśli nie musisz się spieszyć, to najpierw "rozklikaj" jego i siebie na różnych innych rzeczach, może na sztuczkach, to łatwiej pójdzie ustawianie się :-) Quote
Talagia Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Dziekujemy ;) Wystawe mamy 1 wrzesnia w baby i chcialabym, zeby ladnie wypadł :oops: Wlasnie skonczylam sesje z klikaniem, uzywalam dluzszej lyzki i maly musial chodzic za targetem. To wyszło dosyć ładnie. Jednak jak polozylam lyzke na podlodze to podlecial odrazu, ale przekonalam sie, ze jeszcze nie mamy utrwalone mocno k=s... (zaczal mamlac łyzke i nie zareagowal na klik :P ) ;) Wiec cofamy sie w cwiczeniach i klikamy dalej cos latwego :) Az bedzie 100% reakcja, ze kliker jest wlaczony. Quote
chicken Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Talagia napisał(a):Klilkam Liliankowi od ponad 2 tygodni. Klikalam najpierw za nic, a obecnie za bezpośredni kontakt wzrokowy. Lilek je 5 razy dziennie i połowa posiłku (sucha karma) jest wypstrykana no i jakies króciuteńkie sesje w ciagu dnia (5-10 kawałeczków miesa, albo psie ciacho) Idzie nam całkiem ładnie (Lilo ma 10 tygodni), tylko teraz pytanie... Na co klikać, zeby bardzo delikatnie podniesc poprzeczke? Bo w sumie pstrykam za ten kontakt i jako,ze juz nie odrywa odemnie oczu to mozemy zmienic cwiczenie. Co polecacie dla naprawde mlodego psiaka w tej dziedzinie, jakies cwiczenia na odleglosc odpadaja, bo boje sie, ze oslabimy kliker. Moze targetowanie? Bardzo zalezy mi na wyklikaniu pozycji wystawowej w przyszlosci, czy mam klikac najpierw za samo stanie, czy za "ładne" stanie czy na co? Bo troche sie gubie :P Dziekujemy za wszystkie rady, bo jestesmy kompletnymi amatorami w tej dziedzinie ;) :cool3: Jesli ma dobrze opanowany kontakt wzrokowy to teraz TY odwroc glowe nieco w ktoras strone i pies powinien sie przemiescic aby miec znou z tona kontakt :lol: Oczywiscie na poczatku klikasz kazdy ruch psa, w strone "twojego wzroku"... Poza tym mozecie zaczac spokojnie targetowanie, czyli dotykanie nosem czubka targetu (moze to byc rownie dobrze palec) [edit] nei doczytalam poprzednich postow Quote
Agnisia =) Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Jeżeli klikasz to wcale nie musisz się ograniczać do ćwiczenia tylko jednej czynności. W jednej sesji pracujemy tylko nad jednym zachowaniem, ale już w następnej możemy ćwiczć coś innego. Także spokojnie możesz zacząć targetowanie, a ja proponuje 101 zabaw z pudłem żeby rozklikać psa. A od pego już tylko krok do podawania przedmiotów. Powodzenia Quote
torpi Posted August 27, 2007 Posted August 27, 2007 No dobra, to ja ciemna masa mam głupie pytanie :oops:. Jak uczycie targetować, to w jednej łapce macie target, w drugiej kliker, a smaczki jak dajecie? Zrozumiałam, że smaczek ma byc bezpośrednio po kliku. To naprawdę głupie, ale nie wiem :oops:. Wczoraj zakupiłam kliker i dzisiaj oraz przez kolejnych kilka dni będę dawać same smaczki, a później chciałabym zacząć od targetowania właśnie =) Quote
Marta i Wika Posted August 27, 2007 Posted August 27, 2007 [quote name='torpi']Jak uczycie targetować, to w jednej łapce macie target, w drugiej kliker, a smaczki jak dajecie? Zrozumiałam, że smaczek ma byc bezpośrednio po kliku. To naprawdę głupie, ale nie wiem :oops:. Albo tą ręką w której masz kliker, albo tą w której masz target - innej możliwości nie ma ;-) Tu jest targetowanie Czarka: http://www.youtube.com/watch?v=qkY89VnAX5Y Wczoraj zakupiłam kliker i dzisiaj oraz przez kolejnych kilka dni będę dawać same smaczki, a później chciałabym zacząć od targetowania właśnie =) Moim zdaniem dawanie samych smaczków tylko miesza psu w głowie. Lepiej zacząć od razu od targetowania albo np. klikać psu dowolne ruchy - tak żeby wiedział, że nie ma smaczków za free, trzeba coś zrobić, kombinować :-) Quote
torpi Posted August 27, 2007 Posted August 27, 2007 Marta i Wika dzieki :loveu: W takim razie zaczynamy jutro :p Na filmiku na końcu pies chodzi do okoła za targetem. Rozumiem, że ma być tylko jeden klik na końcu, jak pies dotknie nosem targetu? Nie klikasz w trakcie chodzenia za targetem? Quote
Marta i Wika Posted August 27, 2007 Posted August 27, 2007 torpi napisał(a):Na filmiku na końcu pies chodzi do okoła za targetem. Rozumiem, że ma być tylko jeden klik na końcu, jak pies dotknie nosem targetu? Nie klikasz w trakcie chodzenia za targetem? Klikam psu tylko jak dotknie targetu. I po każdym kliku smakołyk. Ale do pełnego okręgu dochodzi się stopniowo. To jest któraś sesja z kolei. Na początku jest targetowanie w miejscu, target 2 cm od nosa psa, potem można delikatnie target odsuwać, tak że pies robi 1-2 kroczki podążając, potem coraz więcej, aż do obrotu, podskoków itp. udziwnień ;) No i jak masz podążanie za targetem, to możesz nauczyć obrotów, slalomów, dostawiania się do nogi... wszystkiego ;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.