Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam!

Niedługo mam nadzieję będę nabywczynią klikeru, dlatego pytam - jak nauczyć psa co oznacza kliker? Pytam ponieważ ktoś o tym napisał a ja myślałam że to przyjdzie z czasem, nigdzie o tym nie słyszałam, tylko o targetowaniu czytałam. ;)

Posted

Najbardziej mnie zastanawia, że ona się boi targetowania. Nie wiem, z czego to wynika. Brałam łyżkę do butów. Zaczęła marudzić. Brałam taką rozgniataczkę do pyrów drewnianą. Nie podobało się. Tylko targetowanie palca idzie jako tako.


Myślę że się nie boi, tylko jeszcze nie wie o co chodzi. Co to znaczy, że "zaczęła marudzić" albo "nie podobało się"? Co Ty robiłaś, w jaki sposób?

[quote name='Tollerka']Niedługo mam nadzieję będę nabywczynią klikeru, dlatego pytam - jak nauczyć psa co oznacza kliker? Pytam ponieważ ktoś o tym napisał a ja myślałam że to przyjdzie z czasem, nigdzie o tym nie słyszałam, tylko o targetowaniu czytałam. ;)

Jeśli zawsze po kliku jest smakołyk, pies bardzo szybko nauczy się kojarzyć ten dźwięk.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Myślę że się nie boi, tylko jeszcze nie wie o co chodzi. Co to znaczy, że "zaczęła marudzić" albo "nie podobało się"? Co Ty robiłaś, w jaki sposób?

Klikalam jej wąchanie targetu. Ale po paru klikach mała zaczynała warczeć na target. Z łyżką do butów to była to też kwestia timingu prawdopodobnie, bo potem też się odsuwała. Ale przy rozgniataczce to pilnowałam się porządnie, żeby klikać w dobrym momencie. A przy targetowaniu palca takich problemów nie było. Nie wiem, czy się boi przedmiotów czy co ;). Ale pewnie ja coś źle zrobiłam :). Póki co zrezygnowałyśmy z tego ćwiczenia i robimy inne rzeczy.

Posted

[quote name='Tollerka']Witam!

Niedługo mam nadzieję będę nabywczynią klikeru, dlatego pytam - jak nauczyć psa co oznacza kliker? Pytam ponieważ ktoś o tym napisał a ja myślałam że to przyjdzie z czasem, nigdzie o tym nie słyszałam, tylko o targetowaniu czytałam. ;)

www.kliker.dog.pl

Posted

Eriu napisał(a):
Klikalam jej wąchanie targetu. Ale po paru klikach mała zaczynała warczeć na target. Z łyżką do butów to była to też kwestia timingu prawdopodobnie, bo potem też się odsuwała. Ale przy rozgniataczce to pilnowałam się porządnie, żeby klikać w dobrym momencie. A przy targetowaniu palca takich problemów nie było. Nie wiem, czy się boi przedmiotów czy co ;). Ale pewnie ja coś źle zrobiłam :). Póki co zrezygnowałyśmy z tego ćwiczenia i robimy inne rzeczy.


A kojarzy juz, że klik to smakołyk?
Jak idzie targetowanie palca - dotyka już świadomie? Podąża za palcem? Najpierw głową, potem kroczek za kroczkiem. Myślę, że targetowanie przedmiotu przyjdzie z czasem.
W jakim ona jest wieku? Szczeniaczek? Niezależnie od tego, ważne jest żeby takiego pieska nie "przemęczać" szkoleniem, nie podsuwać mu tego targetu pod nos jeśli wyraźnie nie chce. Wesoło, spokojnie, 3-4 smakołyki i na koniec super nagroda, na przykład kilka smakołyków naraz. Żeby piesek chciał jeszcze, żeby się nie zniechęcał.

Posted

My w takie upały nie mamy najmnijszej chęci do pracy i zaczynamy szkolenie późnym wieczorem.
A tak BTW pożyczyłam znajomemu kliker (ten prostokątny), klikenie bardzo mu się spodobało, ale następnego dnia dzwoni do mnie zrozpaczony, że nie wie co ma robić bo mu się palec do klikera nie mieści :diabloti: . Na szczęście miałam jeszcze kliker kostkę, a poza tym ucieszyłam się bo tamten był pamiątką, więc dokonaliśmy wymiany i każdy odszedł szczęśliwy. :p

Posted

[quote name='Marta i Wika']A kojarzy juz, że klik to smakołyk?
Tak, kojarzy, bo już ładnie pracuje. Robiąc inne rzeczy zaraz po kliku czeka na smaka.

Jak idzie targetowanie palca - dotyka już świadomie? Podąża za palcem?

Szczerze mówiąc nie idzie, bo zniechęcona zabrałam się za inne rzeczy.

W jakim ona jest wieku? Szczeniaczek?

Tak, ma trochę ponad 2 miesiące.
Sesje robimy krótkie, jakieś 6 razy dziennie. Różne ćwiczenia. No chyba, że warunkowanie imienia. To robimy za jakieś 50 smaków wedle rady pani Barbary.

Posted

Wiecie co, tak sobie czytam to co pisze P. Zafia Mrzewińska o Raszce i zastanawiam się czy to nasze klikanie ma sens... Patrząc po tym jak pracuje jej pies naprawde można mieć wątpliwści...

Posted

Ja myślę, że po prostu jest wiele dobrych metod i tyle. My akurat wybraliśmy taką drogę. Osobiście bardzo cenię wszelkie rady tej pani. Wprawdzie mam dopiero jedną książkę, ale strasznie mi się ona podoba.

Posted

Agnisia =) napisał(a):
Wiecie co, tak sobie czytam to co pisze P. Zafia Mrzewińska o Raszce i zastanawiam się czy to nasze klikanie ma sens... Patrząc po tym jak pracuje jej pies naprawde można mieć wątpliwści...


Jest wiele różnych dróg dojścia do celu :-) Każdy wybiera to co mu pasuje.

Posted

Ok, a powiedzcie mi jeszcze jak długo ma trwać jedna sesja z psem? U nas to jest tak, że gdy ja już zmaierzam kończyć i odchodzę, on czeka jeszcze chwilę w miejscu, gdzie ćwiczyliśmy z pytaniem w oczach "no co, już koniec?".

Posted

Bonsai napisał(a):
Ok, a powiedzcie mi jeszcze jak długo ma wyglądać jedna sesja z psem? U nas to jest tak, że gdy ja już zmaierzam kończyć i odchodzę, on czeka jeszcze chwilę w miejscu, gdzie ćwiczyliśmy z pytaniem w oczach "no co, już koniec?".


Sesja ma trwać tak długo, żeby kończyc sukcesem i kończyc z entuzjazmem. Dla jednego psa będzie to kilka minut, dla innego kilkanaście sekund, 5 smakołyków i starczy. Zależy też od zachowania, od tego co chcesz uzyskać. Jak chcesz "podkręcić" jakieś ćwiczenie, dostać większy entuzjazm, to ćwiczysz bardzo krótko, żeby pies chciał jeszcze, żeby się nie znudził.

Na koniec sesji dajesz super nagrodę, tzw. jackpot. Dlatego ważne, żeby kończyć w momencie sukcesu, w momencie przełomowym, w momencie postępu.

Ja robię tak, że po pojedynczej sesji na koniec rozsypuję psu kilka smaczków na ziemi i sobie szuka i zjada. Do tego dużo chwalę i mówię że jest super. Nie poklepuję i nie tarmoszę za dużo, bo nie przepada za tym za bardzo. Zwykle ćwiczymy jednak kilka sesji jedna po drugiej, z małymi przerwami. Po każdej sesji na koniec rozsypuję smaczki, a na koniec całych ćwiczeń zwykle Wika dostaje pysznego gryzaka - śmierdziela. Idzie z nim do swojej szafy i tam zajada :-)

Mam też słowo "starczy", którego używam też na zakończenie zabawy (też zawsze przeplatanej ćwiczeniami). Ważne jest żeby wprowadzić jakiś rytuał na koniec, bo jeszcze pies zacznie się zastanawiać co zrobił źle że sobie poszłaś, a ma być przecież odwrotnie ;-)

Dziś podczas ćwiczenia na dworze niezbyt wyraźnie zaznaczyłam koniec ćwiczeń. Ćwiczyłyśmy siadanie w marszu i zostawanie psa w siadzie podczas gdy przewodnik idzie dalej. Na razie jeszcze ten siad nie jest do końca z marszu, zatrzymuje sie na sekunde po czym ide dalej, a pies zostaje. Wydawało mi się jasne że skończyłyśmy, ale psu nie ;-) Zatrzymalam sie po cos tam, Wika usiadla, ruszylam, pies jak wmurowany ;-)) No wiec musialam nagrodzic i pokazac wyrazniej ze juz teraz naprawde koniec ;-)

Posted

Tak, ale z jednej strony na stronie klikerowców piszą, aby jackpotów nie dawać za często - tylko wtedy , gdy pies zrobi coś ponad zaplanowane przez nas zachowanie. :eviltong: No ok, i tak mu daję, bo jestem z niego strasznie zadowolona - w jednej (pierwszej) sesji załapał targetowanie "na różnych poziomach" (z ziemi albo trochę nad psem), na ciut większej odległości. Podążanie za targetem zostawiłam na później, bo się zaczął gubić. ;) Ale widać, że mu się to podoba. No i łapie o co chodzi.

Posted

Wiem, że nie zawsze tak gładko idzie - nie odniosłam żadnych rezultatów w targetowaniu królika (bał się dźwięku klikera) i Kamy (nie ma dla niej takiego smakołyku, za który chciałaby pracować = rozpieszczona do bólu, ale to pies mojego brata. :p ).
Pewnie będę się Was teraz dużo pytać, więc uzbrajajcie się w cierpliwość. :)

Posted

Agnisia =) napisał(a):
Wiecie co, tak sobie czytam to co pisze P. Zafia Mrzewińska o Raszce i zastanawiam się czy to nasze klikanie ma sens... Patrząc po tym jak pracuje jej pies naprawde można mieć wątpliwści...


A co jest nie tak w metodzie kliker a jest lepsze w metodach pani Zofii?

Jeżeli nie potrafisz wzniecić w psie takiego entuzjazmu do pracy i żeby pracował tak dobrze to nie wina metody tylko braku twoich umiejętności. To się zdobywa przede wszystkim wraz z doświadczeniem, zobacz ile lat pani Zofia już pracuje z psami, nie jednym psem. Tego żadne kursy nie dadzą, chocby prowadzili je najlepsi w kraju szkoleniowcy.

nathaniel napisał(a):
Szkoda, że Fish rzadkoo akutalizuje portal o ob. :-(


Teraz powstał nowy portal na obedience.pl

Posted

Moniasek napisał(a):
A co jest nie tak w metodzie kliker a jest lepsze w metodach pani Zofii?
Jeżeli nie potrafisz wzniecić w psie takiego entuzjazmu do pracy i żeby pracował tak dobrze to nie wina metody tylko braku twoich umiejętności. To się zdobywa przede wszystkim wraz z doświadczeniem, zobacz ile lat pani Zofia już pracuje z psami, nie jednym psem. Tego żadne kursy nie dadzą, chocby prowadzili je najlepsi w kraju szkoleniowcy


Masz racje. Problem jest w tym, że niesamowicie ciężko jest takie doświadczenie zdobyć. Przecież nie wbiją sobie drogowskazu "szkolę psy" i zaczne zdobywać dośwadczenie... Swoich psów też nie mogę mieć nie wiadomo ile (a konkretnie więcej niż jednego). I tutaj jest błędne koło, bo bez doświadczenia nie można szkolić ludziom psów, a bez szkolenia doświadczenia się nia zdobędzie. :roll:

Posted

Agnisia =) napisał(a):
Masz racje. Problem jest w tym, że niesamowicie ciężko jest takie doświadczenie zdobyć. Przecież nie wbiją sobie drogowskazu "szkolę psy" i zaczne zdobywać dośwadczenie... Swoich psów też nie mogę mieć nie wiadomo ile (a konkretnie więcej niż jednego). I tutaj jest błędne koło, bo bez doświadczenia nie można szkolić ludziom psów, a bez szkolenia doświadczenia się nia zdobędzie. :roll:


Wiesz co, tak się wydaje. Ale przecież dookoła jest mnóstwo psów, których nikt nie szkoli i nie wysyła na szkolenie, a na których można się naprawdę wiele nauczyć. I to nie musi być jakieś wielkie rozwiązywanie problemów. Każdy ma jakąś ciotkę, która ma rozpuszczonego yorka, albo wujka który ma starszawego, ale wciąż żwawego jamniczka ;-) i tak dalej. Na nich też można zdobyć doświadczenie :-) Ja teraz najwięcej robię z Wiką, ale mam tez pierwszego kursanta w postaci mojego brata z Czarkiem, i samego Czarka ;-) Mam 14-letniego, gluchego Rufcia rodzicow, ktory tez jest niezlym wyzwaniem ;-) Dookola jest naprawde mnostwo psow, na ktorych mozesz sie czegos nauczyc i jednoczesnie im nie zaszkodzic. Bo zadnemu psu nie zaszkodzisz uczac go klikerem targetowania, siadu, waruja i paru sztuczek. A z kazdym psem robi sie to inaczej (moze potem zaczyna sie to powtarzac, ale jak na razie z kazdym z psow z ktorym probowalam cos robic bylo inaczej) ;-)

Posted

Muszę się zabrać za inne psy ;) tylko narazie czasu brak...
Właśnie sobie uświadomiłam, że nie potrafię nakręcić mojego psa na prace. Chyba robie za długie serie ćwiczeń, ale jak już zacyznam to nie moge skończyć...

Posted

A ja dzisiaj miałam pierwsze spotkanie z klikerem :cool3:
Myślę że poszło dobrze, a mam kilka pytań:
- W jakiej kolejności ma być komenda? Komenda - click - smaczek, czy inaczej?
- Jak nauczyć psa czegoś i dopiero potem dodać komendę?

Chyba znam odpowiedzi na te pytania ale wolę się upewnić :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...