Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Zbyszek']Nie mogę się tylko zgodzić z faktem, że ktoś dorabia do ( bądź co bądź normalnej a nie cudownej) metody jakąś ideologię. Każdy kto próbuje podważyć jej słuszność i „jedyność”, staje się wrogiem, a przynajmniej jakimś „poganinem” z którym nie warto rozmawiać. Wyznawcy „ideologii” zarzucają go automatycznie przykładami jaka ta metoda jest świetna i wspaniała. Nie biorąc pod uwagę faktów, że te przykłady czasami trochę mijają się z prawdą.
Dziwne jest trochę również to, ze szkolący klikerem, mogą powiedzieć „można, tylko po co”, ale nie daj boże, gdy mówią to inni :roll: .
.

Mysle ,ze sie troche jednak nie rozumiemy .
Jeli bys opisal jak konkretnie pracujesz z psem krok po kroku uczac go dowolnego zachowania to moglibysmy sie wymienic informacjami na temat tego jak ja ucze i byloby to konstruktywne zobaczenie jak radza sobie z problemami inni .
Natomiast Ty usilnie starasza sie znalezc jakies argumenty na to ,ze klikanie nie sluzy niczemu dobremu albo wrecz stwierdzasz ,ze Ty niczego psow nie uczysz , bo Ci to niepotrzebne.
Ale jednak nie uczac niczego psow czujesz sie predysponowany do pouczania innych jak powinni /moga swoje psy uczyc .
Ponadt piszesz we wczesniejszych postach ,ze sa kierunki i nurty w szkoleniu psow rownie cenne jak kliker i starasz sie swoimi postami zwrocic na nie uwage.Ale konkretow brak .Jakie to dokladnie metody ,kto stosuje ,kto i co tym nauczyl.
A co do zapoznawania ludzi z tymi innymi metodami to raczej jest odwrotnie kliker jest malo poznany i ciagle jeszcze jest nowoscia inne metody sa dosc powszechne i od lat w uzyciu np metoda łupowa czy powszechnie stosowana smakołykowa czy wyroznieniowa ( o ktorej kiedys pisal uzytkownik dogm Twa)
Jesliby Twoje podwazanie metody klikerowej polegalo na pokazaniu tego co robisz lepiej i szybciej niz klikerem ze swoim z psem stosujac inna metode szkoleniowa ( wykluczajac ta z uzyciem kar ) to z pewnoscia nie musialbys sie skarzyc na to ,ze robi sie z Ciebie wroga.
Niestety podwazanie zasadnosci klikania psom sprowadza sie do podawania przykladow z sufitu wzietych i pretensji ,ze klikajacy lubia klikac swoim psom a nie wezma sie za inne sposoby .
Dlatego napisalam "mozna tylko po co".
Bo ja stosuje inne metody ,jak chocby czesciowo metode łupowa,to juz pisalam .tam gdzie mi potrzeba korzystam z innych drog szkoleniowych ,nie zapieram sie ,ze nigdy itd
Gdyby byla mozliwosc szybszej komunikacji z psem ,szybszego wywolywania trudnych zachowan (jak chocby wchodzenia tylna łapa na kladke) z checia bym wyprobowala ( oczywiscie pod warunkiem ,ze pies by nie ucierpial) .
Ale niestety jak na razie nie ma szybszej metody komunikacji ze zwierzakiem,konkretnie z psem .
Nie ma łatwiejszej metody wywolania porzadanego zachowania ktore nadaje sie do dalszego utrwalenia a ktore trudno osiagnac bez dotykania psa.
A jesli sa łatwiejsze sposoby zeby moj pies np wlazil tylnimi łapami na kładke,kłanial sie , dotykal nosem wskaznika,podnosil wskazana łape i stal tak, dotykal łapa podkladki to prosze niech ktos mi zaprezentuje ( filmiki mile widziane) i ja tez z checia sprobuje mojego psa nauczyc czegos nowego inna lepsza ,szybsza,fajniejsza dla psa ,metoda.

Posted

Tośka_m napisał(a):
Widzę, że zostałam wywołana do tablicy ;) Dziękuję za pochwały :oops:


No bo ten filmik jest extra :-) Wszystkim go pokazuję ;-)
A Wika też już tak umie! Planuje zakup aparatu, to nagram :-)

Posted

fish napisał(a):
Filmik wrzucilam tam gdzie poprzedni. Etapy sa nastepujace:
1. uczysz patrzec na zamknieta reke ze smakolykiem, przez co najmniej 5 sekund, gdy jest ona oddalona od psa.


tak sie zastanawialam- czy uczenie psa patrzenia na reke, nie zepsuje efektu patrzenia mi w oczy? uksztaltowany klikerem?

Posted

betty_labrador napisał(a):
tak sie zastanawialam- czy uczenie psa patrzenia na reke, nie zepsuje efektu patrzenia mi w oczy? uksztaltowany klikerem?

Gifowi sie na poczatku mylilo, czy ma patrzec na reke czy w oczy, gdy za dlugo nie klikalam patrzenia na reke to sie przerzucal na patrzenie w oczy. Mysle, ze to jest w sumie proste dla psa tylko wymaga odpoweidniego utrwalenia - jesli jest reka to trzeba patrzec na reke, jak nie ma - to w oczy. Na ringu patrzenie w oczy byloby raczej nieporzadane, bo pies odwracalby wowczas glowe od sedziego.

Posted

fish napisał(a):
Gifowi sie na poczatku mylilo, czy ma patrzec na reke czy w oczy, gdy za dlugo nie klikalam patrzenia na reke to sie przerzucal na patrzenie w oczy. Mysle, ze to jest w sumie proste dla psa tylko wymaga odpoweidniego utrwalenia - jesli jest reka to trzeba patrzec na reke, jak nie ma - to w oczy. Na ringu patrzenie w oczy byloby raczej nieporzadane, bo pies odwracalby wowczas glowe od sedziego.



Aha-czyli mowisz, ze teraz nauka patrzenia na reke nie pospsuje tego ze patrzy sie w oczy.. ok :) to ja juz zaczynam. Mialam dlugi przestoj w nauce czegokolwiek z Tosca-powod-brak lenistwa. Ale mam ochote cos zaczac :)
dzieki za wyjasnienia.

Posted

moja koleżanka, mająca małego energicznego młodego pieska, którego nie potrafi nauczyć ładnego chodzenia na smyczy bez ciągnięcia poszła ostatnio na szkolenie.
Zamiast uczyć się, jak nagradzać psa za zwracanie uwagi na przewodnika (kontakt wzrokowy) oraz początki nauki chodzenia na luźnej smyczy - otrzymała nakaz zakładania psiakowi łańcuszka zaciskowego (a jeśli nie pomoże - kazano jej kupić kolczatkę) i rozpoczęła z marszu naukę chodzenia przy nodze.

dziękuję bardzo - czy wobec takiej alternatywy metody bazujące na zachęcie (łącznie z klikerem) nie są lepsze?!

Eurasierka

betty-labrador - filmik miodzio :multi:

Posted

Zastanawiałam się nad metodą uczenia się przez naśladownictwo, chętnie poczytałabym od stosujących ją osób, jakie maja rezultaty i czego tym uczą, wydaje mi się bowiem, że metoda ta ma zastosowanie (w relacji pies-człowiek, nie mówię o dwóch psach) tylko w przypadku naprawdę jasnych, międzygatunkowych sygnałów, które pies odczytuje. Przyszło mi do głowy kilka rzeczy na pewno nauczonych tą metodą. Na przykład określony rytm dnia - Wika nauczyła się kłaść spać i budzić się wtedy, co ja. Ale też w zupełnych początkach tropienia wykorzystywałam naśladownictwo, "węsząc" i tym samym prowokując psa do węszenia. Nie wiem, czy naśladownictwem było to, że szczeniak przeskakiwał za mną przez przeszkodę lub wskakiwał na ławkę, to już jednak było naprowadzanie, szczególnie że jednocześnie klikałam. Ale czytałam też gdzieś, że często psy uczą się jedzenia różnych rzeczy przez naśladownictwo - to też jest czytelny, międzygatunkowy sygnał.
Odkąd "odkryłam" CSy dzięki lekturze Turid Rugaas, mogę ziewnąć i pies ziewa, ale to nie jest naśladownictwo, raczej dialog, "wymiana uprzejmości" :-)

Posted

Marta, na klikerze byla kiedys o tym dyskusja, ze naukowo zdefiniowana nauka przez nasladownictwo polega na tym, ze jeden osobnik obserwuje poczynania drugiego, a nastepnie tylko na tej podstawie potrafi je powtorzyc. Taki rodzaj uczenia sie podobno u psow nie wystepuje.

Natomiast jest szereg sytuacji, gdzie az chce sie powiedziec, ze pies uczy sie czegos przez nasladownictwo, ale wowczas kazda osoba bedzie miec swoja wizje tego, co ten termin oznacza, co oczywiscie prowadzi do jalowych dyskusji, bez wspolnej podstawy. Na przyklad, czy jesli jeden z moich psow szczeka na cos, a drugi sie dolacza, i potem ten drugi sam szczeka na to samo, to znaczy, ze sie nauczyl przez nasladownictwo? Czy, jesli wlasciciel wraca do domu i wkurza sie na psa i pies uczy sie denerwowac gdy wlasciciel wraca do domu to jest nasladownictwo?

A co do nauk pobieranych przez szczenieta, takich, jak, co jest bezpieczne a co nie, co mozna jesc a czego nie, to podobno ten proces uczenia sie nazywa sie "modelowaniem spolecznym" i zachodzi takze u ludzi, gdy dzieci nasladuja wzorce zachowan rodzicow (nawet, jesli rodzice nie sa swiadomi, ze dziecko sie czegos uczy ;)).

Posted

[quote name='fish']Marta, na klikerze byla kiedys o tym dyskusja, ze naukowo zdefiniowana nauka przez nasladownictwo polega na tym, ze jeden osobnik obserwuje poczynania drugiego, a nastepnie tylko na tej podstawie potrafi je powtorzyc. Taki rodzaj uczenia sie podobno u psow nie wystepuje.


Dzięki za definicję, pamiętam, że byla gdzieś jeszcze taka dyskusja, jakoś nie mogłam znaleźć.
Znalazłam za to na forum o szkoleniu pozytywnym, ciekawe cytaty na ten temat:
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/viewtopic.php?t=385&highlight=nasladownictwo

Posted

[quote name='fish']Marta, na klikerze byla kiedys o tym dyskusja, ze naukowo zdefiniowana nauka przez nasladownictwo polega na tym, ze jeden osobnik obserwuje poczynania drugiego, a nastepnie tylko na tej podstawie potrafi je powtorzyc. Taki rodzaj uczenia sie podobno u psow nie wystepuje.
Jak to nie?! Od tysięcy lat,wszyscy,którzy mieli do czynienia z psami pracującymi wiedzieli,że najszybciej i najskuteczniej pies uczy sie naśladując swoich starszych pobratymców.Pasterze nie szkolą swoich psów,tylko pozwalają młodym pracowac z dorosłymi.Młode uczą sie od nich skomplikowanych zasad pracy a nawet znaczenia sygnałów dawanych przez człowieka.Psy pociągowe uczą sie dokładnie tak samo.Coren opisuje naukę pięciomiesięcznych husky,które w liczbie 10 przywiązano do liny prowadzącej przymocowanej do wóżka terenowego.Na czele grupy było kilka doświadczonych psów.Maluchy bedące tuż za liderami obserwowały ich pracę i robiły to samo.Do nich przyłączały sie stopniowo kolejne.Po początkowym zamieszaniu,zadziwieniu,piszczeniu,itp,w ciągu 30 min wszystkie zrozumiały o co chodzi w tym przedsięwzięciu.
Psy przez nasladownictwo ucza sie tez niezmiernie skomplikowanych zachowań wymagających koordynacji grupowej.Tak było z psami ratowniczymi na Przełęczy Św Bernarda. Mnisi nie szkolili tych psów! Nie wiadomo byłoby zresztą jak sie za to zabrać.Pozwalali tylko szczeniakom na towarzyszenie starszym psom podczas patrolowania okolicy. Psy pracowały trójkami; dwa kładły sie po obu stronach znalezionego człowieka i ogrzewały go swoimi ciałami a trzeci biegł po pomoc. To psy decydowały kto zostaje a kto rusza po pomoc.Musiały w tym celu umieć ocenić własne siły i możliwości i porozumieć sie w tej kwestii.
W Pretorii szczeniakom pozwalano obserwowac jak ich matki szukają narkotyków pochowanych przy ich trasie spacerowej. Po odizolowaniu od matek zrobiono im testy na umiejętność szukania narkotyków. Trzymiesięczne szczenięta osiągały wyniki porównywalne z wynikami dorosłych przeszkolonych psów.
Umiejętność uczenia się przez naśladownictwo słabnie z wiekiem,ale nie zanika całkowicie.

Posted

Puli - odnoszę wrażenie, że większość podanych przez Ciebie przykładów dotyczy uczenia się metodą "prób i błędów" - opisywane przez Ciebie psy uczestniczyły w pracy innych... Poza tym w większości tych przypadków w grę wchodzą pewne predyspozycje wrodzone (owczarki, pociągowe czy bernardyny).

Moim zdaniem uczenie poprzez naśladownictwo może mieć miejsce, gdy pies nie tylko zaobserwuje zachowanie innego osobnika ale również wyraźne korzyści jakie tamten odniósł. I skojarzy te korzyści z zachowaniem. Lecz i tu mam wątpliwości czy psy są do takich "umysłowych" skojarzeń zdolne. Przykładem byłoby na przykład nauczenie się przez psa "formalnego" aportu tylko na podstawie obserwacji ćwiczenia innego osobnika (oczywiście może to być też dowolne inne zachowanie). Ale i tak dostrzegam zagrożenie ze strony wrodzonych predyspozycji do pewnych zachowań, które się mogą objawiać w sprzyjających okolicznościach.

Posted

[quote name='puli']Jak to nie?! Od tysięcy lat,wszyscy,którzy mieli do czynienia z psami pracującymi wiedzieli,że najszybciej i najskuteczniej pies uczy sie naśladując swoich starszych pobratymców.

Fish podała naukową definicję naśladownictwa. Ważne, żebyśmy byli precyzyjni, unikniemy w ten sposób kłótni bez sensu. Nikt nie przeczy, że istnieją zachowania, których psy uczą się łatwiej w grupie; nie jest to jednak naśladownictwo w ścisłym sensie.

Posted

[quote name='Marmasza']Puli - odnoszę wrażenie, że większość podanych przez Ciebie przykładów dotyczy uczenia się metodą "prób i błędów" - opisywane przez Ciebie psy uczestniczyły w pracy innych... Poza tym w większości tych przypadków w grę wchodzą pewne predyspozycje wrodzone (owczarki, pociągowe czy bernardyny).
Psy pasterskie i ratownicze mogły sobie robić same błędy.Nie były w żaden sposób dyscyplinowane jeżeli poszły na spacer zamiast obserwowac i powtarzać zachowania starszych. Nikt do niczego ich w zaden sposób nie zmuszał.Z trzema bernardynami szedł szczeniak po to,zeby się uczyć.Gdy wystarczająco dorósł,zastępował jednego z trójki.

Moim zdaniem uczenie poprzez naśladownictwo może mieć miejsce, gdy pies nie tylko zaobserwuje zachowanie innego osobnika ale również wyraźne korzyści jakie tamten odniósł. I skojarzy te korzyści z zachowaniem. Lecz i tu mam wątpliwości czy psy są do takich "umysłowych" skojarzeń zdolne. Przykładem byłoby na przykład nauczenie się przez psa "formalnego" aportu tylko na podstawie obserwacji ćwiczenia innego osobnika (oczywiście może to być też dowolne inne zachowanie).
Dokładnie na tym polegały eksperymenty w Pretorii.Szczenięta wyłącznie obserwowały jak matka szuka saszetek z narkotykiem,znajduje,przynosi do przewodnika i jest za to nagradzana.W ciągu 6 tygodni szczenięta obserwowały to 14 razy.Poczatkowo siedziały w kojcu i patrzyły,pod koniec "kursu" saszetki ukryte były wzdłuz ścieżki.W wieku trzech miesiecy psiaki przeszły podstawowy kurs posłuszeństwa,razem z innymi,które nigdy nie widziały dorosłych psów przy pracy.Później wszystkie szczeniakom zrobiono test.Wśród szczeniąt "obserwatorów" test zaliczyło 85% (w tym 20% zdobyło 9 na 10 punktów) .Ze szczeniąt "nieobserwatorów",test zaliczyło tylko 19%.Były to najlepsze wyniki w historii południowoafrykańskiej szkoły policyjnej,jakie uzyskały nieszkolone psy.
W Miejskim Uniwersytecie w Nowojorskim pracowano ze szczeniętami jamników.Jedno umieszczano w klatce i dawano mu koniec wstążeczki.Drugi koniec przywiązany był do wózeczka z jedzeniem.Zadaniem psa było przyciągnięcie wózka do siebie.Po pięciu takich sesjach identyczne zadanie dostawał drugi pies,który obserwował poczynania kolegi. Jemu przyciągniecie wózka i dobranie się do jedzenia zajmowało 15 razy mniej czasu.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Fish podała naukową definicję naśladownictwa. Ważne, żebyśmy byli precyzyjni, unikniemy w ten sposób kłótni bez sensu. Nikt nie przeczy, że istnieją zachowania, których psy uczą się łatwiej w grupie; nie jest to jednak naśladownictwo w ścisłym sensie.

Ja się nie chcę wykłócać ,a jak piszę niedokładnie,to dlatego,że trudno tu przepisywac całą moją wiedzę na ten temat (no,bez przesady,taka mądra nie jestem,ale mam mądre różności na stole ;) ) Chodzi mi o przykłady takich zachowań,gdzie psu nic "nie grozi" za to,ze będzie robił coś innego,tylko gdy sam,dobrowolnie robi to,co inne.I nie mam na myśli szczekania na obcego,choć to tez różnie bywa.Ja mam dwa owczarki stróżujace,więc one to mają we krwi.Ale jak pomieszka z nimi "nieszczekacz",to też zacznie robić to samo na byle szmer za drzwiami.

Posted

W międzyczasie doczytałam trochę ;-) i myślę, że opisywane przez Ciebie zachowania bernardynów czy psów pasterskich to na pewno nie jest naśladownictwo, myślę to coś dużo bardziej złożonego, właśnie coś w stylu uczenia społecznego. Naśladownictwo było stwierdzone u kotów, więc u psów też może występuje. Myślę, że granica między naśladownictwem a uczeniem społecznym jest płynna, mechanizm mózgowy może być całkiem różny, a efekt podobny.

Suczka moich znajomych mogła zjeść wszystko, jeśli tylko zauważyła, że jej właściciel to je. Szczytem był kiszony czosnek ;-) Ale robiła to tylko tuż po tym jak on zjadł, nie uczyła się jeść tego już od tej pory zawsze.

A znasz jakiś przykład z naśladownictwem lub "naśladownictwem" człowieka przez psa?

Posted

No własnie przykład z jamnikami jest podawany jako taki "kliniczny" przykład czystego naśladownictwa,bo są tylko 2 psy i w żaden sposób nie współpracują.
O bernardynach jest mowa w kontekście "społecznym".Podstawą tego rodzaju uczenia sie to tzw.zachowania allelomimetyczne - zachowania koordynacji grupowej,zalezne od wrodzonej potrzeby przebywania i współpracy z innymi psami.Szczenięta mają skłonność do naśladowania zachowań innych psów juz bardzo wcześnie.Opanowanie wielu ważnych umiejętności jest wynikiem udzialu w takich zorganizowanych działaniach społecznych.Niektórzy szkoleniowcy uważaja,ze najłatwiejszym sposobem przekazywania wiedzy szczeniakowi,jest skorzystanie z tych tendencji.

A z naśladownicwem czlowieka eksperymenty robili Węgrzy.Doszli nawet do wniosku,ze pies obserwując człowieka może sie nauczyć operować przedmiotami.W skrócie,polegało to na tym,że do pudełka ze stercząca dźwignią wkładano piłeczkę,którą można było wydostać na różne sposoby - przewracając,potrząsając,uderzając w nie. Z grupy psów,które 10 razy obserwowały jak własciciel naciska dźwignię w celu uwolnienia piłki az 65% zrobiło to samo.W grupie w której właściciele nie podejmowali działania,tylko 6% psów poradziło sobie z nacisnieciem dźwigni.(W tej drugiej grupie,również koncentrowano uwage psa na ręce,która zbliżała się do dźwigni,ale nie poruszała nią) Ja to przedstawiam w przyblizeniu,ale opis doświadczenia jest długi i szczegółowy

Jak się dowiem wiecej na ten temat,to kupię psom myszkę z gumką na łapę i zaloguję na Dogo.Niech też sobie podyskutują.
A teraz będę naśladować moje psy i pójdę spać.

Posted

Naśladownictwo jest jedną z podstawowych metod uczenia się zwierząt. Już mały szczeniak naśladuje matkę, rodzeństwo, inne dorosłe osobniki, a nawet ( czasami ) przedstawicieli innych gatunków.
To normalne.
W Walii szkoli się psy do polowań na ptaki, stosując tekturowe atrapy przedstawiające psy w różnych fazach wystawiania i zaznaczania znalezionego ptaka. Młode psy uczą się naśladując te atrapy.
Psy myśliwskie uczą się od dorosłych osobników, tak samo jak psy pasterskie.
Na placach szkoleniowych często widzimy psy, które szybciej uczą się w obecności grupy psów „zaawansowanych” niż podczas szkolenia indywidualnego, czy w grupie o tym samym stopniu zaawansowania w szkoleniu.
Naśladownictwo jako formę nauki psów propaguje szkoleniowiec Kevin Behan ze Stanów, i to z bardzo dobrymi skutkami.

Zresztą, nawet w Canis Signals znajdziemy sygnały, które znaczą „rób to co ja”, a więc zachęcają inne osobniki do naśladowania.

Uczenie się zwierząt przez naśladownictwo jest bardzo dobrze opisane przez etologów zajmujących się badaniami nad ptakami drapieżnym. Okazuje się, że cały proces nauki polowania młodych osobników, odbywa się poprzez pokazywanie im przez rodziców jak to polowanie ma wyglądać. Młode uczą się taktyki polowania przyglądając się dorosłym, a potem ich naśladując. Pierwsze polowania młodzieży, odbywają się pod czujnym okiem dorosłych, którzy w krytycznych sytuacjach pokazują młodym „jak zrobić to lepiej”.
To samo zresztą dotyczy wszystkich zwierząt drapieżnych.
Obserwując zdziczałe psy, miałem okazję widzieć jak matka uczyła szczenięta polowania na myszy. Szczeniaki siedziały i przyglądały się suce, a potem dokładnie naśladowały jej czynności.

PS. Puli, chodzi Ci pewnie o badania przeprowadzone na Uniwersytecie Eotvos, przez Vilmosa Csanyi i Adama Miklosi. Wyniki tego eksperymentu są o tyle bardzo interesujące i przekonywujące, że wynik procentowy wyklucza jakikolwiek przypadek.

Posted

Kopiuję fragmenty ksiazki W. Wyrwickiej „Nasladownictwo w zachowaniu się ludzi i zwierzat", PWN , 2001, zacytowane przez Basię na forum o szkoleniu pozytywnym. Może się przydadzą.

"(...) Thorpe (...) opierajac się glownie na obserwacjach zwierzat,(...)
badacz ten koncentrowal się na spolecznych skutkach zachowania
nasladowczego. Wedlug niego,,...wiele tak zwanego nasladownictwa u
zwierzat jest albo spolecznym ulatwieniem lub lokalnym wzmocnieniem
i prawdopodobnie nie zawiera zadnej formy uczenia się przez wglad
(insight learning)". „Nasladownictwo jako calosc ... może być
okreslone jako uczenie spoleczne, a spoleczne ulatwienie może być
opisane jako zarazliwe zachowanie, kiedy wykonanie mniej lub wiecej
instynktownego wzoru zachowania przez jednego osobnika będzie mialo
tendencje do wyzwalania tego samego zachowania u innego osobnika lub
innych osobnikow i w ten sposób rozpoczyna się ta sama forma akcji w
calej grupie". (...)
Dalej pisze troche o tzw. „prawdziwym nasladownictwie", czyli o
kopiowaniu tylko calkowicie nowego zachowania, ale poza kotami,
autor nie sadzi, żeby przyklady takiego zachowania wystepowaly w
swiecie zwierzat ponizej naczelnych. O psach nie ma niestety ani
slowa.
(...)nasladownictwo jest oparte na wrodzonym, bezwarunkowym odruchu.
Przypuszczalnie, przedmioty i czynnosci uzywane w testach (...)
zawieraja pewne elementy, które wystepowaly również w czynnosciach
modeli i były nieodzowne dla wywolania odruchu nasladowczego u
noworodkow(...)
Tu były przytaczane miedzy innymi badania nad dziobaniem przez nowo
wyklute kurczeta; można je było wywolac przez kure, sztuczny dziob
lub stukanie olowkiem w podloge.
Jaki jest mechanizm mozgowy tych zachowan?
Podczas jedzenia, które jest czynnoscia oparta na wrodzonych
odruchach (jak lizanie, zucie czy przelykanie) w tych samych
okolicznosciach, ustala się w mozgu specyficzny wzor kojarzenia
miedzy tymi warunkami i cechami pokarmu. Czyli widok innych
osobnikow zajetych jedzeniem aktywuje ten wzorzec asocjacji w
czuciowym ukladzie mozgu, nabyty w poprzednich wlasnych
doswiadczeniach w podczas jedzenia. Ten sam mechanizm jest
odpowiedzialny za sytuacje, w ktorej zwierze je wiecej w grupie niż
wtedy, gdy jest karmione oddzielnie. Były robione eksperymenty nad
kotami, które nasladowaly matke w jedzeniu nowego pokarmu (bananow),
czyli nietypwego dla danego gatunku.
Czyli mechanizm był taki: zlozony bodziec warunkowy (matka plus
pojemnik pokarmowy) polaczony z jedzeniem nietypowego pokarmu dal w
efekcie reakcje warunkowa. Satysfakcja ze spozytego pokarmu była
nagradzajacym wzmocnieniem. To wszystko powodowalo, ze kocieta jadly
banany podczas nieobecnosci matki.
Bodzce wzrokowe wywolane ruchem demonstratora dochodza do okolicy
odpowiadajacej temu ruchowi w ukladzie czuciowym mozgu."(...)
Aktywacja tej okolicy czuciowej prowadzi do wysylania impulsow
nerwowych do odpowiedniej okolicy ukladu ruchowego mozgu, przez
czuciowo – ruchowe polaczenie miedzy tymi okolicami (...). Dzieki
temu jest możliwe wykonywanie dokladnie tego samego ruchu co
obserwowany model. Za ten rodzaj zachowania odpowiada „bezwarunkowy
odruch nasladowania", czyli wrodzony odruch, czyli instynkt.
Nasladowanie czegos wymaga szczegolnego stanu emocjonalnego."

Posted

Myślę jeszcze o tych jamnikach. To chyba nie jest prawdziwe naśladownictwo. Tzn. myślę, że ten drugi jamnik znał już takie zachowania jak chwytanie czegoś i ciągnięcie, w jakimś tam celu. Zobaczył, że ten drugi to robi i zrobił to samo, nie jest to całkiem nowe zachowanie, czyli to nie jest prawdziwe naśladownictwo.

Ale może źle myślę...

Posted

Mimo wszystko zwracam uwagę, że zachowania, o których piszecie są z znacznej mierze wrodzone. U zwierząt drapieżnych (zarówno ptaków jak i ssaków) takimi są zachowania łowcze. Owszem zwierzęta te podczas nauki doskonalą swoje umiejętności, ale sam schemat zachowania jest stały dla gatunku i wrodzony.
Naśladownictwo może mieć miejsce podczas doskonalenia tych umiejętności wrodzonych a także zachowania innych osobników mogą wyzwalać te umiejętności. Ale samo zachowanie jest w dużej mierze zdeterminowane genetycznie. Zresztą sam fakt iż naśladownictwo u zwierząt nieudomowionych dotyczy głównie uczenia się zdobywania pożywienia o tym świadczy.

Natomiast jeśli chodzi o badania na Węgrzech - czy możecie podać kryterium poprawności. Chodzi o liczbę prób przeprowadzanych z jednym osobnikiem i ile prób musiało być poprawnych aby zadanie zostało "zaliczone". Bo na razie napisaliście, że 65% psów "zaliczyło". Bo obawiam się, że jak często bywa w statystyce, rządził przypadek :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...