Igiełka Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 dobrze napisane :) mari23 wszystko z Tobą w najlepszym porządku :) Quote
mari23 Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 [quote name='Nutusia']Aj tam od razu wariatem - trzeba być kochającym i wyrozumiałym Człowiekiem - tak po prostu ;) Dodam tylko, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem, jeśli Cię to uspokoi :) A przy okazji zaproszę do kolesia, którego wczoraj pozbawiłam możliwości kompletnej amerykanizacji ;) http://www.dogomania.pl/threads/214133-Kulfon-czyli-dzieciak-na-diecie-KFC przesłodziutki ten "Twój" Kulfon! [quote name='Igiełka']dobrze napisane :) mari23 wszystko z Tobą w najlepszym porządku :) uff, dobrze, że "w porządku" ;) dawno nie zaglądałam tutaj, bo jakoś na bieżąco pisałam na "moim" ogólnym wątku czyli tymczasów wcale nie tymczasowych i zawsze zabrakło czasu na odnalezienie tego watku:oops: już się poprawiam i spieszę z wiadomościami - nie najlepszymi niestety :( Charlisio słaby, czasem troszkę chodzi, czasem nie daje rady utrzymać się na łapkach jego próby chodzenia czasem źle się kończą - kilka dni temu o 5 rano obudziły mnie jego jęki (a on milczek jest), przeraziłam się bardzo! okazało się, że jakoś łapki mu się rozjechały na boki, a głowa utknęła pomiędzy szafkami ( już "luka" zlikwidowana) niewygodnie mu było i pewnie bolało go coś do tego, że aż jęczał, bardzo się zmęczył próbami wstawania, położyłam go na jego posłaniu, myślałam że to ostatnie chwile biedaka, ale on wciąż się nie poddaje dzisiaj - jakby mało było zmartwień - złamał sobie pazur, widok krwi mnie przestraszyłł, ale z ulgą odetchnęłam, kiedy zobaczyłam, że to "tylko" pazur złamany u nasady.... musimy chyba jurto iść do wetki, żeby coś z tym zrobiła.... tylko on się bardzo stresuje wizytami w gabinecie....bardzo...:-( tak mi go żal.... i to jego spojrzenie - takie bezradne, smutne.....:placz: Quote
Nutusia Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 A bo starość jest niefajna i bywa męcząca. Ale skoro się nie poddaje, to najwyraźniej tej starości do wiadomości nie przyjmuje. I tego się trzymajmy! Quote
mari23 Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Pyrdka napisał(a):Trzymajcie się dzielnie. Nutusia napisał(a):A bo starość jest niefajna i bywa męcząca. Ale skoro się nie poddaje, to najwyraźniej tej starości do wiadomości nie przyjmuje. I tego się trzymajmy! trzymamy się, a raczej Charliś się trzyma, ja mniej.... on chyba tak sprawdza, czy ja go kocham i symuluje gorsze dni bo dzisiaj już sam wstaje i dość ładnie chodzi, pazur już nie krwawi, więc nie stresowałam go wetem, tylko zaraz dostanie zastrzyk, ale on nawet tego nie zauważa a czy Wy wiecie, że dzisiaj jest Dzień Kundelka? Quote
Pyrdka Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Wiemy! Mam kundelka z krwi i kości w dt. Quote
Nutusia Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Wiemy! U mnie też dom pełen kundelasków - nawet boksię i jamniczkę ma "z krzaków" ;) I zapraszam na kundelkowy Kabaret - wzruszenia murowane! \ Quote
mari23 Posted November 10, 2011 Posted November 10, 2011 dzisiejszy dzień przepłakałam, ale wieczorem po rozmowach telefonicznych z dwiema wspaniałymi i wrażliwymi cioteczkami wróciła mi nadzieja i siły, pomimo tego: Charlie ma wątrobę w bardzo złym stanie, schudł bardzo, wygląda źle.... ale ma apetyt i chyba nie chce jeszcze umierać.... Quote
Nutusia Posted November 10, 2011 Posted November 10, 2011 Charliś - jesteś GOŚĆ - tyle Ci powiem :) Quote
mari23 Posted November 10, 2011 Posted November 10, 2011 Nutusia napisał(a):Charliś - jesteś GOŚĆ - tyle Ci powiem :)właśnie wczoraj wetka oraz kilka innych osób zasugerowało mi..... masz rację, Nutusiu! bo on wprawdzie ma apetyt, ale schudł z 16 na 10 kg, podniesiony ( już sam nie wstanie) chodzi bardzo krótko i bardzo słabo, jakby Nivalin przestał działać wprawdzie był za gruby, więc cieszyłam się, jak troche schudł, ale teraz - jeszcze z obciętą króciutko sierścią) wygląda źle :( :( :( jednak po rozmowie z dwiema wspaniałymi osobami utwierdziłam się w tym, co mimo wszystko czułam - że to jeszcze nie czas na Charliego wielkie serce i wielkie doświadczenie ma założycielka tego wątku - to ona uratowała Charliego ze schroniska przywożąc go do mnie, wcześniej go tam wypatrzyła, założyła wątek i zrobiła ogłoszenia, dzięki ktorym znalazł dom ( z tego domu po 3 miesiącach wrócił, ale już nie do schronu, a do mnie - i dobrze, że się tak stało!) długo wczoraj rozmawiałyśmy, dała mi wiele rad i będę je stosowała - żeby Charliś jak najmniej odczuł swoją starość i chorobę, żeby był szczęśliwy pomimo jego stanu im bardziej jest niedołężny i nieporadny - tym bardziej go kocham ! on chyba to czuje, bo się nie poddaje Quote
mari23 Posted November 12, 2011 Posted November 12, 2011 [quote name='Pyrdka']Tak trzymaj Charlie! Bądź dzielny. oto dzisiejszy dzielny Charlie na tym zdjęciu widać, jak schudł i jak chodzi na szeroko rozstawionych łapkach piękne futro Charliego niestety musiałam mocno skrócić - Charlie często sika pod siebie, często jest kąpany - długa sierść nie wysycha dobrze Quote
mari23 Posted November 17, 2011 Posted November 17, 2011 niestety stan Charliego się pogorszył, po kilku dniach bez Nivalinu nie utrzyma się już na łapkach :( ale apetyt wciąż mu dopisuje... Quote
Poker Posted November 17, 2011 Posted November 17, 2011 Biedny Czarliś. Bardzo dołujące są choroby zwierzaczków. Quote
mari23 Posted November 17, 2011 Posted November 17, 2011 Poker napisał(a):Biedny Czarliś. Bardzo dołujące są choroby zwierzaczków. najgorsze jest to, że on wciąż próbuje wstawać i grzebiąc łapinkami otarł sobie jedną łapkę strasznie ! jest tak biedny, że serce mi pęka na tysiąc chyba kawałków..... nie mogę mu pomóc - to jest najgorsze ! Quote
mari23 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 wczoraj wieczorem długo siedziałam przy Charlim, miał chyba jakiś "atak", pojękiwał i ciężko oddychał, podnosił główeńkę i tak żałośnie na mnie patrzył.... późno już było, kiedy spokojnie zasnął i ja też się położyłam, choć ze spaniem problem miałam niemały... rano wyniosłam Charlisia na "spacerek", nie mógł ustać na łapkach, więc na chwilkę zostawiłam go, aby poleżał sobie na świeżym powietrzu.... kiedy po około 10 minutach wyszłam, by go do domu zabrać - ze zgrozą stwierdziłam, że go nie ma, więc " na 4" łażąc szukałam go pod stojącymi na podwórku samochodami, potem pod krzewami przy płocie.... nie było go nigdzie.... w panice już pobiegłam za dom, a tam..... Charlisio mój nieporadnie dreptusia sobie po ogrodzie!!! zawołałam go - przyszedł sam - aż pod schody, nawet probówał wchodzić, ale oczywiście ani jednego schodka nie pokonał.... jednak z nadzieją i radością zaniosłam go do domu, zjadł śniadanko..... jest jakby silniejszy on tak dziwnie leży - przednie łapki rozklada na boki i tworzą idealnie linię prostą... tylną łapkę bardzo sobie otarł próbując wstawać, wciąż schodzi z posłanka i leży na podłodze, już myślę nawet o uszyciu mu jakiegoś "pajacyka" albo śpiworka, z którego się nie wygramoli Quote
Poker Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 To nie kładź go na posłanku, niech leży na podłodze.Może jest mu gorąco. Quote
mari23 Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 czuwam przy Charlim... wczoraj jego stan nagle bardzo się pogorszył - on chyba umiera :-( Quote
Nutusia Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 O rety... Charlisiu, jeśli już na Ciebie pora, to idź spokojnie tam, gdzie znów będziesz zdrowy, sprawny i wesoły. Marysia będzie bardzo płakać, ale to dlatego, że bezgranicznie Cię kocha. Tak bardzo, że pozwala Ci tam iść, gdy tylko uznasz, że to już... Trzymaj się, Maryniu! Quote
milosnicy zwierzat Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 mari23 napisał(a):najgorsze jest to, że on wciąż próbuje wstawać i grzebiąc łapinkami otarł sobie jedną łapkę strasznie ! jest tak biedny, że serce mi pęka na tysiąc chyba kawałków..... nie mogę mu pomóc - to jest najgorsze ! mari23 napisał(a):czuwam przy Charlim... wczoraj jego stan nagle bardzo się pogorszył - on chyba umiera :-( witam wiem co pani czuje Pani Mario sama to przeżywałam i wiem jak człowiek jest bezradny w takich chwilach jak pies ma wahania chorobowe raz jest dobrze a raz bardzo źle ale niestety nie ma lekarstwa metody by tego uniknąć ;(( ale Charli jest silny wierze w niego Quote
kaja69 Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 mari,jestem...ale nie wiem co pisać... Quote
Marinka Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Charlii, już nie cierpisz...jesteś wolny...biegaj po zielonych łąkach...spotkamy się piesku Marysiu, on wie ile dla niego zrobiłaś i docenia to, ze byłaś przy nim do końca. Nie wiem, co napisać....:-(...ryczę.... Quote
Nutusia Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Czyli jednak... :( Maryniu, bądź dzielna! I tak w "Twojej godzinie" w pierwszej czwórce wyruszysz do psiego nieba, gdzie Charliś będzie na Ciebie czekał, merdając ogonkiem... Quote
czerda Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 dała radę Marysia być z nim do ostatniej chwili chociaż było ciężko ... każdy musi zakończyć to co rozpoczął nie ma innej rady takie jest życie i taka jest śmierć która nie jest koncem tylko kontynuacją a potem znów życie znów Smierć aż poczujemy , że to koło życia i śmierci można przerwać -gdy nasza mądrość i współczucie będą ponad życie i śmierć Quote
kaja69 Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 mari,Charli miał szczęście,że miał Ciebie...kiedys sie znowu spotkacie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.