mari23 Posted August 3, 2011 Posted August 3, 2011 Niestety - dzisiejsze badania krwi wyszły źle.... marskość wątroby :( poza tym Charliś ma otarcia-odleżyny na tylnej łapce ( zawsze leży na jednym boku, nie da się ułożyć inaczej) Quote
mari23 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 elisse napisał(a):przytulam Was dziekuję! Charliś dzielnie się trzyma.... ja nie :( Quote
Pyrdka Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 Musisz się dzielnie trzymać właśnie dla Charliego. Ściskam Was cieplutko. Quote
mari23 Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 Pyrdka napisał(a):Musisz się dzielnie trzymać właśnie dla Charliego. Ściskam Was cieplutko. Dziękujemy! trzymamy się ;) Charliś ma lepsze i słabsze chwile, ale powrócił mu apetyt ( wczoraj znów sprzątanie było,ale już smecty nie potrzeba ;)) na początku strasznie się bałam, że to jego ostatnie chwile - teraz już trochę lepiej ze mną - zamiast płakać, jaki on biedaczek, cieszę się, że ma apetyt, że warczy, jak go biorę na ręce, że po prostu jest ! czasem śpi taki słabiutki, a czasem się kręci, próbuje wstać, chyba przedwczoraj pijąc z jednej miski "klapnął" pupcia w sam środek drugiej pełnej wody.... żal mi go było, ale i śmiałam się, bo upadek był skutkiem "odrzucenia" mojej pomocy, Charliś ma czasem odruchy "charakterne", ale teraz to mnie tylko cieszy - świadczy o tym, że energia i chęć życia go nie opuściły Quote
mari23 Posted August 16, 2011 Posted August 16, 2011 Charlie bez zmian - wciąż bierze Nivalin i tylko to mu nie szkodzi, więc na tym zostanie przez dłuższy czas - jest poprawa, dziś rano wydawało mi się, że po prostu wraca do zdrowia... rano Charliś był silny i radosny, teraz niestety słaby i apatyczny, leży i ciężko oddycha.... tak mi go żal - wciąż się boje, żeby nie cierpiał bólu... Quote
mari23 Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Pyrdka napisał(a):Ściskam Was po krótkiej przerwie. fajnie, że jesteś :) Charlisio bez zmian, czyli na Nivalinie i na moich rekach... wynoszę go "na spacer", postawiony chwilkę chodzi, załatwia potrzeby ( czasem niestety dopiero po powrocie - pod siebie) chyba działa ten Nivalin - jakoś dziadziusiek pomalutku chodzi, czasem nawet wdrapie się po schodach zanim zdążę go zabrać... na początki strasznie płakałam, myślałam, że to jego ostatnie dni.... teraz już jestem spokojniejsza - jest coraz lepiej, a jeśli nawet to minimalna poprawa - stan sie nie pogarsza, a to już powód do radości opatruję mu rany na łapce ( odleżyna + otarcie) Quote
Pyrdka Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Piękną ma Charlie starość. Tyle miłości i opieki z Twojej strony. Dzielni i obydwoje jesteście kochani. Quote
Igiełka Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Jestem i ślę mnóstwo ciepłych myśli w Waszą stronę- sercem obecna :lol::lol: Quote
Nutusia Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 No nie ma co - zwyłam się jak bóbr. Tosina moja mi stanęła przed oczami jak żywa! Zabrana ze schronu, niegdyś piękna i dumna ONka, do mnie trafiła jako ruina zagłodzonego psa - na tymczas... Została 2 lata, miesiąc i 12 dni. Przez cały ten czas chorowała (byłam u Doktora ponad 100 razy, czasami kilka razy dziennie). Z każdą kolejną przypadłością walczyła jak lwica - lekarze się poddawali, my traciliśmy wiarę, a ona wychodziła z opresji obronną ręką. Gdy wysiadły nerki, przestała wstawać, siusiała pod siebie, straciła apetyt my z kolei mieliśmy nadzieję, że i tym razem pokaże na co ją stać. Ale ona co dzień dawała nam do zrozumienia, że ma coraz mniej siły, że już nie będzie z nami "współpracować". Dokładnie wiedziałam kiedy pojechać z nią do Doktora ostatni raz...:shake: Trzymaj się, Marysiu - żywcem i w podskokach do nieba pójdziesz za to wszystko, co robisz dla tych psiaków... I uśmiechałam się pod nosem, bo na początku wątku pisałaś, że się TŻ na szóstego psiaka boczy, a ja Cię "poznałam", gdy mocno przekroczyłaś dziesiątkę! :evil_lol: Quote
mari23 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Dziękuję, że tu jesteście.... Nutusiu, co do ilości psów..... jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że tyle ich będę miała, pomyślałabym, że szalony:evil_lol: Charlis odzyskał apetyt.... z chodzeniem jakby minimalnie lepiej, czyli wyniesiony na podwórko i postawiony na łapki potrafi utrzymać się tyle czasu, aby zrobić siusiu, a nawet i więcej... je z miseczki leżąc,a próbuje pić sam, podejście do miski kończy się myciem podłogi, ale co tam... wciąż mam przed oczami, jak klapnął pupą do miski z wodą.... wiem, małpa jestem, z chorego się śmieję.... a tak naprawdę to radość, że on nie rezygnuje, że chce żyć, że próbuje chodzić Quote
Pyrdka Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Ciesze się z Tobą z tych lepszych dla Charliego -dni. Quote
mari23 Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Pyrdka napisał(a):Ciesze się z Tobą z tych lepszych dla Charliego -dni. dzisiaj o 4 rano byla u nas okropna burza, Charlis nigdy nie bał się burzy, ale rano zastałam go mokrego, i kupka też była.... polożyłam go tylko na suchym podkladzie, wykapię, jak wrócę z pracy ale bardzo oslabiony był rano - inaczej, niż zwykle - rankiem ma więcej siły.... a wczoraj, kiedy go kładłam.... po raz pierwszy zaskomlił.... zabolało go coś.... niektórzy patrząc, jak go noszę mowią, że go męczę, ze niepotrzebnie cierpi..... wczoraj znów to usłyszalam od przechodzącej kobiety... na innych watkach pisały dziewczyny o swoich psach, które odeszły, jedną zacytuję, bo każda napisała dokladnie to samo: "w czasie kiedy moja Fioneczka chorowała ... też były osoby które "wspominały" o eutanazji tu na dogo i w życiu codziennym ... jednak walczyłam o nią do końca, do dnia kiedy ja "zobaczyłam" że Ona nie daje już rady, że się poddała ... to jest tak, że kiedy przychodzi dzień w którym trzeba się rozstać ... widzi się to w psich oczach" wciąż się boję, żeby nie cierpiał, wciąż mam nadzieję, że tylko sił nie ma, by wstać i chodzić.... nawet troszkę przytył i odzyskał apetyt..... nie widzę "tego" w jego oczach.... nie chcę widzieć! tak bardzo go kocham !!! Quote
Nutusia Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Maryniu - nikt z nas nie chce widzieć. Ale gdy zobaczy, serce samo dyktuje najlepsze z najgorszych rozwiazań. Dopóki daje się wynosić, dopóki chce wstawać, utrzymywać się na łapkach, jeść, trzeba się cieszyć każdym kolejnym dniem razem. Quote
mari23 Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 Nutusia napisał(a):Maryniu - nikt z nas nie chce widzieć. Ale gdy zobaczy, serce samo dyktuje najlepsze z najgorszych rozwiazań. Dopóki daje się wynosić, dopóki chce wstawać, utrzymywać się na łapkach, jeść, trzeba się cieszyć każdym kolejnym dniem razem. cieszę się, i to jak! dzisiaj o 4.30 rano obudził mnie.... człapiący Charliś! tak, nie tylko chodzi, ale daje radę sam wstać ! wyniosłam go na podwórko - siusiu chciał chlopak ;-) Nivalin działa cuda! po schodach wciąż go noszę, teraz tez leży, padł zmęczony, bo ze dwie godziny po domu dreptał niezdarnie.... ale sam wstaje już nawet! ależ radość! Quote
Nutusia Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Oby tak dalej! Trzymaj się Czarlisiu :) Quote
mari23 Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Nutusia napisał(a):Oby tak dalej! Trzymaj się Czarlisiu :) trzyma się naprawdę dzielnie! tylko jak jest upał, to słaby ( jak ja) i rana na łapce prawie się zagoiła - opatrunek pomógł, bo nie ocierał coraz bardziej sobie tego miejsca Quote
Nutusia Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Nie podoba mi się w tytule słowo "starego" - nie można zamienić na staruszka, a najlepiej szczęściarza w nieco podeszłym wieku?...:) Myślę, że Charlisiowi od razu by się lepiej zrobiło ;) Quote
mari23 Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Nutusia napisał(a):Nie podoba mi się w tytule słowo "starego" - nie można zamienić na staruszka, a najlepiej szczęściarza w nieco podeszłym wieku?...:) Myślę, że Charlisiowi od razu by się lepiej zrobiło ;) wątek Charliemu zakładała kikou, więc ona może zmienić tytuł, ale że Charliś stary - zaprzeczyć się nie da ;) kikou też przywiozła do mnie Charliego a wcześniej zauważyła go w schronie i robiła mu ogłoszenia i jeszcze namówiła mnie do zalogowania się na dogo ! Quote
elisse Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Charlie to starszy pan,ale jaki dzielny!! Trzymajcie się : Mari i Charlie :) Quote
mari23 Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 elisse napisał(a):Charlie to starszy pan,ale jaki dzielny!! Trzymajcie się : Mari i Charlie :) bardzo dzielny!!! dzielę się dobrą wiadomością - dziś rano tuż po 5.00 Charliś sam wstał i - tradycyjnie - nalał w przedpokoju! czyli wraca i do formy, i do normy on zawsze tak robi - człapie ze swojego legowiska w kuchni do mnie do pokoju, zanim dojdzie ( jak nie usłyszę i go nie wypuszczę - teraz zniosę po schodach) - w połowie drogi staje i..... leje sobie najspokojniej, potem człapie dalej żeby się cieszyć z kałuży w przedpokoju..... trzeba być wariatem? no to jestem!!! ;) Quote
Nutusia Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Aj tam od razu wariatem - trzeba być kochającym i wyrozumiałym Człowiekiem - tak po prostu ;) Dodam tylko, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem, jeśli Cię to uspokoi :) A przy okazji zaproszę do kolesia, którego wczoraj pozbawiłam możliwości kompletnej amerykanizacji ;) http://www.dogomania.pl/threads/214133-Kulfon-czyli-dzieciak-na-diecie-KFC Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.