Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 297
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

majqa napisał(a):
Zaczyna mnie martwić, czy aby Gonia i Isadorka na właściwy wątek weszły??? :sg168: :siara: :hmmmm: :roflt: :roflt: :roflt:


To ja się zaraz do Maniutka przeniose... ale tam tez coś podpadłam :grins::grins::grins:

Posted

[quote name='Isadora7']

Buwsiegda budiet sońce.

Buwsiegda budiet Gonia.
Buwsiegda budiet Majqa.
Buwsiegda budiet dogo :D



I nikaga i nikagdie nie propadiosz !



O'le, Isadora!:lol:

Posted

Nie wiem co napisać.
Piotruś czuje się dobrze, leki przeciwbólowe działają, jednakże znów zaczął zwracać . Myślę jednak, że to z obżarstwa. Piotr je swoje, a potem biegnie szybko do misek kocich. Potem znów do swoich, ciągle szuka jedzenia, być może te leki hormonalne spowodowały, że on ciągle chce jeść. Robi się coraz grubszy, obawiam się o jego kręgosłup.
Niestety jego agresja się nasila, czuje się lepiej i coraz pewniej. Kiedy zamykam kocią spiżarnię przed nim, rzuca się na mnie.
Potrafi zezłościć się kiedy trzymamy jedzenie w rękach i mu nie chcemy dać.
W sobotę zdenerwował się chciał mnie chwycić za kostkę, bo przechodziłam obok niego i niechcący dotknęłam tylnych łap. a położył się na środku korytarza, przy mnie, bo prasowałam.
Odsyłanie go na miejsce nie ma sensu, bo nie słyszy, a na gestykulacje nie reaguje. Nie można podejść i go poprowadzić na miejsce i pokazać, bo w momencie, kiedy do niego się zbliżamy i nie jest to głaskanie czy drapanie, to reaguje warczeniem i pokazywaniem zębów.

Wczoraj ugryzł mojego 8 letniego syna- rano, kiedy bawił się klockami przy biurku. Piotrusiowi nie podobała się zwisająca ręka i złapał go za nią.

Wieczorem pogryzł mnie w stopę, mam rozszarpane palce i spuchniętą stopę. zamykałam drzwi tarasowe, po tym jak wystawiłam miski z kocim jedzeniem dla kotów, które mieszkają u mnie na stryszku, jedzą w tarasie. Drzwi przytrzymałam stopą, on stał i zdenerwował się, że nie wypuszczę go do nich.
Potem gonił za mną i atakował, aż do łazienki, kawał drogi, gdzie poszłam opatrzyć rany.

mam bardzo mieszane uczucia, i dylemat.
Co zrobiłam źle?
Poniosłam porażkę. Ten pies już wie, że się go boimy.

Posted

majqa napisał(a):
O jeju, Czia, b.mi przykro. :-( Nie może tak być, by Piotruś rozgrywał coraz lepsze karty, a Ty, dziecko byście żyli w strachu przed dziabnięciem. :-(

Ale jak to rozwiazac,moze jakis psi psycholog poradzi:roll:czia moze napisz w tytule watku,ze psi psycholog potrzebny:roll:

Posted

rita60 napisał(a):
Ale jak to rozwiazac,moze jakis psi psycholog poradzi:roll:czia moze napisz w tytule watku,ze psi psycholog potrzebny:roll:



A nie są to po prostu "wyskoki" starego teriera? Nie wiem, czy na psycholog coś na to poradzi, Piotruś to przecież staruszek...:-(

Posted

Rozmawiałam dziś z Czią. Uważam, ze to absolutnie wyjątkowa i kompetentna osoba. Jej pozostawiłam decyzję w sprawie Piotrusia. Ja, powiem brutalnie, jestem w tym przypadku za eutanazją, Ona się łamie. Cokolwiek Czia postanowi, ja stanę za Nią murem.

Posted

rita60 napisał(a):
(...) moze jakis psi psycholog poradzi (...)

Bagaż doświadczeń Piotrusia nieznany, do tego agresja (poustawiał psy Czii i zapędy do ludzi), niedosłyszenie i ślepota. Marnie widzę zakończony sukcesem efekt pracy psiego psychologa. Jasna sprawa, że wszystkiego można próbować ale tu decyzja musi należeć do Czii. Tylko ona wie, ile jej rodzina jest w stanie znieść i czy w ogóle jest w stanie ryzykować. Pamiętajmy, że my o tej sytuacji tylko czytamy, a Czia i jej bliscy w niej uczestniczą.

Posted

dziękuję za wsparcie, decyzja jest trudna i zdaję sobie sprawę, że z każdym dniem będzie mi coraz ciężej ją podjąć.

Piotruś dostał 14 dni. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie będą dla niego dobre, a my nie będziemy musieli izolować go, żeby poczuć się bezpiecznie w swoim domu. Choć dzieci, szczególnie najmłodszy, dostał zakaz zbliżania sie do Piotra i wypuszczania go z pomieszczenia, jeśli nie ma nas w domu!

Piotruś z jednej strony jest agresywny i potrafi ugryźć, zranić, a za chwilę szuka kontaktu, głaskania, robi ukłon w moją stronę starając się pozyskać sympatię i zainteresowanie.

Posted

Piotruś zwraca.
Jego oczka dalej ropieją, jedno nawet trochę spuchło, kropię je.

Kawaler sika w domu:angryy:.

Wczoraj synek stał na parapecie, żeby uciec przed Piotrusiem. A ja mogłam tylko patrzeć i czekać, aż się uspokoi. Nie pozwolił do siebie podejść.:shake::-(

Posted

słuchajcie dziewczyny, może piotruś ma takie nagłe, nieuzasadnione napady agresji w związku z obecnością guzów na śledzionie, którze być może(oby nie!) dały jakieś przerzuty na układ nerwowy lub mózg:roll:

już różnie kombinuję żeby spróbować wytłumaczyć tą niebezpieczną i uciążliwą agresję wobec wszytkich członków rodziny.

owczarek mojej koleżanki właśnie podobie się zachowywał. Nigdy(aż do diagnozy) nie było wiadomo co mu nagle do głowy strzeli, a wcześniej był normalnym ułożonym psem. Przez te napady agresji musieli się przed nim barykadować w pokoju fotelem:roll: i zdiagnozowano ucisk guza na mózg. nie była to wina tego psa tylko tej podstępnej i ciężkiej choroby:-(
pies dla dobra właścicieli i z powodu braku jakichkolwiek perspektyw na wyleczenie i polepszenie musial zostać poddany eutanazji:-(
piszę, bo chce coś podpowiedzieć, tak tylko mogę pomóc:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...