rita60 Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 Piotrusiu trzymaj sie malenki dzielnie,czia dziekuje:-( Quote
OLUTKA55 Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 cos takiego przezyłam poł roku temu to straszne i człowiek jest bezradny pies niknie z dnia na dzień ,ja dawałam osłonowo silimarol ,ale te ostatnie dni tez sa wazne oby przezył je szczesliwie i zeby było ich jak najwiecej:loveu: Quote
Ffrubka Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 bidulek :-( Taka mordka kochana, a tyle cierpienia w sobie nosi :-( Quote
czia Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Doszły kubraczki od Taks, bardzo, barzdo dziękujemy, Piotruś śmiga w ortalionowej kurteczce. Jest mu ciepło, chętniej wychodzi. Rozszczekał się nam Piotruś:roll::cool3:. Zaczepia dzieci. Ustawia koty. Quote
beka Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 czia napisał(a):Rozszczekał się nam Piotruś:roll::cool3:. Zaczepia dzieci. Ustawia koty. Jak na teriera przystało :evil_lol: Quote
stonka1125 Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 to ja bardzo bym chciała piotrusia w ortalionie zobaczyć! Quote
majqa Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Goniu, odebrałaś ode mnie PW, w którym proszę Cię o kilka konkretów odnośnie Piotrusia? Quote
majqa Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Tak Skarbie. Mam b.wys.gorączkę więc albo jeszcze dziś albo jutro do południa tekst będzie. Mam nadzieję, że rzuci na niego okiem Czia i jeśli okaże się, że coś przegapiłam, dopowie, a ja wstawię w treść. Quote
GoniaP Posted January 15, 2009 Author Posted January 15, 2009 Majguś, czy to, co Tobie posłałam, wystarczy? Quote
GoniaP Posted January 15, 2009 Author Posted January 15, 2009 majqa napisał(a):Tak Skarbie. Mam b.wys.gorączkę więc albo jeszcze dziś albo jutro do południa tekst będzie. Mam nadzieję, że rzuci na niego okiem Czia i jeśli okaże się, że coś przegapiłam, dopowie, a ja wstawię w treść. Kochana bidulka :buzi: Quote
majqa Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Dni? Tygodnie? Terier Piotruś chce godnie odejść. Nie "Piotruś Pan", bo to nie bajka, nie pojawi się przy nim pocieszycielka, wróżka Dzwoneczek. Nie gra to w karty "Piotruś", co zbytnio uprościłoby sprawę. Za łatwo o wygranej/ przegranej zadecydowałby jedynie brak pary. Nasz Piotruś to zwierzę z krwi i kości, noszące w sobie parę lat cierpienia, kilogramy złych wspomnień, rozżalenie, bunt i tęsknotę. Nikt nie odpowie mu w psim, terierskim języku, dlaczego właśnie na niego stoczyła się lawina nieszczęść i chce pogrzebać ciało tętniące jeszcze życiem. Wolontariusze fundacji EMIR poznali Piotrunia nie tak dawno, w jednym z wielkopolskich schronisk, miejscu, gdzie słowo empatia odbija się szyderczym echem od ścian betonowych boksów. Ich oczom ukazał się wrak czegoś, co przypominało psa. Tą kupką zbublonej sierści wstrząsały dreszcze, tym większe im mocniej przyciskała nosek do krat, jakby to miało zatrzymać człowieka na dłużej, na dłużej niż skrzypnięcie odchodzącego buta. Nie można było pozostawić tak udręczonej istoty z jej szaleństwem strachu. Ze wspomnianymi wolontariuszami Piotruś opuścił bramy schroniskowe raz na zawsze. Od tego momentu, niczym po równi pochyłej, psiak miał szusować wprost w objęcia szczęścia, nowych właścicieli, w otoczenie przepojone miłością do wszystkich czterołapków. Los nie jest sprawiedliwy, nie lubi historii kończących się happy endem. Odmienne, w porównaniu z innymi psiakami, zachowanie Piotrka w domu tymczasowym, jego przystanku ku normalności, spisywano na karb przeżyć schroniskowych. Prawda okazała się o wiele okrutniejsza. Przeprowadzone badania zwierzaczka ujawniły szereg chorób tłumaczących zachowanie i budzących jednocześnie podziw dla odporności na ból fizyczny i...ból niezaradności. Dom tymczasowy, choć ciężko to stwierdzenie przechodzi przez gardło, stać się może ostatecznym. Trudno orzec ile dni, tygodni, miesięcy oby lat życia pozostało Piotrusiowi. Jeszcze nie czas myśleć o zafundowaniu mu zastrzyku zapomnienia. Jego organizm nie krzyczy prośbą o miłosierdzie, choć taki moment na pewno nadejdzie. Wszelkie podjęte obecnie działania zmierzają ku poprawieniu Piotrusiowej kondycji psychicznej, podreperowaniu fizycznej i zahamowaniu postępu chorób. Póki co, to się udaje. Psiak zmaga się z licznymi zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa i reumatyzmem, zwłaszcza przednich łap. Trawią go problemy hormonalne, pozostawiające swą wizytówkę m.in. na skórze. Piotruś nie dosłyszy, co gorsza, uszy nie są wolne od infekcji. Jako stworzenie pozbawione również zdolności widzenia, zdać się musi na odbiór świata wyłącznie za pomocą zmysłów dotyku, smaku i zapachu. Najstraszniejsze są jednak guzy nowotworowe na śledzionie. One to decydują, że piasek w jego klepsydrze przesypuje się coraz szybciej. Kiedyś dokuczliwiej dadzą o sobie znać i...złożą wtedy pocałunek śmierci na wątrobie. Ludzie, którym Piotruś głęboko zapadł w serca podjęli walkę o godność ostatnich chwil jego życia. Nie nadrobią one czasu przeszłego ale sprawią...być może sprawią, że odchodzący stąd Piotruś zachowa w pamięci pozytywny wizerunek człowieka. Błagamy Państwa o litość i dar serca, w postaci wspomożenia leczenia tego ciężko doświadczonego zwierzęcia! Każda złotówka przekłada się na konkretną Piotrusiową godzinę, wolną od bólu! Środki pieniężne, wpłacone na biedaka, będą przeznaczone na: - leki p/ bólowe, p/ zapalne, p/ świądowe, osłonowe gruczołów wydzielania wewnętrznego, leki z hormonami tarczycy - preparaty chroniące jego skórę - specjalistyczną karmę - usługi weterynaryjne A może warto pomodlić się o cud, cud domu Piotrusiowych marzeń!? Ofiarowana zwierzęciu bezinteresowna miłość to najlepsze lekarstwo, swoisty eliksir życia! Osobom zainteresowanym pomocą Piotrusiowi pozostawiamy dane do wpłat: Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR" Bank Śląski O/Grodzisk Maz. 80 1050 1924 1000 0023 0438 1029 ul. Słoneczna 4, 96-321 Żabia Wola tytułem " na Piotrusia" Dane kontaktowe w sprawie psiaczka: Małgorzata Prokopowicz: 0-661955880 malgorzata.prokopowicz@canissfera.pl Quote
majqa Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Przeczesałam literówki. Jeśli znajdziesz coś do pipla Goniu, pisz. Quote
GoniaP Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Piękny tekst... szkoda, że tak cholernie smutny musi mieć wydźwięk... Majga, dziękuję. Quote
czia Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Tekst piękny, wyciskający łzy. Goniu- zdrowiej szybko. Piotruś ma się bardzo dobrze, o dziwo, z dnia na dzień, jak na razie, rozkwita. Tabletki przeciwbólowe przynoszą mu ulgę i śmiga coraz lepiej. Skóra swędzi, więc Piotruś co jakiś czas ociera dupką i boczkami o ściany i próbuje się podrapać, kiedy mu nie wychodzi, podbiega i domaga się drapania całego ciała. Wieczorem kolejna kąpiel w specjalistycznym szamponie i płynie. Widać, że przynoszą ulgę, a i chyba poprawę. Ten pies tak cieszy się, że jest w domu, że zapomina o bólu. Biega po całym domu i stara się zwrócić na siebie uwagę. Wczoraj byłam w lecznicy bez Piotrusia, odebrałam wyniki krwi, rozmawiałam o stanie Piotrusia, na spokojnie bez emocji, które nam towarzyszyły przy odkrywaniu coraz to nowych schorzeń w dniu badania. Wyniki krwi są nawet dobre, nie ma cukrzycy. Morfologia też się poprawiła przez te 4 dni u mnie, nie dużo, ale jest poprawa. Piotruś dostał lek z hormonami tarczycy, dziś je wykupię. Doktor powiedział, że na lekach przeciwbólowych i przeciwzapalnych Piotruś może żyć jeszcze kilka lat. Wszystko zależy od guzów na śledzionie, czy one będą się powiększać, czy nie i czy zaczną dawać przerzuty na inne narządy. Kontrolne USG musi być wykonane za miesiąc. Długo rozmawialiśmy z TZ o Piotrusiu, miał to być tymczas, bo na dziś nie możemy sobie pozwolić na kolejnego psa- 3 i w dodatku chorego. Moja działalność obciążyła mocno budżet domowy. Na dziś mamy w domu 13 kotów, które nie poszły do adopcji. A przez dom przewinęło się już kilkadziesiąt tymczasów psich i kocich. Chcemy zapewnić Piotrusiowi godne, ostatnie dni życia, ale jeśli guzy nie będą się powiększać i okażą sie nie złośliwe, a Piotruś będzie mógł żyć jeszcze kilka lat, to uważamy, że trzeba dać szansę na znalezienie mu domu, być może taki gdzie będzie sam, dopieszczany i kochany. Nie zrozumcie mnie źle, ale nie wiem czy będzie mnie stać na utrzymanie i leczenie Piotrusia, tego się boję. A nie podejmę decyzji o jego eutanazji, dopóki nie będzie na prawdę źle. Na pewno nie będę wydawała pieniędzy na zbędne dodatkowe, drogie badania, czy operacje, nie ma sensu go męczyć, ale kontrolne USG, leki stałe- przeciwbólowe, przeciwzapalne, hormony tarczycy, płyny do kąpieli, dopóki skóra się nie zagoi, to też może kosztować. Jestem w stanie pokryć koszty utrzymania, jedzenia, szczepienia, ale nie inne. Chciałabym wiedzieć, czy mogę liczyć na Waszą pomoc. Co o tym wszystkim sądzicie? Quote
GoniaP Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 czia napisał(a): Długo rozmawialiśmy z TZ o Piotrusiu, miał to być tymczas, bo na dziś nie możemy sobie pozwolić na kolejnego psa- 3 i w dodatku chorego. Moja działalność obciążyła mocno budżet domowy. Na dziś mamy w domu 13 kotów, które nie poszły do adopcji. A przez dom przewinęło się już kilkadziesiąt tymczasów psich i kocich. Chcemy zapewnić Piotrusiowi godne, ostatnie dni życia, ale jeśli guzy nie będą się powiększać i okażą sie nie złośliwe, a Piotruś będzie mógł żyć jeszcze kilka lat, to uważamy, że trzeba dać szansę na znalezienie mu domu, być może taki gdzie będzie sam, dopieszczany i kochany. Nie zrozumcie mnie źle, ale nie wiem czy będzie mnie stać na utrzymanie i leczenie Piotrusia, tego się boję. A nie podejmę decyzji o jego eutanazji, dopóki nie będzie na prawdę źle. Na pewno nie będę wydawała pieniędzy na zbędne dodatkowe, drogie badania, czy operacje, nie ma sensu go męczyć, ale kontrolne USG, leki stałe- przeciwbólowe, przeciwzapalne, hormony tarczycy, płyny do kąpieli, dopóki skóra się nie zagoi, to też może kosztować. Jestem w stanie pokryć koszty utrzymania, jedzenia, szczepienia, ale nie inne. Chciałabym wiedzieć, czy mogę liczyć na Waszą pomoc. Co o tym wszystkim sądzicie? Czia, tak jak powiedziałam Tobie w rozmowie telefonicznej, absolutnie nie martw się, że zostaniesz sama z kosztami utrzymania Piotrusia. Piotruś jest Emirowy, ma wielu fanów, i nie ma takiej opcji, żebyś dokładała do jego leczenia i komfortu cokolwiek więcej, ponad to, co sama chcesz mu dać. Koszt każdej faktury będzie Tobie zwrócony, a jeśli chcesz, wyślę Tobie zadatek by nie obciążać Twojego domowego budżetu. Bardzo się cieszę, że Piotrusiowy komfort życia, bo trudno tu mówic o zdrowiu, się polepszył. Chciałabym go teraz zobaczyć "na żywo", to musi być niesamowite...:loveu: Quote
GoniaP Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 P.S. I to Majdze należą się życzenia zdrowia, bo Ona bidulka ledwo zipie ;) Piotruś wygląda cudnie w tym kubraczku :loveu: Quote
Jagoda1 Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Piotruś szuka domu, wyjątkowego, odpowiedzialnego. Quote
majqa Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Goniu, po wpisie Czii wprowadziłam małą kosmetykę w tekst. ;) Quote
Isadora7 Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 GoniaP napisał(a):Dziękuję Majguś :loveu: To teraz czekamy na ruch Isadory, i Jej zabójczą grafikę ;) juterko budziet :) Quote
GoniaP Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 [quote name='majqa']Goniu, po wpisie Czii wprowadziłam małą kosmetykę w tekst. ;) Dziękuję Majguś :loveu: To teraz czekamy na ruch Isadory, i Jej zabójczą grafikę ;) Quote
GoniaP Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 Isadora7 napisał(a):juterko budziet :) Spasiba :loveu: Quote
Isadora7 Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 [quote name='GoniaP']Spasiba :loveu: Buwsiegda budiet sońce. Buwsiegda budiet Gonia. Buwsiegda budiet Majqa. Buwsiegda budiet dogo :D I nikaga i nikagdie nie propadiosz ! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.