bajk21. Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Dzisiaj dostałam wiadomość od salamandry, że Abra zaczyna się czuć u niej jak w swoim domu, pierwszy raz została spuszczona ze smyczy i bawiła sie z innym pieskiem, ale wróciła na wezwanie, więc będzie mogła nareszcie sobie pobiegać. Niestety jeszcze sika w domu, ale Salamandra ma nadzieję że i tego ją w końcu nauczy, że sika się gdzie indziej, tylko jednak potrzeba czasu na to. Życzę Abrze i Salamandrze żeby im się powiodło. Cieszę się, że otrzymałam tę informację bo już zaczynałam się martwić. Quote
bajk21. Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Może by tak udało się wstawić jakieś zdjęcie Abry,ciekawe jak teraz wygląda? Quote
Erazm Posted March 11, 2009 Author Posted March 11, 2009 Rozamawialm dzis z opiekunka Abry. Abra urosla....wzdluz:-o Poprosze o fotki na maila. Pani chodzi na kurs behawioralny i zaopatrzyla sie w dodatkowe lekture. Swoja droga Abra cwaniakuje strasznie;) Quote
bajk21. Posted March 14, 2009 Posted March 14, 2009 Nie rozumiem co jej się stało, bo ja z nią nie miałam żadnych kłopotów, oprucz tego, że chciała aby ją ciągle głaskać, może była inna ponieważ przebywała z innymi psami i miała z kim się bawić? Quote
bajk21. Posted April 9, 2009 Posted April 9, 2009 Czy mogłabym prosić o namiary do opiekunki ABRY, prawdopodobnie będę jechała po świętach do Poznania, więc chciałabym ją odwiedzić. Quote
bajk21. Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Niestety, maleńka suczka znalazła domek w Warszawie, więc na razie mój wyjazd do Poznania jest nieaktualny, ale dostałam wiadomość i numer telefonu, od Pani, która wzięła Abrę, oraz od Erazm. Dzwoniłam, Abra rzeczywiście zachowuje się w różny sposób, ale powoli zaczyna być z nią coraz lepiej. Dostała pierwszą cieczkę i trochę się wyciszyła. Trzeba pomóc Pani Salamandrze w sterylce, bo jej nie stać aby zapłacić za zabieg. Będę próbowała rozmawiać z kimś w TOZI-e w Poznaniu, może jej pomogą, a jeśli nie będą mieli takiej możliwości, dobrze by było zebrać trochę grosza na tę sterylkę. Niestety, gdyby to było w Warszawie to mogłabym pomóc ja, a tak to może tylko zbiórka pomoże lub TOZ z Poznania. Quote
bajk21. Posted May 4, 2009 Posted May 4, 2009 Dzisiaj dzwoniła do mnie Pani, która zaadoptowała Abrę, chce żebym ją zabrała, ponieważ nie daje sobie z nią rady. Potrzebuję pomocy, aby ją wyadoptować, najlepiej do domu z ogrodem. Quote
Abrakadabra Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 bajk21. napisał(a):Dzisiaj dzwoniła do mnie Pani, która zaadoptowała Abrę, chce żebym ją zabrała, ponieważ nie daje sobie z nią rady. Potrzebuję pomocy, aby ją wyadoptować, najlepiej do domu z ogrodem. Prosiłam Erazm, żeby zmieniła tytuł wątku... Rozumiem, że pani, która chce oddać Abrę nie zamierza partycypować w kosztach transportu? Quote
bajk21. Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Napewno nie, ponieważ wcześniej była mowa o sterylce, którą miałam załatwić przez TOZ- w Poznaniu żeby była bezpłatna. Quote
bajk21. Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Dzięki ŻABUSI, Abra wraca do mnie do Warszawy, następnie idzie na sterylkę i do nowego domu do Nieporętu. Quote
Erazm Posted May 18, 2009 Author Posted May 18, 2009 1. Przykro, ze Abra musiala zmienic dom 2 Wlascicielka przekazala mi swego czasu, ze idzie z Abra na behawiorke pisalam o tym, bo taka dostalam wiadomosc( no, coz dzwonilam czesto zeby dowiedziec sie co z psem 3 Abra juz bedac u mnie rowniez zalatwiala sie w domu( jest to w poscie), jak wynika z relacji bylej wlascicielki robila to bardzo dlugo rowniez u niej 4 Abra nie potrafila chodzic na smyczy- o czym ja nie wiedzialam wtedy oglaszna by byla jako psiak do domu z ogrodem lub pies dla osob z doswiadczeniem, Abra w koncu to nie 10 kg pupil 5 Przed adopcja Salamndra rozmawiala z p. Jola, nie byla to moja samodzielna decyzja zeby psa oddac do tego , a nie innego domu, przypominam, ze byla rowniez wizyta przedadopcyjna 6 Trudno sobie wyobrazic, ze w wielkim mieszkaniu, gdzie mieszkaja trzy dorosle osoby pies nie bedzie wybiegany. 7 Nie bylam w stanie przewidziec, ze nie dadza sobie rady, ale i p. Jola tez nie przewidziala 8 Nieodpowiedzialnoscia bylo oddanie mi psa bez uprzedzenia, ze psiak nie ma szczepienia na wscieklizne, jechalam pociagiem do Poznania i gdybym trafila na docieliwego konduktora wysadzilby mnie na pierwszej stacji, wielka gafa bylo z mojej strony, ze nie zajrzalam do ksiazeczki, ale szczepienie na wscieklizne jest dla mnie rzecza tak oczywista, ze nie przyszlo mi do glowy, ze moze byc inaczej 9 Nie wiem z jakich powodow mala nie zostala zaszczepiona, moge tylko przypuszczac, ze albo niedbalstwo, albo fakt, ze dlugo miala rozwolnienie, a chorego psiaka sie nie szczepi. Mozliwe, ze tez jedno i drugie Mam nadzieje, ze mala trafi do madrych ludzi, ktorzy ja pokochaja Quote
bajk21. Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Zgadzam się całkowicie, że Abra nie powinna trafić do mieszkania w bloku. cytat:(Pani ma zadzwonic do Joli jesli ta wyrazi zgode wioze mala w ciemno. Wiem zaraz gromy sie na mnie posypia:oops:, ale dawno tak nikt nie wywarl wrazenia po jednym telefonie. Pojade, jesli cos nie tak zawsze mozemy wrocic).(macie adres w Poznaniu, może ja sprawdzę domek?? Bumerang) (B. mam juz bilety na pociag, a znajoma juz domek dzis owiedzila;-)...Jesli domek mi sie nie spodoba to wracam z psiakiem. Treraz czekam na Abre, bo mala przenocuje u mnie. UFFFFF, Yoorek sie wkurzy:evil_lol: )(w razie kłopotów możesz zadzwonić i wpasć na Lwa 12/2 600 410 256, trzymam kciuki za powodzenie tak szybkiej akcji:loveu:)(czy mozesz napisać w jakiej cześci Poznania jest sunia ? moze spotkamy sie na spacerku :loveu: Bumerang)(Nie chwalcie mnie, bo sie zle z tym czuje, oby mala szybko nabrala super manier. Mieszkaja blisko dworca glownego, nie mam pojecia co to za dzielnica. Abry nie da sie nie zauwazyc, taka kupa siersci nieczesto sie zdarza;-) )( :???::confused: Salamandro rozumiem, że niema Erazm, ale to ja opiekowałam się Abrą i martwię się co tam u niej i u Ciebie słychać. Napisałam prywatną wiadomość, na którą nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, tutaj na forum też niema żadnej informacji na jej temat. Niestety niema Erazm, a ja niemam umowy adopcyjnej na której byłby nr. telefonu do Ciebie, w związku z czym nie mogę zadzwonić żeby czegokolwiek się dowiedzieć, proszę więc o jakąś odpowiedz bo dla mnie jest to bardzo ważne. Bardzo się martwię. J. Boczkowska)( Juz jestem. wlasnie rozmawiam z Pancia Abry. Abra juz wie, ze bedzie nagroda kiedy zrobi siusiu i koope, ale poniewaz miala ciagle biegunke, nie pomagaly glodowki, ani kleik z kurczakiem i marchewka, dostala zastrzyki. Koopka jest juz ladniejsza, mala cwaniara wyprowadzana jest 6 razy dziennie, pierwszy raz o 4 rano:razz:. kot Leos jest najbradziej dla niej interesujacy, to lizanko to pierze Abre po pysku. Zmieniono mu imie na Smaczek. Pancia Abry odpisala Ci Jolu, zajrzyj na wiadomosci. )(Niestety nie otrzymałam żadnej wiadomości od Salamandry, więc zaczęłam się martwić i stąd moje pytanie. )(Hihi jak znam zycie Salamandra wpisala ja sama sobie, ja tez strzelalam takie gafy.. Aha, Abra zarla pol dywanu, no moze nie zzarla, ale sznurek wystawal i sprula go elegancko, jej ofiara padla tez rolka papieru toaletowego)(Co tam nowego u Abry, jak tam radzi sobie z nią Salamandra? )(Abrze wreszcie minęły rewolucje żołądkowe, po raz pierwszy pańcia nie musiała gnać o 4 rano, co ciekawe wraz z normalną koopą skończyło się sikanie w domu, ale sza...żeby nie zapeszyć. Kot Szop chodzi swoimi drogami i z wysoka spogląda na Abrę, która zakumplowała się z Leosiem, razem psocą szczególnie kiedy zostają same. Abra bierze łepek Leosia do paszczy, Leoś obgryza jej bokobrody i czesze pazurkami uszy i tak sobie czasem na niej wisi. Pani Kicia też ma narazie dystans do nowego domownika. )( 20.02.2009 Dzisiaj dostałam wiadomość od salamandry, że Abra zaczyna się czuć u niej jak w swoim domu, pierwszy raz została spuszczona ze smyczy i bawiła sie z innym pieskiem, ale wróciła na wezwanie, więc będzie mogła nareszcie sobie pobiegać. Niestety jeszcze sika w domu, ale Salamandra ma nadzieję że i tego ją w końcu nauczy, że sika się gdzie indziej, tylko jednak potrzeba czasu na to. Życzę Abrze i Salamandrze żeby im się powiodło. Cieszę się, że otrzymałam tę informację bo już zaczynałam się martwić.)(01.03.2009 Może by tak udało się wstawić jakieś zdjęcie Abry,ciekawe jak teraz wygląda? )(Rozamawialm dzis z opiekunka Abry. Abra urosla....wzdluz:-o Poprosze o fotki na maila. Pani chodzi na kurs behawioralny i zaopatrzyla sie w dodatkowe lekture. Swoja droga Abra cwaniakuje strasznie;-) )(Nie rozumiem co jej się stało, bo ja z nią nie miałam żadnych kłopotów, oprucz tego, że chciała aby ją ciągle głaskać, może była inna ponieważ przebywała z innymi psami i miała z kim się bawić?)( 09.04.2009 Czy mogłabym prosić o namiary do opiekunki ABRY, prawdopodobnie będę jechała po świętach do Poznania, więc chciałabym ją odwiedzić. )(17.04.2009 Niestety, maleńka suczka znalazła domek w Warszawie, więc na razie mój wyjazd do Poznania jest nieaktualny, ale dostałam wiadomość i numer telefonu, od Pani, która wzięła Abrę, oraz od Erazm. Dzwoniłam, Abra rzeczywiście zachowuje się w różny sposób, ale powoli zaczyna być z nią coraz lepiej. Dostała pierwszą cieczkę i trochę się wyciszyła. Trzeba pomóc Pani Salamandrze w sterylce, bo jej nie stać aby zapłacić za zabieg. Będę próbowała rozmawiać z kimś w TOZI-e w Poznaniu, może jej pomogą, a jeśli nie będą mieli takiej możliwości, dobrze by było zebrać trochę grosza na tę sterylkę. Niestety, gdyby to było w Warszawie to mogłabym pomóc ja, a tak to może tylko zbiórka pomoże lub TOZ z Poznania. )(04.05.2009 Dzisiaj dzwoniła do mnie Pani, która zaadoptowała Abrę, chce żebym ją zabrała, ponieważ nie daje sobie z nią rady. Potrzebuję pomocy, aby ją wyadoptować, najlepiej do domu z ogrodem. ) Ja z Panią Salamandrą rozmawiałam pierwszy raz, gdy zaczęły się z nią problemy, których u mnie nie było, trudno przewidzieć z jakich powodów, bo pies tego nie powie. Abra była u mnie tylko trzy tygodnie i w tym czasie została dwukrotnie odrobaczona, dopiero potem szczepi się na inne choroby i na wściekliznę. Ja nie zdążyłam jej zaszczepić, bo szybko znalazł się dla niej dom. Nie zdażyłam sprawdzić tego domu, bo nawet nie znałam adresu i nazwiska osoby do, której miała być wyadoptowana, i to był mój poważny błąd, ktory nie powinien mi się zdarzyć( w innych przypadkach sprawdzałam). Przez dosyć długi okres czasu nie miałam namiarów na właścicielkę Abry, co zresztą widać na wątku. Prosiłam o umowę adopcyjną bardzo długo, nawet prosiłam ABRĘKADABRĘ, aby w jakiś sposób pomogła mi otrzymać tę umowę(której zresztą nie otrzymałam do dnia dzisiejszego), pisałam na wątku, pisałam na PW, aż wreszcie otrzymałam numer telefonu od Erazm i prawie jednocześnie odezwała się Salamandra, 17.04.2009 czy można by było załatwić sterylkę dla Abry. Zaczęłam załatwiać sterylkę przez TOZ w Poznaniu, ale dostałam wiadomość od Pani Salamandry 04.05.2009, że suka ugryzła jej córkę i ona chce ją zwrócić. ( 23-03-2009 23:08 - permalink bajk21. Bardzo bym prosiła o jakieś bezpośrednie wiadomości o Abrze. Pisałam do Pani na w.p. niestety nie otrzymałam żadnej wiadomości, jeszcze raz proszę o kontakt. Pozdrawiam J. Boczkowska)(23-03-2009 23:14 - permalink bajk21. Bardzo bym prosiła o jakieś bezpośrednie wiadomości o Abrze. Pisałam do Pani na P.W. niestety nie otrzymałam odpowiedzi, nie posiadam Pani numeru telefonu, więc nie mogę się w żaden sposób skontaktować. Jeszcze raz proszę o kontakt ze mną. Pozdrawiam J. Boczkowska) Uważam, że wina leży po środku, ale ja naprawdę nie miałam żadnych namiarów adresowych, ani telefonu, gdzie jest pies. Chciałam umowę, ale otrzymałam odpowiedz, że Ciebie nie będzie bo często wyjeżdżasz i postarasz mi się ją podać przez ABRĘKADABRĘ. Ja nie mam pretensji do nikogo , prócz siebie, ponieważ nie dopełniłam obowiązku sprawdzenia wszystkiego sama (tak jak to zrobiłam w przypadku maluchów Bezy- psotki i Misia- Harusia), tylko zdałam się na kogoś, a tak być nie powinno i mogę mieć tak jak napisałam, pretensję tylko do siebie. Dobrze, ze wszystko dla Abry skończyło się dobrze, jest w nowym domku z dziećmi, jest łagodna, zachowuje się bardzo dobrze, przynajmniej na razie, tak jak kiedyś u mnie. Abra była u mnie od 04.12.2008 do 12.01.2009, w tym czasie została dwukrotnie odrobaczona, trudno więc mówić o nieodpowiedzialności, tym bardziej, że decyzja o adopcji do Poznania, była bardzo szybka, dowiedziałam się o niej 11.01.2009, że mam ją przywiezć 12.01.2009, więc nie można mówić komuś o nieodpowiedzialności. Gdy przywiozłam Abrę, to rozmawiałyśmy o tym, że nie jest zaszczepiona i mogę z nią pojechać na Książęcą, żeby zaszczepić, powiedziałaś, że jakoś sama to zrobisz. Abra u mnie chodziła również na smyczy, tylko że to było na wsi, o tym również rozmawiałyśmy, że tego dnia kiedy ją przywiozłam, zorientowałam się, że ona boi się ruchu ulicznego, bo się szarpała i chciała uciekać, dlatego mówiłyśmy że kupisz jej szelki. Powinnam sobie wtedy zdać sprawę, że pies nie powiniwen iść do miasta, to również moja wina. Quote
Erazm Posted May 18, 2009 Author Posted May 18, 2009 Pani Jolu to moj ostatni wpis, bo chyba sie nie rozumiemy. Po pierwsze ma pani moj telefon od dawna , zawsze jestem pod nim dostepna. Moj telefon ma tez Abrakadabra i sto innych osob, wyslanie smsa niewiele kosztuje, ale nie, trzeba pisac na dogo, bo tu wszyscy czytaja i niech wspolczuja. Poczatek konca to bylo Pani pierwsze klamstewko, pojechalam za Sochaczew po rzeczy na budowe kojca,bo zaoferowala sie pani przygarnac Terke z Halinowa, dzwonilam caly czas w drodze powrotnej, ani razu nawet Pani nie odebrala, kiedy wszystko rozladowalam pod Wasza brama, przyjechala Pani i tlumaczyla,ze nie wziela telefonu. To sie moze zdarzyc tyle, ze w tym momencie odezwal sie donosny dzwonek telefonu w Pani kieszeni. Nie powiem jak sie poczulam. A foch, po tym jak pojechalismy ze szczeniakami do Wroclawia, foch bo adoptujacy dali karme, a nie kase( ta obiecali doslac), ja uprzedzalam, ze o kasie nigdy nie rozmawiam,bo nie ma opcji zebym wziela zlotowke do reki. To co moja wina? Mogla Pan im sama powiedziec ile i koniec. I jeszcze jedno nie mam obowiazku robienia ogloszen tylko dla Pani, poszlo kilka psiakow po ogloszeniach, ktore wystawialam? Prawda? Oprocz Abry, bo w tej sytuacji jej nie licze, dom znalazlo 5 psow, procentowo to duzo uwzgledniajac, ze miala ich Pani wowczas ok 14. Poza tym jest Pani w TOZie i zawsze podkresla jak ta organizacja bardzo pomaga. Niestety, sa miejsca, gdzie ludzie nie maja takiej pomocy, finansowo stoja gorzej, a psow jest duzo wiecej. I prosze nie pisac, ze odmowilam robienia ogloszen, bo po pierwsze nie odmowilam, a zrezygnowalam, bo uznalam,ze mam gdzie indziej wiecej do zrobienia, po drugie nigdy nie zawieralysmy zadnej umowy, ze bede Pani pomagac na wieki. Amen Quote
bumerang Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Czy mogę sie dowiedzieć kto sprawdzał domek w Poznaniu? pamiętam,że oferowałam swoja pomoc ale nie uzyskałam odpowiedzi, prosiłam nawet o namiary domku gdzie przebywała Abra bo chciałam zoorganizować wspólny spacerek i poznać państwo którzy adoptowali Abrę ale też odbiło sie echem:shake: Quote
gagata Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Pani Jolu,nie powinna mieć Pani pretensji do Erazm..przecież nieudane adopcje często sie zdarzaja..Bywa,że ludzie potrafia zwrocic psa po paru miesiącach a nawet...latach. Tu nie ma winy po stronie oddających do adopcji, bo nikt do końca nie zgadnie, co siedzi w drugim człowieku,choćby nie wiadomo jak sie starał... Quote
bajk21. Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Ależ ja nie mam pretensji do Erazm z powodu nieudanej adopcji, tak jak pisałam, jest to moja wina, że nie sprawdziłam sama domku i może niepotrzebnie wzięłam sobie do serca to co powiedziała mi była właścicielka Abry, ale nie pisałam żadnych oszczerstw lub kalumni, proszę poczytać jak zostałam potraktowana ja, jedno co mogę powiedzieć to to, że nawet nie będę odpisywała na to co zostało na mnie napisane, bo nie mam zamiaru się tłumaczyć, tłumaczą się tylko winni, a ja tak się nie czuję. Myslę, że ten temat zamknęłam, jedno co mnie cieszy, to to, że Abra ma nowy dobry domek. Quote
gagata Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Bo to dziala tak: najpierw jest akcja a potem reakcja..... Proszę zobaczyc pierwszy post.... Quote
bumerang Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 przykro mi ale jak zawsze tu moje pytania sa zawsze niewidoczne i poprostu olane:shake::shake: Quote
gagata Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 bajk21. napisał(a): nie mam zamiaru się tłumaczyć, tłumaczą się tylko winni, a ja tak się nie czuję. . Wiele osob na tym forum juz podnosilo ten problem - inaczej sie rozmawia,nawet przez telefon ,a inaczej odbiera sie slowo pisane, bo nie widac mimiki rozmowcy,nie slychać tonu wypowiedzi itd...Latwo o nieporozumienia. Zreszta mnie tez swego czasu nie odpisała Pani na moje PW... Bumerang,ja Ci nie odpowiem,bo nie wiem....z wątku tego i innych widac,że zależało wszystkim na szybkiej adopcji i pamietam,że Erazm wowczas pol Polski z Abrą zjeżdziły,żeby pomoc psiakom pani Joli i jej samej. Quote
bajk21. Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Tak, to prawda, że zależało na adopcji, bo zawsze na tym zależy, jeśli ktoś chce żeby pies miał lepiej, bo mając Pana który może poświęcić mu więcej czasu, ponieważ ma go jednego lub dwa, to zawsze jest z korzyścią dla zwierzaka. Prawdą jest również to, że Erazm pojechała do Poznania zawiezć Abrę (itylko moja jest wina, że nie sprawdziłam domu), jak również to, że zawiozłyśmy na jej koszt dwa szczeniaki do Wrocławia, ja nigdy nie mówiłam, że to jest nieprawdą. natomiast jeśli możesz, to przeczytaj to co ja napisałam na wątku "Pani Jola", wtedy zrozumiesz, że to nie chodziło o adopcję nieudaną, tylko o to co powiedziała mi przez telefon Pani, która Abrę zwracała. Przyznalam,że może podeszłam do tego za bardzo emocjonalnie, odpowiedzią było "zianie jadem" i na nieprawdę nie będę odpowiadała, bo to mija się z celem dla którego jesteśmy na tym wątku, jeśli ktoś ma ochotę mnie o coś zapytać, bardzo proszę dzwonić pod numer 501 980 665, lub zapraszam do siebie. Natomiast jeśli chodzi oto, że nie odpisałam na PW, to trudno jest mi na to odpowiedzieć, ponieważ odpisuję każdemu kto do mnie napisze, chyba, że to było w tym czasie kiedy miałam jolantaboczkowska,nie mogłam wejść z hasłem, straciłam wszystko łącznie ze zdjęciami, i musiałam zmienić login, jeśli tak to przepraszam, ale napewno nie było to zamierzone. Quote
bajk21. Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Abra, gdy przyjechała prosto z Poznania do nowych właścicieli, zwróciłam uwagę, że dziwnie się zachowuje i ma bardzo jasne dziąsła. Poprosiłam więc nowych właścicieli, aby poszli z nią na następny dzień do lekarza i całe szczęście, bo okazało się, że sunia ma chorobę pokleszczową i w odpowiedniej chwili zdążyliśmy ją uratować. Teraz miała pobraną krew na badania po leczeniu i zobaczymy czy nie ma zmian w wątrobie lub nerkach, oby wszystko było w porządku. Quote
bajk21. Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Tak teraz wygląda Abra w nowym domu, jest już zdrowa i szczęśliwa. Quote
bajk21. Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 O tak Abra teraz jest bardzo szczęśliwa, wszyscy w domku ją kochają. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.