zuza911 Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 Oto Bidek: Nieduży, kudłaty staruszek. W schronisku został wyceniony na 10 lat i faktycznie może tyle mieć. Przyjechał do nas w okresie przedświątecznym, w stanie, który pozostawia wiele do życzenia. Albo długo błąkał się po ulicach, albo mieszkał w domu, gdzie nikt nie miał zamiaru o niego dbać. Pierwsze, co zobaczyłyśmy przechodząc obok boksu, to czarna mordka, do granic możliwości przepychająca się przez kraty. Na stronie schroniska przeczytałyśmy, że Bidek ma chore oczko. Jednak było to dalekie od prawdy. Maluch ma wyłysiałe placki wokół prawego oczka i na grzbietowej części pyszczka. Pierwsze, co przyszło nam do głowy, to nużyca. Wzięłyśmy go na spacer, chciałyśmy lepiej poznać i przyjżeć się zmienionym miejscom. Już kilka kroków za boksem wiedziałyśmy, że stan łebka to dopiero początek. Na zadzie, po obu stronach ogona, również ma wyłysiałe placki, tyle że zakrwawione, z wszechobecną ropą. Pilnie szukamy mu chociaż DT, bo leczenie nużycy w warunkach schroniskowych graniczy z cudem... Na dzień dzisiejszy Bidek pilnie szuka domu! Quote
dreag Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Nie można wpłynąć na leczenie Bidka? Bezduszność nie ma granic. A przecież u nas naprawdę nie ma aż tyyylu psów w schronisku... Mówiłyście o nim wetowi, pytałyście kierownika? W takich momentach cholera mnie bierze.... :angryy::angryy::angryy: Ech!!!! Quote
Lotos Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Od poniedziałku w schronisku jest nowy weterynarz i... nie pojawił się pierwszego dnia pracy :D Będzie jutro, więc pracowniczka ma z nim negocjować możliwości leczenia. To nie tak, że psy w schronisku w ogóle nie są leczone... szpitalik jest wiecznie zapełniony, ale cóż... opieka weterynaryjna pozostawia wiele do życzenia. Quote
dreag Posted January 6, 2009 Posted January 6, 2009 Oby się udały te negocjacje... Ja dużo rozumiem, tylko nie mogę nad pewnym sprawami przejść do porządku dziennego:cool1:. W razie co, służę obrożą Preventic, słyszałam, że przydatna w tej chorobie. Miała być na zmianę dla jednej z moich, ale jak potrzebna, to nie ma sprawy.:lol: Quote
zuza911 Posted January 10, 2009 Author Posted January 10, 2009 Niestety nie mamy już kogo leczyć... Nasz Biduś został poddany eutanazji:-( Szkoda... Miałyśmy nadzieję, że się uda... Ale może to lepiej? On cierpiał, bardzo. A szanse miał niewielkie. Będziemy strasznie tęsknić za naszym Maluchem... Tak ja za całą resztą... Najbardziej przykre jest to, że dla większości był tylko "tym chorym, czarnym psem z 22". Tak niewiele jest osób, które w takiej sytuacji potrafią powiedzieć coś ciepłego... Dla których Biduś nie był anominowy, którzy zapamiętają go na dłużej... Szkoda. Po prostu szkoda. [*] Quote
zaneta Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 :placz:- wstawiłam go na forum odchodzących za TM w tym roku, bardzo mi przykro ale jedyne pocieszenie, że nie cierpi ( czy opieka nowego weta w schronisku będzie tylko na tym polegać ?) Quote
Lionees Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Cóz pisać...po prostu brak słów...:-([*]:-( Quote
zuza911 Posted January 10, 2009 Author Posted January 10, 2009 Nie widziałam na oczy nowego weta, ale doszły mnie słuchy, że zna się na rzeczy... Nie powiem, żeby miał u mnie plusa za Bidka, no ale... Nie wiem, zobaczymy. Na razie mogę mieć do niego tylko żal za to, że nie dał mu szansy. Może postąpił slusznie, nie wiem, nie chcę oceniać. Quote
Redpit Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Jeśli nie miał szans - to przykre... (ale i tak nie wiem czy lepiej...) :-(, ale jeśli miał jakiekolwiek - to :mad: dla Weta (nie wiem jaki jest ten i nie mam zamiaru osądzać, ale niektórzy nie powinni pracować w swoich zawodach... - nie jest to o nim, jeśli faktycznie były małe szanse... - ale nie pojawić się w pracy w pierwszy dzień...:-o) ps. nie znam się i doczytałem o nużycy : "Niestety schorzenie to jest przewlekłe i czasami o całkowitym wyleczeniu mowy być nie może...Podstawowym warunkiem do spełnienia (leczenia) jest zapewnienie zwierzęciu optymalnych warunków życia, odpowiedniej karmy (bogato białkowa i witaminowa) oraz systematyczne odrobaczanie (robaki wewnętrzne).... Leczenie trwa długo czasami nawet do 6 miesięcy..." Po prostu - dla schroniska i weta jeden mniej ... :angryy: paskudne życie:mad::placz: - tylko dziwne, że same chciałyście mu pomóc ... Jednak :mad: dla wetka... Quote
zuza911 Posted January 10, 2009 Author Posted January 10, 2009 Dlaczego dziwne? Naprawdę, ciężko mi się powstrzymać od oceny sytuacji... Ale nie chcę go skreślić na samym wstępie. Nie wiemy jak to dokładnie było i pewnie nigdy się nie dowiemy. Być może miał coś poza nużycą- wyglądał naprawdę nieciekawie. Ale... no nie wiem... Chciałyśmy spróbować, dać mu szansę... Biedną Tolę też wyciągałyśmy bez żadnej gwarancji, każdy (no, prawie) mówił, że to bezsens (stary, chory pies etc). A jednak można właściwie stwierdzić, że się udało (nie chcę zapeszać:oops:). Z Bidkiem też miało tak być. Szczerze mówiąc już wszystko miałyśmy ustalone, a tu.. pusty boks. Po prostu cholernie boli świadomość, że nie zdążyłyśmy. Gdyby nie zmiana weta, nie doszłoby do tego. I taka smutna prawda. Ale wterynarz mienił się na lepsze i to jest najważniejsze. Biduś był naprawdę słodkim, kochanym stworzeniem. Tylko skąd ktoś może o tym wiedzieć, skoro brzydzi sie dotknąć? Niestety, taka smutna prawda. Mimo wszystko powstrzymuję się od oceny. Za kilka tygodniu już z całą pewnością będziemy mogły powiedzieć, ile ta zmiana dała. Mam nadzieję, że Biduś był to ostatni taki 'przypadek'. Quote
Redpit Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 zuza911 napisał(a):Dlaczego dziwne? :-( Sorki nie to miałem na myśli - chodziło to wyraz, "że"... - że dziwne, to - chciałyście pomóc.. a zastałyście pusty kojec i ...jak piszesz... ten pies :angryy: Przepraszam za nieporozumienie i mój błąd... oby wśród wetów było ich mniej :-( Bidulkowi pewnie już jest lepiej :-( Quote
zuza911 Posted January 10, 2009 Author Posted January 10, 2009 Tak, Jemu już jest lepiej... Szkoda tylko, że umierał w schronisku:-( Quote
Redpit Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 zuza911 napisał(a):Tak, Jemu już jest lepiej... Szkoda tylko, że umierał w schronisku:-( ...tym bardziej, że chciałyście pomóc... - to straszne... :shake: ...umierał - to nie temat na tu - ale jak łatwo o eutanazję u zwierząt... (nie napisze nic wiecej - bo napewno oberwę :( ) Quote
zuza911 Posted January 10, 2009 Author Posted January 10, 2009 Szkoda, że nad losem zwierząt tak mało ludzi się zastanawia... Chciałabym chociaż wiedzieć, że Maluch nie umierał w samotności... Pewne rzeczy mogą napawać odrobiną optymizmu, ale? Ale i tak nigdy się nie dowiemy, jak było naprawdę... I trzeba przejść nad wszystkim do porządku dziennego. Bo kilkadziesiąt kolejnych nieszczęść czeka na pomoc... Quote
dreag Posted January 11, 2009 Posted January 11, 2009 Brak mi słów..., tym bardziej, że też kombinowałam, komu go wcisnąć na dt i już, już..., nawet podrukowałam trochę o nużycy, żeby wyjaśnić, co to jest, ale za późno. CHOLERA!!!!:pissed: Quote
zuza911 Posted January 12, 2009 Author Posted January 12, 2009 "Bidek niestety był bardziej schorowany, niż to wyglądało na pierwszy rzut oka... " Tyle na stronie schronu... Quote
dreag Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Łatwo przyszło, łatwo poszło............................................... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.