Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='"mary2004"']Przez osiem lat byłam wypieszczoną i hołubioną kocią jedynaczką. Zachwycano się mną, podtykano pod nos najsmaczniejsze kąski. Nigdy nie brakowało mi ludzkiego towarzystwa ani pieszczot. Podziwiano moją kocią niezależność i kapryśność, nazywano damą. Kwitłam w tej miłości, nie znałam innego życia. Aż nagle, wszystko się zmieniło. W domu pojawiło się dziecko, a ja jego substytut nie byłam już potrzebna. Nagle zaczęłam zawadzać, mieszkanie stało się „za ciasne”, przeganiano mnie z kąta z kąt. Zareagowałam po kociemu, depresją i siusianiem. Zrobiłabym wszystko, żeby odzyskać miłość moich Ludzi. Jednak oni byli bezwzględni. Zostałam odwieziona do schroniska. Straciłam wszystko, nie mam już po co żyć. Schowałam się w szufladzie szafki, wszystko mnie tutaj przeraża, zapach wielu kotów, rozpaczliwe szczekanie psów, atmosfera samotności. Nie jem, chcę zniknąć i nie czuć już tego smutku i lęku.

Taka zwyczajna historia, często spotykana. Kotka domowa, starsza trafia do schroniska. Jej cierpienia nie da się opisać. Nie wychodzi ze swojej kryjówki, załatwia się pod siebie, bo boi się wyjść do kuwety. Nie daje się dotknąć. Parę dni temu zaczęliśmy ją karmić na siłę, była na skraju śmieci głodowej. Ma małe szanse na adopcję, bo w Polsce bierze się koty do 3 lat, mimo że Lady ma przed sobą większą część życia…. Taka mentalność, co stare to zbędne.

Błagam o dom, choćby tymczasowy dla niej. Nie mam gdzie jej wziąć, 5 kotów na tymczasie. TZ ma dość tych, które są. :(



Odchodzi w schronisku, czarna 8 letnia piękność - miau.pl

Posted

Kicia już u mnie... niestety jej stosunki kot-kot są bardzo złe, mała reaguje agresją także na mnie (czasami pozwala się delikatnie pomiziać)



Nazwałam ją Esperanza, w skrócie Espi.... to po Hiszpańsku nadzieja :thumbs:

Posted

[quote name='nika28']Dawno nie było nowych wieści :lol:

Co tam u kocinki ?

Jestem w takim szoku że.... :crazyeye: już piszę dlaczego. Weszłam do łazienki wymienić żwirek w kuwecie, Espi siedziała pod wanną, zajrzałam do niej i przy okazji poprawiłam kocyki. Najpierw na mnie nabuczała, potem zagrała ze mną w "łapki" :D Ale to nie koniec.... żeby nie było że głodzę koty :diabloti:

http://img147.imageshack.us/img147/9526/dsc01528ki5.jpg
http://img152.imageshack.us/img152/9189/dsc01527oj4.jpg

Przed każdym wejściem do łazienki, zabieram taki oto "ekwipunek". Dzisiaj też tak zrobiłam, a że Espi przez pół dnia nic nie jadła (specjalnie ją przegłodziłam) skusiła się i wyszła. Te krople faktycznie czynią cuda.... Koteczka zaczeła mruczeć, barankować i pozwoliła się dotknąć :crazyeye: Potem zobaczyła co smacznego przyniosłam, ale zamiast zjeść nadstawiła tyłeczek do głaskania.... jestem w szoku. Niestety ten dobry nastrój musiała zepsuć moja ukochana, rozpieszczona do granic możliwości kastratka, Maja. Zaczeła skakać po klamce (zazdrośnica) Espi się tego nie przestraszyła, a ja miałam mordercze myśli :diabloti: Potem zobaczyłam coś takiego:

http://img378.imageshack.us/img378/3717/dsc01529ch8.jpg

Jutro zrobię z niej piękne kocie filety, dla Espi :diabloti:

A tutaj Espi chce wyjść (i chyba niedługo ją wypuścimy :D )



(Przepraszam za jakość zdjęcia, ale było zrobione z lampą) Espi spotkała się wtedy z Majką, niestety nasyczała na nią i uciekła.

Posted

Miałam z nią dzisiaj pojechać do weterynarza, ale kiedy zobaczyła transporterek, zwiała pod wannę i siedziała dobre 2 godziny :-(

Pewnie myślała że wraca do schroniska....

[SIZE="1"](z reguły nie lubię wyciągać kotów z tzw. "bezpiecznego kącika" ale jeśli w poniedziałek znowu tak będzie, niestety nie bede miała wyboru, jej zdrowie jest najważniejsze)

Ale są też dobre wiadomości i niestety złe :shake:

Z tych dobrych, przed chwilą byłam u niej w łazience (już bez "pudła") to usiadła obok mnie (nie pozwoliła się dotknąć) a potem umyła się i skorzystała z kuwetki.... wszystko przy mnie :crazyeye:

A zła jest taka że z nosa lecą jej ogromne gluty, jednego zrobiła.... do kuwety. Dostała pół tabletki Rutinoskorbinu zmieszanego z kittiketem.

Posted

Znowu zrobiłam (głodnemu) kotu "psikusa" :eviltong: Zostawiłam otwarte na oscież drzwi, moje koty siedziały ze mną w kuchni (kroiłam żarcie) Espi skuszona zapachem jedzenia przyszła do kuchni... ale szybko została z niej "wypędzona".... przez moje koty :angryy:

Natomiast każdy kot który odważył się do niej zajrzeć, został dokładnie obsyczany. A sama Espi dalej uważa że koty są tylko do oglądania a nie do macania (jak to pisała forumowa redaf)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...