M@d Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 @ lyko - strasznie współczuję, to była ciężka decyzja, ale wierzę, że nie było innego wyjścia aby pogodzić dobro psa z dobrem rodziny. @ kranik - 4 miesiące to szczeniak. Dziecko też bardziej okazuje emocje i niezadowolenie niż dorosły... Pies powinien mieć w domu jedno "swoje" miejsce, swój azyl w którym powinien mieć spokój! Jeżeli kładziesz się do łózka, to wymagasz od psa, żeby pohamował soją chęć do zabawy i dał Ci odpocząć. Jeżeli wtedy pies wskoczy na Ciebie łapami i zacznie Cię lizać - z wielkiej radości i miłości, to .... dostanie op...dol :evil_lol: Jakbyś była dzieckiem-maskotką w domu psów i chciała byś się przespać, jakiś pies zaczął by skakać na Ciebie łapami, w odpowiedzi wrzasnęła byś, żeby dal Ci spokój, na co on złapał by Cię zębami za kark i zaczął wlec do jakiegoś pomieszczenia, to tez być się broniła i posikała ze strachu :evil_lol: Każdy, także pies ma prawo do odrobiny prywatności, jak poszedł na posłanko, to znaczy, ŻE CHCE ODPOCZĄĆ i wara wszystkim od niego. Pies to nie zabawka, której się używa kiedy się chce... Ja w weekendy śpię dłużej, czasem żona wychodzi gdy ja jeszcze śpię. Na początku psy chciały, szczekaniem wymusić abym wstał i się bawił, dostały parę razy ciężki op...dol i teraz jak wstaję i otwieram drzwi, to w ciszy siedzi pod drzwiami 2 psy i ... kot :diabloti: Mamy taki układ - jak one są u siebie na posłanku, to ja się do nich nie pcham, jak ja śpię, to wymagam tego samego .... :eviltong: U mnie w domu nikomu nie wolno ruszać psa gdy jest na swoim posłanku. Po to je dostał, żeby wiedział, gdzie jest to jedno jedyne miejsce które jest "jego" i z którego nikt go nie będzie przeganiał z kąta w kąt gdy chce odpocząć. Wprowadź bezwzględny zakaz ruszania psa gdy jest na posłanku i nie ucz psa, że warczenie jest sposobem na rozwiązanie problemu, że czegoś nie che. Jak czytam, to posłuszna i normalna suczka poza scysjami z posłankiem... Wg. mnie problem wytwarza nie pies, a Ci którzy chcą psa pozbawić wypoczynku i odrobiny prywatności :lol: Pies nie ma prawa na mnie warczeć jak zganiam go z kanapy, fotela etc, które są MOIMI miejscami, a on je użytkuje czasowo, gdy ja z nich nie korzystam, ale w zamian za to dostaje SWOJĄ miejscówkę, z której go nie wyciągam kiedy mi się zachce ... Quote
KRANIK Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Chciałabym nadmienić ,że miałam już wcześniej dwa owczarki i nigdy nie miałam takiego problemu, też wiedziały gdzie jest ich wyrko . Wiem , że pies to nie zabawka . Prosiłam tylko o poradę, bo myślę sobie , że jeśli teraz jakoś niezareagujemy to może być jeszcze gorzej i żeby nie doszło do takiego momentu kiedy nie będzie można koło niej przejść. Quote
M@d Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Wybacz jeżeli wyraziłem się zbyt dosadnie, nie zamierzałem Was obrazić ale z opisu wynika, ze problem jest tylko z dotykaniem psa gdy leży na posłanku i z opisu wynika, że schemat powtarzacie wielokrotnie... Do tego stopnia, że z kimś to konsultowaliście, a następnie znowu być może sprowokowaliście (próbując pogłaskać leżącego na posłanku psa?) taką sytuację i zgodnie z poradą wywlekliście z posłanka szczeniaka, zawlekliście broniącego się do innego pokoju, gdzie posikał się ze strachu... Nie wygląda to na zachowanie odważnego i dominującego psa (szczególnie że to szczeniak i do okresu "dominacji" wiele mu jeszcze brakuje. BTW - teoria dominacji coraz bardziej się chwieje, nawet jeden z jej wielkich propagatorów, już się z niej wycofal.) Wg. mnie im więcej i bardziej gwałtownych przeciwdziałań podejmiecie, tym bardziej utrwalicie a nawet pogłębicie problem. Coraz bardziej będzie bała się gdy ktoś będzie zbliżał się do posłanka i coraz gwałtowniej będzie reagowała... Po prostu ze strachu! Może lepiej zróbcie eksperyment i niech przez miesiąc nikt jej nie dotyka gdy sobie tam leży, a nawet na nią nie patrzy gdy koło niej przechodzi. Niech zapomni o tym co się działo i nabierze pewności, że TAM ma pełny spokój! Ona warcząc mówi "proszę mnie nie ruszać, odpoczywam", a wy na to "no to co i tak Cię ruszymy"... :roll: Jak chcecie ją głaskać, to wystarczy ją zawołać do siebie a nie iść do niej, to powinno wyeliminować potencjalne źródło konfliktów... Gdyby odganiała Was od swojej miski itd. należało by zacząć z nią nad tym pracować, ale jeżeli to tylko posłanko, to bym nie demonizował ... Fakt, że inne psy nie miały nic naprzeciw nie estymuje wyników na następnego psa... Jeden z moich psów np. nie lubił głaskania i odchodził, inne wprost uwielbiały. Mała suczka usiłuje warczeniem odgonić od swojej miski 5. krotnie większego od siebie psa, któremu sama wyjada z miski w momencie gdy on z niej je (!) i on na to nie reaguje! Psy podobnie jak ludzie - każdy jest inny ;) Wydaje mi się, po ostatnim poście, że zakładacie że to co lubiły poprzednie psy ona też powinna lubić... A co jeżeli tak nie jest? Wy wiecie wszystko o jej zachowaniach i upodobaniach, ja tylko mogę zgadywać, więc musicie po prostu jeszcze raz to wszystko sobie poukładać i popróbować ... W każdym razie trzymam za Was wszystkich kciuki, żebyście się "dogadali" :lol: Quote
an1a Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Chciałam tylko zapytać - czy psi psycholog widział psa? I może jak się nazywał? Bo ja chyba tak jak M@d wyobrażam sobie tą karę - czyli wleczenie psa do pomieszczenia, które można zamknąć... Bo ewentualnie pies warczący w "swoim" pomieszczeniu, który ma tam posłanie uzna "ok, dali mi spokój" i nie będzie sobie nic robił z takiego zamknięcia drzwi. A porada z wyrzucaniem psa z posłania, które jakby nie było - jest jego azylem, działa (jak widać) kiepsko. Pies też nie odczuje izolacji jako kary. To nie jest zabawa w super nianię i odsyłanie na karnego jeżyka, żeby sobie zwierzę przemyślało swoje zachowanie. Quote
KRANIK Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Zaczynam stosowac niepodchodzenie do niej podczas odpoczynku i nie patrze nawet w jej strone, ale dzisiaj rano gdy mĄŻ chciaŁ iiŚĆ do toalety ( obok pokoju mojej mamy) a ona leŻaŁa wŁasnie tam a nie u siebie to siadŁa sobie i tak wsciekle pokazywaŁa kŁy . MĄŻ nakazaŁ jej " kira nie wolno " i wszedŁ . Zaraz po tym byŁa pora na spacer i niestety nie przyszŁa na komende :chodŻ idziemy". A jak tylko zbliŻaliŚmy siĘ koŁo pokoju mamy odrazu byŁ warkot. Nadmienie ci tylko , Że od samego poczĄtku moja mama jest przez naszĄ sunie traktowana tak jaknaleŻy ( nigdy na niĄ nie warczy , okazuje jej tak serdecznĄ radoŚĆ, gdy mama wyjdzie z domu to jest straszna rozpacz).jak kupowaliŚmy jĄ to hodowca powiedziaŁ , Że jej matka kiedys podczas karmienia ugryzŁa jĄ w Łebek . Teraz nic juŻ nie widac , ale myslĘ sobie , Że moŻe to miaŁo jakis wpŁyw na to co siĘ teraz z niĄ dzieje . NaprawdĘ nie wiem co z niĄ robiĆ . Jest tak kochana i Śliczna tylko to warczenie. Podczas zabawy jak pokaze zĘby to jej mÓwie stanowczo nie i odsyŁam na miejsce. Po dwudziestu mnutach woŁam do siebie wydaje komende (siad) poczym mÓwie dobry pies daje smakoŁyk i bawimy sie dalej. Quote
Martens Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 KRANIK napisał(a):dzisiaj rano gdy mĄŻ chciaŁ iiŚĆ do toalety ( obok pokoju mojej mamy) a ona leŻaŁa wŁasnie tam a nie u siebie to siadŁa sobie i tak wsciekle pokazywaŁa kŁy . MĄŻ nakazaŁ jej " kira nie wolno " i wszedŁ Błąd. Nie powinno się to spotkać z żadną reakcją z jego strony. Całkowite zignorowanie, jakby jej tam nie było. KRANIK napisał(a):Podczas zabawy jak pokaze zĘby to jej mÓwie stanowczo nie i odsyŁam na miejsce. Po dwudziestu mnutach woŁam do siebie wydaje komende (siad) poczym mÓwie dobry pies daje smakoŁyk i bawimy sie dalej. Też bym z tym nie przesadzała. Pokazywanie zębów i warczenie w czasie zabawy jest normalnym zachowaniem w zabawie i niewiele ma wspólnego z agresją. Jak się z małą bawicie? Kiedy nie chce przyjść, można skusić ją smakołykiem. Quote
puli Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 KRANIK napisał(a):Zaczynam stosowac niepodchodzenie do niej podczas odpoczynku i nie patrze nawet w jej strone, ale dzisiaj rano gdy mĄŻ chciaŁ iiŚĆ do toalety ( obok pokoju mojej mamy) a ona leŻaŁa wŁasnie tam a nie u siebie to siadŁa sobie i tak wsciekle pokazywaŁa kŁy . MĄŻ nakazaŁ jej " kira nie wolno " i wszedŁ . Zaraz po tym byŁa pora na spacer i niestety nie przyszŁa na komende :chodŻ idziemy". A jak tylko zbliŻaliŚmy siĘ koŁo pokoju mamy odrazu byŁ warkot. Nadmienie ci tylko , Że od samego poczĄtku moja mama jest przez naszĄ sunie traktowana tak jaknaleŻy ( nigdy na niĄ nie warczy , okazuje jej tak serdecznĄ radoŚĆ, gdy mama wyjdzie z domu to jest straszna rozpacz). Przykro to mówic ale jakims sposobem udało Wam sie zrujnowac u dzieciaczka poczucie bezpieczenstwa i zaufanie. Wyglada ze jedyna osoba w psich oczach wiarygodną, przewidywalną i gwarantującą komfort psychiczny jest mama..... Quote
KRANIK Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Ale , ona reaguje tak od samego początku. Kupilismy ją od hodowcy kiedy miała 2,5 miesiąca, miała blizne na głowie i była bardzo nieufna od jakiegoś miesiąca dopiero zaczeła sie bawić, na spacery tez nie chciała wychodzic. Teraz jak idziemy na spacer to jest całkiem inna . Na dworze biega za nami bawi się patykami , spuszczona ze smyczy nigdzie się nie oddala i na kazde zawołanie podbiega do nogi , oczywiscie każde dobre zachowanie jest nagradzane , nawet najmniejsze. A co do mamy to mama ją bardzo rozpieszcza , na kazde jej popiskiwanie biegnie do niej , częstuje słodyczami , my staramy sie tego nie robic. Mysle , że pradzimy sobie z jej warczeniem i bedziemy razem szczęśliwi , bardzo ją kochamy Quote
Martens Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 [quote name='KRANIK']Ale , ona reaguje tak od samego początku. Kupilismy ją od hodowcy kiedy miała 2,5 miesiąca, miała blizne na głowie i była bardzo nieufna od jakiegoś miesiąca dopiero zaczeła sie bawić, na spacery tez nie chciała wychodzic. Teraz jak idziemy na spacer to jest całkiem inna . Na dworze biega za nami bawi się patykami , spuszczona ze smyczy nigdzie się nie oddala i na kazde zawołanie podbiega do nogi , oczywiscie każde dobre zachowanie jest nagradzane , nawet najmniejsze. A co do mamy to mama ją bardzo rozpieszcza , na kazde jej popiskiwanie biegnie do niej , częstuje słodyczami , my staramy sie tego nie robic. Mysle , że pradzimy sobie z jej warczeniem i bedziemy razem szczęśliwi , bardzo ją kochamy Takiego szczeniaka, z urazem psychicznym po przykrym zdarzeniu, od samego początku powinno się prowadzić wyłącznie metodami pozytywnymi... U takiego psa metody o których pisaliście, wywalanie go siłą do innego pokoju są niedopuszczalne, mogą tylko nasilić problem, spowodować poważne problemy z agresją w przyszłości. Pies reaguje tak ze strachu, jakiekolwiek karcenie go, nawet ostrymi słowami, utwierdza go w przekonaniu, że faktycznie jest sie czego bać, że jego otoczenie jest wrogie, więc reakcje obronne się nasilają. Zainteresujcie się szkoleniem pozytywnym, klikerowym. Od razu zaznaczam, że nie ma ono nic wspólnego z wychowaniem bezstresowym u dzieci typu "nie kop pana bo się spocisz" :p Nie jest ono równoznaczne z rozpieszczaniem psa, konsekwencja jest jak najbardziej ważna. Po prostu nie stosuje się kar fizycznych, działań przykrych dla psa - "karą" dla psa jest brak nagrody lub zignorowanie jego zachowania. Zachowania uciążliwe zastępuje się pożądanymi, na najprostszym przykładzie: szczeniaka prującego dywan nie odrywamy od niego siłą, nie dajemy klapsa, nie używamy ostrych słów - zamiast tego pokazujemy psu zabawkę, podjęcie nią zabawy nagradzamy swoim udziałem w zabawie, smakołykami. Quote
M@d Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Widzisz Kranik, tak to jest z internetem, że historia suni pewnie zajęła by kilkanaście stron, a na początku poznaliśmy tylko kilka zdań. Podobnie zresztą bywa tak i w realu, bywa że człowiek radząc się kogoś nawet specjalisty nie wie co ważne co nie i skraca, a drugi nie wie o co zapytać i rodzi się nieporozumienie ;) Nie wiem co to za psycholog, czy wiedział dostatecznie dużo o sytuacji, czy miał może "zły dzień" (w końcu i lekarzom zdarza się amputować nie tą nogę .. :eviltong:), ale w moim mniemaniu niezbyt trafił z tą poradą do TEGO konkretnego psa, bo inaczej się podchodzi do nadmiernie pewnego siebie agresywnego "dominanta", a inaczej do agresji lękowej ... Ostatnie 4 miesiące "wyciągałem" z czegoś podobnego suczkę "po przejściach". Wystarczyło szybko iść w jej kierunku, aby w panice wywracała się na grzbiet "nie krzywdź, poddaję się" (inna wersja tej samej reakcji lękowej co warczenie "nie podchodź boję się Ciebie"). Teraz już tak nie reaguje, choć popatruje czasem niepewnie... Jeżeli czegoś od psa wymagasz, to nie powinien tego ignorować, jeżeli ignoruje, to teoretycznie powinno się mimo wszystko doprowadzić do wykonania, ale czy w tym przypadku jest to wykonalne? I czy czasem nie lepiej udać, ze "nic nie było", niż plątać się w niezręczną sytuację bez dobrego zakończenia? Czy jak pod budką z piwem nachlany gość coś obraźliwie woła, to idziesz mu odpowiedzieć ;) Hipotetycznie: Pies - warknięcie (strach - "o idzie i nie wiadomo co mi zrobi!") Właściciel - podejście do psa i nagana słowna P - pokazuje zęby -(większy strach - "tak jak myślałam, coś będzie ...") W -(no i właśnie...co?) krzyk? Gazetą przez łeb? ;) Dać się odpędzić i narazić autorytet? (i tak źle i tak niedobrze) [załóżmy, ze jesteśmy uparci i jednak postanawiamy psa "zmusić"] np. krzyk! P - (pełna panika) ucieczka lub atak ... Już chyba lepiej zignorować warknięcie, udając że "to nie do Was", bo Wy przecież tylko przechodzicie i w ogóle pies Was nie interesuje ... ;) W języku psa warknięcie ma zastopować czyjeś działanie i zapobiec konieczności działań bezpośrednich. Szczeniak raczej nie zrozumie czemu został wywleczony silą do innego pokoju i nie skojarzy tego z warknięciem. Na razie zrozumiał, że nie ma bezpiecznego własnego miejsca, wszędzie ktoś czegoś chce, nawet jak jest na posłanku - to go "zaatakowali" "bez powodu". :nerwy: Zaczyna na wszelki już wypadek warczeć gdy gdziekolwiek ktoś się zbliża, a na wszelki wypadek w ogóle woli nie przychodzić na wołanie, bo kto wie, moze znowu chwycą i gdzieś będa targać? :roll: Sunia jak napisaliście jest p przejściach i niestety wymaga "specjalnej troski". Jej nie tzreba "łamać" bo ona od początku jest "połamana", ją trzeba "posklejać"! (a wiadomo, ze to trudniejsze i bardziej czasochlonne niż rozbijanie ;)) Teraz czas na odbudowanie zufania i uśmierzenie jej lęków! Jak już ją posklejacie i Wam zaufa, to przyjdzie czas na jej kształtowanie i wychowanie, teraz nie pora ... Teraz musicie ją upewnić, że jej strach uzewnętrzniany warczeniem jest bezpodstawny. Nie zaczynać samemu interakcji, nie reagować na histeryczne warknięcia, przekonać, że to że np. jak idziecie do łazienki to nie jest związane z nią... Interakcje inicjować pośrednio, tak by myślala, że to ona je zaczęła ... Np. bierzesz krzeslo, siadasz 3 metry od niej bokiem/tyłem do niej, wyciągasz np. paczkę herbatników i zaczynasz jeść. Jak podejdzie, to dajesz herbatnika ("o fajnie że jesteś") i jesz dalej (nie głaszczesz, nie obejmujesz, nie patrzysz, ignorujesz. Jak stoi dalej, możesz dać drugiego, wstajesz i odchodzisz ... idziesz na kanapę, bierzesz książkę, jesz herbatnika, po chwili "zauważasz" sunię, "ooo cześć", dajesz herbatnika, czytasz dalej, pies przestaje istnieć ;) Doprowadzasz do tego, ze ona sama chodzi za tobą, bo jest fajnie... Upraszczając na twój widok ma myśleć "herbatnik" i przybiegać, a nie "gdzieś mnie zawlecze i zamknie" i warczeć... ;) Mój pierwszy w życiu pies TEŻ mial agresję lękową (!) Gości, którzy chcieli go głaskać obszczekiwal, warczal, pokazywal zęby i uciekal. Mieli u niego przerąbane :eviltong: Gości, którzy od wejścia nie reagowali na niego, nawet na szczekanie, po kilku minutach akceptował i sam do nich podchodził, a z niektórymi tak się "ośmielał", że nawet łapą ich trącał "masz coś? daj coś!" :diabloti: BTW - podczas zabawy psy (gdy np. szarpią się o zabawkę) pokazują zęby i często warczą, taka ich natura, to ZWYKLE nic złego (opisz bardziej sytuację to ocenimy czy i tutaj to nic złego...) "Zabijanie" zabawki - warczenie, gryzienie, szarpanie .. Ooo, tu to było warczenie!!! :eviltong: A tu zaraz będzie chwycenie zębami "mam cię, widzisz, mógłbym się uwolnić z twego chwytu!" Jak widać nie tylko warczał i pokazywał zęby, on nawet tymi zębami chwytał ;) (ale zawsze delikatnie i z wyczuciem) BTW2 - Pies warczy gdy czegoś nie akceptuje. Człowiek ma wiele sposobów, aby psa skłonić do posłuszeństwa, jednakże jeżeli zignoruje ostrzeżenia i zdecyduje się siłą zmusić do czegoś psa, to musi się liczyć, że w skrajnych przypadkach, pod wpływem nerwów, stresu, strachu pies może użyć kolejnego w psim języku argumentu - zębów - i tak naprawdę winę ponosi wtedy człowiek, choć konsekwencje zawsze ponosi pies ... Jeżeli nawet w takiej sytuacji pies nie użyje zębów, to szkody i tak będą - ucierpi zaufanie psa do człowieka... a to szkoda większa niż skaleczony naskórek ... Quote
KRANIK Posted March 4, 2009 Posted March 4, 2009 Witam. Moja sunia zaczyna robic postĘpy. Zachowuje sie coraz lepiej. Z kazdym dniem jest weselsza.jak pisaŁam wczeŚniej od jakiegos czasu nie reagujemy na jej warczenie gdy koŁo niej przechodzimy i zaczĘŁo to dziaŁaĆ.teraz gdy leŻy to nawet nie podonisi Łebka tylko obserwuje czy przypadkiem czegoŚ od niej nie chcemy.przybiega praktycznie juŻ na kaŻde zawoŁanie. JesteŚmy bardzo szczĘsliwi. Mozna jĄ juz nawet chwyciĆ za pyszczek i wycaŁowaĆ co wczesniej byŁo niemoŻliwe.wkrÓtce napisze o jej postepach Quote
M@d Posted March 4, 2009 Posted March 4, 2009 OGROMNIE się cieszymy, że zaczęliście się dogadywać! :multi: BRAWO! :Cool!: i powodzenia :kciuki: Piszcie czasem jak idzie! Quote
Ajula Posted March 5, 2009 Posted March 5, 2009 Kranik, może załóż nowy własny wątek? też będę chętnie czytać o postępach :lol: Quote
KRANIK Posted March 5, 2009 Posted March 5, 2009 W wolnej chwili wrzuce pare zdiĘĆ kiruni. I oczywiŚcie napisze o postepach. Quote
KRANIK Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 Kirunia jest coraz bardziej ufna.wczesniej było tak , że jak sliśmy z nią na spacer to trzeba było ją przekupić aby się ruszyła ze swojego legowiska. Teraz wystarczy powiedzieć kira idziemy nadwór a ona grzecznie staje pod drzwiami, ale zauważyłam , że do mojego męża podchodzi jeszcze z nieufną minką ( ale nie zawsze się to zdarza ) . Bardzo nas cieszy fakt , że przyjdzie do naszego pokoju , położy się na dywanie i smacznie zaśnie. Bywają jeszcze takie chwile , że nawet jak podejdzie do nas sama i ją głaszczemy to jeszcze powarkuje i wtedy nie wiem zabardzo jak postąpic . Staramy się mówic do niej wtedy spokojnie i ją uspokoić , ale nie zawsze to skutkuje. Ale myśle , że sobie z tym poradzimy.na spacerkach kira jest bardzo spokojna , ( trudno zachęcić ją do zabawy ), myśle , że jest to spowodowane lękiem . Nawe gdy się bawimy i biega to wystarczy , że wyciągam ręke w jej kierunku aby ją troszkę potarmosić to kładzie uszy po sobie i ustawia się bokiem z pochyloną głową i zaczyna warczec . Może mi doradzisz co robić w takich sytuacjach , jak ją zachęcać do zabawy.w domu lubi sie bawić piłeczką na sznurku , biega za nią , próbujemy sie troszkę posiłowac, na kazdą komendę -zostaw- reaguje i wypuszcza i ganiamy dalej . Ogólnie jest lepiej. Quote
an1a Posted March 7, 2009 Posted March 7, 2009 Kranik, możesz napisać skąd macie suczkę? Czy ona ma rodowód? To co opisujesz, to lęk przed człowiekiem (chyba najbardziej mężczyzną) i wyciągniętą ręką. Wątpię, czy to to domniemane ugryzienie przez matkę wpłynęłoby na strach przed ręką i takie wycofanie. Musicie popracować nad zaufaniem, że ręka nie krzywdzi. Mąż może nawet ograniczyć taki wymuszony kontakt, a wyciągać tylko w jej stronę rękę ze smakołykiem, dać i odejść. Powoli pokazywać, że taki gest nie musi być kojarzony z krzywdą... Quote
Guest Mrzewinska Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 A po co tarmosic? Po co sie siłować? Na tym etapie ręka powinna sie wyciągac do psa tylko po to, aby dac smakolyk lub "ożywić" pilke, za którą pies moze biegac. Pies boi sie reki, a wiec przed podaniem smakola mozna tylko dotknąc, tylko przed podaniem smakola, aby bylo skojarzenie - reka dotyka - bedzie cos dobrego. A potem za jakis czas reka moze ostroznie delikatnie iskac, drapac, zadne tlamszenie ani silowanie. Zofia Quote
Martens Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Zgadzam się z Zofią - nie tarmosić się w ogóle. Jest mnóstwo sposobów na zabawę z psem. Ja sama mialam psa po przejściach, z tym że przygarniętego już dorosłego. W ogóle nie umiał się bawić, wszelkie próby delikatnego potarmoszenia czy kulania mu piłeczki kończyły się wysyłaniem CSów, odsuwaniem się, itp. Tarmosił się tylko z moją sunią - z ludźmi czy innymi psami nie było mowy, i tak zostało do końca jego życia. Wasza sunia jest bardzo młoda, z pewnością da się ją mnóstwo nauczyć iu będziecie się cieszyć wspólnymi zabawami. Spróbujcie pobawić się w parku w chowanego - jedna osoba zajmuje czymś psa, druga się chowa, a potem razem jej szukacie - może pomagać wołaniem. Po znalezieniu smakol w nagrodę i wielka radość - bardzo dobra i pomocna w tworzeniu wiezi z psem zabawa :) No i oczywiście wszelkie zabawy z piłeczką, próby nauki aportowania. Quote
KRANIK Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Już od jakiegos czasu gdy wyciągam do niej ręke to nie pusta i przynosi to skutek, bo coraz mniej warczy . Nie reaguje już na nas gdy koło niej przechodzimy , leży sobie w naszym pokoju co dawniej nie miało miejsca. Na spacerku bardzo często bawimy się w chowanego , a kirunia ma wtedy sporo uciechy jak nas znajduje aż mruczy z radości i oczywiście dostaje nagrodę i jest bardzo chwalona. Dzisiaj zaczeła interesować sie patykami i plastikową butelką, a nawet biegała za nią . Na komendę zostaw reagowała i bawiła się dalej . Tak więc myslimy , że wszystko się dobrze ułoży . Kira naprawdę jest kochana. Quote
M@d Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Niektóre psy nie są tak skore do zabawy jak reszta. Mamy kochanego posłusznego mega pieszczocha, można z nim robić wszystko, bardzo zrównoważony, ale bawić się jakoś za bardzo nie lubi, woli przytulania i pieszczoty. Na spacerze pobiegnie od niechcenia kilka razy za patykiem i woli iść koło nas... Nawet z psami nie lubi się bawić, obwącha, przywita się i ... idzie dalej z nami nie reagując na zachęty do zabawy, a on ma dopiero 6 lat, więc nie jakiś emeryt... Warczenie przy ustawieniu się bokiem, to sygnał raczej obawy lub niezadowolenia - "zostaw mnie" - niż agresji. Macie tu 2 informacje od psa: 1) [Ustawienie bokiem] - nic do Was nie mam, nie dążę do konfrontacji! ale ... 2) [Warczenie] - coś mi się nie podoba w Waszym zachowaniu... Nasz np. jak długo zbieramy się do wyjścia na spacer, to potrafi stanąć w przedpokoju, bokiem i zaczyna warczeć i skowyczeć. A jak go zapytasz "co to za powarkiwanie?", to rzuca się pędem i liże po rękach :eviltong: Psy mają ograniczony zasób sygnałów i trzeba je rozumieć łącznie! Warczenie ma różne tony, konteksty sytuacyjne i znaczenia... Ponadto psy jak ludzie, jednym wszystko pasuje, a inne ciągle z czegoś niezadowolone :evil_lol: Quote
KRANIK Posted March 12, 2009 Posted March 12, 2009 I wszystko wiadomo. Dzisiaj kolejna wizyta u weterynarza i ostatnie szczepienia. Lekarz pochwalił , wszystko ok. Kirunia się nie bała . Zwróciliśmy się do lekarza z jednym zauważonym problemem. Kira czasami śmiesznie zgina przednią lewą łapkę podczas siedzenia i dziwnie zgina. Lekarz sprawdził , wymacał pościskał , ale kira niereagowała czyli wydawałobysię ,że wszystko spoko, ale lekarz zwrócił uwagę na pazurki . W porównaniu do drugiej łapki te były bardzo starte , co wskazuje , że ta łapka nie jest całkowicie sprawna.najprawdopodobniej miała uszkodzone nerwy w tej łapce .skojarzyliśmy fakty. Blizna na łebku teraz ta łapka i jej lęk przed ludzmi.nie mamy już żadnych wątpliwości. Ona przeszła prawdziwe piekło . Ale pomalutku budujemy wzajemne zaufanie i napewno sobie poradzimy, bardzo w to wierze i zrobimy wszystko aby była wesołym i szczęsliwym psiakiem. Quote
Ajula Posted March 12, 2009 Posted March 12, 2009 życzę Wam cierpliwości i miłości trzymam kciuki :lol: Quote
KRANIK Posted March 13, 2009 Posted March 13, 2009 DZIŚ RANO TROSZKĘ SIĘ JEJ WYSTRASZYŁAM, BO GDY CHCIAŁAM JĄ POGŁASKAĆ TO BYLABY MNIE UGRYZŁA I A POTEM JUŻ DOSYĆ DŁUGO WARCZAŁA KIEDY SIĘ USPOKOIŁA TO ZAWOLAlam JĄ DAŁAM SMAKOLA I POGŁASKAŁAM I BYŁO JUŻ DOBRZE, ALE ŁAPIĘ SIĘ NA TYM , ŻE TERAZ NAWET GDY SIĘ BAWIMY I WYCIAM DO NIEJ RĘKE TO ZACZYNAM POCICHU MYŚLEĆ : ZŁAPIE CZY DA SIE POGŁASKAC" NIE WIEM JAK MAM WTEDY POSTAPIĆ SKARCIĆ CZY ODEJŚĆ BEZ SŁOWA. PROSZĘ O PORADĘ. DZIŚ DZWONIŁAM DO JAKIEGOŚ FACHOWCA I PORADZIŁ MI SZKOLENIE W GRUPIE KTÓRE TRWA 10 TYGODNI KTORE POLEGA NA NAUCZENIU PSA POSŁUSZEŃSTWA A MNIE CHODZI O POSTĘPOWANIE W PRZYPADKU JEJ AGRESJI LĘKOWE W STOSUNKU DO NAS. MOŻE KTOŚ ZNA NAPRAWDĘ DOBREGO ZOOPSYCHOLOGA Z OKOLIC BĘDZINA. PROSZE O JAKĄKOLWIEK PORADE Quote
Ajula Posted March 14, 2009 Posted March 14, 2009 Kranik, myslę, że masz rację, że ona potrzebuje indywidualnych spotkań ze specjalistą, a nie szkolenia grupowego przejrzyj wątki, bo wydaje mi się, że był już gdzies polecany szkoleniowiec chyba z Zabrza :hmmmm: my prawdę mówiąc mamy podobny problem z przygarniętym bezdomniakiem, ale cierpliwością i spokojem udało się już bardzo dużo osiągnąć - a też był czas, że krew się lała :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.