Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bergamoka-pani od wilków popełniła bład logiczny, który dodatkowo dyskredytuje jej dziwaczne metody.
mianowcie "pies jest wilkiem". Pies nie jest wilkiem, inaczej nazywał by się wilk a nie pies:evil_lol:
alfa oczywiscie ni daje smakołyków nizej postawionym osobnikom za dobre zachowanie. Z prostego powodu- nie jest człowiekiem, a my nie jestesmy wilkami. Ja przynajmniej nie czuje się wsrod moich psów ani psem, a tym bardziej wilkiem:evil_lol:
ale Bergamota pewnie wyleguje sie caly dzien na skale, podczas gdy psy jej uslugują, czasem jednego skarci swoimi własnymi kłami, płodzi sie z samica alfa. w koncu nie daje smakołyków, bo wilk samokłyków nie dae, a dedukując wychodzi na to, ze my jestesmy wilkami i psy nimi są. dobre:evil_lol:

a i jeszcze jedno-skoro wsrod Twoich psów jest Alfa, to kim Ty właściwie jestes?:evil_lol:

yoreczka95- co Cie napadło z tymi "badacze amerykańscy, profesorowie, instytuty farmakologii, docenty, akademie nauk". co jakis czas wklejasz to w swoje posty, wklejasz dosłownie powiedziane, bo i kolejnosc jest taka sama:evil_lol:przepraszam ,ale nie mogłam sie powstrzymac. A "docenci", nie "docenty". bo jesli docety to czemu nie profesory:evil_lol:

  • Replies 200
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

prittstick napisał(a):

ale Bergamota pewnie wyleguje sie caly dzien na skale, podczas gdy psy jej uslugują,

przestań , bo się rozmarzyłam :mad: już widzę ja leżę i się obijam , a psy pracują ,gotują , sprzątają , robią zakupy :loveu: a jak mi złą kawe do łóżka przyniosą , to nawarze i zęby pokaże :evil_lol: :evil_lol:

Pozornie całkiem proste.

pozornie :razz: wiesz z każdym jednym psem czy to schroniskowiec , czy pies z hodowli , młody , stary - postępuje się tak samo - czyli od pierwszego dnia , żyjemy normalnie , bez zbędnych taryf ulgowych :p
To tak jak idziesz do nowej pracy , zostaje ci pokazane , tu jest to , tu jest to , masz robić to i to .. w prazie problemów , pytaj :cool3:
Nikt kto cię zatrudni , nie daje ci od razu miesiąca urlopu , żebyś sobie w głowie ułożyła o co chodzi w tej firmie , ani też nikt nic nie robi nic za ciebie , tym bardziej nikt nie pozowoli ci robić , to co ci się podoba :p
To ja się zapytam tu obecnych ekspertów czy jak ktoś za pół roku, rok albo dwa odkopie ten wątek bo będzie miał problemy z agresją psa,

Nikt nie da gotowej recepty , co robić ..
bo : przyczyny agresji bywają różne
charaktery psów są inne , sytuacje , ludzie , miejsce , czas , wiek ...
DO każdego stworzenia trzeba znaleźć indywidualne podejście , by sprostać problemom , więc nikt nie napisze - RÓBCIE TAK I TAK i będzie miód :cool1:

a autor wątku dostał tu już TYLE wskazówek , że serio można z nich wyciągnąć to co się przyda ;) ale to trzeba chcieć ? ;)

Posted

Mojego psa i wilka dzieli kilkanaście tysięcy lat udomowienia, nie wmówisz mi że przez tyle lat nic się nie zmieniło, oraz że pies nie widzi różnicy między sobą a człowiekiem.
Pies nie jest wilkiem, już tylko ta wypowiedź dyskwalfikuje Cię jako autorytet.
btw pies jako wilk, to ja jako małpa? :cool3:
Ja nie jestem wilkiem, mój pies nie jest wilkiem a przynajmniej kiedy siebie widziałam ostatnio w lustrze wyglądałam jak człowiek, a patrząc na sucza leżącego obok nie widzę wilka.
Bergamota jeżeli klap czymś co jest pod ręką, przepychanie się w drzwiach i tak dalej nie jest brutalne, to nie chcę wiedzieć co uważasz za brutalne postępowanie - przypalanie czy wbijanie gwoździ w łapy?

Prittstick - hihi gdyby nie to że jest tak koszmarnie zimno, poszłabym szukać skały:evil_lol:
[SIZE="1"]aaa zaliczyam filozofię, dziś filozofia, jutro łacina a pojutrze cały świat;)

Posted

Berek napisał(a):
Z całym szacunkiem, na forach interentowych można ewentualnie szukać namiarów na dobrych szkoleniowców (a i to ostrożnie, bowiem czasem ludzie polecają kogoś kto ma po prostu dobry PR, albo ciumka, albo był dla nich osobiście miły i tak dalej... co nie znaczy że jest merytorycznie dobry).
Natomiast - przepraszam jeśli kogoś urażę :oops: - tylko skończony idiota mógłby próbować wprowadzać w życie dobre rady dawane przez klawiaturkę przez kogoś o kim nawet nic nie wie. :shake:
Zwłaszcza rady dotyczące bardzo istotnych życiowych kwestii typu agresja ze strony niebezpiecznego zwierzęcia.
:roll:


Dzięki za szczerą opinię. Z tego co napisałaś jedno jest pocieszające: ten wątek poza wszystkimi wadami ma jedną zasadniczą zaletę. Jest całkowicie idiotoodporny dlatego że udzielonych rad odnoszących się do tego samego opisu sytuacji, jednocześnie nie da się zastosować w realu ponieważ w większości te opinie wzajemnie się wykluczają. Z tego warto wyciągnąć wnioski. Z całym szacunkiem. I co do tego nie można ewentualnie, nawet ostrożnie, mieć wątpliwości. :lol:

Posted

Vectra- ja tam zastępuje skałe łóżkiem, ale nie wiem czy tak mozna, bo moje wilki mogą wyczuc różnice:D Ja sobie leże, a psy na ziemie i polwac dla pana!:evil_lol: jak mi przyniosą jakiegos zająca czysarenke, to obgryzam udko, flaczki, potem moja mama zjada po mnie, bo hierarchia musi byc zahcowana, psy jedza na koncu, zazwyczaj zostaja im tylko nóżki:evil_lol:
sorry jeli cos pomylilam z tymi wilkami, ale na wilcach to ja sie nie znam, szczerze mowiac malo mnie interesuja tym bardziej w kontekscie moich psów:p

ja sie tak zastanawiam, skoro Bergamota pisze, ze wsrod jej/jego psów jest osobnik alfa, to kim on jest w tym stadzie, skoro alfa juz tam egzystuje. wsrod moich psów tez jest alfa, ale ja sie nie mam za wilka i tym bardziej za psiego alfe. Bo nad alfą jest tylko Bóg:evil_lol:

Władczyni-napisalam ci wiadomosc na gg...

Posted

ee moje psy by się ucieszyły jak bym poszła na skałe , one by miały całe łóżko dla siebie ... na twardym spać nie lubią , wolą ciepłe , miękkie wyro kołdrę i poduszkę :evilbat:
surowego też nie lubią ..... a ja tatarek i owszem lubie :diabloti:
czy to znaczy , że ja się cofam , a psy idą do przodu :hmmmm:


klap czymś co jest pod ręką, przepychanie się w drzwiach i tak dalej nie jest brutalne

a to jest brutalne ? :)

Posted

yoreczka95 napisał(a):
Dzięki za szczerą opinię. Z tego co napisałaś jedno jest pocieszające: ten wątek poza wszystkimi wadami ma jedną zasadniczą zaletę. Jest całkowicie idiotoodporny dlatego że udzielonych rad odnoszących się do tego samego opisu sytuacji, jednocześnie nie da się zastosować w realu ponieważ w większości te opinie wzajemnie się wykluczają. Z tego warto wyciągnąć wnioski. Z całym szacunkiem. I co do tego nie można ewentualnie, nawet ostrożnie, mieć wątpliwości. :lol:

Czego można oczekiwać od forum?
Podpowiedzi! Nie gotowych rozwiązań, bo nie wiem czy byś była zadowolona z leczenia psa u weterynarza na podstawie Twojego opisu przez telefon.
Nie dostaniesz tu gotowych rozwiązań, dlatego za każdym razem było powtarzane, żeby z psem udać się do szkoleniowca.
Nie chciałabym brać odpowiedzialności za gotowe (i oczywiście idealne) rady na podstawie opisu, który może w pewnym stopniu mijać się z prawdą.
Na podstawie mojego opisu (też pisałam na tym forum) jak i przez telefon była "diagnoza" - strach. Na spotkaniu ze szkoleniowcem, po zobaczeniu psa - to nie był strach, wręcz przeciwnie.
Więc sposób działania i metody zupełnie inne.

I powiem szczerze, osoby kompetentne na tym wątku mogę policzyć na palcach jednej ręki i w swoich opisach są zgodne.
Tylko czasem wpadnie tu ktoś typu Bergamota - zamiesza o wilkach i brutalności tego świata i pójdzie :evil_lol:

Posted

Wywoływany byłem do tablicy, tak więc powiem co u mnie. Przede wszystkim z kastracją na razie nic nie wyszło, bo weterynarz do którego pies poprzednio chodził nawalił (chory, albo coś - pod koniec tygodnia ma się odezwać). Po drugie - dzięki m.in Waszym radom - wprowadziłem kilka najprostszych zasad w domu, do których mają się konsekwentnie stosować wszyscy:
a) pies ma leżeć wyłącznie na swoim posłaniu, a już na pewno nie pod stołem, pod biurkiem i w miejscach gdzie narażony jest na jakieś nagłe bodźce.
b) karmię go w zasadzie wyłącznie z ręki. Do karmienia włączyłem też (niechętną) żonę i córkę (chętną, ale za to pod kontrolą ). Przy okazji córa (lat prawie 6) na własną prośbę męczy go poleceniami typu: siad leżeć zostań.
c) wieczorem, gdy najwięcej i najczęściej dotychczas warczał nikt poza mną nie ma do niego się zbliżać.
d) gdy leży u siebie na posłaniu staram się go dotykać i gdy tylko zaczyna warczeć mówię NIE. Niestety mimo to muszę przestać go głaskać, bo mógłby być cyrk jak poprzednio. Po chwili zaczynam coś do niego mówić i daję chrupkę (jedzenie) i jednocześnie znowu lekko głaszczę. Jeśli gdy mówię coś do niego on nadal warczy nie dostaje chrupki oczywiście, za to słyszy NIE. Tak kilka razy. Przepraszam za prostotę tego opisu, ale w krótkich słowach tak to wygląda.
W rezultacie tego wszystkiego nadal cholera warczy, ale jakby mniej (oby to nie było odczucie życzeniowe).
e) wyeliminowałem wszelkie zabawy w których może choćby dojść do siłowego używania zębów (np: skakanie do piłki, szarpanie z kijem czy piłką).
Ponadto w sposób ponadnormatywny (poprzednio robiłem, teraz kładę na to szczególny nacisk):
f) Staram się chwalić go za rzeczy dobre.
g) męczę go konsekwencją w żądaniu realizacji tego co od niego chcę aby zrobił.
To tak bardzo z grubsza.
Skutek? Trochę się uspokoił, ale do końca nie wiem czy dlatego że to pozytywnie na niego działa, czy po prostu wiąże się to z tym, że staram się w ten sposób unikać wszelkiej konfrontacji. Wiem, że to jest takie trochę chodzenie przy nim "na palcach", więc na dłuższą metę niewykonalne, ale może potrzeba go trochę pozbawić stresu a jednocześnie uciec od bezpośredniej konfrontacji pozostawiając wymuszenie dostosowania się do wymagań rodziny w innych sytuacjach (mniej dla niego stresowych?). Może następnym etapem - a może wcześniej konsekwencją - będzie stłumienie tych agresywnych zachowań w ogóle?
W praktyce największy problem jest z synem, którego chyba jakoś nie lubi, bo warczy na niego najczęściej.Tu może zachodzi błędne koło: syn się boi - to pies warczy - no to syn się boi.
Pewnie nie napisałem żadnych rewelacji, ale miło mi że część osób jest ciekawych co się dzieje, więc zdaję relację. Pozdrawiam!

Posted

Vectra napisał(a):
ee moje psy by się ucieszyły jak bym poszła na skałe , one by miały całe łóżko dla siebie ... na twardym spać nie lubią , wolą ciepłe , miękkie wyro kołdrę i poduszkę :evilbat:
surowego też nie lubią ..... a ja tatarek i owszem lubie :diabloti:
czy to znaczy , że ja się cofam , a psy idą do przodu :hmmmm:



a to jest brutalne ? :)



zalezy dla jakiego psa.

przechodzenie rpzez drzwi to zabawna sytuacja. chyba u nas sprawdzila by się opcja z alfą w sensie praktycznym, ale dla mnie to jest niewykonalne. Ide z psem na spacer, zaczynam sie ubierac o odpowiedniej godzinie (psy maja chyba zegarek w tyłku co im kuka o 16tej i 22giej:evil_lol:)
Tylko jak ja ide z psami to wchodze z kazdym oddzielnie. zajebista opcja jest kiedy bernenczyk dyszy z podniecenia jednoczesnie szczekajac i skakczac, border przesuwa sie niczym mgła w pozycji przyczajonej miedzy nogami i okraza mnie i berneczyka na metrazu 50m2. w malutkim przedpokoiku gdzie dwa psy sie ledwo mieszcza, musze zalozyc kurtke i buty, daruje juz sobie ubranie psow (robie to w windzie). do tego kazdy pies sie pcha nosem w drzwi. bernenczyk skaczac oczywiscie i piszczac, border pod jego nogami przyczajony i gotowy do ruszenia. dzis nie wytrzymalam, bo chcialam zlapac bordera (bo bernenczyk mial isc pierwszy na spacer) a ten gnoj mi sie wymykal okrazajac psa, berneczyk oczywiscie skacze po borderze. krzycze" kurw******aaaa siad". wyszlam. jeszcze musze pilnowac, zeby border sie nie wymknal. i wypychac go nogą. Skubana przemyka jak mgła i juz nie raz siedziala na klatce po pol godziny (w wigilie godzine). otwieram drzwi zeby smieci wystawic, a moj pies siedzi na wycieraczce:evil_lol:
jest tez labka- alfa, ktora zawsze madra spokojnie czeka izawsze wychodzi ostatnia,podczas gdy moje kretynki przepychaja sie przez drzwi:evil_lol:

to taka mala dygresja- niepotrzebne usunąc:p

moje sie mieszcza dwie plus moja mama. widok uroczy- spiaca mama w objeciach zaslinionego bernenczyka

Posted

lyko napisał(a):
Wiem, że to jest takie trochę chodzenie przy nim "na palcach", więc na dłuższą metę niewykonalne, ale może potrzeba go trochę pozbawić stresu a jednocześnie uciec od bezpośredniej konfrontacji pozostawiając wymuszenie dostosowania się do wymagań rodziny w innych sytuacjach (mniej dla niego stresowych?). Może następnym etapem - a może wcześniej konsekwencją - będzie stłumienie tych agresywnych zachowań w ogóle?

Jeśli miałoby już dojść do jakiejkolwiek konfrontacji i bezpośredniej eliminacji zachowań agresywnych to tylko i wyłącznie pod okiem fachowca!
Nie róbcie nic na własną rękę.

Posted

an1a napisał(a):
Jeśli miałoby już dojść do jakiejkolwiek konfrontacji i bezpośredniej eliminacji zachowań agresywnych to tylko i wyłącznie pod okiem fachowca!
Nie róbcie nic na własną rękę.

No właśnie tak też mi się trochę wydaję. Poprzednio próbowałem sam i doszło tylko do eskalacji agresji.
A do "prittstick": Poza nawet kwestiami finansowymi problem jest też z tym, że nawet kilkukrotne wizyty u nas w domu nie dały by pewnie pełnego obrazu sytuacji. U mnie jest tak, jak w którymś poście, który cytowany był przez kogoś w tym temacie: tak jak się spojrzy na pieska to jest miły. Łasi się nawet. Ale gdy przychodzi wieczór, albo czasami w ciągu dnia coś go trzepnie i nie wiadomo dlaczego warczy i lepiej schodzić mu drogi. Dziś mi syn powiedział, że niedawno zszedł na parter do kuchni w nocy bo chciał się napić, ale musiał się cofnąć bo pies na niego warczał i on się bał. Żadnego behawiorysty wtedy nie będzie. Do tego jak się wraca o 17 do domu to nawet nie ma kiedy się na takie wizyty umówić. Samo życie zwykłego człowieka... :roll:

Guest Mrzewinska
Posted

Jesli cos mozna zasugerowac - przywoluj go z legowiska. I wlasciwie unikaj glaskania, jesli to iskanie. Reka nie opada na psa od gory. Iskajac, nie patrzysz na psa.
I wszyscy chetni z rodziny, zamiast podchodzic do psa z jakąkolwiek propozycja, niech go przywoluja.
Kolejnosc - przywolanie, zawsze pochwala, okazjonalne minimalne iskanie, smakol.
Zeby pies zrozumial, ze dotkniecie jest zapowiedzia otrzymania nagrody.
I nie za czesto dotkniecie. Moze byc pochwala tylko, sa psy, ktore nie lubia byc dotykane, a juz na pewno glaskanie po glowie nie jest mile dla psa.

Kazda poprawa budzi nadzieje, ze da sie cos zmienic na dobre, ale to tez trzeba ocenic na miejscu.

Trzymam za Was, aby poprawa byla stala.

Jesli pies, oduczany jakiegos niedopuszczalnego zachowania, np sciagania zarcia ze stolu, ma okazje w trakcie oduczania jednak to zarcie sciagnac, to wszystkie nauki w trakcie oduczania staja sie nic nie warte.
Wiec rzeczywiscie jakies czas konieczne jest kontrolowanie nieustanne, zeby nie bylo konfliktu, minimalny nawet konflikt zniszczy dotychczasowa prace.

Ale tez faktem jest, ze pies wie, ze syn sie boi. Wiec sam wiesz, jak dalece trzeba zachowac ostroznosc. Asekurowac chlopaka, czyli w miejscu, gdy są razem, Ty musisz zawsze spokojnie byc miedzy synem a psem. Doslownie fizycznie pomiędzy - to jest dla psa bardzo czytelny sygnal, ze syn jest w Twojej "strefie wplywow".
Ale bardzo prosze - skonsultuj moje uwagi z fachowcem, ktory zobaczy Was na miejscu. Bo to są tylko ogolne uwagi, i nie moge brac na siebie odpowiedzialnosci, czy pomoga w tym konkretnym przypadku.


Zofia

Posted

lyko napisał(a):
No właśnie tak też mi się trochę wydaję. Poprzednio próbowałem sam i doszło tylko do eskalacji agresji.
A do "prittstick": Poza nawet kwestiami finansowymi problem jest też z tym, że nawet kilkukrotne wizyty u nas w domu nie dały by pewnie pełnego obrazu sytuacji. U mnie jest tak, jak w którymś poście, który cytowany był przez kogoś w tym temacie: tak jak się spojrzy na pieska to jest miły. Łasi się nawet. Ale gdy przychodzi wieczór, albo czasami w ciągu dnia coś go trzepnie i nie wiadomo dlaczego warczy i lepiej schodzić mu drogi. Dziś mi syn powiedział, że niedawno zszedł na parter do kuchni w nocy bo chciał się napić, ale musiał się cofnąć bo pies na niego warczał i on się bał. Żadnego behawiorysty wtedy nie będzie. Do tego jak się wraca o 17 do domu to nawet nie ma kiedy się na takie wizyty umówić. Samo życie zwykłego człowieka... :roll:

Nie wiem, czy masz już kogoś na oku, ale odpowiem Ci z własnego doświadczenia: ze szkoleniowcem umawiałam się w godzinach wieczornych, ze względu na pracę. Oprócz tych zachowań, jakie zostały zaobserwowane, zostały jeszcze problemy "domowe" + moje nagłe problemy i telefony do szkoleniowca.
Było o tyle łatwiej, że pies już był znany, osoba znała jego postawę, typowe reakcje.
I pierwsze co Ci powie - kastracja! U mnie to było pierwsze pytanie, jakie usłyszałam po tym, jak "pięknie" mój pies się zachowywał ;)
Kwestia finansowa.... Za 5 miesięcy szkolenia zapłaciłam mniej więcej tyle, ile kosztuje szkolenie grupowe. Spotkania były co 2 tygodnie. Wskazówki na spotkaniu i reszta należała do mnie, żeby wypracować wszystko w przeciągu tego czasu, do następnego spotkania.

Jeśli macie możliwość - nagrywajcie te zachowania, jeśli nie - trzeba dokładnie opisać postawę psa, gdy warczy.
Stąd u mnie była niejasność - pies warczy, bo się boi - w bezpośrednim kontakcie jego postawa wskazywała na ogromną pewność siebie i gotowość do ataku.
Diabeł tkwi w szczegółach...

Posted

lyko napisał(a):
No właśnie tak też mi się trochę wydaję. Poprzednio próbowałem sam i doszło tylko do eskalacji agresji.
A do "prittstick": Poza nawet kwestiami finansowymi problem jest też z tym, że nawet kilkukrotne wizyty u nas w domu nie dały by pewnie pełnego obrazu sytuacji. U mnie jest tak, jak w którymś poście, który cytowany był przez kogoś w tym temacie: tak jak się spojrzy na pieska to jest miły. Łasi się nawet. Ale gdy przychodzi wieczór, albo czasami w ciągu dnia coś go trzepnie i nie wiadomo dlaczego warczy i lepiej schodzić mu drogi. Dziś mi syn powiedział, że niedawno zszedł na parter do kuchni w nocy bo chciał się napić, ale musiał się cofnąć bo pies na niego warczał i on się bał. Żadnego behawiorysty wtedy nie będzie. Do tego jak się wraca o 17 do domu to nawet nie ma kiedy się na takie wizyty umówić. Samo życie zwykłego człowieka... :roll:



przepraszam, ze to napisze. nie mam dzieci i ni zamierzam miec, nawet ich nie lubie. ale nie o to chodzi. Mysle, ze twoj syn jest w tym momencie bardzo nieszczesliwym dzieckiem. Żyje w ciaglym strachu i o wielu rzeczach moze Ci nie mowic. jezeli boi sie przejsc kolo psa, nie moze zejsc w nocy na dol, jezeli pies go zaatakowal,czuje sie na pewno starsznie. jest dzieckiem, a dzieci maja umysl artystow, filozofów, co zanika w pewnym wieku (niektorym ta abstrakcja zostaje). Umieja dosonale wymyslac światy, operowac nimi, tworzyc niezwykłe wyobrazenia. Z dzieckiem mieszka teraz zwierze, ktorego ono boi. Wy jestescie dorosli i inaczej to odbieracie. Nie chce Ci absolutnie mowic co masz robic, tylko sugeruje ze dziecko moze czuc sie teraz koszmarnie. koszmarniej niz to moze wygladac.
Mowisz, ze trenera, behawiorysty nie da sie zaprosic do domu. Ja osobicie uwazam, ze sam nie zaleczysz wszystkiego. Moze jednak da sie cos wymyslec?moze sprobowac? zaprosic tego kogos wieczorem, zaaranzowac te sytuacje.

Posted

an1a napisał(a):

Jeśli macie możliwość - nagrywajcie te zachowania, jeśli nie - trzeba dokładnie opisać postawę psa, gdy warczy.
Stąd u mnie była niejasność - pies warczy, bo się boi - w bezpośrednim kontakcie jego postawa wskazywała na ogromną pewność siebie i gotowość do ataku.
Diabeł tkwi w szczegółach...

To jest dość dobry pomysł: nagrać gada! Nie przyszło mi to do głowy.
Napisz proszę nieco więcej o tych Twoich odczuciach a propos warczenia jako pewności siebie i gotowości do ataku a objawu strachu.
Do "Mrzewińska": zapomniałem napisać, że tylko ja go próbuję iskać - głaskać gdy jest na posłaniu. Cała reszta rodzinki go woła. Swoją drogą właśnie przed chwilą zaobserwowałem, że ten cholerny pies nauczył się że to dotykanie gdy jest na posłaniu wiąże się z tym, że dostaje smakołyk, ale włąśnie za to że nie warczy. I wiecie co? Nawet gdy mu daję to cholera nie chce go. Ma go gdzieś. Woli warczeć. Kładę mu koło mordy a on go nie bierze. Z łaski zje jak sobie pójdę. Już mi trener na szkoleniu powiedział że to moze być charakterny psiak. A mogłem wziąć ze schroniska pudla...
I do prittstick: Masz 100% rację. Syn jest bardzo delikatnej konstrukcji akurat rzeczywiście. I rzeczywiście też się przejmuje najbardziej z nas wszystkich. Czasami mi go żal, bo ciągle się pyta czemu pies na niego warczy skoro on chce go pogłaskać i go lubi... Ale wydaje mi się że odsunięcie psa od nas, wystawienie go do budy na zewnątrz w sytuacji gdy zawsze spał w domu nie jest dobrym pomysłem i nie przyniesie nic twórczego do tego wszystkiego. To lepiej od razu go uśpić. Brałem psa żeby był z nami (bez względu na patos tych słów).

Posted

Czyli wniosek- umowinie sie na kastracje, jak wet sie odezwie. szybko znalezienie szkoleniowca i nagrywanie psa.
wydaje mi sie, ze jezeli tego nie zrobisz, najlepiej psa oddac/ uspic, nie wiem. jednak syn jestwazniejszy a wyobrazamsobie co teraz musi przezywac. Sama pamietam, jak mialam tyle lat co on, jak wygladal moj swiat, jakie konstrukcje w swojej głowie budowałam (zostałomi do dzis:evil_lol:). jak pozornie błache doswiadczenia/przykorsci potrafi dziecko sobie rozbudowac. jak dziecko w wieku artysty-filozofa mocno odczuwa bodzce, jaksilne sa w nim emocje.

Guest Mrzewinska
Posted

Czyli pies jest tez zestresowany, kiedy go dotykasz na poslaniu.
Ale lakomstwo mozna pobudzic, ja kocham lakome psy, bo latwo o czyms je przekonac.
Zeby pies byl lakomy - czestsze karmienie malymi porcjami, nie zawsze o idealnie tej samej porze, czeste dawanie coraz innych smakoli, nigdy te co w normalnym zarciu, nieoczekiwane smakole - nie za darmo oczywiscie. Smakol ma byc miekki, do polkniecia, nie gryzienia, swietne sa pokrojone ugotowane serca indycze, wedzone szprotki.
Nie parowki, bo za duzo konserwantow i soli.
Ktos tu podawal przepis na ciastka wątrobiane, temu sie nie oparl zaden pies.

Zofia
PS w jakiej sytuacji trener przewidywal problemy?

Posted

lyko napisał(a):
To jest dość dobry pomysł: nagrać gada! Nie przyszło mi to do głowy.
Napisz proszę nieco więcej o tych Twoich odczuciach a propos warczenia jako pewności siebie i gotowości do ataku a objawu strachu.

Warczenie może być różne - ze strachu, kiedy pies podkula uszy, nisko ogon, jest niepewny, odwraca oczy.
Mój pies miał postawę pewną siebie, napiętą, gotową do natychmiastowego ataku. Patrzył w oczy i skrzyżowanie jego wzroku z człowiekiem było sygnałem do ataku.
Nigdy (!) w domu nie szukał pierwszy kontaktu. Idealnie wyczuwał najmniejszą niepewność, jeśli ktoś obok niego przechodził i chwilę się zawahał - od razu warczał.
Jego agresja nie była spowodowana chęcią dominacji, czy zbytnią pewnością siebie.
Nie znał innej drogi wyjścia poza atakiem i bezpośrednią konfrontacją. Spojrzenie w oczy było wyzwaniem, niepewność człowieka - nastraszyć jeszcze bardziej. Później używanie zębów - pogryzienia ludzi, którzy chcieli go pogłaskać, sami wymuszali kontakt.
Teraz sam przychodzi na głaskanie do moich znajomych, których wcześniej traktował jak obcych. Wszystkie kontakty pod kontrolą, ludzie dostają instrukcję kiedy i jak go głaskać i nie słyszałam warczenia od kilku miesięcy...
Znajomy, który na jego widok schodził prawie na zawał serca ze strachu ostatnio głaskał go przez pół wieczoru, Nero patrzył mu w oczy, odwracał za chwilę wzrok - pełne rozluźnienie.

Ty musisz uprzedzać zdarzenia. Obserwować swojego psa, każde napięcie i spojrzenie. Reagować natychmiast, żeby dokładnie wiedział, za co jest karcony, a za co nagradzany.
Mój pies przestraszył się dopiero wtedy, gdy zrozumiał, że musi dać się dotykać, że nie może atakować, a tym bardziej warczeć. Był przerażony ;) Wyszło mu to na dobre.
Dlatego najważniejszy jest teraz kontakt ze szkoleniowcem, priorytetem powinna być kastracja.

lyko napisał(a):

Swoją drogą właśnie przed chwilą zaobserwowałem, że ten cholerny pies nauczył się że to dotykanie gdy jest na posłaniu wiąże się z tym, że dostaje smakołyk, ale włąśnie za to że nie warczy. I wiecie co? Nawet gdy mu daję to cholera nie chce go. Ma go gdzieś. Woli warczeć. Kładę mu koło mordy a on go nie bierze. Z łaski zje jak sobie pójdę.

Mój miał w poważaniu smakołyki przed kastracją.... Dla niego lepsze było to, co robi, a nie jakieś głupie jedzenie.
Po kastracji aż się zdziwiłam, że zrobił się taki chętny nawet na chleb.

Posted

Mrzewinska napisał(a):
w jakiej sytuacji trener przewidywal problemy?

Tego dokładnie nie mówił. Natomiast pies był bardzo pojętny jego zdaniem, ale stosunkowo niepokorny. Twierdził, że trzeba z psem bardzo konsekwentnie a także ostro, bo będzie chciał mi wejść na głowę. Powiedział też że widział dużo psów ze schroniska i w większości to był chłam (tak powiedział), natomiast ten mój jest wyjątkowy. Nigdy nie pytałem co dokładnie ma na myśli, bo wtedy jakoś nie było jeszcze problemów. Poprzez brak wówczas konkretów wydawało się ze tak sobie gada, może trochę komplementuje...Wywołał wilka (sic!) z lasu....

Posted

an1a napisał(a):
Warczenie może być różne - ze strachu, kiedy pies podkula uszy, nisko ogon, jest niepewny, odwraca oczy.
Mój pies miał postawę pewną siebie, napiętą, gotową do natychmiastowego ataku. Patrzył w oczy i skrzyżowanie jego wzroku z człowiekiem było sygnałem do ataku.

No to - upraszczając - u mnie jest tak, że wobec mnie się boi a wobec syna ma chęć dominacji. Wobec mnie odwraca wzrok, głowę, uszy po sobie. Patrzy gdzieś tak jakby bokiem. Wobec syna potrafi warczeć wcześniej, na sam widok, jakby profilaktycznie a zapewne w formie pokazania kto tu rządzi. Zawsze wtedy interweniuję i przywołuje psa do porządku, wtedy natychmiast przyjmuje tą postawę charakterystyczną wobec mnie: uszy od razu po sobie i warczy nadal ale z odwracaniem wzroku.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Jeszcze tuńczykowe ciastka są miękkie i można łyknąć - służę przepisem jeżeli chcesz piec:) moja suka za nimi szaleje.

Zapewnij na razie synowi picie przy łóżku żeby w nocy nie natknął się na psie kły, ewentualnie bezpieczna droga do łazienki i kuchni bo nawet przypadkiem, po ciemku czy przez sen wlezie na psa i skończy się nieszczęściem.

Dokładnie tak jak piszesz. Do kibelka nie musi schodzić na dół, bo ma na piętrze.Wprawdzie na psa tak bezpośrednio się nie nadepnie, bo pies śpi w kącie i całkiem nie po drodze do kuchni ale i tak dostał polecenie zabrania kubka wody do pokoju. A z pieczeniem... jakby to powiedzieć... mój pies strasznie lubi orzeszki ziemne i żółty ser... Może bez pieczenia się obejdzie (dla jego dobra).;)

Posted

Jeszcze tuńczykowe ciastka są miękkie i można łyknąć - służę przepisem jeżeli chcesz piec:) moja suka za nimi szaleje.

Zapewnij na razie synowi picie przy łóżku żeby w nocy nie natknął się na psie kły, ewentualnie bezpieczna droga do łazienki i kuchni bo nawet przypadkiem, po ciemku czy przez sen wlezie na psa i skończy się nieszczęściem.

Posted

lyko napisał(a):
No to - upraszczając - u mnie jest tak, że wobec mnie się boi a wobec syna ma chęć dominacji. Wobec mnie odwraca wzrok, głowę, uszy po sobie. Patrzy gdzieś tak jakby bokiem. Wobec syna potrafi warczeć wcześniej, na sam widok, jakby profilaktycznie a zapewne w formie pokazania kto tu rządzi. Zawsze wtedy interweniuję i przywołuje psa do porządku, wtedy natychmiast przyjmuje tą postawę charakterystyczną wobec mnie: uszy od razu po sobie i warczy nadal ale z odwracaniem wzroku.

Bo z niego taki "twardziel", że pokazuje swoją wyższość osobie, która wyraźnie się go boi.
Poszukajcie sprawdzonego szkoleniowca, nawet tutaj w dziale wychowanie są tematy o szkoleniach w Poznaniu, wrzucałam je na początku tego tematu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...