yoreczka95 Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 Martens napisał(a):Jeśli jest to m. in. problem z dominacją, kastracja powinna być tu pierwszym krokiem. Bez niej praca z psem może być o wiele trudniejsza, zwłaszcza dla żony i dzieci. Samiec w tym wieku jest po prostu nabuzowany hormonami, co powoduje/nasila agresywne zachowania. Rozumiem opory, ale myślę, że bezpieczeństwo rodziny powinno być tu ważniejsze niż bezpieczeństwo psich jąder. Myślę zresztą, że każdy sensowny szkoleniowiec przy takich problemach z miejsca zaleci kastrację. Temacik na czasie. Rozmawiałam z kumpelką która bardzo dobrze zna się na psach o tej kastracji i ona mi powiedziała, że pisało w gazecie że teraz już tak nie jest. Napisali że to bujda a kastrowanie psa nie zlikwiduje agresji do ludzi. Jak chcecie mogę zapytać w jakiej gazecie o tym pisali. Po co gość ma ciąć psa. Quote
LALUNA Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 Rozmawiałam z kumpelką która bardzo dobrze zna się na psach o tej kastracji i ona mi powiedziała, że pisało w gazecie że teraz już tak nie jest. Napisali że to bujda a kastrowanie psa nie zlikwiduje agresji do ludzi. Widocznie nie doczytała albo nie zoruzmiała alboo ten co pisał wiedział ze cos dzwoni tylko nie wiedział gdzie. Agresja moze być na różnym tle. Jezeli jest to agresja dominacyjna do psów lub domowników, to po kastracji agresja zmaleje o ile właczy jeszcze szkolenie. Natoamist agresja do obcych, jezeli była z powodów terytorialnych, nie zmaleje. Jezeli chodzi o to co czytałas, to te materiały zapewne oiperały sie na pracach Dodmana, który rózrózniał kilka rodzai agresji. I o ile w wiekszosci przypadków zalecał faramkologię, to w tym jednym przypadku dominayjnych zachowań do psów i do domowników zalecał kastracje. Quote
yoreczka95 Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 „Niestety nie da się określić dokładnie przyczyn agresji u zdrowego somatycznie psa, który nie ugryzł człowieka. W naszym społeczeństwie nadal pokutuje przekonanie, że sterylizacja psa, szczególnie samca, znosi jego zachowanie agresywne lub znacznie je upośledza. Nic bardziej błędnego. Działanie testosteronu jest ściśle powiązane w centralnym układem nerwowym i udowodniono naukowo, że nawet całkowity brak produkcji testosteronu w jądrach samca nie ma wpływu na sterowanie przez centralny układ nerwowy zachowań agresywnych.” Teraz czytam dokładnie i też wydaje mi się to jakieś dziwne. Nie jest to stara gazeta i podpisał się weterynarz. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 Kastracja nigdy nie uczy zachowan i sama z siebie cudow nie sprawia. Ale nie zmienia to faktu, ze pies po kastracji w wiekszosci przypadkow staje sie latwiejszy do opanowania, powniewaz jest mniej pobudzony w rozmaitych sytuacjach. Nie jestem weterynarzem, pracuje z psami - moje doswiadczenia z dziesiatek lat pracy potwierdzaja, ze kastracja w wiekszosci przypadkow ulatwia kontrole nad nadmiernie przedtem pobudzonym psem. Zofia Quote
LALUNA Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 yoreczka95 napisał(a):„Niestety nie da się określić dokładnie przyczyn agresji u zdrowego somatycznie psa, który nie ugryzł człowieka. W naszym społeczeństwie nadal pokutuje przekonanie, że sterylizacja psa, szczególnie samca, znosi jego zachowanie agresywne lub znacznie je upośledza. Nic bardziej błędnego. Działanie testosteronu jest ściśle powiązane w centralnym układem nerwowym i udowodniono naukowo, że nawet całkowity brak produkcji testosteronu w jądrach samca nie ma wpływu na sterowanie przez centralny układ nerwowy zachowań agresywnych.” Teraz czytam dokładnie i też wydaje mi się to jakieś dziwne. Nie jest to stara gazeta i podpisał się weterynarz. A który to weterynarz? Nie o inicjałach RC? Tylko ze on nie pisze nic konretnego. Przyczyn agresji jest wiele jedna z przyczyn jest testosteron. Dla równowagi inny artykuł “Agresja” - prof. dr hab. Jerzy Vetulani (Zakład Biochemii, Instytut Farmakologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie) Główny hormon męski, testosteron, jest hormonem agresji. U hieny, u której poziom testosteronu u obu płci jest bardzo wysoki (w związku z czym trudno jest odróżnić płeć, gdyż łechtaczka u samic przybiera rozmiary prącia i jest przebita cewką moczową) agresywność jest tak wielka, że w warunkach wolności przeżywa tylko jedno szczenię w zazwyczaj bliźniaczym miocie, zagryzając pozostałe. Wysokie poziomy testosteronu stwierdzono u agresywnych przestępców, a wiadomo również, że stosowanie androgenów (np. przez kulturystów) również powoduje agresywność. U późno dojrzewających chłopców i dziewcząt, którym w celu przyspieszenia pokwitania stosowano hormony okazało się, że testosteron zwiększa agresywność u chłopców, ale zaskoczeniem było stwierdzenie, że estrogen wywołuje wzrost agresywności u dziewczynek. if-pan.krakow.pl/ptp/1.html I inny Testosteron a agresja, badacze amerykańscy D. Hamer i P. Copeland na podstawie analizy wielu wyników badań naukowych stwierdzają, że im wyższe jest stężenie testosteronu, tym większa jest agresja. Zależność ta występuje nie tylko u ludzi, lecz również u większości gatunków zwierząt (z wyjątkiem hien). portalwiedzy.onet.pl/85237,,,,testosteron_a_agresja,haslo.html I inne Testosteron Wiele danych wskazuje na związek wysokiego poziomu testosteronu z agresją. s.253 [2] Testosteron jest jednocześnie synonimem męskiej agresji, jako hormon najbardziej różniący układ wewnątrzwydzielniczy kobiet i mężczyzn na wszystkich etapach rozwoju. Wykastrowanie samca, powoduje że zwierzę staje się łagodne i ciche, przywrócenie testosteronu poprzez iniekcję przywraca agresję. Napływ nie ukierunkowanej i trudnej do opanowania agresji powoduje również przyjmowanie środków sterydowych przez tzw. „sportowców". Jednakże Klaus Miczek i Joseph DeBold stwierdzili, że wykastrowanie nie zmniejsza agresji u zwierząt które nazwać można weteranami walk. Pozostają agresywne nawet jeśli testosteron spadnie u nich do niezauważalnego poziomu. open-mind.pl/Ideas/Agresja.php Czyli u psów które dopiero pokazuja zachowania dominacyjne kastracja jest jak najbardziej pomocna. U psów które maja juz to wdrukowane poprzez olbrzymie doswiadczenie moze nie pomóc, chociaz i tak uwazam ze nawet zmiany minimalne nawet i w tych przypadkach moga okazac sie pomocne i jako ostatnia deske ratunku, bo przy tak niebezpiecznych okazach dla człowieka praktykuje sie uspienie psa Quote
an1a Posted January 8, 2009 Posted January 8, 2009 Ludzie ogólnie bardzo często traktują kastrację jak złoty środek na agresję, ale w większości przypadków problemy są na tyle duże, że pies ma pewne nawyki. Ja parę lat temu przed wyjazdem za granicę zapytałam weterynarza o kastrację psa, bo nie wiedziałam co będzie jak zostaną z nim rodzice. Sama powiedziała, że to raczej nic nie da (pies miał 3 lata), że kastracja daje rezultat tylko do 2 lat, bo teraz są to nawyki... Ok.. pies został wykastrowany w marcu tego roku (5 lat), zaczęło się intensywne szkolenie i jego nawyki albo uległy zmianie, albo są w pełni do opanowania. Do niektórych "złych" nie wrócił od kilku miesięcy, w innych sytuacjach czasem trzeba mu przypomnieć jak ma się zachować. Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Jejku. Właściwie to nie chodziło mi o kastrację. Tak czy śmak kastracja w schronach musi być obowiązkowa. Ja to specjalnie napisałam o tej gazecie bo chce wziąć w obronę gościa co ten watek założył. Wziął psiaka ze schronu, chodził na szkolenie. Tu dostał rady. Nie udało się, trudno. Mnie chodzi o to że pismaki nie dają dobrej informacji w gazetach. Piszą durnoty i wymyślają jak ten co go przypadkowo znalazłam. LALUNA, to ja mam czytać to co napiszą badacze amerykańscy, profesorowie, instytuty farmakologii, docenty, akademie nauk? No jestem w szoku. Gdzie są redakcje? Tysiące ludzi to czyta. Jaki normalny psiarz ma tyle wiedzy żeby grzebać w takim naukowym sosie? A od czego są gazety o psach? Gdzie są kynolodzy i związki kynologiczne? Wygląda że w gazecie wszystko wydrukują że białe jest czarne też. Nie ma informacji dla zwykłych psiarzy. A jak są to są sprzeczne. I dlatego uważam że najeżdżanie na tego gościa nie do końca jest fer. Napisze wam co za gazeta wydrukowała tą informację. Jak nie są specjalistami i się nie znają to niech nie piszą bzdur. Bajki dla dzieci niech piszą. Szkoda kasy na kupowanie. Quote
LALUNA Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 yoreczka spokojnie Literatur jest wiele jak i przyczyn agresji. Byc moze ta osoba mało precyzyjnie pisała i stad całe to zamieszanie. Za agresje odpowiada tez poziom serotoniny, niekiedy inne hormony jak i nowotwory czy nawet padaczka. Dlatego leczenie jest rózne. Aby zdiagnozowac przyczyne nalezy psa obserwowac, albo poddac go szczegółowym badaniom,tylko ze niekiedy takie badania sa poza mozliwosciami technicznymi czy finansowymi. Pozatym weterynarz nie jest w stanie zaobserwowac zachowania, bo co mozna powiedziec po 15 minutowej wizycie w miejscu gdzie pies nie pokazuje swoich zachowań. Szkoleniowiec w tym względzie ma wiecej możliowsci obserwacji, bo widzi psa dłuzej i moze go przetestowac. Pozatym ma możliwosc pewnych zmian zachowania poprzez ćwiczenie psa i własciciela. Jezeli własciciel zgłosi sie jedynie do weta i powie kastrujemy i nic dalej nie bedzie robił, to faktycznie wet moze stwierdzic kastracja nic nie przynosi. Jednak o ile kastracja będzie połączona ze szkoleniem, wtedy nastapi widoczna zmiana. A co do wyboru lektury. To tak jak ze szkoleniem, jest wiele szkół które oferuja swoje usługi, wiele metod. Jednak to własciciel musi podjac decyzje. CZy trafna podejmie to sie zawsze okaze. Niekiedy ludzie wybieraja przedszkola gdzie pies moze sie wybiegac z innymi psami, inni wybieraja gdzie pies uczy sie zabawy z włascicielem. To drugie wymaga więcej wysiłku, stad jest mniej popularne w pierszym pies bedzie super wybiegany, tylko ze nic go to nie nauczy. Pies będzie niekontrolowalny przez własciciela. Ale nikt tu nikogo nie zmusi do traffnego wyboru. Tak jest z przyswajaniem gazet. Czytaj wiele publikacji, popytaj sie o dsowiadczenia innych, nabiez wlasnych a potem zdecyduj co jest wartosciowe a co nie. I trzeba pamietac ze wiedza naukowców, teorii tez cały czas sie zmeinia. Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Właśnie się dowiedziałam która gazeta napisała że ludzie są w błędzie bo kastracja psa wcale nie znosi jego zachowań agresywnych. Spadłam z krzesła. Musze dojść do siebie. Quote
an1a Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 yoreczka95 napisał(a):Właśnie się dowiedziałam która gazeta napisała że ludzie są w błędzie bo kastracja psa wcale nie znosi jego zachowań agresywnych. Spadłam z krzesła. Musze dojść do siebie. Napisz jak się podniesiesz :lol: Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 an1a napisał(a):Napisz jak się podniesiesz :lol: Jeszcze leżę ;)szok był duży. W życiu nie domyśliłabyś się tytułu. Quote
dii Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Coś ostanio brak tu wieści z domku założyciela wątku :roll: Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Szok był tak duży że uwaliło mi też kompa. Kolega pomógł dopiero. Koniec zagadek. Ta gazeta nazywa się "PIES" i jest to gazeta Zwiazku Kynologicznego :lol:. Przyznam się że nie wiedziałam że takie coś wychodzi. Autor tej sensacji o tym że kastracja psa nie wpływa na jego zachowania agresywne jest weterynarzem i biegłym sądowym. Rozumiecie coś z tego? LALUNA, a może to profesory, instytuty i uczone amerykańskie są nie teges z wiedzą? Było nie było "PIES" jest specjalną psią gazetą. Jak najbardziej kynologiczną. Oni by nie przepuścili czegoś co jest durnowate. Tak myśle. Chyba że ten zwiazek to jakaś sekta jest albo jeszcze cóś inszego :evil_lol:? Wie ktoś? Quote
LALUNA Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Oni by nie przepuścili czegoś co jest durnowate. Związek Kynologiczny jest stwowarzyszeniem zajumjacym sie hodowla i propagowaniem psa rasowego. Co maja wspólnego artykuły umieszczane w Psie i kto miałby nieprzepuszczac? W końcu kazdy kto pisze podpisuje sie swoim nazwiskiem i odpowiada za to co pisze. LALUNA, a może to profesory, instytuty i uczone amerykańskie są nie teges z wiedzą? A czemu ak uwazasz? Znasz poglady wszystkich uczonych amerykańskich? To ja Ci proponuje poczytac bardzo fajna ksiazke O psie który kochał za mocno. NApisał ja Nicholas Dodman, doktor nauk weterynaryjnych i przyrodniczych, członek Królewskiego Kolegium Lekarzy Weterynarii, wykładowca farmakologii behawioralnej na Wydziale Weterynarii Tufta i dyerktorem Kliniki zachowań zwierzat. Mysle ze te tytuły powinny Cie przekonac do jego wiedzy. Jak poczytasz zobaczysz kiedy zaleca kastracje a kiedy leczenie farmakologiczne. Pozatym te linki które podałam Ci wczesniej tez zawierały źródła badaczy zachodnich. Chyba je przeczytałas? Mysle ze dałam Ci wystarczająco duzo materiałów abys sobie już sama wyrobiła zdanie, na ten temat. Do artykułu z Psa sie nie odniose bo nie czytałam go. Quote
Arot Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Przeczytałam cały wątek, i włos mi się jeży na głowie... Utwierdziłam się w przekonaniu niebrania psa ze schroniska majac w domu małe dzieci. Mimo całego współczucia dla schroniskowych biedaków. A autorowi wątku się dziwię, że ma w domu jeszcze tego psa - chyba do końca nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa:angryy: Mam 2 dzieci, w wieku 4 i 9 lat i nie wyobrażam obie aby pies terroryzował całą rodzinę przez 4 tygodnie! jeśli po tygodniu nie byłoby możliwe naprostowanie niewłaściwych zachowań, badanie lekarskie nie wykazałoby choroby somatycznej - mimo miłościo do zwierząt zrobiłabym WSZYSTKO aby nie narażać dzieci. A autor oprócz szukania porady na frum nie zrobił chyba NIC!!! Skoro ma ogród - natychmiast pies wylądowałby w kojcu i budzie. szkoda pieniędzy na konsultacje behawiorysty? na co czekać? Aż dziecko wyląduje w szpitalu :placz: Wtedy będzie miał ochotę psa zabić czymkolwiek... człowieku, szukaj mu innego domu lub uśpij, bo kastracja mimo iż może pomóc, nie daje efektów natychmiastowych - jak wyobrażasz sobie wspólne funkcjonowanie rodziny i psa? jak można i po co mieć w domu na własne życzenie psa, którego sie boimy? Sorry za taki emocjonalny post ale piszę to jako matka dwojga dzieci i (właścicielka ON-ki) . W czasach "przeddzieciowych" pewnie byłabym bardziej wyrozumiała i namawiała do ratowania psa, ale cóż, optyka się zmienia... Quote
an1a Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Arot napisał(a):Przeczytałam cały wątek, i włos mi się jeży na głowie... Utwierdziłam się w przekonaniu niebrania psa ze schroniska majac w domu małe dzieci. Mimo całego współczucia dla schroniskowych biedaków. A autorowi wątku się dziwię, że ma w domu jeszcze tego psa - chyba do końca nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa:angryy: Mam 2 dzieci, w wieku 4 i 9 lat i nie wyobrażam obie aby pies terroryzował całą rodzinę przez 4 tygodnie! jeśli po tygodniu nie byłoby możliwe naprostowanie niewłaściwych zachowań, badanie lekarskie nie wykazałoby choroby somatycznej - mimo miłościo do zwierząt zrobiłabym WSZYSTKO aby nie narażać dzieci. A autor oprócz szukania porady na frum nie zrobił chyba NIC!!! Skoro ma ogród - natychmiast pies wylądowałby w kojcu i budzie. szkoda pieniędzy na konsultacje behawiorysty? na co czekać? Aż dziecko wyląduje w szpitalu :placz: Wtedy będzie miał ochotę psa zabić czymkolwiek... człowieku, szukaj mu innego domu lub uśpij, bo kastracja mimo iż może pomóc, nie daje efektów natychmiastowych - jak wyobrażasz sobie wspólne funkcjonowanie rodziny i psa? jak można i po co mieć w domu na własne życzenie psa, którego sie boimy? Sorry za taki emocjonalny post ale piszę to jako matka dwojga dzieci i (właścicielka ON-ki) . W czasach "przeddzieciowych" pewnie byłabym bardziej wyrozumiała i namawiała do ratowania psa, ale cóż, optyka się zmienia... Ok, z narażaniem się zgodzę.. Ale tydzień na "naprostowanie" psa? Pani Zofia już to napisała na początku (odnośnie psów ze schroniska) - najpierw jest rygor, dopiero później, z czasem pozwalanie na więcej i reagowanie na niepoprawne zachowania psa. Większość robi wprost odwrotnie, uważając, że pies powinien być wdzięczny za wyciągnięcie go ze schroniska. U mnie było to samo - bo pies męczony, bo wyrzucony na pewną śmierć. Ja się nie litowałam... i wyszło na plus. Quote
WŁADCZYNI Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Czyżby po za optyką (problemy ze wzrokiem?) zmieniała się również sprawność mózgu? Tydzień, w każdej terapii to tyle co nic bo to zbyt mało czasu aby nawyki, przyzwyczajenia nie tylko psa, ale również domowników uległy trwałej poprawie. Pokaż mi ludzkiego psychologa który w tydzień przeprowadzi pełną terapię - od rozpoznania do poprawienia stanu pacjenta na tyle aby funkcjonował normalnie bez zaburzeń, na zawsze. Utwierdziłaś się w błędnym przekonaniu. Szczeniak wzięty z hodowli też nie będzie wychowany, błędy popełnione w czasie wychowywania szczeniaka również mogą się odbić w postaci nieciekawych zachowań. Nie ma zależności ze schroniska=agresywny, z hodowli = ideał. Dziabnął mnie jako dziecko właśnie taki ideał, a schroniskowa suka nawet nie myślała o tym żeby na dziecko warknąc. Wywalenie do kojca psa nie rozwiązuje problemu, a może wywołać nowe - stres może nasilić agresję. Zamknij dzieci w złotej klateczce, pod pięknym kloszykiem - będą 100% bezpieczne, jeszcze edukacja tylko w domu i nie wychodzenie po za pokój bo za drzwiami czai się wielki, zły świat. :roll: Quote
LALUNA Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Utwierdziłam się w przekonaniu niebrania psa ze schroniska majac w domu małe dzieci. Mimo całego współczucia dla schroniskowych biedaków. Miałam psa adoptowanego ON w wieku 8 lat samca i potem OK ke w wieku 1,5 roku. Ta ostatnia była czołówka Polski w sporcie. Takze z tytułem indywisualnym i drużynowym Mistrza Ślaska w Posłuszeństwie. Miała tez najwyze wyszkolenie. W klubie mamy teraz suczke ze schronu startuje w zawodach ze swoim Panem. Inny samiec ON-ka adoptowany z Celestynowa. Cechy dominowania nie sa zwiazane ze schronem. Równie dobrze Twój własny pies moze w okresie dorastania tak zaczac reagowac. człowieku, szukaj mu innego domu Chciałbys oddac komus obcego, dorosłego psa z problemami? To dopiero byłoby niebezpieczeństwo. Tak sie nie robi. W czasach "przeddzieciowych" pewnie byłabym bardziej wyrozumiała i namawiała do ratowania psa, ale cóż, optyka się zmienia... A jezeli Twoje dziecko zacznie bic sie na ulicy. Oddasz je od razu do poprawczaka, aby inna matka nie bała sie o własne dziecko? Czy będziesz ratowała swoje? Biorac psa, bierzesz tez odpowiedzialnosc za niego. Za żywe stworzenie. JEzeli tak łatwo przychodziłaby Ci decyzja uspic to znaczy ze nie masz nic odpowiedzialnosci. Decyzja o uśpieniu, czyli tak naprawde o odebraniu życia, jest bardzo powazna decyzja i musi być rozwazana jako ostateczna. Wczesniej trzeba zrobic wszystko aby można sobie powiedziec, spróbowałam wszytkiego co w ludzikiej mocy. Narazie własciciel nie zrobił wszystkiego. Zostaje kastracja i skzolenie. Oraz zoragnizowanie bytnosci psa, tak aby nikomu nie zagrazał. Ale nalezy spóbowac wszelkich dostepnych środków. Przy prawidłowym szkoleniu po kastracji, po miesiacu powinna być zauwazalna poprawa w zachowaniu. To dosc szybko. Quote
Bergamota Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Śledzę ten temat od początku i włos mi się na głowie jeży. Quote
Arot Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 WŁADCZYNI napisał(a):Czyżby po za optyką (problemy ze wzrokiem?) zmieniała się również sprawność mózgu? Sprawnosć mózgu? TTo że wyzehj stawiam dobro moich dzieci niż psa, świadczy wg Ciebie o złej pracy mojego mózgu :crazyeye: Tydzień, w każdej terapii to tyle co nic bo to zbyt mało czasu aby nawyki, przyzwyczajenia nie tylko psa, ale również domowników uległy trwałej poprawie. Tydzień w przypadku psa świeżo wziętego ze schroniska czy hodowli to rzeczywiście nic. Ale zdaje się mówimy o psie który jest w tym domu dużo dłuższy czas. Jeżeli po szkoleniu facet nie potrafi zareagować na nieodpowiednie zachowanie psa tak, aby się nie powtarzało, to nie rozumiem jak i po co wytrzymali te 4 tygodnie, obserwujać jak takie zachowania się nasilają ? Utwierdziłaś się w błędnym przekonaniu. Szczeniak wzięty z hodowli też nie będzie wychowany, błędy popełnione w czasie wychowywania szczeniaka również mogą się odbić w postaci nieciekawych zachowań. Nie ma zależności ze schroniska=agresywny, z hodowli = ideał. Nigdzie nie napisałam, że z hodowli dostaniemy szczenię 100% bezproblemowe... Bardzo szybko uogólniasz. Tyle że mając psa od szczenięcia mogę próbować stwierdzić, czy jego zachowanie powstało na skutek wychowawczych błędów, traumatycznych przeżyć - i wtedy próbować to naprawiać, czy jest wynikiem jakichś chorób psychicznych. U psa wziętego w wieku 10 mies. ze schronu jest to wielka niewiadoma. Wywalenie do kojca psa nie rozwiązuje problemu, a może wywołać nowe - stres może nasilić agresję. Wywalenie psa do kojca DORAŹNIE rozwiazuje problem bezpieczeństwa rodziny. Autor kilkukrotnie pisze, że zona boi się o dzieci - w dodatku ozdabiając te wypowiedzi usmieszkiem . Żona się boi. A On nie??? Dziwne... Zamknij dzieci w złotej klateczce, pod pięknym kloszykiem - będą 100% bezpieczne, jeszcze edukacja tylko w domu i nie wychodzenie po za pokój bo za drzwiami czai się wielki, zły świat. :roll: Tu juz pojechałaś - nie wiesz nic o mnie i mojej rodzinie ani o tym jak wychowuję dzieci aby wyciągac takie wnioski na podstawie jednego postu, w którym zwracam uwagę na to co grozi dzieciom, bo tatus nie potrafi zobaczyć zagrożenia jakie stwarza jego pies. Quote
Arot Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Chciałbys oddac komus obcego, dorosłego psa z problemami? To dopiero byłoby niebezpieczeństwo. Tak sie nie robi. A jezeli Twoje dziecko zacznie bic sie na ulicy. Oddasz je od razu do poprawczaka, aby inna matka nei bała sie o własne dziecko? Czy będziesz ratowała swoje? Biorac psa, bierzesz tez odpowiedzialnosc za niego. Za żywe stwożenie. JEzeli tak łatwo przychodziłaby Ci decyzja uspic to znaczy ze nie masz nic odpowiedzialnosci. Decyzja o uśpieniu, czyli tak naprawde o odebraniu życia, jest bardzo powazna decyzja i musi być rozwazana jako ostateczna. Przy prawidłowym szkoleniu po kastracji, po miesiacu powinna być zauwazalna poprawa w zachowaniu. To dosc szybko.[/quote] Taki pies może się sprawdzic w roli "psa jednego pana", może do stróżowanie przy jakimś zakładzie, do pracy w policji itp. Autor sam napisał, że jest zdolny, dobrze zaliczył szkolenie. zaczęłabym od poszukaniea mu odpowiedniego domu nie ukrywając jego wad. szanse małe ale zawsze jakieś by były. A do czasu podjęcia ostatecznej decyzji - kojec. decyzja o uśpieniu wcale nie przyszłaby mi łatwo - ale TEN pies w TEJ rodzinie jest wg mnie spalony. Dzieci tak jak i zwierzęta, nie potrafia udawac nagle wobec psa pewności siebie, że się nie boja itp. Nawet miesiąc po kastracji w tej sytuacji to o wiele za długo wg mnie. Autor sam potwierdził, że nei bardzo ma czas na kilkugodzinne dziennie szkolenie a właściwie terapię psa. I właśnie dlatego, że biorąc psa biorę odpowiedzialnosc za niego = również za innych ludzi, rozważałabym uspienie, gdy nie ma warunków na terapię zachowań psa. A z tego co przeczytałam do tej pory, takich warunków w tym domu nie ma :cool1: A Twoja wypowiedź na temat dzieci i poprawczaka - żenada... Quote
LALUNA Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Taki pies może się sprawdzic w roli "psa jednego pana", może do stróżowanie przy jakimś zakładzie, do pracy w policji itp. Autor sam napisał, że jest zdolny, dobrze zaliczył szkolenie. zaczęłabym od poszukaniea mu odpowiedniego domu nie ukrywając jego wad. szanse małe ale zawsze jakieś by były. Czyżby? A jak sobie to wyobrazasz? Jedna osoba, samotna, nie ma nikogo bliskiego? A jak zachoruje i idzie do szpitala to pies do uśpienia bo już nikt do niego nie podejdzie. A zdajesz sobie chociaz sprawe ile jest wypadków z zagryzieniem albo pogryzieniem, przez psy pilnujace ? Ile to nawet dzieci zostaje pogryzionych bo pies sie wydostał, albo dziecko weszło przez przypadek, albo z wizyta. TAkiego psa sie nie oddaje do pilnowania bo jest dominantem agresywnym, ale przytepia jego agresje aby nie stwarzał zagrożenia. W zakładzie pracy co rusz sie zmieniaja ludzie i pies nie moze byc az tak dominujacy dla swoich. Do policji przyjmuja na innych kryteriach, a nie dlatego ze dominant. Skad masz pewnosc ze sie by nadał. To ze warczy na dziecko, nie znaczy ze jest to pies odwazny nadajacy sie do policji. Pozatym w obronie nie chodzi o to aby rozdrazniac psy dominujace jeszcze bardziej ale aby miały bezpieczna obrone, pod pełna kontrola człowieka. A pies który jest dominujacy do swoich domowników, takim nie bedzie, szczególnie jezeli będziesz go jeszcze rozdrazniac specjalnie do strózowania czy pilnowania. U takiego psa nalezy pracowac nad wyciszeniem agresji a nie na pobudzaniem. MAsz mylne pojecie o psach. decyzja o uśpieniu wcale nie przyszłaby mi łatwo - ale TEN pies w TEJ rodzinie jest wg mnie spalony JEszcze raz Ci powtarzam, ze decyzja o zabiciu żywego zwierzecia musi być bardzo odpowiedzialne podjęta. A Ty w tej chwili wyrokujesz bez oglądniecia psa, jego zachowania , rodziny. Ot tak na podstawie paru mało spójnych postów z netu. To tak jakbys zadzwoniła do lekarza i kazała mu leczyc na podstawie tego co mu powiesz do słuchawki, opisem laika. TRoche nie tędy droga, szczególnie gdy dotyczy zabicia zwierzaka. Autor sam potwierdził, że nei bardzo ma czas na kilkugodzinne dziennie szkolenie a właściwie terapię psa. Nikt nie szkoli psa przez kilkagodzin dziennie. Bez przesady. A z tego co przeczytałam do tej pory, takich warunków w tym domu nie ma :cool1: Owszem sa warunki, tylko trzeba sie zastosowac do zaleceń. I to juz leży w dobrej woli własciciela. A Twoja wypowiedź na temat dzieci i poprawczaka - żenada... Widocznie jej nie zrozumiałas. NA szali połozyłas zabicie i a bezpieczeństwo rodziny osiagniete za pomoca minimum tego co mozna zrobic. JA połozyłam Ci to samo. Narazenie zdrowia czyjegos dziecka a decyzje drugiego człowieka o odizolownaiu swojego aby nie zagrazało innemu dziecku. W jednym i drugim srodki drastyczne. Chociaz w przypadku dziecka mozliowsci resocjalizacji w domu poprawczym gdzie sa nauczeciele, psychologowie, pedagodzy. Ty widzisz jedno rzowiazanie zabic psa, albo sie go pozbyc bez pracy stwazajac zagrożenie w innym srodowisku. To jest dopiero zenujace i samolubne podejscie do zycia. Bo o kazde trzeba walczyc. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Moje mile Panie, nie wiemy, co sie dalej dzieje, rozwazania są teoretyczne. Dla mnie jest jeden wniosek z tej historii i dziesiatkow innych, bardzo podobnych niestety: Ze schronu nie wolno wydawac psow, ktorych zachowanie wobec czlowieka stwarza cien watpliwosci, psow agresywnych do innych psow, psow choc troche problematycznych. Takie psy moga byc wydawane tylko czlowiekowi o kwalifikacjach trenera, swiadomemu problemow, ktory potrafi je naprostowac do zycia wsrod ludzi. Albo sam uzna, ze naprostowac sie nie da. Zofia Quote
Karmi Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 LALUNA napisał(a): Biorac psa, bierzesz tez odpowiedzialnosc za niego. Za żywe stworzenie. JEzeli tak łatwo przychodziłaby Ci decyzja uspic to znaczy ze nie masz nic odpowiedzialnosci. Decyzja o uśpieniu, czyli tak naprawde o odebraniu życia, jest bardzo powazna decyzja i musi być rozwazana jako ostateczna. Wczesniej trzeba zrobic wszystko aby można sobie powiedziec, spróbowałam wszytkiego co w ludzikiej mocy. Narazie własciciel nie zrobił wszystkiego. Zostaje kastracja i skzolenie. Oraz zoragnizowanie bytnosci psa, tak aby nikomu nie zagrazał. Ale nalezy spóbowac wszelkich dostepnych środków. Przy prawidłowym szkoleniu po kastracji, po miesiacu powinna być zauwazalna poprawa w zachowaniu. To dosc szybko. Tylu fachowców w jednym miejscu.:multi:Pozwolicie więc, ze zapytam co o tym myślicie: [quote]...ostatniego psiaka musieliśmy uśpić...był "goldkiem" z pseudohodowli...co prawda planowaliśmy zakup szczeniaka z rodowodem ale na tego trafiliśmy zupełnie przypadkiem był malutki wygłodzony i troche schorowany zrobiło się go nam żal i bez zastanowienia go wzieliśmy do siebie.jak się w domu okazało mimo młodego wieku..można było w jego zachowaniu(4tygszczeniak)już dostrzec ślady agresji...z wiekiem mimo że ukończył szkolenie na psa towarzyszącego(zdał na 4+!!) i chodził do behawiorysy weterynarzy .. tylko mu sie pogarszało...chwilami popadal w istą furię ,pogryzł wszyskich członków rodziny, babcie, i jedną znjomą:( ale za każdym razem dawaliśmy mu nową szansę w nadzieji że może coś się zmieni..jak będziemy więcej z nim pracowali....bo tak na codzień dla domowników był kochanym skorym do zabaw psem kochał pływać nurkować i aportować...ale ataki brały sie z nikąd np:przy misce jak dostawał jedzenie jego oczy robiły sie czerwony i robił sie z niego istny cerber..rzucał sie bez jakiego kolwiek ostrzezenia zadając dotkliwe rany..wpadając w istną histerię gryzł wszystko i wszystkich na oslep z całej siły.. po 3 latach musieliśmy zrezygnować i go uśpić bo pod koniec nawet nie dawał sobie założyć smyczy ani kagańca...jedyna szansą dla niego byłby kojec..ale nie poradził by sobie bo 3 lata mieszkał w ciepłym mieszkaniu...pozatym nawet w najmniejzym stopniu nie uznawał obcych osób. woleliśmy takie rozwiązanie niż żeby ktoś miał go zatłuc:(..(jak sie później dowiedzieliśmy pies miał na 99% guza mózgu;... Quote
Guest Mrzewinska Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Sekcja daje rezultat 100-procentowy, albo guz mozgu byl, albo nie. Nie wierze ani troche w tę opowieść. Za duzo fantazji i niekonsekwencji. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.