jusstyna85 Posted December 28, 2008 Author Posted December 28, 2008 Nie będę tutaj pisała publicznie całego zajścia...jeśli ktoś jest ciekawy,to napisze na PW,albo gg...po opisaniu sytuacji Aście17 sama stwierdziła,ze nasze prawo jest do niczego i najlepszym wyjściem jest po prostu wykradnięcie psa... Quote
halbina Posted December 28, 2008 Posted December 28, 2008 nie zawsze odnalezienie włąściciela to powód do radości, jak widać... :roll: Quote
Basia i Barni Posted December 29, 2008 Posted December 29, 2008 przerażające - Justyna co z nowości teraz dopiero wróciłam z urlopu światecznego a tu masz babo placek takie informacje :angryy: Quote
jusstyna85 Posted December 30, 2008 Author Posted December 30, 2008 po jakim czasie można wydawać te szczeniaki? nie powiem,że sąsiadka jest zadowolona z powodu trzymania...zażyczyla sobie i tak tylko 5 zł na dzień,ale to problem... Quote
halbina Posted December 30, 2008 Posted December 30, 2008 my o tych szczeniakach niewiele wiemy, żeby sie wypowiadać... a zdjęć nie bedzie?... Quote
jusstyna85 Posted December 30, 2008 Author Posted December 30, 2008 halbina napisał(a):my o tych szczeniakach niewiele wiemy, żeby sie wypowiadać... a zdjęć nie bedzie?... Nie mam aparatu...wetka powiedziała,ze mają z 2-3 tygodnie... Quote
halbina Posted December 30, 2008 Posted December 30, 2008 no to przynajmniej trzy tygodnie powinny jeszcze być z matką lub mamką... postaraj sie je jakoś obfocić... ogłoszać by już można... Quote
jusstyna85 Posted December 30, 2008 Author Posted December 30, 2008 halbina napisał(a):no to przynajmniej trzy tygodnie powinny jeszcze być z matką lub mamką... postaraj sie je jakoś obfocić... ogłoszać by już można... jeszcze 3 tygodnie?:( to koszmar...:( Quote
tomcug Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Nowy Rok to nie tylko okres radości, ale również zadumy nad tym, co minęło i nad tym, co nas czeka. Tak więc dużo optymizmu i wiary w pogodne jutro, pomyślności, potęgi miłości, samych spokojnych, pogodnych dni, mnóstwa cudownych chwil oraz wielu udanych, wspaniałych adopcji. Quote
tomcug Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 jusstyna85 napisał(a):jeszcze 3 tygodnie?:( to koszmar...:( Justynko, jak robisz fotki to je poogłaszam. Quote
jusstyna85 Posted January 1, 2009 Author Posted January 1, 2009 tomcug napisał(a):Nowy Rok to nie tylko okres radości, ale również zadumy nad tym, co minęło i nad tym, co nas czeka. Tak więc dużo optymizmu i wiary w pogodne jutro, pomyślności, potęgi miłości, samych spokojnych, pogodnych dni, mnóstwa cudownych chwil oraz wielu udanych, wspaniałych adopcji. Dziękujemy i wzajemnie...ja bym sobie jednak życzyła mniej spotykanych bezdomnych psów i kotów...:) nie wiem co sie dzieje,ale sunia nie bardzo chce sie zajmować szczeniakami :( nie ma szans,żeby one mogły być tam aż tyle jeszcze :( jutro będą fotki w końcu... Quote
mmlasowice Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 Rudy-Lisek był u mnie dobę. W pierwszej dobie nie okazał szczekliwości. Był przyjazny.Bawił się z suczkami. Biegając w parze z Uszatkiem był bezkonfliktowy. Problem wystąpił wtedy , gdy cała czwórka przystąpiła do zabawy jednocześnie. Biedny Rudik sądził ,że Uszatek sunie atakuje i stanął w ich obronie! Pierwszy raz widział taka zabawę. Zainterweniował ostro - jednak bez pogryzień. Czyli OSTRZEGAWCZO! Ja jestem przygotowana na takie "nieporozumienia". Mam porozstawiane wiadra z wodą ( w domu , w ogrodzie). Zimą odpada takie rozwiązanie - bo woda zamarza. Pozostaje żółty piach. Zastosowałam "zimną kąpiel" Rudikowi i Uszatkowi. Rozłączyli się. Sprzątałam godzinę zamiast kluski robić. Po fakcie Rudy-Lisek siedział przez resztę niedzieli w kuchni pod stołem. Nie chciał jeść ani pić.Nie szczekał! Nie warczał! Tak jaby go nie było. Dużo do niego mówiłam. To jest pies do ułożenia- bo wspaniale współpracuje z człowiekiem. Spał u syna w pokiju zachowując czystość! Pozwala zapiąć sobie smycz! Na wersalkę nie wchodzi. Jest raczej względem człowieka bojaźliwy. Ten psiak jest młody i POTRZEBUJE WYBIEGU! Łatwo mi mówić - bo mam ogrodzony duży teren. Pies temu nie winien,że chce latać. Jak się wybiega- to mniej szczeka. On naprawdę z tego powodu okazał szczekliwość. Z powodu braku ruchu! Tak zachowują się u mnie wszystkie psy, które żyły w ciasnych 4 ścianach. Co do interwencji u WŁAŚCICIELA jestem gotowa do działania - jeżeli na tym terenie nie ma oddziału TOZ-u. Muszę to sprawdzić......... Quote
jusstyna85 Posted January 4, 2009 Author Posted January 4, 2009 mmlasowice napisał(a):Rudy-Lisek był u mnie dobę. W pierwszej dobie nie okazał szczekliwości. Był przyjazny.Bawił się z suczkami. Biegając w parze z Uszatkiem był bezkonfliktowy. Problem wystąpił wtedy , gdy cała czwórka przystąpiła do zabawy jednocześnie. Biedny Rudik sądził ,że Uszatek sunie atakuje i stanął w ich obronie! Pierwszy raz widział taka zabawę. Zainterweniował ostro - jednak bez pogryzień. Czyli OSTRZEGAWCZO! Ja jestem przygotowana na takie "nieporozumienia". Mam porozstawiane wiadra z wodą ( w domu , w ogrodzie). Zimą odpada takie rozwiązanie - bo woda zamarza. Pozostaje żółty piach. Zastosowałam "zimną kąpiel" Rudikowi i Uszatkowi. Rozłączyli się. Sprzątałam godzinę zamiast kluski robić. Po fakcie Rudy-Lisek siedział przez resztę niedzieli w kuchni pod stołem. Nie chciał jeść ani pić.Nie szczekał! Nie warczał! Tak jaby go nie było. Dużo do niego mówiłam. To jest pies do ułożenia- bo wspaniale współpracuje z człowiekiem. Spał u syna w pokiju zachowując czystość! Pozwala zapiąć sobie smycz! Na wersalkę nie wchodzi. Jest raczej względem człowieka bojaźliwy. Ten psiak jest młody i POTRZEBUJE WYBIEGU! Łatwo mi mówić - bo mam ogrodzony duży teren. Pies temu nie winien,że chce latać. Jak się wybiega- to mniej szczeka. On naprawdę z tego powodu okazał szczekliwość. Z powodu braku ruchu! Tak zachowują się u mnie wszystkie psy, które żyły w ciasnych 4 ścianach. Co do interwencji u WŁAŚCICIELA jestem gotowa do działania - jeżeli na tym terenie nie ma oddziału TOZ-u. Muszę to sprawdzić......... problem w tym, że właściciele nie chcą go ułożyć...nie posluchali ani jednej rady.Facet to cham i niewychowany człowiek,rodzina za takiego nic nie może.Dziewczyna nie była taka zła,ale co ona może za ojca... Quote
mmlasowice Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 WALCZĄC O DOBRO ZWIERZĄT - WALCZYMY Z LUDŹMI. Do córki faceta nic nie mam.Uwagi kieruję zawsze do WŁAŚCICIELA psa. Odbierając interwencyjnie psy z rodzin w których "tylko" jeden członek jest sprawcą zajścia - widzimy jak tyrani potrafią podporządkować sobie pozostałych którzy są "w porządku". To ciężka praca na rzecz zwierząt. Warto ją podjąć. W tej pracy tylko z chamami mam do czynienia. Interwencji u porządnych ludzi nie ma. Ci "twardziele" po czasie miękną. Zawzięci dobrowolnie oddają psa. Quote
mmlasowice Posted January 4, 2009 Posted January 4, 2009 WALCZĄC O DOBRO ZWIERZĄT - WALCZYMY Z LUDŹMI. Do córki faceta nic nie mam.Uwagi kieruję zawsze do WŁAŚCICIELA psa. Odbierając interwencyjnie psy z rodzin ,w których "tylko" jeden członek jest sprawcą zajścia - widzimy jak tyrani potrafią podporządkować sobie pozostałych którzy są "w porządku". To ciężka praca na rzecz zwierząt. Warto ją podjąć. W tej pracy tylko z chamami mam do czynienia. Interwencji u porządnych ludzi nie ma. Ci "twardziele" po czasie miękną. Zawzięci dobrowolnie oddają psa. Quote
Mysia_ Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 jakoś tu ucichło.... :roll: co z maluchami? Quote
jusstyna85 Posted January 12, 2009 Author Posted January 12, 2009 szukamy domu tylko już dla 4 maluchów....:( 1 za TM :( :( :( Jutro wkleję te zdjęcia,one nie mają 8 tygodni,ale mnie już nie stać na płacenie 5 zł za dzień...to sie tak wydaje,ze mało,ale po kumulacji wyszła już naprawde spora suma:( do tego wet i leczenie i dzisiejszy dzień :(...nie chce nawet o tym mówić...:( Quote
Mysia_ Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Justynko napisz co z nimi - zdrowe czy chore? :roll: Oczywiście czekamy na foteczki.... Quote
jusstyna85 Posted January 13, 2009 Author Posted January 13, 2009 Mysia_ napisał(a):Justynko napisz co z nimi - zdrowe czy chore? :roll: Oczywiście czekamy na foteczki.... Reszta jest zdrowa,a przynajmniej tak wyglądają... Ja nie wiem co sie stało,ona najgorzej przeżyła marznięcie i miała zapalenie oskrzeli, ale przecież to było wyleczona :( dostawała leki,sama pilnowałam tego,a wczoraj bardzo źle wyglądała,osowiała,smutna...mówie ide z nią do osiedlowego weta,poszłam sie ubrać,a jak przyszłam,to zaczęła sie dusić,kaszleć...:( dotarłam do weta,dostała zastrzyki i po paru minutach odeszła...:( wet powiedział,ze być może miała źle rozwinięte płuca,czy oskrzela i tak by zmarła...:( dla mnie to jest kiepski powód... Quote
Mysia_ Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 cudne te maluchy! Ciekawe jakiej wielkości będą w przyszłości? :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.