Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jaką smycz, obrożę, itd - w co powinnam się zaopatrzyć wybierając się na szkolenie - linka, smycz - jaka długość - napiszcie co jest potrzebne; gdzie trzymacie smakołyki i jakie :P

smycz automatyczna chyba się nie nadaje nie?

Posted

Masz rację - smycz automatyczna absolutnie nie nadaje sę na szkolenie.

Używa się zwykłej smyczy, chociaż w początkowej fazie szkolenia przydaje się smycz długa - jak zostawiamy pieska i odchodzimy (nie spuszczając jeszcze ze smyczy), mamy szansę odejść na dalszą odległość. Linka przydaje się, jeśli masz obawy, że Twój pies może zwiać i nie przychodzi na zawołanie.

Regulamin mówi, że do egzaminu pies przystępuje w łańcuszku. W związku z tym nasza pani trener zalecała nam szkolenie w łańcuszku, nauczyliśmy się przy okazji, jak go używać.

Pytasz, jakie smakołyki - jak najlepsze! Za prawidłowo wykonane polecenia dajesz psu to, co lubi najbardziej. A najlepiej by było, gdybyś miała pewne przysmaki, których używasz tylko do szkolenia. Pies je kocha i po pewnym czasie wie, że tylko w okreslonych sytuacjach ma okazję na otrzymanie tego rarytasu. Lato już minęło, więc ubieramy się cieplej - ja smakołyki noszę w kieszeniach kurtki, łatwo i szybko można je wyjąć. Jak nie mam kurtki, to smakołyki trzymam w specjalnym woreczku przyczepionym do paska.

Niektóre psy wolą być nagradzane zabawką, miej zawsze coś fajnego w pogotowiu, może się przydać.

Poza tym musisz się zaopatrzyć w dobre chęc i duuuużo cierpliwości. Szkolenie to fajna zabawa, ale początki bywają trudne. :wink:

Sorki, że się tak rozpisałam :roll:

Posted
smycz automatyczna chyba się nie nadaje nie?

Rzeczywiście, smycz automatyczna absolutnie nie nadaje się na szkolenie. Chodziłyśmy na przedszkole, a teraz mamy za sobą 4 lekcje PT. Jak do tej pory wystarczyła zwykła obroża (parciana w naszym przypadku) i smyczka (też parciana. długość? musiałabym zmierzyć: 1 metr, 1,5 metra, może trochę dłuższa?). No i oczywiście smakołyki. :P Musi to być coś za co psiak będzie chętnie pracował. :P Najczęściej są to parówki drobiowe, ale słyszałam też o winogronie, bananach, zwykłym suchym chlebie. Ja czasem mieszam parówkę z żółtym serkiem. Oczywiście małe kawałeczki na raz do pyszczka i żeby za długo nie memlał, bo na to nie ma czasu. :P Smakołyki trzymam w takim sztywniejszym woreczku plastikowym (w miękkim woreczku ciągle mi się gdzieś „chowały”, a worek się „plątał”), a woreczek w kieszeni kurtki czy spodni.

Ale na pewno o wszystkim dowiesz się na pierwszym spotkaniu albo możesz podpytać szkoleniowca jeszcze przed pójściem na spotkanie, co należy zabrać ze sobą na pierwszą lekcję.

A od kiedy zaczynacie? Powodzenia. :kciuki: :hand:

Posted

Dzięki za odpowiedzi :P

Na pierwsze spotkanie - można powiedzieć na rozeznanie i na obejrzenie Luny przez szkoleniowca jedziemy w poniedziałek :angel: już się nie mogę doczekać..

My poza szkoleniem PT mamy do rozwiązania dość poważny problem lęku przed psami - zwłaszcza dużymi, więc podejrzewam, że najpierw trzeba będzie się tym zająć, żeby móc spokojnie zacząć się uczyć 8)

Trzymajcie kciuki :wink:

Posted
My poza szkoleniem PT mamy do rozwiązania dość poważny problem lęku przed psami - zwłaszcza dużymi, więc podejrzewam, że najpierw trzeba będzie się tym zająć, żeby móc spokojnie zacząć się uczyć

Nie chcę się powtarzać, więc http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=473748&highlight=#473748 .

A teraz na PT znowu jest najmniejsza :( , mimo, że jest tylko jeden 2-latek, a reszta do nastolatki, ale wielkością przecież się różnią. :-? Miałam nadzieję, że może nowe szkolenie..., a na spacerach tak chętnie zaczepia inne psiaki do zabawy (i to nie tylko małe), więc na PT będzie się mogła wreszcie z nimi wybiegać. I niestety. :cry: Wszystkie psiaki biegają, a Asti albo pilnuje się koło moich nóg, albo - kiedy mnie koło niej nie ma - chodzi tam i z powrotem pod ogrodzeniem. :evil: Może gdyby był jeden, dwa psiaki, jakoś by w końcu z nim pobiegała, ale jak zaczyna biegać 4-5 jak wariaty, to... :-? Ale mam nadzieję, że minie kilka lekcji i ona też będzie z nimi szaleć. :thumbs: Po to przecież znowu poszłyśmy na szkolonko - po dobrą socjalizację.

Mam nadzieję, że Twoja psinka nie będzie takim strachajłem jak moja i znajdzie sobie kumpli do zabawy. Trzymamy oczywiście kciuki. :thumbs:

A tak poza tym strachem, to na kółeczku to...: "Asti - najlepszy pies na grupie" - tak usłyszałyśmy na ostatniej lekcji. :BIG: A wredna pańcia śmie nie wierzyć w psiaka. :oops:

Posted

Moja akita również ćwiczyła za parówki. Inne smakołyki tak jej nie mobilizowały do wykonywania poleceń. :lol:

Na szkoleniu przydaje się linka. Czasami instruktorzy mają ze sobą, więc nie trzeba odrazu biec do sklepu i kupować. :lol:

Posted

Nie poszlabym na ZADNE szkolenie gdzie wymagana jest obroza inna niz zwykla plaska - nigdy sie nie zgodzilabym sie na lancuszek czy kolczatke czy inne tego rodzaju swinstwa - przeszlam, widzialam prace i efekty (rowniez uboczne), dziekuje uprzejmie.

Ja sama do szkolenia nie uzywam smyczy - jesli juz, to przypinam ja sobie do paska, zeby mnie nie kusilo szarpnac. Uzywam ja tylko dla bezpieczenstwa - zeby pies sie gdzies nie wyrwal.

Ale najchetniej szkole w ogole bez smyczy.

Posted
Nie poszlabym na ZADNE szkolenie gdzie wymagana jest obroza inna niz zwykla plaska - nigdy sie nie zgodzilabym sie na lancuszek czy kolczatke czy inne tego rodzaju swinstwa - przeszlam, widzialam prace i efekty (rowniez uboczne), dziekuje uprzejmie.

A ja sobie wyobrażam, a nawet byłam kilka dni temu na takim szkoleniu. Będę nadal na nie chodzić i będę miała okazję zobaczyć dalsze szkolenie dwóch psów na łańcuszku. Mnie też nie podobają się łańcuszki, kolczatki i inne, nazwijmy je, "specjalne" :evil: obroże, ale myślę, że łańcuszek to jeszcze najmniejsze zło. Te dwa psy, to nie są delikatne i wrażliwe na wszelkie bodźce i odgłosy suczki owczarka szetlandzkiego. Jeden to kilkunastomiesięczny pies ON-ek, a drugi to 2-letni pies bokser. Powiem, że ogólnie obydwa psy zachowują się dosyć niebezpiecznie, no więc jak sobie z nimi poradzić? :roll: Chodzą na kółku na smakołyki, ale to silne psy, które wyrywają się do kolegów, a lekcja trwa przecież bitą godzinę, więc nie zazdroszczę właścicielom prowadzenia takiego psa na zwykłej obroży. :-? Myślę, że chyba lepiej, że właściciele nauczą się właśnie na szkoleniu prawidłowego używania łańcuszka i pod okiem szkoleniowca będą go stosować tylko tak długo jak to będzie konieczne, niż mieliby na własną rękę non stop "podduszać" nim swojego pupila. :-? Przecież one nie mają w tych łańcuszkach chodzić na wieki. Mogę napisać za jakiś czas jak idą postępy i czy psom rzeczywiście dzieje się krzywda. :cry:

Zoja, Twój pies jest pewnie prawidłowo prowadzony od szczeniaka, a te dwa psy na naszym szkoleniu są już przecież dorosłe i właściciele..., napiszę delikatnie, trochę je rozpuścili. :evil:

Posted

Wiele osób, które nie potrafią uzywać łańcuszka mówi, że to świństwo i wyobraża sobie różne historie. Łańcuszek w rękach odpowiedzialnej osoby jest znakomitym narzędziem szkoleniowym, a nie narzędziem tortur. :wink:

Posted

a o jakie łańcuszki chodzi? takie dławiące tak? eee Lunie nie będzie potrzebny...

a co do lęków co opisywała AniaP - to moja Lune pewnie też będzie zaczynała pod płotem, ale musimy to zwalczyć :P bo się sunia męczy ciągle strachając :(

Posted

Ja mysle ze osprzet zalezy od psa. Ja np chodzilam tylko w zwykle obrozy i bardzo krotkiej smyczy. Zadnych zaciskowych obrzy czy 5 metrwych smyczy. Pani treserka powiedziala ze to wystarczy. Dopiero z czasem dowiesz sie co naprawde Ci jest potrzebne. Mysle ze nie ma co odrazu kupowac wszystkiego.

aaa i jeszcze ulubiona zabawka i to na poczatek starczy :D .

Po m-c dowiesz sie ze albo cos potrzeba albo i nie. Na szkolenie ktore my chodzimy nie ktorzy nie maja nic a nie ktorzy smycze 5 metrowe i te zaciskowe lancuszki (nawet bym powiedziala lancuchy :lol: ). Akurat u Nas(moze to i lepiej) treserka zabrania przynoszenia kolczatek jakich kolwiek.

aaa i czasem potrzebny jest kaganiec jesli pies zuca sie na wlasciciela czy inne psy.

Powodzenia waszko :kciuki:

Posted
[...]ale myślę, że łańcuszek to jeszcze najmniejsze zło. Te dwa psy, to nie są delikatne i wrażliwe na wszelkie bodźce i odgłosy suczki owczarka szetlandzkiego. Jeden to kilkunastomiesięczny pies ON-ek, a drugi to 2-letni pies bokser. Powiem, że ogólnie obydwa psy zachowują się dosyć niebezpiecznie, no więc jak sobie z nimi poradzić? :roll: Chodzą na kółku na smakołyki, ale to silne psy, które wyrywają się do kolegów, a lekcja trwa przecież bitą godzinę, więc nie zazdroszczę właścicielom prowadzenia takiego psa na zwykłej obroży[...]

Oooo-jako właścicielka wyrywnego samca boksera o sporych gabarytach, ogromnej sile i czasami agresywnego(bardzo) zapewniam,że łańcuszek nie jest tak bardzo potrzebny :wink:

PT "robiliśmy"na parcianej obroży-łańcuszek był tylko na egzamin.

A pies był agresywny na początkowych szkoleniach-i...zakończył szkolenia jako złoty medalista :D

A tak serio-na szkolenie polecam jeszcze zabierać buteleczkę z wodą dla psiaka(i dla siebie :wink: ) a w razie paskudnej pogody-psie ubranko.

Tak dla komfortu suni :D

Posted

a ja już zakupiłam parcianą smycz tą składaną :oops: :lol: ale co tam nie zmarnuje się :lol: jest piękna dogomaniacka - ciemno niebieska :lol: :lol: :lol:

noo ale kagańca to chyba nie będziemy zakładać - Lunka ma taki materiałowy (taką rurkę) - to na wizyty u weta, ale wygląda w nim jak szczurek :lol: :lol: :lol:

no i pomyślimy o ubranku przeciwdeszczowym 8)

Posted

malawszka, chodzi ci o taka regulowana?? jak tak, to te smycze sa bardzo dobre do tresury - na poczatek jak cwiczysz komendy typu zostan, to nie odchodzisz odrazu od psa na 10 metrow:) wtedy odpinasz sobie smycz na najdluzsza dlugosc i odchodzisz na tyle na ile smycz pozwoli - czyli odchodzisz od psa, ale pies jest na smyczy (pod kontrola). A jak normalnie cwiczysz na kole to smycz sie zapina na najkrotsza dlugosc ufff:)

Posted
Powiem, że ogólnie obydwa psy zachowują się dosyć niebezpiecznie, no więc jak sobie z nimi poradzić?

Polecam obroze uzdowa. Pies sam sie w nich "poprawia", nie niszcza siersci tak jak lancuszki, ale przede wszystkim nie zachecaja do przewodnika szarpania koniecznego przy lancuszku czy kolczatce, co staje ohydnym nawykiem.

Zoja, Twój pies jest pewnie prawidłowo prowadzony od szczeniaka, a te dwa psy na naszym szkoleniu są już przecież dorosłe i właściciele..., napiszę delikatnie, trochę je rozpuścili. :evil:

Nigdy nie mialam szczeniaka. Wszystkie moje psy sa ze schroniska, wszystkie trafily jako dorosle, problemowe i z fatalnymi nawykami, min, ciagniecie i szaranie na bazie agresji badz niesamowitego entuzjazmu. Zaczely na halti, teraz sa na szelkach (waza pomiedzy 23 a 38kg, wiec nie sa to yorki). Jeden z moich psow przyszedl do mnie z powaznym uszkodzeniem szyi od bycia ciaganym na lancuszku. Prawdopodobnie nigdy nie odzyska pelnego ruchu w szyi. Inny pies ma blizny na szyi po kolczatce.

A pytanie zadala osoba ze sznaucerem miniatura. Na takiego pieska absolutnie nie trzeba zakladac zadnych metali.

Posted
A pytanie zadala osoba ze sznaucerem miniatura. Na takiego pieska absolutnie nie trzeba zakladac zadnych metali.

a to wiemy 8) i dziękujemy za odpowiedzi

owszem mamy łańcuszek ale nie jakiś zaciskowy - tylko ozdobny podwójny - krzywdy Lunie nie robi bo jest luźny a ona w większości biega bez smyczy;

jednak na szkolenie będziemy chodzić w obroży parcianej (dogomaniackiej :P )

Posted

Zoja, nie wiem jakie doświadczenie z psami mają właściciele przytoczonych przeze mnie psów :roll: . Nie będę rozwijać problemu, bo nie taki temat poruszyła Malawaszka. PT się dopiero zaczęło i być może za chwilę łańcuszki znikną z szyi tych psów, bo są już duże postępy.

Zaczely na halti,

A o zdanie szkoleniowca na temat takiej obroży zapytam z ciekawości na najbliższym szkoleniu. Dzięki, że mi to nasunęłaś. :P

A pytanie zadala osoba ze sznaucerem miniatura. Na takiego pieska absolutnie nie trzeba zakladac zadnych metali.

Ale to chyba nie ja zaczęłam temat łańcuszków i kolczatek :roll: . Pisaliśmy o smakołykach, obrożach i smyczach i...

Nie poszlabym na ZADNE szkolenie gdzie wymagana jest obroza inna niz zwykla plaska - nigdy sie nie zgodzilabym sie na lancuszek czy kolczatke czy inne tego rodzaju swinstwa

Sorry, że zaczęłam niepotrzebnie temat, ale tak mi się nasunęło, po Twojej wypowiedzi (gorące wrażenia ze szkolenia :P ).

Posted

No, no..widze, ze naszaLunka idze do szkoly..A czy plecak juz ma??? :wink:

Ja na pierwsze spotkanie przyszlam w ala kolczatce..(az wstyd, ale tak kiedys "uczylam" Lazy rownac d nogi)..na co Pan treser poweidzial nastepnym razem skorzana obroze prosze nalozyc!!!

I na takiej sie uczylismy...To byly indywidualne lekcje, iec odeszlo nam sporo problemow z nnymi psami...i teren ogrodzony, wiec o dlugosc myczy sie nie martwilam, bo w zasadzieszkolilismy sie bez niej..ale to byla specyficzna sytuacja...

Obecnie Lazy chodzi na szerokiej obrozy musze stweirdzic, ze jest mi ja latwiej utrzymac niz jak byla w kolczatce...(zeby nie bylo, ze taka straszn jestem to malutkie i tepe kolce byly... :oops: ), wiec nie uwazam, ze duzy ON potrzebuje kolczatki, zeby zostac okielznanym...ale to taka mala dygresja :wink:

Posted
Polecam obroze uzdowa.
Halti, czy tez obroze uzdowe, na pewno nie sa odpowiednim osprzetem na szkolenie. To obroze do prowadzenia psow, ktore nie potrafia chodzic bez ciagniecia w normalnej obrozy czy tez szelkach. Sa reklamowane jako cudowne uzdrowienie dla ciagnacych psow; niestety prawda, jak zwykle, wydaje sie byc nieco gdzie indziej. W Polsce takie oborze to jeszcze nowosc, wiec nie ma z nimi zbyt duzo doswiadczenia, ale np. w USA, gdzie stosowane sa dluzej, zaczynaja sie pojawiac reportaze o powaznych szkodach ortopedycznych wyrzadzonych przez takie obroze. W tej chwili nie mam czasu szukac przykladu, ale jak znajde cos takiego - to wstawie, bo kontuzje sa powazne. Na podstawie tego doswiadczenia, moja przyjaciolka, ktora w USA proadzi szkole dla psow, i ktora kiedys polecala i sprzedawala obroze uzdowe, przestala je polecac i prowadzic. Oczywiscie nie sugeruje, ze kazdy pies, na ktorego wlozy sie obroze uzdowa zostanie kaleka, ale z tego co slyszalam, takich przypadkow jest na tyle sporo, ze radzilabym sie powaznie zastanowic przed uzyciem takiego rozwiazania.
Posted
Polecam obroze uzdowa.
Halti, czy tez obroze uzdowe, na pewno nie sa odpowiednim osprzetem na szkolenie.

Jak najbardziej sie zgadzam. Jest to glownie management, nie szkolenie.

Szkolic sie powinno tak jakby nie bylo smyczy.

np. w USA, gdzie stosowane sa dluzej, zaczynaja sie pojawiac reportaze o powaznych szkodach ortopedycznych wyrzadzonych przez takie obroze.

Tak, dzieki osobom, ktore maja cudowny nawyk kolczatkowo-lancuszkowy, badz w sytuacjach kiedy pies biega ze smycza przyczepiona do halti.

Ja z kolei moge dac przyklady kiedy to certyfikowany trener zabil psa na kolczatce uczac go chodzenia przy nodze. Oraz dluga liste psow z najrozniejszymi uszkodzeniami fizycznymi badz psychicznymi od metali na szyi. Mozemy sie powymieniac relacjami.

Mozna psa doskonale uszkodzic czymkolwiek.

Dzieki uszkodzonej szyi jednego z moich psow zbyt duzo mam ostatnio doswiadczenia z psimi chiropraktykami. Pies bardzo ciagnie i pierwsze co mi dla niego polecili to halti. Nie zalozylam, bo stwierdzilam, ze sie obejde bez managementu i pies chodzi w szelkach. Jest to duzy silny pies (a ja wzglednie cherlawa), ktory ekscytuje sie wszystkim i wtedy sie szarpie - i daje sobie z nim rade bez zadnych pomocniczych metali. Jest to mozliwe.

Posted
Tak, dzieki osobom, ktore maja cudowny nawyk kolczatkowo-lancuszkowy, badz w sytuacjach kiedy pies biega ze smycza przyczepiona do halti.
Niestety, nie tylko. Rowniez dzieki absolutnym nowicjuszom i "dzikawym" psom. Najgorszy przypadek, o ktorym slyszalam, to gdy taki nowicjusz przypial psa w obrozy uzdowej do dlugiej smyczy (moze Flexi, nie jestem pewna) i pies sie rozpedzil, lececac do drugiego psa.
Ja z kolei moge dac przyklady kiedy to certyfikowany trener zabil psa na kolczatce uczac go chodzenia przy nodze.
O tym nie slyszalam - mozesz podac szczegoly? To, ze trener byl "certyfikowany" to dla mnie nic nie znaczy - jezeli zabil psa w czasie szkolenia, to jest dla mnie oczywiste, ze brak kompetencji byl totalny. A jak jest totalny brak kompetencji, to zaden metal nie jest potrzebny, zeby uszkodzic psa - obejdzie sie bez.
Mozna psa doskonale uszkodzic czymkolwiek.

Dokladnie tak - kazdy sprzet w rekach ludzi niekompetentnych moze byc niebezpieczny, ale to nie powod, zeby go od razu spisywac na straty. Natomiast problemem z halti jest fakt, ze, jak zesmy sie juz zgodzily, nie jest to sprzet treningowy, tylko "management" i jako taki, jest polecany ludziom poczatkujacym (tak jak np. w tym temacie), jako rozwiazanie problemu ciagnacego psa. (Kolczatka zreszta tez jest, absolutnie nieprawidlowo, w takich sytuacjach polecana). I, jak sie okazuje, polecanie halti poczatkujacym - bo przeciez dla nich bylo wymyslone! - jest raczej niewskazane, bo ta niewinnie wygladajace obroza moze byc w ich rekach niebezpieczna (kolczatka w niedoswiadczonych rekach moze oczywiscie pokaleczyc, ale przynajmniej wyglada groznie :wink: i sposob, w jaki moze wyrzadzic krzywde jest bardziej oczywisty).

Dzieki uszkodzonej szyi jednego z moich psow zbyt duzo mam ostatnio doswiadczenia z psimi chiropraktykami.
A czy wiesz na pewno, w jaki sposob ta szyja byla uszkodzona? Czy tez nie znasz historii psa i tylko zgadujesz?
Pies bardzo ciagnie [...] i daje sobie z nim rade bez zadnych pomocniczych metali. Jest to mozliwe.
Na pewno jest to mozliwe, ale moim zdaniem, najlepiej takiego psa jak najszybciej nauczyc, zeby nie ciagnal... Bo nie tylko metal szkodzi zdrowiu i psychice psa - nieustanne ciagniecie rowniez.

zoja, skad jestes? Bo ja jestem ciekawa, jak szkolisz schroniskowce bez smyczy i chetnie bym to zobaczyla. Sama pracowalam troszke ze schroniskowymi psami i zamierzam to robic dalej w przyszlosci, wiec wszelkie nowatorskie podejscia do pracy z nimi mnie interesuja.

Posted
Halti, czy tez obroze uzdowe, na pewno nie sa odpowiednim sprzetem na szkolenie. To obroze do prowadzenia psow, ktore nie potrafia chodzic bez ciagniecia w normalnej obrozy czy tez szelkach. Sa reklamowane jako cudowne uzdrowienie dla ciagnacych psow; niestety prawda, jak zwykle, wydaje sie byc nieco gdzie indziej. W Polsce takie oborze to jeszcze nowosc, wiec nie ma z nimi zbyt duzo doswiadczenia, ale np. w USA, gdzie stosowane sa dluzej, zaczynaja sie pojawiac reportaze o powaznych szkodach ortopedycznych wyrzadzonych przez takie obroze.

Niewątpliwie halti czy obroża uzdowa nie nadaje się do szkolenia. Ma jednak tę zaletę, że uniemożliwia wystąpienie nawyku ciągnięcia.

Natomiast jeśli chodzi o kontuzje - tak samo można skrzywdzić psa nieumiejętnie używając halti jak i kolczatki. Przy czym w tym drugim przypadku prawdopodobieństwo kontuzji jest chyba większe (zakładając, że kolczatka jest założona prawidłowo do szkolenia - ciasno zapięta na szyi tuż za uszami).

Z drugiej strony dla mnie smycz jest tylko managmentem podczas szkolenia - służy do zapobiegania odchodzeniu psa od przewodnika. Najlepiej jeśli przewodnik przewiąże się smyczą w pasie i nie używa rąk. Pies powinien pracować bez smyczy - wtedy widać czy motywacja jest prawidłowa a i efekty pracy są lepsze. Niestety w warunkach szkoleń grupowych praca bez smyczy jest nierealna :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...