Witokret Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Jacol123 napisał(a):A to ciekawe, chętnie bym poprosił o rozwinięcie tej myśli. Ale to chyba wykracza poza ten wątek? Poza watek niestety juz dawno wykroczylismy i obawiam sie, ze to co piszemy z pewnoscia nie trafi do osob, ktore maja problem z sunia. Mimo to, rozwine mysl :cool3: Fennel twierdzi, zreszta podobnie jak pewnie wiekszosc z nas :razz:, ze psy to bardzo inteligentne zwierzeta. W swiecie wilkow, do ktorych sie odwoluje, na przewodnika wybierany jest osobnik o nadprzecietnej inteligencji w danym stadzie. Rola tego osobnika nie jest dominowanie, lecz przewodzenie stadu, a to oznacza, ze bierze on za stado calkowita odpowiedzialnosc. On decyduje jakie jest zachowanie stada w takich sytuacjach jak np zagrozenie (atak badz ucieczka), polowanie (on prowadzi stado i kieruje nim podczas polowania). Tylko osobnik bardzo inteligenty poradzi sobie z taka odpowiedzialnoscia. Przewodnik stada nie okazuje swojej wyzszosci pozostalym czlonkom stada. Szacunek stada uzyskuje poprzez swoje dzialania i utrzymywany dystans. Jezeli zalozymy, ze psy jednak kieruja sie tymi samymi zasadami, to jezeli trafimy na osobnika, ktory kompletnie nie nadaje sie na przewodnika, a bedziemy mu codziennie serwowac sygnaly, ze nim jest - to bardzo prawdopodobne, ze bedziemy mieli z psem problem. Przewodnictwo po prostu go przerosnie. Nie bedzie w stanie udzwignac tego ciezaru. Z drugiej strony nawet pies dominujacy, ktory chce i lubi przewodzic nie jest w stanie wziac pelnej odpowiedzialnosci za stado, ktore wg jego mniemania sklada sie rowniez z ludzi. W dzisiejszym swiecie takie przekonanie psa moze prowadzic do nieszczesc, dlatego lepiej jezeli kazdemu psu takie przewodnictwo zostanie lagodnie i przekonywujaco odebrane. Znowu sie rozpisalam, ale uwazam, ze teorie Fennel warte sa przynajmniej tego, zeby sie z nimi zapoznac. Wbrew pozorom w wielu miejscach w 100% pokrywaja sie z tym, co przekazujesz uczniom na swoich kursach ;) Quote
wanda szostek Posted December 19, 2008 Author Posted December 19, 2008 No a ja przypadkowo przeglądając swoje przepisy świąteczne znalazłam artykuł Kość niezgody, czy pakt o nieagresji Jarosława Wójcika Myślę, że też z rad tam zamieszczonych można skorzystać. Kość niezgody, czy pakt o nieagresji 15.03.2004 Często spotykam się z pytaniami, co robić, jak pies warczy przy jedzeniu. Często też jako propozycję rozwiązania tego problemu słyszę: przylać mu? A to wszystko nie tak. Jest to problem, który można i należy rozwiązać w sposób nieinwazyjny. Pamiętać należy, że każdy szczeniak w gnieździe uczy się pilnować swojego jedzenia, bo jeśli tego nie robi to później chodzi głodny. Ze wszystkimi szczeniakami jakie mam u siebie robię próbę z kością po kilku dniach pobytu u mnie, pozwalam najpierw psu zapoznać się z otoczeniem i ze mną. Zamiast posiłku daję obrośniętą mięsem kość, po paru minutach podchodzę do szczeniaka i zaczynam go głaskać. Jeśli szczenię zaczyna warczeć na mnie, to idę po kawałeczek mięsa i dokonujemy wymiany. Czasem wymiana musi być zrobiona na siłę, bo szczeniak tak jest zaaferowany kością, że nie widzi mięsa w mojej ręce. Po takiej wymianie nie kładę już kości na ziemi, tylko trzymam ją w rękach. Jest to o tyle ważne, że dzięki temu szczeniak zaczyna rozumieć, że człowiek mu tego nie chce zabrać. Zdarza się czasem, że i tak pieseczek warczy. Ja na to nie zwracam uwagi i jeszcze zaczynam go głaskać po to, by go uspokoić. Pozwalam psu przez jakiś czas spokojnie jeść i mówię do niego spokojnie "daj", jednocześnie kość podnoszę tak by nie mógł jej sięgnąć i natychmiast wtykam pod nos kawałeczek mięsa. Taką operację przeprowadzam kilka razy z rzędu, za każdym razem jak psu odbieram kość, to mu daje inny smakołyk. Ta zabawa trwa klika dni czasem kilka tygodni. Ktoś może zapytać, czy nie prościej byłoby złapać za szmaty i porządnie skórę przetrzepać? Jeśli idzie o problem warczenia przy jedzeniu, to pewnie byłoby prościej. Ale po pierwsze - po co bić szczeniaka, po drugie - proponowana przeze mnie nauka daje nam 100% pewności, że jak pies złapie coś na spacerze, to nie będzie z tym przed nami uciekał, tylko jak go zawołamy to do nas przyjdzie, lub zostawi na komendę, bo pamięta że w zamian dostanie coś innego równie smakowitego. Jest jeszcze trzeci powód, dla którego idę dłuższa drogą. W ten sposób nawiązuje się miedzy mną a szczeniakiem pierwsza nić zaufania. Obojętne kto jaką drogą pójdzie - radzę zrobić taką próbę przed ukończeniem 3-go miesiąca życia. Później jest o wiele trudniej i pies jakby mocniej gryzie :-) Co zrobić, jeśli dorosły pies zacznie nagle warczeć na właścicieli? Trzeba najpierw się zastanowić, czym może to być spowodowane. Powodów może być kilka, np. pies dojrzewa i próbuje przejąć władze; może to być też spowodowane ogólnym wychodzeniem z ręki. Czyli, że w ostatnim okresie mamy mniej czasu dla psa, mniej zwracamy uwagi na posłuszeństwo i karność. Często ludzie sami prowokują psa do zachowania agresyjnego przy misce czy przy kości. Często byłem zapraszany do domów moich klientów, aby rozwiązać problem warczenia przy jedzeniu. Aby rozwiązać go, musiałem najpierw zobaczyć po której stronie leży wina. Czyli jak pies jadł już kość, prosiłem właściciela, by mu ją odebrał i moim oczom ukazywała się urocza scenka. Na moją prośbę właściciela wysztywnia, zaczyna bardzo powoli iść w stronę psa i jeszcze wolniej, nic nie mówiąc do psa, sięga ręką w stronę kości, nie do kości tylko w jej stronę. Pies oczywiście zaczyna głucho warczeć, ręka właściciela błyskawicznie się cofa. Całe to zachowanie doskonale nadaje się na przepis, jak nauczyć psa pilnowania przedmiotów. W ten sposób można nawet najłagodniejszego psa nauczyć warczenia przy kości. A jak to powinno wyglądać? Właściciel powinien najpierw coś powiedzieć do psa, po czym normalnym krokiem pójść do niego i jednym szybkim ruchem ręki złapać kość i powiedzieć "puść", lub inną komendę, na którą pies jest nauczony oddawania przedmiotów. W 90% przypadków pies nawet nie pomyśli o warknięciu. Ale co z tymi, które zawarczą? Z takimi psami musimy się cofnąć do ćwiczeń z posłuszeństwa. Na co dzień powinniśmy zwracać baczą uwagę na zachowanie psa po naszych poleceniach, czyli czy pies na komendę "siad" siada i siedzi, aż do odwołania, czy jeśli polecimy mu, aby został w jakimś miejscu, to czy czeka na zwolnienie z tego polecenia. Są to rzeczy z pozoru nie związane z warczeniem przy jedzeniu, ale tylko z pozoru. Proszę pamiętać, ze pies staje się dorosłym pomiędzy 3 a 4 rokiem życia i właśnie w tym czasie może zacząć próby przejęcia władzy. I jednym z symptomów tego może być agresywne zachowanie przy kości, oraz wyłamywanie poleceń. Z początku wygląda to niewinnie. Pies zamiast usiąść np. kładzie się, po komendzie zostań sam decyduje kiedy można wstać. Takie zachowania będą się nasilały i jeśli coś z tym nie zrobimy, to możemy się liczyć z możliwością otwartej agresji. Jeśli dojdziecie Państwo do wniosku, że to właśnie z tego powodu pies na Was warczy, to jest na to tylko jeden sposób. Należy rozpocząć intensywne ćwiczenia z posłuszeństwa, konsekwentnie egzekwować wszystkie polecenia, nawet te najbardziej banalne. Szczególny nacisk trzeba położyć na naukę komendy "puść". Po kilku tygodniach takich ćwiczeń należy powtórzyć odbieranie kości. Powinniśmy to zrobić pewnie i zdecydowanie, tak by pies nie wyczuł grama niepewności. Jeśli pies będzie warczał podczas zabierania, należ go uderzyć otwartą dłonią w kufę, ale nie tak, by go zabolało. Ma to być raczej tylko takie przypomnienie, kto tu rządzi. Razem z uderzeniem spokojnie mówimy komendę na którą pies został nauczony puszczania. Ważne jest, by podczas tego wszystkiego nie krzyczeć na psa i nie sprawiać mu bólu, i zaraz po odebraniu kości natychmiast dać psu coś innego do jedzenia, jakiś mały kąsek tak, by go uspokoić. Oczywiście po chwili dajemy psu kość i zaczynamy od nowa. Ćwiczenie to należy powtarzać, aż do zniknięcia agresji. I już do końca życia psa należy je powtarzać, z tym, że w późniejszym okresie nie musimy już wymieniać kości na smakołyki, po odebraniu kości dajemy po prostu kość. By pies lepiej zapamiętał to wszystko, należy przy karmieniu psa z miski od czasu do czasu podejść do psa i dosypać psu jedzenia. Autor: Jarosław Wójcik Quote
Makrela Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Witokret napisał(a):W swiecie wilkow, do ktorych sie odwoluje, na przewodnika wybierany jest osobnik o nadprzecietnej inteligencji w danym stadzie. (...ciach...) Przewodnik stada nie okazuje swojej wyzszosci pozostalym czlonkom stada. Szacunek stada uzyskuje poprzez swoje dzialania i utrzymywany dystans. Czy to jednak nie jest nadmierna antropomorfizacja? Zresztą nawet wśród ludzi nie jest tak, że przywódcą zostaje osobnik nieprzeciętnie inteligentny - łoj, to by było coś, gdyby tak się działo :p Jak podwładny się z szefem nie zgadza, to szef mu raczej nie będzie argumentował i wykładał swoich racji, ani też nie będzie utrzymywał dystansu tylko zwyczajnie ugryzie buntownika w szynkę, dając mu jasny przekaz: won do szeregu. Inteligencja i spryt zapewne pomagają, ale nie wystarczą moim zdaniem. Nie wiem jak Twoje psy, ale moja suka jak wchodzi w interakcje z innymi psami zawsze stara się wyglądać na większą, a w razie problemów w stylu kto kogo, nie waha się pokazać zębów czy powalić na ziemię. Takie właśnie ma argumenty na podkreślenie swojej przewagi. Argumentacja pani Fennell, że psy czy wilki tak nie robią jest kompletnie sprzeczna z moimi obserwacjami, tym bardziej, że sama Fennell przyznaje później, że skoro pies jest agresywny to znaczy, że ma się za przewodnika... coś brak tu ścisłości... Czytałam książkę Fennell, bardzo zresztą uważnie, bo mi się podobała. Ale jej wywody w którymś momencie zaczynają się robić po prostu męczące. Kiedy stawia kolejne diagnozy problematycznym psom można odnieść wrażenie, że jej zdaniem pies jest zwierzęciem prostym jak budowa cepa: wszystko dotyczy roli przewodnika. A tak przecież nie jest - każdy kto ma psa z pewnością się zgodzi, że relacja pies - człowiek jest wielopoziomowa, podobnie wielopoziomowe są relacje między samymi psami bądź wilkami i trudno je tłumaczyć jednym tylko czynnikiem. Ponadto u Fennell pojawia się między wierszami założenie, że pies nie widzi różnicy między innym psem a człowiekiem. A to przecież założenie mocno dyskusyjne. Nie zamierzam obalać teorii Fennell i nie będę jej z pewnością odmawiać sukcesów. Dziwi mnie także stwierdzenie, że jej metody mogą powodować wzrost stosowania przemocy wobec zwierząt, bo dla mnie ona wręcz promuje "wychowanie bezstresowe". Mnie ta książka z pewnością pomogła zrozumieć niektóre kwestie i cieszę się, że na nią trafiłam, ma jednak słabe punkty. W związku z tym przeciwna jestem bezkrytycznemu stosowaniu jakichkolwiek metod i stoję na stanowisku, że metody trzeba dobrać do psa. Kiedy wzięłam mojego psa ze schronu naczytałam się wielu różnych książek i artykułów, ale w większości i tak na końcu tekstu pojawiała się urocza adnotacja "opisana metoda może być nieskuteczna w stosunku do psów ze schronisk ze względu na ich traumatyczne przejścia". I tak to się właśnie skończyło - musiałam znaleźć własne sposoby na psa, który wyszedł ze schronu z nerwicą i zachowaniami autoagresyjnymi. I agresję wobec ludzi także przejawiał. Zresztą to też suka. Przypadek bardzo podobny do suki z wątku. I nie mam żadnej cudownej rady dla właścicielki wątkowej suni. Skoro juz wcześniej zgłaszała problemy a nie chciała słuchać rad, to chyba oczekuje, że pies dostanie jakieś tabletki i następnego dnia problem zniknie... A tymczasem bez pracy z psem się przecież nie obejdzie... Ale jeśli oni pracować z psem nie będą chcieli to nieważne jaką zastosować metodę i tak się nie uda... Więc zapewne jak zwykle problem leży w ludziach, a nie w psie. ot, takie moje 3 grosze ;) Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego weekendu! Quote
Witokret Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Makrela napisał(a):Czy to jednak nie jest nadmierna antropomorfizacja? Zresztą nawet wśród ludzi nie jest tak, że przywódcą zostaje osobnik nieprzeciętnie inteligentny - łoj, to by było coś, gdyby tak się działo :p Pewnie masz racje ;), jednak mysle, ze w swiecie zwierzat tylko inteligentne osobniki maja szanse na dlugie i "szczesliwe" panowanie. W innym przypadku po prostu zgina lub zostana pozbawione wladzy przez lepszych od siebie. Zreszta nawet wsrod ludzi wladza oparta na przemocy dlugo nie wytrzyma. Oczywiscie "dlugo" jest tutaj pojeciem wzglednym :razz: Makrela napisał(a): Inteligencja i spryt zapewne pomagają, ale nie wystarczą moim zdaniem. Nie wiem jak Twoje psy, ale moja suka jak wchodzi w interakcje z innymi psami zawsze stara się wyglądać na większą, a w razie problemów w stylu kto kogo, nie waha się pokazać zębów czy powalić na ziemię. No tak, tylko my tutaj mowimy o tym, ze czlowiek po to ma rozum, zeby korzystac z innych metod niz te silowe. W swiecie zwierzat roznie bywa, to fakt. Zreszta Fennel nie twierdzi w swoich ksiazkach, ze wszystko odbywa sie na drodze pokojowej. Po raz kolejny napisze, ze zgadzam sie z tym, ze kazdy pies jest inny, a psy ze schronisk to przypadki szczegolne, ktore trudno wlozyc w jakiekolwiek ramy. Sama Fennell zreszta wielokrotnie powtarza w swoich ksiazkach, ze w przypadku psiakow po przejsciach jej metody nie przyniosa szybkich skutkow, poniewaz takie psy potrzebuja zdecydowanie wiecej czasu, zeby przyswoic sobie nowe zasady. Pewnie czytalas, ze pierwszym psem z problemami, na ktorym zastosowala swoja metode byl terier, ktorego adoptowala ze schroniska. Byl to typowy pies po przejsciach: przestraszony, skrzywdzony psychicznie, nieufny i kompletnie nie nadawal sie do adopcji (taka byla opinia schroniska). Mimo wszystko uwazam, ze sa pewne typowe zachowania, w przypadku ktorych metoda Fennell moze zadzialac. Zreszta dlaczego nie sprobowac, wg mnie jej podejscie stosowane zgodnie z jej wytycznymi absolutnie nie przyniesie szkody psu. Jednak tak jak slusznie napisalas, to przede wszystkim ludzie musza chciec pracowac z psem, jezeli takiej woli z ich strony nie ma, to moze lepiej, zeby pies szybko zmienil wlasciciela. Nie ma zadnych tabletek na dobre zachowanie, jest tylko ciezka praca. Sama mam 2 poldzikie suki i wiem, jak trudna moze byc praca z takimi zwierzetami. Jednego dnia poprawa, a na drugi dzien 2 kroki wstecz i tak w kolko. Latwo sie poddac. Jednak dla chetnego.... ;) Quote
idusiek Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 no rtak ,wszystko fajnie, jest teoria - a praktyka???? Wanda, jak sytuacja na froncie ?:roll: Quote
Fela Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 hmmm... intersujące teorie, ale to nie zmienia faktu, że ludziom (a właściwie suce) trzeba pomóc. Zupełnie przez przypadek zaraz po adopcji kobieta do mnie zadzwoniła. Już wtedy suczka sprawiała problemy, ale tylko w jednej sytuacji: zapinana na smycz delikatnie łapała zębami, bojąc się ewidentnie smyczy. Pani popełniła zasadniczy błąd (tak mi się wydaje), bo ustępowała i kto inny ją zapinał, kto się nie bał łapania. Niestety, moim zdaniem, państwo nie bardzo byli skłonni zastosować się do rad. Wanda, czy Ty lub ktoś inny jest w kontakcie z tymi ludźmi? Bo dywagacje i cytaty z literatury na wątku niewiele pomogą :shake: (Odzywam się tu, bop pewnie koniec końcó suka wróci do Ostrowi i będzie z nią problem) Quote
wanda szostek Posted December 21, 2008 Author Posted December 21, 2008 Dzisiaj dzwoniła do mnie Pani Iwona . Na wątek zagląda i czyta. Rady od Witokret rodzina stosuje. Sunia nie dostaje kości. Jak nie ma kości to i nie ma czego zażarcie bronić. Dywany pozdejmowane i po praniu już nie rozkładane. Pani jest bardzo przeziębiona. W pierwszej chwili przeraziłam się, że coś się z suczką stało i jest zapłakana, ale to tylko efekt dużego przeziębienia dlatego nie odzywa się na wątku. Czy mógłby ktoś poradzić też coś na to sikanie? Quote
Makrela Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 Znalazłam krótki artykuł i dyskusję na forum internetowym na temat sikania w domu: - dyskusja - artykuł Może to coś pomoże. Quote
Witokret Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 Bardzo sie ciesze, ze wlasciciele walcza o sunie. Goraco namiawiam do zamowienia ksiazki, o ktorej tutaj pisalam. Metoda Fennel jest dosyc kompleksowa, a my poruszylismy zaledwie kilka elementow. Tutaj mozna zamowic ksiazke przez internet: Internetowa witryna GALAKTYKA.COM.PL - wydawnictwo galaktyka, galaktyka, książki, poradnik, poradniki, przewodnik, przewodniki, zdrowie, medycyna, zwierzaki, weterynaria, praktyka kliniczna, sklep internetowy, zamówienia Quote
wanda szostek Posted December 22, 2008 Author Posted December 22, 2008 Informacja z DS. Trwa praca nad Tori. Oby konsekwentnie wytrzymali. Quote
Witokret Posted December 23, 2008 Posted December 23, 2008 Wandziu, jakbys mogla jeszcze przy okazji przekazac, zeby nagradzali suke (jakimis malymi przysmakami), jezeli ona zrobi to czego od niej oczekuja. Np jezeli ja zawolaja a ona przyjdzie to niech dostanie nagrode. Jezeli stosuja metode Fennell, to koniecznie przy wychodzeniu na spacer, nie wolno pozwalac, zeby ona wychodzila pierwsza. To przewodnik wychodzi pierwszy i sprawdza czy droga wolna. Trzymam kciuki!! Quote
wanda szostek Posted December 24, 2008 Author Posted December 24, 2008 Dzisiaj znowu miałam telefon od Pani. Pani jest zrozpaczona jej załatwianiem się w domu. Bywa tak, że zaraz po powrocie ze spacerku (gdzie załatwiła swoje potrzeby) Tori na brudzi w domu. Spacerki są minimum pięć razy dziennie. Pani boi się, że jak wróci do pracy, to po powrocie do domu nie będzie mogła wejść. W mieszkaniu są parkiety, którym ciągłe siusianie i nie tylko nie służy. Pewnie trzeba będzie szukać Tori kojca. Proszę wszystkich o pomoc. Quote
idusiek Posted December 25, 2008 Posted December 25, 2008 super wiadomość na same świeta.:-( Pogratulować Pani Tori ..... Ja sie nie znam, ale moim zdaniem to sunia się boi i sika. Powinni pojsc tez do weta, zeby wykluczyc zapalenie pęcherza. Mi sie wydaje, że ona się po prostu boi.....a oni zamiast ją uspokoić, to strach pomnażają, bo sami się jej boją i stosują jakies dzwine metody albo rady tutaj umieszczone nie zostały zastosowane - tego najbardziej sie obawiałam ..:-( Quote
Guest Jacol123 Posted December 25, 2008 Posted December 25, 2008 Myślę, że teoretyzowanie nie zastąpi wizyty z suczką u behawiorysty. Tym bardziej, że dla psiaka, który przeżywa lęki i potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, stosowanie "oziębiania kontaktu" może być kompletnie niezrozumiałe i nie pomoże, a wręcz pogłębi problem. Pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt Quote
wanda szostek Posted December 25, 2008 Author Posted December 25, 2008 idusiek napisał(a):super wiadomość na same świeta.:-( Pogratulować Pani Tori ..... Ja sie nie znam, ale moim zdaniem to sunia się boi i sika. Powinni pojsc tez do weta, zeby wykluczyc zapalenie pęcherza. Mi sie wydaje, że ona się po prostu boi.....a oni zamiast ją uspokoić, to strach pomnażają, bo sami się jej boją i stosują jakies dzwine metody albo rady tutaj umieszczone nie zostały zastosowane - tego najbardziej sie obawiałam ..:-( Dla mnie też to bardzo przykra wiadomość. Sunia podobno nie tylko siusia, ale załatwia się gdzie popadnie i to po powrocie ze spacerku. Pani twierdzi, że nie poradzi sobie jak pójdzie do pracy i sunia będzie miała dużą przerwę w spacerkach. Może trzeba by jej poszukać DT aby nad nią popracować i zobaczyć jak sytuacja się przedstawia, w czym jest problem. Bez tego marnie widzę jej przyszłość. Szkoda jej do kojca. Quote
andzia69 Posted December 25, 2008 Posted December 25, 2008 ja myślę, że gdyby suka poczuła sie bezpieczna w tym domu to i przestanie się załatwiać...jeśli problem z jej zachowaniem agresywnym jest w miarę opanowany to przydałoby się zabrac za drugi problem...ja miałam sukę onkę wychowaną od szczeniaka - problem z sikaniem w domu miałam do ok. 7-8 mies. życia - mogła chodzic po 2 godziny na spacerze i nie zrobiła nic - przychodziła do domu i pierwsze co zrobiła to siku... tu pewnie jest inaczej....ale myślę, że brak jest więzi między tymi ludxmi a suką - najpierw jej agresja - ludzie się od niej hmmm"odwrócili' niejako psychicznie, zaczęli jej unikać? bać się? - pies to wyczuł - więc nie będzie się z w ich domu czuł bezpiecznie i komfortowo...byc może ona w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę...nie mądrzę sie tu...nie mam nic wspólnego z behawiorem, szkoleniem...miałam trochę psów, różnych...teraz też mam na tymczasie problematycznego psa - do nas cud miód i orzeszki - do obcych nieufna, warcząca...mam ja wywalic znowu na ulicę? oddać do schronu? nie:shake: pracujemy nad nią...nie wiem czy nam to wyjdzie czy nie...ale się staramy....była juz raz w adopcji - wróciła bo nie zaakceptowała pana domu...dziecko, pani ok - facet - be....więc na razie boje się jej domu szukać... parę pytań nt. sytuacji u suni... jak często dostaje jedzenie? jak duzo? co dostaje do jedzenia? czy miała robione badanie moczu? to tak na szybko co przychpdzi mi do głowy... czy oni aby nie krzyczeli za bardzo na nią jak to zrobiła albo nie daj boshe nie bili? Quote
idusiek Posted December 26, 2008 Posted December 26, 2008 no własnie andzia mi sie to samo wydaje. ze tu po prostu nie ma więzi ...ani ochoty do pracy. Na pewno trudno sie przełamać po tym jak sunia zrobiła tyle złego. Ale nawet sztuczne przełamanie nic nie da! to tak jak z dziecmi, mowimy, ze je kochamy a potem sie od nich odwracamy - i one doskonale czują, ze cos jest nie halo... ja behawiorem nie jestem i nie byłam, ale na moj nos to tu po prostu brakuje miłości i wiary, ze się uda no i ogólnego zaufania...:shake: Quote
andzia69 Posted December 26, 2008 Posted December 26, 2008 widzisz idusiek....tu wychodzi - sorry - głupota ludzka niestety:shake: ludziom się wydaje, że pies, którego wezma do siebie ze schroniska to prawie im śniadanie powinien robic! a na dodatek jak brali przecież "takiego łagodnego psa - labradora" - to przecież jak on moze być nie łagodny!!! no jak!? nie potrafią zrozumieć, ze pies to żywe, czujące stworzenie, być może była skrzywdzona przez człowieka i trzeba jej dać trochę czasu...a zrażenie się do niej na dobre nie wyjdzie - i ona będzie to czuła, że ludzie jej nie chcą.... Quote
wanda szostek Posted December 26, 2008 Author Posted December 26, 2008 Z upoważnienia pani Iwony wklejam to co napisała pani Iwona i co zostało ustalone ( przy konsultacji z Belulą) i po dzisiejszej rozmowie między nami na gg Suczka nazywa się Fila (moje sprostowanie). Informacja od pani Iwony "Przemyśleliśmy sprawe związaną z Filą i nie chcemy jej oddać. Gdyż jesteśmy do niej przyzwyczajeni i ja kochamy. Wychodzimy z nią co 2 godz i będziemy starali się zmiejszać stopniowo wychodzenie ,żeby się przyzwyczaiła. Co dwie godziny najcześciej sika. Sprawdzałam na internecie to nie jest lablador tylko owczrek podhalański 2 razy dziennie dostaje jedzenie ktore lubi a caly czas ma sucha karme ktorej nie chce jesc za bardzo. Rano dostaje mieso z makaronem. I prosze nam uwierzyc pani Wando ze nikt jej nie bije i nie chcemy sie pozbyc problemu tak jak pisane jest w wątku. Przykro nam ale nie mozemy wejsc na watek poniewz jestesmy u siostry a dopiero po niedzieli bedziemy mieli dobry komputer." Pani Iwona idzie do pracy od 7 stycznia. Suczka zostawała sama najdłużej na 4 godziny, tylko raz było nasikane. Sika w pokoju syna w stałym miejscu. Po konsultacji z Belulą ustaliłyśmy: Miejsce gdzie sika p. Iwona zabezpieczy grubą folia. Psa przyzwyczajamy do jedzenia tak jak pani wraca z pracy czyli o 16. Karmi ją raz dziennie tak porządnie, dłuższy spacer po 17 aż do zrobienia kupy, i ostatni jak najpóźniej przed snem." Sucha karma odstawiona. Dyscyplina i przestrzeganie tego od jutra, bo czasu mało, tylko dwa tygodnie. Quote
Franca81 Posted December 27, 2008 Posted December 27, 2008 Trzymam kciuki za p. Iwonę i za Filę. :lol: I mam wielką nadzieję, że efekty będą szybko widoczne. Bo jeszcze gorzej mógłby wpłynąć na Filę powrót do schroniska. I pomijam fakt, że znalezienie kolejnego domu byłoby bardzo trudne. Fila trafiła do dobrego domu. Mimo problemów starają się by pewne zachowania w suni zmienić. :lol: Quote
andzia69 Posted December 27, 2008 Posted December 27, 2008 no to i mnie nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za obopólną miłosć i porozumienie:lol::p Quote
idusiek Posted December 29, 2008 Posted December 29, 2008 Boze jak ja bym chciała, zeby się to tak skonczyło !!! :oops: Trzymam w takim razie kciuki za Panią Iwonę i Filę ! :multi: Quote
Witokret Posted December 29, 2008 Posted December 29, 2008 My tez trzymamy kciuki. Przede wszystkim za wytrwalosc i konsekwencje :kciuki::kciuki: Quote
wanda szostek Posted December 29, 2008 Author Posted December 29, 2008 Bez konsekwencji i wytrwałości suczce nie pomożemy. To dla jej dobra. Pani Iwono wspieram Panią w wzmaganiach z Filą i wierzę, ze się uda. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.