wanda szostek Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Została adoptowana ze schroniska w Ostrowi Maz. Ma około 2 lat. Dzisiaj zadzwoniła Pani prosząc o pomoc. Suczka rządzi w domu. Potrafi rzucić się i ugryźć. Nie da przejść obok miski dlatego dostaje jeść w łazience. Wtedy dostęp do łazienki jest niemożliwy. Wczoraj rzuciła się na syna który przechodził obok a panna właśnie obgryzała kość. Zaatakowała nie tylko jego. Jedyny dla niej autorytet to Pan. Pani boi się o syna i nie tylko. Zależy jej na suni, ale przede wszystkim dziecko. Prosimy o wszelkie porady i wszelką pomoc. Podsyłajcie link do wątku wszystkim, może ktoś pomoże bo w ostateczności pozostanie schronisko. Sprawa bardzo pilna Quote
wanda szostek Posted December 17, 2008 Author Posted December 17, 2008 Potem postaram się wkleić lepsze zdjęcia Quote
lavinia Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Wanda, prześlij link do Joaaa - ona nam pomogła z bulwkami kiedyś, może cos poradzi Quote
Witokret Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Wydaje sie, ze to typowe zachowanie psa, ktory mysli, ze jest wyzej w hierarchii stada niz reszta domownikow. Korzystajac z bardzo dobrej ksiazki Jan Fennell "Zapomniany jezyk psow w praktyce" (bardzo polecam zakup, tam jest wiele rad jak radzic sobie z psami), moge na szybko doradzic takie kroki: Po pierwsze: kiedy domownicy wracaja do domu (wszyscy!) nie reagowac na radosc suki, ignorowac do momentu az suka przestanie zwracac uwage na nich, wtedy odczekac jeszcze kilka minut i dopiero mozna ja zawolac i sie z nia witac. Takie traktowanie psa stosowac za kazdym razem, kiedy pies i ludzie spotykaja sie ponownie po okresie niewidzenia, rowniez np po wyjsciu do drugiego pokoju, gdzie sunia nie miala kontaktu wzrokowego z domownikiem. Po drugie: moment karmienia, bardzo wazny, podczas przygotowywania michy, czlonkowie rodziny udaja, ze sami jedza cos z jej miski zanim dadza suni. Suni ma sie wydawac, ze dostaje jesc na koncu. Po trzecie: nigdy nie pozwalac suce wychodzic z domu jako pierwszej, musi wiedziec, ze jej miejsce jest na koncu. Jezeli tak bardzo broni przysmakow, to po prostu ich jej nie dawac. Musze powiedziec, ze takie podejscie sie sprawdza. Psiaki zaczynaja sie faktycznie inaczej zachowywac. Sa to dla nich czytelne sygnaly. Maja na celu przekazanie im jaka jest ich pozycja w stadzie - to dla kazdego psa, bardzo wazna informacja. Quote
wanda szostek Posted December 17, 2008 Author Posted December 17, 2008 lavinia napisał(a):Wanda, prześlij link do Joaaa - ona nam pomogła z bulwkami kiedyś, może cos poradzi Mam do niej tylko Skypa. Quote
Franca81 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Biedna sunia.... Dobrze, że obecni właściciele nie oddali jej od razu do schroniska a proszą o pomoc. Quote
florida_blue Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 no sytuacja nie wyglada ciekawie... nie umiem doradzic, bo behawiorystka ze mnie żadna. kiedys jednak sama miałam problem z takim zachowaniem u psa (tylko ze to byl sredni pudelek :diabloti:) wstyd sie przyznac zostały zastosowane rozwiązania silowe - ale cel został osiągniety, mogłam przebywac w kuchni kiedy pies jadł, mogłam mu nawet dolożyć coś do miski (i tak troche sztywniał w tym momencie, ale chociaż juz nie pokazywał zębow, nie burczał i nie atakowal) w tym wypadku troche ciezko ryzykowac starcia z takim duzym psem... w nowym domu nie bylo takich problemów. Quote
florida_blue Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Witokret napisał(a): Po drugie: moment karmienia, bardzo wazny, podczas przygotowywania michy, czlonkowie rodziny udaja, ze sami jedza cos z jej miski zanim dadza suni. Suni ma sie wydawac, ze dostaje jesc na koncu. ... Jezeli tak bardzo broni przysmakow, to po prostu ich jej nie dawac. pudla okiełznalam podobna metodą. podawałam mu tez jedzenie z miski (coś smacznego ) trzymając ją w rece. zmienialam ręce trzymając miske trzymałam ja wyzej lub niżej - i jesli zaczynał burczeć - zabierałam. raz zaatakował , starcie wygralam ja i juz wiecej nie próbował. syn czasem podawal mu jedzenie, problem z michą się skonczył. u niego nie było problemu z przechodzeniem przez drzwi, nic z tych rzeczy. generalnie słuchał polecen ... jedyny dodatkowy problem to byly poranne spacery. ja wychodzac do pracy musze wyprowadzic psa rano, pozniej nikt z nim nie wyjdzie, wiec musialam go jakos wyciagnąć... a on sie chował pod łóżko i stamtąd burczal jesli chcialam go wydostac . z tym poradzilam soie ubierajac sie rano, wrzucalam cos dobrego do miski np plasterek kielbaski. on podchodził zjadał , glaskalismy sie , pozniej na smycz i do klamki ;) i zakladalam kurtke i buty ;) wtedy juz był spokój :D Quote
Anashar Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Witokret - ja się do końca z takim rozwiązaniem nie zgadzam. Mam bardzo ciężkiego psa, nie raz atakował domowników. Geny się odezwały i zaczął się koszmar.Pies jest duży, to 50kg ONek, więc żartów nie było. Jednak to była agresja na tle lękowym, ale objawiała się podobnie. Pies niewazne w jakiej sytuacji gdy ktoś wystawił w ręke potrafił zaatakować. Swego czasu nie można go było nawet pogłaskać. Bity nie był odkąd jest u nas, możliwe, że będąc jeszcze w pseudo jako szczeniak dostał i ten uraz się pewnego dnia ujawnił. I nie pomogło tutaj przechodzenie przez drzwi czy nie witanie. Pies jest dalej rozpuszczany, nieraz dostanie coś do jedzenia jak ktoś inny je, na słodkie oczka. To jest bląd. W drzwiach przechodzi pierwszy - tego natomiast nie uważam za błąd. Pies wita się z nami jak przyjdziemy - mnie to cieszy, i też tego nie uważam za błąd. Ale ile ludzi tyle metod. A jaki jest teraz pies? Widzi mnie jak przechodzę i kładzie się kołami do góry, żeby go potarosić po brzuchu. Kiedyś odrazu by złapał za rękę. Owszem, z obcymi dalej jest problem ale w domu każdy go może pogłaskać. Postępy są wielkie, choć bardzo długo to trwało. Mogę poszukać swojego maila gdzie opisałem postępowanie w razie takiego przypadku. Ale trzeba pamiętać, że ile psów tyle metod. To nie jest uniwersalne dla każdego. Jednej osobie moje rady pomogły psa wyprowadzić na prostą, też ONka. Ale to nie przy każdym się sprawdzi. Co ja bym polecał na początek? zeby ktoś doświadczony, najlepiej behaviourysta zobaczył i ocenił sukę na żywo i powiedział co dalej robić. A jeżeli szkoleniowiec to bardzo dobry. Mi kiedyś na burka zaproponowali obrożę elektryczną :roll: To była pierwsza i ostatnia wizyta tego pana, z jego zachowaniem poradziłem sobie sam. Ale ja znałem swojego psa, wiedziałem na ile z czasem mogę sobie pozwolić. I ja nie muszę go bić, żeby wiedział, że źle zrobił. Wystarczy, że jak warknie biorę mu łeb pod brodą do góry i patrzę w oczy mówiąc podniesionym tonem. Pies wtedy szybko potulnieje, bo wie, że to ja jestem górą. Ale inny pies w takiej sytuacji może chwycić za rękę, jeżeli opiekun się chwilę zawaha. Cokolwiek chce się wypracować z psem, trzeba być pewnym siebie. Bo pies natychmiast wyczuje zwątpienie własnego opiekuna i to wykorzysta na swoją przewagę. Tak samo strach. Dlatego praca z psem o trudnym charakterze jest męcząca i długotrwała. Ale opłaca się ;) Niech poszukają behaviourysty na początek. Nie widząc psa osobiście komukolwiek ciężko będzie to stwierdzić. Nieraz nie zauważamy prostych rzeczy, które właśnie psa wyprowadzają z równowagi. Tak samo jak było z moim. Boi się ręki i to mu zostanie. Można go tulić i głaskać, pod warunkiem, że ktoś wie jak do takiego psa podejść. Każdy pies jest inny od drugiego, nie ma uniwersalnego przepisu na okielznanie problemowego zwierzaka. Quote
Witokret Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Anashar, to są proste rady na codzień. Wiadomo, że każdy pies jest inny, ale zanim zaczniemy umawiac się z behawiorystami można spróbować najprostszych metod - nie każdego stać/zna dobrego behawiorystę. Akurat opisane powyżej metody jak dotąd zawsze przynosiły zamierzone skutki - tu nie chodzi o to, co lubi właściciel psa albo co sprawia mu przyjemność... jeżeli chcemy osiągnąc pewien cel, to musimy metodę dostosować przede wszystkim do psa, a nie do tego, co pasuje/lub nie włascicielowi. W metodzie Fennell najważniejszą sprawą jest konsekwencja więc jeżeli jeden z domowników do pewnych zasad się stosuje, a za 5 minut inny je złamie, to nie ma sensu nawet zaczynać ;) Jednemu psu zajmuje to kilka dni, a innemu nawet kilka miesięcy - w przypadku tej metody nie zdarzyło się jeszcze żeby nie zadziałała... Najtrudniejszą jednak rzeczą jest to, że metoda ta to również "tresura" właściciela, który np. uwielbia jak jego pies skacze na niego, jak wraca do domu albo ślini się na widok jakiegokolwiek jedzenia ;) Nie jest to nic innego jak zastosowanie zachowań i wprowadzenie relacji, które panują w stadzie wilków - pies nie jest aż tak daleko charakterologicznie - albo to Ty jesteś osobnikiem alfa w stadzie albo swoim zachowaniem wysyłasz psu sygnały, że to "stanowisko" czeka na niego. Przede wszystkim w metodzie tej nie ma miejsca na agresję, czy zmuszanie psa do czegokolwiek - wszystko wypracowujesz cierpliwością i konsekwencją. Behawiorysta ok, ale gorąco polecam te metodę. Quote
wanda szostek Posted December 17, 2008 Author Posted December 17, 2008 Mam nadzieję, że dom się zaloguje i będzie nas informował o kłopotach z zachowaniem Tori. Jest jeszcze jeden problem z panną. Pomimo, że jest często wyprowadzana na spacerki (5 razy dziennie), to panna potrafi nasikać na dywan w pokoju. Jak często to się zdarza nie wiem. Mówiła o tym Pani w relacji z pierwszych dni w domu. Potwierdziła je również dzisiaj w rozmowie telefonicznej. Konieczna nam jest obecność domu na wątku i dokładne relacje. Podpisuję się pod poradami Witokret. Pies przejął rolę przewodnika i pozostałych ustawia. Konieczne jest sprowadzenie go do parteru. Musi zejść na ostatnią pozycję. Kto ma jakieś namiary proszę o zaproszenie na wątek behawiorystów. Quote
wanda szostek Posted December 17, 2008 Author Posted December 17, 2008 POMOCY!!! Pilnie bardzo potrzebny behawiorysta potrzebny Kto ma jakieś namiary proszę o zaproszenie na wątek behawiorystów. Quote
wiewiora1 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Ja niestety nie potrafie nic powiedziec,,,potrafilam cos robic z psami kiedy pracowalam w schronie,,,ale to byly inne historie i inne otoczenie ,,,pies w domu czuje sie inaczej ,,,lepiej ,na swoim terenie,,,, Jedno ,,,nie prowokowac na pewno(bo czytalam ,ze rzucila sie obgryzajac kosc,,nie dawac po prostu) Po drugie,,ktos calkiem objechal silowe sposoby,,,,,,ja czasem jestem za wprowadzeniem takowych ,,ale wszystko zalezy od tego na ile pies jest twardy i nie odpusci ,,i wlasciciel jest w stanie wytrzymac!!!( nie mozna byc czesto miekkim ,bo pies to wyczuje i od razu bedzie stwal z gornej pozycji,ale to w zaleznosci do psa trzeba dopasowac) Serio nie jestem wstanie pomoc,,,,doradzca dobrym nie jestem ,,,,to trzeba czuc ,,i wyczuc psa,,,bedac tam,,,,,Ale jedno powiem ze to nie latwe!!!!!! Ale zycze owocnej pracy!!!!! Quote
Guest Jacol123 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Witam, co prawda trudno cokolwiek stwierdzić nie widząc psa osobiście, ponieważ obserwacje opiekunów mogą nie odzwierciedlać w pełni stanu faktycznego. Jednakże nie sugerowałbym wprowadzenia pomysłów pani Fennel w sposób literalny, ponieważ oparte są one na błędnym przeświadczeniu, że pies walczy o przywództwo w wyimaginowanym "stadzie" z ludźmi. Nie ma potrzeby tłumaczenia zachowania psa w ten sposób. Ponadto opisane tutaj sikanie w domu nie jest przejawem żadnej "dominacji" tylko zagubienia i strachu psa. Oczywiście potrzebne są jasne zasady, zrozumienie i respektowanie ograniczeń, ale nie osiągamy tego siłą, lecz sprytem. Np. proponowane przez panią Fennel chłodne witanie się z psem przy powitaniu zburzyło już niejedną więź pomiędzy psem i właścicielem. Znacznie ważniejsze od rozważań "kto kogo dominuje" jest nauczenie psa tego, czego od niego oczekujemy. Wtedy czuje się on bardziej normalnie, spokojnie i wie "na czym stoi". Jeśli jesteście gdzieś z okolic Warszawy to polecałbym kontakt z panią dr Joanną Iracką, którą uważam za bardzo dobrego behawiorystę i znam kilka przypadków, w których jej konsultacja była bardzo pomocna. Quote
pixie Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 lavinia napisał(a):Wanda, prześlij link do Joaaa - ona nam pomogła z bulwkami kiedyś, może cos poradzi tez pomyslalam o Joasi, gdy przed chwila dostalam link... Wanda czy zaprosilas juz joaa do watku? Quote
pixie Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 wanda szostek napisał(a):Mam do niej tylko Skypa. joaaa GG 1272031 nr telefonu wysylam na Skypa Quote
idusiek Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 słyszałam, że jest niezła - przekaż proszę kontakt właścicielce labki... Dobry Pies - Akademia Porozumiewania się ze Zwierzętami, Agnieszka Nojszewska kom: +48 503 056 616 e-mail: kontakt@dobrypies.pl Kurdesz mol......same nieszczęscia przed tymi świętami...:shake: Suka jest młoda, myślę, że wszystko da sie osiągnąć, tylko nie wiem czy właścicielka będzie miała ochotę zastosować rady. Wiem, że kontaktowała się z nami zaraz po jej adopcji mówiąc, że podszczypuje. Rozmawiano z nią z pół godziny co robić, ale Pani jakby nie słyszała.:roll: Boję się, że wszelkie rady tutaj nie zdadza egzaminu - Bo każda rada jest zła, jeżeli się jej konsekwentnie nie wciela w życie... :roll: a sunia wróci do schronu...:-( Quote
Witokret Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Jacol123 napisał(a):Witam, co prawda trudno cokolwiek stwierdzić nie widząc psa osobiście, ponieważ obserwacje opiekunów mogą nie odzwierciedlać w pełni stanu faktycznego. Jednakże nie sugerowałbym wprowadzenia pomysłów pani Fennel w sposób literalny, ponieważ oparte są one na błędnym przeświadczeniu, że pies walczy o przywództwo w wyimaginowanym "stadzie" z ludźmi. Nie ma potrzeby tłumaczenia zachowania psa w ten sposób. Ponadto opisane tutaj sikanie w domu nie jest przejawem żadnej "dominacji" tylko zagubienia i strachu psa. Oczywiście potrzebne są jasne zasady, zrozumienie i respektowanie ograniczeń, ale nie osiągamy tego siłą, lecz sprytem. Np. proponowane przez panią Fennel chłodne witanie się z psem przy powitaniu zburzyło już niejedną więź pomiędzy psem i właścicielem. Znacznie ważniejsze od rozważań "kto kogo dominuje" jest nauczenie psa tego, czego od niego oczekujemy. Wtedy czuje się on bardziej normalnie, spokojnie i wie "na czym stoi". Jeśli jesteście gdzieś z okolic Warszawy to polecałbym kontakt z panią dr Joanną Iracką, którą uważam za bardzo dobrego behawiorystę i znam kilka przypadków, w których jej konsultacja była bardzo pomocna. Ależ oczywiście, że nikt nie mówi o "literalnym" podejściu do jakiejkolwiek metody :lol: Każdy pies jest inny i nie każdy chce przewodzić i nadaje się do tego. J. Fennell cały czas podkreśla, że traktowanie psa powinno być przede wszystkim serdeczne - nigdy "chłodne"... Nie ma sensu pewnych metod stosować w przypadku psów, które nie zamierzają przewodzić i kompletnie się do tego nie nadają więc jeśli ktoś stosuje "jak leci" wszystkie metody bez względu na charakter psa, to może to odnieść skutek przeciwny od pożądanego. Jeżeli relacje pies-właściciel jest dobre i obie strony są z tego zadowolone, to nie ma sensu wprowadzania jakichkolwiek metod ;) niektórzy pewne rzeczy robią na siłę, co jest bezsensu. Piszesz o "chłodnym" witaniu się z psem - metoda ta odnosi się do psów, które niszczą jak nas nie ma w domu, szaleją lub wydaje im się, że to one rządza - ma ona za zadanie jedynie pokazać psu, że to my tu rządzimy (z jednej strony - dla dominantów), a zdrugiej (dla niszczycieli, które są załamane, że nas nie ma), że nasze wyjście z domu i powrót do niego to nic nadzwyczajnego i, że pies nie ma się czego obawiać. Gdy tylko pies się uspokoi i zaakceptuje już sytuację NALEŻY wtedy przywołać go do siebie i nawet tarzać się z nim z radości po podłodze ;) Nie ma w tym absolutnie niczego "chłodnego" - chodzi tylko o to, że w tym przypadku to Ty (jako stojący wyżej w hierarchii) decyzujesz kiedy jest czas na szaleństwa i zabawę z psem. Absolutnie nie zamierzamy się madrzyć, ale w przypadku, gdy w domu jest więcej niż 1 pies lub pies problematyczny (oczywiście metoda musi być dopasowana do konkretnego problemu) te zasady są naprawdę zbawienne. W przypadku naszych psów (i nie tylko naszych) - zadziałało rewelacyjnie ! Quote
Guest Jacol123 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 CHyba byłby niespełna rozumu ktoś, kto uważałby, że wprowadzenie porządku czy jasnych zasad we współżyciu z psami pod jednym dachem jest błędem. OCZYWIŚCIE, że trzeba ustalić jasne zasady, rytuały i ich przestrzegać. Zarówno J. Fisher jak i J. Fennel proponują takie właśnie zasady, w dodatku dodają coś jeszcze, żeby skłonić ludzi do ich przestrzegania. Jest to STRACH przed tym, że pies ich w przeciwnym razie ZDOMINUJE - czyli przejmie kontrolę nad ich życiem i ich sobie podporządkuje. Pani Fennelowa robi to w aksamitnych rękawiczkach, ale przekaz jest dość jasny. To, co wydaje się niepotrzebne w tzw "teorii dominacji" to po pierwsze uznanie, że nieomal wszystkie działania psa mają podłoże "dominacyjne" (czyli pies jako wywrotowiec obmyślający sposób obalenia rządów człowieka), oraz po drugie - konfrontacyjna relacja pomiędzy człowiekiem i psem (kto będzie kim rządził). Konsekwencją przyjęcia tzw. "teorii dominacji" było ( i jest) często nadużycie siły i przemocy wobec psa. Wystarczy wspomnieć o wszystkich okrutnych technikach "alfa roll", łapaniu psa za kark, przygniataniu do ziemi itp. Usprawiedliwieniem takiego postępowania miałoby być ponoć to, że "tak robią wilki". Tymczasem wilki tak nie robią (np. wilk podporządkowujący się sam się wywraca i nadstawia gardło dominującemu), a po drugie - psy są ewolucyjnie dość odległe od wilka. Ciągle jeszcze - niestety - jest wielu ludzi, również wśród treserów, polecających absurdalne metody przemocy wobec psów uzasadniane właśnie "teorią dominacji". Zamiast DOMINOWAĆ lepiej WYCHOWYWAĆ. Nowoczesne podejście do relacji pies - człowiek zakłada wychowanie i komunikację, a nie konfrontację. Podsumowując: - zasady oparte na jasnej komunikacji są niezbędne - konfrotnacja z psem jest niepotrzebna i nie prowadzi do budowania zaufania - nie ma usprawiedliwienia dla przemocy wobec psa - edukacja zamiast "dominacji". - konsekwencja i rytualizacja życia z psem daje mu poczucie bezpieczeństwa i likwiduje napięcia - zamiast mówić psu, czego sobie nie życzymy, lepiej mówić mu czego oczekujemy w zamian. Taki jest mój punkt widzenia na poglądy pani Fennel i tzw. "teorię dominacji" . :) Quote
Witokret Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Przyznam szczerze, ze czytajac poprzedniego posta coraz szerzej otwieralam oczy :crazyeye:. Przykro mi stwierdzic, ale wlasnie takie wykrzywianie teorii m.in. Jan Fennell (bo tylko do jej metod mozemy sie odniesc, bo po pierwsze sa bardzo przekonywujace, po drugie sa jasne w stosowaniu, po trzecie sa bardzo efektywne) przynosi wiecej szkody niz pozytku jakimkolwiek probom komunikacji pomiedzy czlowiekiem a psem. Przeciez chodzi o to, zeby stosowane metody komunikacji sluzyly temu, do czego zostaly powolane: umozliwialy wzajemne zrozumienie pomiedzy gatunkami. Teoria Fennel nie ma absolutnie nic wspolnego z jakakolwiek przemoca lub agresja wobec psa. Dla kazdego, kto zechce przeczytac jej ksiazki, bedzie to sprawa oczywista. Fennel twierdzi, ze psy, podobnie jak wilki porozumiewaja sie za pomoca bardzo jasnych sygnalow. To wlasnie wykorzystujac te sygnaly, czytelne dla kazdego psa, mozemy nauczyc sie porozumiewac ze swoim psem, a przeciez o to nam wlasnie chodzi. Psy nie naucza sie naszego jezyka, ale my mamy szanse nauczyc sie ich mowy. Uwazam, ze kazda metoda, ktora jest w stanie pomoc w czasami dosyc trudnych przypadkach relacji czlowieka z psem, a ktora nie wymaga stosowania przymusu lub przemocy JEST DOBRA. Jezeli wiec, masz jakies dobre rady w przypadku, dla ktorego zostal ten watek zalozony, to rowniez chetnie o nich przeczytamy. Podejscie Jan Fennell ma rowniez jeszcze jedna zalete, dla takich ludzi jak my (czyli nie behawiorystow i nie treserow) daje konkretne wskazowki i udziela prostych rad jak postepowac z psami w przypadkach, ktore pokrywaja ok.80% problemow z zachowaniem zwierzakow. To oznacza, ze kazdy z nas, w momencie kiedy albo nie stac go na oplacenie tresera, albo po prostu nie ma do takowego dostepu (naszym zdaniem jest naprawde niewielu dobrych i skutecznych treserow i behawiorystow w Polsce), moze skutecznie pomoc sobie i swojemu psu w bardzo prosty sposob, oczywiscie jezeli tylko zechce. Mysle, ze ta dyskusja wykroczyla daleko poza ramy tego watku. Zostalysmy poproszone o pomoc na tym watku, wiec podzielilysmy sie radami, ktorych stosowanie nam pomoglo (i caly czas pomaga), to wszystko i mysle, ze na tym powinnismy zakonczyc. Jezeli masz jakies konkretne uwagi lub kontrargumenty do faktycznego podejscia Jan Fennel :) (sprawdzone i poparte przykladami) to zapraszamy na priva, chetnie podyskutujemy. Quote
Guest Jacol123 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Myślę, że dyskusja nad "teorią dominacji" rozgrzała już niejedno forum. NIe mam zamiaru tutaj o tym dyskutować, zwłaszcza, że wątek dotyczy innych spraw. Moim celem było tylko przekazanie, że nie trzeba uciekać się do "teorii dominacji", żeby ułożyć sobie dobrze życie z psem. To wszystko. Powody, dla których pomysły pani Fennel działają są dość proste - tworzą rytuały i jasne komunikaty dla psa. O niebezpieczeństwach ekstrapolacji już pisałem wcześniej i nie ma powodu tego powtarzać. Gratuluję, że Wam się udało. Znam wiele przypadków gdzie się nie udało i trzeba było wielu miesięcy odkręcania tego, co właściciele wymyślili na podstawie lektury książek tej pani. Myślę, że każdy normalny człowiek ma własną intuicję, która pozwala mu ułożyć sobie normalne relacje ze swoim psem. Nie potrzebuje do tego ani mądrych książek ani behawiorystów. Jeśli jednak zacznie bezkrytycznie ufać opiniom opierajacym się na wątpliwej wartości przesłankach - może sam sobie napytać biedy. Dlatego napisałem to, co można przeczytać powyżej. Jeśli kogoś skłoni to do dalszych poszukiwań i przemyśleń - SUPER. O to właśnie chodzi. Quote
Witokret Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Po raz kolejny prostuje: w metodzie Fennell nie chodzi o DOMINACJE lecz o PRZEWODNICTWO, a to ogromna roznica. Nie kazdy dominant moze byc przewodnikiem. Z kolei nie kazdy przewodnik stada musi byc dominantem. Quote
Guest Jacol123 Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Witokret napisał(a):Po raz kolejny prostuje: w metodzie Fennell nie chodzi o DOMINACJE lecz o PRZEWODNICTWO, a to ogromna roznica. Nie kazdy dominant moze byc przewodnikiem. Z kolei nie kazdy przewodnik stada musi byc dominantem. A to ciekawe, chętnie bym poprosił o rozwinięcie tej myśli. Ale to chyba wykracza poza ten wątek? Quote
wiewiora1 Posted December 19, 2008 Posted December 19, 2008 Zgadzam sie z 2 opiniami,,,, 1) kazdy ma swoja intuicje i wie jak powienien postepowac z psem,,,( jesli czuje wogole wiez z nim i przebywa z nim,,,tak wiec nasze doradztwo z odala troche mija sie z celem) 2)nie chodzi o przemoc tylko przewodnictwo!!(prawda,,,,jesli pies jest dominantem trzeba mu pokazac kto rzadzi ,,inaczej wejdzie na glowe...Oczywiscie nie jestem za walka,,,,ale twarda reka i stanowczoscia) ""Do kazdego psa trzeba podchodzic inaczej, indywidu alnie,,,,mysle ze nikt z nas nie jest w stanie powiedziec co akurat bedzie dobre dla tej suczki,,,,bo trzeba ja wpierw zobaczyc,,,,i ocenic dlaczego tak a nie inaczej reaguje!!!!! Ale fajnie ,ze kazdy wypowiada sie i dzieli swoimi doswiadczeniami na tym watku!!!!Warto poczytac i przemyslec kilka spraw Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.