jamnicze Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 No wiecie, to było .... lat temu i tak to załatwili :niewiem: Po prostu moja rodzina jest bardzo związana z międzywojenną Polonią Gdańską (pradziadek był jednym z założycieli Poczty Polskiej w Gdańsku itd ;)) i ja się czuję 100% gdańszczanką :loveu: - taki lokalny patriotyzm :lol:, a tu w dowodzie - bęc - urodzona w Gdyni :eviltong: Quote
M&S Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 Asiaczek napisał(a):Dlaczego "pokitrane".... Ja urodziłam się w Gdańsku a mieszkam w W-wie.... W międzyczasie - Sopot, Gdynia były... Pzdr. ...nie mam się czy pochwalić :shake:, jestem warszawianką z Dziada, pradziada, ale jest mi z tym dobrze :lol::lol::lol::lol: Quote
M&S Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 jamnicze napisał(a):No wiecie, to było .... lat temu i tak to załatwili :niewiem: Po prostu moja rodzina jest bardzo związana z międzywojenną Polonią Gdańską (pradziadek był jednym z założycieli Poczty Polskiej w Gdańsku itd ;)) i ja się czuję 100% gdańszczanką :loveu: - taki lokalny patriotyzm :lol:, a tu w dowodzie - bęc - urodzona w Gdyni :eviltong: ...o !!!! to Ty masz w genach wpisaną historię :kciuki:, szacunek Quote
M&S Posted January 18, 2009 Author Posted January 18, 2009 trochę archiwalnych zdjęć z wakacji 2006 z 10-cio miesięcznym Sparkiem na żaglówce :D Spark kapitan (tylko czapka gdzieś się zapodziała :P ) ...Spark sternik...:loveu: ...Spark na wachcie :eviltong: ... Spark i moja przyjaciółka :lol: Quote
M&S Posted January 18, 2009 Author Posted January 18, 2009 ...zjem cię chociaż jesteś większy...czyli dawne zabawy Maksa i Sparka ...nie rób mi tego zdjęcia wrrr... to mówiłem ja - Maks :P ...zrób mi zdjęcie.. oo jaki jestem fotogeniczny...:D ...zasłona dymna... (nie ma mnie :!: ) ...zmęczyła mnie ta sesja... to mówiłem ja - Spark ;) Quote
lolka75 Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 http://img69.imageshack.us/img69/2731/clipboard1uo0.png uwielbiam takie obrazki:loveu::loveu: http://img233.imageshack.us/img233/1412/img1678of4.jpg no usmiech jak u playboya:loveu::eviltong::loveu: jak u wiczych ma sie sprawa akceptowania innych psiakow? Samojedy kochaja wszystkich:roll:...niby mile, ale czasem pancia nie istnieje bo ktos sie do pieskow usmiechnal:shake:. Pytam dlatego ze mezu moj osobisty zachwycil sie Maksiem i Sparkiem;):p Quote
J.G Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 Nowe prześliczne fotki,od razu mi cieplej po ich obejrzeniu.:multi::multi::multi: Quote
M&S Posted January 18, 2009 Author Posted January 18, 2009 lolka75 napisał(a): jak u wiczych ma sie sprawa akceptowania innych psiakow? Samojedy kochaja wszystkich:roll:...niby mile, ale czasem pancia nie istnieje bo ktos sie do pieskow usmiechnal:shake:. Pytam dlatego ze mezu moj osobisty zachwycil sie Maksiem i Sparkiem;):p Wilcze w przeciwieństwie do Twoich białasów nie są tak uprzejme i milutkie :diabloti:. Odnoszą się z rezerwą do obcych i nie są specjalnie zadowolone jak ktoś do nich gada, albo nimi się zachwyca:cool3: Jak do kogoś podchodzą (nawet do znajomych bliższych lub trochę dalszych), to zwyczajnie zaszczycają swoim towarzystawem :p. Aniołami nie są, z akceptacją psów też jest różnie, suki proszę bardzo, nawet chętnie, natomiast samce.....wróg publiczny i trzeba uważać, bo lubią awantury, a po awanturze uśmiech na twarzy i totalne samozadowolenie :roll: (a u mnie niekoniecznie) Miło mi, że Twój Osobisty Książę Małżonek miłym okiem spojrzał na nasze szpikulce. Spark jedzie (taki jest plan) z Marysią do Luksemburga na wystawę, chyba w kwietniu, więc może wpadniecie i zapoznacie się z "Malutkim" osobiście;) Quote
M&S Posted January 18, 2009 Author Posted January 18, 2009 J.G napisał(a):Nowe prześliczne fotki,od razu mi cieplej po ich obejrzeniu.:multi::multi::multi: ale tak ciepło to wtedy nie było:eviltong: Quote
M&S Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 J.G napisał(a):no ale na pewno cieplej jak dziś;) ....no masz rację ;) Quote
Asiaczek Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Widać, że wietrzysko to wtedy było. futerko takie rozwiane... http://img168.imageshack.us/img168/9218/img03ve7.jpg No, prosze, ile foteczek się znalazło w archiwum domowym. Podejrzewam, że to chyba lenistwo kazało Wam mówić, że niema żadnych innych fotek w zapasie...:evil_lol: Pzdr. Quote
M&S Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 [quote name='Asiaczek']Widać, że wietrzysko to wtedy było. futerko takie rozwiane... http://img168.imageshack.us/img168/9218/img03ve7.jpg No, prosze, ile foteczek się znalazło w archiwum domowym. Podejrzewam, że to chyba lenistwo kazało Wam mówić, że niema żadnych innych fotek w zapasie...:evil_lol: Pzdr. to zdjęcie z rodzaju "Spark odlatuje":evil_lol: fotek trochę jest, to prawda, ale wiekszość z wystaw :p Quote
Asiaczek Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 A co to przeszkadza, abyście wstawiały fotki z wystaw? Dawaj, dawaj fotki wystawowe... pzdr. Quote
M&S Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 dobra fotki będą a narazie z "życia wzięte":cool3: Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze [SIZE=2]współczująca miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze. - Cóż...Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: zona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. [SIZE=2]- Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, który zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje NIECH ŻYJE POLSKA SŁUŻBA ZDROWIA Quote
M&S Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 pies w butach, czyli Spark po podcięciu sobie żył ;) tuż po zmianie opatrunku...jestem taaki bezbronny szpic w kagańcu:evil_lol:, bo profesor wilczur chciał sam się leczyć i na razie tyle;) Quote
Asiaczek Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Fajnie wygląda... http://img218.imageshack.us/img218/238/2313159ha7.jpg A dowcip - przedni...:lol: Pzdr. Quote
jamnicze Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Oj, a co Sparkuś sobie zrobił? :-( Mam pytanie o te butki? http://img218.imageshack.us/img218/4715/1011236ai6.jpg To są psie?, jak on sobie w nich radził? Quote
M&S Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 [quote name='jamnicze']Oj, a co Sparkuś sobie zrobił? :-( Mam pytanie o te butki? http://img218.imageshack.us/img218/4715/1011236ai6.jpg To są psie?, jak on sobie w nich radził? było to tak: kolejność wychodzienia pojedyńczego jest taka, że najpierw idzie narwany Spark, a potem Maks jako, że jest spokojniejszy. Wtedy najpierw wyszlam z Maksem, bo musiałam z nim do weta podejść, a bałam się, ze mi go wcześniej zamkną (jest po drugiej stronie ulicy na szczęście). Spark wpadl w histerię i skoczył na drzwi od dużego pokoju, w których była szyba (teraz jest pleksi:evil_lol:), a że zamek dobrze trzymał to wpadł w tą szybę:-(. całe szczęście, że sobie łba nie obcią, albo brzucha nie rozcharatał:crazyeye:. W miarę szybko przyszłam od weta a jeszcze szybciej do niego wrócłam!!! I była opercja. szczęście, ze chociaż "potwór" poprzecinał sobie ścięgna to te wyżej także z chodzieniem nie miał większych problemów. oczywiście następnego dnia trzeba było wrócić do weta bo Malutki wylizał sobie prawie wszystkie szwy... a wysztko to działo się w piątek przed wrześniową łódzka wystawą:razz: i taka to historia a i dodam jeszcze, że akurat przyjmowała pani wet, której Spark od maleńkości nie znosi...ale nie miał wyjścia został przywiązany dostał narkoze, a ja go trzymałam za pyszczydło, aż nie usnął. tak to są psie buty i w miare porządne, chociaz tez po jakimś czasie zaczynały się zsuwać. w chodziło mu się w nich chyba nie najgorzej w końcu skórzane były;). miał jeszcze drugie na spacer w deszczu takie wsuwane "skarpetkowate", ale one stosunkowo szybko się przetarły:shake: dzięki nim był atrakcja dla ludzi np. na wystawie w Budapeszcie...nawet się nauczyłam jak po węgiersku jest "patrz pies w butach":lol:...ale już nie pamiętam:oops: Quote
jamnicze Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Dobrze, że sie tylko tak skończyło :p Myślę właśnie o zakupie butków dla Saidi w związku z solonymi chodnikami :angryy: Quote
Asiaczek Posted January 20, 2009 Posted January 20, 2009 U mnie, jak nie zachowam kolejności wychodzenia na dwór (szczególnie pierwsza tura), to... mam po prostu kałużę w domu:diabloti: Pzdr. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.