BajkaB Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Hej,zasypało Was?Zadnych wiesci,głucho i ciemno?Dajcie głos!:diabloti: Quote
egradska Posted January 12, 2009 Author Posted January 12, 2009 BajkaB napisał(a):Hej,zasypało Was?Zadnych wiesci,głucho i ciemno?Dajcie głos!:diabloti: Nie zasypało, na szczęscie zima jakby w odwrocie (czyli mniej szans na siniaki podczas spacerów:p). Maxa nazywamy DRANIOŁ, co dokładnie wskazuje na jego dwoistą naturę: momentami drań, momentami - anioł... Na początku jego anielskiego zachowania w domu chciałam kontaktować się z wetem, bo byłam pewna, że psu coś dolega:evil_lol: Od ponad tygodnia dranioł Max znów jest zdany tylko na mnie, co w praktyce wygląda tak, że w domu staje się coraz większą przylepą, nie reaguje za bardzo na szumy na klatce, nawet na pukanie do drzwi, za to się tuli, wtula, przytula, daje buziaki i zabawnie poszczypuje słowem: anioł. Niestety - drańska natura przypomina o sobie natychmiast po wyjściu z domu, na spacerach wciąż stan głębokiej czujności, większość ludzi to nieprzyjaciele, że już nie wspomnę o psach. Co ciekawe, Max zachowuje się tak ekstremalnie tylko ze mną, kiedy jest na spacerze ktoś jeszcze, wtedy pies koncentruje sie przede wszystkim na kontroli, czy stado w komplecie. Kiedy prowadzi go mężczyzna, jest niemal idealnie grzeczny, czyli to najwyraźniej to ze mną coś nie tak:shake: Inne psy to megaproblem- wszystkie, z wyjatkiem kumpli z ogrodu niedaleko łąki spacerowej. Chodzimy tam niemal codziennie, puszczałam Maxa, żeby choć przez płot się pobawił, szalały wzdłuż sporego ogrodzenia na pełnych obrotach ( co najmniej kilka rund) z przerwą na buziaczki przez kraty. Pełne zrozumienie i sympatia. Niestety, od dwóch dni nie mam już odwagi puszczać Maxa luzem. Byłąm pewna,że skoncentrowany na pieskach oleje innych ludzi (bo kilka razy tak bywało), ale - niestety:shake: Dwa dni temu Max dostrzegł dwóch facetów uprawiających jogging i olał kumpli no i mnie też. Pooooooszedł... Na szczęscie panowie zachowali zimną krew(może w ciemnościach dostrzegli,że gnający w ich stronę wilk jest w kagańcu:razz:), nie kwiczeli, nie uciekali, złapali Maxa, który - cały szczęsliwy, merdając ogonem, przyprowadził ich do mnie, dumny z powiększenia stada. Pozwolił się wygłaskać i głośnym płaczem zaprostestował, kiedy pobiegli dalej, bez niego. Dobrze, że tak to się skończyło, ale moje przekonanie, że dranioł bawiacy się z pieskami zignoruje inne bodźce legło w gruzach, no i boje się go puszczac, teraz się tylko wita z kumplami i obwąchuje. Nasza wolontariuszka podeszła do nas ze swoim małym pieskiem, który nie wykazywał żadnych emocji, nie szczekał, nie chciał sie nadmiernie zbliżać, grzecznie usiadł obok swojej Pani - myślałam, że może Max zareaguje pozytywnie, ale niestety- drań chciał się rzucić nawet na tak małego przedstawiciela pieskiego świata:shake: Podobnie nieprzyjaźnie potraktował sasiadkę- "emerytkę", seterkę z parteru, stworzenie na wskroś przyjazne:shake: W domu jest już ufny, pozwala sobie wyciągać z dzioba w trakcie konsumpcji (wydobyłam mu prawie z gardla kawał lamety, który niewiadomo skąd znalazł się w misce z jedzeniem), na zewnątrz wciąż niepewny, najeżony... No i wydoroślał już - prawie zawsze podnosi nogę podczas siusiania, "szczeniaczkowa poza" to już rzadkość Quote
halbina Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 no to faktycznie szatanioł... ktoś tak nazwał Słowackiego ;-) Quote
epe Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Widocznie on uważa,że trzeba Cię chronić i bronić ze wszystkich sił!:lol: W końcu samiczką jesteś-nie?:evil_lol: Identyczną sytuację miała moja znajoma z parku,ze swoim rotkiem,którego miała od szczeniaka. Zachowywał się jak Dranioł! Tylko gdy był z nią na spacerze! Z synami był nawet puszczany luzem i było OK! Quote
Zbójini Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 przepraszam za offa... Kolejny ONek... mało czasu... http://www.dogomania.pl/forum/f28/elwis-owczarek-niemiecki-za-2-tygodnie-musi-opuscic-dom-ulica-czy-uspienie-129167/#post11598079 Quote
mrófffcia Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 ja również musze przeprosić za spam ale prosze POMÓŻCIE zebrać i rozgłosić Amstaffka Ajsi potrzebuje WASZEJ POMOCY!! (530931747) - Aukcje internetowe Allegro Quote
egradska Posted January 15, 2009 Author Posted January 15, 2009 halbina napisał(a):i jak tam u Was? Nic nowego;) Max dzielnie mi pomaga przy tłumaczeniach, grzejąc zziębnięte odnogi...Dziś miał spotkanie pierwszego kontaktu z upartym pudlem, który nijak nie chciał się od nas odczepić i jazgotał nam pod nosem. Pozwoliłam Maxowi pacnąć go łapą... ciekawe, że wszyscy właściciele małych szczekaczy uważają, że tylko duże psy muszą być na smyczy, w kagańcu i kto wie, czym jeszcze:mad: Wczoraj na łące podszedł do nas pan z suczką, która zawsze bawiła się z Ramem, ale niestety nie znalazła uznania u Maxa:oops: Quote
epe Posted January 15, 2009 Posted January 15, 2009 Pewnie była brzydka i stara!:diabloti: A co do tych małych luzem,podbiegających do zaczepki,to moja cierpliwość powoli się kończy:angryy: Chyba przestanę pilnować Krystka- niech im dołoży! Hamuje mnie tylko niesprawiedliwość- i tak zawsze potem będzie na dużego:-( Quote
halbina Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 ja niestety musiałabym spuścić aż dwa duże... jatka byłaby krótka... :roll: Quote
egradska Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 zima, zima, zima, pada, pada śnieg;) Quote
egradska Posted January 19, 2009 Author Posted January 19, 2009 Piękny jest drań;) A znasz, Halbinko, ciąg dalszy tej piosenki dziecięcej:p Bo u nas zamiast "jadę, jadę w świat sankami..." musiałoby być " jadę, jadę na zadku dzięki Maxiowi":diabloti: Quote
halbina Posted January 20, 2009 Posted January 20, 2009 też się dziś przejechałam... efekt współpracy Inki i Platona... :roll: Quote
egradska Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 yes, yes, yes:multi: W końcu jakaś zabawka spodobała się Maxiowi:multi: Mając w pamieci radość w oczkach Rama, szalejącego z zabawkami (miał ich naprawdę dużo i z każdej się strasznie cieszył), ogromnie ubolewałam, że Max się nie interesuje żadną z nich, patrzy tak obojętnie na pudełko, w którym stoją... Pogrzebałam trochę w sieci i zachęcona pozytywnymi opiniami, zamowilam dla Maxa KONG-a, takiego z dziurka na smakołyki i.... TO JEST TO:multi: Nawet bez smakołyków Maxowi się podoba, podrzuca zabawkę, przynosi i oddaje, żeby się z nim pobawić:lol: No, może nie bawi się jakoś przesadnie długo, ale widzę zadowolonego psa podczas zabawy i to mnie cieszy ogromnie... Razem z KONGIEM przyjechala karma Bosch, ale tu zainteresowanie jakby mniejsze:evil_lol: ps. dzis mija 8 tygodni naszej znajomości z Maxiem... Jak ten czas leci... Quote
maggiejan Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Ewuniu, a czy zachowanie Maxa się jakoś zmienia? Quote
egradska Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 W domu- coraz fajniejszy, bardzo przymilny, daje łapkę, kiedy coś chce, nie rozpacza tak intensywnie,kiedy wychodzę i zostaje w domu sam... Oswoił się nieco z nieprzyjaciółmi typu odkurzacz czy suszarka do włosów;) Na podwórku - róznie to bywa...Polubił jeszcze 2 psiaki, z czego jeden to wielki sukces, bo do tej pory były wrzaski przy wzajemnych kontaktach... Reszta psiej populacji doprowadza go nadal do furii:shake: Nie mam nerwów zastanawiać się, czy przechodzący obok nas ludzie spodobają się Maxowi, czy też nie, więc profilaktycznie schodzę wszystkim z drogi i jakoś trwamy;) Przyznaję, że z chwilą zaniku śniegu komfort naszego spacerku wzrósł dość znacznie;) Quote
halbina Posted January 24, 2009 Posted January 24, 2009 a jakieś widoki na dom on ma?... :roll: Quote
egradska Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 halbina napisał(a):a jakieś widoki na dom on ma?... :roll: Sama nie wiem, Halbinko... Max jest kochany, taki przytulak się z niego zrobił:loveu: A z drugiej strony - wciąż się boi, wolę sobie nie wyobrażać, jaki może być powód tego strachu. U mnie jest od dwóch miesięcy (dziś obchodzimy tę "dwumiesięcznicę";)), a strach jest wciąż obecny, mimo że jedyną karą jest założenie Maxiowi weterynaryjnego kagańca w domu...Problem pogryzania regularnie zanika, nawet u Rodziców zdarza mu się w ten sposób zaczepiać znacznie rzadziej (a tam miałam największy problem nad nim zapanować)... Zabawke Max ma najczęsciej "pod łapą", Mamie zanosi demonstarcyjnie do kuchni, licząc na nafaszerowanie czymś smakowitym;) Quote
egradska Posted January 27, 2009 Author Posted January 27, 2009 halbina napisał(a):czyli wychodzicie na prostą... :cool3: trochę tak;) Przez kilka dni Max był wyjątkowo grzeczny, wiec wczoraj sie odważylam pójść z nim w środku dnia na najbardziej uczęszczaną ulicę (po moj ulubiony miesięcznik, nie ukrywam:oops:). Postaliśmy na przystanku, blisko ludzi, ale pod najwyższą kontrolą, poszliśmy do parku... Część ludzi w ogóle nie zauważał, natomiast są osoby, które budzą w nim negatywne emocje - głosno mówią, zamaszyście idą, wymachują reklamówką, idą wprost na nas, mają ryczący telefon z muzyczką... hmmm Duży pies to z automatu nieprzyjaciel, natomiast mały - jeśli nie drze szczekadła i nie zbliża się zbytnio - często jest ignorowany, to dla mnie b. pocieszające... Zebym tak jeszcze go miała gdzie puścić, żeby pobiegał... Quote
halbina Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 ten problem mam i ja z Platonem... z Inka zresztą też... bo jak już nawet pies nieagresywny, to ludzie panikują, że duży i spuszczony... a ona ciekawska... Quote
maggiejan Posted January 28, 2009 Posted January 28, 2009 Ewuniu, Maksiu zmienił się bardzo na korzyść, a to tylko 2 miesiące :lol:. Bardzo możliwe, że za pół roku to będzie pies bezproblemowy ;). Quote
egradska Posted January 28, 2009 Author Posted January 28, 2009 oby... Czas tak szybko gna do przodu... Boję się, że mimo wszystko latem znów będę musiała wyjechać i ogarnia mnie przerażenie... Mimo wszystko Mama boi się Maxa, więc pozostaje jakis hotel, ech:shake: Zwykle wyjeżdżałam na ponad 3 m-ce... Quote
egradska Posted February 4, 2009 Author Posted February 4, 2009 Patrzę na to, co napisałam równo tydzień temu i strasznie mi smutno:shake: Dokładnie do piątku trwała "anielska faza" Maxa. W piątek udowodnił mi, że w jego przypadku raczej nie ma mowy o agresji smyczowej - wyrwał mi się i zaatakował psa, który z miejsca się poddał, nawet nie próbował go dziabnąć (a mógł, też był duży i w odróżnieniu od Maxa nie miał kagańca). Ofiara w przerażeniu wyrwała się swojemu włascicielowi i przez około kwadrans goniliśmy psy - Max dopadał przeciwnika, tamten się poddawał, dobiegaliśmy, psy dalej:shake: Włascicielowi ofiary puszczały nerwy, chciał zdzielić Maxa jakimś drągniem i tylko fakt, że Max był w kagańcu zapobiegł większemu nieszczęściu. Cały ten cyrk odbył się na środku ulicy, na szczęście nie tej głównej i wdzieczna jestem niebiosom, że nic wtedy nie jechało. W końcu ten pan dopadł Maxa i pomogł mi go jakoś uspokoić... Wolę sobie nie wyobrażać tej wersji wydarzeń, gdyby mi się Max wyrwał np za rowerzystą:-( Właściwie od tej pory Max jest znacznie bardziej pobudzony na spacerach, nie chodzimy już tak spokojnie jak w ub tygodniu, znów jest wszystko nieprzyjazne...A to nie koniec nieszczęść - w sobotę u Rodziców rzucił się na sąsiada- którego znał, tolerował, który przyszedł w odwiedziny z psim przysmakiem i kością- gryzakiem. Z mojego ludzkiego punktu widzenia - nie miał powodu najmniejszego. Wiem na pewno, że Maxa nie zostawię pod opieką Rodziców ani na chwilę:shake: Po tym zajsciu tylko brat się drania nie boi - zresztą Max go uwielbia, w życiu nie widziałam 15-minutowych wyskokow z piskami na powitanie - a własnie tak nasz dranioł go wita. Ja też się nie boję, bo pies jest i -de-al-ny kiedy jest tylko ze mną w domu, za to trauma na spacerach tak wielka jak kiedyś. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.