Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

puli napisał(a):
I pomyśleć że kiedyś sama nie wierzyłaś że z tego bzika bedzie taki fajny pies ;)
My sobotnie poranki i wtorkowe popołudnia spędzamy w wiadomym miejscu. A właściwie niezupełnie bo miejsce zmieniło lokalizację. ;)
Może wpadniecie kiedyś z wizytą? :lol:


Chętnie wpadniemy z wizytą, o ile nie będzie dzikich upałów:) Prosimy o nową lokalizację na pw, bo wujek internet mówi nawet o zmianie miasta?? Pozdrawiamy podziwiając konsekwencję

  • Replies 188
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Justysia i Grześ napisał(a):
My jesteśmy ciekawi jak tam udała się wycieczka :)

A my czekamy i czekamy, aż znajdziecie chwilkę, by napisać słówko o Waszej znajomości z Maxiorem:) Bo w sumie nikt z dogo nie widział go na żywo w domku, a jedynie w różnych okolicznościach przyrody. Podczytującym wątek dranioła donoszę, że witał Justysię i Grzesia z zapałem starego przyjaciela, całkowicie mnie nie słuchał, ładował się na kolana, domagał uwagi, zabawy i psich smakołyków, które omal nie wyrwał Justysi razem z kieszenią:mad: w sumie był nieznośny i cudownie beztroski, szczęśliwy z odwiedzin Gości, którzy się go nie bali:multi:

Posted

Jesteśmy.
Przepraszamy za ciszę, ale my naprawdę... Zresztą co ja się będę tłumaczyć, jeszcze będzie, że tylko winni się tłumaczą i że jaja sobie robimy, że czasu brak :eviltong:
Poważnie ciężko u nas z czasem do tego stopnia, że jeszcze zdjęć z wakacji nie zgraliśmy. Jak nam się to uda to dokopiemy się do jakiegoś zdjęcia Maxiora i wstawimy na pewno. Nasze zdjęcia pewnie pooglądamy kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości jak znajdzie się czas.

Co do wizyty to spodziewaliśmy się troszkę diabła, który będzie nas chciał zeżreć już na samym wstępie, ale okazało się, że pańcia troszkę demonizowała psiaczka :diabloti:
Maxio chyba był zadowolony z wizyty, wyślinił nas totalnie, wyskakał i nawet prawie udało mu się wleźć nam na głowy, ale się nie daliśmy, (albo to on się rozmyślił :hmmmm:)...
W każdym razie było miło i wyszliśmy cali, poza kilkoma zadrapaniami :lol:

Chwilowo kończymy i lecimy dalej do swoich obowiązków, ale wrócimy z jakimś zdjęciem na pewno.

Pozdrawiamy

  • 1 month later...
Posted

Bardzo dziękujemy za odwiedziny:) Maxior ma się niezgorzej, dzielnie zniósł mój sezon wyjazdowy i u pani trener był ponoć supergrzecznym owczarem:) W ramach obchodów kolejnych psich urodzinek zaliczył wycieczkę do Krakowa, gdzie stał się niemal atrakcją turystyczną, był grzeczniutki i zaaferowany nowym miejscem i z prawdziwą gracją zachowywał się w restauracji, do której - ku mojemu najwyższemu zdumieniu - został osobiście wpuszczony przez Panią Właścicielkę... Odkąd konsumuje Bewi doga udało mu się troszkę schudnąć, jest dość radosny i pełen energii... Gdyby tak jeszcze udało się usunąć w nieokreśloną przyszłość ten koszmarny deszcz, byłoby całkiem ok

Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za wklejenie zdjęć dranioła:)

  • 2 months later...
Posted

Jest koniec listopada, więc obchodzimy 2 rocznicę naszego wspólnego bytowania.Jak ten czas gna....
Pora na małe podsumowanko:
Maxior przywykł do mnie, pod wieloma względami bardzo się zmienił. Przede wszystkim odkrył, że niektórzy ludzie są fajni i bez problemu im okazuje swoją psią sympatię (kocha z wzajemnością np. Panią z obuwniczego, mam tam zakaz wstępu bez psa) . Uwielbia podróżować i słowo POJEDZIESZ jest dla niego jednym z najprzyjemniejszych, bez problemu ładuje się do wszystkich możliwych środków transportu.
NIE lubi innych psów. Zdecydowanie nie lubi.
NIE lubi małych dzieci. Pilnuje terytorium, obcego do domu nie wpuści za skarby świata.
Jeśli się cieszy, nic i nikt nie jest w stanie powstrzymać jego euforycznej psiej radości...

Fajny ONek z niego:)

  • 5 years later...
Posted

Ha, ale jak? Wszystkie foty zniknely z watku jak kamfora. Prawde mowiac, sam watek znalazlam tylko dzieki wyszukiwarce, chcialam sprawdzic, czy jeszcze jest, skoro od lat na nim nie pisze. Milo nam, ze wpadlas, elficzkowa <3

 

  • 4 months later...
Posted

Wczoraj moj "ON z charakterem" opuscil mnie w tej rzeczywistosci :( Nie ma juz Draniola najukochanszego, ktory tak cudownie sie wpisal w moje zycie i tyle mnie nauczyl :( Przegralismy z rakiem nadnercza, ktory rozwalil sledzione... Oslabione serduszko nie wytrzymalo trudow dlugiej operacji... Jestem w totalnej rozsypce

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...