diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 sleepingbyday napisał(a): dziewczyny, czy wy się zastanawiałyscie nad długoterminowa strategią? tzreba skonfrontowac się z wizja, ze itek domu nie znajdzie.... ledwo mi to przez gardło pzrechodzi, ale istnieje, eee, spore ryzyko, ze tak będzie. czy ja się zastanawiam? Sleep, ja o niczym innym nie myślę. Nie ma dnia, ani nocy bym tego nie mieliła w mózgu, nie ma chwili by mnie to nie napawało lękiem.... Strasznie to brzmi, ale jeśli sprawność czynności fizjologicznych nie powróci, gorsza nóżka zostanie sztywna, domek się nie znajdzie, u Ulv pozostawienie go jest przecież niemożliwe, ona sama nie da rady z dwoma kalekaimi a ja się też nie mogę współzajmować nim przez cały czas - to pozostaje schron, a wtedy mój TZ już zastrzegł, że na to nie pozwoli, biedaka mi ukradnie i uśpi, bo będąc Itkiem wolałby nie żyć, niż kaleki trafić do przytułku/więzienia. Tak wygląda strategia długoterminowa w przypadku, gdyby nic nie wyszło. Jak ktoś ma lepsze pomysły, uprzejmie proszę, a nawet błagam... :placz::placz::placz: i przepraszam wszystkich. UFF, wygadałam się, a teraz możecie na mnie nakrzyczeć, za defetyzm, brak strategii i ogólną niemoc:oops: Quote
ulvhedinn Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Cholera, żebym miała dom z ogródkiem, to mógłby sobie zostać nawet na zawsze, ale to trzecie piętro... i nie da sie ukryć, że na dłuższą metę jest męczące... :-( Quote
Poker Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 przypuszczam,że nikt nie będzie krzyczał, bo sytuacja jest patowa. Iti dostał wielką szansę, bez nie byłoby wiadomo czy będzie chodził.,teraz wiemy :-( Może akurat jakiś cud się stanie? i dom się znjadzie ? Czy ULV opowiedziała się jak długo może jeszcze Itka trzymać? Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Iti poza swoim kalectwem i upośledzeniem fizjologii jest jeszcze z jednego powodu trudny do adopcji: bardzo dużo szczeka, szczypie w nogi, ma ADHD, ciężko go opanować, uczyć, zabiegi przy nim są trudne do wykonania dla jednej osoby (Ulv-twardzielka z doświadczeniem czasem sobie ledwo radzi, a co dopiero ktoś kto nie ma doświadczenia). Ktoś, kto go przygarnie bedzie musiał wykonywać pracę nie tylko fizyczną, ale także psychologiczną nad nim. Kwestia ile może zostac u Ulv nie jest obgadana. Poza tym obawiam się, że ciężko bedzie jej podjąć decyzje o oddaniu go do schronu np. Może Ulv niech się wypowie.... Quote
ulvhedinn Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Z tym ADHD to też tak nie do końca... Itek sie łatwo "nakręca", więc inaczej zachowuje się jeśli jest jedna osoba, stały opiekun-wtedy można nad nim zapanować bez większych problemów, ale jak przyjdą goście- staje się niemozliwy, popisuje sie jak umie :mad: Faktem jest, że nie mozna mu pozwolić na włażenie na głowę, żadne tam "biedactwo", czasem to i ryknąć trzeba.... :mad: jak wie, że nie może sobie pozwalać to jest ok. Z wad, dodam, uwielbia obgryzać plastik (np. zmiotkę, dwie załatwił), oraz maskotki.... mebli, wykładziny, posłanka itd nie rusza ;) Na spacerach jest dość grzeczny, choć lubi czasem obszczekać obce psy, ale w porównaniu do Kry...... Jak długo może zostać... kurcze paskudne pytanie... no nie da sie ukryć, że It jest na płatnym DT. I tak musi pozostać. Z kilku powodów. Po pierwsze, wolałabym uniknąć powtórki z Kraksy, kiedy zostałam sama z problemem. Po drugie, opłaty za Itulca idą na utrzymanie reszty stada u mnie i na wspomożenie tymczasów u cioci. M.in. na Brutusa, który się zasiedział, a jest niestety starszy i wymaga opieki weta, leków, na Piki, wymagającej specjalnej karmy i weta, na ciągle nowe kocie maluchy, także na te które do adopcji się nie nadają- Conana, wiecznie chorego kota i na Krę. I na resztę zwierzat, oraz na te wydatki, które trudno uwzględniać w rozliczeniach, np. prąd (przy takich stworach prąd się zużywa w ilościach potwornych)..... Quote
sleepingbyday Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 dobrze jest otwarcie zmierzyć się z problemem i trochę o to mi chodziło, bo różne decyzje przed nami stoją i nie znikną, niestety. np. otwarte rozważanie eutanazji, jak juz nic innego się nie da i itkowi zostanie schron. o tym myślał każdy z nas...ale istnieje niebezpieczeństwo, ze o tym trzeba będzie kiedys porozmawiać na serio, a nie jak o bliżej niesprecyzowanej, wręcz nierealnej przyszłości. żaden z nas nie godzi się na myślenie w tym kierunku - za dużo emocji i pracy włożyliśmy (tzn głownie wiadomo, kto) w itiego, zeby to zakończyć eutanazją. ale co z tego? zycie daje w kość. i nasze cierpienie związnae z tym nigdy nie będzie większe od faktu, że iti - jak pójdzie źle - będzie musiał umrzeć. to on będzie najwększym przegranym. jedyne, co teraz mi przychodzi do głowy, to adopcja zagraniczna. może trzeba by się zacząć powaznie rozglądac za możliwościami? jest taka pani w niemczech, ma coś w rodzaju hispicjum, ok 20 psów tam jest, większość stare i chore. nawiązac kontakt, z nią i z inymi, sprawdzonymi fundacjami. Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Skoro zaczęliśmy ten trudny temat, pociągnę dalej w wyobraźni to, co pewnie nadejdzie .... Minęło 7 miesięcy i powoli, ale nieuchronnie zaczynamy nie mieć kasy na tymczas (przecież Ghanima i Erazm nie będą w nieskończoność płacić 1000zł miesięcznie) i odsyłam Itcia, ale gdzie? Do schronu w Piotrkowie? Kto będzie go tam wyciskał, mył, masował, podawał leki, zawijał w pieluchy i robił badania, gdy pęcherz i nerki znów się "odezwą"... Ja naprawdę nie wiem jaką decyzję mam podjąć. Sama tego nie zrobię, bo cokolwiek nie postanowię będzie źle. Wiem, że powinnam go wziąć do siebie, jak Togaa albo Demi, i Iti tak jak Frotka powinien zostać tam, gdzie trafił. Ja jednak nie mogę go przyjąć, zresztą od początku o tym mówiłam. W sumie nie dogadałyśmy się z Dorotikus, gdy go przywoziła do Ewy na rehab i tymczas, co będzie gdy się wszystko zawali i nie uda:shake: Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 sleepingbyday napisał(a):jest taka pani w niemczech, ma coś w rodzaju hispicjum, ok 20 psów tam jest, większość stare i chore. nawiązac kontakt, z nią i z inymi, sprawdzonymi fundacjami. Nie znam niemieckiego, nie znam tej pani ani tych fundacji. Jedyną niemiecką organizację jaką znam znajoma ze sprawy ligockiej powiadomiła już dawno, wysłałam zdjęcia i nic... Hundehilfe też nie znalazło rozwiązania. Sbd - czy Ty wiesz kim jest ta Pani i czy przyjmuje jeszcze takie zwierzęta? Quote
sleepingbyday Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 ja jej też nie znam, ale poszukam jej i jeszcze inne fundacje i dam znać. jak się nazywała fundacja, co z ligoty brała (żeby się nie zdublowało)? Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 sleepingbyday napisał(a):ja jej też nie znam, ale poszukam jej i jeszcze inne fundacje i dam znać. jak się nazywała fundacja, co z ligoty brała (żeby się nie zdublowało)? Nie pamiętam teraz, znajdę tę nazwę i się odezwę. Babka z tej organizacji nazywała się Izabela Beisert Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Zwierząt w Westfalii Quote
Ghanima Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 diuna_wro napisał(a):Skoro zaczęliśmy ten trudny temat, pociągnę dalej w wyobraźni to, co pewnie nadejdzie .... Minęło 7 miesięcy i powoli, ale nieuchronnie zaczynamy nie mieć kasy na tymczas (przecież Ghanima i Erazm nie będą w nieskończoność płacić 1000zł miesięcznie) i odsyłam Itcia, ale gdzie? Do schronu w Piotrkowie? Kto będzie go tam wyciskał, mył, masował, podawał leki, zawijał w pieluchy i robił badania, gdy pęcherz i nerki znów się "odezwą"... Ja naprawdę nie wiem jaką decyzję mam podjąć. Sama tego nie zrobię, bo cokolwiek nie postanowię będzie źle. Wiem, że powinnam go wziąć do siebie, jak Togaa albo Demi, i Iti tak jak Frotka powinien zostać tam, gdzie trafił. Ja jednak nie mogę go przyjąć, zresztą od początku o tym mówiłam. W sumie nie dogadałyśmy się z Dorotikus, gdy go przywoziła do Ewy na rehab i tymczas, co będzie gdy się wszystko zawali i nie uda:shake: Diuno, po pierwsze, nie zostawimy Cię z ta decyzją - Iti stał się naszym wspólnym psem, chociaż, oczywiście, mój wkład, czysto finansowy, nie może być porównany do Waszego. Nie zmienia to faktu, że za Itiego czuje się odpowiedzialna. Po drugie - co do pieniędzy - będę przysyłać tak długo, jak będzie trzeba. Postaram się więcej, zwłaszcza że jeden z moich "wirtualnych podopiecznych" jest już za TM :placz: Ale dla Itka to akurat dobra wiadomość, paradoksalnie... Spróbowałabym kontaktu z "zagranicą" - Cioteczki, jeżeli któraś ma kontakt, namiary, cokolwiek, niech pisze - to prawdopodobnie jedyna szansa na życie dla Itulca. Ja mogę ze swojej strony pokryć koszty przewozu, jeżeli będzie trzeba. Kiedy patrzę na zdjęcia Itka to nie moge znieść mysli, że go nie będzie... Wiem, mnie z daleka łatwo jest tak mówic, bo widzę tylko zdjęcia, a nie muszę codziennie opiekowac się nim opiekować, ale nie mogę i już... Quote
sleepingbyday Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 ghanima, napisałas dokładnie to, co czuję. Quote
diuna_wro Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 a ja się poryczałam w pracy jestem, próbuję zwalić na alergię, której nie mam Quote
ulvhedinn Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 No nie płaczta... to przecież nie jest tak, że jak na chwilę zabraknie pieniędzy, to zaraz Itulca wywalę, czy co.... tylko po prostu strasznie nie chciałabym powtórki z Kry- był taki okres, że na apele nie odpowiadał prawie NIKT, a nie chodziło o kasę, tylko o to, żeby z Krą posiedzieć. Zawaliłam studia, zostałam z długiem i nieco upiornym psem, który zresztą miał być jedną noc! Naprawdę wtedy były momenty, że płakałam z bezsilności.... Że pokochałam małpę, to inna bajka ;) Itulcowi tak naprawdę należy się domek z ogródkiem i trawa po której mógłby śmigać. I człowiek "na własność"... Myslę że trzeba się sprężyć i wykorzystać wszystkie mozliwe (i niemożliwe) sposoby, żeby mu to zapewnić. Z dobrych wieści, to Itulec bardzo ładnie znosi zastrzyki z Nivalinu, nie protestuje (chociaż widać że ich nie lubi) i nie ma żadnych negatywnych objawów. Poza tym podbierają sobie z Krą wzajemnie kongi :evil_lol: a Itek zeżarł kraksowego pana ropuchę.... Quote
Ghanima Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Apel Ulv jest jak najbardziej warty nagłośnienia! Uwaga, Ciotki, przestajemy ryczeć! Powszechna mobilizacja i do dzieła! I jeszcze chciałam zapytać, jak Iti z karmą stoi... Quote
majqa Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Diunko, napisz PW z zapytaniem o niem.organizacje do wellington. Welli nie da rady przebrnąć przez całość wątku więc nakreśl jej krótko sprawę, dlaczego i skąd pomysł na Niemcy. Inna osoba, która powinna mieć orientację w temacie komu tak, komu nie to kikou. Kikou pomaga znajdować pojedynczym psiakom miejsce w Niemczech i jak mniemam ma rozeznanie w ichniejszych organizacjach. Quote
Korenia Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Kilka psów pojechało też do p.Romy (xxxx52 z dogo). M.in. Antek, którego Kikou i Ulv nocowała, znalazła też domy moim 2 podopiecznym - Kluni i Milce -kilka lat temu, jak i również Dropkowi, który siedział kilka lat od szczeniaka i wieluuu wieluuu innym psom. Diuna, może opisz całą sprawę i wyślij PW p. Romie - tylko nie wiem czy nie ma czasmi bana:oops: Quote
diuna_wro Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Ghanima napisał(a):I jeszcze chciałam zapytać, jak Iti z karmą stoi... Karma jest, Ghanimo kochana:loveu: Itulec chudzina, mało je, ale tak ma być. Dupinę ma wąską, nożki tylne cienkie, za to bary coraz większe, kark wielki, przednie łapy mocne i obłędnie krzywe. Quote
majqa Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Jeszcze jedna osoba przyszła mi na myśl co do pomocy w niemieckiej adopcji. Tą osobą jest Tundra. Quote
Ghanima Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 diuna_wro napisał(a): Itulec chudzina, mało je, ale tak ma być. Dupinę ma wąską, nożki tylne cienkie, za to bary coraz większe, kark wielki, przednie łapy mocne i obłędnie krzywe. To może zmienimy mu imię na Pudzian i poprosimy pierwowzór o sponsoring??? ;) Quote
diuna_wro Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Ghanima napisał(a):To może zmienimy mu imię na Pudzian i poprosimy pierwowzór o sponsoring??? ;) O! Genialne. Słyszałam, że Pudzian ma swoją stronę www. i chętnie odpisuje na emaile:diabloti: Quote
sleepingbyday Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Ghanima napisał(a):To może zmienimy mu imię na Pudzian i poprosimy pierwowzór o sponsoring??? ;) ale pudzian juz jest, w łomiankach. wojtuś, aka pudzian :loveu::loveu::loveu: Hehe, tez myslelismy o sponsoringu ;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.