Jump to content
Dogomania

Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki


Recommended Posts

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ojoj, dni parę nie zaglądałam do Itusia z racji wyjazdu, a tu tyle nowości... Niestety, nieszczególnie dobre wieści, zwłaszcza odnośnie spraw zdrowotnych :placz: Jak czytałam, ile pracy trzeba codziennie Itkowi poświęcić, to zgroza mnie przejęła: skąd my anioła/anielicę takiego/taką znajdziemy, żeby go na stałe wziął??? Bo o pokochanie go nie będzie trudno, ten pokręcony pychol :loveu: jest już kochany przez nas, a miłość podobno zaraźliwa jest bardziej niż katar ;) Ale ta zgroza mi przeszła, mimo wszystko mam takie wewnęrzne przekonanie, że ten piesek ma przed sobą jeszce lata życia w szczęściu pomimo tragicznych przeżyć. Tak ma być i tą wersję zamierzam propagować :razz: A moze by pomyśleć o dodatkowym wsparciu finansowym dla ewentualnego przyszłego właściciela, bo utrzymanie Itusia to kupa forsy, wiec nasz anioł/anielica jeszcze musiałaby być przy kasie?
Co myślicie o tym, żeby Itusiowi taki "fundusz powierniczy" założyć???

Posted

Utrzymanie samo w sobie nie jest drogie. Ja na leki wydałam w tym miesiącu około stówki, ale starczy mu to na dość długo. Do tego trochę kosmetyków: sudokrem, oliwka, chusteczki nawilżane i pieluszki. To nie są aż tak ogromne koszty.

Tu chodzi bardziej o ogrom pracy: wyciskanie moczu, pomoc przy robieniu koo, masowanie łapek, ścieranie siu i koo z podłogi kilka razy dziennie, kąpanie psa też kilka razy dziennie, ciągła obserwacja czy nie ma stanów zapalnych, podwyższony poziom higieny, organizacja domu/mieszkania, żeby nie mógł wszędzie wchodzić skoro robi pod siebie. Wg mnie to jest trudne.

Kosztem mogą być badania moczu i krwi, które co jakiś czas trzeba zrobić. Rehabilitację ma za darmo (jesli się nic nie zmieni:roll:)

Posted

Papu nie wliczam, bo Iti jest na diecie:cool3:heh, więc sumka niewielka... ładnie zjada suche... i niewiele. Czasem mu przyniosę wołowinę. Teraz częściej będą kostki cielęce.

Jak będzie wózek i więcej ruchu - dostanie większe porcje i więcej mięsa.

Cholera, rehab dobrze było dalej prowadzić. Nie wiem czy nie należy się rozglądać za jakąś inną osobą do rehabilitacji.

Ghanima - też już myślałam o utworzeniu funduszu na cel dożywotniej renty inwalidzkiej Itiego;)

Szkoda, że polska odpowiedzialność karna za takie czyny jest na poziomie zero, bo może sąd mógłby zasądzić na rzecz psa świadczenie od winowajcy i np. w trybie egzekucji administracyjnej odciągać mu od dochodów, jak alimenty, grzywnę. Marzy mi się.... Pozostaje więc zawołać tylko: Izadoraaaaaaa, cegiełki ?!!!

Posted

diuna_wro napisał(a):
(...) Obiecał, że jeśli uda się uruchomić neuroprzewdnictwo na tyle, że Iti wstanie (...)

W czym pan doktor widzi szansę na to uruchomienie neuroprzewodnictwa? W rehabilitacji, czy może sugerował jakieś leki?

Posted

Leków nie zalecił żadnych, pytałam czy mogę podawać dalej UBRETID i mówił, że tak. Rehabilitacja oczywiście nie zaszkodzi, a może i pomoże. Jednak szanse niewielkie - tak twierdzi pan doktor, który jak wspominał, sam kiedyś z zapałem ratował wiele psów długą rehabilitacją itd., i doświadczenie mówi mu, że w większości takich, ciężkich, przypadków nic to nie dało.

Każdego lekarza pytam o leki, operację, dodatkowe badania, rehabilitację i jak dotąd wszyscy rozkładają ręcę. We wrześniu miało by to sens, no max w paździeniku ubiegłego roku, ale nie teraz.

Bądźmy jednak dobrej myśli:grins: Lekarka z Łodzi, u której Iti był pod koniec stycznia przecież rokowania postawiła dobre. Kto wie...

Posted

Sama nie wiem, karmię się najmniejszym nawet okruchem nadziei... bo inaczej - załamka.

Mam nadzieję, że niczego nie zaniedbuję w tej sprawie. Jakbym coś źle robiła, zbyt wolno, albo bez ładu i składu - walnijcie mnie proszę w głowę i mówcie co i jak, bo ja może sobie niezbyt radzę:oops:.

Myślę cały czas: czy coś jeszcze można zrobić?

Posted

diuna_wro napisał(a):
Sama nie wiem, karmię się najmniejszym nawet okruchem nadziei... bo inaczej - załamka. Mam nadzieję, że niczego nie zaniedbuję w tej sprawie. Jakbym coś źle robiła, zbyt wolno, albo bez ładu i składu - walnijcie mnie proszę w głowę i mówcie co i jak, bo ja może sobie niezbyt radzę:oops:. Myślę cały czas: czy coś jeszcze można zrobić?

Pewno poczułabym jakiś rodzaj patologicznej ulgi, gdybym mogła Ci napisać, co robisz źle, wytknąć błędy... Sęk w tym, że ogarniasz wszystko... Daj Boże, by przy każdym psiaku, z dogo i poza nim, stał Twój klon, który na każde zawołanie spieszy z pomocą i stara się wyprzedzać fakty. (To miał być komplement Diuno :loveu:, a i tak zabrzmiał smutno, przepraszam.)
Za diabła nie wiem, co można by jeszcze zrobić. :-(
Na myśl z kolei, jak i gdzie szukać dla Itka domu docelowego, z kochającymi, odpowiedzialnymi i czujnymi ludźmi pojawia mi się klucha w gardle.

Posted

Ale szajs:angryy:, mnie też jakoś chwilowo brak tchu. Ta klucha to chyba zaraźliwe.

Itek wstań do cholery, bo się ciotki poduszą własnymi łzami! Wstawaj, raz dwa! :placz:

Idę dziś do niego, posiedzimy na trawie, porobimy "rowerek", poszczypię go w palce, ponaciągam ogon i wygniotę plecki. Strasznie mi żal biedaka, to jego ciałko takie zniekształcone. Ulv go czasem masuje i robi bierne ćwiczenia nóżki.

Posted

Ghanima - też już myślałam o utworzeniu funduszu na cel dożywotniej renty inwalidzkiej Itiego;)

No to zakładamy :razz:

I jeszcze jedno - Diuno, co Ty wymyślasz, co to za wątpliwości, ze źle Itkowi pomagasz, że chaotycznie itp. Jestem daleko i to Cie ratuje przed :mad: Nie chcę kadzić, ale moim zdaniem pięknie się Pycholkiem zajmujesz - Twoja pomoc to jedyne "szczęście w nieszczęściu", o którym Itek mógłby powiedzieć, gdyby umiał :cool3:

Oczywiście, inne Cioteczki tez pomagają cudnie i DT wspaniały jest bez dwóch zdań. Dla Wszystkich - :Rose:

Posted

Dziewczyny Itek jest młody ....To ogromna szansa sama w sobie ..... Ale fakt jest faktem tu czas przybycia z pomocą i rozpoczęcie działań leczniczych i rehabilitacyjnych jest najważniejsze ..... Przekonałam się o tym boleśnie u Bonusi ...... Na pewne rzeczy nie mamy wpływu po prostu ....... Trzeba walczyć dopóki są możliwości ...... A jak nie będzie szans pozwolić mu godnie, spokojnie, bezboleśnie odejść ...
Ja coś o tym wiem jak to jest kiedy po tylu wysiłkach trzeba podjąć i taką decyzję .....
Nie mówię, ze tak będzie i w tym wypadku na razie widzę światło w tunelu - chciałam tylko nieudolnie zaznaczyć, że w takich przypadkach trzeba walczyć i jednocześnie liczyć się ze wszystkim :-(

Posted

diuna_wro napisał(a):
No i wujka jednego ma Itciu - Aresika:loveu:, który go dzielnie woził z hotelu do hotelu i na rehab.


dziekuje, ze nie zapomnialas o mojej skromnej osobie

Posted

Dziewczyny nie wiem, czy już pisałam, że swietnym lekiem jest Ecchinacea compositum - działa przeciwzapalnie i przeciwzwyrodnieniowo - dostępna w kroplach i w iniekcjach.
Warto to wprowadzić w iniekcji raz na tydzień albo chociaż raz na dwa tygodnie - w takich odstępach czasowych profilaktycznie wystarczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...