feliksik Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 cały dzień o niczym innym nie myślę, jak o ITKU, co on teraz czuje. Spać też nie mogę. Mam nadzieję, że podjęliśmy dobrą decyzję Quote
togaa Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Też cały dzień o nim myślę.. Pewnie jest teraz chłopak zdezorientowany,zmeczony,podniecony....Cieżkie to dla niego chwile, cieżkie dla Diuny i wszystkich itkowych opiekunów.. Cóż,tylko miec nadzieje że będzie dobrze...,musi byc dobrze..!!!! Quote
brazowa1 Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 ile tymczasów przeszedl Iti? nowych miejsc? Quote
feliksik Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 już nowy dzień. Diunka czy ITI od razu miał jechać do Niemiec czy chwilkę będzie jeszcze w Polsce gdzieś w DT? Quote
majqa Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='brazowa1']ile tymczasów przeszedl Iti? nowych miejsc?[/quote] Diunka pewno mnie poprawi, jeśli coś mi umknęło, kolejność domków Itka: 1 dom (tam, gdzie go załatwiono) - schronisko w Piotrkowie - dom u pana Michała - dom u Ulv. Nie pamiętam, czy również nie był w międzyczasie u pani rehabilitantki. Quote
majqa Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Diunka dała znać i poleciła zrobić wpis, że sama odezwie się pewno późniejszym wieczorkiem zdać relację z akcji (w tej chwili jest poza dostępem do netu). Sam Ituś natomiast jest już na miejscu i wszystko z nim w porządku. Quote
NicolaDE Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Dear all, Iti has arrived in Germany at Ines, he is very fine! During the trip he was sitting behind me and I could take care of him during the trip! When we arrived in Germany he was running the whole time behind me! He is such a nice little boy :kiss_2: After a few day we will see what our Vet will say about him and what kind of therapy we can start. A very big THANK YOU to Agnes!!! My dear you have made soooo much für Iti and he was in a very good condition, for sure he will never forget you! :loveu:And now I'm crying again, because I think Iti broke you heart :placz: BUT you can be sure that we will do everything for Iti, and he always will get just the best and a lot of love! We will stay in touch! Take care. Hugs and Kisses Nicola Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Przepraszam wszystkich, ze tak pozno sie odzywam, ale wrocilam nad ranem, dlugo spalam, potem musialam wyleciec z domu do rodziny. Wiec... jest wszystko super:multi: Bedzie dobrze. Z ludzmi z fundacji relacja bez zaklocen. Mam wszelkie potrzebne mi dane. Ogolnie przemila atmosfera, bezproblemowa. Byli ze mna w stalym kontakcie, zarowno w podrozy, jak i teraz, ze zrozumieniem znoszac moją nerwicę i niepokój:oops:. Iti zniosl podroz spokojnie. Juz dostalam spora porcje zdjec Itusiowych. Ogladam i rycze.... Rozmawialam z Pania Irena przez tel. Iti polubil od razu Pania Ines (co widac na zdjeciach), oszczekiwal co prawda Jej meza, ale na pewno tez sie dogadaja. Przez tydzien bedzie sie chlopak zapoznawal ze stadem, aklimatyzował, a potem zaczyna sie leczenie. Pani Ines słusznie zauważyła, że także jego przednie nóżki wymagają korekty, są bardzo wykrzywione. Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Nicola:loveu: i Iti w rekach Pani Ines. Itulcu, wierzę, że jesteś w dobrych rękach. Co więcej... wierzę, ze są lepsze od moich:evil_lol: Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Brazowa1 pytała w ilu domach był Iti. Wiec wymieniam: Ewa-rehabilitantka, 3 petsitterki, 1 petsitter Michał, dt u Ulv. Moze i nie chciał ugryźć wszystkich, ale Tatę udziabał na pewno, bo na nodze ma ślad, a co więcej (Tato przyznał mi się dziś), że udziabał go jeszcze dwa razy, w tym raz w łokieć, gdy prowadził. Chyba nie lubi starszych, siwych, postawnych panów. Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Był bardzo zdenerwowany. Może dlatego, że ja też ledwo się trzymałam. Dopóki mogłam, to jakoś dawałam radę, ale jak go już oddałam i wsiadłam do samochodu to Tato mówił, że miałam taką minę, że aż bał się odezwać. Ogólnie dwadzieścia parę godzin przerażenia, strachu, smutku, łez, a była też chwila, że prawie chciałam po niego zawrócić:oops:. Teraz dopiero czuję radość i ulgę. Dostalam przed chwila email. Iti duzo szczeka i zaprzyjaznil sie Majorem. A to Iti i Klara, w drodze do Gdyni Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Podczas 7h podróży był nawet czas na zabawę:diabloti: I na spacer po lesie Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Itusiowe miejsce podróży, z całym Itusiowym życiowym dorobkiem "Tuż przed odjazdem, pożegnanie" "Powitanie - Dortmund 7:05" Quote
gonia66 Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Sledze wątek prawie od początku i prawei regularnie.."nie udzielam sie"..ale i tak łzy wzruszenia sie wcisnęły..a juz sobie nawet nie wyobrazam Diunka Ciebie...co musialas przeżyć....za wszystko, co zrobiłaś dla Itusia-Tobie (i oczywiście WSZYSTKIM innym BARDZO zaangażowanym cioteczkom też:loveu:)...składam niskie ukłony wdzięczności podziwu:loveu::loveu: Quote
diuna_wro Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Idę spać, bo padam. Jutro się odezwę, bo mam Wam wiele do powiedzenia.... Ewie, fizjoterapeutce, która tak bardzo w niego uwierzyła i przyjęła do siebie w najgorszym okresie, tuż po schronie. Ulv, która często ponad własne siły zajmowała się kolejną kaleką. Dorotikus i Erazm, bo to przecież Wy go wyciągnęłyście z niedoli. I innym Ciotkom dogomaniackim, ktorych nie sposób teraz wymienić (bo ze zmęczenia jeszcze kogoś pominę), które były na tym wątku wirtualnie, ale z najprawdziwszym sercem i dzięki nim nie czułam, ze jestem sama. Tym którzy finansowali tego biedaka. I Ffrubce i Aresikowi, którzy tak dzielnie wozili małego na rehab. Oraz tym wszystkim cichym "czytaczom", ktorych przecież wkład emocjonalny jest niedoceniony, a przecież to także ich modlitwy i zaciśnięte kciuki przyczyniły się się do sukcesu. Feliksik, Ty wiesz, dzielna dziewczyno, jak Tobie jestem wdzięczna, a za co - to jutro opiszę. Irena, Ines, Nicola, Patrycja z Dąbrówki. Brak mi słów za tak szybką, sprawną akcję, jakby nie patrzeć - ratowniczą. Dziś krótko - DZIĘKUJĘ, choć w głowie mam całe przemówienie. Moje kochane ludziska:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Itusiu, a Ciebie Ciotka to nigdy nie zapomni i nigdy kochać nie przestanie. Cholera, znów się wzruszyłam. Dobranoc. Quote
Ffrubka Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 ... musiałam wleźć, bo już nie wytrzymałam. Najwyżej ochrzan dostanę, co tam, to tylko praca :diabloti: Mordulku, trzymałam kciuki żeby wszystko się udało i trzymam nadal, żebyś się zaaklimatyzował i był szczęśliwy. To ja/my TOBIE Diunka dziękuję za wszystko co dla niego zrobiłaś !! A fotki rozwalają serce... kochana psinka :loveu: Jak będę już z powrotem na tym świecie, to wrzucę zdjęcia z mojej ostatniej wizyty u Itulca. Quote
sleepingbyday Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 wypchajcie się... rycze jak głoopia.. musż eiśc na fajka to porycze sobie na korytarzu, a nie publicznie... będzie dobrze, na pewno. ale i tak rycze. to, co tutaj rózne wariatki dla niego zrobiły, to było osiagnięcie stulecia. teraz najwiekszy wysiłek przejęli inni, ale Iti będzie zawsze, zawsze na szczególnym miejscu. Quote
majqa Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='Ffrubka'](...) Jak będę już z powrotem na tym świecie, to wrzucę zdjęcia z mojej ostatniej wizyty u Itulca.[/quote] Koniecznie, koniecznie!!! Prosimy!!! :loveu: Quote
Erazm Posted September 28, 2009 Author Posted September 28, 2009 Wzruszyly mnie foty... Ech, Diuna dzielna z Ciebie dziewczyna Quote
feliksik Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Diunka to brzmi jak pożegnanie - ryczę jak bóbr. A mam nadzieję kiedyś Cię wreszcie poznać. Trafiłam tu na dogo przypadkowo i od razu na ITKA (coś mnie tu skierowało właśnie w momencie jak były rozważania o eutanazji), dlatego jest dla mnie wyjątkowy. On zapoczątkował moje zaangażowanie na dogo i pochłonął moje myśli całkowicie. Przez ostatnie 3 miesiące codziennie tu zaglądałam dla niego. Mam nadzieję, że jego nowi opiekunowie będą relacjonować nam dalsze jego losy, bo dla mnie dogo bez ITKA to nie byłoby to samo (chciałam podkreślić, że nadal ryczę jak bóbr:placz:, Diunka Ty wiesz jak przyprawić kogoś o płacz :cool3:) Quote
brazowa1 Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Patrze na fotki i to chyba jest ta sama pani,ktora juz prawie 3 lata temu opiekowala sie niepełnosprawnym sopociakiem Ciapkiem. Poszukam fotek z jej domu-to specjalistka od kalekich psów. Quote
Erazm Posted September 29, 2009 Author Posted September 29, 2009 Brazowa, koniecznie, zeby nam sie Diunka nie zamartwiala. Quote
diana79 Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 sorki za offa ale może ktoś znajdzie sposób ja mu pomóc :placz: http://www.dogomania.pl/forum/f28/lunak-ponad-11-lat-na-polamanych-lapach-zbieramy-na-wozek-133772/ obecnie pogryziony cierpi w schronie :placz: Quote
diuna_wro Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='feliksik']Diunka Ty wiesz jak przyprawić kogoś o płacz :cool3:)[/quote] a co? sama mam płakać? :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.