diuna_wro Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 majqa napisał(a): Dobrze, że zostały przesłane dane o Itku (te dotyczące badań i te z obserwacji). Ośmielam się wyrazić smutek, że podejrzewasz mnie o nie przedstawianie fundacji tych informacji. :-( Mogłam pominąć drobiazgi typu: czy Iti bedzie na www fundacji, ale nie najważniejszą sprawę. Opisałam to obszernie w pierwszym emailu, a teraz podaje kolejne informacje, a takze odpowiedzi bedace juz konkretnymi pytania od Pani Ines, z ktora na razie nie chce bezposrednio sie kontaktowac, poniewaz nie znam niemieckiego. Zaczyna sie robic atmosfera NIEUFNOŚCI? Dobranoc, ide spac, ledwo widze. Itek Was pozdrawia, mówił;) mi dzisiaj, jak byłam u niego. Quote
diuna_wro Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 diuna_wro napisał(a): (...) i dlaczego ktoś z ich strony miałby mi odpowiedzieć na pytanie o ich wysokość i sposób alokacji tych środków? Tu w sumie głupio pomyślałam, bo być moze jest to rodziaj informacji publicznej, do której miałabym prawo i gdybym się uparła, to fundacja powinna mi sie wytłumaczyć. Nie wiem, nie znam prawa niemieckiego. Quote
majqa Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 [quote name='diuna_wro']Nie pytaj mnie o opłaty jakie wnoszą Niemcy chętni na psa. Skąd ja mam to wiedzieć i dlaczego ktoś z ich strony miałby mi odpowiedzieć na pytanie o ich wysokość i sposób alokacji tych środków? Przeczytaj proszę moje pytanie uważnie. Nie śmiałabym pytać o przeznaczenie tych pieniędzy. :-o Ponadto, oczekiwałam odpowiedzi od osób, które są w temacie i znają niemieckie realia (nie wywoływałam Ciebie Diuno do odpowiedzi). Zapytałam bowiem, co składa się na tę opłatę i to zapytałam obocznie do tematu "Itek", wyłącznie z czystej ciekawości (czyli np. koszt niemieckiej sterylki, szczepień etc., czyli "wyposażenia psa" przed adopcją). Alokacja to rodzaj, skrótem, przeznaczenia jakiejś kwoty na coś i podkreślam, nic mi do tego, co dana organizacja/ fundacja robi z kasą pobraną za wyadoptowanie psa. Quote
majqa Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 diuna_wro napisał(a):Tu w sumie głupio pomyślałam, bo być moze jest to rodziaj informacji publicznej (...). Jasne, że publicznej, bo kwoty, które podałam są na stronie tej organizacji. Gdybyś zechciała na spokojnie wczytać się w moje pytanie, kliknąć tam, gdzie napisałam, że można spojrzeć, zobaczyłabyś je i byłoby po sprawie. Quote
majqa Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 diuna_wro napisał(a):Ośmielam się wyrazić smutek, że podejrzewasz mnie o nie przedstawianie fundacji tych informacji. :-( (...) Zaczyna sie robic atmosfera NIEUFNOŚCI? (...) Itek Was pozdrawia, mówił;) mi dzisiaj, jak byłam u niego. Akurat kogo jak kogo ale Ciebie nie podejrzewam nawet o cień złej intencji ani, że czegoś nie dopilnowałaś. Jeśli była informacja, że przesłałaś wszelkie medyczne info o Itku, a ja to przegapiłam, przepraszam. Nie dopytywałabym, czemu ktoś może być dobrej myśli, co do Itka. Nie kieruje mną nieufność wobec Ciebie ale zwykłe, ludzkie zmartwienie, co się będzie z psiakiem działo. Ponieważ, co podkreślałam, podziwiałam rzetelność Twoich wpisów, ośmieliłam się dopytać o sprawy, które mnie przyszły do głowy. Jeśli to był błąd, również przepraszam. Więcej pytań nie będzie. Mogę Ci to obiecać. Quote
feliksik Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 To może ja dam linka kim jest Pani Patrycja i jej powiązania z fundacją Lębork: Pokrzywdzone zwierzęta z Lęborka znajdą dom za granicą - 10 marca 2009 Quote
diuna_wro Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 [quote name='majqa']Więcej pytań nie będzie. Mogę Ci to obiecać. Majqo - to nie tak. Twoje pytania w większości są cenną wskazówką i inspirują mnie do przemyśleń, jednak podejrzenie, że nie opisałabym wylewnie stanu chorobowego jest dziwne, ponieważ wiesz przecież jaka jestem skrupulatna w przekazywaniu informacji. Chwilowo mam wrażenie, ze powstała jakaś fobia, ze ta fundacja nic, tylko czyha na życie Itiego. Dostałam numer tel do Pani Ines, z dopiskiem, ze Pani Ines bardzo cieszy się na staly kontakt (być może tak jak my mamy problem z niektórymi organizacjami, bo nie udostępniają tych danych, tak i oni mogą mieć problem z naszymi wolontariuszami, którzy często oddają psa i się nim nie interesują). Numer podaję Erazm, na PM. Potem Welli. Będę wdzięczna za przeprowadzenie w moim imieniu tych rozmów, tylko błagam Cioteczki, bez uprzedzeń! Wg mnie Ci ludzie to może faktycznie szansa dla Itka. Codziennie dostaję od nich emaile z pytaniami o niego, jak widać są otwarci na współdziałanie. Tak, Pani Patrycja jest kierowniczka tego schroniska. Czy ktos ma jakies uwagi do jej osoby i jej działalności? Z uzyskanych przeze mnie informacji wynikło, ze mają dobrą opinię. Czy ktoś coś wie więcej? Quote
diuna_wro Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 majqa napisał(a):Pytanie poza konkurencją dla osób znających realia niemieckie - za co pobierana jest tak wysoka opłata (co się na nią składa, że cena jest taka, a nie inna)? Faktycznie, pytanie nie było skierowane do mnie. Przepraszam najmocniej, nie doczytałam/nie zrozumiałam, było bardzo późno. Mój mózg jest wyczerpany zawodową pracą umysłową, która w letnim okresie zintensyfikowana w ciągu dnia do maksimum, sprowadza wieczorem moją percepcję do minimum. Quote
majqa Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 [quote name='diuna_wro'](...) jednak podejrzenie, że nie opisałabym wylewnie stanu chorobowego jest dziwne, ponieważ wiesz przecież jaka jestem skrupulatna w przekazywaniu informacji. Chwilowo mam wrażenie, ze powstała jakaś fobia, ze ta fundacja nic, tylko czyha na życie Itiego. Dostałam numer tel do Pani Ines, z dopiskiem, ze Pani Ines bardzo cieszy się na staly kontakt (...) Numer podaję Erazm, na PM. Potem Welli. Będę wdzięczna za przeprowadzenie w moim imieniu tych rozmów (...) Tak wiem, jak jesteś skrupulatna i powinnam była pomyśleć, że podesłałaś info o stanie Itka ale wiem również, że jesteś zakochana w Itku po uszy, martwisz się, działasz pod presją emocji, zmęczenia i dźwigasz ogromny balast odpowiedzialności, a wtedy, czasami coś człowiekowi może umknąć więc najzwyczajniej, po prostu, po ludzku dopytałam. Mało tego, punkt ciężkości przypadał tu nie na domniemanie tego, czy coś Ci umknęło tylko na pełne nadziei podejście do sprawy pani Ines więc chciałam poznać jego źródło (a pełne zapytanie moje w tej kwestii brzmiało: "Na jakiej podstawie pani Ines wie, że nie wszystko (mam na myśli stan zdrowia Itka) jest stracone? Czy zostały tam przesłane jakieś wyniki Itka? Pani Ines jest wetem lub konsultowała sprawę Itka z wetami? Daleko mi tutaj do słów krytyki, bo skoro to domek, gdzie przewijają się psie kaleki, można mówić o sporym doświadczeniu. Z własnego wiem natomiast, że przypadek przypadkowi nie jest równy, dopytuję więc o źródło przekonania pani Ines."). Nie ma tu więc sugestii, że snuję jakieś podejrzenia wobec Twojej osoby. Nie mam fobii, że ta fundacja czyha na życie Itka. Gdyby coś podobnego miało miejsce pofatygowałabym się sama do lekarza. Pytania, jakie zadałam, a dotyczące psiaka, który i mnie leży na sercu, zadałabym również w przypadku każdej innej fundacji/ organizacji i to bez względu, czy jechałby do Holandii, Francji, Czech, czy...Górnej Wolty. Fantastycznie, że masz już namiar do pani Ines, a pani jest otwarta na kontakt. :lol: Mam nadzieję, że zarówno Erazm jak i Welli pomogą w komunikacji! Buziaki dla Itunia!!! :loveu: Quote
iwoniam Posted August 8, 2009 Posted August 8, 2009 witam, rozesłałam wiadomości o piesku gdzie się dało, co nam się uda w Krakowie to pomożemy. jeśli mogę - proszę o wpisanie gdzieś tu konta pieska - nie mogę teraz go szukać, dopiero o takiej porze znajduję czas na pomoc " "finansowo - medialną " piesków i innych zwierzaków, nie chcę teraz szukać tego konta. Dziękuję za szczegółowy opis historii Itiego Quote
feliksik Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 czy mi sięwydaje czy gdzieś przeoczyłam. ITI nie ma żadnego banerka do wstawienia? Quote
majqa Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 [quote name='feliksik']czy mi sięwydaje czy gdzieś przeoczyłam. ITI nie ma żadnego banerka do wstawienia? Ma, na str. 42. Czy pamiętacie te bliźniacze ujęcia: "wiara" i "nadzieja"... ? W co pozostała wiara, na co nadzieja? :-( Quote
ulvhedinn Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 W tej chwili Itkowa nadzieja dotyczy, jak sądzę, wymiziania i smakołyka przed snem, może krótkiej zabawy pluszowym psiakiem ;) ...a od martwienia się są ciotki :diabloti: Quote
feliksik Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 majqa napisał(a): Ma, na str. 42. dziękuję za wskazanie strony Quote
Ghanima Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 ulvhedinn napisał(a):W tej chwili Itkowa nadzieja dotyczy, jak sądzę, wymiziania i smakołyka przed snem, może krótkiej zabawy pluszowym psiakiem ;) ...a od martwienia się są ciotki :diabloti: Kochani, wchodzę na wątek i nie poznaję go... Rozumiem niepokój, rozumiem poddenerwowanie, zmartwienie itp. bo sytuacja Itka nigdy nie wyglądała różowo, a zwłaszcza teraz, gdy wiemy już, z jakimi problemami zdrowotnymi trzeba się liczyć i borykać każdego dnia. Mam jednak wrażenie, ze właśnie teraz, gdy pojawiła się szansa dla Itulca, co prawda, nie taka, jaka w pełni by nas cieszyła, ale zawsze, zaczynamy zbiorowo popadać w depresję, zaczynają pojawiać się jakies pretensje, niejasności, doszukiwanie sie podtekstów itp. Zapewne w większosci to efekt zmęczenia i obaw, ale apeluję: nie róbmy sobie tego! Zobaczcie, całkiem duzo udało się zrobić: mamy juz diagnozę, wózeczek, Iti się rehabilituje - z różnymi trudnościami, ale jednak, i, co najważniejsze - nie siedzi w misce... Nie myślcie, proszę, że jestem niepoprawną optymistką, bo tak nie jest, ja po prostu staram się myśleć w kategoriach tego, co jeszcze możemy zrobić a nie w takich, że z Itkiem trzeba się już żegnać :shake: Pewnie teraz pomyłsicie sobie, ze mi tak łatwo mówic, bo to nie ja muszę Itka wyprowadzać, wyciskać siuśków itp. No cóż, to prawda. Staram sie pomagac w inny sposób i równiez czuję się odpowiedzialna, dlatego poczułam, że powinnam napisać parę słów od siebie - tytułem apelu a nie przygany. Ulv ma rację, Itek ma korzystać z życia, ile sie da, a my się mamy martwić - w sensie zastanawiać, a nie dołować ;) Chociaz poważne badania dowodzą, że człowiek z obniżonym nastrojem jest bardziej twórczy, to pokazują też, że jest mniej skłonny do działania... Quote
diuna_wro Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Za chwilę wyjeżdżam, wracam za 2 tyg, nie bede miala dostepu do dogo, wiec tylko tel kom: 0 694 795 026 Fundacja w najbliższą sobotę chciałaby zabrać Itiego do Pani Ines. Jednak mamy za mało informacji, mnie nie będzie, więc raczej jest to niemożliwe. Teoretycznie jednak, gdyby do tego czasu Erazm wróciła i zadzwoniła do Pani Ines, zadzwoni tam też Welli i wszystko będzie różowo, transport jest i Iti mógłby tam pojechać. Transport koordynować będzie ulv, a zawiozłaby Itiego JustynaK, która jedzie w tamte okolice i mogłaby spotkać się z przedstawicielką fundacji. Ulv przygotowałaby umowę na siebie i TOZ w Piotrkowie. Nie sądzę jednak by to się udało, gdyby jednak w jakimś ekspresowym tempie wyszło - dzwońcie do mnie, zanim cokolwiek się stanie. Następna szansa na dom u Pani Ines może się nie pojawić, no chyba, że przyjadą specjalnie po Itiego, albo dowiozę go osobiście do Dortmundu. Pozostawiam sprawę Wam, kochani. Wszelkie namiary na Panie: Patrycja, Irena i Ines podaję Ulv, Erazm i Welli. Quote
sonikowa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Czy nie ma kontaktu z Erazm, żeby zadzwoniła do pani Ines teraz? Obawy obawami, ale szkoda tracić okazję domu (bo dom stały nie jest wykluczony, prawda?) dla Itiego. Uważam i pozwolę sobie wyrazić to zdanie, że kontakt z domem tymczasowym i potenjalnym stałym, rozmowa z nim i informacje, to wystarczajace dane by podjąć decyzję. Nie wiem co czego potrzebne jest rozgryzanie prawie że życiorysów wszystkich osób, które pojawiły się w postach Diuny. Jets kontakt z panią Ines i jest to szansa na dom dla Itka. Czy naprawdę nie można nic zrobić? Quote
diuna_wro Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Sonikowa - ja już nie wiem... Info jest, transport jest, chęci są. Zobaczymy.... Ja wyjeżdżam niestety i nie mogę tego przełożyć. Podałam wszelkie dane, fundacja faktycznie staneła na głowie (jadą tylko po Itiego i suńkę Fibi, która z depresji w schronie głoduje i nie chce jeść, więc natychmiast sie zebrali do PL by ją ratować). Ulv zmierz Itka w pasie, tuż nad pachwina, bo pieluchy u Pani Ines są chyba robione na miarę, trzeba czekać na nie tydzień i jakby się jakimś cudem okazało, że Iti jedzie - trzeba jak najszybciej podać jej ten wymiar. Kup mu na drogę paczkę Seni, zapakuj wszystkie leki i .... i..... wyściskaj go ode mnie (nawet nie mogę o tym pisać:placz::placz::placz:). TAK CZY SIAK- napisz do Pani Ireny, najpóźniej w piątek rano, jaka decyzja. Albo zadzwoń do Pani Patrycji. Muszą wiedzieć, czy czekać czy nie i co dalej. Z jednej strony chciałabym wykorzystać tę szansę, bo nastepna może być za parę miesięcy albo wcale, a z drugiej strony chciałabym jechać tam z nim, poznać tych ludzi, pożegnać się. Nie wiem co robić. Zdecydujcie za mnie, choć raz. Quote
sonikowa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Diunka, rozumiem, że masz dość podejmowania decyzji ;-) ale ta decyzja została juz w sumie podjęta. Nie ma dla Itka innego wyjścia niż adopcja zagraniczna, tak przecież wynika z tych wszystkich rozważań przez ostatnie tygodnie. Pewnie, że fajnie gdybys mu towarzyszyła, ale przecież możesz tam pojechać później, w odwiedziny (choc nie za szybko chyba, żeby Itkowi w głowie nie mieszać). Czy to jets kwestia tylko decyzji czy jeszzce czegoś? A, co z tym majorem? Itek na jego miejsce wskakuje, czy też będą razme u pani Ines? Quote
diuna_wro Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Ja już nie zdaze sie dowiedziec, za chwile ruszam i mnie juz pospieszaja. Wszystkiego dowie sie Ulv, Erazm, Welli i dadza znac. Dziekuje wszystkim za pomoc, zdzwoncie do mnie albo piszcie sms i nie podejmujcie decyzji pochopnie. Jesli Major i Bursztyn wciaz tam sa - Iti zostaje tu. Quote
wellington Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 sonikowa napisał(a): A, co z tym majorem? Itek na jego miejsce wskakuje, czy też będą razme u pani Ines? No wlasnie, tez sie zastanawiam co z Majorem. A Bursztyn gdzie wyladowal ? Quote
sonikowa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Wellington, czy ty możesz zadzwonić do pani Ines i się tego dowiedzieć? I wteyd mozna podejmować decyzję zgodnie z zaleceniam Diunki. Quote
diuna_wro Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Bursztyn ma już dom - dostałam zdjęcia i filmiki z jego nową rodzinę, ale dopytajcie.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.