Jump to content
Dogomania

Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki


Recommended Posts

Posted

Melduję, że Iti ma się OK.

0dcedziłam, koo pomogłam mu zrobić, mordę wycałowałam, żwacza do gryzienia dostał i zostawiłam bez pieluchy, posmarowałam tylko brzuch sudokremem.

Ładnie trzyma siuśki, a jak podsuwa się pod niego miskę pierwsze siuuuu robi sam. Potem jest gorzej, widać mięśnie pęcherza nie są sprawne, ale cewka działa:multi:Dobrze byłoby go odzwyczaić od tej miski i wysikiwać za każdym razem na trawniku:roll:

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

diuna_wro napisał(a):
Melduję, że Iti ma się OK.

Ładnie trzyma siuśki, a jak podsuwa się pod niego miskę pierwsze siuuuu robi sam. Potem jest gorzej, widać mięśnie pęcherza nie są sprawne, ale cewka działa:multi:Dobrze byłoby go odzwyczaić od tej miski i wysikiwać za każdym razem na trawniku:roll:


Diuna, chcesz Itka odstawić od nocniczka? ;) Biedny Itulec, sam siedzi w domku, ale przynajmniej wychodzą na jaw ukryte strony jego osobowości - może ta jego pobudliwość, kłapanie ząbkami itp. jest efektem życia w licznej gormadce? Może to po prostu za duzo bodźców na raz dla niego? Ach, żeby tak był domek dla Itulca, to możnaby sprawdzić... Ale nic, trzeba wierzyć, że będzie dobrze.

Posted

Ghanima napisał(a):
Diuna, chcesz Itka odstawić od nocniczka? ;) Biedny Itulec, sam siedzi w domku, ale przynajmniej wychodzą na jaw ukryte strony jego osobowości - może ta jego pobudliwość, kłapanie ząbkami itp. jest efektem życia w licznej gormadce? Może to po prostu za duzo bodźców na raz dla niego? Ach, żeby tak był domek dla Itulca, to możnaby sprawdzić... Ale nic, trzeba wierzyć, że będzie dobrze.


Nie, nie. Iti zawsze taki był wariatuńcio. Nawet jak był sam u petsitterów.

Wczoraj po prostu czuł się nieswojo.

Posted

malicja napisał(a):
kurcze, zadnych nowych twarzy na watku...
podajcie mi prosze nume konta (gdzies go mialam, ale zapodzialam), cosik wplace


może wpiszę się już na wątek, bo od jakiegoś czasu obserwuję co tam dzieje się u psiaczka

Posted

[quote name='sleepingbyday']o matko, SAM W DOMU.... :-(
zwariuje chłopak, jak nic. ale co robić.. :shake:
trzymma kciuki za te 15latki

No, sam samiuteńki. W pokoju ma tylko gołębia do oszczekania i dwie małe myszki, których prawie nie widać. Wpadam do niego o 6:30 rano i po pracy po 16:00.

Dziewczynkom go na razie nie powierzę, nie ufam im aż na tyle. Muszę je sprawdzić, a nie mam jak z braku czasu, bo lecę do moich psów (też są same od 5:30). Na razie się tylko zapoznają i zobaczą co znaczy wolontariat, bo może myslą, że to tylko mizianie ślicznych piesków:evil_lol:

Posted

Diunka, wyslane, dostaniesz grosiki na Itka, przeznacz je na co chcesz. Wkrotce znow dosle...A numer konta mam, chodzilo mi o SWIF, Iban to pl przed nr konta twojego banku, ale wyslalam Teapotowi, ona przesle do Ciebie

Posted

Wieści z frontu itkowego dziś bardzo pozytywne;)

Udało mi się załatwić opiekę nad moimi zwierzami i dzięki temu mogłam całe popołudnie poświęcić Smrodkowi. Przyszły dziewczynki (12 i 13 l.) i był bal. Na początku oczywiście zostały sowicie oszczekane, ale po chwili zawiązała się radosna, dziecięca więź pomiędzy dziewuszkami, a Itciem - przecież jeszcze psim dzieciakiem. Było bieganie po parku, tarmoszenie, mizianie, piski z radości, leżenie na trawie z głaskankiem na 4 ręce. A Iti to już nie wiedział do kogo ma się przymilać i biegał od jednej dziewczynki do drugiej, za każdym razem otrzymując całusy. Dziś, chyba po raz pierwszy, zobaczyłam poważnie zmęczonego i dopieszczonego Itka. Dla niego idealny byłby dom z dziećmi/młodzieżą.

Dziewczynom chyba zapadła w serce idea wolontariatu, choć miny miały ciężkie widząc jak wyciskam z niego siuśki i pomagam zrobić koo. Zostały ochrzczone przez Ulvowe kocięta (czyt. osikane bluzki) i razem obserwowałyśmy często skrajne reakcje społeczeństwa na widok Itusiowego kalectwa.

Miejmy nadzieję, że dotrzymają do czasu, w którym schron pozwoli im być wolontariuszkami, bo na razie zostały przegonione z uwagi na młody wiek.

Żeby mu nie psuć fajnego dzionka, zostawiłam go bez pieluchy. Co tam, najwyżej go wypiorę jak rano przyjdę. Może jednak wytrzyma, aż zła Ciotka rano wpadnie z michą i będzie gniotła, a do tego kazała być grzecznym i nie wierzgać.

Posted

diuna ....musisz bardzo kochać Icia
wiem jakie są warunki w piotrkowskim schronie ,byłam i zgodzę się że wtedy i tam najbardziej humanitarną decyzją była eutanazja...
ale nie teraz:-(

tytuł mnie przeraża
teraz gdy Iti nauczył się żyć ze swoim kalectwem,cieszyć się życiem

jedyny chyba ratunek to jakieś psie hospicjum
jeśli nie znajdzie się ktoś kto pokocha go takim jakim jest

Posted

[quote name='kobix']diuna ....musisz bardzo kochać Icia
wiem jakie są warunki w piotrkowskim schronie ,byłam i zgodzę się że wtedy i tam najbardziej humanitarną decyzją była eutanazja...
ale nie teraz:-(
tytuł mnie przeraża
teraz gdy Iti nauczył się żyć ze swoim kalectwem,cieszyć się życiem
jedyny chyba ratunek to jakieś psie hospicjum
jeśli nie znajdzie się ktoś kto pokocha go takim jakim jest

Nie wiem czy kocham, nie dopuszczam do siebie tego uczucia, wiedząc jaki może być koniec:-( na pewno czuję ogromną litość i odpowiedzialność.

Pomimo całej otoczki itusiowego radosnego szaleństwa, ja widzę także jak ten piesek cierpi. Wyciskanie moczu to katorga: wierzga, wije się, kopie, pod koniec jęczy. Do tego trzeba używać sporo siły, gnieść i sciskać mu brzuch aż po kregosłup, oklepywać, wytrząsać do ostatniej kropli. Potem biegiem do wanny, bo wszystko i wszyscy osiurane. Te pieluchy na szelkach to też udręka dla niego. Gdyby choć załatwiał się normalnie, to już byłoby mu lżej. Koo jak zrobi to rozmazuje po całej podłodze, a teraz np. kiedy jest sam, żeby tego uniknąć najzwyczajniej stymuluję mu odbyt, by zrobił wtedy, gdy jestem przy nim i mogę posprzątać.

Podejrzewam, że pomimo profilaktyki jaką stosujemy nerki i pęcherz niebawem się odezwą, a zaraz po tym wątroba od leków. Już są początki zmian i wątrobie i w kielichach nerkowych. Za chwilę przyjdzie moment skrupulatnych badań i długotrwałego, kosztownego leczenia. Wiem, że to nadejdzie .... :-(

Szczerze mówiąc - ja bym nie chciała tak żyć i bardzo ubolewam, że w naszym kraju nie ma możliwości eutanazji dla ludzi. Nie boję śmierci - boję się cierpienia.

Iti odnajdzie swoje miejsce na ziemi wyłącznie u jakiegoś "fanatyka", ale wybaczcie ... skoro na dogo (tak przecież fanatycznym) jest problem ze znalezieniem zastępstwa choć na parę dni czy godzin, to czy opcja na całe życie jest w ogóle realna? Liczę na zagraniczną adopcję, jestem w trakcie pisania tekstu i zbierania pliku zdjęć do wysłania kilku osobom.

"jakieś psie hospicjum" A czy takie w ogóle istnieje?

Posted

Diuna , podziwiam Cię . To co robisz , i to , w jaki sposób to odczuwasz .
Właśnie zawsze za to podziwiałam też ULV . Że nie przeszkadzają jej ułomności ciała i duszy zwierzaków . Że zawsze wie , co zrobić , gdy ja . 2 razy starsza . wpadałam w popłoch :cool3: Również ta Wasza , i moja . świadomość , że pewnych rzeczy się nie przeskoczy . Czasem trzeba się poddać , czasem wybrać mniejsze zło . Podziwiam za dojście do wniosku , że rzeczy materialne nie są takie ważne . Właściwie to mając dużo jest i łatwiej i trudniej . Łatwiej , bo jest czym pomagać , ale trudniej , bo przykro się z tym rozstawać :cool3: np z osikaną bluzką lub co gorsza okoopkaną :evil_lol:
Nie wiem , czy znajdzie się dom dla Itka . Raczej wątpię :shake:
Trzymaj się , i wychowuj nowych wolontariuszy na twardzieli jak Ty sama .

Posted

diuna_wro napisał(a):
"jakieś psie hospicjum" A czy takie w ogóle istnieje?


Nie wpisuję się bo i pomóc nie mogę, ale teraz mam taką uwagę. Psie hospicjum - nie wiem czy coś takiego istnieje jako instytucja, ale jest trochę świrniętych ludzi, ktorzy biorą wlaśnie psy w kiepskim stanie. Zwykle są wspierani przez jakieś fundacje i może pisząc do nich (do fundacji) uda się dotrzeć do takich prywatnych domów.. Fakt, ze Itek jest trudnym przypadkiem. Z fundacji w Europie ja znam tylko Hundehilfe, a ta jak czytałam o Itku wie bardzo dobrze... Ale może w USA? Jak to tam wygląda? Jest kilka dogociotek, które mieszkają w Stanach, czy one nie mogłyby się zorientować w temacie?

Bo zorientować się trzeba, bo może się nagle okazac, że podejście do kalekich psow będzie inne niż nasze, wątkowe (jak zaczęłam mieć kablówkę i oglądałam programy interwencyjnem to byłam porazona jak często i lekkko podejmowano decyzję o uśpieniu - ha, widać o dogo nie wiedzieli i wszystkich tutejszych biedach wyciąganych na prostą ;-)).

Diunko, stan Itka będzie sie pogarszał, on na pewno sie męczy, ale już kiedyś pisałam w kontekście swego jamniora, którego musieliśmy uspić - póki pies cieszy się życiem, póty trzeba mu pomóc walczyć. Trzymaj się, jesteś bardzo dzielna. Że nie wspomnę o Itulcu, jaki dzielny...

Posted

diuna_wro napisał(a):

"jakieś psie hospicjum" A czy takie w ogóle istnieje?


a może któryś z weterynarzy coś słyszał o czym takim jak hospicjum dla zwierzaków? MOże jakby każdy popytał - choć nie wątpię, że takie pytania już były kierowane do wetów, ale może jeden na tysiąc wreszcie się znajdzie. Ja zaczęłam już obdzwaniać i narazie nic, ale może trafię na jakiegoś (mam cichą nadzieję). Może też komuś innemu się uda odnaleźć taką instytucję - pytajmy wszędzie

Posted

[quote name='diuna_wro']Nie wiem czy kocham, nie dopuszczam do siebie tego uczucia, wiedząc jaki może być koniec:-( na pewno czuję ogromną litość i odpowiedzialność.

Pomimo całej otoczki itusiowego radosnego szaleństwa, ja widzę także jak ten piesek cierpi. Wyciskanie moczu to katorga: wierzga, wije się, kopie, pod koniec jęczy. Do tego trzeba używać sporo siły, gnieść i sciskać mu brzuch aż po kregosłup, oklepywać, wytrząsać do ostatniej kropli. Potem biegiem do wanny, bo wszystko i wszyscy osiurane. Te pieluchy na szelkach to też udręka dla niego. Gdyby choć załatwiał się normalnie, to już byłoby mu lżej. Koo jak zrobi to rozmazuje po całej podłodze, a teraz np. kiedy jest sam, żeby tego uniknąć najzwyczajniej stymuluję mu odbyt, by zrobił wtedy, gdy jestem przy nim i mogę posprzątać.

Podejrzewam, że pomimo profilaktyki jaką stosujemy nerki i pęcherz niebawem się odezwą, a zaraz po tym wątroba od leków. Już są początki zmian i wątrobie i w kielichach nerkowych. Za chwilę przyjdzie moment skrupulatnych badań i długotrwałego, kosztownego leczenia. Wiem, że to nadejdzie .... :-(

Szczerze mówiąc - ja bym nie chciała tak żyć i bardzo ubolewam, że w naszym kraju nie ma możliwości eutanazji dla ludzi. Nie boję śmierci - boję się cierpienia.

Iti odnajdzie swoje miejsce na ziemi wyłącznie u jakiegoś "fanatyka", ale wybaczcie ... skoro na dogo (tak przecież fanatycznym) jest problem ze znalezieniem zastępstwa choć na parę dni czy godzin, to czy opcja na całe życie jest w ogóle realna? Liczę na zagraniczną adopcję, jestem w trakcie pisania tekstu i zbierania pliku zdjęć do wysłania kilku osobom.

"jakieś psie hospicjum" A czy takie w ogóle istnieje?

Nie ma instytucji hospicjum dla psow, sa osoby, ktore przygarniaja kalekie pieski. Obawiam sie, ze Itek nie ma szans nawet na takie miejsce, wlasnie ze wzgledu na wyciskanie. Tak jak pisze D. niedlugo pojawia sie komplikacje zmiany w innych narzadach.
Diunka powoli powinnas oswajac sie z mysla, ze psiaka, niestety trzeba bedzie przytulic, wezwac weta i pozwolic mu odejsc wsrod bliskich za TM, jest to przykre i bolesne...Ty egzamin odpowiedzialnosci za psa zdalas, zostal Ci ostatni ten najgorszy z mozliwych, ale nieunikniony przy takiej pasji.

Posted

w niemczech jedna pani ma psie hospicjum, co oznacza, ze ma stare i chore psy. ale czy to oficjalne "hospicjum", to nie wiem. akurat nie ma to znaczenia chyba.
iti bedzie zył krócej, to jasne. ale dopóki żyje radośnie (mimo bólu i nerwów przy wyciskaniu), to jego życie ma sens. teraz - obysmy dlai rade cos znaleźć.

Posted

Tak, SBD tez kiedys mi sie obilo o uszy, sprobujesz je odnalezc?. Pytanie czy pies, ktory musi byc wyciskany znajdzie tam miejsce? To nie jest stary pies, tu nie jest problemem to, ze nie chodzi, psiaki na wozkach swietnie sobie radza. Gdyby udalo sie to byloby cudownie, ale Diuna musi sie przygotowac, ze bedzie musiala podjac decyje taka , a nie inna... Glosno trzeba powiedziec, ze stan Itiego nie bedzie sie poprawial, niestety.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...