ARKA Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 [quote name='Agmarek'] Szkoda mi tylko tych moich nadwornych kotów, bo marzną na tym zimnie, ale nic już nie mogę zrobić. Dzikusy zdemolowałyby mi chałupę, więc nie mogę ich wpuścić do domu. Czasami tylko wieczorem wpuszczam je do garażu żeby sobie tyłki ogrzały, a na dworzu mają budę w której śpią. No ja sobie nie wyobrazam aby koty zyly w mrozy na zewnatrz. Jak bedą duze mrozy to bedzie po kotach:shake: Moi znajomi co mają takie swoje mini przytulisko to dla dwoch psiakow, staruszkow, w ich budach zamontowali jakąs zarowke "dla kurczakow", grzewczą. Moze Twoim kotom trzeba tez taka zamontowac?:shake: A co im wlozylas do tej budy aby mialy cieplo? Arka masz rację! Zapomniałam całkiem o kuwecie. Dzisiaj się głowiliśmy gdzie ona wogule jest, bo od dwóch lat nasz kot z niej nie korzysta. No i znalazła się. Klakierek jak ją zobaczył, to ucieszył się jakbym mu myszę przed nosem puściła :eviltong: Siedział w niej i siedział... i siedział... a ze dwie minuty tam produkował :crazyeye: Moje jak jest cieplo to produkuja w ogrodzie a zima w domu, glownie, ale kuwety sa do ich dyspozycji caly czas. Moje koty zawsze na noc sa w domu wiec kuwety mogą sie im przydac;). Poza tym jest niezdrowo jak kot "przetrzymuje' siu, zaraz nerki leca wiec wazna rzecz dla kota to kuweta i w takim miejscu postawiona aby bylo intymne, aby kotu nie przeszkadzac! Koty sa czyste, zle nawet postawiona kuweta moze im bardzo przeszkadzac w zaltwianiu tych spraw. No i oczywiscie aby zwirek byl zawsze czysty. Quote
Ewa i flatki Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Arka ma rację - koty na zimno są straszliwie wrażliwe :-( Ja jak weszłam w koty to nie myślałam, że tak potrafią zdemolować mieszkanie, ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć sobie "trudno - meble nie są ważniejsze od żywych istot " i dać im ciepły kąt na zimę Quote
ARKA Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Ewa i flatki napisał(a):Arka ma rację - koty na zimno są straszliwie wrażliwe :-( Ja jak weszłam w koty to nie myślałam, że tak potrafią zdemolować mieszkanie, ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć sobie "trudno - meble nie są ważniejsze od żywych istot " i dać im ciepły kąt na zimę Ewo, male koty jak i szczeniaki wiadmo, roznosi je energia. Ja jeszcze rozumiem,ze koty sa zamkniete w mieszkaniu to "im palma odwala' ale koty wychodzace, juz dorosle? Moje naprawde nie robia 'szkod', teraz jak siedza prawie caly dzien w dom. No jedynie rogi kanapy podrapane. To robia kocice. Filus byl nauczony od malego uzywania drapaczki a pozniej nie korzystal z niej i w domu tez z rogow kanapy nie korzystal. Korzystal za to z drzewka bzu sasiada:cool1:. Mimo,ze mam u siebie spore brzozy i inne drzewa ale widocznie to nie to. Dwa bzy posasdzilam ale kiedy one urosną? Nie wiem dlaczego dziewczyny korzystaja z rogow kanapy?:evil_lol: Faktem jest,ze jak Toska przychodzi z zewnatrz to pierwsze co robi, leci do drapaczki, ktora jest w kuchni ale potem sobie kanape tez poskrobie:evil_lol: No niby znaczą swoj teren:cool3: Ja kotom pazurow nie skracam bo sa wychodzace i to ich narzedzie pracy, poruszania i obrony, wrazie cos;) Nawet kiedys jakis pien zakupilam, stal w domu, ale widocznie to nie bylo to drzewo, nie korzystaly. Koty sa wyjatkowo wrazliwe, na wszystko i byle co. Dlatego tez tak duza jest smiertelnosc kotow w schroniskach:-( Quote
Ewa i flatki Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Moje mieszkają w kamienicy rzut beretem od Centralnego, więc są uwięzione w mieszkaniu :cool3:Nie wychodzą wcale, chyba, że do weta :-( Kiedyś też miałam pień na środku salonu,ale i tak drapały meble. Poprzednią kanapę rozebraliśmy w domu na małe kawałki bo wstydziliśmy się ją taką zdemolowaną wynosić :eviltong:Jak przyszła nowa to po 2 tygodniach już miała na rogach frędzle. Drapaczki są różne ale tylko w przelocie do mebli z nich korzystają :-o No, zabić bym musiała, ale ja je kocham :loveu: Quote
ARKA Posted January 1, 2009 Posted January 1, 2009 Ewa i flatki napisał(a):Moje mieszkają w kamienicy rzut beretem od Centralnego, więc są uwięzione w mieszkaniu :cool3:Nie wychodzą wcale, chyba, że do weta :-( Kiedyś też miałam pień na środku salonu,ale i tak drapały meble. Poprzednią kanapę rozebraliśmy w domu na małe kawałki bo wstydziliśmy się ją taką zdemolowaną wynosić :eviltong:Jak przyszła nowa to po 2 tygodniach już miała na rogach frędzle. Drapaczki są różne ale tylko w przelocie do mebli z nich korzystają :-o No, zabić bym musiała, ale ja je kocham :loveu: Moj sw. pamieci kot Antos byl kaleka, wiec byl pilnowany i wlasciwie nie mogl wydostac sie poza ogrod, nie przeskoczyl plotu czy na plot nie wskoczyl, no, w sumie z szesc razy mu sie udalo, inna drogą:evil_lol: no jak to kot:evil_lol: Antos jedyny mial regularnie skracane pazury i nie drapal nic. tzn. jak zaczynal cos drapac oznaczalo ze trza do weta isc skracac pazury;) Dla jego bezpieczenstwa i dobra, skolei, bylo lepiej aby nie mogl zaczepic sie pazurami i isc sobie w plener, tak ja uwazalam. Chociaz na trzech lapach jak rozpedu dostal to bieg naprawde szybko, jak pelnosprawny kot prawie:evil_lol: ale wlasnie wskoczyc gdziekolwiek to byl dla niego powazny problem:shake: Quote
Sasza Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Dzien Dobry nie wiem z jakiego powodu - bo tytul ani poczatkowe posty nie wskazuja - ale po Waszej dyskusji widze, ze na kotach sie znacie. Arko - mam 2 koty, kastraty, jeden 5 lat, drugi 4 lata oraz od 4 dni dwa psy - jeden bedzie moj, mlody ok 4-5 miesiecy, drugi ok 1,5 roku - jest na DT (obydwa maja watki, zaraz wstawie linki). I problem jest taki: jeden kot zaakceptowal nowe towarzystwo w calosci, i jest ok, natomiast drugi - atakuje tego starszego 1,5 roku pieska (rekińczyk Renio, u mnie na DT). Nigdy nie widzialam takiej agresji u kota, i zawzietosci, widac ze sam nie radzi sobie z ta sytuacja, dzis musialam podac mu na sile wode - byl odwodniony, a rownoczesnie caly czas szuka okazji, zeby Renkowi dolozyc/ Reniek sie boi, ja mam oczy dookola glowy, staram sie caly czas kontrolowac sytuacje. Wybieram sie z nim dzis do weta, ale obawiam sie ze poza kroplowka i przykazaniem karmienia i pojenia na sile - zadnej rady nie dostane. Niestety izolowanie zwierzat jest trudne u mnie w domu, bo zlikwidowalam drzwi - Rekonczyk siedzi teraz w przedpokoju, to jego wybor, tylko tam biedny czuje sie bezpieczny. Moze wiesz/ wiecie co w takiej sytuacji mozna zrobic? Przepedzanie kota ma tylko taki skutek, ze zaczal mnie unikac.. Quote
ARKA Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 [quote name='Sasza']Nigdy nie widzialam takiej agresji u kota, i zawzietosci, widac ze sam nie radzi sobie z ta sytuacja, dzis musialam podac mu na sile wode - byl odwodniony, a rownoczesnie caly czas szuka okazji, zeby Renkowi dolozyc/ Reniek sie boi, ja mam oczy dookola glowy, staram sie caly czas kontrolowac sytuacje. Wybieram sie z nim dzis do weta, ale obawiam sie ze poza kroplowka i przykazaniem karmienia i pojenia na sile - zadnej rady nie dostane. Niestety izolowanie zwierzat jest trudne u mnie w domu, bo zlikwidowalam drzwi - Rekonczyk siedzi teraz w przedpokoju, to jego wybor, tylko tam biedny czuje sie bezpieczny. Moze wiesz/ wiecie co w takiej sytuacji mozna zrobic? Przepedzanie kota ma tylko taki skutek, ze zaczal mnie unikac.. A np. w łaziece zaistalowac kota? Aby tam czul sie poprostu bezpieczny? Masz jakas jego budke, transporterek aby mial 'swoj domek"? Zarzyjaznienie sie nie potrwa kilka dni. Moja Fiona najgorzej znosi przyjscie nowego psa. Zaczyna akceptowanie nowego psa po okresie gdzies tak ok. 3 tygodni. Z tym, ze ona ma gdzie uciec, odseparowac sie. Twoj atakuje ze strachu, napewno... Wet moze tez zapisac kotu jakies leki uspakajajace ale najlepiej aby psa, narazie na "oczy' nie widzial....czyli moze lazienka, legowisko jego i Twoje czeste przebywanie z nim, w tej lazience:shake: On musi sie spokojnie zapoznac z obecnoscia psa-zapach, dzwieki, itd....takie sa koty...WRAZLIWE. A jesc nie moze przestac, to zabojstwo dla kociego organizmu. Trzy dni niejedzenia i zaczyna sie wyniszczanie, samoistne, organizmu. Stres, "wali po nerkach":-( Albo, niestety, oddasz psiaka do innego dt:shake: Quote
Sasza Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Arka, dzieki za odpowiedz. Rudy ma do dyspozycji wlasciwie cale mieszkanie - 2 pokoje i kuchnie (niestety wyrzucilam drzwi ze wszystkich pomieszczen). Swoje-bezpieczne miejsce koty maja u mnie w sypialni, na parapecie, za zasloną, lub wysoko na szafie. Wystraszony pies w ogole juz nie wchodzi do mieszkania, tylko siedzi w przdpokoju. Dla mnie ta sytuacja jest o tyle dziwna, ze Reniek nie wychodzi z korytarza, tam sie ukryl przed atakami i nie chce wyjsc - i kot ma cale swoje terytorium 'bez intruza' - ale sam zaglada do przedpokoju, sam tam przychodzi, i gdyby nie to ze go pilnuje to znow probowalby atakowac Renka - to widac po jego takiej przyczajonej postawie, polozone uszy - dokladnie tak 'poluje' na ptaki za oknem, czy na sąsiednim balkonie. Przypuszczalam, ze psy sie moga nie polubic, albo ze psy beda gonic koty - ale z taka sytuacja nigdy sie nie spotkalam (ale tez doswiadczenie w relacjach psio-kocich mam kiepskie). Ide z Rudym za chwile do weta, musze zaczac go karmic, i chyba najlepsze bylyby takie zawiesiny do podawania w strzykawce.. Quote
ARKA Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 [quote name='Sasza']Arka, dzieki za odpowiedz. Rudy ma do dyspozycji wlasciwie cale mieszkanie - 2 pokoje i kuchnie (niestety wyrzucilam drzwi ze wszystkich pomieszczen). Swoje-bezpieczne miejsce koty maja u mnie w sypialni, na parapecie, za zasloną, lub wysoko na szafie. Wystraszony pies w ogole juz nie wchodzi do mieszkania, tylko siedzi w przdpokoju. Dla mnie ta sytuacja jest o tyle dziwna, ze Reniek nie wychodzi z korytarza, tam sie ukryl przed atakami i nie chce wyjsc - i kot ma cale swoje terytorium 'bez intruza' - ale sam zaglada do przedpokoju, sam tam przychodzi, i gdyby nie to ze go pilnuje to znow probowalby atakowac Renka - to widac po jego takiej przyczajonej postawie, polozone uszy - dokladnie tak 'poluje' na ptaki za oknem, czy na sąsiednim balkonie. Przypuszczalam, ze psy sie moga nie polubic, albo ze psy beda gonic koty - ale z taka sytuacja nigdy sie nie spotkalam (ale tez doswiadczenie w relacjach psio-kocich mam kiepskie). Ide z Rudym za chwile do weta, musze zaczac go karmic, i chyba najlepsze bylyby takie zawiesiny do podawania w strzykawce.. No jest mocnym osobnikiem. Koty sa terytorialne wiec nie tyle poluje co chce wlasnie intruza przegonic. A czy sie boi, czy jest zestresowany kot, łatwo to widac. Wtedy koty zaczynaja sie jakby "oblizywac' to oznaka stresu u kota...:shake: Tak jak na tym zdjeciu co wstawilac. widac,ze boi sie pewnie aparatu;) Quote
Agmarek Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Moje koty w swoim domu mają legowisko które przeznaczone jest do budy. W zeszłym roku zimę też spędziły na dworzu i to w pudełku, chociaż też nie do końca, bo Kotka siadała na dachu który w końcu się zapadł :diabloti: W tym roku nie chciałam ryzykować. Kupiłam budę. To są w połowie dzikie koty i nie wyobrażam sobie wpuścić je do domu. Dają się głaskać tylko mnie, boją się mojego męża i dzieci. Kiedyś jeden z kociaków wpadł do domu, a tam oszalał. Zaczął miauczeć, skakać po meblach, ale jak zaczął walić głową w szybę w drzwiach, to mu otworzyłam. Poza tym mała kotka zapamiętała sobie szczepienie, no i ten garaż i teraz wcale nie chce wchodzić do domu. Nawet po to żeby się ogrzać. Poza budą mają na tarasie huśtawkę, a w altanie stoi dziecięcy domek, a w nim materac, więc przed śniegiem i wiatrem jestem w stanie je ochronić. Niestety nic poza tym :-( Quote
Agmarek Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Ewa i flatki napisał(a):Moje mieszkają w kamienicy rzut beretem od Centralnego, więc są uwięzione w mieszkaniu :cool3:Nie wychodzą wcale, chyba, że do weta :-( Kiedyś też miałam pień na środku salonu,ale i tak drapały meble. Poprzednią kanapę rozebraliśmy w domu na małe kawałki bo wstydziliśmy się ją taką zdemolowaną wynosić :eviltong:Jak przyszła nowa to po 2 tygodniach już miała na rogach frędzle. Drapaczki są różne ale tylko w przelocie do mebli z nich korzystają :-o No, zabić bym musiała, ale ja je kocham :loveu: Wiesz co ja zrobiłam? Żeby zachęcić domowego kota do wbijania pazurów w drapaczkę, a nie moje meble, codziennie po kilka razy spryskiwałam drapak kocią miętką. Praca żmudna, ale skuteczna. Po kilku miesiącach nie potrzebował już zachęty. Wiem że teraz też drapie meble, ale nie robi tego często i nie wtedy kiedy ja patrzę. Śmiem twierdzić że rogi kanapy są kocim nałogiem :mad: Quote
stonka1125 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 no to jak tutaj tak miło o kotach to ja się też pochwale(niestety nie umiem wstawiać zdjęc)panna smarek (najmniejsza kicia swiata 4 lata)kocurek manolo(grubas nieprzecietny ,nie wiadomo dlaczego je tyle co reszta)filo(obecnie 9 lat,u nas od półtora roku własciciele się porozwodzili,powyjeżdzali w świat a koty do schroniska,no to zabrałam,jednego ja a kicie 11 lat koleżanka,kicia u niej nie zaaklimatyzowała się do końca,a nasz filo 2 miesiące mieszkał w szafie i cały wyłysiał,teraz jest piękny i miziasty i jedyny miauczący) Picasa Web Albums - stonka - kocurki Quote
orpha Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 stonka sliczniusie te Twoje futrzaki :loveu: Quote
stonka1125 Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 dzięki ,dzięki,ja cały czas uważam że do kompletu brak trzeciego psa,niestety mój tż twierdzi inaczej,a byłaby równowaga:evil_lol: Quote
Agmarek Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Niech mnie ktoś do diaska pocieszy że moje koty przeżyją na mrozie osłonięte przed wiatrem i śniegiem, bo żeście mnie tak zdołowały że siedzę i myślę tylko o tym :help1: Spać przez Was nie będę mogła :zly7: Quote
orpha Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 stonka1125 napisał(a):dzięki ,dzięki,ja cały czas uważam że do kompletu brak trzeciego psa,niestety mój tż twierdzi inaczej,a byłaby równowaga:evil_lol: jakby sie dał namowic to polecam mojego tymczasowca :evil_lol: , kotow nie gania , nieagresywny i wogole misio do kochania i miziania aaaa i domu pilnuje lepiej niz wszytskie alaramy swiata :diabloti: Quote
Ewa i flatki Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Agmarek napisał(a):Niech mnie ktoś do diaska pocieszy że moje koty przeżyją na mrozie osłonięte przed wiatrem i śniegiem, bo żeście mnie tak zdołowały że siedzę i myślę tylko o tym :help1: Spać przez Was nie będę mogła :zly7: Teoretycznie powinny przeżyć - znajomi przywiezli z Moskwy kociaka, który się wychowywał na 20 stopniowym mrozie, ale może miał dobre geny ... Musisz im dawać ciepłe jedzonko i picie, no i patrzeć, czy kataru nie mają. Jak im będzie za zimno, to może same do chałupy wejda :razz: Quote
Agmarek Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Ewa i flatki do chałupy to one pewnie chętnie wejdą, tylko jedna jest uparta i stawia opór :mad: Jak wpuszczam je do garażu, to tylko matka grzecznie siedzi. Reszta lata, skacze po stole i szafkach. Miałczą jakby kto je ze skóry obdzierał. To dzikie koty. W domu nie czują się dobrze. Matka przyprowadziła je kiedy już były na tyle duże że nie dały się głaskać. Kiedyś się zawzięłam, postawiłam michę i siedziałam dotąd aż dały się dotknąć. Który głaśnięty - to do michy. Po dwóch dniach zmiękły :mad: Daję im ciepłe jedzenie, mleko zazwyczaj zamarza, bo nie chcą pić. Latem chętniej piją. A skąd ja mam wiedzieć czy kataru nie mają? Z nosa im leci jak człowiekowi? Matka miała trochę zaropiałe pod oczami. Teraz ma już tylko takie smużki. To co? Chora jest? Quote
Ewa i flatki Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Oj, na forum Miau dziewczyny by Cię ze skóry oberwały :razz: Jak kot ma katar, to mu zielone gluty wiszą i na oczy nie widzi. Dobrze byłoby jakbyś im jakieś witaminki dodawała do żarcia, wybierz o smaku rybki to zeżrą chętnie. Quote
sleepingbyday Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 koty kotami, ale watek jest o PISdZ. mam prośbę o wzięcie pod uwagę pokrężelowskiego pinga, a on siedzi w trzciance, więc to wcale nie oftopik :eviltong:: http://www.dogomania.pl/forum/f28/po-krezelu-najpierw-anonimowy-potem-kpis-17-teraz-ping-tylko-domu-brak-128322/#post11530473 Quote
Agmarek Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Nie. To na szczęście zieleni nie widać. Chętnie oddałabym te koty, ale one w domu się raczej nie odnajdą, to co mam zrobić? Przecież ich nie pozabijam! Wysterylizowane, zaszczepione, jeść dostają, dach nad głową też mają, a ja mimo że na kotach niewiele się znam, to wydaje mi się że dobrze wyglądają. Nie chude, czyściutkie... Gdyby tak było dla nich lepiej to już dawno bym je pooddawała, ale teraz one już 1,5 roku mają i nieufne są wobec ludzi. Jak tak na dworzu to tylko matka daje się głaskać. Reszta ucieka. Robię co mogę. Więcej zrobić nie mogę. Może ja już poprostu za dużo mam na głowie i nie mogę tego ogarnąć?! :-( 2 psy w domu i kot, a na podwórku jeszcze 4 koty. To znaczy że co? Zła jestem? Dokarmiałam kotkę bez sierści, potem ona zaczęła przychodzić coraz częściej i częściej, aż w końcu przeniosła się na nasze podwórko na stałe. Skąd miałam wiedzieć że za pół roku przyniesie mi 3 dorodne sztuki?! Próbowaliśmy je wyłapać i oddać na samym początku, ale te bestie zawsze były szybsze od nas. Raz byliśmy już prawie blisko, ale kot podrapał mnie, ugryzł mojego męża w rękę i zaparł się łapami o karton tak że nie było mowy go tam zapakować, to jak skończyły rok i były bardziej ufne wyłapałam towarzystwo do sterylki. Jakby dziewczyny na Miau obdarły mnie ze skóry, to kto by dokarmiał moje koty???:mad: Quote
Ewa i flatki Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 Ja pisałam o ekstremie :diabloti: Żadna z nas nie zrobi więcej, jak da radę, nie martw się tylko idz spać. I tak jest im lepiej, jak setkom bidaków a jak takie dzikie, to w zamknieciu świra dostałyby. I przystosowane są, będzie dobrze, paaa Quote
ARKA Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 :roll: koty nie tolerują mleka krowiego, moga miec sr...... Ja daje moim poprostu slodka smietanke to i cialka nabiorą, przed zimnem. Serki homogenizowane tez.:p A Fiona uwielbia maslo;) Quote
orpha Posted January 2, 2009 Posted January 2, 2009 serek homogenizowany :diabloti:,ostatnio sobie kupiłam , przylazłam do domu ,otworzyłam.... i tyle mojego ze folie oblizałam :mad: Quote
ARKA Posted January 3, 2009 Posted January 3, 2009 orpha napisał(a):serek homogenizowany :diabloti:,ostatnio sobie kupiłam , przylazłam do domu ,otworzyłam.... i tyle mojego ze folie oblizałam :mad: Ja takich serkow nie jadam ale Fiona lubi wiec jej czasami kupuje i ona lubi tylko serek: ostrowi. naturalny, inne beeee:evil_lol: A wiem dlaczego ten. Jak byla mala to ten jej kupowalam i tak juz zostalo:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.