analityk8 Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Moja sunia ma ponad 12 lat i poł roku temu zdecydowałam się na sterylizację i jednostronna mastektomię, bo drobne guzki,które miała od kilku lat nagle po ostatniej cieczce, która trwała ponad 4 tygodnie silnie urosły. W listwie mlecznej w histopacie wyszedł rak przewodowy z przerzutami w okolicznych węzłach:placz:. Operację zniosła bardzo dzielnie, ale po ok 10 dniach pojawiły się zmiany na skórze.Najpierw leczone były antybiotykami potem solcoserylem , nastepnie mascią p/grzybiczą pózniej był w końcu wymaz na bakterie i grzyby i nic chorobotwórczego nie urosło. W końcu porosiłam o zrobienie preparatu z zeskrobin i wyszedł ten sam rak co w listwie mlecznej. W tej sytuacji myslę,że dobrze że nie zdecydowałam się na chemioterapię. Teraz to paskudztwo rozlewa się powoli po skórze i smaruję to jakąś maścią łudząc się to trochę spowalnia. Niestety Kajunia próbuje to lizać i szczególnie w nocy jej się to udaje.I ciągle się zastanawiam czy to Jej nie boli. Apetyt ma aż za dobry, na spacerze gania za kijem czy kamyczkiem, ale ciężko jest jej wejść na 4 piętro. Nie wiem co robić:-( ... Jak mozna iść psem do lecznicy wiedząc,że idzie się Go zabić! Z drugiej strony nie chcę żeby cierpiała, nie zasługuje na to. Nie chcę przy tym być ale też myślę,że to jej się ode mnie należy:placz: Co robić ??? Quote
Dinka Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Analitk8 - pół roku temu moja Dina została uśpiona. Zdecydował o tym mój tata, chociaż nie było to łatwe. Wiem jak jest Ci ciężko, a przynajmniej staram się poczuć... Nikt nie zadecyduje za Ciebie. Współczuję. Pozdrawiam Quote
analityk8 Posted December 6, 2008 Author Posted December 6, 2008 Moja poprzednia sunia Sonieczka tez właściwie umarła przez raka listwy mlecznej. Tylko,że Ona miała ciążę urojoną co cieczkę i guzy pojawiły się dużo wcześniej i rosły wolniej. W przypadku Kajuni myślałam ,że nam się " upiecze". Wtedy do lecznicy poszedł mój szwagier, jest chirurgiem to chyba mniej wrażliwy.Zresztą to nie był jego pies. Teraz zastanawiam się czy nie powinnam tego "załatwić" sama, bo chyba opuszczenie Jej w tym momencie to byłoby świństwo. Tylko czy temu podołam:placz::placz::placz: Wątpię... Quote
mojamisia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Dopóki zwierzę nie cierpi,ma apetyt,żyje jak dotychczas-nie usypiać! Jeśli jeteś z nią na codzień,jeśli ją obserwujesz i umiesz patrzeć,na pewno zauważysz ten moment kiedy nie można już czekać,kiedy trzeba interweniować i niedopuścić do cierpienia. Ja musiałam podjąć tę decyzję 2 razy:-( Też rak:shake: Quote
Dinka Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Analityk8- Współczuję z całego serca. :( Faktycznie, jesli nie cierpi to nie ma sensu usypiać... Nigdy nie bedziesz wiedziec napewno czy dobrze postąpiłaś. Quote
mojamisia Posted December 6, 2008 Posted December 6, 2008 Najpierw leczone były antybiotykami potem solcoserylem , nastepnie mascią p/grzybiczą pózniej był w końcu wymaz na bakterie i grzyby i nic chorobotwórczego nie urosło. A swoją drogą-kto Was leczył:shake: solcoseryl to maść ułatwiająca ziarninowanie ran.Zanim zrobili wymaz dali Wam maść przeciwgrzybiczą:shake: Quote
malagos Posted December 7, 2008 Posted December 7, 2008 mojamisia napisał(a):A swoją drogą-kto Was leczył:shake: solcoseryl to maść ułatwiająca ziarninowanie ran.Zanim zrobili wymaz dali Wam maść przeciwgrzybiczą:shake: może powtórz badanie? Rzeczywwiście nie pobiera sie wymazu (właściwie zeskrobin) na grzyby po leczeniu przeciwko grzybom :cool1: Ja bym jej dała szansę i absolutnie zmieniła lecznicę! Quote
analityk8 Posted December 7, 2008 Author Posted December 7, 2008 Fakt,że wymaz powinien byc zrobiony wcześniej, ale to i tak nie ma już znaczenia. Z tych zmian na skórze był zrobiony w końcu rozmaz cytologiczny i bez wątpienia to ten sam nowotwór co w listwie mlecznej. Najgorsze,że to zaczyna się tak babrać (tzn. jest mocno wilgotne) na szczęście nie krwawi:-(. Quote
analityk8 Posted December 27, 2008 Author Posted December 27, 2008 Kajunia jest coraz słabsza ale apetyt dopisuje na spacerku też pobiegnie za kamyczkiem czy kijkiem.Najgorzej w nocy, bo zaczyna lizać brzuszek a ja nie mam serca trzymać Jej w kołnierzu. To paskudztwo na brzuszku się rozlewa i troszkę sączy :( Zobaczymy jak będzie dalej... Quote
vikiii Posted December 27, 2008 Posted December 27, 2008 Trzymaj się! Ja też wiem co to jest cierpienie psa i moja niemoc..... Czuwaj nad małą.... i jak zobaczysz, że cierpi.....podejmij decyzje.. Wiem, że ta decyzja to coś strasznego, ale.... ja taką podjęłam 20 lat temu - do tej pory to pamiętam, a jak mnie najdą wspomnienia .....:-(- pocieszam się że tak było lepiej dla suni, bo nadzieji na wyleczenie nie było żadnej:shake: Quote
dominika.95 Posted December 28, 2008 Posted December 28, 2008 My się zdecydowaliśmy uśpić Flippera, miał genetyczny uraz kręgosłupa nie mogl chodzic , lezec nawet ruszyc lapą czy głową. To trudna decyzja, zrobilismy wszystko co się dało , miał operacje. Wiec dopoki ma jeszcze jakies szanse probój. A jesli nic sie nie da zrobic - uspij, nie kaz cierpiec. Wiem ze nie chcesz, ale gdy uspiliamy swojego psa nie płakałam tak strasznie to była ulga że juz nie musi cierpiec ;) Trzymaj sie ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.